Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Bratnia dusza
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 21

A czy wierzycie w to,że każdy z nas ma swojš bratniš duszę?Bratnia dusza-czyli istota,która jest nasza drugš połowš,naszš najwieksza miłosciš życia,istotš,która jest z nami od poczštku i do końca,na zawsze.Która nas kocha wszechmocnie i my jš kochamy. Zastanawiam sie czy bratnie dusze istnieja.A jesli tak,to czy w kazdym naszym kolejnym zyciu sie z nimi spotykamy. Ja niestety do tej pory nie odnalazlam swojej drugiej połówki-lepiej brzmi bratnia dusza :).A moze w tym wcieleniu nie jest nam dane sie odnalezc.Roznie z tym bywa. Mam do was pytanie.Jak rozpoznac swa druga połowe?Jesli sie ja spotka,to czy poczujemy,ze to wlasnie ta osoba?Jak nasza dusza przypomni sobie ta osobe?A moze oczy tej osoby oœwiecš naszš dusze?

O tak rozumianym pojęciu bratniej duszy nie słyszałem. Istnieje natomiast coœ takiego jak rodzina dusz i w kolejnych inkarnacjach obracamy się tak naprawdę w kręgu tych samych dusz, zmieniajš się tylko role. Bywa tak, że dana dusza była w poprzednim życiu naszš największš miłoœciš, ale to nie oznacza, że będzie niš w kolejnym, chociaż może niš być. http://media.putfile.com/13-40-96 Polecam: http://img231.imageshack.us/img231/8194/dusze1yo4.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

A co tam darek uc iebie jak twoje szkolenia ? Co porabiasz teraz ? Pozdrawiam Igor ps. ksišzka dobra :)

Niech Moc Będzie z Tobą

Właœnie, obracamy się wœród tych samych energii czy tez podobnych. Dlatego ja mogę powiedziec, że mialam bratniš duszę. Patrzyłam w oczy i widziałam to co sama w sobie czuje.

Iść z uśmiechem na twarzy do końca.... a nawet i potem

Igor Już coœ napisałem na ten temat, o tu: http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=92360 A teraz mam wolne (do poniedziałku) i odpoczywam w domu, mogę chociażby się wreszcie wyspać, a dziœ jest wyjštkowo dobry dzień do spania (spokój, deszcz, zaduma). Zjadłem duży œwišteczny obiad u rodziców, wypiłem trochę winka i po prostu padłem.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Nie zwróciłem uwagi tyle na głowie :) No to zostaniesz Jamesem Bondem :) Ja niestety nie zostałem - nigdy nigdzie nie chcieli mieć ze mnš kłopotów. Woleli żebym sobie poszedł :) A w naszym wojsku to karabiny za każdym razem strzelały w innš stronę :) i taki eto było:) Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Hehe, ważne to się ustwaić. A u mnie dla odmiany spadł œnieg :o

U mnie też dzisiaj padał, ale momentalnie stopniał (+5 C).

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Prosze was,nie zmieniajcie tematu mojego postu.Ten post jest zatytulowany "Bratnia dusza".

Przepraszam. Wybaczysz mi?

Kiedyœ (dawno temu) Inana założyłaœ temat "Reinkarnacja", teraz bardzo podobny "Bratnia dusza". W tamtym temacie też polecałem ksišżki i podawałem linki do ciekawych artykułów. Czyżbyœ od tamtego czasu nie dowiedziała się nic na ten temat?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Darek nie mogę wejœć na podane przez ciebie strony - czy one działajš czy mi coœ nawala ? Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Te podane w temacie "Biblioteka Rzeczy Niezwykłych"? To darmowy serwer, dlatego też założyłem na nim swojš stronę - raz działa, a raz nie. Wczoraj nie mogłem tam wejœć, ale przed chwilš sprawdzałem i jest OK.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zdšżyłem œcišgnšć dwie ksišżki i już nie działa. No cóż, trzeba próbować raz na jakiœ czas. Ale mieliœmy nie zmieniać tematu wštku Inany :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wybaczam wam :). Zalozylam ten topik dlatego,ze po prostu zainteresowal mnie oddzielny temat reinkarancji dotyczacy wlasnie bratnich dusz.

A ja, gdy dawno temu zainteresowałem się tematem reinkarnacji, to przy okazji dowiedziałem się sporo na temat bratnich dusz (rodzin dusz). Te kwestie sš ze sobš mocno powišzane.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol,a czy moglbys sie z nami podzielic twoimi cennymi informacjami wlasnie na temat bratnich dusz?Im bedzie wiecej informacji na ten temat,tym lepiej :).

A Ty leniu! Czytać się nie chce? Szukajcie, a znajdziecie. Im więcej, tym lepiej? OK. Dla wszystkich czytelników jest już chyba jasne, że dusza powracajšca z przestrzeni doboru życia nie tylko dokonała najlepszego dla siebie wyboru ciała, lecz także uzgodniła swojš decyzję z innymi odtwórcami ról w przyszłej sztuce. Używajšc analogii, że życie jest sztukš scenicznš, będziemy grali w niej rolę głównš. Wszystko, co zrobimy, będzie miało wpływ na mniej ważne postaci sztuki (mniej ważne, ponieważ nie sš nami). Ich role mogš się zmieniać dzięki nam, a nasza dzięki nim, bowiem scenariusz podlega zmianom w trakcie trwania przedstawienia (co jest rezultatem działania wolnej woli). Dusze, które będš z nami w bliskich zwišzkach na Ziemi, grajš bardzo ważne role. Jak jednak mamy je rozpoznać? Kwestia znajdowania bratnich dusz i innych ważnych w naszym życiu osób jest jednym z najistotniejszych zagadnień, z jakim przychodzš do mnie pacjenci, pragnšcy poddać się regresji w stanie hipnozy. Większoœć z nich jest w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie w stanie nad-œwiadomoœci, ponieważ kwestia ta była integralnš częœciš procesu przygotowań przed opuszczeniem œwiata duchowego. Przestrzeń, do której udajš się dusze w tym właœnie celu, zwana jest miejscem rozpoznania lub inaczej lekcjš rozpoznawczš. Pacjenci twierdzš, że to, co się tam dzieje, przypomina wkuwanie do ostatniego egzaminu. Przyjrzymy się temu bliżej omawiajšc kolejny przykład. Aby dokładnie zrozumieć, co kryje się za pojęciem lekcji rozpoznawczej, powinniœmy najpierw zdefiniować słowo 'bratnia dusza'. Dla wielu z nas takš najbliższš i najdroższš nam bratniš duszš jest nasz małżonek. Jak jednak wynika z omawianych wczeœniej przykładów, takš osobš może być także inny członek rodziny lub bliski przyjaciel. Okres czasu, jaki spędzajš oni z nami na Ziemi, może być długi bšdŸ krótki. Najbardziej liczy się wpływ, jaki wywierajš na nas i nasze życie. Przygotowanie do nowego życia Ryzykujšc nadmierne uproszczenie tej wielce skomplikowanej materii, podzieliłbym nasze zwišzki na kilka kategorii ogólnych. Pierwsza z nich obejmuje zwišzki miłosne tak głębokie, że partnerzy autentycznie nie potrafiš wyobrazić sobie, jak mogliby bez siebie żyć. Wzajemne przycišganie intelektualne i fizyczne jest tak silne, że żaden z partnerów nie ma wštpliwoœci, iż zostali dla siebie stworzeni. Druga kategoria to zwišzki oparte na przyjaŸni, koleżeństwie i wzajemnym szacunku. Kolejna to zwišzki oparte na raczej luŸnej znajomoœci, które majš jednak duże znaczenie w naszym życiu. Jak widać, bratnia dusza ma wiele wcieleń, a spotkanie ludzi mieszczšcych się w jednej ze wspomnianych kategorii nie jest bynajmniej rosyjskš ruletkš. Bramie dusze to wyznaczeni nam towarzysze, którzy majš pomagać i wspierać nas w osišgnięciu wspólnych celów. Rozpoznanie ich tożsamoœci jako bratnich dusz płynie ż wyższej œwiadomoœci. Jest to cudowne i tajemnicze doœwiadczenie, zarówno na płaszczyŸnie fizycznej, jak i umysłowej. Łšczenie się z istotami, które znamy ze œwiata duchowego, a które przybierajš najróżniejsze fizyczne przebrania, może być harmonijne lub frustrujšce. Nauczkš, jakš powinniœmy wycišgnšć ze zwišzków międzyludzkich, jest akceptowanie ludzi takimi jakimi sš i nie oczekiwanie, że nasze szczęœcie od kogokolwiek zależy. Przychodzili do mnie nieraz rozżaleni pacjenci, którzy twierdzili, że partner nie może być ich bratniš duszš, ponieważ ich zwišzek jest tak burzliwy i pełen rozpaczy. Nie mogli pojšć, że bolesne, łamišce serce doœwiadczenia sš celowym testem w życiu, że takie właœnie lekcje sš najtrudniejsze. Bez względu na okolicznoœci zwišzki międzyludzkie stanowiš najistotniejszš częœć naszego życia. Czy to przypadek, ESP (postrzeganie po-zazmysłowe), deja vu, czy też synchronia, że we właœciwym miejscu i czasie spotykamy po raz pierwszy kogoœ, kto nada znaczenie naszemu życiu? Czy to jakieœ ulotne wspomnienie, coœ znanego, co przychodzi nagle na myœl? Chciałbym prosić, żeby czytelnicy odwołali się do swoich wspomnień, kiedy to po raz pierwszy spotkali kogoœ, kto okazał się dla nich ważny. Czy miało to miejsce w szkole? Czy ta osoba mieszkała w sšsiedztwie? a może spotkaliœcie jš czy jego w pracy albo na wakacjach? Czy ktoœ was sobie przedstawił, czy było to spotkanie przypadkowe? Co czuliœcie w tej właœnie chwili? Nie mam specjalnie ochoty majstrować przy miłych wspomnieniach pozornie spontanicznych pierwszych zetknięć, lecz takie opisy jak przypadek, impuls czy „stało się to tak nagle" nie majš zastosowania do ważnych, decydujšcych kontaktów. Nie czyni ich to wcale mniej romantycznymi. Słyszałem o wielu takich spotkaniach, kiedy to bramie dusze przemierzały rozległe obszary czasu i przestrzeni, by się nawzajem odnaleŸć. Prawdš jest także, iż œwiadoma amnezja może znacznie utrudnić spotkanie Wędrówka dusz ważnych dla nas ludzi, łatwo bowiem popełnić błšd i przeoczyć takš osobę. Stare przysłowie mówi, że oczy sš zwierciadłem duszy. Żadna cecha fizyczna nie ma większego znaczenia, kiedy spotykajš się na Ziemi dwie bratnie dusze. Co do innych zmysłów, wspomniałem już, że dusze pamiętajš zapachy i dŸwięki. Duchowi suflerzy mogš wykorzystać wszystkie pięć zmysłów jak znaki rozpoznawcze w przyszłych wcieleniach. Fascynujšcym aspektem mojej pracy jest pomaganie pacjentom w rozpoznaniu osób, które majš istotne znaczenie dla ich życia. Uważam, że ci, którzy znaleŸli się w moim gabinecie na skutek problemów wynikajšcych ze złych relacji z ludŸmi, nie trafili tam przypadkowo. Czy zakłócam w ten sposób naturalny proces doboru okreœlonego przeznaczenia w œwiecie duchowym? Nie sšdzę, a to z dwóch zasadniczych powodów. Otóż to, czego pacjenci nie powinni się jeszcze dowiedzieć, prawdopodobnie i tak nie ujawni się pod wpływem hipnozy, a poza tym większoœć z nich pragnie w istocie jedynie potwierdzenia tego, co i tak od dawna podejrzewajš. O znakach ułatwiajšcych rozpoznanie mogę mówić na podstawie osobistego doœwiadczenia, ponieważ otrzymałem trzy szczególne wskazówki, które pomogły mi znaleŸć mojš żonę. Przeglšdajšc jako nastolatek czasopismo ,£ook", zauważyłem œwištecznš reklamę zegarków marki Hamilton, w której występowała piękna, ciemnowłosa kobieta ubrana na biało. Podpis pod zdjęciem brzmiał: „Dla Peggy", ponieważ kobieta miała na ręku zegarek od wyimaginowanego męża. Ogarnęło mnie bardzo dziwne uczucie i na zawsze zapamiętałem jej twarz i imię. Na swoje dwudzieste pierwsze urodziny od jednej z ulubionych ciotek dostałem zegarek tej właœnie marki. Kilka lat póŸniej, kiedy byłem już na studiach podyplomowych w Phoenix, pewnej sobory prałem sobie białe rzeczy. Nagle w moim umyœle uaktywnił się pierwszy bodziec i usłyszałem głos mówišcy: „Czas już poznać kobietę ubranš na biało". Próbowałem pozbyć się tej myœli, ale twarz z reklamy cišgle stała mi przed oczami. Rozejrzałem się, zerknšłem na swój zegarek Hamiltona i usłyszałem rozkaz:, Jaz". Zaczšłem rozmyœlać o rym, kto może ubierać się na biało, po czym poszedłem do największego szpitala w mieœcie i zapytałem w izbie przyjęć o pielęgniarkę przypominajšcš wyglšdem kobietę z reklamy. Powiedziano mi, że osoba taka skończyła właœnie dyżur. Kiedy jš ujrzałem, byłem zdumiony, jak bardzo przypomina zapamiętanš przeze mnie twarz. Pierwsze chwile naszego spotkania były trochę dziwne i niezręczne, ale potem przesiedzieliœmy w recepcji cztery bite godziny, rozmawia- jšć o wszystkim niczym starzy przyjaciele, którzy dawno się nie widzieli – co zresztš było prawdš. Dopiero po œlubie powiedziałem mojej żonie o powodach, dla których odszukałem jš w szpitalu i wskazówkach, które mi to umożliwiły. Nie chciałem, żeby uważała mnie za wariata. Dowiedziałem się wówczas, że po naszym pierwszym spotkaniu oznajmiła zdumionym przyjaciółkom: „Właœnie spotkałam mężczyznę, który zostanie moim mężem". Do znaczšcych dla naszego życia wydarzeń i spotkań nie należy podchodzić w sposób nazbyt analityczny. Niektóre z naszych najlepszych decyzji zostały podjęte pod wpływem przeczucia, instynktu. Trzeba dać się ponieœć dobrym wrażeniom, jakie niesie chwila. Kiedy w życiu ma się zdarzyć jakiœ szczególny moment, najczęœciej tak się właœnie dzieje. Zanim dusze udadzš się do swoich nowych ciał, wiele z nich musi po raz drugi stanšć przed Radš Starszych. Niektóre dusze widzš Radę tylko raz pomiędzy poszczególnymi wcieleniami, większoœć jednak staje przed niš tuż po œmierci i tuż przed ponownymi narodzinami. Starsi pragnš jeszcze raz uœwiadomić duszy istotę celów, jakie ma przed sobš w kolejnym wcieleniu. Pacjenci czasem mówiš mi, że po takim spotkaniu wracajš na chwilę do swojej grupy dusz, by się pożegnać, inni natomiast wyruszajš natychmiast. Jedna z pacjentek opisała to następujšco: „Moja przewodniczka Magra prowadzi mnie do przytulnego, jasnego miejsca, jakby wypełnionego obłokami. Jak zwykle widzš oczekujšce na mnie trzy postaci. Energia Starszego, który stoi poœrodku, wydaje się najbardziej rozkazodawcza. Wszyscy trzej majš owalne twarze, wysokie koœci policzkowe, sš łysi i drobnej postury. Wydaje mi się, że sšpozbawienipłci lub raczej płynnie przechodzš od postaci żeńskich do męskich i z powrotem. Czuję wielki spokój. Atmosfera jest formalna, lecz zarazem przyjazna. Każdy po kolei łagodnym tonem zadaje mi pytania. Starsi sš wszechwiedzšcy, a mimo to nie narzucajš swojego zdania, jak można by się spodziewać. Chcš bym upewniła się co do swoich motywacji i postanowienia pracy nad sobš w kolejnym wcieleniu. Jestem pewna, że mieli wpływ na mój wybór następnego ciała, ponieważ czuję, iż sš wybitnymi strategami w tej dziedzinie. Starsi chcš bym jeszcze raz potwierdziła swój wybór. Podkreœlajš korzyœci płynšce z wytrwałoœci i trzymania się w trudnych chwilach okreœlonego systemu wartoœci. Często zbyt łatwo wpadam w gniew i Starsi przypominajš mi o tym, pokazujšc moje przeszłe działania i reakcje na ludzi i wydarzenia. Starsi i Magra inspirujš mnie, dajš mi nadzieję i odwagę wiary w siebie, we własne siły. Na zakończenie, tuż przed odejœciem, podnoszš dłonie do góry i œlš w mojš stronę potężnš błyskawicę pozytywnej energii, którš zabiorę ze sobš na Ziemię ". Okres pomiędzy pierwszym a drugim spotkaniem Rady przeznaczony jest na regenerację duszy. Nasz właœciwy rozwój jako istot eterycznych rozpoczęliœmy wraz z innymi duszami w mentalnej domenie œwiata dusz, jeszcze przed pierwszš inkarnacjš. Tak więc, chociaż nasze wewnętrzne jestestwo ma charakter w pełni indywidualny, zasadniczš częœć duchowego życia między wcieleniami poœwięcamy nawišzywaniu głębokich stosunków z innymi duszami. A zatem nasz rozwój duchowy nabiera wymiaru kolektywnego. Znajduje to między innymi wyraz w zwišzkach, jakie mamy z tymi duszami w œwiecie materialnym, takim jak Ziemia. Podczas reinkarnacji to zrodzone w œwiecie dusz poczucie wzajemnej bliskoœci wystawiane jest na ciężkš próbę przez karmiczne wyzwania, którym podlegamy w przyjętych przez siebie ciałach. To przerwanie błogiego duchowego bytowania stanowi jeden ze œrodków, przy pomocy których mistrzowie duchowi rozszerzajš naszš œwiadomoœć. Wysłuchałem wielu pasjonujšcych historii miłosnych z minionych wcieleń, opowiadanych przez bratnie dusze, które przemierzyły czas i przestrzeń, aby spotkać się ze sobš ponownie w następnym życiu. Oto kilka przykładów: • Miłoœć udręczona — w cywilizacji epoki kamiennej lubieżny przywódca plemienia regularnie współżył z partnerkš mojego pacjenta,a potem mu jš zwracał. • Miłoœć niespełniona — moja pacjentka była niewolnicš w starożytnym Rzymie, usługujšcš przy stole gladiatorów i zakochanš w jednym z nich. Ten pojmany wojownik wyznał jej miłoœć na wieki w noc poprzedzajšcš jego œmierć na arenie. • Miłoœć udręczona — mój pacjent był w œredniowieczu stajennym i został wychłostany na œmierć w zamkowym lochu przez szlachcica, który przydybał go na tajemnej schadzce ze swš córkš. • Miłoœć heroiczna — trzysta lat temu w Polinezji młodzieniec płynšł łódkš wraz ze swš poœlubionš przed zaledwie kilku godzinami żonš- mojš pacjentkš- kiedy zaskoczyło ich gwałtowne uderzenie sztormu. Udało mu się jš uratować, sam jednak utonšł. • Miłoœć œmiertelna — mój pacjent, Niemiec żyjšcy w osiemnastowiecznej Europie, zasztyletował swojš żonę w szalonym napadzie zazdroœci spowodowanej jej domniemanš zdradš. Pomówiona fał szywie przez miejscowych plotkarzy, kobieta umarła zapewniajšc go o swej niewinnoœci i o tym, że kocha tylko jego. • Miłoœć bezlitosna — weteran Wojny Domowej stwierdził po powrocie, że żona - moja pacjentka - wyszła za jego brata w rok po tym, jak on sam został oficjalnie uznany za zmarłego. Wszystkie wymienione wyżej pary żyjš dziœ w szczęœliwych zwišzkach małżeńskich. Przebyte przez nie wczeœniej życiowe próby przygotowały je do następnych wyzwań i wzmocniły ich więzi jako bratnich dusz. Cofanie takich pacjentów do ich wczeœniejszych wcieleń dostarcza ciekawych informacji na temat ich wzajemnych relacji, jednakże umieszczenie ich w okresie pomiędzy życiami zapewnia daleko szerszy wglšd w te zwišzki. Bagaż miłoœci zawiera rozmaite próby, jakim jesteœmy poddawani. Wcielenia, podczas których wiedliœmy z naszš bratniš duszš długie i szczęœliwe życie, pomieszane sš z takimi, gdzie zniszczyliœmy nasz zwišzek bšdŸ też ponieœliœmy szkodę wskutek jej działania wymierzonego przeciwko nam. W tych trudnych życiach przeżywanych z bratniš duszš coœ zdawało się przeszkadzać w zaakceptowaniu miłoœci. Życie z bratniš duszš może sprowadzać radoœć lub ból, jednak z obydwu czerpiemy naukę. Za ważnymi życiowymi wydarzeniami w naszych zwišzkach z innymi osobami zawsze stojš istotne przyczyny karmiczne. Miałem pacjentkę o imieniu Valerie, która przed dwoma wiekami żyła w Chinach jako piękna kobieta. W tym wcieleniu odrzuciła swojš najważniejszš bratniš duszę, mężczyznę, na którym najbardziej jej zależało, ponieważ spierał się z niš i w przeciwieństwie do innych, odmawiał schlebiania jej próżnoœci. „Poza tym" - powiedziała mi Valerie w stanie hipnozy - „on był taki niezgrabny i brzydki, że wstydziłam się z nim pokazywać, gdyż bałam się, co ludzie sobie o mnie pomyœlš. Powodowana dumš, przekorš i poczuciem, że jestem akceptowana, wyszłam za przystojnego mężczyznę, który spełniał wszystkie moje zachcianki. W ten sposób straciłam szansę na szczęœcie, jakie mogło stać się moim udziałem." W swoim następnym życiu, w dziewiętnastowiecznej Ameryce, Valerie była córkš wodza indiańskiego szczepu Czirokezów. Ojciec rozkazał jej, aby wyszła za syna wodza sšsiedniego plemienia, co miało stanowić częœć traktatu pokojowego. Mężczyzna ten budził w niej fizyczny wstręt i uczynił jej życie nieszczęœliwym, po tym jak zgodziła się spełnić wolę ojca. Pochodzšcy z jej własnego szczepu wojownik, którego kochała, był właœnie bratniš duszš, odrzuconš przez niš w poprzednim życiu w Chinach. Po zakończeniu życia jako indiańska kobieta i powrocie do œwiata dusz, Valerie powiedziała mi: Mogłam uciec wraz z moim ukochanym. Ale niezależnie od wielkiego niebezpieczeństwa takiego czynu, jakiœ głos wewnętrzny mówił mi, że powinnam bez sprzeciwu znieœć los wyznaczony mi przez ojca. Teraz rozumiem, że to była próba. Potrafimy ciężko zranić osobę, która nas kocha, a przy okazji również siebie samych. Moje życie jako czirokezkiej kobiety miało mi przypomnieć o dumie i próżnoœci z okresu mego chińskiego wcielenia. Pozostawanie przez jakiœ czas w zwišzku z „niewłaœciwš" osobš nie oznacza czasu zmarnowanego. Zwišzek taki był prawdopodobnie z góry zaplanowany. W istocie, kiedy ponownie spotkamy takš duszę w œwiecie dusz, możemy ujrzeć jš w innym œwietle. Tak właœnie stało się w przypadku mężczyzny, do którego poœlubienia moja pacjentka została zmuszona w swym indiańskim wcieleniu. Jego dusza należała do grupy sšsiadujšcej z grupš Valerie. Dusza obydwu mężczyzn, których Valerie kochała podczas swych dwóch ostatnich wcieleń, jest w dwudziestym wieku ponownie zjednoczona z niš jako jej mšż. Powinienem jeszcze dodać, że Linda, obecnie najlepsza przyjaciółka Valerie, a zarazem członkini jej własnej grupy dusz, została ostatecznie towarzyszkš życia wojownika Czirokezów, którego Valerie kochała w swym indiańskim wcieleniu. Po zakończeniu naszej sesji Valerie powiedziała mi z uœmiechem: „Teraz już wiem, dlaczego zawsze odczuwam lekki niepokój, kiedy widzę Linde w pobliżu mojego męża." Zanim przejdziemy dalej, sšdzę że wskazane byłoby rozważyć niektóre konsekwencje tego magicznego doœwiadczenia, jakim jest spotkanie bratniej duszy. Kiedy po raz pierwszy zasiadam do sesji z pacjentem i udaje się nam nawišzać dobry kontakt, zazwyczaj pytam go o wczeœniejsze i obecne zwišzki, które majš w jego życiu szczególne znaczenie. W ten sposób zdobywam niejakie pojęcie o postaciach odgrywajšcych role w spektaklu jego aktualnego życia. Ponieważ zamierzam siedzieć w pierwszym rzędzie i obserwować przebieg sztuki podczas seansu hipnotycznego, pragnę mieć przy sobie program teatralny. Gdy pacjent znajdzie się już w stanie głębokiej hipnozy, wiele jego duchowych zwišzków stanie się dla mnie jasnych. Osoby z obsady jego sztuki mogš być kochankami, oddanymi przyjaciółmi, krewnymi, nauczycielami lub współpracownikami. Nasze zwišzki z ludŸmi przybierajš w życiu różne formy i zazwyczaj dotyczš zarówno dusz z naszej własnej grupy, jak i z innych. Pacjenci żywiš najczęœciej mocne pragnienie rozpoznania tych duchowych powišzań w swym obecnym życiu, chociaż większoœć trafnie się już ich domyœla. Miłoœć jest, w szerokim sensie tego słowa, czułoœciš, która może przybierać rozmaite postaci. Bez względu na rolę, jakš odgrywa w naszym życiu bratnia dusza, łšczy nas z niš zawsze taki lub inny rodzaj mentalnego zwišzku. Łšczymy się z ludŸmi na wielu poziomach, ze względu na ogromnš iloœć karmicznych lekcji, które odbieramy w każdym życiu. Gdy przyjaŸń nabiera ognia, przemienia się w miłoœć, ale miłoœć nie rozkwitłaby pozbawiona niewzruszonej przyjaŸni. Jest to coœ całkiem odmiennego od powierzchownego zauroczenia, kiedy nieustannie dręczš nas wštpliwoœci co do tego, czy ten zwišzek ma jakieœ rzeczywiste znaczenie. Zaœ bez wzajemnego zaufania znika intymna zażyłoœć, a miłoœć nie może się rozwinšć. Miłoœć jest akceptacjš wszystkich niedoskonałoœci naszego partnera. Prawdziwa miłoœć czyni nas lepszymi, niż bylibyœmy bez obecnoœci tej drugiej osoby w naszym życiu. Ludzie utożsamiajš często miłoœć ze szczęœciem. Jednakże szczęœcie jest stanem umysłu, który musi rozwijać się w nas samych, a nie zależeć od kogoœ innego. Najzdrowszy rodzaj miłoœci to taki, kiedy akceptujesz już sam siebie, a zatem rozszerzenie tej miłoœci na innš osobę ma charakter całkowicie nieegoistyczny. Miłoœć wymaga usilnych starań i cišgłego podtrzymywania. Zetknšłem się z wieloma rozwiedzionymi pacjentami, którzy przekonali się, że ich pierwsza miłoœć była najważniejszš bratniš duszš. Sprawy miedzy nimi mogłyby ułożyć się lepiej, gdyby obie strony bardziej się starały. Z drugiej strony mogš istnieć powody, dla których napotykamy naszš bratniš duszę dopiero w póŸnym okresie danego życia. Czasami bratnie dusze opuszczajš nas na jedno czy dwa wcielenia i nie pojawiajš się w ogóle. „Moja bratnia dusza i ja nadmiernie uzależniliœmy się od siebie nawzajem i potrzebowaliœmy trochę czasu na samodzielny rozwój" - takie oœwiadczenie słyszę często w sytuacji, gdy bratnie dusze sš rozdzielone. W każdej epoce na Ziemi zwišzki z bratniš duszš i wynikajšce stšd doœwiadczenia przybierajš odmiennš postać. Jednak w każdym życiu z niš wykorzystujemy owocnie nauki płynšce z poprzednich żywotów. Możemy się wiele nauczyć także z nieudanych zwišzków. Najważniejszy jest bowiem postęp czyniony w każdym życiu. Zdarza się, że niektórzy pacjenci skarżš mi się przed rozpoczęciem sesji, iż prawdziwa miłoœć wydaje się ich omijać, jednak po jej zakończeniu zazwyczaj pojmujš już przyczyny tej sytuacji. Jeœli nie napotykasz w życiu prawdziwej miłoœci, możesz znaleŸć wyzwolenie w zrozumieniu, że prawdopodobnie jesteœ tu po to, aby nauczyć się czegoœ innego. Zakładamy błędnie, iż ludzie, którzy wybierajš życie w pojedynkę, sš samotni, podczas gdy w istocie ich życie jest bogate, spokojne, refleksyjne i twórcze. Zwišzek z kimœ, do kogo nie żywimy żadnych uczuć, utrzymywany wyłšcznie po to, aby nie zostać samym, skazuje nas na większš samotnoœć niż życie w odosobnieniu. Jak mówiš słowa piosenki: „Gdy zakochujesz się w miłoœci, dajesz się omamić ułudzie". Ten rodzaj uczucia jest czystš złudš, ponieważ wywołuje go rozpaczliwe pragnienie przeżycia miłoœci za wszelkš cenę. Jeœli twoja bratnia dusza naprawdę ma się zjawić, znajdzie drogę do twego życia, często wówczas, gdy najmniej się tego spodziewasz. Przez wiele lat obcowania z duszami przebywajšcymi w œwiecie dusz wypracowałem metodę klasyfikowania dusz bratnich. Zaliczam dusze do jednej z trzech kategorii odnoszšcych się do ich zwišzków z nami, zadzierzganych podczas spektaklu życia. W tym trójczłonowym podziale nie uwzględniam naszych przewodników oraz istot pochodzšcych z duchowych obszarów odległych od naszych własnych. Najważniejsze bratnie dusze Najważniejsza albo główna bratnia dusza jest często osobš blisko z nami zwišzanš. Może być naszym współmałżonkiem, rodzeństwem, najlepszym przyjacielem lub czasami rodzicem. Nie ma duszy, która miałaby dla nas większe znaczenie, a kiedy moi pacjenci opisujš życie z niš w zwišzku małżeńskim, większoœć z nich twierdzi, iż było ono pełne i bogate ponad wszelkie wyobrażenia. Jednš z najistotniejszych motywacji skłaniajšcych dusze do inkarnowania jest sposobnoœć wyrażenia siebie w postaci fizycznej. Stanowi to z pewnoœciš pocišgajšcy aspekt dla bratnich dusz. Jeœli sš bardziej zaawansowane, mogš w trakcie kolejnych wcieleń jednoczeœnie zmieniać swoje płcie. Przeciętna dusza zazwyczaj w 75 procentach przypadków zmienia płeć. Nazwy „najważniejsza bratnia dusza" nie powinno się mylić z użyciem terminu „pierwszorzędne skupisko dusz", gdzie wiele dusz współdziała ze sobš jako bliscy towarzysze. Dla opisania swej najważniejszej bratniej duszy ludzie posługujš się zwrotem „prawdziwa bratnia dusza", który jest na miejscu o tyle, o ile nie sugeruje, iż wszyscy inni duchowi towarzysze sš dla nas czymœ mniej prawdziwym. Występujšce wœród ludzi zajmujšcych się mojš dziedzinš różnice zdań co do stosowania takich terminów majš często charakter bardziej symboliczny niż rzeczywisty, niemniej nie zgadzam się z innš koncepcjš dotyczšcš najważniejszych bratnich dusz, która budzi moje wštpliwoœci. Podczas moich cykli goœcinnych wykładów spotykam się mianowicie z pytaniami, jak moje opisy zagadnienia najważniejszych bratnich dusz oraz twierdzenia o duchowej dwoistoœci majš się do teorii dusz bliŸniaczych. Moja odpowiedŸ brzmi, że nie istnieje między nimi żaden zwišzek. Omawiam następnie kwestię naszej zdolnoœci do podziału duchowej energii, umożliwiajšcej nam jednoczesne prowadzenie równoległych żyć, jakkolwiek większoœć dusz nie preferuje takiego sposobu przyspieszania swego procesu uczenia się. Wspominam również, że ta zdolnoœć podziału pozwala nam na pozostawianie podczas inkarnacji częœci energii w œwiecie dusz jako naszej wiernej kopii. Niemal wszystkie dusze stosujš tę praktykę, oznaczajšcš właœnie duchowš dwoistoœć. Wyniki moich badań dotyczšcych relacji między najważniejszymi bratnimi duszami i zdolnoœci dusz do podziału nie pozostajš w żadnym zwišzku z teoriš bliŸniaczych dusz czy bliŸniaczych płomieni. Sš to wprawdzie wyłšcznie moje własne wnioski, jednak mówišc szczerze, w trakcie mych poszukiwań nie natrafiłem nigdy na najmniejszy nawet dowód potwierdzajšcy koncepcję bliŸniaczych dusz. Jak rozumiem, teoria bliŸniaczych dusz głosi, że my i nasz bliŸniak -nasza prawdziwa bratnia dusza - zostaliœmy stworzeni w tej samej chwili i z tego samego zarodka energii, a następnie rozdzieleni, aby połšczyć się ponownie dopiero po zakończeniu cyklu naszych oddzielnych karmicznych inkarnacji. Przypominam, że moi pacjenci, tacy jak choćby Seena z przykładu 26, twierdzili, iż w momencie poczęcia nie ma dwóch dusz podobnych do siebie. Każda czšstka energii jest niepowtarzalna w swym jestestwie i powołana do istnienia jako oddzielny byt. Najbardziej nielogiczna w teorii bliŸniaczych dusz wydaje mi się teza o posiadaniu najważniejszej bratniej duszy, z którš nie moglibyœmy jednak wspólnie rozwišzywać naszych karmicznych problemów, zanim nie osišgniemy stanu doskonałoœci. Najważniejsze bšdŸ też prawdziwe bratnie dusze sš po to, by pomagać sobie wzajemnie w osišganiu swoich celów; bratnia dusza nie jest swym własnym samolubnym bliŸniakiem. Bratnie dusze jako bliscy towarzysze Najważniejsza bratnia dusza jest naszym wiecznym partnerem, ale w pierwszorzędnym skupisku dusz istniejš też inne, które możemy nazwać bratnimi. Ogólnie rzecz bioršc, sš one naszymi bliskimi duchowymi towarzyszami. Różniš się charakterami i posiadajš rozmaite, uzupełniajšce się wzajemnie uzdolnienia, jak to pokazujš przedstawiane przeze mnie przykłady. W obrębie takiego skupiska dusz istnieje zazwyczaj wewnętrzny kršg dusz szczególnie nam bliskich, które w istotny sposób wspierajš nas podczas naszych żywotów, my zaœ pełnimy tę samš rolę wobec nich. Ich liczba bywa różna, jednakże przeciętny pacjent posiada od trzech do pięciu takich dusz. Chociaż duchowi towarzysze należšcy do jednego skupiska dusz rozpoczynajš proces nauki równoczeœnie, znajdujš się mimo to na rozmaitych stopniach rozwoju. Spowodowane jest to różnicami tak energii i motywacji, jak i talentów. Każda dusza posiada jednak swoje mocne strony, które sš wykorzystywane przez jej towarzyszy w trakcie wspólnych inkarnacji. Z czasem taka grupa zmniejsza się, w miarę jak jej członkowie przechodzš do odmiennych specjalizacji, jednak nigdy nie tracš oni ze sobš kontaktu. Dusze stowarzyszone Ta kategoria odnosi się do członków drugorzędnych grup, które pozostajš na zewnštrz naszego własnego pierwszorzędnego skupiska, ale sš umiejscowione w tym samym ogólnym obszarze duchowym. Jak już wspomniałem w rozdziale 5, w podpisie pod ilustracjš 1, drugorzędne grupy otaczajšce naszš grupę pierwszorzędnš mogš liczyć nawet ponad tysišc dusz. Wiele z tych grup pracuje w salach lekcyjnych znajdujšcych się w pobliżu naszej. Istniejš pewne stowarzyszone z nami dusze pochodzšce z innych grup, wybrane by z nami pracować, z którymi obcujemy przez liczne wcielenia, podczas gdy inne dusze jedynie na krótko przecinajš œcieżkę naszego życia. Doœć często nasi rodzice wywodzš się właœnie z jednego z takich sšsiednich skupisk dusz. Jeœli chodzi o relacje społeczne w œwiecie dusz, jak również o wzajemne kontakty podczas swych fizycznych inkarnacji, dusze pochodzšce z jednego skupiska nawišzujš z wieloma duszami drugorzędnej grupy jedynie sporadyczne stosunki lub zgoła wcale się z nimi nie stykajš. Bioršc pod uwagę szerszy kontekst, wszystkie dusze z drugorzędnej grupy sš ze sobš stowarzyszone w taki czy inny sposób, jednakże moi pacjenci nie uważajš ich za bratnie dusze. Jakkolwiek nie sš one w istocie bliskimi towarzyszami, tworzš jednak wielki zbiór osób uwzględnianych w decyzjach obsadowych przez reżyserów naszego przyszłego życia. Dusza stowarzyszona może posiadać jakšœ szczególnš cechę, niezbędnš do tego, by można było wprowadzić w nasze życie pewnš karmicznš lekcję. Jest bardzo prawdopodobne, że dusze takie będš inkarnować jako ludzie, którzy wniosš w zwišzki z nami wielkš dawkę pozytywnej bšdŸ negatywnej energii. Tego rodzaju decyzje uzależnione sš od wczeœniejszych ustaleń, dokonanych z udziałem wszystkich zainteresowanych stron i ich nauczycieli, a dotyczšcych zalet i wad odgrywania danych ról. Taka rola może być bardzo krótka. Czytelnik przypomina sobie może incydent na przystanku autobusowym, opowiedziany przez pacjenta w przykładzie 39. Pomoc udzielona przez niego kobiecie była w tym przypadku najprawdopodobniej spontaniczna, i mam wrażenie, że pacjent ten nie był duszš stowarzyszonš. Przytoczę teraz przykład krótkiego pozytywnego kontaktu, zrelacjonowanego mi przez pacjenta, który z całš pewnoœciš napotkał stowarzyszonš duszę: Szedłem samotnie plażš, czujšc się zupełnie załamany tym, że zwolniono mnie z pracy. Natknšłem się na jakiegoœ mężczyznš i zaczęliœmy rozmawiać. Nie znałem go i póŸniej nigdy już nie spotkałem go w tym życiu. Ale tego popołudnia bez wahania podszedł do mnie i wszczšł rozmowę. Nagle zdałem sobie sprawę, że zwierzam się temu nieznajomemu z moich kłopotów. Uspokoił mnie i przedstawił mi szerszy oglšd moich problemów z zatrudnieniem. Po jakiejœ godzinie odszedł. Teraz wiem, że był to mój znajomy ze œwiata dusz, pochodzšcy z innej grupy. To bynajmniej nie przypadek, że tamtego dnia wpadliœmy na siebie. Wysłano go do mnie. Podczas sesji z Dałem ustaliliœmy, że w poprzednim życiu był on Rickiem, a jego wspomnienia pokrywały się z relacjš Maureen. Podczas gdy Samantha najwyraŸniej żyła przez kilka sekund po katastrofie i wzniosła się z oceanu, dusza Ricka katapultowała się, gdy samochód jeszcze spadał z urwiska. Kiedy przedstawiłem tę historię na wykładzie w Dallas, jakaœ dama wygłosiła głoœno cierpkš uwagę: „Tak właœnie zachowujš się mężczyŸni!" Wyjaœniłem jej, że kiedy umysł zda sobie sprawę, iż nie istnieje żadna szansa przetrwania nadchodzšcego zniszczenia ciała, dusza może opuœcić je na moment przed faktycznš œmierciš, dzięki czemu pojawia się w œwiecie dusz z niemal nienaruszonym zapasem energii. Po zakończeniu sesji z Dałem i Maureen, spotkałem się raz jeszcze z tymi najważniejszymi bratnimi duszami, aby wspólnie przeanalizować to, czego się dowiedzieliœmy. Maureen wspomniała, że ilekroć jedzie z San Francisco na południe Autostradš nr 1, na pewnym jej odcinku, przebiegajšcym wzdłuż wybrzeża, robi się z niejasnych przyczyn bardzo zdenerwowana i zaniepokojona. Teraz znała już powód. Wyraziłem nadzieję, że dokonane przeze mnie zdeprogramowanie sceny jej agonii z 1923 r. usunie też powracajšce wcišż sny o gwałtownej œmierci. W miesišc póŸniej Maureen napisała do mnie, że ten koszmar istotnie przestał jš dręczyć. Cuda synchronii stały się w tym przypadku oczywiste, kiedy Dale powiedział mi, że jednym z powodów opuszczenia przez niego rodzinnych stron był fakt, iż czuł się zawsze nieswojo jadšc samochodem przez okolice San Francisco. Można by sšdzić, że czas, który spędzamy w œwiecie dusz między kolejnymi wcieleniami, powinien pozwolić na wyeliminowanie wszystkich œladowych wpływów doœwiadczeń poprzedniego życia. W większoœci przypadków istotnie tak jest, ale jak wspomniałem, niektórzy ludzie przenoszš jednak fizyczne i emocjonalne piętna cielesne z jednego życia do następnego. Dzieje się tak zwłaszcza, jeœli takie piętno jest zwišzane z jakšœ szczególnš karmicznš lekcjš w kolejnym życiu. Dlaczego te najważniejsze bratnie dusze w swych obecnych wcieleniach żyły przez pięćdziesišt lat osobno? Aby to zrozumieć, musimy najpierw zapoznać się z dynamikš ich skupiska dusz. Dale i Maureen pochodzš z grupy dwunastu dusz znajdujšcych się na poziomie 1. W rozmaitym stopniu wszystkie one wykazujš skłonnoœć do walki i podejmowania wielkiego ryzyka. Ich przewodnik często zabiera je do sšsiednich grup, tylko po to, aby mogły się przekonać, że inne dusze działajš w spokojniejszej i bardziej harmonijnej atmosferze. Dale i Maureen powiedzieli mi, że te wizytacje sš interesujšce, niemniej oni sami uważajš spokojne dusze za „raczej nudne". Z pewnoœciš niektórzy członkowie ich własnej grupy majš mniej burzliwe usposobienie, ale Rick/Dale do nich nie należy. W swoim obecnym życiu był komandosem i odsłużył trzy cykle w Wietnamie. „Nie spodziewałem się, że stamtšd wrócę" - powiedział mi - „i to byłoby w porzšdku". Ponieważ lubi życie na krawędzi niebezpieczeństwa, po zakończeniu wojny porzucił służbę, gdyż uważał bycie żołnierzem w czasie pokoju za zbyt monotonne. Po wypadku samochodowym w 1923 r. przewodnik-senior grupy zabrał Ricka na cykl przesłuchań i szkoleń znacznie dłuższy niż w przypadku Samanthy. Po powrocie do grupy Rick był bardzo przybity. Podczas czułej sceny duchowych pieszczot wyznał swej najważniejszej bratniej duszy, jak bardzo żałuje, że przecišł jej młode życie. Z odbytej z nimi sesji nie wynikało jasno, w jakim stopniu oboje przewidywali z góry możliwoœć tej katastrofy. Byli kochankami w licznych minionych życiach, z których wiele miało burzliwy przebieg. Chociaż Dale i Maureen inkarnowali w swym obecnym życiu równoczeœnie, i w tym samym miejscu co poprzednio w latach dwudziestych, nie było im przeznaczone poznać się w okresie młodoœci. Tożsamoœć ich doœwiadczeń zmysłowych i emocjonalnej energii, wynikajšca z faktu, iż oboje wzrastali w tej samej okolicy, stanowiła po prostu jeden z warunków niezbędnych, by znacznie póŸniej w tym życiu mogli się spotkać. Przed rozpoczęciem swych obecnych żywotów obie te bratnie dusze zdawały sobie sprawę, że zetknš się ze sobš dopiero po upływie wielu lat. Zwłaszcza Dale'owi potrzebne było przeżycie frustracji, wywołanej wieloletnim oczekiwaniem na pojawienie się tej właœciwej kobiety. Dziœ nie jest już on tym nierozważnym i nieodpowiedzialnym człowiekiem, co kiedyœ. Samantha/Maureen również musiała osišgnšć dojrzałoœć, której brakowało jej jeszcze podczas romansu z Rickiem w latach dwudziestych. Ani Dale, ani Maureen na obecnym etapie ich zwišzku nie uważajš swego życia za coœ, co im się z góry należało. Oboje przeżyli bowiem wiele smutnych lat rozłški. Moja praca z tš parš zakończyła się tym, że oboje złożyli bardzo podobne oœwiadczenia. Maureen powiedziała: „Dopełniamy naszego procesu zdrowienia przez okazywanie szczerego szacunku œwiętoœci życia i wadze przebaczania. Teraz, kiedy poznaliœmy, czym jest utrata, będziemy ogromnie cenić wspólny czas, jaki pozostał nam jeszcze w tym życiu". Zanim zakończę ten ustęp poœwięcony bratnim duszom, powinienem dodać, że wiele z nich na krótko przed kolejnš inkarnacjš bierze udział w zajęciach przygotowawczych. Cechš charakterystycznš tych prób kostiumowych, odbywanych z udziałem naszych przewodników, jest to, iż kończš się one przeglšdem istotnych problemów oczekujšcych nas w nadchodzšcym życiu. Bywa, iż jeden z aspektów tych zajęć dotyczy dwóch bratnich dusz, które odchodzš osobno i wysyłajš sobie wzajemnie obrazy przedstawiajšce ich przyszły wyglšd w nowych ludzkich ciałach oraz okolicznoœci, w jakich się spotkajš. W jednym z rozdziałów „Wędrówki dusz" przytoczyłem przykłady tego rodzaju przygotowań do nowego życia. Bratnie dusze nie zawsze zbierajš się razem przed wyruszeniem w podróż. Wówczas zdarza się czasem, że zależnie od indywidualnej karmy, jedna dusza wie więcej od drugiej o ich przyszłym spotkaniu i wyglšdzie. Oto krótki przykład prezentujšcy bratniš duszę rozważajšcš spotkanie ze swš przyszłš żonš: Pozwolono mi zobaczyć mojš przyszłš żonę na ekranie w sali projekcyjnej. Była ładnš instruktorkš aerobiku, którš po-znam w siłowni. Studiowałem uważnie jej ciało i rysy twarzy, ponieważ nie chciałem zawalić naszego spotkania, jak mi się to zdarzyło we wczeœniejszym życiu. Zapach jej zroszonego potem ciała wrył mi się głęboko w pamięć... jej gesty... uœmiech... a przede wszystkim jej oczy. Kiedy ujrzałem jš w tym życiu, poczuliœmy się jak dwa przycišgajšce się nawzajem magnesy. Zwišzki między duchowymi i ziemskimi rodzinami Z reguły członkowie jednej grupy dusz nie powracajš w swych następnych wcieleniach jako krewni pochodzšcy z genetycznie tej samej, co poprzednio, ludzkiej rodziny. Oznacza to, że w przeciwieństwie do wierzeń amerykańskich Indian, dusza dziadka zazwyczaj nie powraca do ciała swojego wnuka. Opór, jaki objawiajš dusze wobec genetycznej reinkarnacji, omówiłem szczegółowo w rozdziale czwartym, w punkcie poœwięconym podziałowi duszy, oraz w rozdziale pištym, we fragmencie dotyczšcym DNA. Dla duszy, która pragnie odebrać nowe lekcje, powracanie do ciała posiadajšcego ten sam rodzaj dziedzicznoœci, tożsamoœci etnicznej, otoczenia kulturowego - a może i umiejscowienia geograficznego - co ciało w poprzednim życiu, jest czymœ ograniczajšcym jej rozwój lub wręcz zbędnym. Natomiast dzięki inkarnowaniu za każdym razem w inne rodziny pochodzšce z całego ziemskiego globu, dusze wykorzystujš ogromnš różnorodnoœć możliwoœci ludzkich ciał. To właœnie owa różnorodnoœć nadaje głębię naszym inkarnacjom na Ziemi. W wyjštkowych przypadkach nasi przewodnicy mogš okazać pobłażliwoœć duszom, które żywiš goršce pragnienie nieskończonego karmicznego działania w obrębie jakiejœ szczególnej rodziny i chcš do niej wrócić. Takim duszom ofiarowuje się czasem szansę ponownego zmierzenia się ze złem, jakiego doznały w poprzednim życiu ze strony tej rodziny, lub też naprawienia krzywdy, którš one same wyrzšdziły jakiemuœ jej członkowi. Mogš one powrócić w następnym pokoleniu jako dzieci, wchodzš jednak w życie tych samych ludzi, którzy byli zaangażowani w ważne dla nich karmiczne wydarzenia. Pragnę podkreœlić, iż te przypadki genetycznej reinkarnacji dokonywanej z powodów karmicznych należš do rzadkoœci. Jest dalece bardziej prawdopodobne, że aby zadoœćuczynić jakiejœ poważnej, wyrzšdzonej przez siebie krzywdzie, dusza powróci do innej rodziny, pozostajšcej jedynie w luŸnym zwišzku z jej własnš rodzinš z poprzedniego życia. Niemniej jednak to również byłaby bardzo niecodzienna decyzja, zwłaszcza w przypadku doznania przez tę duszę osobistej krzywdy, ponieważ wyglšdałaby wówczas na chęć zemsty. Chociaż dusze zwykle nie inkarnujš w tę samš pod względem dziedzicznoœci rodzinę, do której należały w przeszłych wcieleniach, to członkowie tej samej grupy dusz wybierajš najczęœciej nowe rodziny, w których mogš żyć razem. Członkowie jednej grupy dusz zmierzajš do tego, aby w każdym życiu być połšczonymi ze sobš więzami krwi i bliskoœciš geograficznš. Jaki rodzaj ról wybierajš? Jestem pewien, że każdy czytelnik tej ksišżki mógłby usišœć i od ręki sporzšdzić wykres ukazujšcy ważnych dla niego krewnych, przyjaciół, ukochane osoby czy nawet znajomych, żeby przekonać się, którzy z nich sš najbardziej prawdopodobnymi kandydatami na członków jego własnej duchowej rodziny. W rozdziale pištym przedstawiłem na ilustracji 7 kolory aury rodziny duchowej w jej obecnym życiu. Ilustracja 10 jest diagramem, pokazujšcym w jaki sposób pewna grupa dusz przez ostatnie trzy wieki inkarnowała w ludzkie rodziny tak, aby stale pozostać w łšcznoœci ze sobš. Centralny punkt diagramu stanowi Ruth. Proszę zauważyć, że chociaż mój wykres pozornie przypomina drzewo genealogiczne, to przecież w istocie dziedziczne wyposażenie tych rodzin jest w każdym stuleciu całkowicie odmienne. Ilustracja 10 to skrócona wersja listy duchowych przyjaciół Ruth w ich ludzkich ciałach. W każdym stuleciu znajdujemy szeœć dusz pochodzšcych z jej własnego skupiska oraz dwie ze stowarzyszonej grupy. Ruth umieszczona jest w centrum diagramu, a każda z linii biegnšcych ze œrodka na zewnštrz reprezentuje jednš duszę, przyjmujšcš różne role rodzinne zwišzane z Ruth, od dwudziestego wieku wstecz aż do osiemnastego. Widzimy, że najważniejsza bratnia dusza Ruth jest w tym życiu jej mężem. W minionym życiu Ruth, dusza ta była jej najlepszym przyjacielem, zaœ w poprzedzajšcym je, osiemnastowiecznym -jej żonš, podczas gdy sama Ruth była wówczas mężczyznš. Najważniejsza bratnia dusza Ruth ma aureolę o barwie ochronnej żółci, podczas gdy aureola Ruth to mieszanina odcieni bieli i błękitu, oznaczajšca czystoœć i umiłowanie nauki. Te najważniejsze bratnie dusze wišżš się ze sobš w parę doœć regularnie od mniej więcej 7 000 lat, kiedy to po raz pierwszy wspólnie spędziły życie. Oprócz bliskich towarzyszy z grupy dusz, do której należy Ruth, przedstawiłem również dwie dusze stowarzyszone, pochodzšce z sšsiedniej grupy. Sš one obecnie ojcem i matkš mojej pacjentki. W dziewiętnastym wieku odgrywały rolę, odpowiednio, dziadka i babki, zaœ http://img501.imageshack.us/img501/7898/dusze1ut4.jpg w osiemnastym były jej wujem i ciotkš. Wykres Ruth reprezentuje typowego pacjenta. Każdš grupę dusz charakteryzujš drobne różnice preferencji dotyczšcych ludzkiej rodziny. W tym samym tygodniu, w którym spotkałem się z Ruth, miałem pacjentkę wyjštkowo mocno zwišzanš ze swš matkš. Dusza matki była członkiem grupy dusz tej pacjentki, a w poprzednim życiu odgrywała rolę jej siostry. Dziadkowie często majš na nas wielki wpływ w naszych wczesnych życiach, pełnišc role bezstronnych powierników. Nierzadko odkrywam, że ukochany dziadek czy babka byli w poprzednim życiu naszym rodzeństwem lub najlepszym przyjacielem. Społeczna dynamika bliskich ludzkich zwišzków jest tak potężna, iż w większoœci przypadków, z jakimi się stykam, role, które dusze odgrywajš w naszym życiu a my w ich, rzutujš bezpoœrednio na karmiczne lekcje danej grupy. Jeżeli zostajemy skrzywdzeni przez kogoœ bliskiego nam w tym życiu albo wyrzšdzamy jemu krzywdę, co w konsekwencji powoduje ochłodzenie stosunków i rozstanie, dzieje się tak dlatego, że podjšł się on dobrowolnie udzielenia nam pewnego rodzaju lekcji, zarazem uczšc się czegoœ samemu. Takie lekcje lepiej przygotowujš obie strony do nawišzania relacji w przyszłoœci, jak to pokaże przykład 47. Pragnę również zwrócić uwagę na fakt, iż marginalne role, odgrywane w naszych życiach przez setki stowarzyszonych dusz z sšsiednich grup, mogš cišgnšć się przez całe pokolenia. Z powodu braku miejsca nie umieœciłem wszystkich tych dusz na ilustracji 10, przedstawiajšcym ostatnie życia Ruth. Przykładem takiej ważnej stowarzyszonej duszy, nie włšczonej do diagramu, jest dusza o imieniu Zenda, która była ulubionš nauczycielkš Ruth w szóstej klasie. Odkryliœmy, że w poprzednim stuleciu Zenda była jej oddanš, najbliższš sšsiadkš, a w osiemnastym wieku właœcicielkš firmy, w której moja pacjentka pracowała. Koncentryczny schemat z ilustracji 10 stanie się adekwatny, kiedy uwzględnimy wszystkie wzajemne zwišzki łšczšce ludzi, których życia sš splecione z naszym. Psychologiczne charakterystyki najważniejszych, bliskich i stowarzyszonych dusz, zwišzanych z obecnym oraz przeszłymi żywotami pacjenta, stajš się bardzo pouczajšce, kiedy zamieœci się je w diagramie typu genealogicznego. We wszystkich trzech stuleciach odnaleŸliœmy jeszcze jednš pierwszoplanowš aktorkę dramatów życia Ruth, pochodzšcš ze stowarzyszonej grupy dusz. Dla niej również zabrakło miejsca na ilustracji 10. Dusza ta, występujšca pod imieniem Ortier, obejmowała role ludzi zazdrosnych, zimnych i wyrachowanych. Wysłano jš, aby poddała próbie ufnš naturę Ruth i nauczyła jš szybszego dochodzenia do siebie po doznaniu krzywdy oraz radzenia sobie z tym w zdrowy sposób. Chociaż osoba ta objawiała także pozytywne cechy charakteru, to negatywne występowały jako stały element. W obecnym życiu Ruth, Ortier jest jej teœciowš, zaœ w poprzednim odegrała rolę bliskiej przyjaciółki, która jš zdradziła. Istniejš przesłanki pozwalajšce przypuszczać, że karmiczne cykle, w których Ortier przyjmuje role jej protagonistki, wkrótce się dla Ruth zakończš. Ruth jest osobš serdecznš, namiętnš i czułš. Jej najważniejsza bratnia dusza w pewnym stopniu także posiada te cechy, jednak oprócz tego jest nieustępliwa, brutalnie szczera i stanowcza. Większoœć dusz z ilustracji 10 odznacza się skrytym i spokojnym usposobieniem; charakteryzuje je również perfekcjonizm i upór. Jedna dusza z tej grupy jest niedbała, niefrasobliwa i bardziej z siebie zadowolona niż inne. W tym życiu mojej pacjentki jest ona jej bratem Andym. Dusza ta zgodziła się być w poprzednim stuleciu mężem Ruth i wniosła w ten sposób w jej ówczesne życie swoistš zmianę rytmu. Podczas tamtego życia najważniejsza bratnia dusza Ruth wybrała rolę jej przyjaciela, tak blisko z niš zwišzanego, że oboje wdali się ze sobš w romans, który nieomal zniszczył małżeństwo Ruth z Andym. Ostatecznie Ruth uœwiadomiła sobie w tamtym minionym życiu, że Andy - który jako partner był zbyt niekonwencjonalny, by móc na nim polegać - w swobodny sposób otworzył jej umysł na bardziej optymistyczne aspekty egzystencji i nauczył jš cieszyć się każdym dniem i dostrzegać w życiu więcej radoœci, co dopełniło jej z natury serdeczne usposobienie. W dziewiętnastowiecznym małżeństwie z Andym nie przeżyła wprawdzie wielkiej miłoœci, ale znalazła w tym zwišzku tolerancję i wesołoœć. W tym samym czasie jej najważniejsza bratnia dusza borykała się z nowym wyzwaniem, polegajšcym na małżeństwie z osobš obdarzonš znacznie trudniejszym charakterem niż Ruth. Nie chcę jednak stworzyć wrażenia, że zawarcie zwišzku małżeńskiego z kimœ innym niż swojš najważniejszš bratniš duszš sprowadza wyłšcznie negatywne skutki. W istocie, miałem pacjentów, którzy podczas kolejnych wcieleń celowo wymieniali się partnerami z trzema czy czterema duszami z ich wewnętrznego kręgu, aby stawić czoło nowym wyzwaniom. Chociaż dusze Ruth i Andy'ego zdecydowały się po raz pierwszy na taki krok dopiero w dziewiętnastym wieku, rezultat okazał się bardzo obiecujšcy.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol,łał,a to mnie zaszokowałeœ.Wielkie dzięki za tyle fajnych informacji!BuŸka dla ciebie! :).

http://www.monbelami.com/images/photos/committmentphoto2.jpg
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 21
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.