|
|
Leszek Żšdło 26-03-2004
mierć w ekstazie
Wielu ludzi marzy o pięknej mierci w ekstazie seksualnej. To marzenie ma swoje powody karmiczne. Opiszę je na własnym przykładzie. Większoć opisu powstało w wyniku przejcia przez kilkanacie sesji regresingu na ten tylko temat.
Kiedy zostałem inicjowany w dziwnš praktykę: mierć w ekstazie. Zgodnie z jej ideš, taka mierć miała zapewnić życie wieczne w ekstazie. Idea tej praktyki jest prosta: w jakim stanie wiadomoci umieramy, w takim się rodzimy.
Z tego, co sobie przypomniałem, byłem silnie odurzony. Tak silnie, że pamiętam tylko piękne piersi kapłanki, na której leżałem i na której zabito mnie podczas stosunku. Pamiętam też, jak na mojš głowę padały uderzenia cepów. Jedynym negatywnym odczuciem był lęk, czy zdšżš mnie zabić, zanim skończy się moja rozkosz. Zdšżyli.
Odtšd pragnšłem tylko takiej mierci. Zauważyłem, że to pragnienie stało się w wielu wcieleniach przyczynš ponoszenia mierci w młodoci, czasem natychmiast po uzyskaniu zdolnoci do współżycia seksualnego. Silne pragnienie, by przeżywać ekstazę seksualnš, a unikać życia, stało się też przyczynš wybierania na matki kobiet, które przeżywały nieprzytomne, ale w moim pojęciu rozkoszne orgazmy. Starałem się przy tym umrzeć przy porodzie, albo nieco wczeniej i wiele razy mi się to udało.
Taki znalazłem sposób na przeżywanie rozkoszy z jednoczesnym unikaniem życia, które wydawało mi się tylko niepotrzebnym okresem przerwy między jednš a kolejnš rozkoszš.
Ta tendencja, jak każda inna, słabła z wcielenia na wcielenie. Tym niemniej jednak, co jaki czas dawała o sobie znać, zwłaszcza wówczas, gdy spotykałem kobiety o podobnych intencjach i wzorcach.
Po odreagowaniu pożšdania mierci w ekstazie (a wydawało mi się to jedynš przyjemnociš przez kilka tygodni), oprzytomniałem na tyle, żeby docenić radoć i przyjemnoci codziennego życia. I kiedy już tak szedłem zadowolony, zobaczyłem kobietę, na widok której nogi ugięły się pode mnš, a "serce" powiedziało: z niš razem pragnę umrzeć w ekstazie.
Kolejny tydzień sesji uwiadomił mi, że przez kilka wcieleń szukałem kobiet, które chciałyby umrzeć w ten sposób. I znajdowałem je.
Po pewnym czasie nawet poczułem złoć na pewnš mojš znajomš, że nie dała mi się zmanipulować, kiedy chciałem, żeby została mojš mamusiš i umarła razem ze mnš podczas porodu. Tę złoć osłodziła inna pani, która do tego celu wietnie się nadawała. Ale ona ze swymi wzorcami orgazmu mi się tak podobała, że jeszcze w łonie zmieniłem plany, jakie miałem wobec niej. Tak bardzo jej pożšdałem, że pragnšłem jak najszybciej dojrzeć i stać się jej kochankiem. Nie przewidziałem tylko jednego - że ona nie zamierza zmienić swego programu karmicznego, tak więc moja niedoszła kochanka - mamusia zmarła rodzšc mnie.
Po tym przypomniałem sobie, jak w innym wcieleniu realizowałem skracanie czasu oczekiwania na rozkosz. Miałem wówczas pięknš mamę o bardzo dojrzałej figurze. Nawet w obecnym wcieleniu włanie taka figura pocišgała nie u kobiet już od najmłodszych lat. Jednoczenie czułem, że co w tym jest nie tak. Przede wszystkim brak było miłoci, a pojawiały się jakie przymusy. Wreszcie odkryłem, że usiłuje mnš rzšdzić myl: "To takie złe, ale muszę to robić; to takie dobre, ale nie wolno mi tego robić". Takie myli, jak łatwo się domylić, przede wszystkim paraliżujš wolę.
Myl tę, jak się okazało, przejšłem wiele wcieleń temu włanie od mojej pięknej mamusi, która uczyniła mnie swym kochankiem. Było nam z sobš dobrze, w niczym nie musiałem się ograniczać, ale cišgle towarzyszył nam lęk, że prędzej czy póniej tatu nas nakryje na goršcym uczynku.
Po uwiadomieniu sobie tamtych motywów i emocji, wyranie mi ulżyło, znikło dziwne napięcie i pomieszanie, które, jak pamiętam, towarzyszyło mi, odkšd skończyłem 12 lat, a może i wczeniej.
Sesjom powięconym uwalnianiu od pożšdania mierci w ekstazie towarzyszy ogromna zmiennoć nastrojów. A to za sprawš ogromnej różnorodnoci dowiadczeń i motywacji zwišzanych z takimi praktykami.
W wyniku podobnych przeżyć możemy czuć się korceni, by ich dowiadczyć ponownie, a jednoczenie bać się uprawiać seks i nie daj Boże się w nim zapomnieć! Osobom majšcym za sobš podobne dowiadczenia towarzyszy lęk przed utratš kontroli w seksie, a nawet przed przeżywaniem orgazmu. Czujš one podwiadomy lęk przed miertelnym zagrożeniem ze strony seksu (częciej orgazmu). I wiedzšc, że sš to odczucia nieracjonalne, nie potrafiš nad nimi zapanować. I nic w tym dziwnego. Zapanować się nad tym nie da. To można tylko odreagować w kilku sesjach regresingu. Odreagowaniom muszš towarzyszyć afirmacje w rodzaju:
Moje życie ma sens na trzewo i przytomnie.
Wybieram rozkoszne życie na trzewo i przytomnie, itp.
Pożšdanie mierci w ekstazie to jeden z najtrudniejszych tematów do odreagowania. Towarzyszš mu stany naćpania, używania afrodyzjaków, a przede wszystkim poczucie bezsensu życia, pracy czy jakichkolwiek innych działań. Jedynym sensem wydaje się oczekiwanie na mierć w ekstazie. Wobec tego celu wszystko inne staje się zupełnie nieważne. Nie ma sensu praca, znalezienie mieszkania, ukończenie szkoły. To wszystko wydaje się przeszkodš w dšżeniu do celu, którym jest osišgnięcie mierci w ekstazie w jak najkrótszym czasie od wcielenia się. Czasami owo pożšdanie jest tak silne, że nikt nie może zdšżyć z terapiš. Kiedy jednak osoba rozumie, że warto się od tego uwolnić, może tego dokonać, pomimo że jej podwiadomoć nieustannie mami jš obietnicami nieziemskich rozkoszy, z którymi "nic nie może się równać". Na szczęcie jednak możemy dowiadczać błogoci i rozkoszy bez przyczyny. Jest to możliwe zarówno w życiu, jak i w długim okresie czasu. A to dzięki specjalnym technikom medytacji tantrycznych.
|