Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Wyprawy Krzyżowe fakty i mity
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 44

Czy dyskusje z Bratem Nie przypominają wam czasem wypraw krzyżowych, kiedy to rycerstwo chrześcijańskie stawało naprzeciw rycerstwu saraceńskiemu, chcąc podbijać ich terytoria, grabić i zabijać niewiernych, i gdy rozpoczynała się bitwa, chrześcijanie krzyczeli „Dla Boga”, a saraceni krzyczeli „Dla Boga”. I pomimo wszystko stawali naprzeciw siebie, gotowi się nawzajem wyżynać w imię Boga??? Teraz pytanie: Czy to Bóg zanim zmienił się w kochającego ludzi i pragnącego ich dobra pacyfistę musiał najpierw zasmakować krwi tysięcy ofiar. Czy może ludzie (dostojnicy kościoła, papieże) Dla poszerzenia swych wpływów i bogactw wprowadzali ludzi, królów chrześcijańskich w błąd (co do Bożych oczekiwań w stosunku do ludzi) „wymyślając przez tysiąclecia” dogmaty wiary które pozwalały zabijać w imię Boga??? Brat wali pięknymi sloganami KK dotyczącymi miłości Bożej itd… a jak te piękne słowa mają się do mojego powyższego pytania. Jakimi pięknymi przemowami kościół przekona ludzi iż robił to w imię Boga i że nadal jest instytucją Bosko-Ludzką… Jakimi słowami kościół mógłby przeprosić za swoje zbrodnie, co powiedział by swym ofiarom, ich rodzinom, jak odkupi swój grzech… Nie ma takich słów które mogą naprawić tyle zła, jedynie szczera chęć poprawy może coś zmienić w przyszłości, ale takiej chęci poprawy ze strony kościoła nie ma, fakt Papież przeprasza, ale przepraszam nie załatwi sprawy, kler nadal chce trzymać sumienia ludzi za ryj, chcą aby ludzie żyli w ciemnocie, aby wyznawali wiarę w kościół, chcą wygodnego życia za kasę wiernych, dziwka raz w tygodniu, nowy samochodzik, pozłacanie świątyń (aby wierni cieszyli się iż ich najświętszy budyneczek się rozrasta, u nas kościół już jak burdel wygląda, tyle tam zło ceń i próżności). Pozdrawiam :( Sew ________________________________________ Patrzcie w bojaźni - Aeria Gloris!!!

Sew... wyjątkowo nietrafne porównanie... Hmm... jest jedna taka mała różnica... traktujecie mnie tutaj jakbym mówił jako katolik. A teraz w jednym temacie zacznijcie mnie traktować nie jako katolika tylko jako człoweika o swoich poglądach... Moze to by coś zmieniło? Pax vobiscum :)

Zupełnie neitrafne porównanie. T, co było , mnęło. Wyprawy krzyżowe yły błedem koscioła, który teraz już jest bliski doskonałości, jednak jak każdy Boski twór - musiał dążyć do perfekcji przez błędy. Raczej Brat jest na forum jak Świety Wojciech niosący wiarę do ludu pogan , który go prześladuje. Jeszcze twe cialo będzie na wagę złota, Bratku : )

Obchodzi mnie BARDZO ,kto jest stwórcą i dlaczego tak stworzył świat jaki my postrzegamy.Martwi mnie jednak bardzo i jest mi przykro w środku [w moim jestestwie]-jest mi przykro i wzrasta niepewność mego ducha o życie wieczne mej duszy,-dlaczego?,bo przyglądając się tym ,którzy mają mnie prowadzić w stronę Boga,-mam pełno obaw co do tego w którą strone ONI [wielebni] idą i czy mam iść tam gdzie oni.Przestałem [bywać] w BUDYNKACH -gdzie ONI mowią w imię mego Boga.ONI w znacznej mierze ,świadczą [logice] przeciwko Bogu memu a ICH złocone budynki mają zastądić złote ich dusze,bo co niby ma za znaczenie wybudowanie molocha np.Licheń,-ze złoconym dachem i tabliczkami [równiejszych]?.Tak TO dziś mnie przygniata i martwi i to o czym wspomniał SEW.Coś mi się wydaje że księża katoliccy nie bardzo zrozumieli ,jaką rolę w chrześcijaństwie i ludzkości miał do wypełnienia Jezus Chrystus z Nazaretu.Według mego rozumienia to Jezus Chrystus usługiwał innym,-bez względu na status społeczny.ON jako umiłowany Syn Boży -usługiwał innym ukazując wartości duchowe, te właśnie które stają się nieśmiertelne ,całe zaś dobra materialne przeminą..Dziś kapłani idą Jego przykładem nauk ku Bogu,lecz pomyliły im się role i wymyślili sobie że to IM cała reszta ma usługiwać i tak jest do dziś i tak pozostanie do dnia PRAWDY.Człowiek jest świątynią Boga swego,budynki miały to ułatwić lecz stały się [świadectwem] przeciw faryzeuszom,pełne przepychu i pychy.Pycha to zdaje się pierwsze przewinienie przeciw Bogu .Czy mi się tylko tak wydaje?że się martwię o niezrozumienie przeze mnie wartości nauk Jezusa Chrystusa?,czy ma być tak jak w Licheniu,-czyli [biuznes w złoconej chacie].cze. pozdrówka cze.

Sew, mialeś natychmiastową odpowiedź Brata. "WYJĄTKOWO nietrafne porównanie", ten człowiek chyba nie jest w stanie zobaczyć siebie. Obecnie woła już o swoje człowieczeństwo. Wynika z tego jakgdyby katolicyzm odzierał człowieczeństwo lub je przysłaniał brudnym, śmierdzącym łachmanem. Mamy katolika traktować jako nie katolika? Mamy chyba traktować Brata jako człowieka o swoich poglądach, a nie traktowaliśmy?? Bracie, jesteś człowiekiem mającym swoje poglądy, które wynikają z wiary w dogmaty doktryny katolickiej i wszystkich związanych z nią kwestii. Lepiej? Bracie, proponuję Ci wyprawę do lasu z dużym lustrem pod pachą. Wymiary lustra muszą być takie abyś widział w nim całe swoje odbicie, nie musząc stawać w zbyt dużej od niego odległości, ponieważ ważne jest abyś widzial w nim każdy szczegół siebie. Znajdź ustronne miejsce, głęboko w lesie, musisz uzyskać pewnosć, że nikt Cię nie dostrzeże. (Najlepiej wybierz godzinę piątą rano i koniecznie nie w sezonie grzybobrań). Ustaw lustro pod drzewem, upewnij się, że jest stabilne. Stań w odleglości takiej od lustra by widzieć całą swoja postać. Zamknij oczy i spóbuj zapomnieć o wszystkich swoich poglądach, a następnie spóbuj wsłuchać się w otaczające Cie odgłosy, spróbuj wczuć się w odglosy lasu, spróbuj usłyszeć o czym szepce puszcza. po pewnym czasie spóbuj nie myśleć o niczym, zupełnie o niczym. Gdy już osiągniesz chociaż zbliżony do pożądanego - stan wyciszenia umysłu, zacznij się rozbierać nie spoglądając w lustro i nie otwierając oczu. Zrzuć z siebie wszystko, łącznie ze skarpetkami. (Jeśli na prąciu zrobiłeś sobie tatuaż wodny z gumy do żucia, to ściągnij go także koniecznie). Gdy będziesz już zupełnie nagi, otwórz oczy i spójrz w lustro. Dokładnie przyglądnij się każdemu szczegółowi swego ciała. Po tych oględzinach - zadaj sobie takie oto pytanie: KIM JESTEM? Jeśli Twoją odpowiedzią będzie - KATOLIKIEM, zbij lustro, przyklej tatuaż i pójdź czym prędzej na mszę i wyspowiadaj się z bezeceństwa, któremu się poddałeś w lesie. __________________________ Bracie, jestem z natury humanitarnie nastawiony i podpowiem Ci jaka powinna być prawidłowa odpowiedź. Odpowiedź powinna brzmieć: CZŁOWIEKIEM (można tez dodać: I NIC CO LUDZKIE NIE JEST MI OBCE) Pozdrawiam serdecznie.

Old Spirit, a czym nei jest katolik jak nie w pełni czlowiekiem ? Tylko przez kościół katolicki jesteś sie nim w stanie stać w pełni. A takich bezeceństw dawno nie słyszałem. Kto to słyszał, aby człowiek ( czy aby na pewno ) latał na golasa po lesie i tu z lustrem ! Zaiste, z tego trza się spowiadać

Bracie, dziś pewnie było zbyt zimno. Gdy już natrafisz na odpowiednią aurę, zdaj relację z doświadczenia i poinformuj jaka była Twoja odpowiedź (relację z oględzin możesz sobie darować). Pozdrawiam

Old. nie traktujecie mnie jako człowieka tylko jako skrajnie fanatycznego katolika, który nic nie widzi poza dogmatami, bo JEST KATOLIKIEM. Takie wytłumaczenie jest nietrafne i niesprawiedliwe. A odniosłem wrażenie, ze tak własnie sobie to tłumaczycie. Moja odpowiedź brzmiałaby człowiekiem. Ale sytuację i niektóre "przypisy"uważam za niestosowne. Choć to moje prywatne zdanie. Jestem katolikiem, możecie mnie za takiego uważac ale stereotypy, które wytworzyły się w waszych głowach nijak się mają do rzeczywistości. To że tak myslicie nie oznacza jeszcze tego, że tak jest. Old, pozwól że ja napiszę "receptę" dla Ciebie. Wstań rano, umyj się, ubierz, zjedz śniadanie, wypij kawe - rób dokładnie ro co robisz każdego dnia. Nic nie zmieniaj. A potem wieczorem połóż się spać, wstań rano i rób tak przez cały okres Twojego życia. Żyj jak żyjesz. A kiedy nadejdzie ostatnia godzina i znajdziesz się już w innym świecie sam osądź: czy Kościół miał rację, czy też nie. Innego sposobu nie ma. Wiara to zakład z samym sobą o to że Bóg istnieje. Zakład, który uczy nas prawdziwej miłości i radości. Zakład którego rozwiązanie odnajdziemy dopiero po śmierci. Każdy się zaklada - jedni o to że Boga nie ma, ini że jest. Są też różne rodzaje zakładów. Że Bóg jest taki a owaki. Załozyłem się. I jak na razie dobrze na tym wychodzę. Mam potwierdzenia, mam miłośc, radość i wszytko co jest mi do życia potrzebne. mam świadomośc cierpienia, które jest nieuniknione. Mam świadomośc poświęcenia, które kazdy musi podjąć. Wiara otwiera nowe horyzonty. Nie zobacz się ich bez wiary. natomiast horyzonty na które Wy patrzycie są dostepne i z wiarą i bez niej. Pax vobiscum :) trzymajcie się ciepło :)

Brat: "Old. nie traktujecie mnie jako człowieka tylko jako skrajnie fanatycznego katolika, który nic nie widzi poza dogmatami, bo JEST KATOLIKIEM." A skrajnie fanatyczny katolik to nie człowiek? Hmm, to może płaziniec? Przesadzasz w swoich interpretacjach. Skrajnie fanatycznie katolik? Fanatyk, - tak, dość często tak, ale czy skrajny? Ci skrajni to chyba w IRA? Słusznie piszesz, że takie odniosłeś wrażenie, bo to tylko wrażenie chyba w myśl słów - uderz w stół... Brat: "Ale sytuację i niektóre "przypisy"uważam za niestosowne. Choć to moje prywatne zdanie." Zapomniałeś dodać - prywatne - katolickie zdanie :) Właśnie uświadomiłem sobie, ze Ty nie masz prywatności Bracie :) Wszytsko u Ciebie jest katolickie :) Ale się zrosłeś:) Powstał jakiś nowy twór - człowiekatolik ;)) Opisaną przez ze mnie sytuację uważasz za niestosowną?? A to dlaczego? To już człowiek nie może rozebrać sie do naga na łonie natury, w miejscu gdzie nikt go nie może dostrzec? Hmm, człowiek - może, ale człowiekatolik chyba nie ;) "Przypisy" ?? :):) Bracie - mówisz o tatuażu wodnym z gumy do żucia na prąciu? :) i tutaj także zadziałało - "uderz w stół..." ?? :););) Ależ Bracie - członek to taka sama częśc ciała jak i każda inna, nie wstydź się. ;) Jeśli zrobiłeś sobie na nim tatuaż wodny - to tylko nadaje Tobie kolorytu, a także pewnie wiele zyskujesz w oczach tutejszych forumowiczy i jako człowiek :) ;) Jeśli zrobiłeś sobie tatuaż na prąciu - z pewnością nie jesteś człowiekatolikiem :) Możesz sprecyzować o jakich stereotypach, które to niby wytworzyły się w naszych głowach mówisz? Nie pytaj mnie nigdy o pozwolenie, to dziecinne. "Wstań rano," Nie zawsze wstaję rano "ubierz [się]," Skąd wiesz, że śpię nago ? :) "zjedz śniadanie," Bardzo zadko jadam śniadania, ale myślę, że Twoja propozycja jest godna rozważenia. "wypij kawe" Wypijam około pięć kaw na rok, nigdy nie piję kawy rano... " - rób dokładnie ro co robisz każdego dnia." No, wreszcie Twój charakterystyczny ton. Pewnie sądzisz po sobie i Twe dni sa monotonne, jednakie, niemalże identyczne. W moim przypadku pomyliłeś się, każdy dzień jest dla mnie inny, nie popapadam w żadne stereotypy, prócz tych wymuszonych - jak praca. Muszę do niej chodzić, ale robię to z prawdziwą przyjemnością i radością, bo praca jest dla mnie jednym ze źródeł radości, nie zawsze ale w większości. Jeszcze jakby płacili lepiej - to byłby chyba raj :) "Nic nie zmieniaj." Cały czas coś zmieniam, lecz jeśli sprawię Ci radość, to powtórze kilka dni takich samych:) "A potem wieczorem połóż się spać," Hmm, spać chodzę zywkle późną nocą, nigdy wieczorem, czasem nad ranem. Ale jak już Ci obiecałem mogę to dla Ciebie zrobić na kilka dni:) "wstań rano i rób tak przez cały okres Twojego życia." Oj, to niemożliwe, kilka dni - mogę dla Ciebie, dla sprawienia Tobie przyjemności popaśc w jakiś schemat, lecz jeśli o całe życie chodzi - nie! W moim przypadku to niemożliwe. Żyj jak żyjesz. O tak, to z pewnością stanie się wedle Twojej propozycji :) "A kiedy nadejdzie ostatnia godzina i znajdziesz się już w innym świecie sam osądź: czy Kościół miał rację, czy też nie." Buehheheh!! Gdy będe już w innym świecie, nie będę wiedział co to jest Kościół - juŻ Ci mówiłem Bracie - KOŚCIÓŁ W ŚWIECIE DUSZ NIE ISTNIEJE !!!! Moja człowiecza świadomość pierzchnie, pozostanie jedynie świadomość Duszy, która podczas mego życia jest uśpiona. Świadomość człowiecza, która ma stycznośc z takimi zakłóceniami jak religie np. nie jest w ogóle związana z świadomością Duszy!! Dusza po śmierci - po powrcie do macierzy - nie pamięta niczego z życia człowieka w którym podczas jego życia tkwiła! Dusza taka podczas życia takiego człowieka "zbiera" jedynie miłość i nienawiść lub tylko miłość i te wartości posiada, tych wartosci po śmierci człowieka jest świadoma. Dostrzeże, że ma tego. czy tamtego (miłość lub nienawiść) więcej. Ehhh, nie będe w tym wątku o tym mówił, jeśli kto ciekawy to niech zagląda na "energia miłosci. Bóg nie jest miłością" i "religia (fiozofia) olda" (ten temat powinien zwać się "filozofia olda", ale jakiś człowiekatolik zakóócił wartości :);) Nie ma żadnych zakładów, które by to w jakikolwiek sposób wpływały na tworzenie się radości i miłości, takie wartości wibrują jedynie w umysłach ludzkich, które adaptują je na bazie pewnych nacisków, kodów, itd. To wszystko pierzcha, rozmyje się, zostanie odłączone i przez jakiś czas będzie trwało, ale juz całkowicie niezlależnie od nas (Dusz), nie będzie jednak trwało wiecznie, a to co nie jest wieczne - nie jest warte zachodu. Zakłady, Bogi, po co to komu? Mylisz się Bracie - nie każdy się zakłada. Sa i tacy, którzy nie myślą o tym, czy Bóg istnieje, a jeśli juz się nad tym zastanowią, ich życie wystarcza im za odpowiedź. Nie potrzebują takiej informacji - dla nich jest obojętne, czy Bóg jest, czy też go nie ma - wiedzą, widzą, czują. Tworzą radość, kroczą ścieżką ciepłych uczuć do miłości - i to im zupełnie wystarczy. I nic ponad to, nie jest żadnemu człowiekowi potrzebne, a raczej nie było, bo w obecnej sytacji, gdzie wszystko jest tak dalece zakłócone, człowiek zrósł się z pewnymi wartościami, sztucznie mu zaproponowanymi, człowiek je zaadoptował i mamy to co mamy. ( co krok to kościół :) a drzew co raz to mniej). Brat: "Załozyłem się. I jak na razie dobrze na tym wychodzę." Hmm. Czyżbyś był księdzem ? ;) Brat:"Mam potwierdzenia, mam miłośc, radość i wszytko co jest mi do życia potrzebne." A jednak ksiądz ;) Brat:"mam świadomośc cierpienia, które jest nieuniknione." Ale cierpienie można znacznie zmniejszyć i poiwinno się to robić przede wszystkim w obecnej sytuacji. Właśnie na niwelowanie tej negatywnej wartości powinno się zwrócić w obecncyh czasach jak najwięcej uwagi. Natomiast godzenie się z nią - to adaptowanie negatywnych emocji sobie i innym, a raczej stanie się pośrednią przyczyną powstania możliwości ich adaptowania u innych. Kościół upatruje w cierpieniu zbawczą rolę - i to jest właśnie napoważniejszy błąd i ślepa uliczka. Brat:"Mam świadomośc poświęcenia, które kazdy musi podjąć." W obecnej sytuacji, tak, każdy - powinien podjąć jakieś poświęcenie. Np. poświęcenie swojej uwagi na to by niwelować nadmiar cierpienia. Brat:"Wiara otwiera nowe horyzonty. Nie zobacz się ich bez wiary. natomiast horyzonty na które Wy patrzycie są dostepne i z wiarą i bez niej." Hmm, czyżby jakieś horyzonty były przed nami zakryte? Bracie - podziel się - jakie to horyzonty są dla Ciebie otwarte, a dla nas zakryte? Pozdrawiam P.S To się jeszcze okaże, kto ma większe tatuaże :))))))));)

Old, co Ty chcesz udowodnić? Jestem katolikiem, zwykłym szarym człowikiem, który ma oczy i uszy. A jeśli traktujecie mnie jak ślepca z tego powodu, że jestem katolikiem to jesteście rasistami. Taka nowa odmiana rasizmu. Dawniej byli czarni a dziś katolicy? Cóż złego robię? chodzę do kościoła, staram się zachowywać przykazania. Czy to oznacza, że mam zamknięty umysł? na niczym się nie znam? I wogóle przekreśla mnie w dyskusji? Horyzonty - otwarte dla mnie są horyzonty wszytskie: katolickie, niekatolickie. A dla Was zamknięte sa te katolickie, o czym świadczy wasza niewiedza na temat własnie katolicyzmu. Pax vobiscum :) Trzymajcie się ciepło :)

Brat:"Old, co Ty chcesz udowodnić? Niczego nie chce udowodnić i niczego nie udowadniam, prócz tego, że czasem wykażę to i owo w Twoich tekstach. A wg. Ciebie - co niby chciałem udowodnić w powyższym tekscie, skąd pytanie na temat tego, że niby chcę coś udowodnić? Brat:"[..]jeśli traktujecie mnie jak ślepca z tego powodu, że jestem katolikiem to jesteście rasistami. Taka nowa odmiana rasizmu. Dawniej byli czarni a dziś katolicy?" Jeśli teraz powiem, że zarzucasz już nie tylko mnie ale i innym forumowiczom - rasizm, to znów pewnie napiszesz, że histeryzuję. A CO TY DO CHOLERY ROBISZ? NIE ZARZUCASZ NAM RASIZMU?? UDOWODNIJ, ŻE JESTEŚMY RASISTAMI!! Tylko daruj sobie "dowody", że uważanie Ciebie za człowieka, który dość często kieruje się zaślepieniem w swoich poglądach jest rasistowskim traktowaniem Twojej osoby. Brat:"Cóż złego robię? chodzę do kościoła, staram się zachowywać przykazania." O jedno Cię tylko proszę, nie rozpłacz się... Czy ktoś mówi Ci, że robisz coś złego?? Brat:"Czy to oznacza, że mam zamknięty umysł?" Wiele Twoich tekstów świadczy o tym, że masz założony myśloszlaban (ukłon w stronę Leto). Brat:"na niczym się nie znam? I wogóle przekreśla mnie w dyskusji? " Kto Ci powiedział, ze sie nie znasz na niczym?? A kto Cię stąd wyrzuca, nikt nie chce z Tobą dyskutować? Brat:"Horyzonty - otwarte dla mnie są horyzonty wszytskie: katolickie, niekatolickie. A dla Was zamknięte sa te katolickie, o czym świadczy wasza niewiedza na temat własnie katolicyzmu." Wykaż moją niewiedzę na temat katolicyzmu!! Powtórzę raz jeszcze - sądząc po Twoich tekstach na temat katolicyzmu, nie będę skromny i muszę przyznać, że wiem więcej o tym od Ciebie. Chyba, że celowo ukrywasz swoją wiedzę i nie mówisz wszystkiego. Mówissz, ze dla Ciebie sa otwrtrte niekatolickie horyzonty i to otwarcie przejawia się np. w tym, że nazwałeś uzyskiwanie informacji ptrzez ze mnie i nie tylko przez ze mnie - przejawianiem się działalności szatańskiej? Aha, przepraszam - odwołąłeś to, lecz nie dawno powiedziałeś, że "okultyzm to nie "zabawka" dla ludzi". Co Ty wiesz o okultyźmie?? Cały okultyzm wg. Ciebie to także przejawianie się działalności szatana? Założyłeś temat o okultyźmie. Może byś tak wreszcie - sam odpowiedział na pytanie - co wiesz na temat okultyzmu?

Po co udowadniać? Wystarczy przeczytać wasze wypowiedzi na mój temat. Old jesteś antykatolickim rasistą :D A reszta forumowiczów nie jest :) Przynajmniej się nie objawia w tak nahalny sposób. Old Twoja niewiedza objawiła się choćby w tekście na temat Eucharystii, który przytoczyłeś. Zresztąnie dyskutujemy tutaj na temat symboliki Mszy Świętej. Skoro wiesz więcej - gratuluję. I szczerze, bez ironii. Hmm... nie bój się płakał nie będe :) Cieszę się że uważasz inaczej. Skoro tak - możemy dyskutować dalej a Ty powstrzymasz się od komentarzy a skupisz na dyskusji? Liczę na to :) Pax vobiscum :D

Brat:"Old jesteś antykatolickim rasistą :D" Udowodnij to "dwulatku prowadzony za rączkę". Znowu powiesz, że nie trzeba tego udowadniać? Za takie wyzwisko dostałbyś w realu po Twojej katolickiej buzi, gdybym się za wczasu nie opanował i wierze w to, iż nadstawił byś drugi policzek. Tutaj co najwyżej moge powiedzieć, iż się ośmieszasz. Brat:"Old Twoja niewiedza objawiła się choćby w tekście na temat Eucharystii, który przytoczyłeś." Po piewrsze to nie był mój tekst, więc nie mogła objawić się w nim moja niewiedza. Po drugie, wykaż, że w tym tekście coś jest odległe historycznym przekazom. Najlepiej powiedz na początek - o jaki konkretnie tekst Ci chodzi, bo nie przytaczałem jedynie jednego o Eucharystii. Brat:"Hmm... nie bój się płakał nie będe :)" Kto Ci powiedział, że się boję? Brat:"Cieszę się że uważasz inaczej." Możesz uściślić do jakiej kwestii się odwołujesz tym zdaniem? Brat:"Skoro tak - możemy dyskutować dalej a Ty powstrzymasz się od komentarzy a skupisz na dyskusji?" Oboje komentujemy od pewnego czasu i to jest wpisane w specyfikę forum. Zwracasz się do mnie: "powstrzymaj się od komentarzy", więc katolik moze komentować, a ktoś kto nie wyznaje zadnej religii juz nie? Czy kto ktoś tu kogoś nazywał rasistą? O jakiej dyskusji mówisz? O czym chcesz dyskutować, zadaję to pytanie po raz trzeci chyba. Uważasz dyskusje na tematy wiary i religii za bezsensowaną, więc chyba nie chcesz dyskutować w oparach absurdu i w obliczu bezsensowności? O czym chcesz dyskutować? Ponawiam następne pytanie: Co Ty wiesz o okultyźmie?? Cały okultyzm wg. Ciebie to także przejawianie się działalności szatana? Założyłeś temat o okultyźmie. Może byś tak wreszcie - sam odpowiedział na pytanie - co wiesz na temat okultyzmu? Pozdrawiam

:D He he he Old... a tak myślałem waśnie że wyskoczysz z podobnym hasłem. Zauważ buźkę na końcu... :D Gdybym napisał inaczej: Old jesteś antykatolickim rasistą [ tonem szyderczo-żartobliwym, wyszydzającym Twój stosunek do mnie jako do katolika ] Lepiej? :) Wada forum... następnym razem opuszczę bardziej złożone procesy uczuciowe :) ;) Old, jeśli broiłeś tego tekstu znaczy ze w niego wierzysz. Tekst o kanibaliźmie. Wywnioskowałem z Twoich słów, że się o mnie boisz :) "Kto Ci powiedział, ze sie nie znasz na niczym?? A kto Cię stąd wyrzuca, nikt nie chce z Tobą dyskutować?" Do tych Old :) Old, zauważ że nie komentuję Ciebie... Old. uważam za bezsnensowną, ale jeśli ktoś chce na ten temat dyskutować to nie znaczy że dyskutował nie będe. nawet w oparach absurdu. na pytanie o okultyźmie odpowiedziałem na poczatku tamtego tematu. ten temat dotyczy wypraw krzyżowych. Co do tego co wiem - nie wime nic tak jak Ty i wszyscy inni.

Brat:":D He he he Old... a tak myślałem waśnie że wyskoczysz z podobnym hasłem. Zauważ buźkę na końcu... :D Bueheheh. Bracie, ponad dziewiedziesiąt procent Twoich postów upstrzonych jest masą uśmieszków, które dodajesz niemalże pod koniec każdego zdania, więc nie sil się na bagatelizowanie w obecnej sytuacji. Twoje uśmieszki występuja tak często iw takich ilościach, że sa już niezauważalnym tłem. Wciąż dajesz świadectwo o sobie i katolicyźmie, który w specyficzny sposób ukształtował Twój umsył. Przypomnę Ci jeszcze, co napisałeś w stosunku do forumowiczy, nie tylko do mnie: Brat:"[..]jeśli traktujecie mnie jak ślepca z tego powodu, że jestem katolikiem to jesteście rasistami." I o dziwo tutaj nie ma uśmieszków. Jak to będziesz próbował wcisnąć w niefrasobliwą atmosferę żarcików? W myśl Twojego wykręcania się od odpowiedzi raz jeszcze powiem - UDOWODNIJ, ŻE JESTEŚMY RASISTAMI!! Tylko daruj sobie "dowody", że uważanie Ciebie za człowieka, który dość często kieruje się zaślepieniem w swoich poglądach jest rasistowskim traktowaniem Twojej osoby. Pozdrawiam

Brat:"Old, jeśli broiłeś tego tekstu znaczy ze w niego wierzysz. Tekst o kanibaliźmie." Oto tekst, który Brat nazywa tekstem o kanibaliźmie. Buehehhe. Obecnie przytoczę jego całość. Wcześniej przytoczyłem jedynie fragment, który poniżej odznaczę jako << >> Autor tekstu: Michał Apostata; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1235 Eucharystia - co to jest ? Autor tekstu: Michał Apostata "Nikt nie może wątpić, że najwyższy kapłan ma zawsze absolutną władzę przyzwalania czy też potępiania. Jednak ani on, ani żadna istota ludzka nie jest zdolna sprawić, by jakieś twierdzenia były prawdziwe lub fałszywe wbrew temu, jakie są ze swej natury. Ze wszystkich nienawiści, nie ma większej, niźli nienawiść ciemnoty do wiedzy" Galileusz "Dogmatami nazywa teologia katolicka kanony niepodważalne, stanowiące fundament Objawienia, jak np. istnienie jedynego Boga w trzech osobach, Eucharystia, Niepokalane Poczęcie Matki Boskiej czy Zmartwychwstanie na Sąd Ostateczny. Papież, jako zwierzchnik Kościoła katolickiego dysponuje, jak wiadomo, aparatem władzy, którym jest w pierwszym rzędzie Kuria Rzymska. Każda myśl, każde nowe sformułowanie czy stwierdzenie jest cedzone wielokrotnie z punktu widzenia różnych potrzeb Kościoła i dyscyplin teologicznych. Przez oczka tego sita nie może prześlizgnąć się nic, co mogłoby zawierać doktrynalną, formalną czy kanoniczną sprzeczność z Objawieniem i jego wykładnią. Przejęta z judaizmu "biesiada dziękczynna" zwana eucharystią z czasem stała się kulminacyjnym elementem kultu chrześcijańskiego. Podania ewangeliczne nie pozwalają jednoznacznie ustalić, czy Ostatnia Wieczerza odbywała się w ramach biesiady paschalnej czy też innej, uprawianej w rozmaitych formach przez ówczesne sekty żydowskie. Ewangeliści nie podają dokładnie ani szczegółów tej pożegnalnej uczty, ani nie cytują dosłownie słów Jezusa zwanego Chrystusem. Opisy ewangelistów odzwierciedlają nieco późniejsze zwyczaje, które stopniowo ustalały się w poszczególnych gminach chrześcijańskich. Pewne jest, że obrzęd biesiady eucharystycznej we wczesnym chrześcijaństwie nie wzorował się na obrzędach uczty paschalnej, ale na zwyczajach biesiad synagogalnych albo tych, które były uprawiane przez wspólnoty judaistyczne. Do takich wniosków dochodzi dzisiaj większość teologów - historyków liturgii. Biesiada stanowiła podstawowy element wszelkiego typu zebrań, od uczt "filozoficznych" do styp pogrzebowych, była symbolem wspólnoty, zasadniczą społeczną formą życia kulturalnego. Według tradycji ewangelistów, działalność Jezusa rozwijała się w powiązaniu ze zwyczajami biesiadnymi. Ewangelie opisują biesiady w kanie Galilejskiej, różne liczne uczty u faryzeuszów, biesiadę dla ludu na górze, ucztę pożegnalną i zapowiadają jeszcze ucztę, która ma się odbyć w czasach eschatologicznych. Wspólne "łamanie się chlebem" symbolizowało duchową wspólnotę z doktryną Jezusa dzięki spożywaniu - jak to tłumaczy Jan - chleba niebieskiego, chleba nowego żywota. Koncepcja Pawła utorowała drogę sakryfikalnej koncepcji rytuału anamnezy na podstawie rozbudowanej symboliki pojmującej Jezusa Chrystusa jako nowego baranka paschalnego. W pierwszej fazie rozwoju kultu chrześcijańskiego istniały dwa typy "wieczerzy": jeden był tylko wyrazem wspólnoty, "łamaniem się chlebem" i oczekiwaniem eonu eschatologicznego [_1_], drugi był rodzajem uczty połączonej że wspominaniem śmierci Jezusa, nawiązującej do żydowskiej symboliki paschalnej. Typ pierwszy miał charakter bardziej profetyczny, sekciarski i polityczny, w drugim natomiast przeważała tendencja bardziej hierarchiczna, kapłańska i społecznie konserwatywna. List Pawła do Koryntian jest właśnie wyrazem walki między obu koncepcjami, która zakończyła się zwycięstwem Pawła, oddzielającej ryt wspominający śmierć i zmartwychwstanie od podstawowych ram biesiady, z których rozwinęła się pierwotnie eucharystia pojmowana wyłącznie jako "łamanie się chlebem". W drugiej koncepcji coraz większego znaczenia nabiera również dzielenie się winem, choć - jak to wynika źródeł - zwyczaj "picia krwi Pańskiej" spotykał się, jako czysto pogański, z licznymi oporami. Z czasem eucharystia w nowej formie staje się obrzędem, który już niewiele ma wspólnego z pierwotną ucztą. Jest już obrzędem w którym hierarchia kapłańska odgrywa przodującą rolę. Eucharystia (gr. eucharistia - dziękczynienie) w nauce Kościoła katolickiego to sakrament symbolizujący ciało i krew Chrystusa. Jezus zwany Chrystusem nakazał spożywać ciało i pić swoją krew. <<Jest to symbol, alegoria, mistyczne staropogańskie (barbarzyńskie) łączenie się z bóstwem, jakże obrzydliwe w swojej wymowie. Ale należy zrozumieć i usprawiedliwić ten element wierzeń, gdyż w historii ludzkości, pokutuje on od najdawniejszych czasów. Tak zwana "komunia święta" odwołuje się do pogańskich wierzeń, w których główną cechą jest kanibalizm, a więc zgodnie z pierwotnymi wierzeniami, łączenie się "w jedno" człowieka z bóstwem. Chrześcijaństwo, (jakkolwiek stara się zamazywać pogańskie źródła i pochodzenie), przejęło te wierzenia i obrzędy gdyż bez nich nie ma żadnej religii. Trudno bowiem wymyślić bezkrwawe łączenie się z bóstwem. We wczesnym średniowieczu papieska "eucharystia" była w swej obrzędowej formie "teatrem władzy", spektaklem dokładnie wyreżyserowanym, który skrupulatnie rozdziela role między dwie klasy rzymskiej społeczności: świtę papieża i rzymską arystokrację - lud już wtedy się nie liczył. Ingres papieża na koniu przypomina częściowo triumfalne wjazdy dawnych imperatorów. Wraz z klerem otacza go również arystokracja rzymska, która od papieża otrzymuje święty chleb oraz zaproszenie na ucztę w pałacu Laterańskim. Z drugiej zaś strony mamy lud, pospólstwo, cieszące się pięknym widowiskiem, słuchające śpiewów i modłów, choć nie rozumiał już łaciny klasycznej, którą posługiwał się kler w swych nabożeństwach. W następnych wiekach rozdział między klerem a wiernymi powiększał się. Na Wschodzie "eucharystię" odprawiano za kotarami ikonostasu, na Zachodzie pozostawała widoczna, ale odprawiana w języku brzmiącym dość obco dla uszu przeciętego Europejczyka. Wspaniałe ceremonie o charakterze teatralnym odbywały się przede wszystkim w większych ośrodkach, tam gdzie odpowiednio instruowany kler i wyszkolone chóry mogły sprostać wymaganiom rytuału. Starannie należy odróżniać teologiczne spekulacje i rozprawy średniowiecznych liturgistów, komentujących znaczenie obrzędów mszalnych, od świadomości religijnej współczesnego społeczeństwa. Wierni chodzili na mszę ale nie rozumieli jej pierwotnego znaczenia. Eucharystia przestała być (jak kiedyś) wspólną biesiadą, i trudno im było zrozumieć, co oznacza tak zwana "ofiara bezkrwawa". Dla przeciętnego chrześcijanina - co mamy do dzisiaj - msza byłą i jest obrzędem, w którym uczestnictwo w określone dni jest przez Kościół (czasem i państwo) nakazane; ofiarę mszalną pojmowano jako obowiązek złożenia daniny na rzecz kultu w postaci "płodów ziemi" lub datków pieniężnych. Mszę można było "zakupić", co teologowie uzasadniali jako złożenie datku na intencję mszalną.W przebiegu samej ceremonii, począwszy od końca X wieku, punktem kulminacyjnym nie była (jak obecnie)konsekracja chleba i wina - łacińska formuła półszeptem wymawiana przez kapłana była bowiem przez przeciętnego widza niezauważalna - ani też komunia, do której przystępowano bardzo rzadko, ale nowy ryt wprowadzony przez Kościół dla wzbudzenia bardziej aktywnego kultu symbolu eucharystycznego. Obrzędem tym było podniesienie świętej hostii i kielicha napełnionego winem. Tłumy zaczęły teraz przychodzić do kościołów, aby ujrzeć podniesionąhostię, symbol żywegoboga, Jezusa, podobnie jak w starożytnym Eleusis mistowie z czcią oglądali ukazany im przez hierofantów święty kłos bogini Demeter. Tu i tam element widowiskowy wziął górę nad samą akcją, co często zdarzało się w dziejach dramatu kultowego. Wyodrębniono zatem podniesienie i stworzono oddzielną ceremonię zwaną wystawieniem Najświętszego Sakramentu, a hostię umieszczoną w bogato złoconych monstrancjach, wystawiono na widok publiczny niezależnie od mszalnej ofiary. W starszym kulcie Ozyrysa odnajdujemy te same elementy, które funkcjonują w chrześcijaństwie. Magiczne formułki, słowa symboliki pogańskich wierzeń, szamańskie zaklęcia podczas mszy, przekształciły się w rzymskiej religii w sakrament... Skoro Jezus zalecał czy nakazywał spożywać samego siebie, był z pewnością wyznawcą tych właśnie idei i wierzeń pogańskich. W kanibalizmie ludzi zjadano między innymi dlatego, aby posiąść niektóre ich "elementy- cechy" takie jak: odwagę, rozum, cechy charakteru jakich pożądał "konsument", albo podczas klęsk głodu. W Starym Testamencie mamy takie zdarzenie opisane i dotyczy okresu, w którym Samaria została dotknięta kataklizmem głodu z powodu wojny. [_2_] Natomiast w proroctwie Ezechiela, Bóg zapowiadając Izraelitom zmianę ich losu, uznał za celowe posłużyć się terminologią "kanibalistyczną" zgodną z ówczesną mentalnością Jego wyznawców. "Jedzcie mięso bohaterów i pijcie krew książąt ziemi, aż do upicia... I nasycicie się u stołu mego mięsem koni i jezdnych mocnych i wszelkich mężów walecznych, mówi Pan Bóg". [_3_] Od dawien dawna człowiek wierzył, że wraz z rytualnie spożytym ciałem, posiądzie również duszę zjedzonego, przez co zyskiwał jego cechy. Rytualnie zjadano walecznych i odważnych wojowników, którzy polegli w walce, aby przejąć ich odwagę. Najczęściej wystarczyło zjedzenie jego serca, gdyż tam było siedlisko siły wszelakich cech. Serce też według ówczesnych wierzeń było siedzibą duszy. Kiedy starotestamentowym Żydom uzbierało się różnych przewinień, którymi rozgniewali Jahwe, wówczas składali tak zwaną "ofiarę zagrzeszną"z kozła ofiarnego, przelewając na niego symbolicznie grzechy Izraela. Jego krew byłą wylewana na ołtarz i ziemię wokół, wsiąkając wraz z grzechami. Chrześcijaństwo powieliło rytuał Mojżeszowy, z tą tylko różnicą, że rolę kozła ofiarnego, powierzono "barankowi" gładzącemu grzechy świata. Kościół twierdzi, że "znaki chleba i wina, stają się w tajemniczy sposób Ciałem i Krwią Chrystusa, nie przestają oznaczać także dobroci stworzenia" (Katechizm str. 321 - 1333).>> Mimo, że eucharystia zajmuje tak doniosłą rolę w Kościele należy zastanowić się nad jej pochodzeniem. Czy rzeczywiście wynika ona z nauki Nowego Testamentu? Jak doszło do powstania tak bogatego, pełnego splendoru ceremoniału? Chociaż w czasach apostolskich obrządek Pamiątki Wieczerzy Pańskiej był bardzo prosty i zrozumiały (obecnie taki kultywują Świadkowie Jehowy), to z czasem pojęcie pamiątki nabrało zupełnie nowego znaczenia. Już w pismach Cypriana (lata 200-258) pojawia się pojęcie ofiary w odniesieniu do Pamiątki Wieczerzy Pańskiej. Początkowo łączy się ją z ofiarą samych wiernych, poświęcających się Bogu. W roku 394 wprowadzono już codzienną celebrację. Na soborze nicejskim (787 r) przyjęto twierdzenie, że chleb i wino używane do wieczerzy Pańskiej ulega przeistoczeniu. W związku z tym doszło do wielu nieporozumień i starć. W końcu jednak nauka o magii przeistoczenia zwyciężyła. Doktryna ta została usankcjonowana przez sobór laterański w 1215 roku. Papież Honoriusz III w 1220 roku wprowadził adorację, tak zwane podniesienie hostii, a Urban IV w roku 1264 ustanowił święto Bożego Ciała wraz z uroczystymi procesjami. Tomasz z Akwinu i Albert Wielki sprecyzowali teorię mszy. Podczas soboru w Konstancji (1415 r) wiernych pozbawiono prawa korzystania z kielicha, zaś sobór Trydencki (11.11.1551) ostatecznie sformułował doktrynę eucharystii, a 17 września 1562 doktrynę mszy. Rozwój nauki o ofierze eucharystii przebiegał przez długie wieki i nieprzerwanie trwa po dzień dzisiejszy. Kult eucharystii jako ofiary równiej ofierze Jezusa na Golgocie stoi w centrum życia Kościoła katolickiego, zaciemniając tym samym rzeczywiste znaczenie pojednawczej i wystarczającej, jedynej ofiary. W myśl nauki Kościoła katolickiego, z eucharystią nierozerwalnie związany jest urząd kapłański. Jak wielkie ma on znaczenie wynika chociażby ze słów kardynała Stefana Wyszyńskiego, który w jednym z przemówień podczas święceń kapłańskich powiedział: "Otrzymaliście w tej chwili straszliwą (!) władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim - nad samym Bogiem! Jesteście przecież "spirituales imperatores" a jako tacy,macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od Was chciał! Będziecie mu rozkazywać gdy na Wasze słowa zstępować będzie na ołtarze - Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy... Kto ku Wam patrzy, widzi w was Boga. Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego ale Bożego. Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus! Kapłan jest drugim Chrystusem" (Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2 IX-X 1960). Powyższe słowa nie tylko zastanawiają, ale i nasuwają pewne pytania: Czy Jezus ustanowił i odprawiał ofiarę mszy podczas Ostatniej Wieczerzy Paschalnej? Czy to on ustanowił ceremoniał mszalny? Czy mówił coś o przeistoczeniu? Czy takiej władzy udzielił on apostołom? Czy może jest w tym wiele fałszu, pychy i arogancji uzurpatorów "władzy" nad sumieniami? Pomimo, że Kościół Katolicki próbuje odwoływać się do Pisma Świętego dla poparcia nauki o eucharystii, to jednak prawda stoi w jaskrawej sprzeczności z tajemnicą eucharystii. Słowa Jezusa: "To jest ciało moje... to jest krew moja", niewątpliwie mają znaczenie czysto symboliczne. Jezus wielokrotnie używał podobnych przenośni. Dla przykładu: "Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba". "Ja jestem światłością świata". "Ja jestem drzwiami dla owiec". "Ja jestem droga". "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym". "Jam jest... gwiazda jasna poranna". (Jan 6.41; 8.12; 10.7; 14.6; 15.1; Obj.22.16) Czy ktoś dosłownie traktuje słowa Jezusa, gdy mówi że jest "chlebem", "światłością", "bramą", "drzwiami", "krzewem" lub "gwiazdą"? Odpowiedź jest tak oczywista jak wówczas gdy apostoł Paweł użył przenośni mówiąc o kościele, że jest "Ciałem Chrystusa", a sam Jezus "Głową Kościoła" (Efez. 2.22-23). Dlatego, że Jezus nie miał na myśli spożywania rzeczywistego jego ciała i krwi, dlatego też powiedział do swoich słuchaczy: "Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga (nic nie znaczy). Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem" (Jan 6.63) Wobec tego chleb i wino, pomimo konsekracji (co to jest konsekracja?) pozostają nadal tym samym, i nie posiadają żadnego znaczenia zbawczego. Według Nowego Testamentu, Wieczerza Pańska nie posiada charakteru ofiary eucharystycznej, gdyby tak było, Chrystus złożyłby ofiarę podczas tej Wieczerzy, a ofiara Golgoty byłaby już zbyteczna. Tak się jednak nie stało, bo odkupienie miało się dokonać przez "drogą krew Jezusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego"! (1 Piotra 1.19). Z Pisma Świętego wiemy, że "bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia" (Hebr. 9.22). Wobec tego tak zwana bezkrwawa ofiara eucharystyczna nie posiada znaczenia zbawczego i nie może być ofiarą przebłagalną za grzechy. Zaś twierdzenie, że ofiara mszy, jest taką samą ofiarą, co ofiara krzyżowa i że jest jej równa, jest nie tylko herezją, ale wprost bluźnierstwem przeciwko Bogu najwyższemu! Jezus bowiem nie ustanowił żadnego "misterium" eucharystycznego (w rozumieniu hierarchów Kościoła) ale wyłącznie obrządek upamiętniający jego zbawczą śmierć. Takie było rozumienie apostoła Pawła, który powiada: " Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie". (1 Kor. 11.25-26. Różne wersje pism Nowego Testamentu różne podają określenia w przytaczaniu słów Zbawiciela: "Wziąwszy chleb, złożył podziękowania, połamał go i dał im, mówiąc: To oznacza moje ciało... w innych: To jest moje ciało... Różnica niby dość subtelna, ale czy nie istotna? Apostolskie stanowisko wyjaśnia jednocześnie, że zbór Chrystusowy ma "zwiastować" śmierć Jezusa, a nie ponawiać wciąż jego ofiary. Z kolei duchowa obecność Zbawiciela wśród jego wyznawców jest zagwarantowana jego obietnicą, niezależnie od obrządku Wieczerzy Pańskiej. " A oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mat. 28.20). To nie przeistoczenie sprowadza Jezusa do serc jego wiernych, ale żywa wiara! O to właśnie modlił się apostoł Paweł, " żeby Jezus przez wiarę zamieszkał w sercach naszych" (Efez. 3.17). Powracając do samej ofiary czytamy, że Jezus "nie musi codziennie.... składać ofiar; uczynił to bowiem raz na zawsze, gdy ofiarował samego siebie" (Hebr. 7.27). Dalej czytamy, "że mamy takiego arcykapłana, który usiadł po prawicy tronu majestatu w niebie, jako Sługa świątyni i prawdziwego przybytku, który zbudował Pan a nie człowiek" (Hebr. 8.1-2). Jezus więc jako najwyższy ( i jedyny tak naprawdę) kapłan "nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych ani też nie służy mu się rękami ludzkimi" (Dz. Ap. 17. 24-25), jak tego uczą hierarchowie katoliccy na własną chwałę i wyłącznie na własny pożytek. "Albowiem Jezus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami... ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga. I nie dlatego żeby wielokroć ofiarowywać samego siebie...gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się on jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie... (Hebr. 9. 24-26, 28). "Mocą tej woli (bożej) jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa raz na zawsze... Lecz gdy on złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy usiadł po prawicy bożej... Albowiem jedną ofiarą uczynił raz na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni. Poświadcza nam to również Duch święty... A grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech" (Hebr. 10.10; 12.14-15, 17-18). Czy świadectwo Pisma Świętego w sprawie jednorazowej ofiary Jezusa nie jest jednoznaczne? Czy wspomina coś o niekończących się ofiarach eucharystycznych za grzechy? Przecież "zmartwychwzbudzony Jezus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje" (Rzym. 6.9). Jak zatem można - nawet w jakiejś pokrętnej symbolice - ponawiać "cierpienie i śmierć" Jezusa w czasie eucharystycznej ofiary? Przecież Jezus dokonał doskonałego dzieła zbawienia! Wobec tego nauka o transsubstancji nie jest niczym innym jak mistyfikacją. Przecież jest oczywiste, że konsekrowany chleb i wino nie zmieniają swojej postaci, nie ulegają żadnym procesom przeistaczania! Chociaż? Kontrola "ideologiczna" wszelkich oficjalnych enuncjacji Kościoła ma również na celu uniknięcie najdrobniejszych choćby sformułowań, którekolwiek mógłby uznać za herezję czy tendencję zbliżoną do herezji. Balast tego rodzaju drobiazgowości i dogmatyzmu jest ogromny. Aby uzmysłowić jego zakres, wystarczy jakikolwiek cytat z publikacji teologicznych, które ukazywały się w Watykanie jeszcze sprzed kilkunastu laty. Oto jeden z nich zaczerpnięty z poważnego periodyku teologicznego "Gregorianum" wydawanego przez słynny papieski uniwersytet o tej samej nazwie, kształcący od wieków wyższe kadry kościelne: "Stosując w odniesieniu do dogmatu o Eucharystii określone kryteria, musimy stwierdzić, że w czasie przeistoczenia za sprawą słów Chrystusa cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew Pańską. Tym samym protony, neutrony i elektrony wchodzące w skład zakonsekrowanej materii, jej atomy, cząsteczki, jony, zespoły molekularne, mikrokryształy - słowem całość składników, z których składa się chleb i wino, przestaje istnieć, przekształcając się w Ciało i Krew Chrystusa. Pozostają natomiast wszystkie formy zewnętrzne charakterystyczne dla tych substancji: rozmiar, masa, ładunki elektryczne wraz ze związaną z tym całą aktualną i potencjalną energią magnetyczną, elektryczną i kinetyczną i tym samym wszystkie efekty optyczne, akustyczne, termodynamiczne, elektromagnetyczne, które te siły mogą wytworzyć. Wszystko to razem stanowi cechy eucharystyczne, czyli całość zjawisk eksperymentalnych..." ( Wydanie z lipca 1957). "Takie zawsze Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży (uczenie) chowanie". Gdy powtarza się takie brednie i to o zgrozo na najwyższych szczeblach, ludzie wyrastają na politycznych i społecznych imbecyli - a potem tworzą "naukowe teorie" uzasadniające, że oni (mają) mieli rację, tylko rzeczywistość była nie taka, jak powinna; że jesteśmy pod szczególną opieką Boga, Jezusa, Matki Boskiej, Ducha Świętego (i Wszystkich Świętych), który i którzy dla naszego dobra, prowadzą nas "od klęski do klęski". Katolicka nauka o ofierze eucharystii nie tylko stoi w jawnej sprzeczności ze świadectwem Pisma Świętego, ale odwraca uwagę od jedynej zbawczej ofiary Mesjasza, jej zupełnej wystarczalności do zbawienia oraz jedynego arcykapłana i pośrednika nowego przymierza, Jezusa Chrystusa. Istnieje ogromna różnica pomiędzy biblijnym Jezusem a Jezusem, którego głosi Kościół katolicki. To "inny Jezus", jak powiada apostoł Paweł (2 Kor. 11.4). Najwyższy już zatem czas przeorać te pokłady narodowo-chrześcijańskiej głupoty - a nie użyźniać gleby, głęboko, tak bardzo głęboko zatrutej. PS. Katechizm Kościoła Katolickiego - Obowiązek szukania prawdy w sprawach Boga i Jego Kościoła nie jest sprzeczny ze "szczerym szacunkiem" dla różnych poglądów i religii, "aby wobec ludzi którzy trwają w błędzie albo w niewiedzy co do spraw wiary, postępować z miłością, roztropnością i cierpliwością. " Przypisy: [_1_] Eon - w gnostycyzmie: istota pośrednicząca między stwórcą a stworzeniem, emanacja bóstwa traktująca o przeznaczeniu i celu ostatecznym świata, o losach pośmiertnych człowieka. [_2_] II Księga Królewska 6.25-29 [_3_] Księga Ezechiela 39.18-20

Brat:"Wywnioskowałem z Twoich słów, że się o mnie boisz :)" Twój wniosek jest błędny. Prosiłem Cie o to byś się nie rozpłakał, ponieważ z beksami nie dyskutuję. A Twój żałosny ton, mdli trochę.(Brat:"Cóż złego robię? chodzę do kościoła, staram się zachowywać przykazania.") Brat:" Do tych Old :) " To jakaś paranoja. Kompletnie w tym momencie nie rozumię o co Ci chodzi. Czy mógłbyś porzucić swoją niedbałość na rzecz odrobiny rzetelności w ustosunkowywaniu się do niektórych kwestii? brat:"Old, zauważ że nie komentuję Ciebie..." Komentujesz moje teksty i ja komentuję Twoje. O co Ci chodzi? Brat:"Old. uważam za bezsnensowną, ale jeśli ktoś chce na ten temat dyskutować to nie znaczy że dyskutował nie będe. nawet w oparach absurdu." Przypomnę, że to Ty chciałeś wrócić do dyskusji na temat Eucharystii. To temat jakby nie ptarzeć religiny, a więc chcesz dyskujsi bezsensownej i absurdalnej, ciekawa postawa. Umysły katolickie doprawdy są ciekawe...

Cze Niestety już od netu jestem docienty, w tym super kraju dostęp jest nijaki :((( Pozdrawiam i rzegnam wszystkich, Dozobaczenia po drógiej stronie. ________________________________________ Patrzcie w bojaźni - Aeria Gloris!!!

Wiesz co? Napisałem tutaj wiele, ale wykasowałem bo w sumie nie było tutaj nic sensownego co wartałoby dyskusji. NIC a NIC. I dlatego nie dyskutuję, chyba że podasz jakiś sensowny temat a nie problemy takie jak wyszły w Twoim ostatnim poście.

znowu znana Twoja metoda. Twierdziłeś, że tekst, który kiedyś przytoczyłem w trakcie rozmowy o Eucharystii jest tekstem o kanibaliźmie. Wykazłem powyżej (drugi post licząc od moejgo ostatniego powyżej), że nazywając tekst o Eucharystii który przytoczyłem - tekstem o kanibaliźmie jest śmieszne i nieprawdziwe. Powyżej tego długiego postu gdzie przytoczyłem kompletny tekst o eucharystii autorstwa Michała Apostaty, znajduje się post, który pokazuje w jak pokrętny sposób próbujesz się wymigać do tego, że jakoby żartowałeś jedynie nazywając nas rasistami, a mnie antykatolickim rasistą. Udowodniłem Ci, że w żaden sposób nie można dopatrzyć posmaku żartu w momencie gdy nazywasz forumowiczy rasistami. Gdy mnie nazwałeś antykatolickim rasistą, dodałeś pod koniec tego tekstu uśmieszek ":D", który w zestawieniu z tym co powiedziałeś daje do zrozumienia, że na dodatek ironicznie się śmiejesz, wyszydzając. Gdybyś dodał buźkę z przymróżeniem oka - jeszcze jako tako można by karkołomnie się tłumaczyć, ale to by i tak było pokazaniem swoistego katolickiego poczucia humoru. Takie żarty nie śmieszą. Obecnie co raz to bardziej rozumię specyfikę Twojego jak to nazwałeś: "dążenie do kultury to mój cel". Oczywiście Bracie, Ty często jedynie dążysz ale jej nie przejawiasz, chyba, że tak właśnie wygląda przejawianie kultury po katolicku. Wybij sobie z głowy, że będę siedział cicho i nie komentował tego typu "żartów", oczerniania, kłamstw, dwulicowości i obłudy. Nie będe bviernie przygladał sie jak np. niesłusznie nazywasz ludzi rasistami. Pozdrawiam
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 44
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.