Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Energia Miłości. Bóg nie jest Miłością.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 41

Miłość jest sensem, zgadzam się, lecz Bóg miłością nie jest. Pozwalam sobie stworzyć nowy wątek, ponieważ ten mój tekst, który zamieściłem na wątku pt. "Przechodzę", został chyba niezauważony, lub zignorowany. A wciąż jestem ciekaw co w związku z poniższym myślicie? Jaki jest Wasz pogląd na tę sprawę? 1. Kim jesteśmy? 2. Czym jest miłość? Chcę podzielić się z Wami informacjami dotyczącymi odpowiedzi na drugie, fundamentalne pytanie (jeśli chodzi o pierwsze - mamy na forum już taki temat). Napiszcie jeśli chcecie, co o tym sądzicie... Miłość jest energią szczególnego rodzaju. Częstotliwość wibracji tej energii jest najwyższa spośród wszystkich, jakie wibrują we wszystkich wszechświatach. Istota jaką jest człowiek to złożony konglomerat dość wielu energii, a raczej częstotliwości jej wibracji. Prócz ciała, (czyli energii na odpowiednim stopniu rozprężenia) i systemów energii zabezpieczających oraz służących do komunikacji w kolonii wcieleniowej, człowiek ponadto posiada jeszcze potężniejszy energetyczny system, zwany potocznie Duszą. Miłość związana jest z Duszą bezpośrednio. Ona (miłość) jest wyznacznikiem naszego przeznaczenia, naszych potrzeb. Lecz Dusza posiadająca o wiele subtelniejszą wibrację od systemów energetycznych astralnych ją zabezpieczających, potrzebuje odpowiednich systemów by mogła absorbować energię miłości. Takimi systemami są: zespół kolorowych energii pierścieni, okalających duszę oraz system splotu słonecznego wraz z "kanałem" doprowadzającym energię miłości wprost na pierścienie. System kolorowych energii pierścieni to zespół energii służących Duszy do komunikacji w swej macierzystej strukturze energetycznej, czyli tzw. Niebie oraz aranżacji przestrzeni i dźwięku. Niektóre Dusze dzięki olbrzymiemu doświadczeniu nabytym podczas wielu wcieleń, posiadające duże pierścienie zbudowane z energii miłości posiadają dodatkowo umiejętności stwórcze realne, nie hologramowe. By miłość, czyli energia o odpowiedniej wysokiej wibracji mogła być doprowadzona na pierścienie, musi być doprowadzona specjalnym "kanałem", który to tworzy system splotu słonecznego. Człowiek w warunkach środowiskowych kolonii wcieleniowej nieustannie generuje różnego rodzaju emocje dzięki zaistniałym interakcjom w społeczeństwie oraz w warunkach przyrody.Odpowiednie nawarstwienie się emocji wyższej częstotliwości wibracji w systemie emocjonalnym prowadzi w konsekwencji do wytworzenia się w tym systemie emocji miłości. Wysokość wibracji tego rodzaju energii otwiera drogę ku kanałowi splotu słonecznego i stamtąd poprzez dodatkowe podniesienie jej wibracji w systemach Graali kierowana jest na pierścienie ( Graale umieszczone są na każdym z podstawowych czakramów ). Aby powstała energia miłości w naszych systemach emocjonalnych wystarczy, aby na bazie kontaktów z otoczeniem odczuwać radość, poczucie bezpieczeństwa i akceptacji oraz szacunek dla inności i odmiennych poglądów, a także inne tzw. ciepłe uczucia, które z pewnością każdy z Was niejednokrotnie gromadził w swoim emocjonalnym systemie. Gdy te emocje stale są dostarczane, po jakimś czasie wibracja w naszych systemach emocjonalnych podniesie się do zakresu energii miłości i tylko o to chodzi we wcieleniach. Tylko o miłość. Aby dać komuś miłość, wystarczy stać się przyczynkiem powstania emocji radości i innych ciepłych uczuć, które po pewnym czasie dostarczania przerodzą się w miłość. Natomiast chorobliwe doprowadzające do wycieńczenia poświęcenie się jednej osoby dla drugiej, może doprowadzić do wypromieniowania energii miłości z systemu splotu słonecznego. Chcemy obdarzyć tą miłością drugą osobę jednak tak się nie staje. Ta miłość trafia do drugiego człowieka tylko na poziomie, co najwyżej radości, reszta jest marnowana, mają z tej reszty pożywkę Astrale, które chłoną ją jak gąbka, bo to podnosi ich wibrację. Mają dzięki temu większe możliwości działania. Miłość tę najczęściej zbiera negatywny astral, który działa bezustannie w tym kierunku by ludzie jak najczęściej postępowali w ten właśnie sposób, całkowicie poświęcając się dla drugiej osoby. Po co wypromieniowywać miłość z siebie jak i tak ona może być odebrana tylko na poziomie, co najwyżej radości, wystarczy podarować drugiemu człowiekowi radość, stać się przyczyną jej powstania w systemie emocjonalnym drugiego człowieka. Mamy ten sam efekt przy o wiele mniejszym wydatkowaniu energetycznym i całkowitą eliminację problemów i różnego rodzaju napięć emocjonalnych wynikających z takiego postępowania. Konfliktów opartych na tej własnej zasadzie w związkach partnerskich jest bardzo dużo. W dzisiejszych czasach powszechnym zjawiskiem jest obraz rozbitej rodziny i głównie wpływ na to, mają właśnie konflikty na bazie emocjonalnej w oparciu o mechanizmy opisane powyżej. Są jeszcze i inne przyczyny lecz wykraczające po za tematykę tego posta. Czekam na opis waszych przemyśleń w związku z powyższym.

Ja się odniose do tego w ten sposob: milosc jest motorem zycia i istnienia bez niej nie bedziemy w stanie funkcjonowac, jestesmy ludzmi stworzonymi do kochania siebie na wzajem, ja osobiscie nie moglbym zyc bez milosci, zatracilbym sens istnienia, wyrozniamy wiele typow milosci, ktore sa zwiazane z naszym wiekiem czyli odrebnym rozwojem. Gdy jestesmy mali potrzebujemy milosci i akceptacji rodzicow, pozniej calej rodziny, gdy dojrzejemy milosc do drugiej osoby- przewaznie plci przeciwnej staje sie sensem bytu i istnienia, gdy jej nie mozemy odnalezc czujemy sie bezuzyteczni i malo wartosciowi, przewaznie kazdy z nas gdy ja znajdzie nie docenia jej wielkosci i sily docenia dopiero gdy ja straci, w pore opamietany moze wszystko pokierowac i czuc sie szczesliwym, milosc jest owocem trudu jakim sa tez inne aspekty zycia, dla mnie osobiscie najwazniejsza jest molosc w moim przypadku do kobiety- szczerze odwzajemniona, nastepnym aspektem w milosci staje sie sex, lecz niestety od zaranych dziejow ludzie go naduzywali z osobami ktorych nie kochali, czerpali i czerpia z niego zyski, tak sie czasami zastanawiam dlaczego nie czerpia ich z milosci okazywanej brakiem sexu, mam na mysli usmiech, mile slowa, gesty, wydaje mi sie ze bardzo malo doceniamy to wszakze najistotniejsze dla czlowieka uczucie. Energia milosci czyni cuda, wierze w to bardzo i napewno jestem zdania ze mimo wszystko faceci mowie o swoim przypadku potrafia bardziej te uczucie przezywac natomiast mniej pokazywac, u kobiet wydaje mi sie to na odwrot... Temat milosci jest dla mnie czym wyjatkowym chcialbym przezywac wiecznie chwile promienistego uczucia jakim jest, kazdemu tego zycze, nie odwzajemniona bardzo rani i niszczy tego nie zycze nikomu!!!!! Nie wiem co wiecej na ten temat napisac w tym momencie ale wiem jedno KOCHAĆ trzeba bo bez tego nas juz nie bedzie!!!!

>> Temat milosci jest dla mnie czym wyjatkowym chcialbym przezywac wiecznie chwile promienistego uczucia jakim jest wpisz fenyloetylamina w wyszukiwarce (google np) ;] od tego można sie uzaleznić ;]

"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się a prawdą. Wszystko znosi, Wszyskiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, jak proroctwa, które się skończą". [1 Kor, 13, 4-8] Pozdrawiam:)

"Miłość nie ma wieku. Wciąż się rodzi" :)

Moje zdanie na ten temat już gdzieś kiedyś, ale powtórzę dla tych którzy nie czytali… Miłość to uczucie głupie co zaczyna się w ustach a kończy się w d...e. Według mojego „ograniczonego umysłu” miłość w konwencjonalnym znaczeniu nie istnieje, jakieś mistyczne uczucie które unosi do gwiazd i czyni wszystkie tego skutki uboczne :) jest po prostu skutkiem oddziaływań chemicznych i innych reakcji CZYSTO CIELESNYCH oddziaływań, i według mnie NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO Z DUSZĄ. Dla mnie miłość jest bardzo prosta, po prostu być dla kogoś, tylko dla tej osoby, być jej częścią, nie tylko umysłowo ale i cieleśnie, innymi słowy miłość to sposób na życie a nie uczucie, kto to zaakceptuje ten będzie szczęśliwy, a jeśli ktoś chce żyć nadal marzeniami o „królewiczu na lśniącym rumaku” lub „królewnie z bajki” ten głęboko się zawiedzie i jego dusza obumrze z tęsknoty za snem??? Co od reszty zgadzam się z Old Spirytem, lecz (miłość rozumiana jako sposób współistnienia z innymi ludźmi / w związku sposób w jaki określa się partnera / rodzaj wibracji). Nie wiem jak to wyrazić inaczej, po prostu nie chodzi w miłości o tzw. zauroczenie które jest ulotne a kierowanie się nim prowadzi z reguły do negatywnych skutków… no i chyba z nów coś za Oldem powtórzyłem tylko po swojemu :) Pisałem ten tekst po browcu więc może się troszkę kupy nie trzymać, nie oceniajcie jakości tekstu ale raczej spróbujcie zastanowić się co próbuję powiedzieć… Weroniczka, jeśli to czytasz to mam nadzieję że się na mnie nie obrazisz :) A co do wybranego przez ciebie tekstu to jest niezły… Pozdrawia Sew ________________________________________ Patrzcie w bojaźni - Aeria Gloris!!!

Miłość... Jest czymś najcudowniejszym na świecie, jeśli jest wzajemna... Chyba, że trafi się na nieodpowiednią osobę i wtedy jest największą katuszą duszy...

Sew prosilbym bys sie ustosunkowal to postu Dziewczyna & Chlopak!!!!! bo milosc jest szeroko rozumianym zjawiskiem, a mi chodzi o tę więź, kurcze na ten temat mozna by bylo dac milion razy wiecej postow niz na temat silnika antygrawitacyjnego!!!!! sluchajcie apeluje!!!!!!!!naprawde przeciez kazdy z was to przezywa, nie zbywajcie tego polslowkami, nawet najbardziej na tym forum madrze myslacy czy Leto czy Winter, czy Brat niech sie ukierunkuja, mi nie chodzi o naukowa teze tylko przyzycia osobiste na ten temat!!! irracjonalnosc bedzie w tym temacie najbardziej zrozumiala!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Sewciu:) i Ty tez napewno masz cos do napisania!!!:)

Witam :) Sew, piszesz: ><jest po prostu skutkiem oddziaływań chemicznych i innych reakcji CZYSTO CIELESNYCH oddziaływań, i według mnie NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO Z DUSZĄ To sie czyta niczym rozszczepienie ciala i duszy. Zapewne wplyw browca :) Gdybym na "ograniczony umysl" polegala, to powiedzialabym, ze milosc jest przestrzenia miedzy elementami chemicznymi. Co masz na mysli, old spiricie, z zespolem kolorowych pierscieni? Ja jestem wizualnym ludkiem i musze to sobie zawsze wyobrazic :D Osobiscie przezylam pozazmyslowo takie cos, jak ><wypromieniowanie energii miłości z systemu splotu słonecznego>< :D - z takimi (i nie tylko) objawami, jakie opisales. Nie bede szczegolami przytlaczac, wspomne tylko, ze po smierci tej osoby odzyskalam ta energie z powrotem. We snie. W rzeczywistosci jest to obszerniejszy i nieco zawily temat :) A co do czarnej energii - bo mi sie akurat temat przypomina - moze to lipa, moze dab, a moze jakas inna lotorosl ? :)

W istnienie miłości wierzy ten, który ją akceptuje lub przeżył... Ci, którzy ją odrzucają - tak i ona będzie dla nich plecami ustawiona. Tak już jest to życie skonstruowane.. jeśli ty napierasz z pewna siła na nie... one z tą samą siłą napiera na ciebie:) Miłość jest elementem chemii, fizykii, biologii - zgadzam sie Sew. Tylko należy sobie uświadomić, że jest ona częścią wszystkiego... jest tą energią WIĄZANIA wszystkiego co istnieje, bo to ona nadaje sens i cel istnieniu. Uświadomisz to sobie, gdy doświadczysz prawdziwej miłości, a nie umysłowego doznania w formie przywiązania:) Pozdrawiam!

Weroniczka chyba napisała wszystko co można powiedzieć o Miłości :D Dodam tylko, że Twe wywody Old są jak najbardziej słuszne. Tylko że jak zwykle ani Ty nie możesz ich udowodnić ani ja obalić... taka to już istota wiary... Pax :) trzymajcie się ciepło :)

atomuse &#8222;To sie czyta niczym rozszczepienie ciala i duszy. Zapewne wplyw browca :)&#8221; Mylisz się, trzeba te elementy wyraźnie rozdzielić, mimo iż różne kwiaty tworzą mozaikę ogrodu, można nazwać każdy kwiat i każdemu przypisać swoje miejsce w bukiecie, raczej wrzucenie wszystkiego do jednego, ciemnego worka z napisem ogród i postawienie na biurku nie przyozdobi pokoju??? Arkadiush &#8222;Uświadomisz to sobie, gdy doświadczysz prawdziwej miłości&#8221; &#8211; Dla mnie prawdziwej miłości się nie doświadcza, prawdziwa miłość jest w tobie gdy jesteś częścią drugiej osoby i chcesz dawać jej szczęście przez swą bliskość, dla mnie prawdziwa miłość to nie żadne uczucie ale część istnienia??? ________________________________________ Patrzcie w bojaźni - Aeria Gloris!!!

><&#8222;To sie czyta niczym rozszczepienie ciala i duszy. Zapewne wplyw browca :)&#8221; Mylisz się, trzeba te elementy wyraźnie rozdzielić>< Sew, masz racje - z browcem sie pomylilam, ale przy rozszczepieniu ciala i duszy pozostaje :) Fajnie, ze sie na krzyz zrozumielismy :D A co do ozdoby pokoju: masz cos przeciwko kupnie kota w worku? ;)

Fajnie "Mylisz się" - odnosiło się do browca, to nie był jego wpłym... Na kszyż czy nie zawsze dobrze jest się dogadać Pozdrówka ________________________________________ Patrzcie w bojaźni - Aeria Gloris!!!

Bez krzyza bym sie o to nie potknela... Rowniez pozdrawiam [ Nie do pomyslenia, ze sie kiedys nie mialo nic do powiedzenia. ]

Atomuse napisała: "Co masz na mysli, old spiricie, z zespolem kolorowych pierscieni? Ja jestem wizualnym ludkiem i musze to sobie zawsze wyobrazic :D" Atomuse napisała: "Co masz na mysli, old spiricie, z zespolem kolorowych pierscieni? Ja jestem wizualnym ludkiem i musze to sobie zawsze wyobrazic :D" Atomuse, z tego co mi wiadomo, to miłość po transformacji w Graalach (systemy energetyczne znajdujące się na czakramach) oraz podniesieniu jej wibracji, trafia na Duszę, ale już jako zespół kolorowych energii. Z racji elipsoidalnego kształtu Duszy (kształt wrzeciona), tworzą się wokół niej, z tych kolorowych energii - pierścienie, jest ich sześć, tyle ile pól czakramów w człowieku (pole czakramu 7 - czakramu korony znajduje sie nad człowiekiem wewnątrz tzw. sytemu universum). Kolory pierścieni odpowiadają kolorom tych pól. Tak Dusze zostały "skonstruowane", wokół nich wibrują kolorowe energie koliście ułożone. Zauważ, że w przyrodzie wszystko oparte jest na kuli, najmniejsze cząstki atomów są kuliste. Dusza więc to błękitna energia o wrzecionowatym kształcie wokół której wirują kolorowe energie pierścieni. Pierścienie kolorowych energii służą Duszom (jako instrument energetyczny zintegrowany z energią duszy) przede wszystkim do porozumiewania się ze sobą, a także do aranżacji przestrzeni i dźwięku. Niektóre Dusze, dzięki olbrzymiemu doświadczeniu nabytemu podczas wielu wcieleń, posiadające duże pierścienie zbudowane z energii miłości, posiadają dodatkowo umiejętności stwórcze realne, nie hologramowe. Młoda Dusza po swych narodzinach zostaje przetransportowana do którejś z koloni wcieleniowych, w celu zbudowania energii miłości (niestety często dzieje się, że Dusza buduje energię nienawiści) wokół swego "ciała energetycznego" (pierścieni ulokowanych na sześciu poziomach). Energia nienawiści buduje pierścienie na trzech dolnych poziomach, umiejscowionych w dolnych polach czakramów (od pierwszego do trzeciego), a energia miłości buduje pierścienie na trzech górnych poziomach (czwartym, piątym i szóstym polu czakramów podstawowego systemu energetycznego człowieka). Energia miłości lub nienawiści transformując się w Świętych Graalach w zależności od czakramu uzyskuje odpowiednią wibrację koloru i zostaje wprowadzona w system odpowiedniego pierścienia, w zależności od wielkości pierścieni kolorowej energii i jej jakości (intensywności) Dusza po powrocie do Nieba uzyskuje możliwość podejmowania się odpowiednich zadań. Jakość pierścieni wpływa również na ogólną wartość potencjału jej rodziny w Niebie. Czy takie informacje dotyczące zespołu kolorowych energii pierścieni są dla Ciebie, Atomuse wystarczające? Pozdrawiam

Do Old Spirita: Z ogromnym zaciekawieniem przeczytałem Twój post na temat (wiadomo jaki). Chciałbym podzielić się z Tobą (i innymi) kawałkiem mojego doświadczenia, byś mógł (inni też) w pełni rozwijać (i rozwinąć) swoje "oczy" na swiat. Otóż: Moja droga zaczęła się w wieku 13-14 lat, kiedy to burza hormonów (zjawisko czysto chemiczne:-) generuje w sercu każdego chyba narodziny wątpliwsci dotyczące sensu bytu (i niebytu), Boga, Milości, etc. Miałem szczęście, że spotkałem na swej drodze dwóch ludzi: pierwszy z nich (nomen-omen rodzina) otworzył moje tzw. czakry, nauczył posługiwać się umiejętnością przekazywania energii (jestem podobno niebieski pozytywny). W któryms momencie udało mi się nawet sprawić, że ludzie czuli przejmujące gorąco wewnątrz ciała, w miejscu które dotykałem. Nikogo nie uzdrowiłem, nikomu nie pomogłem, nikomu nie zrobiłem krzywdy. Ale umiejętność ta (świadomość ENERGII) pomogła i pomaga do tej pory pełniej cieszyć się życiem (co to znaczy: prawie nie choruję, śpię po 5-6 godzin na dobę, pracuję czasami po 12 h/db, oddaję krew, a czuje się świetnie i czuję że mam siły na to wszystko ("niech śmoc będzie z Wami" :-)). Drugim człowiekiem był osobnik zupełnie mi nie znany (i nie wiem, czy komukolwiek). Pojawił się w moim życiu znikąd, tak samo szybko jak się pojawił - znikł. Stoczyliśmy jedną, jedyną zażartą dyskusję pn. "czy życ trzeba, czy umierać". Zastanawiam się do tej pory, skąd wiedział (spotkaliśmy się na ulicy), że miałem wtedy **** dół. Pokazał mi kierunek, resztę musiałem (chciałem?) zrobić sam. Przez okrąglutkie 5 lat, dzień w dzień po 2, 3, czsami i nawet 10 godzin prowadziłem medytacje Za-Zen. Niestety (a może na szczęście?) zmuszony byłem sam być sobie przewodnikiem duchowym. Być może dzięki temu kroczyłem MOJĄ drogą, a nie drogą INNYCH... Nie wiem też, czy to faktycznie było Za-Zen, ale to w zasadzie teraz nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze jest, by "...poznać samego siebie. Gdyby to nie posłużyło do znalezienia Prawdy, posłuży przynajmniej do wytyzenia drogi własnego życia, a nie ma nic godniejszego...". I JEDNO, I DRUGIE UDAŁO MI SIĘ ZREALIZOWAĆ. Hmmm... Ciężko mi to pisać, bowiem brzmi to dziwnie (co zaraz przeczytasz). W medytacyjnym transie widziałem (raczej czułem) cały Wrzechświat, i każdą jego cząstkę z osobna. Widziałem twarze ludzi, których już nie ma - rozmawiałem z nimi (wiedziałem co mówią, chociaz nie mówili). Dwa razy będąc w transie byłem w miejscach odległych od mojego domu o setki kilometrów (a najlepsze były rozmowy telefoniczne następnego dnia z osobami które tam widziałem - ich konsternacja :-)... Kilka razy zdarzyło mi się w życiu wiedzieć (przeczuć raczej) śmierć różnych osób, z którymi się zetknąłem - mieli w sobie "takie coś"..... Przez te 5 lat medytacji nauczyłem się widzieć Świat takim, jakim jest, i Ludzi takimi, jakimi są. Nauczyłem się cieszyć życiem takim, jakim ono naprawdę jest, nauczyłem sie wykorzystywać MOC, która we mnie zawsze drzemała... Nauczyłem się być lepszym, niz byłem wcześniej. I gdzie tu związek z tematem postu?, zapytasz. Otóż wcześniej, kiedy mówiłem "kocham" - mówiłem. Teraz, kiedy mówię "kocham" - czuję. Poza tym - wydaje mi się - nie jest ważna metoda, ale cel: "...poznać samego siebie...." A kim jesteśmy? Hmm.... "Spieszmy się kochać Ludzi, tak szybko odchodzą..." Pozdrawiam

Dzieki, Old Spiricie :) W momentalnej sytuacji wystarczaja mi te informacje. Juz widze, ze - w celu unikniecia wiecznego rozszczepienia Duszy i Ciala - nie obejdzie sie bez studni alchemicznych... Wrzecionowaty ksztalt Duszy tez mi sie podoba :D Pozdrawiam

atomuse napisała: "Juz widze, ze - w celu unikniecia wiecznego rozszczepienia Duszy i Ciala - nie obejdzie sie bez studni alchemicznych..." :)Możesz rozwinąć tę kwestię? :) Dusze po skończonym wstępnym etapie wcieleń, same wybierają czy będą się dalej wcielać czy też nie. Więc nikt i nic nie wymusza "wiecznego rozszczepienia Duszy i Ciała"

"Wstepny etap wcielen" pociaga za soba nastepne etapy... Czy nie? O ile mi wiadomo, Dusza jest tylko za pomoca Ciala w stanie doznac tego, czym sa wibracje, ktore tworzy. A wybor "mam dosyc wcielania sie" ma tylko wtedy sens, gdy Cialo=Dusza, czytaj zjednoczenie/fuzja, a nie rozszczepienie. Stu dni alchemicznych nie da sie uniknac, gdy sie chce 1000+1 noc wylegnac :)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 41
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.