Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Leto wredny jest i wraca....
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 47

...a że prócz wredności jest jeszcze totalnie leniwy i wybredny, przeto ograniczywszy się do gremialnych pozdrowień (ze szczególnym uwzględnieniem dawnych Stronników i Adwersarzy), wyraża prośbę o skierowanie jego boskiej uwagi na najciekawsze wątki... :))) Aprzy okazji też pozdrawia wszystkich tych, którzy pojawili się podczas jego nieobecności i śle im wyrazy głębokiego współczucia, że odtąd będą zmuszeni czytać post'y wyszłe (przykro mi, ale tak brzmi forma dokonana czasu przeszłego, liczby mnogiej) spod jego pióra.... A mniej patetycznie: Alloha ! ;)) [%sig%]

Witaj spowrotem Leto Pozdrowionka od Sewa

Znowu wszyscy w pakiecie... yyy... w komplecie ;)

Może i tak... Ale chyba już definitywnie nie chce mi się "walczyć" z ciemnogrodem. A może... Jak kiedyś będzie mi się nudziło... Ale na razie wymiękłem, przeczytawszy to i owo z serii "Rozmowa między Old'em i brat'em"... Bez mała jak rozprawa średniowieczna. Znak naszych czasów... Wracamy, jakby nie było, pod skrzydła wszechwładnej religii, a stąd tylko krok do państwa kościelnego. W jednej z książek znalazłem nawet arcyfajną nazwę na twór, będący symbiozą państwa i kościoła. Otóż coś takiego nazywa się PAŚCIOŁEM. Prawda, że piękne ? Rech, rech, rech...! [%sig%]

:D Leto, nie powiem że tęskniłem, ale nie powiem też że nie cieszę się z powrotu :) Sparafrazowałbym przypowiesć o synu marnotrawnym tylko co mogłeś zmarnotrawić?? ;) Wszytkiego dobrego :) pozdroweinia :)

Zmarnował wszystko :((((

E, tam. Nic nie zmarnował ! Bo widzę, że NIC się tu nie zmieniło... Nadal te same sekciarskie spory. Ileż można, Towarzysze, ILEŻ MOŻNA !! [%sig%]

Sekciarskie spory..... Leto, rozwiń proszę :) __________________ Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy facet z widłami to Posejdon.

Old, przyjacielu, czy rzeczywiście muszę ? Ja ? Ja, który rozpocząłem tę batalię z brat'em i który złożyłem broń, nie widząc końca "dyskusjom" ? Nie, chyba nie żądasz tego ode MNIE...! [%sig%]

Czemu zwątpiłeś Towarzyszu Leto, Czemu Przestałeś Szukać choć wskazanao ci drogę??? Dziwisz mnie najpierw masz rozterki osobiste i zwatpienia czy to miało sens a kiedy wskazują ci drogę ty stoisz i nic nie robisz?? Nie bój się - wyzwól się z jarzma prawdziwego Humanisty i rusz do przodu Rusz się człowieku.

Rusz się Towarzyszu Leto a nie stój i nie czekaj na niewiadomo co? Wskazałem ci drogę o która prosiłeś a teraz stoisz i czekasz na niewiadomo co? Pamiętasz jak ostatnio znowu sie zastanawiałeś czy to wszystko ma sens? Prosiłeś mnie w myślach bym Ci pomógł a teraz stoisz jak drzewo - chyba trwanie Cię nie interesuje???

Widzę, że mamy coraz więcej żywych bogów na tym Forum... No, no, no. Jednak duch w narodzie nie ginie, ani poczucie humoru. ;) Miło mi to widzieć... Odpowiem jednak. Szukam nadal, a tyle już razy różnych ludzi pytałem o drogę, że już nikomu nie wierzę i nawet przestałem sobie zapisywać. Zwłaszcza, gdy usłyszałem: "Za tym drzewem w prawo", podczas gdy tam nie było drzewa, tylko zupełnie co innego. No cóż - on akurat widział tam drzewo. Postrzeganie rzeczywistości jest CZYSTO (!!) subiektywne, więc nie mam mu tego za złe - jednakowoż takie informacje są bezużyteczne dla kogoś, kto nie widzi tam drzewa, tylko np. kamień. A nuż "w lewo" miało oznaczać "prosto" ? Wolę iść sam i się przekonać, czy to ma sens. :) Poszedłem. Przekonałem się. Nie ma. Więc wracam do punktu wyjścia, starszy, lecz bogatszy o doświadczenie.... [%sig%]

:D jakież filozoficzne teksty :) Kolejny Bóg?? :D :D :D Leto, masz rację ze te "dyskusje" nie mają najmniejszego sensu... ale z drugiej strony gdybym ich nie podjał oznaczałoby to oderwanie się od hmm... obowiązku, który nakłada na mnie religia. Może nie obowiązku, ale zobowiązania które sam na siebie nakładam... Powiem szczerze że jestem perfekcjonistą jeśli chodzi o samego siebie - i jeśli coś robię to staram się to zrobić do pełna i do cna przestudiować :) ha... ale tematy pdjałem i kontynuował będe dopóki któryś z rozmawiających nie skończy... Sam nei zakończę bo oznaczałoby to że zwątpiłem a jak już wcześniej wspominałem jestem perfekcjonistą i nie przezyłbym chyba takiej zniewagi :) Po prostu sam nie zarzucę tych dyskusji... jeszcze jedne jest powód. A mianowicie to, że mogę się czegoś nowego nauczyć. Np religii Olda i jego przekoannia że jego wiara jest lepsza od mojej... I on w to wierzy... jak słuszbnuie leto zauważyłeś to rzecz jak najbardziej subiketywna... ale on chce mnie namówić z przejścia z jednej wiary na inną... a za konkrety wytyka jedynie błędy tego w co ja wierzę... i podaje rzekomo to co otrzymam, chociaż to mam :) Ale tak na serio to dopiero po śmierci pogadamy :) Wtedy zaproszę Was na kawkę w Niebie i podyskutujemy o tym jacy byliśmy na ziemi głupi :) Hmm... tzn nie my, ale nasze czyny i myśli :D Więc wszystkiego dobrego na razie :) Trzymajcie sie ciepło :)

Dawno już nie odwiedzałem tego forum. No i odwiedziłem nie wiem, ale jakoś nie mam nic do powiedzenia. nara.

Wel, well, well... :( Smutno się robi. Swoim starym zwyczajem powiniem wziąć w cudzysłów co ciekawsze teksty i napiętnować lęgnące się w nich (i z nich) bzdury... Ale tym samym dołączyłbym się do tego wątku, który ma na celu... sam nie wiem co, ale na pewno nic konkretnego. Niemniej, szału dostaję, gdy widzę tekty typu: "...gdybym ich nie podjał oznaczałoby to oderwanie się od hmm... obowiązku, który nakłada na mnie religia". Do cholery !!! Może nieco szacunku dla innych ??!! Precz mi tu z takim obelżywym prozelityzmem !! Możliwe, że Old próbuje cię "nawrócić". Ale jeśli uwazasz, że jego filozofia jest zła, to wystarczy powiedzieć "Nie, dziękuję". I on to zrozumie. A ty zachowujesz się gorzej, jak hostessy w supermarketach ! Ktoś mówi "Nie, dziękuję", a ty wciąz pchasz mu ten towar. Dla mnie to jest obraźliwe i niesmaczne. Więc może tym razem zajarzysz, o co mi chodzi i dasz sobie luzu ?? Mówiąc dosadniej: ktoś może w d... mieć twoją religię i nie życzyć sobie więcej o niej słuchać (czytać). I ty powinieneś to uszanować. Skończyłem. [%sig%]

Brat nałożył sam sobie obowiązek, który nakłada na niego religia. A gdzie samowolne myślenie? Gdzie rozsądek? Wciąż tylko ramy i schematy... Zniewagą nazywasz to, że mógłbyś skończyć te rozmowy? Inie przeżył byś tej zniewagi... Ale to nie fanatyzm? Po raz drugi komunikuję Bracie, że to w co wierze - to nie jest żadna religia!! I skąd Twój naciagany wniosek, iż uważam, że w to, co ja wierzę jest lepsze od tego w co Ty wierzysz?? Już kilka razy mówiłem, że MOGĘ SIĘ MYLIĆ co do tego wszystkiego w co wierzę, co widziałem, słyszałem, co doświadczyłem. Przedstawiam swoje poglądy, a także informacje dotyczące działalności KRzK i co się za tą działalnoscią kryje. Najważniejsze są emocje, uczucia i jeśli najbardziej zagorzały katolik buduje pozytywne emocje, uczucia, tworzy miłość, to przedmiot jego wiary jest nieważny. Brat: "ale on chce mnie namówić z przejścia z jednej wiary na inną... " Oszczerstwo!! Udowodnij to!! Niby w jaki sposób chcę Cie do czegokolwiek namawiać? Przedstawiam swoje poglądy, przekazuję informacje. Nigdy nie mówię - "wierzcie mnie, nawróćcie się, tylko to, co ja mówię jest słuszne, to jedyna prawda, itd., itp." Przestan w końcu Bracie posługiwać się swą demagogią, rzucaniem pustych słów. Jeśli cokolwiek komuś zarzucasz - bądź facetem i wykaż to, udowodnij!! a za konkrety wytyka jedynie błędy tego w co ja wierzę... i podaje rzekomo to co otrzymam, chociaż to mam :) Co masz? W pewnym miejscu wkleiłeś to, co powiedziałem przypisując sobie, a gdy Ci to wytknąłem - powiedziałeś, że nigdy tego nie powiedziałeś, ale żebym tego nie sprawdzał, ale abym sprawdził (ehhh, tak brzmi, że aż mdli, lecz cóż, to Twoje słowa). Następnie udowodniłem, że TAK JEDNAK POWIEDZIAŁEŚ. I co? I nic. Jak zwykle po czymś takim już do tego nie wracasz, przemilczasz. Ale to nie przeszkadza Ci w tym, by pojawić się w innym temacie i dalej próbowac mieszać. Powiedziałem co ja mam, ie powiedziaem, że Ty to otrzymasz. W żaden sposób niczego Ci nie proponowałem, zadałeś pytanie - odpowiedziałem Ci. A Ty oczywiście musisz dorabiac sobie ideologie do własnych potrzeb. Jeśli ktoś chce jakimi metodami sie posługujesz, moze to sprawdzić, to co powyzejnapisałes jest jedna z nich. Wpychanie komuś w usta słów, których ten nie wypowiedział, lub dorabianie sobie dodatkowych kontekstów. W Niebie nawet nie pomyślisz o tym, nie będziesz miał ochoty na to aby rozważać co Twoje narzędzia robiły na Ziemi. Obecnie postrzegasz przez pryzmat narzędzi -dlatego tak mówisz. pozdrawiam ____________________________________ Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy facet z widłami to Posejdon. _____________________ Prawdziwe piekło dla mężczyzny - kufel z dziurami, a kobieta bez...

Hej Leto Twój częściowo nie zamierzony humor jest świetny, piszę o poście 27-03-2004 14:10, już nie pierwszy raz zdarzyło mi się czytać twój śmiertelnie poważny tekst, i nagle buchnąć śmiechem, ale bynajmniej nie szyderczym śmiechem a la Brat… Ale na poważnie czy twoje „nie ma” oznaczało iż nie ma sensu życie, iż wszystkie poszukiwania są skazane na porażkę, skoro tak co ci z tego doświadczenia które z sobą przytachałeś… Pozdrawia Sew

Sew. :) W sumie, dotknąłeś czułej struny, bardzo istotnego problemu... Wszyscy (tak sądzę) poruszamy się pomiędzy prawdami absolutnymi, a poczuciem totalnej, absolutnej pustki. Z jednej strony ci, co wiedzą wszystko, z drugiej same wątpliwości. Nie mam, niestety, szczególnego obycia w wiedzy teologicznej, ale chyba był jakiś facio (bodajże św. Augustyn), który dochodził do istnienia Boga poprzez właśnie wątpliwości. Jak to zrobił ? Wątpił o przyczynie danego skutku, potem tę przyczynę brał jako skutek... aż do pierwszej przyczyny, która swej przyczyny nie miała i ją to nazwał Bogiem. Nie wiem, jak taki dowód się ma na gruncie logiki klasycznej, ale jemu wystarczał. Nie zamierzam też z nim współzawodniczyć. :) Ja po prostu wątpię o prawdach "objawionych", "absolutnych". Kiedyś moją dwizą było: "Jedyną prawdą absolutną jest fakt, iż nie ma żadnej prawdy absolutnej". :) Jak widzisz, od lat szczenięcych kochałem paradoksy i tak mi zostało... Kocham również przypadek, który sprawił, że zaistnieliśmy. I idąc, nabierając doświadczenia (z pozoru - bezsensownego), zdaję się na przypadek, że a nuż za którymś zakrętem będzie coś, co MA SENS... Jedno, czego staram się za wszelką cenę nie czynić - to nie wracać po własnych śladach, nie iść ponownie ścieżkami, które już raz przebyłem. Choć to i tak byłoby lepsze od dreptania w kółeczko, co czynią niektórzy... nie nazywajmy ich po imieniu. Czy moja odpowiedź Cię satysfakcjonuje ? :) [%sig%]

I znów się ubawiłem, jednak ty Leto jesteś tu niezastąpiony :) Zawsze fascynuje mnie twoja świeżość umysłu, gdy ja się zagłębiam w jakiś wątek, tok rozumowania, to później dochodzę do wniosku iż nie zauważyłem oczywistego, czegoś co stało obok, dlaczego, przyczyną są najprawdopodobniej ograniczenia umysłu które sami włączamy, które nam wpojono czyniąc niewymierną krzywdę, poza tym już tak mam iż nie potrafię myśleć synchronicznie, gdy przychodzą myśli, uderzają w umysł jak ogromna fala w falochron, ja je rozumiem, ale gdy się odprężę i staram się ubrać te myśli w słowa synchronicznie, fala znika i muszę tworzyć słowa z wyżłobień które pozostały na falochronie, a to nie jest już fala tylko jej marny cień… W innym wątku zamieściłem twoje prawa Humaniki troszkę zmodyfikowane :) Oprócz tych kilku prostych praw nie znam hhhh (nie chcę znać innych) uważam iż nie są mi potrzebne, praw czy też prawd "objawionych", "absolutnych" ja także nie uznaję… nie dlatego iż tak mam z natury, ale po prostu są one nie dostosowanym do sytuacji danej jednostki, powtarzaniem tych samych praw podstawowych, lub nakładaniem na człowieka jakichś całkowicie nie potrzebnych przepisów martwego prawa, których wykonywanie ma mu zapewnić obiecane coś… Co do deptania w miejscu to lepiej czasem wrócić po własnych śladach, nie po to by znów być w punkcie wyjście ale po to by znów przejść po śladach i sprawdzić czy niczego nie przegapiliśmy, może jakiś pozornie nieprzebyty ostęp okaże się tylko małym krzaczkiem za którym jest całkiem dobra droga by po niej iść. Jednak czuję iż twoja wypowiedź była także odniesieniem do dyskusji jakie prowadziłeś z Bratem, w tym jednym jedynym przypadku dreptanie po własnych śladach uważam za zaiste bezcelowe… „że a nuż za którymś zakrętem będzie coś, co MA SENS...” więc ty nie zdołałeś z mądrości ludzi i nie tylko wybrać własnego celu, a może wybrałeś lecz ciężko ci go teraz dostrzec, tak czy inaczej aby coś miało sens musi (według mnie) prowadzić do celu, wtedy droga ma sens, a jeśli nie widzisz celu, to stwarza pewien problem, wtedy trzeba chodzić na azymuty, modląc się tylko żeby obliczenia były słuszne, a mapa i kompas w miarę dokładne, jeśli w ogóle je mamy… Pozdrawia Sew

I po co te marudzenia bez sensu o braku sensu i o tym by najlepiej się powiesić, te dziecinne umizgi i pochlebstwa w stylu o twój umysł jaki świerzy, a mysli jakie składne ?? Tu macie znany wszystkim przykład: Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik po majonezie i wypełnił go po brzegi duzymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem slój jest pełny, oni zaś potwierdzili. Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń miedzy kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli. Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostała jeszcze wolna przestrzeń. Profesor powiedzial: "Chciałbym, byście wiedzieli, ze ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie - to wazne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie bylo wszystkiego innego, Wasze życie i tak byloby wypelnione. Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy: Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto. Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w zyciu, w tym Wasza ciężka prace. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie bedzie juz miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest tez w życiu: jeśli poświecicie cała Wasza energię na drobne rzeczy (prace), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy istotne - poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na prace, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie - one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek." Po zajęciach jeden ze studentów wzial slój, wypelniony po brzegi kamieniami, żwirem i piaskiem. Nawet sam profesor zgodził się, że słój jest pełny. Student bez problemu wlał do słoja,butelkę piwa. Piwo wypełniło resztę przestrzeni - wrecz wsiaknelo w piasek - teraz słój był naprawdę pełen.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 47
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.