Brat:
":) Old... :) Jak zwykle bezstronnie popatrzyłeś na całą sprawę."
Braciszku, mylnie interpretujesz, lub celowo naciągasz to, co napisałem. Chyba tylko po to, by jakoś to wyglądało. Przyczyna, którą mogłeś się kierować mogła być i taka :"zarzucę mu coś, to co, ze bezpodstawnie, przecież najważniejszy jest post napisany na końcu. A tego co powyżej przecież nie wszyscy czytają, on ma długie posty więc większość z pewnością nie czyta, bo ja przecież także nie czytam tego wszystkiego co on wypisuje, a już prawie nikt nie zabiera głosu, więc pofolguję sobie

D

D

D:D :):):):):):):) :);););););););)"
Poniżej raz jeszcze przytaczam to, co między innymi napisałem w poście otwierającym temat:
old napisał:"Proszę też o przytaczanie faktów z własnego i przyjaciół/znajomych życia, w którym zetknęliście się z różnego rodzaju przejawami chrześcijańskiego pojmowania rzeczywistości o zabarwieniu negatywnym. Już widzę w tym miejscu oburzenie Brata, który od zaraz być może będzie chciał zarzucić mi stronniczość. Oczywiście pozytywne aspekty chrześcijaństwa istnieją, gdyby było inaczej nie przetrwało by. Jeśli chcecie o nich pisać - proszę bardzo, będzie to z pewnością jakże miła odmiana."
A jednak zarzuciłeś mi stronniczość, nie trzeba było dużej przenikliwości by się tego po Tobie spodziewać. Powyżej masz dowód tego, że nie chciałem od samego założenia by ten temat był wyłącznie jednostronny.
Brat:
"Piszesz brednie, cytujesz banały."
Widzę Braciszku, że "prawdziwych" argumentów Ci nigdy nie brak. Jesteś chodzącą kopalnią jedynych, niepodważalnych, nasjłuszniejszych, wiecznych i nie zmienialnych, rzetelnych i prawdziwych argumentów, które zmiatają w pył całą wielowiekową myśl filozoficzną, badania, spostrzezenia, relacje i fakty. Powyżej wlaśnie dałeś temu wyraz, aż mną zatrzęsło i pobiegnę chyba szybo na jakiś pierwszy lepszy seans, przepraszam - mszę i padnę na twarz przed gościem w sukience, przepraszam - przed kapłanem i błagalnym tonem poproszę by mnie wyspowiadał. Wdzieję pokutny worek, zostanę kapnikiem!!
Brat:
"Sam siebie chcesz podbudować do tego w co wierzysz. W innym przypadku - po co bylyby Ci te książki? Samym zaprzeczeniem dla nich jest to, ze kościół ich nie potępia. Takie książki mogą powstawać, mogą być wydawane. Choć to wyraźnie "niemiło" nastawione na KRzK teksty to ten nie reaguje."
Przytaczaniem cytatów i odnośników do źródeł uważasz, że mogę się "podbudować do tego" w to co wierzę? Mylisz się grubo Braciszku. Żadnej z tych książek nie potrzebuję, żadnej z tych, ani jakiejkolwiek innej, by trwać przy tym, w co wierzę, a o czym pisałem w temacie, który stworzyłeś pt "religia (filozofia) Olda".
Braciszku, nie każdy jest zaślepiony. Ludzie widzą, postrzegają, dostrzegają, porównują, analizują, badają, mówią, piszą... Dlatego takie książki wciąż będą powstawać, wciąż będą pojawiać się nowe świadectwa, relacje, informacje. Nie można pozostać ślepym i przemilczać niektórych rzeczy. Taka znieczulica nie służy czemuś pozytywnemu. Jeśli jesteś świadkiem gwałtu na dziecku, idziesz dalej i udajesz, że niczego nie widziałeś???
To bardzo ciekawe co powiedziałeś o tym, że Kościół nie potępia takich książek. Więc ksiądz, który podjął się tej pracy, której wyniki zawarł w swojej książce, uważany jest za heretyka niby przez kogo? Gdyby nawet KRzK rzeczywiście nie potępiał tego typu książek, to nie wiem w jaki sposób samo ich nie potępianie miało by świadczyć przeciwko nim (ciekawi mnie jak można potępiać książki, uważałem, że potępiać można ludzi, demony, itd., ale przedmioty także?)
Mylisz się także co do tego, iż Kościół nie reaguje na tego typu teksty. Załóżmy, że nie reagował by rzeczywiście. Nie dziwił bym się - i tak jak na razie bardzo dobrze się wiedzie wszystkim hierarchom i podwładnym im księżom KRzK, mają wszystko, są całkowicie zabezpieczeni materialnie, więc mogą śmiać się innym w oczy i ignorować. Bogactwo materialne KRzK jest ogromne, niestety gorzej z bogactwem duchowym.
To co piszesz o świadectwie, nie jest świadectwem przeciwko temu co zamieszczone jest powyżej. Twoje życie nie jest żadnym obaleniem niechlubnych faktów z życia KRzK oraz metod jego działania. Przy okazji proszę napisz coś o tym jak Bóg Ci pomaga, piszesz, że pomaga Ci ZAWSZE. Możesz więc napisać coś więcej o tym? Mówisz, że "Boga jest w Twoim życiu ZAWSZE pełno" - możesz wyjaśnić co znaczy "pełno Boga", a także rozwinąć całą kwestię?
Mówisz o milionach uratowanych od głodu, zła, biedoty, opuszczenia, zła. Domagasz się w stworzonym przez siebie wątku pt. "Inkwizycja - fakty i mity" o liczbę zamordowanych przez KRzK, więc podaj liczbę uratowanych, wspominasz coś o "milionach", mozesz usciślić i podać odnośniki do tekstów źródłowych na których opierasz swoje dywagacje?
Bardzo jestem także ciekaw w jaki sposób przejawia się "otaczanie Świata miłością przez Kościół", mówisz, "Daję świadectwo miłości, którą Kościół otacza świat", gdzie dałeś to świadectwo? Gdzie ono jest? Powiedziałeś, że dałeś, wskaż mi je więc.
Przypomnę, że jeszcze niedawno sugerowałeś mi, bym wyniósł się z tej planety, jak wyniosłem się z KRzK uważając go za zły, ponieważ Świat także jest zły. W taki to właśnie sposób przejawia się to otaczanie Świata przez kościół miłością, czyniąc ten Świat złym??
Jeżeli chodzi o Twoje pytania dotyczące autora książki, odpowiem Ci tak - jeśli dzięki lekturze jego książki, iluś tam ludzi chcących przystąpić do struktur KRzK (np. jako kapłani) - nie zrobi tego - to są uratowani oni i wszyscy Ci, którzy poddawani byli by indoktrynacji. W myśl założenia, im stado szarańczy bardziej liczne, tym spustoszenie większe.
Jeśli chodzi o pozostałe pytania, skontaktuj sie z autorem, on Ci odpowie lub nie. Obdarzony jest wolna wolą jak każdy człowiek.
Tak, KRzK pokazuje drogę, ale jaką? Najcięższą wartością, obciążającą negatywnie taką drogę, jest promowanie cierpienia, które to niby to ma zbawiać, mówienie, że ludzie są grzeszni z natury, że natura ich jest "pokręcona", żmijowa, a także np. wmawianie im, że tzw. "łaska uświęcająca jest do zbawienia koniecznie potrzebna", co przejawia się iluzyjnym ograniczeniem, kodem celowo wprowadzonym po to, by ludzie oddawali się różnym pseudowartościom katolickim dotyczącym nie życia, a zinstytucjonalizowanych jego schematów, jak sakramenty np., w wyniku czego wierzą, iż Bóg dzięki temu ich uświęci i zostaną zbawieni. Nie ma czegoś takiego jak "zbawienie", nie mówiąc już o "uświęcającej łasce". Człowiek wybiera - czy jego Dusza powróci stamtąd skąd przyszła, czy pójdzie gdzie indziej.
Wyzucie z przywiązania sytuujesz w kategoriach pozytywnych wartości? Przywiązanie to skrępowanie, ograniczenie wolności, ciasnota... Wg. Ciebie Ci, którzy wyrwali się z takich krępujących ich pęt są zaślepieni i pyszni, czyż aby nie czas aby zrewidować swoje poglądy i zastanowić się nad interpretacją rozumienia pojęcia "pyszny" i "zaślepiony"?
Kto jest zaślepiony? Ten, który zakłada, iż może się mylić co do pobocznych wartości, w zasadzie nie potrzebnych człowiekowi, czy też ten, który uzurpuje sobie prawo do mówienia - co jest jedynie słuszne dla innych i gdzie można doznać przejawiania się pełni prawdy? Czy ten, który mówi o drodze doświadczania ciepłych uczuć, upatrując w tym to, co najważniejsze dla człowieka, czego efektem finalnym jest przeżywanie miłości, czy ten, który wybiera na przekór swojej naturze znój, trud, mozół i cierpienie?
Mówisz o wydawaniu na Świat ludzi... Sugerujesz, że KRzK wydaje na Świat jakichś ludzi? Na szczęście nie ma takiej mocy! KRzK przeinacza wartości, zakłóca, indoktrynując, to nie jest wydawaniem na Świat światłych obywateli. To nie jest Oświecanie ich, obdarzanie ich prawdą i rozumieniem tego, co najważniejsze dla człowieka. Wielu szlachetnych ludzi przynależało i wciąż przynależy do struktur KRzK, wielu ludzi o czystych intencjach przystąpiło w jego szeregi. To, że tacy zacni i szlachetni ludzie (spłycam) zasilają szeregi KRzK nie oznacza, że Kościół ich takimi uczynił lub czyni! Cóż się z nimi stało? Kim są obecnie? Co mogli by jeszcze zrobić ponad to, czego już dokonali, bez ograniczających ich ruchy pęt, czyli uwarunkowań, przynależności, poczucia winy i małości, gotowości na ślepe posłuszeństwo?
Brat:
"Czy przecierpiał ile miał przecierpieć"?
Braciszku, proszę, zastanów się przed tym, zanim coś klikniesz nad sensem i wydźwiękiem tego co chcesz umieścić. Kto i komu daje prawo do tego, by mógł podejmować się prób stosowania porównań i określeń co do ilości cierpienia, jakie to niby ktoś musi przeżyć? W tym Twoim krótkim pytaniu zawarty jest ogrom negatywizmu, leżącego u podstaw fundamentalnego założenia doktryny katolickiej, dotyczącej wartości cierpienia. Spójrz, jak to wypacza trzeźwość osądu, jak wpływa na zaślepienie.
Człowiek nie jest powoływany do cierpienia, nie to jest jego przeznaczeniem! Nie to jest jego celem. Cierpienie wypływa z przejawiania się działalności ludzkiej, uwarunkowanej z własnej woli na pewne wpływy w obliczu zakłóconego przezeń środowiska.
Wyznajesz pogląd, że nie każdy jest godzien by o nim wspominano. I to znów przejawianie się błędnego rozumowania, a raczej jego efektu w postaci takiego karkołomnego poglądu. KAŻDY człowiek posiada DUSZĘ i każdy człowiek wart jest i godzien tego, by go wspominano, cokolwiek by nie czynił.
Ignorancja i spychanie na margines to przejaw adaptacji negatywnych wartości, które pozwalają na stosowanie tychże. Czy matka mordercy straconego na krześle elektrycznym, wspominająca go po śmierci, myśląca o nim, pamiętająca i wspominająca wśród jej bliskich swojego syna, jego dzieciństwa, itd. - jest wg. Ciebie uwłaczaniem godności innych?
Powiedz wszystkim takim matkom, ojcom, dzieciom, że ich synowie, matki, ojcowie nie są godni by ich wspominać. Ludzie popełniają błędy, czasem ogromne i straszne, lecz pytam o PRZYCZYNY. Zastanawiałeś się nad tym? Cóż daje Ci prawo do podejmowania ocen innych? Któż daje Ci prawo do tego by mówić, iż nie wszyscy są godni by o nich wspominać? Bóg? Papież? Ksiądz? Ojciec, czy matka? Oczywiście prawo to przysługuje Ci z natury, masz prawo tak mówić będąc świadom takiego prawa. Jesteś istotą podejmującą decyzje w oparciu o wolną wolę. Jednak gdy wypowiadasz się w ten sposób bez zastanowienia, lub powtarzając ślepo za kimś, bacz na efekty takich decyzji i zdobądź się na ich analizę. To oczywiście tylko propozycja.
Brat:
"czy ten pan zdobył pieniądze nawet takie jak KrzK?"
Widze Bracie, że otwierasz powoli oczy. To niemożliwe by ktokolwiek zdobył takie pieniądze. Wiesz dlaczego? Bo nie ma i nie było na Ziemi i najprawdopodobniej nie będzie, takiej instytucji, która posługiwała by się takimi metodami jak KRzK, po prostu nikt nie jest aż tak zdeprawowany. ("Bóg mianuje chrześcijaństwo siedmiogłową bestią, a na głowach jej umieszcza bluźnierstwo", a największą i najzajadliwszą spośród tych siedmiu głów jest KRzK).
Asekurujesz się Bracie, mówiąc o "jednostronnym uniesieniu", zakładając, iż w takim właśnie tonie będę się wypowiadał (przyganiał kocioł garnkowi). Twoja wola, nikt przecież nie zmusi Cię do odpowiedzi. Zapewniam Cię, wszystko co rozpatruję, nie analizuję tego jak chciałbyś - obojętnym okiem. Nie jestem obojętny i dlatego właśnie nie przechodzę do porządku dziennego nad negatywizmami z którymi się stykam. Mówię o nich, mówię o przyczynach ich powstawania. Jestem bezstronny, ale nie jestem obojętny. Zaprzeczysz? Masz prawo. Ale gdy to zrobisz - wykaż mi moją rzekomą stronniczość. Powtarzam już nie wiem który raz - w KRZK NIE MA JEDYNIE NEGATYWNYCH WARTOŚCI, INACZEJ DAWNO JUŻ ZAWALIŁABY SIĘ JEGO STRUKTURA. A także : MOGĘ SIĘ MYLIĆ!!
Mowisz, że Kościół "wyrządził więcej dobra niż zła", możesz przedstawić jakieś zestawienia, powołując się na wyniki badań danych statystycznych? Uwzględnij proszę przy tym moralne postawy ludzi, których mógłbyś nieopatrznie zaliczyć do tych, którym kościół wyrządził dobro z samej racji tylko ich do siebie wchłonięcia. Będzie to możliwe? Jeśli nie - nie feruj proszę takimi porównaniami, nie szafuj ocenami, które wymykają się rzetelnym podstawom ich wywiedzenia.
Brat:
"Ten Pan nie jest bo sam nie potrafi się skrytykować."
Ooooo! Widzę, że czytałeś autobiagrafię tego księdza. Bracie, daruj sobie - to nie poważne. Dlaczego nazywasz go panem? :)
Brat:
"Kościół ma za sobą wiernych - ten gość nie ma."
:))))))))))))Doprawdy, to mi dopiero kryterium ocen i wartościowania. Ale skoro już przy tym jesteśmy, Ty chyba naprawdę czytałeś autobiagrafię, a także biografie tegopana oraz zaznajamiałes się z jego dziłąlnością, którą na codzień prowadzi, bo niby skąd wiesz, że ten ksiądz nie założył jakiegoś kościoła lub czy nie ma wielu zwolenników, których można nazwac wiernymi? Tak na dobrą sprawę Bracie, to nie Kościół ma wiernych, a niby Bóg. Kościół jedynie KORZYSTA z wiernych Boga.
Brat:
"Kościół mówi prawdę - i ten facet nawet jeśli jednostronnie też pewnie pisze prawdę."
Oooooo! Banał i brednia nagle przemieniły się w prawdę! To chyba cud przeistoczenia :)
Brat:
"Tak na prawdę - to ten Pan mógłby najpierw uleczyć samego siebie. "
Wychodzi na to, że czytałeś biografię, autobiografię tego księdza, a także zebrałeś dane dotyczące jego działalności publicznej oraz przeanalizowałeś dokumenty lekarskie i zaglądnąłeś w jego wnętrze. To dopiero potężny katolik :) Podziel się chociaż z inowiercami (przepraszam tych forumowiczy, którzy wyznają religię Brata) - na cóż to chory jest ów ksiądz, lub na co chory był i w jaki sposób byłeś w stanie to stwierdzić?
Mówisz o tym księdzu: Pan, facet, gościu. Od dziś więc, nazywaj kogoś, kto poda Ci w najbliższą niedzielę opłatek gościem, facetem, czy też jak wolisz Panem :)
Skąd wiesz Bracie, że ksiądz, który jest autorem tej książki nie wyjął belki ze swego oka przed jej napisaniem, a potem opisał kilka belek KRzK? OPISAŁ Bracie, w żaden sposób nie zabiera się do jej wyciągania. Więc daruj sobie insynuacje jakoby próbował "brać się za uzdrawianie KRzK".
Brat:
"Jednak dlaczego, ten gość nie będzie miał rozgłosu? posłuchu? Będzie aktorem jednej nocy? jednej maski? Choć pisze rzeczy kontrowersyjne? Dlatego - bo przez tego pana nie przemawia miłość, lecz nienawiść. NIenawiść, która niszczy świat. A zgodnie z tym co naucza Kościół: "zło dobrem zwyciężaj". I czyni to. CZYNI! A nie mówi jak ten pan."
Rozgłos, posłuch, aktorstwo wielu nocy i wielu masek - a to o to chodzi!! To tym jest KRzK, hmm, w sumie mówiłem o tym już wcześniej - widzę, że dochodzisz już do tych samych wniosków.
Przez tego księdza przemawia nienawiść? A milość pewnie przemawiała przez tych wszystkich 4.392 księży oskarżonych o molestowanie seksualne 10.667 dzieci w latach 1950-2002 (w ponad połowie przypadków ofiarami nadużyć seksualnych padły dzieci w wieku od 11 do 14 lat. 81% stanowili chłopcy i 19% dziewczęta). Bracie!! Ci którzy ośmielają się zajmować tymi sprawami, domagać się sparwiedliwości, uważani są przez Ciebie za tych, przez których przemawia nienawiść?? Gdy widzę niegodziwość, zbrodnię, gwałt - NIE PRZEJDĘ OBOK OBOJĘTNIE!!!
Ci którzy ingerują, przeciwstawiają się, wg. Ciebie kierują się nienawiścią? A Ci, którzy ukrywają te fakty, jak katoliccy biskupi, którzy ponoszą część winy zbrodni seksulanych na dzieciach, ponieważ orientując się w sytuacji nie interweniowali w celu jej naprawienia, lecz bardziej zabiegali o ochronę reputacji Kościoła, są orędownikami miłości? Przez nich przemawia milość?? W takim ujęciu gdy mówisz,że "Kościół nie jest obojętny - nigdy nie był", że Kościół "zło dobrem zwycięża", to jak to brzmi? Jaką wartość za sobą niosą takie słowa? PUSTOTA, HIPOKRYZJA, KŁAMSTWO, DWULICOWOŚĆ - oto niektóre tylko fundamnetalne cechy tej chorej instytucji.
Brat:
"Kościół stoi i trwa - jak góra"[gnoju](dopisek old spirita).
Brat:
"Kościoła nic nie obali - poza Bogiem."
Nie mieszaj Boga do czegoś takiego jak kościół, który już dawno się obalił. W świecie Dusz kościół nie istnieje, nie ma tam czegoś co jest zakłócone.
Brat:
"Mój tekst może i nie jest tak barwny jak przytoczony przez Ciebie - ale mój płynie z serca."
Twój tekst płynie ze zindoktrynowanego umysłu.
Brat:
"A Kościół jest i będzie."
Jako instytucja propagująca negatywne wartości - jest, nie istnieje jednak jako wspólnota propagująca wartości pozytywne, a jedynie posługuje się nimi, w zdecydowanej większości o niej jedynie mówiąc, a podejmowane działania, te pozytywne jak i negatywne, także służą głównemu negatywnemu celowi. Mająca negatywne założenia instytucja przetrwać nie mogła by, gdyby do form działania i nauki nie wplotła pozytywnych wartości. I w jedynie takiej oto formie istnieje jej jasna strona.
Kościoła nie będzie.
Brat:
"...ale kiedyś każdy zrozumie... może już pod koniec życia, może wcześniej, że był glupi. Że zmarnował całe życie. Że wmawiał sobie jakies głupoty, podczas gdy wszytko miał pod ręką. Miał, a nie wziął."
Tak Bracie, zgadzam się, więc sięgnij wreszcie po to, co masz pod ręką, a nie w ręce celebrantów, nie marnuj czasu. Porzuć trudy i mozoły, zacznij żyć.
Brat:
"miał a poszedł dalej bo sam chciał stworzyć. Stworzenie niestety nie jest dla ludzi..."
Wszystko jest stworzone, wszystko pod ręką, niczego już tworzyć nie trzeba, jedynie bardzo znikoma ilość ludzi musi się jeszcze czegoś wyuczyć, a większość, gdy sięgnie po to, co ma pod ręką - wygra życie.
Stworzenie, wszystkie Wszechświaty - to ogrody Dusz, w ktorych uprawiana jest Miłość, niestety w kilku z nich naturalny proces pozyskiwania energii miłości został zakłócony, czego efektem, tutaj - na Ziemi np., są między innymi religie, gdzie chrześcijanstwo jest biblijną, apokaliptyczną bestią siedmiogłową (siedem głów - siedem głównych kościołów chrześcijańskich).
Brat:
"Dlatego możecie sobie jeździć sami po autsostradzie na rolkach mając je pierwszy raz na nogach w wieku 2 lat. ja wolę jeźdżić na bezpiecznych torach z tatą..."
Przyrównałeś meandry życia do autostrady i słusznie moim zdaniem. Poddałeś się indoktrynacji i sądzisz, że jesteś dwulatkiemi(w przenośni), potrzebujesz pomocy i poczucia bezpieczeństwa. Uważasz, że wszyscy ludzie to takie grzeszne, wątłe istotki(dwulatki), potrzebujące katolicyzmu, czyli wg. Ciebie bezpiecznych torów i taty czyli iluzji Boga, którą Ci wpojono i nauczono ślepo w nią wierzyć.
Zapomniałeś o jednym. O kasku z ciemną szybką, który został specjalnie tak zaprojektowany byś nie dostrzegał autostrady z której korzystają dorośli, świadomi, nie zalęknieni ludzie, ich wewnętrzne prawa moralne, identyfikowanie się z potrzebami ich Dusz(bezpieczne pojazdy), pozwalają im, na o wiele szybszą jazdę niż wleczenie się na rolkach poboczem.
Pozdrawiam seredcznie i życzę wszystkim szybkich, bezpiecznych pojadów i samych pięknych wrażeń z podróży.