Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Religia ( filozofia ) Olda
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 49

Old :) temat specjalnie dla Ciebie żeby odciązyć ten o sakramentach :) Prosze - podaj mi zasadności Twojej religii... i założenia. Bo nijak ich nie pojmuję. Pokaż mi że Twa filozofia jest lepsza niż inna... sam sądzę nie będe się wypowiadał, bo z góry jestem skazany na niewysłuchanie... Ale mimo wszytko napisz. Z przyjemnością przeczytam. heh...a może jednak odowiem :) jestem z natury cierpliwy :) Wszystkiego dobrego :) Trzymnajcie się cieplutko :)

Nie wiem skąd u Ciebie przekonanie/przypuszczenie, że to religia. Nie wiem czy pamiętasz, ale mówiłem już niejednokrotnie, że wszystkie ziemskie religie są zakłócone. Żadna religia nie jest człowiekowi potrzebna. Wiedza na temat zależności energetycznych, celowości i zasadności istnienia, a także potrzeb stwórców czyli Dusz, nie jest ujęta w sytem religijny. Tutaj nie ma Świąt, Świątyń jako budynków, żadnych form nakazowych, ani też metod oddziaływania na ludzi wykorzystujących pełen wachlarz technik bazujących na archetypach i atawizmach. Jeżeli nie pojmujesz zasadności i założenia tej wiedzy to musisz ją znać, więc po co o nią prosisz? Jeśli ją znasz - zadawaj pytania w związku z tym czego nie pojmujesz. Tak, można to nazwać filozofią, jeśli jesteś nią zainteresowany (chyba z tego powodu zakładałeś nowy wątek? :), to czekam na pytania. Brat: "Pokaż mi że Twa filozofia jest lepsza niż inna..." Od zaraz, na starcie, dał o sobie znać Twój zindoktrynowany umysł, myślący w kategoriach lepsza/gorsza filozofia. Mogą być filozofie zakłócone lub niezakłócone. Uważam, że ta, którą wyznaję jest wolna od zakłóceń, jednak nie powiem, że tak jest w istocie, ponieważ te, które uważam za zakłócone mogą takie wydawać się na pozór, a po pewnym czasie może się okazać, że jest zupełnie inaczej. Biorę tę ewentulaność pod uwagę, wszystkie wyznawane przeze mnie wartości są wolne o dogmatyzmu. Brat: "sam sądzę nie będe się wypowiadał, bo z góry jestem skazany na niewysłuchanie..." Więcej wiary, Bracie :) Dlaczego od razu takie negatywne nastawienie? Widzę, że jednak masz podstawy ku temu by wypowidać się w tym temacie zanim cokolwiek napiszę, lecz cóż to będą za wywody skoro go nie pojmujesz? Jeśli w istocie założyłes ten temat by coś pojąć, czekam na pytania. pozdrawiam :)

Wiedza... Old... widać mamy różne pojęcia wiedzy. Dla mnie nie jest wiedzą, że "energie na mnie oddziaływują". Chcę mieć widomy tego dowód. Choćby w osobie, która oddała życie za takie przypuszczenia a następnie ukazywała się innym ludziom mówiąc o tym... Albo innego dowodu - wiara nie potrzebuje dowodów, ale musi miec fundamenty, którymi jest wiedza - wiedzy. Wiedzy jednak nie takiej: "istnieje energia, pytaj o co chcesz", tylko choćby durnego zapisu w jakiejść starożytnej księdze, że "Jezus Chrystus istniał". Czy proszę o wiele? Podawałem przykłady związane z relgia katolicka, które oczywiście jak wszytko - możesz wyśmiać. Wiesz jednak dobrze, że przykładów jest mnóstwo dookoła nas. Od teraz konkretne zarzuty: 1. "zakłócone i niezakłócone" - czy to jest punkt widzenia inny od mojego? czy nie wprowadza on podziału tak jak mój?? Jeśli wprowadza podobnie jak mój - po co wypisywać brednie? 2. zindoktrynowany umysł - skoro mój umysł jest zindoktrynowany to dlaczego Twój nie jest? Inaczejk - dlaczego zmiana nazwy z "lepsza/gorsza" na "zakłócona i niezakłócona" czyni umysł niezidoktrynowanym?? 3. Czym jest dogmatyzm? Wydaje mi się że wszyscy na tym forum inaczej pojmuja to pojęcie... 4. "By coś pojąć" - nie odpowiedziałes mi na nic a już pojmuję mniej niż na początku. Jakże tu zadawać pytania skoro już na wstępie wychodzą nieścisłości, które są wielkie jak góra? Zignoruj to pytanie i pomyśl nad nim a nie odpisuj... uznaj je za pytanie retoryczne... Wszytskiego dobrego :) Trzymajcie się cieplutko :) Pozdrowienia :)

Wyluzuj człowieku z tym swoim estradowym poczuciem odpowiedzialności za rozwój innych, może nawet całej :> ludzkości. Wszystko będzie sprawnie działało niezależnie od tego ile pracy lub serca w to włożysz. W przeciwnym wypadku wystawiasz się na ciągłe ataki. Aż tak to lubisz? Czerpiesz z tego jakąś satysfakcję czy jak? Bo jeśli tak, to cieniutko, cieniutko z poziomem rozwoju duchowego. A teraz jak to zwykle bywa z prostymi słabo rozwiniętymi duszami(zapomnialem dodać tego trudnego slowa na :D "z" <zindoktrynowany>), czas na listę uwag: 1. Zjawisko o roboczej nazwie "Old ty mnie słuchasz, czy ty mnie wogóle nie słuchasz". 2. Zjawisko ktore ładnie streściłeś w wypowiedzi "Jeżeli nie pojmujesz zasadności i założenia tej wiedzy to musisz ją znać, więc po co o nią prosisz? Jeśli ją znasz - zadawaj pytania w związku z tym czego nie pojmujesz." 3. Zarzucanie innym dogmatyzmu- tego mialem nie brać pod uwagę bo niby to naturalne i zgodne ze zdrowo pojętym instynktem przetrwania <że nieby tylko silni i sprytni> (oj jakie to fajnie i takie zwierzęce :>), ale jak to w piśmie z tą drzazga i belką bywa tak i tu lubi występować. A ty przeciez, zdaje się do roli awatara pretendujesz, czyż nie(no ale zawsze można się tłumaczyć podłączeniem pod shiwe czy inną siłę z któregoś tam "poziomu")? 4. I pytanie. Wchodzisz w to "mrowisko" i niepokoisz istoty, żyjące w błogiej nieświadomości będące dla ciebie pod względem rozwoju duszy niczym te mrowki.Kto dał ci prawo do brania odpowiedzialności za wszystkich ktorym "pomagasz"? Mam wrażenie że to co robisz skierowane jest swiadomie lub mniej świadomie do osłabienia i wyniszczenia ludzkości. Zapamiętaj, że najważniejszym celem jest przetrwanie i tylko ci posiadający odpowiednio rozwinięte prymitywne cechy umożliwiające ludziom przetrwanie są w stanie pokonać następne zagrożenia. Tylko logika i dążenie do ekspansji jest wstanie zapewnić ludziom spokój i dalszy rozwój będący celem dązeń, ale nigdy kosztem wyzbywania sie jakiejs nieokrzesanej części siebie (nie ma tu miejsca na jakies tam bajanie w chmurkach z duszkami w jakimś tam LD). Możesz opowiadać bajeczki o piątych czy siódmych wymiarach jednak faktem jest ze ich trwanie i ekspansja wszechświata możliwa jest wyłącznie dzięki naszej(wszystkich istot) energii duchowej. To dzięki niej tworza się nowe światy, zachodzą określone zjawiska, mają miejsce pewne wydarzenia. Problemem są tu jedynie emocje które mogą każdego zaprowadzić na manowce. Jeśli jesteś rozwinięty, tak jak opisujesz to powinieneś dysponować pewnymi umiejętnościami bedącymi nieodzownym elementem zaawansowanego rozwoju duchowego, są one jego wyznacznikiem jak i pewna formą karmicznych trudności, bez ktorych zycie tych zaawansowanych istot, było by zbyt łatwe i proste. Jeśli więc posiadasz takowe umiejętności rób co chcesz, jeśli zaś ich nie posiadasz to zajmij sie lepiej sobą i więcej swojej pozytywnej, akceptującej energii przekaż najbliższym, zamiast wiązać swoją karmę z coraz to nowymi duszami.

Brat: "Old... widać mamy różne pojęcia wiedzy. Dla mnie nie jest wiedzą, że "energie na mnie oddziaływują". Chcę mieć widomy tego dowód. Choćby w osobie, która oddała życie za takie przypuszczenia a następnie ukazywała się innym ludziom mówiąc o tym..." Widomy dowód? Jak Tomasz ?;) To żaden dowód, ponieważ może okazać się, iż ta ukazująca się osoba (istota już energetyczna) może jdynie podszywać się. Brat: "Albo innego dowodu - wiara nie potrzebuje dowodów, ale musi miec fundamenty, którymi jest wiedza - wiedzy. Wiedzy jednak nie takiej: "istnieje energia, pytaj o co chcesz", tylko choćby durnego zapisu w jakiejść starożytnej księdze, że "Jezus Chrystus istniał". Innego dowodu? Potem już mówisz, że wiara dowodów nie potrzebuje, jednak przydał by się choćby zapis, że taka osoba istniała. Zapis, że taka osoba istniała jeszcze nie wiele wnosi. To co robiła ta osoba, to już inna para kaloszy. Mamy tu do czynienia z interpretacjami, przeinaczaniami, błędnymi tłumaczeniami, itd., itp. Jeśli chodzi o wiedzę z zkaresu oddziaływań subtelnych energii to potrzeba tu odrobiny wolnej woli by zapoznać się z wynikami badań, wiedzą zawartą w książkach, relacjach ludzi, itd., itd. Wiedza dotycząca powstawania, oddziaływania i mechanizmów działania struktur energetycznych będzie niedługo udostępniona w formie wydawnictw książkowych. Nie było by sensu abym wpisywał tu około trzech tysięcy stron tekstu. Brat:"Podawałem przykłady związane z relgia katolicka, które oczywiście jak wszytko - możesz wyśmiać. Wiesz jednak dobrze, że przykładów jest mnóstwo dookoła nas." Po raz któryś upominam się o to byś wreszcie przytoczył jakiś mój tekst z zachowaniem wartości kontekstowej, który to rzekomo wyśmiewa religię, którą wyznajesz. O jakich przykładach mówisz, których to mnustwo jest dookoła nas? Czego dotyczących. Jaśniej proszę. 1. "zakłócone i niezakłócone" - czy to jest punkt widzenia inny od mojego? czy nie wprowadza on podziału tak jak mój?? Jeśli wprowadza podobnie jak mój - po co wypisywać brednie? Tak - to właśnie Twoja metoda - obedrzeć z kontekstu i dorobić sobie coś na własny uzytek. Przytaczam więc raz jeszcze to co powiedziałem w kontekście filozofii jaką wyznaję: old napisał- "Mogą być filozofie zakłócone lub niezakłócone. Uważam, że ta, którą wyznaję jest wolna od zakłóceń, jednak nie powiem, że tak jest w istocie, ponieważ te, które uważam za zakłócone mogą takie wydawać się na pozór, a po pewnym czasie może się okazać, że jest zupełnie inaczej. Biorę tę ewentulaność pod uwagę, wszystkie wyznawane przeze mnie wartości są wolne od dogmatyzmu." Zauważyłeś Bracie? BIORĘ TAKĄ EWENTUALNOŚĆ POD UWAGĘ. CZUJĘ, ŻE TO JEST 100% PRAWDA, JEDNAK ZAKŁADAM TEŻ, ŻE MOGĘ SIĘ MYLIĆ!!! Zauważ też, że napisalem, iż filozofię MOGĄ być zakłócone, lub niezakłócone, nie napisałem, że wszystkie SĄ lub jedynie wyznawana przez ze mnie NIE JEST. Dodatkowo komunikuję Ci, że zakłócenia zawsze można usunąć, odciąć przedmot zakłócany od zakłócających wpływów, stransformowac, oczyścić. Religie tworzone są przez ludzi POD WPŁYWEM, POD NACISKIEM Z ZEWNĄTRZ, któremu człowiek się poddaje. Więc podział na gorsze/lepsze jest w takim ujęciu błędny, ponieważ wymusza obstawanie przy tej wartości, którą uważasz z lepszą, z pozycji - TA JEST JEDYNIE SŁUSZNA I NIE MUSZĘ JUŻ WERYFIKOWAĆ, a zwalczanie lub ignorowanie tej, którą uważasz za gorszą. Taka postawa jest bardzo ryzykowna, ponieważ czujność jest wtedy uśpiona, świadomość stępiona. Ta wartość, którą uważasz za lepszą nie musi wcale być lepsza i na pewno nie jest, bo w świecie energii nie istnieje pojęcie gorszy/lepszy, są różne poziomy wibracji lecz wszystkie energie mają wspólne źródło, więc nie mogą być lepsze lub gorsze, są zróżnicowane, posiadające różny charakter. Dopiero WYMIESZANIE POZIOMÓW WIBRACJI, OBNIŻANIE JEJ WARTOŚCI, DAJE W EFEKCIE WARTOŚĆ ZAKŁÓCONĄ. Brat: "2. zindoktrynowany umysł - skoro mój umysł jest zindoktrynowany to dlaczego Twój nie jest? Inaczejk - dlaczego zmiana nazwy z "lepsza/gorsza" na "zakłócona i niezakłócona" czyni umysł niezidoktrynowanym??" Odpowiedź także - vide powyżej. Konsumowanie wszystkiego co jest podawane na tacy bez próby głębszej tego weryfikacji otwiera nas na różnego rodzaju indoktrynacje. Sama zmiana "ubarwienia" pojęć jeszcze nie czyni zmiany wartości. Jednak zastanów się nad słowami "zakłócona" i "gorsza". Zakłócona to taka, która pierwotnie była czysta, jednak została poprzez jakąś ingerencję zanieczyszczona, co nie znaczy, że jej pierwotna postać była pośledniejsza. Natomiast gorsza - to taka, która pierwotnie jest "zła", "zła" z natury. A nic co pochodzi z jednego źródła złym z natury być nie może, chyba, że założymy, iż źródło z którego wszystko powstało jest złe. Ale to pewnie bardzo karkołomne założenie i tego chyba byśmy nie chcieli :) Podsumowując, przejawianie się umysłu zindoktrynowanego jest takie, że fekty jego działania w postaci postaw są osadzone w mniejszym lub większym stopniu w obliczu wartości fanatycznych, odrzucających możliwości pomyłki, zakładających o jedynej słuszności takich postaw, poglądów, itd., a negujących inne, przeciwstawne, wydające się z pozoru całkowicie niemożliwe do zaistnienia, właśnie między innymi z powodów przyjmowania takich, a nie innch stanowisk, jak np.: "Jedynie w religii katolickiej można dostąpić przejawiania się pełni prawdy" (Cytat słów katolika z czata portalu wiara.pl). Brat: "3. Czym jest dogmatyzm? Wydaje mi się że wszyscy na tym forum inaczej pojmuja to pojęcie..." Dogmat -Sztywne założenie. Nie ma dowodów, więc ustalam dogmat - jest tak i już, koniec kwestii. Osąd lub pogląd akceptowany bezkrytycznie, wyłącznie z racji zawierzenie autorytetowi. W teologii katolickiej zdanie, które Kościół na mocy decyzji swego Urzędu Nauczycielskiego lub papieskiej albo soborowej definicji uznaje jednoznacznie za objawione przez Boga, dając równocześnie do zrozumienia, że zaprzeczenie mu oznacza popadnięcie w herezję. Dogmatyzm: bezkrytyczne przyjmowanie pewnych poglądów, koncepcji, twierdzeń, systemów wartości jako prawd jedynie słusznych; W myśli politycznej i filozofii &#8211; przyjmowanie doktryn lub twierdzeń w sposób ostateczny, bez krytyki i dyskusji. Dogmatyzm hamuje postęp w wielu dziedzinach, a na gruncie doktryn politycznych wspierał marksizm-leninizm, stalinizm, faszyzm. Zasadności i założenia filozofii Olda ( i nie tylko olda) :):) (Wszystko to, co poniżej, to chyba już znasz Bracie): Mówisz, że Twoje słowa są wolne, spróbuj się wnikliwe nad tym zastanowić, jeśli adoptujesz jeden z wielu wibrujących w naszej rzeczywistości systemów przekonań, to siłą rzeczy &#8211; Twoje słowa będą w większości wypadków zgadzać się z założeniami tego systemu, który przyjąłeś w obliczu zespołu wpojonych Ci od dziecka informacji. Jeśli przyjmujesz pewne kody informacji nie możesz być wolnym w powielaniu ich, ponieważ to powielanie jest jedynie odzwierciedleniem tych kodów, a nie słowami wywiedzionymi w obliczu przemyśleń własnych, wolnych od jakichkolwiek uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych. Spróbuj stać się czystą, niezapisana kartką i rozważ, &#8211; co dla człowieka jest najbardziej potrzebne. Gdy jesteś czystą, nie zapisaną kartką &#8211; gdzie nie ma zapisów o Bogu, kościołach, sakramentach etc., etc., - to szybko dostrzeżesz, że prawdziwą, jedyną, potrzebną wartością &#8211; dla człowieka jest dążenie do budowania miłości w oparciu o relacje z środowiskiem. Wystarczy zapomnieć o całej wiedzy, czyli całym potężnym zespole informacji, która tkwi w naszych umysłach, w pokładach pamięci i rozejrzeć się wokół &#8211; co widzisz? Drzewa, zwierzęta, ludzi, kosmos, wystarczy współżyć z tymi wartościami, wystarczy zawierzyć swojej naturze &#8211; jestem dobry, cieszę się z tego, co mnie otacza, cieszę się, że widzę dzieci biegające po łąkach, cieszę się, że mogę wędrować po puszczach, leśnych ostępach, cieszę się, że mogę podziwiać gwiazdy jak migoczą &#8211; to jest prawdziwa wolność. Nie myślisz o niczym - przeżywasz, doświadczasz &#8211; budujesz w sobie miłość poprzez radość i inne ciepłe uczucia nawet o tym nie myśląc. Należy przede wszystkim skupić się na kultywowaniu wartości moralnych, odrzucając wszystkie te kody informacyjne, którymi karmieni byliśmy od dziecka, które po dogłębnej analizie okazują się niepotrzebne by je wciąż kultywować. Ślepa wiara w to co nam przekazują rodzice czy inne osoby - to jest właśnie totalna głupota. Założenie, że wpajane nam od dziecka informacyjne kody dotyczące wyznawanej religii, czy innych systemów przekonań opartych na wierze są prawdziwe - jest głupotą. Wiara jest nieodłącznym elementem warunkującym trwanie każdego człowieka, jednak mówienie, że mamy wierzyć w to co nam wpojono używając wpajania jako argumentu świadczącego o jego prawdziwości jest stękaniem pod wpływem nacisków, jest bełkotem zniewolonego z własnej woli umysłu w oparciu o głupie założenie. Wszystko co w konsekwencji głupich założen wprowadzane jest w życie - jest totalną głupotą. Wniosek, że to, co zostało wpojone rodzicom, zaprowadzi nas do tego co wpojone zostało pierwszym ludziom wywiedzione jest z głupiego założenia, a raczej na ślepiej wierze opartej w tym konkretnym przypadku o wątły biblijny zapis. Jest to założenie prowadzące do uznania zapisów biblijnych jako jedynej prawdy. Takie myślenie jest zniewoleniem, skrępowaniem swojego umysłu, sciśnięciem go i zmuszeniem do obstawania przy jednym wątpliwym założeniu odrzucającym bez logicznych podstaw wszelkie inne. Podobnie rzeczy się mają w przypadku twierdzenia, iż miliardy much nie mogą się mylić jedząc kupy, więc i my je jedzmy. Miliardy (sądze, że to dalece zawyżona liczba) ludzi przed nami żyjących, wierzących w coś, ma stać się podstawą pod to, byśmy i my wierzyli w to samo i mówili, że to jest prawda? To następne głupie założenie. Można jedynie przypuszczać, iż to w co wierzyli Ci ludzie było prawdziwe, tak samo jak można przypuszczać, że to było całkowicie nieprawdziwe. Ilość ludzi nie jest żadnym kryterium, którym powinno się kierować w wybieraniu jakiegoś systemu wierzeń. Biorąc pod uwagę fakt, że ludźmi jest dość łatwo manipulować, a należy zauważyć, że stan obecniej wiedzy jest dalece potężniejszy od tego, który przynależny był ludom u zarania, należało by stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa, że większość może się mylić. A może jest zupełnie na odwrót? A może to właśnie multum informacji w jak największym stopniu przyczynia się do tego, że ludzkość już gubi się w jej obliczu, nie wiedząc, zapominając o rzeczywistych wartościach czego wyrazem jest nasza codzienność? I w takim wypadku, historia, polityka, nauka itd., itp., może właśnie wpływać na obecną podatność manipulacji, uważam przeto, że jest to balast. Człowiek obecnie powinien skupić się na podejmowanych próbach przywrócenia zachwianej równowagi emocjonalnej i środowiskowej planety, a różne systemy religijne, polityka, itd., przeszkadzają w tym, należy więc je odrzucić, przestać na nich się skupiać, a koncentrować na tym co łączy, a nie dzieli. Nie oznacza to, że należy niszczyć kulturę i jej wytwory, zdobycze nauki, wierzenia, religie, itd., itp., niech sobie będą, chodzi o to, aby nie stawały się one powodem do waśni, morderstw, wojen itd. Aby to osiągnąć należy zaprzestać obstawiania przy tym i przekonywania innych do adaptowania tego co sami adaptujemy, należy skupić się na dotyczących WSZYSTKICH ludzi potrzeb, a tą potrzebą obecnie jest przywrócenie zachwianej równowagi o której wspomniałem. Różnica pomiędzy nami jest taka, że ja uważam, iż Bóg nie oczekuje ani też nie potrzebuje moich jakichkolwiek podziękowań. Oczekuje mojego powrotu ponieważ będzie to kolejnym powodem do radości. Bóg jest jeden, przyznaje i przyznaje także, że wszystkich nas kocha jednakowo. Drogi do zbawienia oczywiście Bóg nie zamyka, ponieważ taka droga nie istnieje. Nasze Dusze są doskonałe, większości jednak potrzeba pewnych narzędzi, które tworzą się dzięki doświadczania miłości. Tu nie chodzi o zbawienie, tu chodzi o POWRÓT dla większości, a także o WYPEŁNINIE MISJI jeszcze dodatkowo &#8211; dla mniejszości. Powrót większości zapewnia kroczenie ścieżką miłości poprzez generowanie wszystkich ciepłych uczuć w oparciu o koegzystencję w środowisku i żaden kościół, żadne sakramenty nie są do tego potrzebne. Wyrzekanie się wszystkiego nie jest pozytywne, ponieważ była by to ingerencja w naszą naturę &#8211; czyli bluźnierstwo przeciw Bogu, Duszy, Niebu. Jednak istnieją pustelnicy, którzy budują miłość w najbardziej surowych, ogołoconych warunkach, bo pozbawionych ludzi np. z którymi mają czasem minimalny kontakt lub wcale z ludźmi się nie kontaktują. Zauważ jednak, że żaden z pustelników nie koegzystuje w środowiskach pozbawionych kontaktu z przyrodą, ponieważ przyroda jest Świątynią Boga, Świątynią Duszy, a nie jest nią jakikolwiek budynek. I takie środowisko, odpowiednio wysoko rozwiniętym jednostkom całkowicie wystarcza by w oparciu o koegzystencję w nim budować miłość w sobie. Ostatnim myślę etapem jeżeli chodzi o pustelnictwo to zamknięcie się w ciemnej jaskini i mimo takich warunków budowanie w sobie miłości. Jednak po co ktokolwiek miałby to robić? By doświadczać miłości rzadziej? By udowodnić przed samym sobą, że mimo wszystko i tak zbuduje miłość w sobie? O wiele więcej miłości w sobie można wybudować koegzystując w środowisku naturalnym, że tak powiem przyrodniczo &#8211; cennym, obfitującym w ludzi, zwierzęta, itd. Środowisko raju to miejsce w którym nikt nie ma potrzeb co do spowiadania się np. lub połykania opłatka, to koegzystencja w środowisku czystym, wolnym od jakichkolwiek potrzeb ukierunkowanych na zdobywanie wiedzy, czy jakichkolwiek innych prócz potrzeby tworzenia w sobie miłości na którą składają się wszystkie ciepłe uczucia. To czysta egzystencja, współżycie z przyrodą (gdzie człowiek jest podstawowym jej elementem) i do takiego środowiska należy dążyć, do współtworzenia takich wartości, w oparciu o które można zrealizować taką ideę. Oczywiście nic na siłę &#8211; bez jakiejkolwiek ingerencji w jakiekolwiek wartości w człowieku, przede wszystkim nie szkodzić i szanować cudzą wolną wolę. Przywrócenie utraconych kiedyś, takich czystych warunków rozwoju jest możliwe, nie osiągnie się jednak tego poprzez połykanie opłatka i spowiadanie się co jakiś czas z wciąż tych samych błędnych decyzji, co wywołuje przekonanie o czystości (&#8221;kamień mi spadł z serca&#8221;), a potem powrót do powielania swoich błędów, ponieważ i tak istnieje możliwość, że znów będę czysty, przygotowany na śmierć samym tylko, szczerym wyznaniem efektów podejmowania błędnych decyzji przed kimś &#8222;kto ma moc daną mu od Boga&#8221;. Takie postępowanie to stagnacja. pozdrawiam

Szkoda że nie potrafisz odeprzeć moich argumentów. Być może znajdziesz kiedyś w sobie odwagę na odparcie moich oczywistych zarzutów kierując uwagi bezpośrednio do mnie. Uciekasz od odpowiedzialności za własne słowa co jest normalnym tchórzostwem, a skoro nie podniosłeś rękawicy znaczy się, że zakladasz rychłą porażkę. Nie warto tracić czasu na próby konfrontacji skory ty boisz się odezwać. Moglo być to nawet zabawne, że będąc czujnym na każdy atak, gdy ja się odezwę ty milkniesz i uciekasz. Zabawne bo nie przypuszczałem, że jestem dla ciebie aż takim zagrożeniem :D. Zostawiam cię więc w tej twojej piaskownicy, rekrutuj sobie kogo tylko chcesz, posługując się obojętnie jakimi banałami. Nikt nie będzie budował ci pomników za te ezoteryczne opowiastki min. o Radości jaka zapanuje kiedy ZDECYDUJESZ się na połączenie z absolutem i jego wielką rodziną "elitarnych"<po co tyle się podkreśla tą elitarność? :D> dusz z "wyższych" poziomów. Zastanawiające jest też dla mnie dlaczego mieli by tam przyjmować osoby, którym nie zależy na wiecznym istnieniu(jest zwiększony popyt na takie jednostki, szybciej dostają sie w ręce kostuchy<rak itp>). Które nie mają w sobie ani chłodnej logiki ani ognia emocji tylko są letnie i bezbarwne jak powietrze. I ty miałbyś być elitarną duszą @o?

Shaddaju (świerszczu) i na Ciebie czas przyjdzie :) Obecnie, w kolejności kilka odpowiedzi Bratu się należy, oczywiście ustosunkuję się do Twojej "prowokacji" należycie. Cierpliwości :) Paluszki świerzbią? :) Chciałoby się dłuższej klikawki? :) Widzę, że już odpocząłeś :) pozdrawiam

Hmm.... nie można było ując tego krócej? :D :D :D No nic :) Jak znajdę czas to przeczytam :) Na razie muszę zmykać :) wszytkiego dobrego :) Trzymajcie sie ciepło :)

Ehem... Wybaczcie to, co powiem, czcigodni rozmówcy. Szczególnie Old może poczuć się urażony, ale od razu mówię, że niesłusznie i nie jest to żadna prowokacja z mojej strony... Ale tak mi chodzi po głowie jedno powiedzonko... Też sięgające Aten. "Wszystko, co warto powiedzieć - można powiedzieć krótko. A to, czego nie warto - o tym należy milczeć". [%sig%]

Witaj Leto :) Teraz tylko wypadało by określić, ile to jest "krótko" ;) Ale ok, powiem znacznie krócej o zasadnościach i założeniach filozofii,którą wyznaję: Nie szkodzić. Tworzyć pozytywne uczucia. Skłaniać się przede wszystkim ku radości i innym tzw. ciepłym uczuciom, które tworzą miłość. A jeszcze krócej: Nie szkodzić. Tworzyć pozytywne uczucia. Można skrócić jeszcze :) Ufaj sobie. _______________ Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy facet z widłami to Posejdon.

Old. :) Kiedyś, zafascynowany twórczością Isaaca Asimova, a konkretnie jego Trzema Prawami Robotyki, utworzyłem swoje własne, Trzy Prawa Humaniki. :) Dlaczego to piszę ? Bo mi się skojarzyło. Jedno z nich brzmiało jakoś tak: "Nie ingeruj w losy innych ludzi, o ile nie jest to naprawdę niezbędne do przetrwania". I to chyba było Pierwsze Prawo - czyli najwyższe, najogólniejsze. Nie wiem, dlaczego mi się to skojarzyło.... [%sig%]

Leto... Humanika :) "Nie ingeruj w losy innych ludzi, o ile nie jest to naprawdę niezbędne do przetrwania" zawiera się w " przede wszystkim nie szkodzić", co w skrócie można wyrazić "nie szkodź". A "niezbędne do przetrwania to: "Skłaniać się przede wszystkim ku radości i innym tzw. ciepłym uczuciom, które tworzą miłość." Gdy się do kogoś uśmiechasz, ingerujesz w jego los, ale to ingerencja nad wyraz pożądana :) _______________ Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy facet z widłami to Posejdon.

Coś w tym jest... W każdym bądź razie - mam wrażenie, że się w jakiś sposób rozumiemy. A to już COŚ ! [%sig%]

A z zupełnie innej beczki: ja też chcę mieć takie podkreślenie, między tekstem a podpisem ! :P W HTML'u napisałbym <HR> i luz, a tutaj...? :) [%sig%]

:D Leto tylko przyszełdeś i od razu Old Cię osłuchał :D :D :D Kiedy ja go prosiłem o skrócenie tekstó nie dało rady a tu :D :D :D :D :D :D Widac nie trzeba być bogiem ( przyznawać się do bycia ) aby czynić cuda :D Ukłon w stronę Olda :) Już nie musze czytać tamtego eseju?? :) i to co piszecie też jest piekne :) I jakże stosowne do dzisiejszych czasów. I jakże zbierzne z poglądami humanistów etyków i filozofów... jakże stare i ponadczasowe - i jakże dzisiaj zapomniane. Leto, napisz prosze te trzy prawa :) To może być ciekawe :) A Old... hmm... z treściami filozoficznymi się zgadzam bo w pełni jak widze pokrywają się z religią, którą wyznaję. A treści inne? Np. "astralni przewodnicy", albo inne kwestie "energetyczne"? możesz je udowodnić? Lub chociaż logicznie potwierdzić jakimś autorytetem choćby takim jak... hmm... no nie wiem... jak napiszę jak Jan Paweł II - to nie podasz. jak napiszę jakiegoś świętego - to wyśmiejesz ( zresztą w pewnym sensie miałbyś rację ), a jak podam wybitnego profesora - to nie podam z imienia i nazwiska... bo nie znam tych ludzi i ich wiary. Choćby na zewnątrz byli superkatoliccy. Ale pomijając autorytety proszę o logiczną podstawę wierdzy na której opiera się Twa wiara :) wszytkiego dobrego :) Chyba sam mimo apeli przedłuzyłem :) No nic :) Trzymajcie się ciepło :)

Brat: "Ukłon w stronę Olda :) Już nie musze czytać tamtego eseju?? :) " Po co założyłeś ten wątek? Prócz czynności fizjologicznych i jedzenia (choć niektórzy i z tym sobie już radzą) niczego nie musisz. Ale ten mus i tak ogranicza się do Twojego wyboru, ponieważ można cielesne życie zakończyć. Kogo wyśiałem? Jakiego Świętego lub kogokolwike? Znowu insynuujesz, Ty nie możesz być wolny od mataczenia? Twoje uprawianie jasnowidztwa to karykatura przewidywań.(Brat:"jak napiszę jakiegoś świętego - to wyśmiejesz"). Co do spraw eneregtycznych, to czymże wg. Ciebie są tzw, objawienia maryjne? Przejawianiem się materii tylko na swój, specyficzny sposób? A bycie w dwóch miejscach na raz przez Ojca Pio (bilokacja), lub pojawianie się między innymi tzw. swiętych, w tym i Ojca Pio - do dzisiaj w różnych miejscach - to przejaw materialnego przejawiania się? Przewodnicy - poczytaj Roberta Monroego, Bruce'a Moena, Roberta Bruce'a... Instytut Roberta Monroego wciąż istnieje i informacje na temat przewodników astralnych i innych energetycznych bytów, umiejętnosci - są tam badane i doświadcza ich na sobie wiele osób na całym świecie. Pozwól, ze tym razem ja ucieknę się do próby jasnowidzenia w związku z tym co na ten temat powiesz 9bo mam do tego, w odróżnieniu od Ciebie podstawy). To przejaw działalności szatańskiej? :) Lecz jeśli nawet - będzie to objaw materialnego przejawiania się jego działań, obecności? Jak sądzisz? Ponad to, to typowe dla ludzi konsumencko nastawionych do życia i zrzekających się odpowiedzialności za pewne sprawy, czyli szukanie autorytetów. Zawierzanie im bez reszty, bezkrytycznie. Jakiś szary człowiek, który doświadcza pewnych rzeczy nie może być autorytetem bo jest nie znany - to przecież paranoiczne. To co ten człowiek doświadcza, to już nie ma wartości bo jest on nieznany szerszemu gronu osób?

Trzy Prawa Humaniki w/g Leto ? Diabli nadali.... Dawnom już do nich nie zaglądał ! Spróbuję odtworzyć, bo ani ja się nie zmieniłem, ani moja pamięć... Ale mogą być ewentualne niedociągnięcia wynikłe z faktu, że robię to na biegu, a poprzednio wypracowałem je w formie pisanej, szlifując przez pewien czas... I Prawo Robotyki: "Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie do takiej krzywdy doprowadzić" I Prawo Humaniki: "Nie ingeruj pod żadnym pozorem w egzystencję innych ludzi" II Prawo Robotyki: "Robot musi słuchać rozkazów wydawanych przez człowieka, tak długo, jak nie stoi to w kolizji z I Prawem" II Prawo Humaniki: "Poszerzaj swoją wiedzę o świecie i ludziach, tak daleko, jak nie stoi to w sprzeczności z I Prawem". III Prawo Robotyki: "Robot musi chronić swe istnienie i integralność fizyczną, dopóki nie koliduje to z I i II Prawem" III Prawo Humaniki: "Zaspokajaj swoje pragnienia i żądze, tak długo, jak nie koliduje to z I i II Prawem". Tak to, mniej-więcej było... Trzecie Prawo Humaniki może nasuwać wątpliwości - o co w nim chodzi, przecież to jest niespójne... Tu zaspokajanie żądz, tu poznawanie... Otóż wbrew pozorom ma to sens. Sprowadzony do konkretnego stwierdzenia: "Nie ograniczać się w imię hedonizmu". Proste. Skuteczne. Pozdrawiam. [%sig%]

Leto Bardzo mnie to zaciekawiło ale jak sam powiedziałeś są i logiczne błędy: Najpierw prawa robotyki, człowiek (dziecko) mówi do robota (żartując) palnij sobie w łeb, robot sprawdza w programie (2 prawo ok.), (2 prawo nie koliduje z 1 prawem ok.) 3 prawo koliduje z 2 prawem, negacja, wynik ok. wykonuje polecenie :) :) :) uważam iż powinno tu stać 2. Robot musi słuchać rozkazów wydawanych przez człowieka, tak długo, jak nie stoi to w kolizji z I i III Prawem 3. Robot musi chronić swe istnienie i integralność fizyczną, dopóki nie koliduje to z I Prawem" powinno być ok. Co do praw jak to nazwałeś Humaniki: Prawo 1 jest troszkę sprzeczne&#8230; (Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie...) natomiast człowiek może dopuścić do krzywdy drugiego człowieka przez zaniechanie i nie będzie to sprzeczne z prawem 1, wręcz jest to kategorycznym zakazem ingeręcji&#8230; Według mnie powinno to prawo brzmieć: 1. Twoja ingerencja nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie do takiej krzywdy doprowadzić. 2. Słuchaj siebie, poszerzaj swą wiedzę, strzeż swych praw moralnych tak długo, jak nie stoi to w kolizji z I i III Prawem 3. Chroń swe istnienie i integralność fizyczną, dopóki nie koliduje to z I Prawem Rzecz jasna te prawa są bardziej wymagające od twoich i możesz się z nimi nie zgodzić, poza tym posiadanie przez człowieka tworu zwanego potocznie MÓZGIEM, instynktu samozachowawczego, oraz subiektywnej oceny, może uniemożliwić w niektórych przypadkach właściwe wykonanie praw 1 i 3, ale tobie chyba chodziło o prawa idealne, więc postuluję za moją wersją&#8230; Pozdrawia Sew

Sew: Moje Prawa Humaniki mają tylko takie odniesienie do PR, że są zainspirowane nimi, oraz... że mają podobną budowę zdaniową. :)) To wszystko, innych analogii się nie doszukuj. Natomiast owszem, masz słuszność, co do modyfikacji tych praw, w zależności od sytuacji... Biedny Asimov całą swoją tworczość sensowną (w odróżnieniu od bezsensownej "Fundacji") oparł na wyjątkach od tych praw i pochodzących z tego komplikacji... Jeśli zaś chodzi o Twoje modyfikacje moich Praw - to ja też mam swoje modyfikacje. :) : Ad. 1) Mam gdzieś, czy komuś stanie się krzywda, jeśli ja nie zadziałam, chyba że to w jakiś sposób zależy od moich obowiązków (np. jestem dróżnikiem). Moja NIEINGERENCJA sięga tak daleko, że uchronienie kogoś przed krzywdą BYŁOBY już karygodnym ingerowaniem. :) Smutne, cyniczne, ale prawdziwe. No, chyba że ten ktoś jest dla mnie ważny. Wtedy albo go uchronię, jeśli mogę, albo powiększę krzywdę - wszystko w zależności od tego JAK on będzie dla mnie ważny... :) Ad. 2) ŻADNYCH zastrzeżeń, jeśli przyjąć, że to mają być MOJE prawa moralne, a nie narzucone mi prawa zewnętrzne. Ad. 3) Jednak podporządkowałbym to także Prawu II - jeśli zachowanie życia wpływałoby niegatywnie na wyznawane przeze mnie prawo moralne - wtedy należy to życie stracić. To ostatnie może być kontrowersyjne, ale cóż.... [%sig%]

Leto Zostawmy PR uważam iż ich twórca nie wziął tego o czym napisałem pod uwagę, lub uznał iż człowiek jako stwórca może także rozkazać samounicestwienie maszynie&#8230; Wybacz nie chciałem wykazywać ci błędów, po prostu w tym temacie mam inne zdanie: 1. Masz na pewno dużo racji, i ja też podkreśliłem iż wykonanie prawa 1 w mojej formie jest bardzo trudne z różnych względów, głównie ze strachu, braku inicjatywy w danym momencie, niemożności działania itd. jednakże jest to spojrzenie tylko (lub aż) z punktu widzenia jednostki fizycznej, patrzysz na drugą osobę jak na kogoś zupełnie ci obcego i nie wartego twego wysiłku, tu różnimy się prawdopodobnie w sposobie postrzegania. 2. Tak, można by to przeformułować by było oczywistym iż to są prawa osobiste, wypracowane dla samo udoskonalania się, każdy też będzie je postrzegać inaczej&#8230; 3. Właśnie z tego powodu nie odniosłem tego prawa do prawa 2, mój system wartości nie pozwala popełnić tego co potocznie nazywamy samobójstwem, z przyczyn doktryny, trzeba tu rozgraniczyć: A. oddanie życia w obronie kogoś, czegoś co w przyszłości mogłoby doprowadzić do krzywdy innych (gdy ktoś odbiera życie). B. samobójstwo. Pewnie słyszałeś o wielu nowych doktrynach, poglądach które wprowadziły &#8222;modę na samobójstwa&#8221; tu byłoby dobrze się zabezpieczyć&#8230; Jednak widzę tu swoje uchybienie, te prawa także są subiektywne i tylko moje, spróbujemy opracować prawa ogólne??? 1. Moje prawo niejako narzuca obowiązek ingerencji, twoje odrzuca jakąkolwiek ingerencję, myślę iż tak naprawdę powinno się ono zawierać w prawie 2, każdy powinien sam ustalać zakres swej ingerencji. Postuluję za sformułowaniem (Twoja ewentualna ingerencja nie może skrzywdzić człowieka lub ingerować w jego system wartości, lub stać w sprzeczności z jego wolą) 2. Czyń co chcesz tak długo, jak nie stoi to w kolizji z I i III Prawem 3. Nie mam spójnej koncepcji, ale prawu 2 bym tego nie podporządkował, a przynajmniej nie w obecnej formie&#8230; chyba że dodamy 4 prawo. 4. Nie możesz popełnić świadomego samobójstwa. (nie wiem tylko czy nie lepiej byłoby to wtopić w jedno z 3 praw. Wiesz Leto stworzyłem też ciekawy system rozpoznawania drogi czy też światopoglądu, wiary pozytywnej i negatywnej, wiem iż jest to subiektywna ocena ale chcę o niej wspomnieć: A. negatywny to taki który sam siebie określa jako nieomylny i ostateczny, a wiernym, zrzeszonym nie pozostawia wolnego wyboru. B. Pozytywny to taki który zakłada iż może zwierać błędy, dlatego nie buduje &#8222;dogmatów&#8221; &#8222;nakazów&#8221; pozostawiając to jednostce, sam wskazując tylko ogólne ramy których nie powinno się przekraczać&#8230; Pozdrawia Sew
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 49
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.