Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Czy istnieje sens życia? I jak wogóle doszło do powstania życia na Ziemi?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 33

Co do sensu życia to nie mam chyba co powiedzieć, bo jest to bardzo trudne do rozwiązania, a nawet niemożliwe. Można jedynie przypuszczać. No a jak powstała Ziemia? Jedni sądzom, że stworzył ją Bug. Czy to prawda? A więc w związku z tym z kąd powstał ten wszechwiedzący, największy i władający całym światem człowiek czyli Bug?

Życie nie ma sensu. Na tym polega cały ten ambarans i sztuka zrozumienia. Oświeceni mędrcy nie widzą sensu, który mogą widzieć nieoświeceni. Dlatego dążą do wycofania się z cyklu narodzin i śmierci. A co do Boga - fikcyjne byty rzadko oddziaływują na rzeczywistość, a już na pewno jej nie tworzą, więc teoria się wali w gruzy i katole będą ją mimo to łatać deskami i gipsem : )

Nie ma odpowiedzi... Musiałbyś to sprecyzować... Naprzykład... Życie ma sens!!!! Sensem życia jest rozwuj, rozmnarzanie i przetrwanie... nikt nie udowodni że to nie jest sens życia... bo to definicja życia!!! Widzisz po prostu są tu pomylone pojęcia... tobie chodzi ( jak i większości ludzi ) przy takim pytaniu czy ludzkie życie ma jakiś ogólny ( głębszy niż naturalny ) cel... powiedzmy że jesteś niewierzący i odrzucasz całkowity mistycyzm... dochodzisz do wniosku że ludzkia egzystęcja nie ma takiego celu!!!! Ale nie oznacza to że jest bez sęsu... takie wrażenie wynika z ograniczeń naszego umysłu w którym ( tym ograniczeniu ) robisz coś by uzyskać jakiś efekt który żeby miało to "sens" musiał miać efekt adekfatny lub opłacalny do poniesionej pracy... Ale to bzdura!!!! To że zadajesz takie pytania a jesteś tylko popiołami dawno wymarłych gwiazd to dar!!!!! W skali wszechświata na razie okazuje się że wręcz cud!!!! Więc kożystanie z tego daru na wszystkie możliwe sposoby to coś wspaniałego!!!! Warto się dla tego urodzić i żyć!!!! Życie ma sens... odczuwanie, przeżywanie, zastanawianie się mimo że w skali kosmosu jest bezproduktywne to najważniejsze jest że w skali subiektywnej, jednostkowej jest to sensowne. A poczucie sensu jednostkowe nie jest wcale mniej znaczące od ogulnego sensu jaki miałby nam być nadany ( a nie jest ) przez wszechświat... dlatego że nie można wartościować celowości w bezcelowym świecie!!!! A nawet gdyby taki cel, sens był nam nadany, nażucony przez wszechświat, absoluta to też nie jest on bardziej wartościowy niż twój własny... Trudno oczekiwać by sens w gapieniu się w szybe przez mysz w akwarium w instytucie badawczym był mniejszy lub mniej wartościowy niż badań dla których jest ona tam... to są 2 rózne płaszczyzny sensowości, celowości i nie można ich porównywać... Tak wiec oglądanie brazylijskich seriali nie jest mniej sensowne od badania wszechświata... efekt obydwu jest taki sam... Wielki Kolaps albo śmierć cieplna wszechświata!!!! :-)

W Wedach piszą, że sens jednostki ludzkiej to nieustanne dociekanie prawdy abolutnej. Ale prawdy na temat czego ? Wiecznego szczęscia ? Tylko jeden stan jest taki, Nirwana. I sam sobie udowadniam właściwość moich praktyk buddyjskich. : )

Życie ma sens!!!,-lecz tylko w duchu, bez chorowitego ciała,które nas ogranicza.Śmierć fizyczna -jest wybawieniem z ograniczeń w których żyje Człowiek,-niewiadomo po co.Słowem -świat jest piękny,lecz bez ciała!!!.Człowiek jest nieśmiertelny!!!-jako duch ,,,-oczywiście.Zgaśnie Słońce ,cała galaktyka, a TY będziesz zawsze!!!.TY jesteś który jesteś ,na podobieństwo TEGO który Ciebie stworzył,tego KTÓRY JEST

No właśnie. Bez ciała, bez doświadczeń, samo istnienie. To jest dopiero radość. Nazywane pustką, śunjatą, i spoczywanie w jaźni. Bez myśli. To dopiero odpoczynek. I szczęście.

Hmm... Pytanie bardzo ciekawe bo wyrosło z podłoża filozoficznego. Nie zgadzam się w całosci z Winterem. Dlaczego? Życie ma sens choćby dlatego że dąży do czegoś - śmierci. To już nadaje sens więc Winter wypisuje banały pisząc że nie ma sensu. Ale w głónwj mierze zgadzam się z W. Można określić sens życia cząstkowo - po tym co każdy człowiek ma i zrobić musi. Oświeceni głupcy niech trwają w swej głupocie uważając że cały świat mają pod nogami. lecz życie nie polega na posiadaniu lecz na pokonywaniu samego siebie... na różne sposoby. pokonać można siebie w bogactwie, w biedzie, w szczęsciu, w przywiązaniach, w pokoju, na wojnie, w rozmowie, drugim człowieku... można tak wyliczać bez końca. Sens życia można ogólnie powiedzieć polega na poszukiwaniu ciągłym i bezustannym sensu... skomplikowane? Nie jeśli bardziej się nad tym zastanowić. Sens życia kazdy odnajduje w czymś innym - czy w dobtu czy w źle. Jedyną różnicą jest tzw "niedosyt" występujący przy złym zyciu. Niektórzy i tego już się wyzbyli. Bo sens można zatracić, zgubić albo się go pozbyć... Nikt nie stworzył Boga - Bóg jest ponadczasowy. nie można Boga rozpatrywać w kategoriach ziemskich. Dlatego nie możesz powiedzieć że został stworzony. Nie ma słów w języku ludzkim aby określić Boga... Winter - irytujesz mnie coraz bardziej. Staram się być cierpliwy, miły i grzeczny alke wyjątkowo niecierpię nadętych bufonów którzy uważają siebie za cud posród bagna, szmaragd pośród piasku pustyni... Otóż wszyscy znamy już Twój narcyzym i wiemy jak jest on głęboki. W imieniu własnym i tych, którzy nie chcą tego słuchac błagam nie pisz już w swoich postach nic o oświeconych i tych, którzy sa nieoświeceni... Mam cicha nadzieję, ze piszesz tak dla potrzeb forum a nie na serio :) Wszytskiego dobrego :) Trzymajcie się ciepło :)

Bracie, czyjaś filozofia wypływa z przekonań, doświadczeń nie tylko fizycznych, i tym podobnych. Mnie tam Winter nie irytuje, to jego filozofia, on z nią żyje i taka a nie inna mu odpowiada. Czy taka jest faktycznie, to już inna sprawa. I niestety moim zdaniem to "życie" w ciele nas ogranicza, nasze cielesne zmysły nie mogą pojąć pełni tego, co może duch. Czy ma sens ? Może taki, że kiedyś zrozumiemy, jak byliśmy "ograniczeni", może przez tą "ułomną" egzystencję będziemy mogli doświadczyć "prawdziwego życia".... [%sig%]

Siemka tak oglnie to co wy tu ... zycie nie ma sensu... to jest takie powszechne stwierdzienie nawet nie wiecie ile jest teori na to jak zostal swtorzony swiat hyhy ostatnio gdzies slyszalam jakas nowa oparta na tymz e pochodizmy od malpy hyhy podobno jakas tam zatrzymała sie w rozwoju no i tak niby o to jestesmy. Jakis znowu inny "naukowiec" twierdzi ze my to z kosmosu jestesmy i se tak bysmy mogli monozyc to jak powstalo nasze zycie.. no ale jak juz jestesmy to by moglo jakos lepiej byc a nie taka ... no wlasnie nic nie robisz tylko sie meczysz wiec tyle wam powiem ze jak Bog isnteniej(chociaz ja w niego wierze ) no to jakos czasami zpaomnina o ludzikach swoich i wcale nie jest az taki wspanialy tzn moze i tam ma jakies dary co my ich nie posiadamy w koncu to Bog ale czy nie moglby ich tak wykorzystac zeby bylo lepiej?????? i tak wlasnie jest zycie nie ma sensu a jezeli jzu jakis to albo materialny ze hccemy osiaganac jakies tam cele. no dobra pozdrawiam 3maj cie sie narazie

Prawie wszyscy napisali, że życie nie ma sensu. Skąd możece wiedzieć? Przecież dokladną tajemnicę zna tylko Bóg, może jest jakiś sens w tym, że jesteśmy. A my nieświadoomi myślimy, że "życie nie ma sensu". Jak czegoś nie wiemy, to lepiej się zamknąć. Skad się wzięło życie na Ziemi. A tak wogóle to skąd się wzięła Ziemia?? Tzn. czytalam gdzieś, że był jakiś wielki wybuch w kosmosie, ale przecież nie możemy ufać do końca uczonym. Ciekawe, czy oni są pewni na 100% tego swojego przekonania. Dlaczego nie możemy uwierzyć w cud?? Że świat tak po prostu zaistniał, gdy Bóg go stworzył? Mam nadzieję, że pobudzi to Wasze umysły, no i mój, no bo samo z siebie tak się chyba nie napisało, no nie?? P.S Ale jestem mądra :D

Sensem jest odcięcie się od pragnień i przywiązania. Wtedy już nie będziemy żyć. Ja, nadęty bufon, uznaję twż wyższość , Bracie. Nieoświeceni sa ci, którzy zadają takie pytania. A ujednak są oswieceni, i oni tylko wskazują drogę w pustkę, w błogość. tat ćit ananda - byt śwadomość szczęśliowść Prawdziwa szczęśliwośc jest błogością, bo nei zależy od warunków zewnętrznych.

Winter, masz rację :-)) Musicie przyznać, że choć może mamy teraz powody do "cielesnych uniesień" to nasz duch cierpi, oczekujemy, bo mamy świadomość, że będzie coś, czego fizycznie nie można ani przeżyć ani określić. Nasz duch jest uwięziony w nas samych. Życie to tęsknota do tego duchowego stanu, "odciętego od pragnień i przywiązań"... [%sig%]

Niemożemy ufać do końca uczonym???? Magda to opisz nam swój proces weryfikacji komu mozna ufać a komu nie???? Nauka nie chce byś jej ufała ale weryfikowała ją i rozwijała... to nie religia!!!!( żart ) Robisz coś w tym kierunku???? A jakie są twoje odkrycia???? Zobaczmy tu na forum czy można ci UFAĆ???? Zastosujemy wobec ciebie twoją metode weryfikacji... hahaha... "Sensem jest odcięcie się od pragnień i przywiązania. Wtedy już nie będziemy żyć." To jak nie będziemy żyć to jaki to będzie sęs życia??? :-) Diogenes się znalazł... życie i przeżywanie to wszystko; namiętności, poglądy, zachcianki, pomysły, praca, rozwój, porażki i zwycięstwa... cały jego koloryt... Dążenie do jakiegos stanu naprzykład do nirwany nie jest lepszym celem niż jakikolwiek inny... "Życie to tęsknota do tego duchowego stanu, "odciętego od pragnień i przywiązań"..." jasne... bardzo tęsknie... wydaje ci się że ciężko ci w życiu? wynika to z tego że efekt kary jest u ciebie mocniejszy niż nagrody... bardziej zauważasz i odczuwasz trudności i cierpienie... ponadto chęć by było lepiej jest w nas uwarunkowana ewolucyjnie... nic nie chciec i nic nie pożądać to nie być człowiekiem... jak mozna sobie zabierać coś takiego???? namiętności to jeden ze wspanialszych aspektów życia!!!! popadanie w jakiekolwiek skrajności odbiera nam pewne aspekty życia... trzeba się starać zachować harmonie! złoty środek!!!!

Ha... kolejne nurty filozoficzne :) Wiecie - szczerze, jak Was czytam to podnosi sie we mnie duch, że jeszcze nie upada ludzkość a wręcz przeciwnie - jest coraz lepsza. Oczywiście w niektórych przypadkach. Właściwie dokonaliście przekroju poglądów starożytnych... Może i pobieznego, niepełnego, ale jest to juz jakiś przegląd :) Winter, wybacz mi boski, że ośmeliłem się odezwać do Ciebie, o moja Ty jedyna Nirvano najwyższa... ;) ;) ;) ( żart ) - jak to dosadnie ujął Widelec Życie ma sens. W pełni sens. Tym sensem jesteśmy my sami. jeśli ktoś twierdzi że życie nie ma sensu jest sam pusty w środku. Być "pustym w środku" nie oznacza bynajmniej wyzbycia się wszelkich pragnień i rzeczy - jak to określił mądrze Winter. Wyzbycie się wzytkiego jest to wspaniały stan duchowy, w którym człowiek odkrywa swoją wielkość. Sam chciałbym nauczyć się tego... Wiem, że jeśli wyzbędziemy sie wszytkiego - wszytko stanie przed nami gotowe nam służyć... Zbaczam nieco z tematu... w każdym razie jeśli pozbedziemy się wszytkiego zawładniemy wzytkim. Ale nie w sposób Boski, tylko w sposób ludzki czysto i typowo. Sensem życia jest człowiek i jego związek ze wszytkim co go otacza: umysłem, innymi ludźmi, przyrodą, Bogiem. Te związki czynią nas ludxmi właśnie i nadają sens naszemu istnieniu. Oczywiście można to wszytko spłycić choćby przez używki... wtedy mamy inny sens i cel zywota... ale ogólnie rzecz biorac sensem życia nazwałbym nieustanne dążenie czlowieka do radości ( nie mylić ze śmiechem czy szczęściem - radosć jest w płaczu i śmiechu, cierpieniu i rozkoszy ). radośc to taka magia, która osiągając czasami tylko chwilowo chcemy więcej. A radość prawdziwa i pełna pochodzi jedynie od Boga. Bo przecież wszytko od Niego pochodzi... inne radości czy też "pseudoradości" mogą pochodzić od nas samych i zaspokajac naszą pychę... też się rozpisałem :) Niczym kazanie. Wszytskiego dobrego :) Trzymajcie się ciepło :)

Mówicie, że namiętność i te wszystkie używki to szczęście.Niby tak, ale kiedy ich zabraknie, a to się musi stać, to będziemy cierpieć. Dlatego należy to wszystko porzucić i poszukać szczęścia w sobie.Tu wkleję to przypowieśc z Templum irreligiosus "Kość psa Szczęście istnieje w nas i należy do nas, ale my zawsze przenosimy radość wewnętrzną na coś zewnętrznego i sądzimy, że to stamtąd pochodzi nasza radość. Jeżeli bardzo wnikliwie zbadasz swoje postępowanie, przekonasz się, że nawet twoje przyziemne radości nie pochodzą od przedmiotów zewnętrznych, ale od ciebie. Powiadasz: "Tak dobrze się czuję, kiedy słucham muzyki. Gra w tenisa daje mi tyle szczęścia". W rzeczywistości jednak, kiedy robisz te rzeczy, doświadczasz swojej własnej radości wewnętrznej. Jest w Wedancie takie porzekadło: "Radość świata jest jak kość psa". Pies znajduje kość i zaczyna ją gryźć. Kiedy tak ją żuje, kawałki kości wbijają się mu w dziąsła i zaczyna płynąć krew. Pies czuje smak krwi i myśli: "Ta kość jest pyszna!" Im dłużej gryzie kość, tym obficiej krwawią jego dziąsła. Im bardziej czuje smak krwi, tym smaczniejsza wydaje się mu kość. Ten cykl nie ma końca. Tak jak pies nie zdaje sobie sprawy, że smakuje własną krew, tak i ty nie zdajesz sobie sprawy, że radość, jakiej doświadczasz w świecie, pochodzi od ciebie samego. Pomyśl o szczęściu, jakie odnajdujesz w życiu. Skąd ono pochodzi? Kiedy skończyłeś jeść i masz pełny żołądek, doświadczasz chwili zadowolenia. Kiedy po długim niewidzeniu spotykasz przyjaciela i obejmujesz go, przez ułamek sekundy czujesz radość. Kiedy artysta kontempluje swoje dzieło, doświadcza kilku sekund spokoju. W rzeczywistości w takich chwilach umysł wycisza się, a wewnętrzny ośrodek błogości odsłania się na moment jak błyskawica. Jednakże błogość, jakiej doświadczasz, nie jest trwała; jest jedynie cieniem błogości, jaką masz w sobie. Żeby bezpośrednio doświadczyć tej błogości, musisz zwrócić się w głąb siebie w medytacji i szukać szczęścia tam, gdzie się ono rzeczywiście znajduje. Problem polega na tym, że nie chcesz wejrzeć w siebie. Twój aparat fotograficzny utrwala tylko to, co dzieje się w świecie zewnętrznym; nigdy nie obraca się w drugą stronę, żeby zarejestrować to, co dzieje się w tobie. A przecież każdej nocy doświadczasz korzyści, jakie daje zwrócenie się w głąb siebie. W ciągu dnia gromadzisz wiele rzeczy, spotykasz wielu przyjaciół, pracujesz tak ciężko i przeżywasz tak wiele przyjemności. Robisz to wszystko, aby osiągnąć szczęście, ale pod koniec dnia wracasz do domu i mówisz: "jestem zmęczony". Niezależnie od tego, co robisz w ciągu dnia, czy zarobisz milion dolarów, czy osiągniesz najwyższe zaszczyty lub weźmiesz udział we wspaniałym przyjęciu, wieczorem czujesz się wyczerpany i pragniesz jedynie spać. Kiedy nadchodzi pora snu, nie obchodzi cię nic z tych rzeczy, na które tak ciężko pracowałeś w dzień. Nie pragniesz nawet obecności ludzi, których kochasz. Chcesz tylko odpoczynku. Udajesz się więc do ciemnego pokoju i otulasz się ciepłą kołdrą. Kiedy następnego ranka ktoś zapyta cię, jak się czujesz, odpowiadasz: "Jestem pełen energii". Kilka godzin snu odświeżyło cię całkowicie. Niczego nie zjadłeś, niczego nie zrobiłeś, nic nie kupiłeś, niczym się nie bawiłeś, a jednak czujesz się zupełnie odrodzony. Jak to się dzieje, że czynności, które tak cię cieszą w ciągu dnia, przyprawiają cię o zmęczenie, podczas gdy kilka godzin snu daje ci tyle siły i energii? Twój własny sen uczy cię wciąż na nowo, że prawdziwe źródło siły i energii jest wewnątrz ciebie. " Cieszycie się przyjemnościami życia, jednak kiedy ich zabraknie popadniecie w cierpienie. Sensem jest szczęście niezależne od niczego.

szczęście niezależne od niczego nie może być sensem Winter... może być celem w życiu który to nadaje sens... :-) ale nie o to chodzi... Szczęście nie może istnieć bez nieszczęścia... Jak więc chcesz osiągnąć wewnętrzne szczęście nie zależne od niczego musisz też osiągnąć wewnętrzne nieszczęście nie zależne od niczego... a to schizofremia!!!! Nie wiesz co to pokuj jak nie byłeś na wojnie... Szczęśliwy jestem dlatego że wcześniej nie byłem... gdybym był cały czas szczęśliwy to nie byłbym nigdy... Odczucie szczęścia wynika z odczucia różnicy pomiędzy stanem który nas nieuszczęśliwia lub unieszczęśliwia ( u większosci ludzi ten pierwszy to zarazem drugi... ) od takiego który nas uszczęśliwia... by być w pełni szczęśliwy musisz być także nieszczęśliwy ( oczywiście nie naraz :-) )... ZŁOTY ŚRODEK!!!! Bracie nie wchodząc w dysputy o istnieniu boga... Prawdziwe i pełne szczęście nie istnieje... nie możesz hierarchiwizować tak subiektywnego odczucia jak szczęście!!!! Ale ja rozumiem że to wiara i zaufanie w boski plan... Nie możesz także ekstrapolować określeń boga wszechmogący, nieskończenie dobry, najlepszy na wszystko z czym się zetknie i na wszystko co się z nim łączy...

Eh, Widelec jak tobie trzeba wszystko na talerzyku :-) "wydaje ci się że ciężko ci w życiu? wynika to z tego że efekt kary jest u ciebie mocniejszy niż nagrody... bardziej zauważasz i odczuwasz trudności i cierpienie... ponadto chęć by było lepiej jest w nas uwarunkowana ewolucyjnie... " A kto Tobie powiedział, że u mnie jakiś efekt kary ? Wrzęcz przeciwnie, jestem szczęśliwym człowiekiem, moje człowieczeństwo nie ma jednak tylko fizycznego kształtu o którym piszesz. Moje fizyczne ja przywiązane do życie raduje się z niego, moje duchowe ja nie, bo nie jest z fizyczne. Daletego życie to tęsknota ducha... Gdybyś Ty wiedział co kto przeszdł w życiu, ale ta niewiedza nie przeszkadza Ci w formułowaniu takich wnosków, do bani zresztą. "nic nie chciec i nic nie pożądać to nie być człowiekiem... jak mozna sobie zabierać coś takiego???? namiętności to jeden ze wspanialszych aspektów życia!!!!" Ależ naturalnie, nic nowego nie wniosłeś, jako fizyczny człowiek tak właśnie żyję. Czy w Tobie nie ma wiary która nadaje sens temu wszysktiemu a jednocześnie niepewności która ten sens zabija ? To coś na kształt Twojego szczęścia i nieszczęścia zarazem. Duch mój tęski dopkóki ciało ma głos. O takiej tęsknocie mówię. [%sig%]

Oj Gino... W tobie jak i w każdym jest efekt kary i nagrody... chyba że nie masz muzgu???? W co wątpie... "Gdybyś Ty wiedział co kto przeszdł w życiu, ale ta niewiedza nie przeszkadza Ci w formułowaniu takich wnosków, do bani zresztą." Ale argument... "twoje wnioski są do bani..." A po co mam to wiedzieć? Co to ma do tematu... Czy jest mi to potrzebne do wypowiadania się o tym co oznacza być człowiekiem? Wnioski wyciągam przy pomocy logiki! I analizy logicznej pojęć którymi operuje... "Czy w Tobie nie ma wiary która nadaje sens temu wszysktiemu a jednocześnie niepewności która ten sens zabija ?" niepewność zabija sens???? W jaki niby sposób... opisz ten proces!!! Ludzie przeświadczeni o swojej wielkości nie zniosą faktu że ich istnienie jest bezcelowe... wiara w mistyczne coś, które ten cel nam da bo sami go nie widzimy ma mi poprawić humor???? Ja tego nie potrzebuje... Brak celowości w mojej egzystecji nie powoduje że jest ona mniej wartościowa niż będąca częścią boskiego planu... Brak celowości nie oznacza braku sensu w życiu... Na sprawę patrzymy z 2 różnych płaszczyzn... Ja nie wierze w uduchowienie!!!! Dla mnie moja fizyczność to wszystko co mam... i nie jestem biedniejszy od tych co posiadają "dusze"... Ja nie przekonam ciebie a ty mnie... mówimy innym językiem...

Widelec - nie zgadzam się. Szczęścia nie trzeba przeżywać przez nieszczęście. Szczęście można osiagnąć... bez nieszczęść... Nieszczęście musi istnieć ale radość jest również w nieszczęsciu... zresztą nie wiem czy piszecie o szczęściu czy włąśnie o radości. To dwie odmienne rzeczy... Wszytskiego dobrego :) Trzymajcie się ciepło :)

Cze Na początku wydawał mi się to fajny temat, ale po przeczytaniu kilku wypowiedzi… jak zwykle Oj Widelec czuję z góry iż się nie dogadamy w końcu ty nie masz duszy… :) „A po co mam to wiedzieć? Co to ma do tematu... Czy jest mi to potrzebne do wypowiadania się o tym co oznacza być człowiekiem? Wnioski wyciągam przy pomocy logiki! I analizy logicznej pojęć którymi operuje...” A skoro tak to chyba w porządku… ((((swoją drogą ciekawe czy np. więzień nazistowskiego obozu {wybaczcie porównanie} wyciągnąłby podobne wnioski o człowieczeństwie „przy pomocy logiki! I analizy logicznej pojęć którymi operuje...”))) „"Sensem jest odcięcie się od pragnień i przywiązania. Wtedy już nie będziemy żyć." To jak nie będziemy żyć to jaki to będzie sęs życia??? :-)” (((Sensem jest (gdzie tu odnalazłeś słowo życia))) Dobra obiecałem sobie, że nie będę się nikogo czepiał, więc od rzeczy… Świat powstał… a zresztą ludzie nie chcą znać prawdy tylko chcą wiary więc zostawmy temat Świata… Sens życia a raczej jego brak… W szkołach nauczyli nas iż nasze życie ma ogromny sens który postawił przed nami wszechświat i że istnieje jedna droga dla wszystkich by ten wielki cel zrealizować… Życie nie ma sensu chyba że dla kogoś sensem jest śmierć, dobra wiem pan W już powiedział rozmnażanie, przetrwanie, bzdura etc… Owszem na pewnym etapie okazuje się iż taki cel życia, albo raczej „niebytu” istnieje, ale jedna droga dla wszystkich to utopia, każdy człowiek podąża własną drogą, nawet Adolf i Stalin do czegoś dążyli, ale do czego nie mam pojęcia, na pewno inni będą wiedzieć lepiej… Niektóre wypowiedzi mi się podobały ale jak czytam to mam wrażenie zgoła odmienne niż brat… „lecz tylko w duchu, bez chorowitego ciała,które nas ogranicza.Śmierć fizyczna -jest wybawieniem z ograniczeń w których żyje Człowiek” Zgadzam się z Duchem i resztą ekipy posiadających wyzwolone dusze, lecz jestem zdania iż do tego wyzwolenia nie powinniśmy się spieszyć… wyczyny dajmy na to Adolfa moim zdaniem pozbawiły możliwości osiągnięcia wyzwolenia duszy, wielu istnień, tak jak wszystkie wojny o ropkę czy o co tam ludzie walczą, tak samo jak życie bezmózgiego karierowicza-Reproduktora który dąży tylko do podniesienia swego statusy i zapewnieniu sobie przetrwania, (co za sukces, Człowiek sukcesu) Może za czasów Mojżesza to było wyzwanie na miarę człowieczeństwa ale chyba od tamtego czasu coś się w gatunku ludzkim zmieniło, a może się mylę… Ci ,którzy odnaleźli sens istnienia niech do niego dążą ja jestem z nimi a ci którzy nie mają duszy niech się nie martwią, mają jeszcze czas by ją odnaleźć a może nie, pamiętajcie o apokalipsiku, ciężko wam będzie rozstać się z ciałem gdy nadejdzie czas, chyba że ktoś wyprowadzi logiczny wzór matematyczny opisujący koniec własnego życia… Powodzenia… A i jeszcze jedno „ZŁOTY ŚRODEK!!!!” to jest bardzo cielesne określenie, gdy nie ma nic to nie ma dobra i zła, szczęścia i nieszczęścia i bynajmniej nie jest to stan SCHIZOFRENII, jeśli nie ma nic to między niczym a niczym jak mamy zachować złoty środek, może moi poprzednicy błędnie opisali ten stan jako szczęście i błogość i stąd wzięło się twoje błędne założenie i w konsekwencji błędny wniosek końcowy…
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 33
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.