Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
zrozumieć samobójców;-)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 39

oczywiście nie mam zamiaru smęcić i mówić jakie zycie jest straszne...bo nie jest!! ale mam pytanie. kieruje je do wszystkich, niezależnie czy wierzycie w Boga pod jakąkolwiek postacią czy tez jesteś cie ateistami. jak sadzicie, co jest tam po drugiej stronie??? czy to jest inne, zycie, nicość czy uczucie tak przyjemne gdy wiesz wieczorem leżąc w łóżku że za 30 sekund zaśniesz- taki ostatni moment świadomośći. poza ty zapytam jeszcze czy mieliście takie momenty że zycie przewinęło się wam przed oczami a jesli tak to dlaczego i jak to jest??? napiszcie bo to strasznie ciekawe. POZDROWIONKA!! p.s a się wkręciłam;-)))))))

Samobójca to taki co myśli że jest swoim fizycznym ciałem i jest mu źle. Mysli sobie: zabiję siebie - przestanę istnieć - przestanę cierpieć. Oczywiście spotyka go rozczarowanie, bo wcale nie przestaje istnieć tylko wpada z deszczu pod rynnę. Zostaje tzw. duchem i ma przechlapane przez jakiś czas. A potem znowu narodziny itd.

czyli reinkarnacja? ale może być tylko człowiekiem czy czymkolwiek? a co z wiecznym spokojem...? jak to duchem?

Reinkarnacja tak naprawdę nie jest jakimś wydarzeniem tylko procesem. W tej chwili w twoim ciele następuje ciągła wymiana komórek i za parę lat z niego zostaną ci tylko plomby w zębach. Ciało ulega ciągłej przemianie: z ciała niemowlęcia do ciała staruszki, i to też jest część reinkarnacji. Nie jesteś człowiekiem tylko masz ludzkie ciało. Poza ludzkim jest wiele innych. Jakie następne? To zależy od świadomości jaką się ma opuszczając stare. Wielu ludzi ma świadomość zwierząt i nie powinni mieć złudzeń. Zasadniczo w chwili śmierci myśli się o tym co jest nam najdroższe. Jeżeli dla kogoś kimś takim jest Bóg, to idzie do Boga, do domu. Taki jest koniec reinkarnacji. Czy to jest wiczny spokój? Od wiecznego spokoju można pierdolca dostać. Raczej wieczna zabawa. Ano duchem. Taki bez tzw. fizycznego ciała. Ma te same myśli, pragnienia, ale brakuje mu instrumentów aby cieszyc się światem. Duchy są nieszczęśliwe, pełne goryczy i złości. Być może wolą odosobnione miejsca dlatego. Zwykle muszą pozostać w tym stanie tak długo jak długo funkcjonowało by ciało.

straszne to co piszesz!!!!!! tym bardziej że podejrzewam, ze jestes człowiekeim głębokiej wiary... ale fajna opinia. zaczynam sie obawiac:-)))) a z wiecznym spokojem to sie nie zgadzam. przemyśl sprawde- cała wieczność takiej jednej przyjemnej chwili- to sie nie nudzi!! a czym jest "życie w tzw niebie" u boku boga... patrzeniem na niego i wiecznym spokojem.. tak to przynajmniej mi w podstawówce do główki wtaczali. bo wyobrażasz sobie żeby TAM miała być wieczna impreza???? hah pozdrawiam!

Tych co ci wtaczali spytaj skąd to wzięli. W Bibli nie ma praktycznie opisów dotyczących Osoby Boga (w "Pieśni nad pieśniami" jest trochę). Jest ich sporo natomiast w literaturze wedyskiej. Tak, Bóg jest wspaniały pod każdym względem. Różne osoby mają z Nim różne typy relacji, ale jest tam też kupa zabawy i wątpię abyś w Jego obecności chciała się gapić godzinami w niebo. No ale jak tam pójdziesz to sama zdecydujesz. Z tymi obawami tylko nie przesadzaj. Trzeba mieć świadomość realiów i żyć odpowiedzialnie, a nie mieć nadzieję że jakoś to będzie bo wszyscy też tak robią. pozdro

oczywiście ale jaka jest rada dla tych co nie wierzą?? ty wszystko tłumaczysz sobie wspaniałością boga...to jest oczywiście pozytywne ale są różne punkty widzenia. hej! nie jedź tak po moich poglądach;-))

O rany. Może jestem trochę oschły ale nie złośliwy. Muszę kończyć... pracę. Następnym razem zaśpiewam ci piosenkę.

raf:trzymam za słowo!!

Mi sie zycie przewineło przed oczami jak kilka razy omal nie zginałem......... ciekawe przezycie, naprawde ciekawe........... choc nie polecam.....

liczyłam na więcej szczegółów szczerze mówiąc...ale dzieki i za to:-))))

Słowo się rzekło, śpiewam: Nie miała zamiaru smęcić, oczywiście jakie życie jest straszne... bo jest zajebiście Jedno tylko pytanie do wszystkich kieruje: co jest po drugiej stronie, przyjemność się czuje? Na koniec naskrobała szczebiotem skowronka: napiszcie bo to strasznie ciekawe. POZDROWIONKA!! Marcioszka Marcioszka nie wściekaj się gdy uwaga jakaś gorzka przytrafi się mi Chyciłem więc za pióro, szybko wyskrobałem: Samobójca mysli że jest swoim ciałem Piszę o reinkarnacji i o tym co się tyczy nieszczęścia w życiu duchów, pełnego goryczy Chcę wszystko wyjasnić nieświadom w swych sądach że okrutnie jadę po czyichś poglądach Marcioszka Marcioszka nie wściekaj się gdy uwaga jakaś gorzka przytrafi się mi Teraz czas na puentę, coś błyskotliwego Że nigdy w mych myślach nie było nic złego A może lekki kuksaniec, hmmm... o samozwańcach ziemianach fascynujących, krótko - o wybrańcach Lecz tu się odsłania moja słaba strona jestem zbyt leniwy: pokuta spełniona. Marcioszka Marcioszka nie wściekaj się gdy uwaga jakaś gorzka przytrafi się mi

A co myślicie o potrzebie inkarnowania ? Dla mnie to krąg cierpień i naczelnym zadaniem jest wynurzenie się z niego. Tak jak dla buddystów i jogów. Chodzi i koniec inkarnowania się. Inkarnują się istoty, bo chcą zbierać doświadczenia. Jednak to powoduje ból. Gdy już je zbiorą przechodzą wyżej. Trza więc pójśc na skróty i non stop medytować - wtedy to osiągnie się wyzwolenie.

och Guru!!! nie wiem o czym mówisz. przybliż mi temat bo poza wakacjami w Tajlandii z buddyzmem mam nie wiele wspólnego. pozdrawaim

Wyrwanie się z kręgu reinkarnacji co podstawowy cel jogina. Wszyscy w tym świecie są w trybach tej maszyny. Wszyscy też medytują, tyle że o pierdołach. Pies medytuje o kocie a kot o kanapie. Nie każda medytacja prowadzi do tego samego celu.

Uffff... mechanizmy inkarnacji to skomplikowana maszyneria. Musiałbym opisać mityczną konstrukcję zaświatów , które nakładają się warstwami jak cebula. W mitach wszystkich kultur odnajduje się opis zaświatów. Kiedys to kapłani wiedzieli , jakie prawa rządzą wszechświatem i zaświatem. Gdybym zaczął pisać , nie skończyłbym do jutra. Podam jedną fundamentalną zasadę - z życiem tak jak ze wszystkim jest tak samo - wszystko jest cyklem - życie się odnawia tak jak pory roku. Dlatego jest dużo wcieleń. Gwiazdy też mają okrężny ruch , planety - wiadomo. I tak samo z jaźnią - przenika ona wciąż i wciąż od świata fiz. po śmierci w stronę wyższych swiatów i wraca. Tak w kółko. Dla tych , którzy wiedzą , że wszystko jest cyklem , odnoszą to do wszystkiego - znają prawdę. Są miejsca poza czasem i przestrzenią , Einstein , który stwierdził że musi być takie miejsce - go popieram. Tam nie ma cyklu , jest wieczne teraz. Jest to kraina w zaświatach zwana ADI ( wschodnia term. ) - tam nie ma kształtów i wszystko zlewa się w jedno , w biel , gdy jaźń się tam znajduje jest na szczycie światów , znajduje się w koronie.Tam wszystko się jednoczy. Jeżeli ktoś zna cytat z Apokalipsy "I On będzie Bogiem z Nimi"chodzi tu kompletną unifikację. Nie o służenie Bogu tu chodzi , ale o zjednoczenie. Zresztą , Apokalipsa i Koran w mitycznych opsiach tak naprawdę nie mówią o Bogu osobowym , ale o umyśle. Cała symbolika ( Jaruzlem , Chadir ) jest li tylko odniesieniem do stanów świdomości i jej rozoju. A zwycięstwo to osiągnięcie pożądanego stanu umysłu- tak twierdzę za Jungiem. Zmąciłem ?

no ciutek;-)) to za duze na moja małą główkę...ale ma to sens. muszę o tym więcej poczytac. dzieki.

Wszystko się zgadza ale... Zjednoczenie się się z Bogiem przez wtopienie w blask Brahmana to pierwszy stopień realizacji Prawdy Absolutnej. Podejmują taką próbę ci którym życie w materii dało w dupę i chcą już wyzwolenia - takie duchowe "samobójswo". Po wielu wyrzeczeniach udaje im się to i mogą stracić świadomość swojej egzystencji i pogrążyć się w Białym Świetle. Tyle że tymczasowo. Wszyscy jesteśmy indywidualnościami i potrzebujemy relacji z innymi, przede wszystkim doskonałej miłosnej relacji z Doskonałą Osobą i tego im brakuje. Dlatego tacy jogini zchodzą z powrotem na taką planete jak nasza Ziemia i nierzadko taki twierdzi że jest Bogiem tylko zszedł tutaj aby nas biedaków oświecić. Wyższym stopniem realizacji Prawdy Absolutnej jest realizacja Paramatmy, a najwyższym Bhagavana - aspektu osobowego.

To Ja jestem tym joginem-samobójcą. Pytam znów - skąd bierzesz to zestawienie faktów ? Atman=Brahman. Ja jestem Atmanem.

teraz to ja już nic nie mam do powiedzenia....walczcie beze mnie. za prosty ze mnie człowiek. pozdrawiam
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 39
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.