| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Całun turyński - sondaż opinii. | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 92 |
|
Nudzi mi się, a Wy pisać nie chcecie, więc pozwolę sobie zacząć nowy wątek, może się nieco rozruszacie... ;))
Temat - jak w temacie. Ja osobiście już od dłuższego czasu mam ugruntowaną opinię na temat całunu turyńskiego, ale chętnie rozpętam tu dyskusję o tym, by pozwolić Wam (i sobie) skonfrontować posiadaną wiedzę i zweryfikować nastawienie.
Przede wszystkim, kto z Was zdecyduje się na stanowisko racjonalistyczne, a kto pozostanie przy wierze - i jeśli tak, to wierze w CO, bo na ten temat też jest wiele rozbieżności.
No to słucham, słucham....
[%sig%]
|
|
|
Wiara nie musi być w opozycji do racjonalności. Wszyscy przecież wierzymy w prawo powszechnego ciążenia i to jest racjonalne.
Dla mnie największą pamiątką po Jezusie są jego nauki. Gdybym miał całun po nim to fajnie - patrząc na niego natychmiast przypominał bym sobie o Jezusie i jego naukach - mógłbym się stać lepszym człowiekiem. Jeżeli jednak pozostało coś co nie wiadomo do końca do kogo należało to bym się tego pozbył. Inaczej jakiś głupi kult się tworzy. Dziesięciu przykazań taki nie pamięta a mysli że jak się popatrzy na kawałek materiału to duchowo awansuje.
|
|
|
Bardzo mądre podejście ! Jak na katolika - to wręcz zdumiewająco obiektywne ! rzeczywiście, nauki danej religii są najważniejsze, a nie relikwie bądź "namacalne" cuda... Szkoda, że tak niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę.
Ale wracając do tematu - Ty, raf, uważasz, że całun jest mistyfikacją ? Że nie okrywał ciała Jezusa ? Że nie pochodzi z I w. ?
[%sig%]
|
|
|
to że nie pochodzi z I wieku to jest bardziej niz pewne. przede wszystkim przeprowadzono testy materiału i okazało sie ze opchodzi on z okresu w którym żył da Vinci- zreszta naukowcy przypuszczają, ze to może byc jego "sprawka". oczywiście że to nic pewnego ale falsyfikat to to jest na bank.
jesli chodzi o wiarę to jest to swietne stwierdzenie, ze to co ważne to nie jest włócznia św. maurycego i ramię sw. wojciecha (tak to było 1000 lat temu- a chyba uważamy się za bardziej rozwiniętych...) ale to co jest w człowieku. jeśli całun byłby prawdziwy to to bardziej historyczna pamiątka. bo czy to wazne tak naprawde czy jezus faktycznie istniał?
|
|
|
Przeczytalem to 2razy i pytam czy chodzi ci Leto o"Calun"jako symbol
Czy o fakty,bo faktem jest ze DATOWANIE metoda izotopow pr i luminescencyjna pokazala niezgodnosc dat o pare wiekow.
[%sig%]
|
|
|
A kto to katolik? Być może nim nie jestem?
Nie wiem czy całun jest mistyfikacją. Skoro nie wiem oddał bym go na surowce wtórne.
Gdyby Jezus nie istniał nie było by jego nauk. Dlatego ważne Marcioszko. Takich rzeczy nie wypowie ktoś kto np. ma wenę i dobrą wyobraźnię.
|
|
|
Wbrew pozorom, ona ma rację. NIE WAŻNE, że Jezus był postacią historyczną, WAŻNE, by ludzie stosowali się do jego nauk. Ale to nie na temat !
Też czytałem w opracowaniach, że to "zdjęcie" Leonarda. Właśnie ciekaw byłem, czy ktoś jeszcze spotkał się z taką hipotezą... Bo przeciw temu, jakoby był to całun "prawdziwy", przeczy nie tylko metoda datowania - ale też sam wizerunek.
[%sig%]
|
|
|
wyczuwam zawoalowaną obelgę...
no nic chyba sie nie zrozumieliśmy. nie ważne jest to w tej chwili. oczywiście bez wiary w to nie zrodziłaby sie cała nasz świadomośc i w ogóle "religia". chodziło mi o to, ze skoro już są jego nauki to jakie ma to znaczenie czy ktoś taki jak jezus naprawde istniał. najważniejsze, ze są ludzie, którzy w to wierzą i stosują się do togo, co przez wiele lat stworzyli inii ludzie- chyba sie nie zgodzisz że cała katolicka filozofia była dziełem samego jezusa- wystarzczy zerknac na historię i widac jak wielka była to ewolucja.
nie podoba mi się ze poddajesz zwatpieniu moja wyobraźnię. ja po prostu nie jestem głęboko wierząca a na pewno nie w te postaci...w ideę może tak. więc to po prostu inne spojrzenie i szkoda że nie masz w sobie tyle empatii. ale cenie to co mówisz i pozdrawiam
|
|
|
Tak jak powiedziała Marcioszka, zostało udowodnione, że to nieprawdziwe. Na płótnie wykryto obecność barwników (ochry i cynobru) - tłumaczy się je niechlujstwem średniowiecznych kopistów. Zrobiono także badanie całunu radioaktywnym węglem C-14. Stwierdzono, że powstał on między 1260 a 1390 rokiem. To tłumaczyłoby, dlaczego płótno nagle pojawiło się po raz pierwszy w 1355r.
|
|
|
chyba na podstawie obecności izotopu a nie radioaktywnym węglem. tzn zgadza sie ale śmiesznie zabrzmiało:-)) ale to chyba nie tylko kwestia autentycznoośc bo to jest oczywiste ale co własciwie oznacza dla osób wierzących całun turyński bo jak powiedziałam dla mnie to tylko kawałek historii. Anka- pozdrawiam
|
|
|
Obrażać nie chciałem i obelgi nawet nie wyczuwam (serio).
Faktycznie to nie na temat ale pozwólcie na zakończenie:
"...ludzie, którzy w to wierzą i stosują się do togo, co przez wiele lat stworzyli inii ludzie..." Ludzie stworzyli to i ludzie mogą zmienić. Dlatego mamy już biskupa promującego homoseksualizm. I dlatego nie podważał bym osoby bo podważam tym samym naukę.
pozdro
|
|
|
Hmm... Leto piękną sentencję przytoczyłeś. Tylko brzmi ona w całości < o Ironio, napisana przez Świętego Augustyna > Bładzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie szatańską...
Więc wracając do tematu religii... przesiąkneła ona na wskroś nas samych - przykład Leto przed chwilą. Od religii nie da się uciec. Zawsze będzie z nami. nie ważne w co wierzymy - zawsze musimy w coś wierzyć bo zawsze będę rzeczy, których rozumieć nie będziemy. Oczywiście najlogiczniejszą w tej sytuacji jest wiara w Boga, ale to nie na temat ięc kończę.
Niezależnie od tego czy uwierzymy w całun Turyński czy nie jedno jest pewne- jest on relikwią która czczą katolicy i której czcić nie przestaną. Tym bardziej że jest to reklikwia o tyleż prawdziwa co zagadkowa. Ja wierzę w Boga i to mi wystarcza jak każdemu katolikowi. Całun jest dal mnie czymś co może potwierdzić autentyczność Boga. Ale ja tego nie potrzebuję. Nikt z wierzących tego nie potrzebuje. A mimo to Bóg daje nam coś takiego aby nam pomóc w wyborze drogi. Oczywiście niektórzy mogą przekręcać itd., ale mimo wszytko to jest. I czy jest to prawdziwe czy nie to nie ważne. ważne, że jest rzecz, która ma moc. Która przyciaga niewierzących i nawraca ich, która przyciąga wierzących i umacnia ich. Samo to prowadzi do tego, że całun Turyński jest rzeczą świętą nie zważając na autentyczność.
Choć oczywiste jest że całun autentyczny jest... ale nawet bez tego stwierdzenia można dowieść wielkość całunu.
Pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)
|
|
|
i już w pierwszych słowach chciałam pisać- Bracie oto nadszedł wielki dzień boś napisał coś z czym mogę się zgodzić- a mianowicie= ,że ludzie zawsze potrzebować będą wiary,(nie bijcie! ale ja się z tym zgadzam w 100% :) ) ...no ale drogi Bracie uratowałeś mnie kolejnymi swoimi słowami i już pewne jest ,że mój obraz Twojej postaci i wszystkich Tobie podobnych był ,jest i będzie słuszny...i tak jeszcze w ramach wyjaśnień(wiem ,że niepotrzebnych ale zrobiło mi się bardzooo niedobrze...)
Bracie-przez takich jak Ty- tacy jak JA - nienawidzą,tępią i niszczą Twą wiarę-tą którą żeście nam obrzydzili do granic możliwości.
no ale nie to jest tematem więc...
-całun- obraz wykonany przez człowieka,ponad to co żeście napisali ,pamiętam z programu tylko tyle,że postać na tym "obrazie" była-jest nienaturalnej wielkości,a głowa sprawiała wrażenie odciętej od reszty ciała.... - dzieło człowieka,a nie materiał którym okryto ciało chrystusa.
|
|
|
chyba nie można sie z lilith nie zgodzić... można wierzyć ale nie można pozwolic żeby wiara przysloniła zdrowy rozsądek!!! wiara to jedno a nauka drugie! i trzeba znaleźć złoty srodek. jeśli zaprzecza sie naukowym dowodom tłumacząc że tak jest bo tak jest to- wybacz- ale robi sie z siebie ...
w sumie to można to tylko wytłumaczyc w ten sposób. są na tej pieknej planecie miejsca uznane za miejsca cudów czy też relikwie...i to wszystko jest autentyczne w pewien sposób. magia tych miejsc lub przedmiotów (np klasztor monserrat w hiszpanii- nie jestem pewna pisowni..) polega na tym, że ludzie którzy tam przychodzą głęboko wierząc w cud- uzdrowienie czy cokolwiek, przelewaja całą swoja pozytywną energie zawartą w tych prośbach i modlitwach. zaznaczam że nie jestem osobą wielkiej wiary... ale w tym cos jest. to trzeba poczuć...alr to chyba ludzkie dzieło a nie boskie.
bracie- twoej poglądy zakrawaja na fanatyzm...pozdrawiam
|
|
|
Czym więcej w życiu widzę, tym wiem, że pouczenia sa nikomu nie potrzebene. Ciekawy jestem co powiecie ludziom , dla których wiara jest jedyną ostają przetrwania , bo by padli ? NIe chodzi tu o obiekt kultu i skutki złe i dobre , ale o becelowość przekonywań. To samo z uzdrowieniami. My tylko powinniśmy poszukać źródła mocy w podświadomości nie zawachać się jej użyć poprzez formy zewnetrznego kultu w momentach głębokiego kryzysu.
|
|
|
winter- czy ktos tu kogoś poucza? kurcze to wszystko słowa przesycone tolerancją... a każda głęboka wiara jest jedna z wielu metod na zycie i jest ocvzywiste ze jest to ok. ale mowa tu jest cały czas o całunie. a wiara w boga to nie wiara w kawałek materiału. trzeba zachowac poczucie rzeczywistości. i tylko o to chodzi. ja bynajmniej nie neguje wiary...
|
|
|
Właściwie to Brat ma jakąś rację. Różne wydarzenia powodują że ludzie zyskują wiarę w Boga. Może to być doświdczenie śmierci klinicznej, może być popatrzenie na falsyfikat (lub nie) Całunu. Powstaje tylko pytanie na ile jest to silna wiara. Powtórzę jeszcze raz: prawdziwa wiara bierze się z wiedzy.
|
|
|
Hmm... czyżbyście mnie nie do końca jak zwykle zrozumieli? Gdzie ja napisałem coś co mogłoby Was do wiary zniechęcić?
1. Ja wierzę że Bóg istnieje, nie chcę na to dowodów.
2. Całun może być dowodem ale nie musi. Czy zmieni cos to że będzie lub nie?
Lilith jedno proste pytanie - o co Ci chodzi?
Gdzie wiara przysłania zdrowy rozsądek? Co zmieni jeśli okaże się całun fałszywym? Chyba nic... zmianę wyznania kogokolwiek? Na pewno nie, bo ludzie którzy dostrzegą Boga już z Nim pozostaną... na wieki wieków.
Wiara nie bierze się z wiedzy.
Wiara jest albo jej nie ma - są różne jej załamania ale wiara nie chce i nie potrzebuje dowodów. I nie można tego mylić ze ślepą wiarą np w aksjomaty. Bo w Boga wierzymy jako w przyczyne sprawczą jakkolwiek ją sobie nazwiemy. Wiarę można podeprzeć na masie dowodów dawanych nam przez Boga. Ale po co? Wiara prawdziwa - wypływająca z serca potrzebuje tylko Boga i czuje tego Boga.
I mogę zaświadczyć, choć wiem że moje zdanie i tak się nie będie liczyć a prędzej zostanie wyśmiane, że Bóg jest ze mną i pomaga mi w każdym dniu. Mogę zaświadczuyć że jestem szczęśliwy cały czas. Nie ma dla mnie smutku bo mam wszystko w Bogu. I co za tym idzie - Bóg, pomijając sprawę czy istnieje czy nie, jest dla mnie ostaoją podporą i tym dzięki czemu moje życie jest kolorowe, wspaniałe i szczęśliwe mimo wszytko. Czy nie do tego dązy człowiek? Do szczęścia? ja osiągnąłem je w ten sposób. A czy Wy macie jakiekolwiek szczęście? Czy potraficie cieszyć się z much latającej koło ucha, z liścia, z kałuży?
Życie jest jedno i ja nie urodziłem się po to aby przeżyć je w smutku, stresie, zatroskaniu. Urodziłem się po to aby być szczęsliwym a Bóg daje mi szczęście. Jeśli i Wy posiadacie szczęście posiadacie i Boga. Ale jeśli nie posiadacie Boga nie możecie mieć szczęścia... Ciągle wam czegoś brakuje, narzekacie, psioczycie, pokazujecie to co macie, wyzywacie się, wyśmiewacie, pracujecie, radujecie się chwilowo, macie swoje sprawy i sprawki ale Was to nie cieszy odgórnie. Macie tylko ułudę szczęścia, która nie jest szczęściem.
Jeśli tak macie to Wam współczuć tylko mogę, życzę z całego serca abyście tak nie mięli...
Pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)
|
|
|
nawet nie wiesz jak bardzo CI zazdroszczę tego zaślepienia w którym żyjesz...
jesteś szczęśliwy cały czas? o boże!jak strasznie i tego Ci zazdroszczę.
jak widzę ból trawiący bliską mi osobę- ba! ten cały chory świat-gdy dopuszczam do swojego sumienia (może nawet serca)ten cały smutek i przemoc- kiedy to widzę i czuję...do jasnej cholery !dlaczego mnie to tak boli!dlaczego nie mogę być wiecznie szczęśliwa jak TY???dlaczego nie idę na taką łatwiznę i nie przyjmuję za swoją religię -tą którą i TY wyznajesz...a która pozwala Ci pomimo tego syfu naokoło nas być tak po prostu szczęśliwym???
chciałabym być szczęśliwa pomimo tylu niepowodzeń,tylu upadków,strat i cierpień...o boże !jak strasznie chciałabym móc o tym wszystkim nie pamiętać i tak po prostu żyć sobie w szczęściu...
pytasz się o co mi chodzi!?
chyba chodzi o to, że CI zazdroszczę, tak- chciałabym żeby jakaś chora religia przysłoniła mi umysł...oczy...uszy...chciałabym żeby w moim sercu tkwił obraz cudownego boga-takiego w którego istnienie wierzy większość-bo przecież w grupie moc i siła!
...
pierd_lisz głupoty boś ślepy!!! gdybym tak "narkotyzowała" się tym czymś, czym Ty się "narkotyzujesz"(no tak-wy to nazywacie modlitwą?a nie-przekonaniem ,że po śmierci dostaniecie cieplutką posadę w niebie)-więc gdybym się tak tym upajała-zapewne też bym nie pracowała,nie marudziła,nie czerpała szczęścia z chwil (z chwil !czy Ty to k_rwa rozumiesz!takie chwile są dla nas skarbami!czasami jedynymi),tylko żyłabym i żyła...aż w końcu by się okazało ,że tak naprawdę wegetowałam....
...rusz trochę bardziej głową bo strasznie działasz mi na nerwy!!!
a na koniec-
-ciesz się ,że jesteś w tej masie Bracie- bo nawet nie wiesz jak ciężko "żyje" się tym którzy "przeklęli" Twoją religię
-A TERAZ NAWAŻNIEJSZE !!!- ta Twoja idea czerpania życia garściami,wiecznego szczęścia i nie zawracania sobie głowy problemami i "boleściami" inncyh jest godna WYZNAWCY Lavey'owskich nauk !!!
kochani Szatan jest wszędzie-ale najwięcej jest go w Kościele...
przepraszam (oooo! przepraszać potrafię?ale dlaczego ja się przejmuje czyjąś opinią czy odczuciem?przecież powinnam czerpać szczęście i moc ze słów rzucanych w brata....!!!)...tak przepraszam że nie na temat piszę ,ale musiałam mu odpowiedzieć...a teraz walcie we mnie błotem,jak starczy mi sił wybronie się przed każdym z was
|
|
|
Podejście Brata określił bym jako "proste podejście katolickie". Może to jest i irytujące czasami, ale zauważmy, że nie ma w tym fanatyzmu, i dopóki nikomu nic nie narzuca i nie udowadnia że jest lepszy mieści się w kategori osób z którymi ja rozmawiam. Nie ma powodu do nerw.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 92 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |