Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
prawda o mieszkańcach ziemi
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 71

to forum miało na celu (jak sądzę) debatowanie na tematy mocno wybiegające poza obczar naszego globu ale może warto stworzyć forum alternatywne...już wyjaśniam: sądzę że w nas ziemianinach jest tyle fascynujących i niesamowitych cech, że i nad nimi warto podebatowac. na początek o wybrańcach czyli takich jak ja...niektórzy ludzie nie tylko patrza ale też widzą: dla mnie każdy kogo poznaje jest jakby tabula rasa i zawsze sukcesywnie staram się tę kartę zapisywać. gdy już jest pełna przemyśleń i wnioski są gotowe do odczytania NIKT NIE CHCE ICH SŁUCHAĆ! rola neo:-) nie jest łatwa- szyderstwa i szykany, wysmiewanie sie i kpiny. jednak sądzę ze warto czasem widzieć. ta umiejętnośc jest troszke uciązliwa gdyż pozwala na jasnowidzenie- mozna przewidziec czyjeś błędy i boli tym bardziej, gdy dana osoba nie chce mojej opinii nawet wysłuchać nie mówiąc już o zastosowaniu sie do rad. czyżby prawda była taka że ziemianie prawdy o sobie znać nie chcą? nauczona doswiadczeniem nie staram sie im na siłę ów prawd przekazać ale jesli ktoś z was ma przemyślenia na ten temat bądź zupełnie sie z moja teorią wybrańca nie zgadza- napiszcie. zaznaczam ze nie uważam sie za boga i nie jestem nieomylna. jednak "głupie teorie" działają i trzeba tylko w odpowiedni sposób na to popatrzeć oraz troche sie ukorzyć. powiem tez że swoje błędy tez widze choć niekiedy trochę nie w porę...;-) jesli chodzi o moje przemyslenia to za duzo ich na raz ale stopniowo powiem wszystko jak na spowiedzi u policji mysli wielkiego brata... pozdrawiam marcioszka

Witaj Marcioszko!!! Zgodze sie z Toba, z my sami wladcy naszych umyslow, jestesmy tajemniczy i intrygujacy, nie potrzeba odbiegac w dal naszego Wszechswiata. Napisalas mi, ze masz zdolnosci nie tylko ogladania ale i dostrzegania!!! Ja tez posiadam po czesci takie zdolnosci, choc moze moj potencjal nie jest jeszcze do konca odkryty, nie mowiac o jego wykorzystaniu... Ciekaw jestem co widzac mnie bys wydedukowala, i czy twoja wizja bylaby omylna czy tez nie??? POZDRAWIAM!!!!

karsi tego również jestem ciekawa ale nie moge tego stwierdzić. ty własnie jesteś narazie pusta karta a im więcej napiszesz mi o sobie tym łatwiej bedzie o wnioski. zachęcam wiec do przesyłania przemyśleń i zwierzeń0 niekomun nie powiem;-)

Ciekawe to- o czym mówisz.Ciekaw jestem jak Ty byś siebie określiła,no-swą osobowość.Pytam by Ciebie trochę prowokować do przedstawienia swego wizerunku.-pozdrówka.

Na czy polega twoje wybranie?

duch: oczywiście umiem to zrobic nawet dość dokładnie. zobacze jak sie sytuacja rozwinie i potem nastąpi odsłona mojej osobowości:-) pozrawiam raf: polega na tym, ze widzę wiele rzeczy których inni nie są w stanie dostrzec. mam na myśli to , że dokładnie widze innych iswoje wady co sporowadzas ei do tego, ze logicznie myslac można wiele sytuacji przewidzieć i im zapobiec- gdyby tylko ktoś chcial słuchać...

To znaczy jasnowidzisz ?

winter: powiedzmy:-) to nie jest do końca jasnowidzenie ale bardziej przewidywanie i wyciągania wniosków. każdy to potrafi- trzeba tylko chciać troszkę... pozdrwawiam

W dostrzeganiu wad ja też uważam się za wybrańca. Najlepiej idzie mi z wadami u innych chociaż nad dostrzeganiem swoich też pracuję. Może masz po prostu głowę na karku, a nie jakieś tam "wybranie"?

Czy chodzi tu po prostu o zdolności psychologiczne?

raf: a nie uważasz że posiadanie głowy na karku to jest w jakis sposób dar bo dzisiaj to sie niestety często nie zdarza:-)

Marcioszko, dokladnie dzis posiadanie glowy na karku jest wielce wyszukanym darem:):) POZDRAWIAM

No to ja jeszcze cytat w temacie: "Poszukiwanie doskonałej mądrości i trud zgodnego z nią życia to nieustające, wieczne wyzwanie - i jest ono rzeczywiste. Jednak naprawdę podejmą je tylko najodważniejsi. Ignoranci, tchórze i leniwi pozostaną, jacy są."

Zaraz, zaraz. Ergo, spotykasz nieznajomą osobę i potrafisz przewidzieć jej błędy i masz już gotowe przemyślenia co do tej osoby, czy w trakcie procesu poznawania tej osoby (bądz co bądz trwającego jakiś czas) ich nabywasz. Jeśli to drugie to masz racje, że każdy ma takie zdolności. Jeśli pierwsze to zmienia postać rzeczy :-) [%sig%]

Bardzo mi przykro, ale nie widzę w osobie Marcioszki cech "wybrańca". Każdy jako tako obeznany z psychologią, socjologią, a także obdarzony zmysłem obserwacji i wyciągania wniosków, poza tym zaś (a może przede wszystkim) posiadający duże doświadczenie w interakcji z gatunkiem Homo Sapiens może poszczycić się podobnymi osiągnięciami. Ludzie, gdy nie stosują technik dezinformacji i zaszumienia są baaaaardzo łatwi do przejrzenia i interpretacji. Jedynie tych inteligentnych i sprytnych ciężko jest "rozgryźć". Ale i to nie jest niemożliwe.... A dopatrywanie się w tym cech "jasnowidzenia" to już kpina ! [%sig%]

gino: własnie tak jest- nieznajoma osoba staje sie znajoma w ciągu kilku minut i wypowiedzeniu paru zdań. co to za filozofia poznawać kogoś przez powiedzmy 5 lat i potem stwierdzić że sie go zna... nie zmienia to jednak faktu, że taką ceche i umiejętność można w sobie wypracować drogi Leto: jeste wiele czynników pływających na to, ze człowieka wcale nie jest tak łatwo przejrzeć...choćby to, ze gdy jest to osoba którą bardzo lubisz mniej chętnie dopatrujesz sie w jej/jego charakterze negatywnych cech co jest oczywiście zrozumiałe. być może przypwadek sprawił, ze w swoim otoczeniu masz osoby faktycznie na tyle inteligentne i świadone siebie, że nie popełniają po 20 razy tych samych błędów. w moim otoczeniu niestety roi sie od takich ludzi choć wcale nie są to osoy nieinteligentne. co do wyciągania wniosków i przyznawaniu sie przed soba i innymi do swoich błędów też jest kiepsko. a co do łatwości interpretacji... hmmm... więc fakt- nie jest to takie trudne jednak gdy do czynienia ma sie z osobami bardzo zamkniętymi do tego-powiedzmy aspołecznymi z problemami w kontaktach międzyludzkich (co sie ostatnio niestety często zdarza) a jeszcze na domiar złego gdy i tobie na tej osobie zależy to ja zycze powodzenia w dalszym stwierdzeniu że zrozumienie, akceptowanie i próba pomocy takiej osobie to nic wielkiego. więc Leto: albo jestes fantastycznym człowiekiem i masz idealnych ludzi wokół siebie czego nie pozostaje nic jak tylko gratulować lub zazdrościć bądź też nie do końca mnie zrozumiałeś. mimo wszystko dzięki za słowa krytyki- hah paradoksalnie to zawsze otwira oczy:-) i szczególne pozdrowienia dla ciebie.

Marcioszka: Wyprowadzę Cię z błednego mniemania - ja po prostu z nikim nie jestem na tyle blisko, by zatracić obiektywizm, a wrodzony cynizm i nabyte zgorzknienie ułatwia mi odnajdywanie negatywnych cech charakteru ludzkiego, które to cechy zazwyczaj są starannie ukrywane... A jeśli chodzi o jednostki aspołeczne - no cóż, na zasadzie kontrastu to właśnie je jest najłatwiej ocenić... Problemy mogą wystąpić tylko w przypadku aberracji osobowościowych i umysłowych. Krótko mówiąc - w przypadku szaleńców. Na razie z takimi do czynienia nie miałem... I nie chcę mieć. Szaleństwo, oprócz głupoty, jest jedyną rzeczą, której się boję. Dziękuję za szególność pozdrowień dla mnie. ;) Pozdrowienia dla Ciebie również ! [%sig%]

Leto: byc może moje przekonanie co do wyjątkowości takiego spojrzenia na ludzi jakie posiadam spowodowane jest tym, ze nie jestem cyniczna i zgorzkniała (oczywiście nie krytykuje takiej postawy). może wynika to z mojego młodego wieku ale kocham ludzi i w nich wierzę. wierzę tez w ich siłę- tzn w zmiany które sami moga przeprowadzić. takie metamorfozy się zdarzają tylko trzeba na siebie jasno spojrzeć!! to jest oczywiste i w sumie nie jest trudno, to kwestia przełamania jakiegoś stereotypu w myśleniu. i dlatego każda sprostowana dusza i każde "dziękuję- dzięki tobie cos zrozumiałe/łam" sadza mnie na chmurce i z watą cukrową w ręku:-)))) to jest moment spełnienia. ale tak zaczynam sie zastanawiać...może to nie jest wybranie tylko misja albo co gorsza- głupota. czasem przychodza momenty zwatpienia i zastanawiam sie czy naprawde warto wierzyć w human being:-) a swoją drogą- nie wiem w jakim jesteś wieku ale chyba nie po pięćdziesiątce;-) więc skąd u ciebie nabyte zgorzknienie?? skoro unikałes toksycznych ludzi powinno byc chyba wszystko miło i przyjemnie, czyż nie??

Zależy CO rozumiesz przez "miło i przyjemnie". ;) Nie unikałem w swoim grzesznym życiu nowych doświadczeń, a jak wiadomo - łatwiej zdobyć te negatywne. Na szczęście przynajmniej czegoś uczą. Poza tym uważam, że jestem pod wpływem klątwy (nie, to nie żart), która objawia się tym, że w obszarze mojej percepcji występuję większe prawdopodobieństwo wystąpienia zjawisk subiektywnie negatywnych - czyli mam pecha. Z tym żyje się inaczej - tak, jakbyś cały czas musiała iść pod wiatr i pod górę. Niestety, jestem zbyt zatwardziały, a jednocześnie patrzę na wszystko zbyt przymrużonym okiem, by rozważać np. samobójstwo. :) Ale odbiegamy od tematu. Ja np., co już tu, na forum, zostało wielokrotnie zaznaczone, NIE WIERZĘ w "human being". To tępa, zmanipulowana masa, pośród której czasem trafi się jednostka, ale jest ona zazwyczaj albo "tępiona" do standardowego poziomu, albo po prostu lekcewazona. Taka masa podlega prawom fizyki, więc jak ciecz, dopiero wtedy zmienia kierunek, gdy natrafi na przeszkodę nie do pokonania, lub dzieki działaniu DUŻEJ siły przez DŁUŻSZY czas. Dlatego nie uważam, że jednostka może zmienić masy - raczej odwrotnie. Kilka(set) jednostek może - jeśli działa na przekór masom i przez długi czas. Poza tym, na masę ludzką mogą jeszcze wpłynąć owe "przeszkody" - kataklizmy, katastrofy, wielkie wydarzenia historyczne... Ale takich było zaledwie kilka. Lubię patrzeć na historię, jak na proces, a nie jak na listę z datami. Dlatego zauważam, że po "wielkich przewrotach" - wszystko wracało do normy i tylko wasrtwy społeczne musiały się uformować na nowo. A jednak jestem romantykiem, bo choć wierzę w to wszystko - nadal będę głosił swoje przekonania i ukazywał innym, że może istnieć inne, lepsze życie. Ale, jak mówi mój ulubiony cytat: "Można doprowadzić konia do wodopoju, ale nie można go zmusić, by się napił"... [%sig%]

zapachniało Orwellem:-)))) taka jest bolesna prawda ale my oświeceni;-) rośnijmy w siłę!!! trzeba w to wierzyc bo inaczej zycie nie ma sensu. a podpierając sie 1984 i lekko dywagując. czy nie było warto?? czy całe fatalne życie Smitha, sromotna przegrana z systemem i szczury w klatce nie były warte kilku godzin na materacu z pluskwami? to jest sens zycia!! leto...jaka klątwa? tak po prostu czy za coś?? jeszcze jedno...a propos Orwella. winston zdradził Julię pod wpływem szczurów. a co przestraszyło i zmusiło do tego samego Julię?? od dawna mnie to zastanawia:-))) buziaki
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 71
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.