Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Czym jest "szczęście"?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 82

Co rozumiecie przez szczęście? Co dla was jest szczęściem? Jak je odbieracie i czy jesteście szczęśliwi?

Hmmm... trudno stwierdzić. A pomyśl sobie przez chwilkę czym jest myśl? Czy tylko impulsem elekrycznym czy czymś więcej, czymś nieśmiertelnym... Przecierz podstawy materii są niematerialne. A pozatym to może w jakiś sposób wywołujem szczęście myślą ??

Trudna odpowiedż ,szczęściem dla mnie jest również to że urodziłem się [tu] a nie w Bangladeszu czy Rwandzie.No i szczęściem jest mieć dobrych znajomych,-no i jakiś cel w życiu.-cze.

Dla mnie szczescie, jest spokojem w milosci, zdrowiem w radosci, usmiechem w czulosci, zaufaniem w namietnosci!!!!!! i pisze to serio, innej teorii nie mam choc moze by sie jakas znalazla z naukowego punktu widzenia.... JEDNAKZE tym dla mnie jest szczescie

Nie da sie tego jednoznacznie okreslic, bo to pojecie zalezne jest od chwili, sytuacji, oczekiwan, zaleznosci, itd. Ilu ludzi na swiecie, tyle definicji szczescia, a i tak zadna nie okresli tego. Zbyt szerokie pojecie, zeby powiedziec co to jest. A dla mnie to okreslenie czegos, co idzie po mysli, unikniecie gorszego na rzecz lepszego.

Oj. autorem jest nie HMM, tylko Adaś. Z przyzwyczajenia na innym forum napisalem jako temat :o)

Za słownikiem, szczęście to "trwałe zadowolenie". I to jest najlepsza - moim zdaniem - definicja tego słowa. Najlepsza, bo ukazuje obie strony szczęścia - i tę pozytywną, zauważaną przez wszystkich, i tę negatywną, najczęściej pomijaną. Jako że pozytywny aspekt takiego błogostanu jest oczywisty, zajmijmy się tym negatywnym. Moim zdaniem brak szczęścia jest ważniejszy, niż jego osiągnięcie. Szczęście jest ważne, jesli jest celem, do którego dążymy. Jesteśmy wtedy kreatywni, ambitni, mamy ochotę działać, zmieniać się... By dążyć do szczęścia. Gdy już to szczęście osiągniemy - stajemy się bezczynni, gnuśni, pogrążeni w błogim nieróbstwie. Nic nam się niechce poza przeżywaniem własnego szczęścia. Taki sam stan, na skróty, można wytworzyć przyjmując odpowiednią pigułkę lub dając sobie w żyłę. Czy ten stan różni się czymś od szczęścia wynikającego z długiej pracy ? Nie, zadowolenie odczuwane jest takie samo - jeśli nie większe !To, co się dzieje potem, to już zupełnie inna para kaloszy. Niemniej, uważam dążenie do szczęścia za ważniejsze niż samo szczęście. Nie należy też zapominać o ogromnym wpływie, jakie ma na nas NIESZCZĘSCIE. W niesprzyjających warunkach hartuje się nasz charakter i ciało, zaś umysł wzbija się na wyżyny nie wtedy, gdy odczuwamy błogie zadowolenie, ale gdy gryzie nas niewygoda, dyskomfort. Mówi się, że "potrzeba matką wynalazków" - a jakaż "potrzeba" by zaistniała w stanie szczęścia...? By ludzkość się rozwijała, ewoluowała, potrzebne jest nie szczęście, ale właśnie jego brak - z jednoczesnym zaznaczeniem szczęscia gdzieś na horyzoncie, jako celu.

Hmm... ja powiem tak: Dusza ludzka jest ogrodem, my zaś ogrodnikami. I pielęgnujemy w naszej duszy tylko jeden kwiat najważniejszy i najpiękniejszy. Kwiat, który ma wszytkie kwiaty pod sobą. Nazwijmy ten kwiat rózą. Więc aby była róż musi być gleba: my jesteśmy glebą. Aby była, musi być ogrodnik, my niem jesteśmy. Życie jest nasionkiem tej róży. Z tego nasionka powoli zaczyna kiełkować łodyżka. Kiedy już będziemy coraz lepsi łodyżka przemieni się w dobro, które jest w każdym z nas. I staniemy się dobrem. Kiedy już się nim staniemy z łodyżki będą wyrastać listki, z początku małe a potem większe. I będzie to szczęście. < o nim mówuimy, ale idźmy dalej > Później kiedy już będziemy radośni i dobrzy następnym etapem będzie powstanie pączka i ten pączek będzie przyjaźnią, a której kiedyś rozwninie się kwiat-miłość... Wg mnie to są etapy rozwoju człowieka z szczęsciem m. in. :D Pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)

Ale wszystko jest relatywne bo : Ogrodnik to kat(bo scina roze) Wazon to ladna trumna dla rozy Widac to klopot jak szczescie okreslic. Serotonina to hormon "szczescia" i roznie ludzie dobry poziom serotoniny osiogaja bo rozne wartosci posiadaja. [%sig%]

No cóż, ponieważ dążenie do szczęścia niczym nie zmąconego to moja działka , zabiorę głos. Otóż , zacznijmy od tego , co powoduje nieszczęście ( jako przeciwieństwo szczęścia ) : otóż jest to cierpienie. Cierpienie powoduje ból i uczucie nieszczęścia.Aby osiągnąć szczęście perfrkcyjne , trzeba by nie odczuwać bólu. Jak to !?! - powiedzą niektórzy , przecież cierpienie musi być ! - no dobrze , ale zagadnęliście o szczęściu - więc szczęście - to perfekcyjne szczęście. Jeżeli nie perfekcyjne i doskonałe to dłuższe momenty szczęśliwości przeplatanej cierpieniem A to tego już nie można nazwać szczęściem ( może szczęśliwość ) bo pozostaje świadomość o konieczności cierpienia..A więc - szczęście to nie-cierpienie. Ale to nie wszystko ! Jak szczęscie może byc powodowane jednynie przez nie odczuwanie czegoś ? Przecież szczęście to czerpanie przyjemności z czegoś ! - powiecie. Otóż , jako student psychologii i pasjonat wschodnich szkół filozoficznych , mówię - gdy cierpienie jest zagłuszone - szczęście pojawia się samoistnie prosto z nas. Przykłady ? Proszę bardzo ! - gdy słuchasz muzyki uaktywnia się ośrodek błogości w twym mózgu , gdy rozbisz coś, co ci sprawia przyjemność również itd. Wszystko , czego ci trzeba jest w twym mózgu. Chyba najlepsza będzia ta okultystyczna przypowieść : "Kość psa Szczęście istnieje w nas i należy do nas, ale my zawsze przenosimy radość wewnętrzną na coś zewnętrznego i sądzimy, że to stamtąd pochodzi nasza radość. Jeżeli bardzo wnikliwie zbadasz swoje postępowanie, przekonasz się, że nawet twoje przyziemne radości nie pochodzą od przedmiotów zewnętrznych, ale od ciebie. Powiadasz: "Tak dobrze się czuję, kiedy słucham muzyki. Gra w tenisa daje mi tyle szczęścia". W rzeczywistości jednak, kiedy robisz te rzeczy, doświadczasz swojej własnej radości wewnętrznej. Jest w Wedancie takie porzekadło: "Radość świata jest jak kość psa". Pies znajduje kość i zaczyna ją gryźć. Kiedy tak ją żuje, kawałki kości wbijają się mu w dziąsła i zaczyna płynąć krew. Pies czuje smak krwi i myśli: "Ta kość jest pyszna!" Im dłużej gryzie kość, tym obficiej krwawią jego dziąsła. Im bardziej czuje smak krwi, tym smaczniejsza wydaje się mu kość. Ten cykl nie ma końca. Tak jak pies nie zdaje sobie sprawy, że smakuje własną krew, tak i ty nie zdajesz sobie sprawy, że radość, jakiej doświadczasz w świecie, pochodzi od ciebie samego. Pomyśl o szczęściu, jakie odnajdujesz w życiu. Skąd ono pochodzi? Kiedy skończyłeś jeść i masz pełny żołądek, doświadczasz chwili zadowolenia. Kiedy po długim niewidzeniu spotykasz przyjaciela i obejmujesz go, przez ułamek sekundy czujesz radość. Kiedy artysta kontempluje swoje dzieło, doświadcza kilku sekund spokoju. W rzeczywistości w takich chwilach umysł wycisza się, a wewnętrzny ośrodek błogości odsłania się na moment jak błyskawica. Jednakże błogość, jakiej doświadczasz, nie jest trwała; jest jedynie cieniem błogości, jaką masz w sobie. Żeby bezpośrednio doświadczyć tej błogości, musisz zwrócić się w głąb siebie w medytacji i szukać szczęścia tam, gdzie się ono rzeczywiście znajduje. Problem polega na tym, że nie chcesz wejrzeć w siebie. Twój aparat fotograficzny utrwala tylko to, co dzieje się w świecie zewnętrznym; nigdy nie obraca się w drugą stronę, żeby zarejestrować to, co dzieje się w tobie. A przecież każdej nocy doświadczasz korzyści, jakie daje zwrócenie się w głąb siebie. W ciągu dnia gromadzisz wiele rzeczy, spotykasz wielu przyjaciół, pracujesz tak ciężko i przeżywasz tak wiele przyjemności. Robisz to wszystko, aby osiągnąć szczęście, ale pod koniec dnia wracasz do domu i mówisz: "jestem zmęczony". Niezależnie od tego, co robisz w ciągu dnia, czy zarobisz milion dolarów, czy osiągniesz najwyższe zaszczyty lub weźmiesz udział we wspaniałym przyjęciu, wieczorem czujesz się wyczerpany i pragniesz jedynie spać. Kiedy nadchodzi pora snu, nie obchodzi cię nic z tych rzeczy, na które tak ciężko pracowałeś w dzień. Nie pragniesz nawet obecności ludzi, których kochasz. Chcesz tylko odpoczynku. Udajesz się więc do ciemnego pokoju i otulasz się ciepłą kołdrą. Kiedy następnego ranka ktoś zapyta cię, jak się czujesz, odpowiadasz: "Jestem pełen energii". Kilka godzin snu odświeżyło cię całkowicie. Niczego nie zjadłeś, niczego nie zrobiłeś, nic nie kupiłeś, niczym się nie bawiłeś, a jednak czujesz się zupełnie odrodzony. Jak to się dzieje, że czynności, które tak cię cieszą w ciągu dnia, przyprawiają cię o zmęczenie, podczas gdy kilka godzin snu daje ci tyle siły i energii? Twój własny sen uczy cię wciąż na nowo, że prawdziwe źródło siły i energii jest wewnątrz ciebie. " Tekst z Templum Irreligious I oto jest sposób na szczęście - nie odczuwać ani miłości , anie nienawiści - nic. Wtedy ośrodek błogości sam się wyzwala , jak się w niego wczujesz.POdczas medytacji , gdy uda mi się w niego wczuć hamując mysli i uczucia , czuję niopisaną przyjemność. Jaka ona musi by.ć dal tych, co osiągną nirwanę ? Ekstaza przyjemności.....

Cholera, to rzeczywiście trafia do przekonania. Przynajmniej mnie. Jednak mam zamiar to przefiltrować przez moją własną opinię i doświadczenia... Rzeczywiście, to mądre stwierdzenie, że szczęście jest w nas, trzeba je tylko uaktywnić. Bo szczęście (poczucie szczęśliwości) jest wyłącznie subiektywne - bywały chwile, kiedy pragnąłem być niedorozwiniętym i cieszyć michę do słoneczka - jacy oni są szczęśliwi, nie zdając sobie sprawy z własnego istnienia, nie cierpią przecież ! A więc szczęście jest w nas. Czy nie prościej je więc uaktywniać pigułkami i zastrzykami ? Ciekaw jestem waszych opinii na ten temat... Daruj, Brat, ale ta przypowieść o róży zbytnio mi się skojarzyła z Exupery'm. Tamta bajeczka może miała jakieś przesłanie, ale dla dzieci w wieku przedszkolnym. Zaś porównywać duszę człowieka do ogrodu, w którym pielęgnuje się TYLKO JEDEN kwiat, to tak, jakby twierdzić, że ten seryjny morderca jest w porządku, bo np. pisze piekne wiersze.... Ja w swoim ogrodzie może i nie mam za dużo róż. Ale przynajmniej dokładnie wiem, w której jego części rosną ciernie... [%sig%]

Tak...szczęście jest w nas... " oto jest sposób na szczęście - nie odczuwać ani miłości , anie nienawiści - nic.". Ja odczuwam miłość i jestem szczęśliwa. Bez niej nie mogłabym żyć. To właśnie ona napędza mnie do działania.

Wbrew pozorom, Aniu, ten cytat ma fundamentalne znaczenie i jest dokładny i prawdziwy. Prawdziwe, "idealne" szczęście, to brak odczywania cierpienia. A że każde z naszych uczuć jest obarczone zarówno dodatnim, jak i ujemnym ładunkiem emocjonalnym - tedy brak cierpienia sprowadza się do braku emocji. Ergo: jest to szczęście... O miłości pomyślisz, jak ją stracisz. [%sig%]

No i zaczyna sie.....ale zasada forum jest wymiana pogladow wiec powiem ze "szczescie" i "milosc"nie napedzaja do dzialania bo to jak raj gdzie czlowiek nic nie musi robic bo jest mu "dobrze"wiec poco dzialac....:) [%sig%]

...no toteż ja dokładnie to twierdzę kilka post'ów powyżej...!!!!!! [%sig%]

Winter rzeczywiscie chlodem wieje twoja wypowiedz i z pozycji zrezygnowanej. Pominoles jednak bardzo wazny fakt mianowicie jako st psych wiesz ze naokreslenie przezyc jednostki uzywa sie w psych 2 terminow.emocje i uczucia ludzie uzywaja ich zamiennie co jest ogromnym bledem.(niedopuszczalnym dla psych) Emocje sa przezyciami pierwotnymi zwjazane z zaspokojeniem potrzeb biol np pokarm,seks,sen itpza umocje sa odpowiedzialne osirodki podkorowe i miedzy mozgowia.(i potrafja doc odczucie tez ekstazy) Uczucia sa potrzebami wyzszego rzedu(niebede teraz omawiac) A ty pomyliles emocje z uczuciami.Opowiesc o kosci byla opowiescia o emocji stenicznej(wzmacniajaca do dzialania i zaspokojenie) Jesli zle zrozumialem to mnie popraw [%sig%]

Słucham uważnie i notuję - jako mechanik i przyszły (być może) inżynier powinienem dokształcić się z psychologii i liczę, że mi w tym pomożecie. Czym w takim razie byłoby szczęście z punktu widzenia psychologii - i czy można je osiągnąć zaspokajając swe potrzeby ? Zwłaszcza, że bywa, iż są wzajemnie wykluczające się.... [%sig%]

Nie wspominałem ani o uczuciach, ani o emocjach. Do emocji należą 3 stany : szczęście , ból albo lęk ( główne ). Natomiast uczucie jest już procesem psychicznym. Może miałeś na myśli wrażenia ? Zresztą , nie wiem o co ci chodzi , bo nijak to się odnosi do mojegu tekstu....

Aby odpowiedzieć na twe pytanie , Leto to w psychologii szczęście jako takiej definicji nie ma. Jest natomiast tzw. dobrostan psychiczny ( gdy w przeciągu jakiegoś czasu ) doznajemy pozytywnego uczcucia jako poczucie satysfakcji z życia. Natomiast szczęście raczej terminem psychologicznym nie jest, bo czyż jest nim dobry nastrój ( tak psychologia określa szczęście ) ? Chyba musi być coś więcej. Zresztą psych. wogóle zajmuje się bardziej odczuciami negatywnymi ( gniew itd. ) niż pozytywnymi.

oczywiscie ze sa definicie szczescia w psychologii Jako stan OBIEKTYWNY-sprzjajace wydarzeniapoprzez stan SUBIEKTYWNY do przezyc lub Eudajmonizm czyli rownowago ducha. Nastroje sa STANAMI EMOCJONALNYMI o wielkim lub malym natezeniu wywoluja je np sytuacje, ludzie z ktorymi sie dobrze lub zlie czujemy. Nostroj a uczucie to piernik i wiatrak. [%sig%]
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 82
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.