Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Inteligencja.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 104

Ostatnio naszło mnie na rozważania z dziedziny bilogii. Chodzi mi o zjawisko inteligencji, ale od strony fizjologicznej. Nie będę tu definiował pojęcia, bo tych definicji jest wiele. Najbardziej chodzi mi o rozstrzygnięcie kilku przewrotnych pomysłów, jakie znów wpadły mi do głowy... A zatem: Organ odpowiedzialny za tworzenie się inteligencji, to mózg. Przyjmijmy, że odpowiednio "gęsty" ośrodek nerwowy może pełnić rolę mózgu. W mózgu mamy neurony. Jak działają, to też mniejsza o to, ale chodzi o nadrzędną zasadę: neuron posiada jeden akson i kilka dendrytów, o ile dobrze pamiętam. I o ile się nie mylę, może przyjmować tylko jeden sygnał, a wysyłać ich tyle, ile ma zakończeń. Całe szczęście, że to nie są sygnały 0-1, bo inaczej nie różnilibyśmy się od komputerów... ;-)) Wracając do tematu: można przedstawić pojedynczy neuron jako jednostkę, która może otrzymywać informację tylko jednym kanałem ( bo jest JEDNA), zaś wysyłać do kilku innych jednostek. Przyjmuje się, że ten fakt właśnie jest odpowiedzialny za inteligencję - istnienie owej sieci neuronowej. Stąd wniosek: Gdyby znaleźć DUŻĄ liczbę istot, które otrzymując informację od innej istoty, mogłby jalej przekazać tą daną (decydując, do jakiej innej istoty ją przekazać), to moglibyśmy stworzyć funkcjonujący organ działający jak ośrodkowy układ nerwowy, czyli mózg... A więc, w sposób sztuczny stworzylibyśmy właśnie inteligencję. Dla niektórych to, co piszę, jest oczywiste - tak się symuluje sieci neuronowe na komputerach np. Ale idźmy dalej tym tropem. Taki organizm, posiadający inteligencję, jest w stanie się uczyć, zapamiętywać, a może nawet myśleć abstrakcyjnie. To wszystko zależy od DWÓCH czynników - od rozległości tej sieci (ilości neurotransmiterów) i szybkości przesyłu impulsu. A więc tworzenie tej inteligencji jest ograniczone tylko ilością, bo jesli chodzi o szybkość - to najwyżej zaczekalibyśmy trochę dłużej... W przyrodzie zmiana perspektywy czasowej jest naturalna, to tylko my, ludzie, się spieszymy. Dlaczego nawiązałem do przyrody ? Ano dlatego, że organizmem, który funkcjonuje według podanego powyżej schematu jest.... MROWISKO. Ciekaw jestem waszych opinii na ten temat...

Z bilogii jestem noga , więc nie mogę zabierać głosu w sprawie mrowiska. Ale skoro już tu jestem pozwolę sobie powiedzieć jedną rzecz o inteligencji. Generalnie chodzi o takie coś jak zjawisko inteligencji w społeczeństwie. Otóż wiele osób jest INTELIGIENTNYCH a nie INTELIGENTNYCH , stąd cała bieda i sromota całego społeczeństwa polskiego...

Masz rację, ale siadaj, dwója - nie na temat.

No to byl by moj temat ale go nie podejme, mimochodem wtracala bym do wiedzy"szkolnej"a nie oto tu chodzi .Jedno musze dodac ze jak wiecie obecnie wyroznia sie wiele postaci inteligiencji np zachowawcza,emocjonalna itp Wiedza nie jest miara inteligencj.Wyciaganie wnioskow raczej. jesli idzie o "mrowki"To jest to inteligiencja socjologicznaZycie jednostki w grupie ,a int soc pomaga w przystosowaniu sie i znalezieniu roli.Ale "sztuczna inteligiecje"pozna narazie zaprodramowac

Nie, nie, evo, zupełnie źle mnie zrozumiałaś, czego się zresztą obawiałem... Nie chodzi mi o inteligencję mrówek, ale o inteligencję mrowiska. Trzeba popatrzeć na mrowisko (czy jakikolwiek inny rój) jak na organizm. W pewnym sensie np. ławica też może być przykładem. Pojedyncza inteligencja mrówki jest zaniedbywalnie mała - ten owad porusza się wyłącznie z zakodowanym jednym przesłaniem, a jest nim dbanie o mrowisko. Karmienie królowej, zajmowanie się potomstwem, budowanie mrowiska - to wszystko instynkt. Mnie chodzi o to, czy po dostatecznie długim czasie mrowisko mogłoby nauczyć się myśleć. Natomiast co do różnych "form inteligencji" - to wybacz, ale ja uważam, że zostały one wymyślone, by nie frustrować tych, którzy nie potrafią powkładać klocków w odpowiednie otwory... Inteligencja jest umiejętnością uczenia się, dokonywania oceny i interakcji z otoczeniem, planowania i pojmowania konsekwencji swoich działań i otaczających nas zjawisk, a w konsekwencji zdolnością do abstrakcyjnego myślenia i wnioskowania na podstawie teorii. Wracając do mrowiska, byłby to mózg pozbawiony efektorów stymulujących jego rozwój. Coś jak sparaliżowane dziecko. Sądzi się, że właśnie interakcja z otoczeniem jest najbardziej stymulującym czynnikiem. Jednak, czy mrowisko jest tak całkowicie bezwładne..? Rzecz wymaga zastanowienia. Może po prostu czasu za mało, może inteligencja musi się wykształcić w drodze długotrwałych prób i błędów ? A może mrowisko jest tak dobrze "dopasowane" do swego otoczenia, środowiska, że nie istnieje potrzeba dostosowania się ? Więc np. zmieniając warunki (temperatura, wilgotność, dostępność lub brak określonego pożywienia, konieczność walki z jakimiś wrogami) moglibyśmy wzbudzić tworzenie się inteligencji ? A może też po prostu tej inteligencji nie zauważamy ? Pojedyncza mrówka czy pszczoła będzie się zachowywać nieprzewidywalnie, poruszać się w losowo wybranym kierunku... Dopiero niejako "pod kontrolą" roju jej działania są precyzyjne i jasno określone - nastwaione WYŁĄCZNIE na przetrwanie i rozwój mrowiska. Co wy na to ?

Ja cie dobrze zrozumialam gdybym pisala o inteligiencj 1mrowki to bym strasznie wyglupila:) Przykladem inteligiencj socjalnej(spolecznej) jest mrowisko to paradny przyklad.Dobrym przykladem ze wiedza i kultura nie sa miara inteligiencj jes moja wczorajsza dyskusja z bratem w watku "milosc"gdzie podalam apsurdalny wzor milosci jako odstraszenie brata poniewarz on nie posiada inteligiencj tworczej ale wlada emocjonalna inteligiencja -zawsze kulturalny i nie popada w emocje. Naukowo ten podzial jstnieje , a wracajac do mrowek to mistrzowie swiata w systemie panstwa poz eva

Worek ziemniaków też trudno jest wyprowadzić z równowagi, a taki Ronald McDonald ma uśmiech przylepiony do twarzy, jak ktoś tutaj do nicka... A co do ostatniego masz słuszność - organizację społeczną mają dobrą, ale mechaniczną. Nie ejst to bynajmniej model, który by się przyjął w społeczeństwie bardziej zorganizowanym... Ciekawie jednak byłoby "porozmawiać" z mrowiskiem... Może jakaś mutacja, która umożliwiłaby mrówkom szybciej się poruszać (szybsze neuroprzekaźniki), pomogłaby w "ewolucji mrowiska"...? Hmmm...

Mozna porownac z miastem robotow:) poz eva

Może to i dobre porównanie...? :/ Mrówki żyją z jakimś określonym, choć niepojętym dla nich celem, przeznaczeniem... Tak samo roboty zyłyby dla swego stworzyciela, człowieka. ...tak samo żyją niektórzy ludzie, dla swego stwórcy. I tak samo żyjemy my wszyscy, jeśli moja teoria boga jest prawdziwa... :))) Abstrahując od tego, jeśli przyjąć, że istnieje kosmiczna jedność, to nasze istnienia też składają się na taką uniwersalną inteligencję...

Wiesz jest taka teoria powstania zycia ze aminokwasy zapoczatkowaly organizm jedno komorkowy nastempnie te laczyly sie w kolonie zeby miec szanse przezycia nastempnie wytwozyly system funkcyjny(podzielily sie na rozne pod grupy)np jedna dostarczala pokarm(np obieg krwi) nastepna komunikacja (talamus, hormony, itp)i z biegiem ewolucj powstaly colasz doskonalsze organizmy ale to jedna z hipotez. Ale mrowisko to jednak forma panstwa idealnego pod wzglendem "gospodarczym i biedne duchowo

Formy życia, organizmy i społeczeństwa są przede wszystkim nastawione na przetrwanie. Właśnie przetrwaniu służy specjalizacja, o której piszesz, specjalizacja przystosowawcza zmieniająca kształt i funkcje tkanek i narządów w organizmach coraz wyżej rozwiniętych... Tę samą funkcję przejęła później inteligencja, popęd sexualny został wzmocniony więziami emocjonalnymi, itd. Duchowość jest tu zjawiskiem kontrowersyjnym. Nie jest szcególnie nastawiona na przetrwanie w sensie biologicznym, bo wierząc w życie po śmierci np. nie będzie się tej śmierci bała, a co za tym idzie zachowasz mniejszą ostrożność, z mniejszą energią będziesz dbać o bezpieczeństwo swoje i swego potomstwa (to ostatnie hipotetyczne). Dlatego uważam, że rozwuj naszej duchowości jest czymś w rodzaju "skutku ubocznego" rozwoju inteligencji... I naprawdę nie wydaje mi się, eby było konieczne. Ale to znowu sprawa dyskusyjna... Można by się zastanawiać, co kto uważa za ostateczną doskonałość. Tylko proszę nie wsadzać mi banałów w stylu "zjednoczenie z bogiem", czy "osiągnięcie boskości".

Jeżeli chodzi o inteligencję, ja bym zaczął jednak od początku, czytałem gdzieś (tutaj i gdzieś jeszcze ), że cała materia ma swoje odbicie, ślad w innym wymiarze, kamień, rzeka, ale tagże gwiazda czy meteoryt i co się stało w zupie z aminokwasów z wyładowan atmosferycznych powstała przypadkiem taka papka która chemicznie (jak magnez) zaczeła przyciągać inną papkę i ją przerabiać (spalać) oczywiście wszystko się działo w skali micro jeszcze w dodatku od tego spalania zaczeły się tworzyc formy całkowicie podobne do tych co je wydaliły i posiadające wszystkie cechy poprzedniej materii, tak powstało coś co wszyscy nazywają życie, do czego zmierzam według mnie czegoś takiego jak życie nie ma, to co powstało to był jakiś mechanizm, ruszająca się materia, oczywiście ta materia rozwijała się aż doszła do formy ruszającej się materii zwanej człowiek. Od początku cała materia ruszająca się pozostawiała ślad w tym innym wymiarze niektórzy nazywają to dziś duszą jednak ten ślad zostawiają wszystkie formy i ruszające się jak i nie ruszające się tylko od stopina komplikacji i pełnionych funkcji zależy jak ten ślad się zachowuje, no tak chyba jednak pisze nie na temat gdzie tu inteligencja. Zanim dojde do inteligencji to mi internet odetną skoncze myśl nastepnym razem

Proust nazwałby to strumieniem świadomości. ;))) Ale bardzo interesująca koncepcja, AI ! bardzo mnie poruszyło to, co napisałeś - podoba mi się teoria, że "życie" istniało od poczatku i jest tylko "ruszaniem się aminokwasów". Ja bym poszedł dalej - życie jest w ogóle tylko mechanizmem praw fizyki, przejawia się w prawie ciążenia, elektryczności, magnetyźmie.. I organizując materię w coraz to inne formy, przybiera po prostu różne postacie życia. Według tego pomysłu, proces spalania się węgla JEST życiem - co nie jest znów tak dalekie od bilogicznego pojęcia zycia, które też opiera się albo na spalaniu, albo na procesie odwrotnym... Serio, ciekawa hipoteza.

Hmm... :) Czyżby mowa była o mnie? Leto :D To było wstrętne i małointeligentne... chociaż śmieszne :) Wiem mówię nie na temat... dwója... siadam i się nie odzywam :) Pozdrawiam :) Trzymajie się cieplutko :)

To znaczy Leto chodzi nam o to samo tylko mamy problem z nazewnictwem, ogólnie za życie uważane są wszelkie formy zbudowane na węglu w których zachodzi spalanie lub inne procesy chemiczne, oprócz wirusów i bakteriofagów (jak pamiętam ze szkoły) w kótrych nie zachodzą zadne procesy więc nie są życiem. Ludzie są jeszcze gotowi za życie uznać inne formy oparte np. na krzemie i kilku innych pierwiastkach. Ja bym całkiem zrezygnował ze słowa życie zastępując by ją np "forma działajaca" dla mnie coś takiego jak życie nie istnieje jest to też nazwa umowna, Ty jak rozumiem chcesz życiem nazwać wszystko: moje formy działające jak również materię i zjawiska inne. Wybrałem nazwę forma działające bo bardzo będzie pasować to do formy działającej nazywanej przaz ludzi sztuczna inteligencja, która zostanie zapewne zbudowana jeszcze za naszego życia, na marginesie śmiać mi się chce jaki stosunek będzie miał kosciół do urządzeń posiadających inteligencję wiekszą od ludzi lub kopi ludzkiej inteligencji, ciekawe czy uznają że tez może zostać zbawiona przez Chrystusa, i że ma duszę która pójdzie do Raju hehe. Napisz Leto czy idziemy w podobnym kierunku

fala konfiguracji płynie jesteście w niej. dwawa pr4zysiady trzy synopsy do przodu trzy6 synopsy trztery prrzysiady

: )

Tak... życie trwa wiecznie. Hinduizm normalnie. Jak to wiecznie? Jak to poruszanie się aminokwasów? Skąd się wzięły aminokwasy? Skąd się połączyły? Skąd stwierdziły że teraz stworzą z siebie białko,, skąd białko stwierdziło że ożyje i zacznie się poruszać? Skąd proste ruchy zamieniły się w tak skoplikowane że do dzisiaj ich nie znamy i pojąć nie możemy??? Pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)

Braciszku co prawda nie jestem biologiem, ale coś tam wiem : Pierwsze związki jakie powstały to RNA, RNA potrafi się samo replikować na poziomie molekularnym, przyczym repliki zazwyczaj róznią się od rodzica o 1/10 000 nukleotydów czyli powstaje mutacja, tak więc istniał kiedyś świat składający się z samych cząsteczek RNA jest to teoria Eigena według tej hipotezy po powstaniu koniecznych związków organicznych, powstały samoreplikujące się cząsteczki RNA , po pewnym czasie powstały kompleksy RNA-białko które lepiej spełniały funkcje katalityczne, póżniej prakomórki i w końcu pojawił się dzisiejszy schemat dziedziczenia DNA->RNA->białko. Oczywiście nie wszystko jest jeszcze wyjaśnione. Przypomina mi to trochę grę życie ze starszych komputerów gdzie powstawały komórki według pewnych założen, że na styku trzech komórek powstawała następna, a gdy jakaś komórka była samotna lub w sąsiedztwie więcej jak 4 to umierała, dawało to fajne efekty po narysowaniu jakiegoś kształtu. Do czego zmierzam, nie było momentu stwierdzenia jestem białko teraz ożyję, istniały pewne reguły (oczywiście bardziej skomplikowane niż w grze życie) którymi kierowała sie materia tworząc coraz bardziej skomplikowane układy, w wyniku ewolucji. W końcu jeden z tych skomplikowanch układów miał na tyle rozwinięty jeden z organów, że organ ten oprócz zapewnia przetrwania dał również mozliwość w chwilach wolnych zastanawiania się kim jestem i po co

Ale ja się z tym nie zgadzam. Bo skąd coś stwierdziło że zacznie się powielać? Owszem jest to teoria z wieloma nieścisłościami. Takich teorii jest bardzo wiele... każda może być prawdziwa i w każdej zadane zostanie pytanie: jakim cudem coś stwierdziło że będzie coś robić. Cokolwiek. Jak kamień mógł stwierdzić że się powieli... na samym początku... Tego pytania nie da się uniknąć w żadnej teorii... pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 104
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.