| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Prośba o wpisanie najciekawszego snu!!! | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 139 |
|
Witam forumowiczów, ostatnio zauważyłem, że na forum pojawiają sie posty dotyczące snów, ponieważ jest to bardzo ciekawy temat, prosiłbym was o krótką recenzje waszych najciekawszych snów... Ponieważ ja jestem człowiekiem, któremu śni się bardzo wiele i w miare dobrze to pamiętam opiszę wam jedno z moich najciekawszych doznań: Moja mego snu zaczyna się gdzieś w parku kamionkowskim w Warszawie, gdyż właśnie z tamtąd pochodzę... Siedzimy sobie z kolegami na ławce i omawiamy plan zakupów na Stadionie X lecia, gdy nagle podchodzi do nas grupa antyterrostyczna i prosi o wylegitymowanie, po daniu im dokumentów, okazuje się, iż jesteśmy najbardziej poszukiwaną grupą przestepczą, trudniącą się podrabianiem płyt w kraju. Zostajemy skuci i wsadzeni do specjalnego pociągu podstawionego na wschodnim. Po zdjęciu opasek z oczu- które wcześniej założyli nam komandosi okazuje się, że jedziemy pociągiem z wieloma dziwnymi ludźmi, zwierzętami, pilnowani przez klawiszy. Jedzie z nami bardzo wielu Rosjan, którzy jednak świetnie mówia po polsku. Po krótkich pytaniach przez nas zadanych okazuje się, że wywożą nas na Sybir na ciężkie roboty przy uszkodzonej elektrowni atomowej.... Jesteśmy wstrząśnieci!!! Cała podróż trwała niezawiele, gdyż każdy z nas został przytruty jakimś specyfikiem by nie pamietać drogi którą przebyliśmy. W końcu pociąg dziwnie się odmienia, naszym oczom ukazują się okna i baaardzo dziwny widok!!! Jest to ogromny kompleks leśny, przepiękny z ogromnymi grzybami, które widać przez okna, lecz i z tabliczkami, na których widnieją trupie czachy i dziwne napisy... W końcu zatrzymujemy się!! Gdy wysiadamy z pociągu, czuć piękny zapach sosen, słońce mocno przygrzewa, ale pewien człowiek ostrzega byśmy trzymali głowy wpatrzone w ziemię i nie spoglądali na boki, gdyż jak uważa mniej się napromieniujemy... W moim umyśle w tym momencie zapanował strach i ból, przenikliwe szczypanie gardła i oczu!!! Moim kolegom też to dolegało. Po długim i męczocym marszu naszym przymrużonym oczom ukazuje się widok niesamowicie uwierzcie, niesamowicie wielkiej elektrowni, dosłownie jakby połączyć ze sobą BEŁCHATÓW, TUROSZÓW, ŁAZISKA itd ci którzy mieszkają na Śląsku wiedzą o czym piszę!! Wielkie betonowe mega kominy, a pośród nich najmniejszy tlący się białym dymem. Wokół niego pełno strażników w maskach i psy, niektóre już martwe, straszny widok!!!!! Nagle jeden z więźniów zaczyna dostawać ataku epilepsji czy czegoś w tym rodzaju. Po krótkich spojrzeniach po kumplach postanawiamy uciec. Po ogromnych trudach udaje nam się wyrwać z korowodu, wbiegamy w ten ogromny las... Za nami słychać tylko coraz cichsze poszczekiwanie psów i przekleństw rosyjsko- polskich!!!! Dostajemy się do torów kolejowych, spragnieni wody i głodni. Na naszych rękach czujemy ból od kajdanek. Nastaje wieczór, siedzimy za nasypem i po cichutku staramy sie porozbijać kamieniami ów więzy... Gdy nam się udaje jest zupełnie ciemno, kolega tłumaczy nam, że gdy przejdziemy kilkaset metrów zrobi się jaśniej, gdyż przejdziemy biegun Ziemi:) tak też robimy. Nagle spostrzegamy jakąś starą drewnianą chatę. Powolutku idziemy w jej kierunku. Pukamy do środka otwiera nam jakaś dziwna kobieta i szybko każe nam wejść do środka. Tłumaczy, że nie jesteśmy pierwszymi uciekinierami, których u siebie gościła. Po zjedzeniu dziwnie smakującej zupy itd. pokazuje nam mapę, ale mówi, że kosztuje 1 $!!. Dajemy jej nasze złotówki, ona ucieszona, otwiera nam drzwi i pokazuje przecudowne jezioro, rzekomo Bajkał u łódź wiosłową. Uciekamy do niej w oddali słyszymy strzały i jęki!!! Trudno mi opisać ale płyneliśmy baardzo długo. Wreszcie spostrzegamy jakieś wieżowce i miasto!!!! Okazuje się, że to Moskwa:) buzie nam się uśmiechają... Po dopłynięciu do brzegu szybko wysiadamy, kolega zdejmuje koszulkę Legii, bo mówi, że bardzo jej tu nie lubią, a my się nie możemy narażać mafii rosyjskiej:) Wreszcie kradniemy jakieś rowery typu ukraina i jedziemy, jedziemy, jedziemy, głównie przez lasy i pola. Nieczujemy już głodu ani pragnienia tylko spoceni uciekamy, choć nikt już nas nie goni!!!! Gdy dojeżdżamy do Polski, a od granicy do Warszawy było może z 10 km, znajdujemy się przy jakimś dworcu, ale nie wiem jakim bo w Wawie takiego nie ma:) naszym oczom ukazują się nasi rodzice i znajomi. Gdy ich spostrzegamy płaczemy, oni płaczą, pojawia się moja dziewczyna, ale nie wiem jaka bo pierwszy raz widzę ją na oczy:) też płacze i mnie całuje:) oczywiście ja też płaczę:') Wchodzimy do domu siadam wygodnie w fotelu zasypiam, budzę się jakby nigdy nic a tu ci sami komandosi co nas zatrzymali!!! Proszę ich tłumacząc, że to tylko sen i pomyłka ale oni nic!! zaczynam się bić po twarzy by się obudzić, POMAGA. Uffff!!!! Jakby nigdy nic wstaję ubieram się idę do szkoły, bo wtedy jeszcze się uczyłem!! a tu moim oczom na szkolnym korytarzu ukazuje się widok tych kominów i opisana jest historia tego wybuchu, wtedy zalewa mnie krew!!!!!! Tlumaczę kolegom, że śnie i się nie mogę dobudzić, a oni się ze mnie śmieją i mówią, że to nie sen, że coś mi się pomyliło!!!! Kurcze myślę sobie rozpędzę się na korytarzu szkolnym i wyskoczę przez okno!!!! wyskakuje.. czuję niesamowity ból. Budzę się w szpitalu.... Patrzę przez drzwi a na korytarzu szpitalnym siedzą ci sami komandosi i obserwują ten pokój w którym leże. Postanawiam zasnąć bo czuję ogromne zmęczenie!!!! Gdy się budzę, dotykam czoła spływa z niego pot!!! Patrze przez okno i oddycham z ulgą. Powróciłem do świata żywych!!!! I to koniec mojego snu, ale mówie wam co przeżyłem w nim to moje. Bardzo dziwnie się czułem jeszcze przez pare dni, a ten sen pamietam do dziś, nigdy potem nie udało mi się czegoś podobnego przeżyć. P O Z D R A W I A M!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
|
|
|
Bardzo ciekawy sen. Czasem także pod koniec snu odzyskuje świadomość i nie mogę się ze snu uwolnić, ale czasami mam też od razu, pełne LD, co jest przyjemniejsze:) Ja miałam dość dawno, może nie ciekawy, ale intrygujący sen...Pamiętam, że wokół była ciemność, a przede mną stała jakaś dziwna postać, ni to człowiek, ni jakiś stwór...nie wiem...pamiętam tylko twarz i te OCZY!!! Takie przerażające... czerwone chyba... Zastanawiałam się kto to jest...a on jakby znał moje myśli wypowiedział słowa, które mardzo mocno utknęły mi w pamięć:
"To ja, twój Bóg, nie poznajesz mnie?"
Czułam od tej postaci coś złego. Nagle do tej ciemności zaczęło się wkradać jakieś światło, ale jakby coś je powstrzymywało i nie mogło się przebić. Nie pamiętam co było dalej, ale wiem, że otrzymałam jakąś myśl od tego światła, która mówiła, abym się nie poddała i dążyła do celu.
Wiem, że to brzmi jak idiotyczna historyjka, ale dla mnie to dużo, żeby opowiedzieć na łamach forum tak prywatny sen, mimo, że jestem anonimowa. Tego snu chyba nigdy nie zapomnę a szczególnie tych przytoczonych słów, nie wiem dlaczego:) Pa pa, pozrawiam wszystkich serdecznie:))))
|
|
|
Ja mam wiele takich.
Czesto sie budze, pol jawa pol sen, widze w drzwiach dwoch facetow, z nozem. Wiem ze przychodza mnie zabic. Twarzy nie widac, maja cos ala taka kula swiecaca, tak razila po oczach ze nie mozna bylo patrzec.Stali chwile az ich zauwaze a pozniej podchodzili i mnie lapali. Zawsze sie szarpalem, walilem w sciane, krzyczalem. szarpalem sie jak wariat. Ale po chwili jakos mnie lapali i sie uspokajalem. Pozniej sie juz normalnie budzilem. Ale zawsze zmeczony, czasami poobijany jak sie gdzies walnalem, noga w cos tam. Czy rekoma. Pytalem w domu, kumpli w wojsku, ale nikt nic nie slyszal. W wojsku powiedzieli ze wymyslam. Ale raz kumpel sie obudzilem caly podrapany, poobijany, przeze mnie. Znow mialem taki sen na jawie i pamietam dobrze jak w niego walilem zeby sie obudzil, szarpalem go, kopalem, darlem sie ile sil, ale on spal. Tych dwoje ludzi podchodzilo i czesto mna najpierw rzucali o sciane, znecali sie fizycznie. W pewnym momencie sie uspokajalo. Nagle sie zaczynalo, spalem, budze sie i widze tych ludzi, i nagle sie konczylo. Z wojska dawno wyszedlem, i czasami zdarza sie jeszcze, ale mniej.
Wtedy tez mialem dziennie sen o smierci. Mojej smierci. I zawsze byla inna. Raz pajaki zjdly, raz zabili, waze, zazwyczaj rozne dzikie zwierzeta mnie zjadaly.
Mialem wtedy tez sen taki najdziwniejszy. Stalem na podworzu, i nagle sie zapadlem. Jechalem taka slizgawka, jak na basenie, okragly przekroj, sciany czerwone, palily sie, krwia ociekaly. Na koncu tego tunelu wyladowalem na swoim lozku, w swoim pokoju. Sciany sie palily, resztki scian, kikuty, wiedzialem ze jestem w piekle.
Czesto jak sie przebudze czuje jakas obecnosc obok siebie, i zawsze cos lub ktos chce mnie zabic.
Ale ostatnio bardzo czesto jakas zmora mnie dusi. Zawsze jak spie na plecach to siada mi na klacie, czuje to, kolanami przytrzymuje rece i nie moge sie ruszac ani glosu wydac z siebie. I mnie dusi. Az po jakims czasie resztakimi sil uda mi sie krzyknac i wszystko ustaje. Jak spie na brzuchu lub boku nic takieo sie nie zdarza.
Moze ktos sie zna na takich rzeczach? zawsze budzilem sie mokry, zmeczony bardzo, czesto obolaly i wiem ze to bylo na jawie, budzilem sie zawsze, nie byl to sen. Wiecie co mam na mysli pewnie. Ale w wojsku bylo nas 16 chlopa na sali i nkt nic nie slyszal, a kumpel dziennie prawie byl poobijany, ale nic nie czul jak go szarppalem.
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
O reszcie się nie wypowiem, ale to co nazywasz zmorą, to mógł być po prostu paraliż senny. Nie możesz się ruszyć, wydobyć głosu...Mi się on zdarzył kiedy nie miałam wystarczającej ilości tlenu np. kołdra na głowie. Pisałam o tym w starym temacie oobe. Poczytaj tam co Duch o tym sądzi.
|
|
|
Mogl byc, ale slyszalem rozne wersje o tej zmorze, ale chyba nikt nie wie co to wlasciwie jest. Wyraznie czulem ze cos mnie trzyma, zebym delikatnie mowiac, uszkodzic mnie.
Ta "zmora" to jedno, ale cala seria pozostalych snow, przyklady wymienilem wczesniej, tez zadziwiajaca jest.
Pani Anko, mam prosbe. Pan Duch tak duzo pisal na tutejszym forum, ze nie wiem co dokladnie mam poczytac. Moglaby pani wskazowki udzielic, ktory to watek?
Pozdrawiam.
|
|
|
Duch po prostu sądzi, że paraliż senny prowadzi do oobe. Kiedy mu napisałam o swoim, odpowiedział aby z nim nie walczyć, przetrzymać walkę o oddech i spróbować wyjść. Ludzie od baaaardzo dawna piszą o sennych zmorach. Moim zdaniem są to po prostu paraliże związane niedopływem tlenu. Nazywali je m.in."Dusiołek", wydaje mi się, że uważali je za jakieś zmory, bo po prostu nie umieli nazwać tego zjawiska.
|
|
|
ja mialem ciekawy sen.hmmmm sen????????na to pytanie nie znam odp.dlaczego????oto moja historja.!!!!!!!!!
bylo to jakis czas teu.obudzilem sie i przedemna zobaczylem pstac.chcialem wstac zobaczyc kto to ale bylem sparalizowany .nie moglem ruszyc ani reka ani noga ani nawet otworzyc ust.ta postac wygladala jak by byl to kosmita.glowa bardzo owalna oczy podluzne wielkie na 1/3 glowy.glowa pokryta byla jak by jakimis łuskami czy cos takiego bo bylio widac pelno kreseczek.stal na przeciwko mnie przy meblach a do kaola niego bylo cos w rodzaju mgly!!!!!kiedy owy kosmita jak ja go nazywam zobaczyl ze sie obudzilem i go zobaczylem nagle w glowe uslyszalem .spij.masz spac .zamknij oczy musisz spac.oczy same mi sie zamykaly ale ja na sile je otwieralem co bylo bardzo trudne bo powieki stawaly sie coraz ciesze.kiedy zobaczyl ze se nie poradzi ze moja silna wola nie pozwolila zamkac sie ocom widzialem jego dlugie rece kture siegaja w rug sufitu.po czyym zucil we mnie czym nie materjalnym nie widzialnym i w ym momecie zasnole.po chwili zerwalem sie z luzka i nikogo jusz nie bylo w pokoju bylo czuc tylko sfad spalonej gumy.puzniej nawet zapach zniknol.pamietam to ze szczegulami a od tamtego wydarzenia minol ponad rok.
wiec jesli pamietam to ze szczegulami czy mugl to byc sen.czy sen pamieta sie ponad rok ze wszelikimi szczegulami???????wierze ze to nie byl sen.a pozatym od tamtej pory codziennie boli mnie glowa co tesz wydalo mi sie dziwne!!!!!!!wydaje mi sie to prwadziwe ze nie byl to sen.ciekaw jestem waszej opini jesli chcecie sie pdzielic nia osobiscie piszcie na maia lub na gg3708633.ozdrawiam.
|
|
|
siemanko.twuj sen jest zleka dzwny.heh dobry material na scenarjusz do filmu .myslales o tym???????? sen dziwny zarazem ciekawy.i ci anty teroysci warszawcy.heh dobry material na film.pozdrawiam
|
|
|
No dobra. Ja nie mam jedynego najciekawszego snu , ale śni mi się miasto. Śni mi się regularnie i jest obszarem i terytorium wydarzeń moich psychodelicznych snów.
Jest ono trochę podobne do Warszawy z infrastruktury. Natomiast architerktura to Cesarski Wiedeń , monumentalność. I tak jest z każdą budowlą. Każda z nich jest b wysoka i we wspomnianej architekturze. Miasto wampiryczne.Zawsze akcja rozgrywa się nocą , rzec by można NIGDY nie śniło mi się w barwach dnia. Zawsze wąskie ulice oświetlane neonami, lampami itd. w iście barokowej architekrurze budynki i ciasne . zasyfiałe uliczki z nierówną nawierzchnią , tak jak w wawie. Co dziwne , są tam ulice główne tak jak marszałkowska ale szekorości pasa startowego. Po całej jej szerokości chodzą piesi a ciasnym paseczkiem pośrodku jadę futurystyczne auta (!). Miałem okazję w jedym ze snów poruszać się takim bolisem. Mijaliśmy ludzi doasł. kilkadziesiąt centymetrów. Jadąc tym wozem widziałem coś w rodzaju kościoła - głównego budynku w mieście. Jedyna budowla do której mógłbym przyrównać ją to Notre Dame , ale wydawała mi się większa niż ta w Paryżu.
Przygody tam rozgrywają się różne , nie będę wszystkich opisywał. od akcji w rodzaju matrixa do zwykłych pogoni przez ciasne przedmieścia. Najzwyklejsze to takie , gdzie zgubię się wśród ekstramalnie futurystycznych bloków i próbuję znaleźć drogę wyjścia. Dzisiaj będę z kumplem oglądalł film u niego w domu a rano śniło mi się , że wyruszam do niego i sceneria dom po domku zamienia się w to miasto. Zgubiłem się kilkadziesiąt metrów od mieszkania. Ulice futurystyczne , jakieś grupki w rodzaju futurystycznych breakdancer'ów tańczą na rampach , boję się aby mnie nie zaczepili. Masa menelstwa na nocnych ulicach , uciekam i boję żebym nie zginał. Ktoś za mną woła i uciekam. Wogóle czuję się jak na Pradze a jestem metalowcem brrrrr.... Potem znalazłem się hipergigantycznej futurystycznej pływalni w wielkimi rurami - zjeżdżalniami ,gdzie byli ludzie ze wszystkich stron świata. Jaka psychodela. Kwach byl dyrektorem pływalni.
|
|
|
Twój sen też był bardzo ciekawy. Zastanawia mnie to, czy sny są odzwierciedleniem naszych charakterów- tak po części??
|
|
|
Aprospos miasta, mi śni się co i raz wspaniałe miasto, przepiękne, nowoczesne, z dużą ilością parków i wieżowcami z białego kamienia, położone ono jest nad brzegiem krystalicznie czystego, zielonego jeziora, na którym nie ma fal ani nikt nie pływa, w tym mieście nie ma ludzi, tzn może kilka osób ale nigdy z nikim nie rozmawiałem, pojawiam się raczej w tamtym miejscu dla relaksu itp...
|
|
|
Post ten umieściłem tez na Astralu tam tez jest o snach.
Zanim opowiem o moim śnie, krótki wstęp.
Moja Kuzynka bardzo młoda, zmarła na raka, zostawiła dwie małe dziewczynki, gdy nie było już żadnego ratunku metodami konwencjonalnymi rodzina zwróciła się o pomoc do grupy Reiki z Wrocławia, wszystkiego nie będę opisywał bo nie oto mi chodzi, w każdym razie w dniu śmierci Kuzynka była w domu a Panowie z Reiki byli cały czas na telefonie i próbowali ją przekonać by nie odchodziła (oczywiście nie robili tego telefonicznie, przez telefon rozmawiali z ciotką)
Powiedzieli Ciotce że Kuzynka już nie ma siły walczyć i chce odejść, Kuzynka była cały czas nie przytomna lub w półśnie, wszystko trwało około 2h gdy w końcu Kuzynka umarła i w tym momencie świeca zapalona obok zapłoneła większym jasnym ogniem.
Jakiś miesiąc po pogrzebie miałem świadomy sen ale tak świadmomy jak nigdy w życiu (no może w dzieciństwie takie się zdażały ale napewno nie tak mocne), sen był z moją kuzynką, byliśmy w pięknym kwitnącym sadzie, bez wietrzna pogoda wiedziałem że to sen, wiedziałem że to napewno moja kuzynka a nie mój sen o niej. Nie pamiętam dokładnie słowo w słowo o czym rozmawialiśmy, jedynie wiedziałem że jest bardzo smutna i że się czegoś obawiała powiedziałem jej zeby przychodziła do moich snów kiedy tylko bedzie chciała, że to jest świetna forma komunikacji, tylko się uśmiechneła, gadaliśmy jeszcze o jakiś pierdołach, gdy powiedziała mi że na nią już czas, i wtedy z daleka zobaczyłem czarną limuzynę podjeżdzającą do nas, miałem uczucie, że ta limuzyna jest czymś negatywnym, nie powiem złym a przynajmniej wiedziałem że nie stanowi dla mnie zagrożenia, gdy się zatrzymała wysiadł z niej mężczyzna niskiego wzrostu(wręcz karzeł) gruby pryszczaty bardzo nie przyjemny, nic się nie odzywał tylko otworzył drzwi, wiedziałem że moja Kuzynka nie chce jechać, czułem też że musi, wsiadła i odjechała ja się obudziłem, było to 2 lata temu, niestety więcej nie przyszła.
Powiem wam jakie mam odczucia po tym śnie i wnioski jakie mi się nasunęły. Moja Kuzynka umarła w obecności kogoś z dużą wiedzą na temat Energii i dużą siłą duchową praktycznie osoba ta wprowadziła ją w świat jej całkiem nie znany ten ktoś mógł spowodować że odrazu przejeły ją istoty temu komuś znane które wcale nie muszą być zaintersowane dobrem mojej Kuzynki w tamtym świecie, powiem bez ogródek moja kuzynka sprawiała wrażenie jakby była pod czyimś silnym wpływem, a ja jej nie mogłem w ogóle pomóc, serce mi sie od tego krajało jak wsiadała do tej limuzyny.
|
|
|
Dzieki za opis Twojego snu, jest on dowodem, że nasze myśli są dostępne nie tylko w życiu doczesnym ale i na pograniczu duchowych absencji!!!!
|
|
|
Nie było lekko w tym wojsku.Moim zdaniem byłeś blisko [niechcianego] obe,-gdybyś w owym paraliżu zachował się spokojnie ,nie walczył o ruch,krzyk zbawienny,to doświadczyłbyś samoistnego wyjścia.W opisie widać wiele cech [przed wyjściem],paraliż [bezruch],wymachiwanie rękoma [astralnymi-jednak],niby krzyk-[astralny jednak],zlanie potem,-typowe przy takich] obe.Myślę że i kolega miał nieżle poobijanego astrala,-słowem- ruszałeś się w swym ciele jak duch w kajdanach,dlatego wszystko nie było snem,lecz byłeś uwięzionym duchem na jawie.-cze.ACHA BYĆ MOŻE SIĘ MYLĘ.
|
|
|
Przepraszam ze dopiero teraz. Nie mialem dostepu do neta.
Pani Aniu, dziekuje za wyjasnienia.
Panie Duch. Chcesz powiedziec, ze moglem przejsc do stanu OB? Z tego co wiem to nie to to latwe. Potrzeba wiele lat praktyk, cwiczen, itd.
Bylem uwiezionym duchem, rozumiem ze wyszedlem ale nie do konca. Albo sie myle.
Interesuja mnie te tematy, aczkolwiek jestem pasywny w zaglebianiu sie bardziej w tamacie.
Jak sie nie myle, Egipcjanie wierzyli ze odwiedzali nas obce cywilizacje z Syriusza i Oriona. I chyba jeden z tych tuneli wentylacyjnych w wielkiej piramidzie wskazuje na Syriusza. I Oriona. Ale nie jestem pewny. Jesli sie myle, przepraszam. Ale jakos tak to jest.
W kazdym badz razie, syriusz byl psem oriona, a orion wygany skas tam i za cos tam.
He, teraz juz wiem ze cos popieprzylem.
Jak wiemy, Syriusz to gwiazda. Pozniej sie okazalo ze to dwie gwiazdy okrazajace sie wokol wspolnego srodka. Jakis czas temu wyczytalem, ze wykryto jakies zaburzenia w ruchy tych gwiazd. Ale przyczyny nie odkryto. Podejrzewa sie jakies planety pobliskie, lub cos innego. Ale na razie to podejrzenia.
Snilo mi sie niedawno, ze wyszedlem przed dom i spojrzalem na niebo. Bardzo czesto spogladam do gory. I tak sobie patrze na gwiazdy, i nagle zobaczylem Syriusza. Caly uklad syriusza. Byl tak wielki ze cale niebo przeslanial. Byly wlasnie tam te dwie gwiazdy, ktore sie okrazaly, a wokol jednej z nich krazyly 3 malenkie planetki. I wszystko to widzialem bardzo wyraznie.
Po chwili obrocilem sie do tylu, o 180 stopni, i zobaczylem ogromy gwiazdozboir Oriona. Takze pokrywal cale niebo. Uklad taki jaki znamy, ale w granicach ukladu calego, jakby w nim zamkniete umieszczonych bylo kilkanascie uladow planetarnych. Z wlasna gwiazda i planetami.
Przygladanlem sie temu, obrocilem sie w lewo o 90 stopni i zobaczylem twarz norweskiego polarnika, Amundsena. Nie pamietam jak sie dokladnie pisze to nazwisko. Co on ma wspolnego z tymi dwoma ukladami pojecia nie mam. Co robil we snie nie wiem. Przygladalem sie temu wszystkiemu, i uslyszalem jakis glos, docierajacy do mnie z przestrzeni. Znaczy glos mowiacy cos do mnie, ale nie pamietam co, nawet chyba nie zrozumialem tego.
W Afryce zyje jakies plemie, dokladniej jakos w Nigerii chyba, ktore twierdzi, ze kiedys odzwiedzali nas przybysze z kosmosu. Ale kto tam uwierzy jakiemus plemieniu, naukowacy i tak zawsze wygraja. Szaman z tego plemienia, w czasie rozmowy z jakimis badaczami, podobno wiele rzeczy opisywal, opowiadal. Mlo tego, potrafil narysowac uklad, skad niby ci przybysze maja pochodzic. Narysowal nasz uklad sloneczny i jakis inny. Okazalo sie, ze to co narysowal idealnie pasuje do syriusza wlasnie.
Skojarzylem te fakty, i sobie pomyslalem, ze moze cos w tym jest. A co we snie oznaczal Amundsen pojecia nie mam.
Wiem, ktos powie to tylko sen, ale z drugiej strony, az. Az, bo nietypowy, nie jest to moj pierwszy taki sen.
W kazdym badz razie, ja tylko opowiadam.
Duch, dziekuje za wyjasnienie. Niezaleznie czy sie mylisz czy nie, doceniam checi wyjasnienia.
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
To prawda, że z piramidy Cheopsa wychodzi tunel, którego wylot padał wprost na Układ Oriona. Wg. tego układu odwzorowano budowę piramid a Nil przyrównano do Drogi Mlecznej.
|
|
|
Tak właśnie ,mogłeś niechcący wypaść z ciała ,OBE miałbyś -gratis.Wcześniej wspominała coś Anka o dziwnym śnie ,-kiedy była mała,-myślę że to było całkiem [wyrażne] wyjście z ciała.Anka wtedy była przekonana że to sen,lecz taki inny ,lecz tak całkiem pewna że spi -jednak nie była ,-dlatego właśnie doskonale to pamięta.-cze.Acha -tego się nie zapomina,jest [dziwnym przeżyciem]-dla kogoś kto nic o OBE nie słyszał,dla dziecka,-np.-Anki.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 139 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |