| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Wszechświat (jego sens i pojęcie) | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 23 |
|
Ok.Według mnie jest tak, (najpierw o wielkosć kosmosu i jego procedurze)
Wszechwiat jako taki ma koniec. Np. Docieramy do pewnego punktu we wszechwiecie i pzredostajemy się do innego miejsca we Wszechwiecie, albo innego wymiaru, albo wszystko zależy od naszej podwiadomosci. Pozaty wszystko może wyglšdać zupełnie inaczej (zależnoci między wymiarowe) np. takie że w naszym wiecie sš przedmioty, materie, ludzie... przypucmy że atom, bšd czšsteczka to wszechwiat (inne wszechwiat) przecież niemożemy założyć ile jest wszechwiatów, a mylę że jest to zależne od iloci wymiarów (a ich może być nieskończenie wiele) Tak... czemu nie założyć że wszechwiat to czšsteczka innego wiata. I tak w kółko i w kółko... przecież tylko TU na ziemi i za życia liczy się czas i przestrzeń (tu mam na myli wielkoć)
Czym jeszcze może być wszechwiat? hmm... pomylmy... Wiecie, ja mam od zawsze jak myle o wszechwiecie i nieskończonoci wrażenie, że Wszechwiat to kula, tyle że wszechwiat nie znajduje się na jej powierzchni, tylko w niej. Wyznaczajšc pierwszy lepszy punkt w rodku kuli możemy założyć że tam znajduję się nasz układ słoneczny albo ziemia. A gdybymy dotarli do krańca wszechwiata tereportowalibymy się gdzie (tak jak mówiłem np. do innego wymiaru)
Czemu też nie założyć że jestemy dziełem czego-kogo większego (wszechmocnej istoty) założyciela tej 'gry'... może kto się nami bawi tak jak my gramy w monopol albo simsy. Najwpanialsza istota we wszechwiecie. Naukowcy mówiš że wszechwiat jest nieskończony, a ludzki umysł jest za bardzo ograniczony by to pojšć. Ja sšdze że ejst to zbyt banalne wyjcie. Przecież ludzie-nasza cywilizacja-i sam wszechwiat- To wszystko est zbyt złożone i perfekcyjne by było dziełem niczego albo dziełęm przypadku. (nie chodzi mi oto że ludzie sš doskonali jako cywilizacja, tylko jako sens samego istnienia)
Oczywicie to tylko moja nieudolna teoria i możecie jš pucić mimo woli... mylę jednak że dla niektórych to może dać do pomylenia.
A czy wszechwiat się skończy i nastanie pustka? tego nie wiem... może wtedy gdy najpotężniejsza istowa w kosmosie zechce zakończyć 'grę'
VanRydel
|
|
|
nasz wszechswiat jest taka kulka, ktora wisi n naszyjniku takiego rudego kotka ( MIB II =P )
a tak powaznie, to naukowcy juz jakis czas temu zmienili zdanie i uwazaja ze wszechswiat jest skonczony.
a jak jest naprawde.. wciaz odkrywamy coraz to kolejne karty, dopsowujemy corazto kolejne elementy tej niesamowitej ukladanki :)
|
|
|
nasz wszechswiat jest taka kulka, ktora wisi n naszyjniku takiego rudego kotka ( MIB II =P )
a tak powaznie, to naukowcy juz jakis czas temu zmienili zdanie i uwazaja ze wszechswiat jest skonczony.
a jak jest naprawde.. wciaz odkrywamy coraz to kolejne karty, dopsowujemy coraz to kolejne elementy tej niesamowitej ukladanki :)
|
|
|
a czytalem gdzies ze wszechswiat ma znowu zaczac sie kurczyc, wiec moze za jakis czas kraniec wszechswiata sam do nas przyjdzie ;))))
|
|
|
Wszechwiat
hm. ja też myle (rozważam) podobnie. Myle że wszechwiat to kula, która się oczywicie rozszerza. Ale idšc dalej do granic tej kuli, atomy sš coraz bardziej rozrzedzone. To znaczy im bliżej rodka wszechwiata tym gęstoć materii większa. Wszechwiat się cišgle powiększa aż do całkowitego rozproszenia. Jak wspomniałem na granicach "naszego" wszechwiata materia jest bardzo rozrzedona. Poza materiš nie ma nic to znaczy że żaden atom nie może tam połšczyć się z drugim i nic materialnego nie może tam istnieć. Tam włanie panuje próżnia totalna. Ponadto myle że istniejš inne wszechwiaty ale nie można się do nich dostać z jednego do drugiego. Jest taka możliwoć ale tylko gdy np. dwie kule (wszechwiaty) zderzš się ze sobš co powinno być bardzo możliwe dlatego że normalnie we wszechwiecie galaktyki łšczš się ze sobš tworzšc nowe.
Gdy bardzo dobrze poznamy pojedyńczy atom, poznamy wtedy wszechwiat bo myle że działa to bardzo podobnie. Ponadto myle że w "nieznanej materii może istnieć bardzo wiele wszechwiatów, które powstajš i ginš jak gwiazdy. ( O gwiazdach mamy już jakš wiedzę).
Życie
Idšc w stronę powstania życia myle że życie powstało tu na ziemi czy gdziekolwiek na bazie przypadku. To znaczy im więcej chaotycznej materii tym większe prawdopodobieństwo stworzenia jakiego kształtu itd. Daje to wiele do mylenia.
Jeżeli życie powstało z chaosu materi to bardzo trudno sobie wyobrazić jak wiele tej materi musiało by być. Także to że żyjemy tu na ziemi, musimy być unikatami w przeogromnym chaosie materii. Być może "kto" to wykorzystał póniej i ukierunkował życie na ziemi ale to już inna historia.
Wszystko to znaczy ziemia, powietrze, materia ludzie czyli cała materia jest zbudowana z tych samych elementów.
Czas.
na koniec jedna sprawa. Czas to najbardziej względna sprawa we wszechwiecie. Wyobrażam sobie bańkę mydlanš w trakcie kiedy ona pęka. Tak między innymi wyobrażam sobie czas życia wszechwiata. Życie galaktyki we wszechwiecie jest nieporównywalnie krótsze. Życie gwiazdy jeszcze krótsze, życie układu planetarnego jeszcze krótsze, życie planety jeszcze krótsze, czas trwania życia na planecie jeszcze i czas życia gatunku ludzkiego jeszcze krótszy i w końcu czas życia pojedyńczego człowieka...
|
|
|
wszechswiat ma ponoc 12 mld lat a nasze slonce pozyje jeszcze jakies 5 mld wiec co do czasu to mozliwe ze jest zupelnie inaczej.
[%sig%]
|
|
Pszed urzyciem zapoznaj sie z tresciom ólotki dołonczonej do opakofania bonć zkonsóltój sie z lekażem lub farmacełtom. |
|
Zawsze sie zastanawiam, jak oni te lata i odleglosci licza ???
Przeciez to jest wyssane z palca !!!!
|
|
|
To jest Gosiu doć proste, ale trzeba znać troszkę fizyki(optyka, interferometria).
Nie będę się wywnętrzać, bo i tak nie pojmiesz. Możesz jednak ufać tym danym z
dokładnociš do 50%.
Oni badajš, jak długo leci wiatło od najdalszych widzialnych obiektów. Ja uważam,
że jedyny prawidłowy wniosek jaki z tego płynie jest taki, że:
wszechwiat ma co najmniej te 12-16 mld lat.
To znaczy, że może mieć więcej, ale starszych obiektów nie widać, bo sš za daleko,
a nasze teleskopy sš zbyt słabe.
To tyle.
Nie ma żadnych dowodów na istnienie innych poza naszym wszechwiatów.
Być może jest on jedynym. Nawet gdyby tak było, to i tak jest ogromny, więc
nie ma czego żałować.
pzdr
|
|
|
cholera, przecież to wszystko jest bardzo dziewne! Co to do jasnej cholery jest wszechwiat i jaki on ma sens
|
|
|
nie zastanawiaj sie, tylko wlacz tv i obejrzyj kolejny odcinek klanu :D
po to to jest, zeby ludzie mieli alternatywne zycie w tv by nie myslec za duzo nad swoim ;)
|
|
|
Nie ma dowodów że istniejš inne wszechwiaty ale z fizycznego punktu widzenia myle że istniejš. Tak jak np. dwa atomy, które współtworzš materie tak naprawde nie sš ze sobš połšczone tylko działajš na siebie wzajemnie poprzez pole magnetyczne. Raczej nie wierze że istnieje tylko jednej kuli (wszechwiat) w próżni bo sama z siebie nie mogła by istnieć, poruszać się itd. Jeżeli już o tym mówimy to minimum muszš istnieć dwa wchechwiaty pełne materii aby nawzajem na siebie odziaływać.
Prędkoć wiatła czyli 300 000 ty kilometów na sekunde to według najnowszej fizyki stała, która nie może być szybsza. Jeżel odległoć w "próżni" wynosi 100 lat wietlnych to znaczy że wiatło lecšc z prędkociš 300 000 ty km/s doleci do celu w cišgu 100 lat ziemskich. Czy to dużo? Dla nas tak ale dla życia wszechwiata to mniej niż nanosekunda...
Sens tego wszystkiego?
Ciężko co stwierdzic o wszechwiecie ale nasz układ planetarny to maszynka typowo "zbudowana" z rozmysłem machina po to aby tu na ziemi mogło istnieć jakiekolwiek życie. Bardzo wiele już wiadomo o tym że poszczególne planety naszego układu, odległoć gwiazdy (słońca) od ziemi, wielkoć ziemi, odlegóć księzyca od ziemi sš wręcz dopasowane co do centymetra tylko po to aby tu na ziemi mogo stale istnieć życie.
Czy wiecie że gdyby nie saturn to na ziemi nie mogło by wogóle istnież życie? To samo ze słońcem. Gdyby było tylko odrobine bliżej ziemi nic nie mogłoby istnieć bo cała planeta byłaby goršcš pustyniš bez wody. Gdyby ziemia była tylko trochę mniejsza niż jest teraz na ziemi panowałyby cišgle mrozy.
Podsumowujšc.
Nasze życie, a życie materii we wszechwiecie to dwie różne rzeczy. Być może materia zawarta w tej przestrzeni sprzyja rozwojowi życia ale trzeba je ukierunkować, umodelować itp. Także jeżeli przyjmiemy że życie na naszej planecie stworzył Bóg (lub stwórca czy stwórcy) to na pewno nie stworzył materii, wszechwiata i sensu tego wszystkiego. Być może "nasz Bóg" też do końca nie zna swojego sensu istniena.
|
|
|
Hm, ale zakwasiłe, panie blash. W podsumowaniu oczywicie.
Od razu widać, która częć jest twoja. Brak logiki we wnioskowaniu.
Pzdr
|
|
|
Głoszenie teorii o wszechwiecie powstałym samorzutnie wymaga wiary większej od wiary w Boga. Pierwsza możliwoć wydaje się o wiele bardziej nieprawdopodobna.
Wyobrażcie sobie: nicoć, nie ma nic, nie ma czasu, przestrzeni, próżni - absolutna nicoć i nagle ni z tšd ni z owšd pojawia się uporzšdkowany wszechwiat, który rzekomo powstał w wielkim wybuchu z małej czšstki materii, i tu pytanie: skšd wzięła się ta czšstka skoro nie było nic?
|
|
|
byla jedna mikroskopijna czasteczka zawieszona w nicosci i nagle przybyl praplemnik i zderzyl sie z ta czasteczka, ktora go sobie wymyslila. i tak czasteczka czerpiac energie z nicosci zapoczatkowala proces kosmo-mitozy ;)
nobla przyznacie pozniej ;P
|
|
|
A skšd się twoim zdaniem wzięła ta mikroskopijna czšsteczka?
|
|
|
ktos nie posprzatal dokladnie po poprzednim wszechswiecie, proste-logiczne, co nie? =D
|
|
|
A skšd się wzišł poprzedni wszechwiat? zrozum że bez ingerencji siły wyższej nie da się wyjanić powstanie wszechwiata.
Spróbuj mnie przekonać.
|
|
|
poprzedi wszechswiat powstal z mikroskopijnej czasteczki zawieszonej w nicosci i nagle przybyl praplemnik i zderzyl sie z ta czasteczka, ktora go sobie wymyslila. i tak czasteczka czerpiac energie z nicosci zapoczatkowala proces kosmo-mitozy ;)
nie widzisz ze sobie jaja robie?
to przeciez oczywiste ze samo z Siebie nic nie powstalo :) ja umywam rece, to Boża sprawka, cudowna nieprawdaz?
choc kiedys czytalem raport pewnej osoby, ktora po spaleniu Salvi Divinorum (tzn boskiej szalwii/szalwii magicznej) miala wizje, ze nasz swiat jest projekcja, jakoby snem i gra, zabawa.. czyms w tym stylu istot wyzszych bytow :)
"kazdy ma swojego bzika, kazdy swoje hobby ma...." ;)
|
|
|
Widziałem że sobie jaja robiłe kpiarzu:) i dlatego chciałem cie sprowokować do poważnej wypowiedzi.
|
|
|
Nie mogło co powstać z niczego. Dlatego sensowne jest twierdzenie że musi istnieć więcej wszechwiatów, które "żyjš" jeden dzięki drugiemu. Tak jak z gwiazdami. Przeciez też nie sš wieczne. Gdy wybuchajš jako supernov'y pył i gaz, który po nich zostanie jest budulcem dla innych gwiazd i tak w kółko.
Być może proces poza wszechwiatami jest nieskończony. Natomiast życie samego wszechwiata i wszystkich procesów w nim zachodzšcych jest okrelony, czasowy.
Najlepszš teorię majš niektórzy rosyjscy naukowcy. Mówiš oni że wszechwiat jest jak balon, którego obiętoć cišgle ronie. Z tego "balonu" mogš w tym samym czasie kiełkować inne. Gdy ten nowy wyronie, jego "matka" już zdšży się rozproszyć i taki proces trwa nieustannie.
Zresztš może być w tym dużo racji bo przestrzeć nie skupia materi tylko jš rozprasza. Gdy rozsypiesz np. kilo cukru w "próżni" to każde ziarenko poleci w innym kierunku.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 23 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |