| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Granice miłości | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 22 |
|
Czy w imię miłoci i dla miłoci wszystkie chwyty sš dozwolone? Często przekraczamy granice zdrowego rozsšdku w imię tzw. miłoci. Dla miłoci jestemy zdolni zostawić męża, żonę. Bšdz też usprawiedliwiac swoje skoki na boki - bo przecież kochamy, bo to miłoć....czy sex?, czy chemia, może hormony. Wróżby - bo kocham i żyć bez niego nie mogę. Czy w imie tej własnie miłoci mozna budować szczęcie na nieszczęciu innych?
|
|
|
Hmm... szczęcie...
plus male zakłopotanie na widok tego kogo innego...
Ale generalnie szczęcie...
Mam nadzieję, że taka odpowiedz jest zrozumiała...
Pozdrawiam
|
|
|
Może takie to czyje szczęcie...
Julian Tuwim - SCHERZO
" (...) Wesoło się miała - i nagle w płacz,
Sam miech jš rozpłakał i trzęsie,
I łka,i zanosi się łzami: "No patrz!
No patrz! rozpłakało się szczęcie!" (...)"
|
|
|
aga Jest bardzo zrozumiała....ale nie w tym rzecz. Pytanie czy w imie tego szczęscia wszystko wolno? Czyli jedna miłoć odchodzi , druga przychodzi - i tak kolejno , jedno po drugim......bo znów sie okazało,że to nie to szczęcie. Przy takich wyborach i decyzjach pozostawiani sa złamani i oszukani. Gdyż najpierw gorace słowa kocham....kocham - potem juz tylko zgliszcza. A jeli sa dzieci ? Czy i wówczas to własne szczęcie ma usprawiedliwienie?
|
|
|
Witam.
Powiem tak. Miłoć?-nie ma takiego czego! Jest chwilowe zauroczenie następnie przywišzanie - przyzwyczajenie. Skok w bok jest wtedy gdy zaczynasz się nudzić lub nie dostajesz tego czego oczekujesz lub sobie wymarzyła. "Miłoć" to reakcja chemiczna w naszym mózgu. Zawsze poczštkowe zauroczenie może przerodzić się w chorobę. Jest takie powiedzonko - " i kotka można zagłaskać". Poznajesz drugiego człowieka ,dobrze się wam razem żyje , rozmawia , przebywa we własnym towarzystwie i już - cała miłoć. Bardzo dużš rolę odgrywa miłoć fizyczna bez niej nie ma zwišzku lub szybko zwišzek ten się kończy.
Dużo osób wišże się z drugš osobš , żyjš razem , majš dzieci tylko dlatego że boja sie samotnoci - na staroć.
Jest to tylko moje zdanie.
Powodzenia w "miłoci"
|
|
|
ZBIGNIEW To nie tylko chwilowe zauroczenie , potem przywišzanie - zbytnio uprociłe. Nie o to chodzi czym jest miłoć ale czy w imie tzw. miłoci jak jš zwał tak zwał - kobieta czy też mężczyzna ma "prawo" urzšdzać sobie skoki na boki, czy też totalnie zniszczyć wczesniejszy zwišzek tylko dlatego,że kto inny stanšł na drodze i mniema się,że to jest włanie miłoć....zresztš taka sama nic nie lepsza czy gorsza jak poprzednio. Własnie kwestia zauroczenia bardziej zwodzi człowieka, gdyż zauroczenie odczytuje się jako miłoć - a tak nie jest. Miłoć to co więcej , to nie tylko przywišzanie - to relacja wzajemnej wymiany. Częstokroć podejmujemy decyzję o wspólnej drodze będšc pod wpływem zauroczenia , gdy okazuje sie że brak jest uczucia miłoci wówczas ludzie zaczynajš szukać, węszyć.....w konsekwencji prowadzi do rozstania. Dobrze jesli odbywa sie to za obopólnš zgodš , bez żalu- to co innego. Jesli natomiast jedno tylko kocha a drugie jest już znudzone bšd olnienia dostało ,że to nie miłoć.....ooooooo tu juz powstaje problem. Zupełna tragedia - gdy jest dziecko - czy wówczas jest usprawiedliwienie? Trudne wybory ! ale nie dla wszystkich :):):)
|
|
|
Hmm... Trudno stwierdzi. Możemy mówic o Miłoci, zauroczeniu, namiętnosci albo zwykłym pożšdaniu. Wiecie, zauważyłam, że Ci sš w stanie powiecic wszystko dla miłosci, którzy czujš się samotni i/albo nie majš/nie mieli nikogo przy sobie. Tak więc w stanie euforii: "Wreszcie kto mnie zauważył" robimy różne dziwnie rzeczy... Przetestowane przeze mnie ;)
Szczęscie na nieszczesciu innych. Pojęcie względne. Zawsze, gdzy się zakochamy, przymykamy oko na wszystkie wady i niedogodnoci. "Na pewno jš zostawi dla mnie", "Dla mnie się zmieni". Chyba du ża głupota. Głupota zwana miłociš :)
Pozdro
|
|
|
Doro - pamiętajmy ,że skok w bok nie oznacza rozpadu zwišzku! Po czym poznać że to miłoć a nie zauroczenie? Nie da się. Musisz zaryzykować! Co z tymi wszystkimi młodzieńczymi miłociami - wiem że kobiety częciej to przechodzš niż mężczyni, wtedy wydawały się one wielkimi uczuciami do grobowej deski a z czasem co? po uczuciach. - prysły i nawet się teraz miejemy jaki to byłem/byłam głupi/głupia. Ja jestem cišgle oskarżany przez mojš kobiete o brak uczuć!- tu ma rację nie potrzebuję żadnego przytulania mówienia sobie - kocham cię - po co to komu? Jest to dla mnie mieszne . Kota też można zagłaskać.
Czy skok w bok zniszczy zwišzek?-zależy od osoby i własnych cech charakteru? Poznała kogo ale już jeste w zwišzku i co? Popsujesz ten zwišzek dla nowego który ile przetrwa ? do spotkania kolejnej osoby która znów wyda ci się tš jedynš i właciwš? Życie to wybory między złem i mniejszym złem.
Uważam że istnieje tylko jedna i to przwdziwa miłoć - między rodzicem i dzieckiem. Mam 5-cio miesięczna córkę i dla niej potrafiłbym zrobić wszystko, to co czuję jest nie do opisania.
Jestes w zwišzku który nie spełnia twoich oczekiwań trudno - muszę jadnak powiedzieć że skok w bok nie rozwali go a umocni.
Każda " miłoć " sie wypali jeli o niš nie dbasz nie pielęgnujesz , nie wprowadzasz czego nowego.
Czy kobieta bšd mężczyzna ma prawo zrobić skok w bok? MA ! Ale tak aby nigdy druga połowa sie nie dowiedziała.
|
|
|
ZBIGNIEW To jasne ,że skok w bok nie oznacza rozpadu zwišzku. Pod warunkiem ,że strona zdradzona o tym nie wie. Jest jednak pewne " ale". Zawsze sš dwie strony ...kobieta i mężczyzna. Zdrada to nie tylko zerwanie więzi fizycznej ale i duchowej , która niesie za soba konsekwencje . Jeli kto chce może zdradzać do woli i urzšdzać sobie skoki na boki ile chce i jak chce - jego to rzecz. Piszesz ,że masz 5 miesięcznš córeczkę ( gratuluję :) ) ja mam w swoim " gniazdku" płeć męskš :). I własnie dla tych istot z mojej krwi i koci nie warto psuć zwišzku, rodziny w której maja poczucie miłoci, bezpieczeństwa i stabilizacji.
Nie pisałam o swoim zwišzku , które nie spełnia moich oczekiwań. Wręcz przeciwnie , mój zwišzek ma się zupełnie dobrze - nie ot tak sobie ,ale z racji troski o uczucie, dbałoci każdego dnia o nie, cišgłe podsycanie tego " żaru" . W zderzeniu z problemami , które nas nie omijajš włanie wówczas podlegamy sprawdzaniu głębi naszych uczuć. Znudzenie przychodzi wówczas, gdy zyje się już nie razem ale obok siebie, wtedy to poszukuje się , wychodzi na przeciw nowym doznaniom ! Jeli tak jest to znaczy ,że przestalimy dbać i troszczyć się o ten " kwiatek, który więdnie z braku wody" . Tu już nie ma dbałoci o wspólne dobro ale o własne EGO. Dlatego ,żadna kolejna nawet największa " miłoć" nie może być usprawiedliwieniem....ona jest konsekwencjš , gdyż sa to zaniedbania w pielęgnowaniu miłoci . Skok w bok nie umacnia w moim przekonaniu zwiazku,to jest złudne mniemanie - to raczej poczucie winy powoduje takie " umocnienie" ale tylko jednostronne. Pewnie ,że zarówno kobieta jak i mężczyzna ma prawo na takie skoki......w zaleznoci, czy takiego prawa sobie udziela. Jak przyjemnie jest mieć czystš duszę od tych ciężarów i patrzeć bez skrępowania i z czystym sercem w oczy swej drugiej połowy jak również i dzieci :):):)
A propos zarzutom braku uczuć. To jest cały mechanizm poznania kobiety , jej potrzeb ( nie tylko swoich własnych) to jest kolejna rzecz by zwišzek podsycać. Może Tobie nie jest potrzebne przytulanie, ciepły gest,pocałunek nawet w biegu, kilka słów czułoci ( niekoniecznie codziennie ! ) jeli chcesz by twoja kobieta była zawsze w rozkwicie, zadowolona, ciepła i pełna powabu i tzw. sexapilu - magia ta z twej strony jest jej potrzebna. Nie pytaj sie po co to komu? pytaj się czego jej potrzeba....ona odpowie tym samym? :):):) " Kota też można zagłaskać na mierć" głupie powiedzenie jak i to " nadzieja matkš głupich"....wszyscy zatem jestemy głupcami, gdyż kto nie ma nadziei ten jest mšdry? Wszystko musi być wyważone ,ale kwestia " dawkowania" czułoci zalezy wyłšcznie od umiejętnoci poznania przez Ciebie potrzeb Twojej kobiety.
Prawdziwa miłoć nie umiera ona trwa lecz potrzeba wysiłku by budowla wcišż zachwycała.
Pozdrawiam :)
|
|
|
Doro pieknie to wszystko powiedziales !!!!!
Jednego tylko nie bierzecie pod uwage. Malzenstwo jest swego rodzaju instytucja.
Dorabia sie wspolnego majatku i potomstwa. To zobowiazuje !!!! To sie podpisalo i przyrzeklo obojetne podczas jakiego slubu. Podpisalo sie kontrakt rodziny.
Pieknie jest jak mozna z czysta dusza patrzec wspolmalozonkowi w oczy, bo sie nigdy z nikim innym nie spalo. Sa jednak milosci przelotne. Nawet takie z telewizora, czy z ulicy. Przez mgnienie oka pozadamy kogos i nic na to nie mozemy poradzic. Ludzie czesciej angazuja sie w uklady lozkowe jak w milosc. O tym tez trzeba pamietac. Zakochac sie a milowac kogos, to jest duza roznica. Milosc musi przejsc probe czasu. Chwilowego szalenstwa nie mozna nazywac miloscia. Najwazniejsze, to w ogole umiec kochac, a druga sprawa, to umiec kochac wlasna rodzine, ktora dobrowolnie sie zalozylo. Milostek nie nazywac miloscia.
|
|
|
Goska To prawda ! Ludzie częciej angażujš się w układy łóżkowe niż miłoć - czasem te emocje , zauroczenie mylš z miłociš. Nie dla każdego jednak wizerunek zewnętrzny jest tak ważny , że pobudzić może pożšdanie. Ważniejsze jest porozumienie na "fali" ducha , jesli takie zaistnieje jest o wiele większym zagrożeniem dla stabilnoci juz istniejšcego zwišzku. I tu się kłania nie tyle wspólny dorobek majštku ( bo to jest już kalkulacja) co przede wszystkim zweryfikowanie swoich uczuć i konsekwencji wyborów nie tylko dla siebie ale i dla współmałżonka a zwłaszcza dzieci. Dobrze powiedziane " miłoć musi przejć próbę czasu" i na ten temat mogš mieć co do powiedzenia ludzie, którzy tš próbę przechodzili - czasem niejednokrotnie.
Dla mnie co prawda małżeństwo nie jest instytucjš - jest realizacjš pragnienia wspólnego zycia .
To prawda,że czasem w życiu występuja niespodzianki, których nie bralimy pod uwage. I niekoniecznie niespodziankš jest miłostka ale autentyczna miłoć....i co wtedy? Hmm... Tak jak Zbigniew powiedział miłoć do dziecka jest tš prawdziwš miłociš i to włanie ta miłoć jest największym argumentem by nadal pielęgnować to co się juz zbudowało.
|
|
|
Doro, zawsze trzeba pielegnowac to co sie juz zbudowalo !!!! To powinno byc zasada kazdego zyjacego czlowieka.
Ja sie bede upierala przy tym, ze malzenstwo jest instytucja. Dobrze jak opiera sie na milosci, ale jest przede wszystkim baza dla dzieci. Moim zdaniem, nie potrzeba sie wiazac zwiazkiem malzenskim jak poszukuje sie tylko milosci. Jezeli natomiast mysli sie o potomstwie, to slub jest bardzo wazny. Dom rodzinny to jest nigdy niekonczaca sie bajka dla dzieci. Obojetne, czy ma sie dwa lata czy czterdziesci.
Moj tata zakochal sie kilka razy podczas swojego malzenstwa, ktore trwalo 46 lat[pozniej zmarla mamusia]. Zawsze lubil ladne kobiety, a one mu sie nie opieraly, bo byl bardzo powabnym mezczyzna. Nigdy jednak nie tracil z pola widzenia nas i domu oraz zony. Dbal najpierw o swoje ognisko. W wolnych chwilach raczyl sie wolnoscia uczuc. Jestem mu bardzo wdzieczna za to, ze zawsze mialam dom i czekajacych na mnie rodzicow, do ktorych moglam sie zawsze przytulic. Ten dom byl nawet wtedy jak tata zostal juz sam. Ta baza domu rodzinnego zostala w nas na zawsze i pielegnujemy ja dla przyszlych pokolen.
Porozumienie na "fali ducha" wystepuje tak czesto jak milostka. Nic na to nie poradzimy. Ludzie nam sie nudza i ich duch tez. W takich wlasnie sytuacjach jest potrzebna ta gleboka milosc do czlowieka, zeby nie stacic zony czy meza, rodziny lub przyjaciol. Jestesmy z nimi mimo, ze juz czesto nas nudza.
Czlowiek inteligentny szuka ciagle nowych kontaktow i wzorow. Wtedy sie rozwija. Czlowiek inteligentny szuka zmian i sa one mu niezbedne, bo inaczej duchowo umrze. Przez nasze zycie przewija sie wielu ludzi. Trzeba wskrzesic w sobie milosc zeby zatrzymac dla siebie tych najcenniejszych, bo inaczej mozemy zostac sami. Tak czujemy i myslimy nie tylko my. Inni ludzie takze. Czasem czesto trzeba okazywac milosc do danego czlowieka, zeby go przy nas zatrzymac. Nie zawsze udaje sie to na zasadzie wzajemnosci, ale dobroc i milosc okazywana przyciaga.
Pozdrawiam.
|
|
|
Wiem o tym ,że zawsze trzeba pielęgnowac to co się zbudowało ! Dlatego własnie to robie i nie jest to dla mnie pewnego rodzaju " przymus" ale mój wolny wybór - tego własnie chce, na tym mi zalezy i nie tylko dla dzieci. Po latach wspólnie spędzonych przyzwyczajenie jest czasem tak silne, że nie wchodzi w grę jakakolwiek inna zmiana.Ja wychowywałam się w rodowisku rodzinnym , gdzie uczucia były na pierwszym planie. Wizerunek moich rodziców obdarzajšcych się czułociami , pocałunkami słowami pełnymi zachwytu, obdarzaniem siebie nawzajem drobnymi prezentami, pamięciš o ich waznych ( dla nich) datach - na tej podstawie ja wyrastałam. Nie było dla mnie zaskoczeniem gdy tato w odruchu przycišgnšł mame na swe kolana lub gdy ona siedziała przyklęknšł przy niej i ułozył swš głowš na jej kolanach. Miło było gdy odcišgał jš od pomywania bo własnie słychać było takty muzyki , w której rytmie tańczyli - a ja i moje rodzeństwo brawa bilismy. I co najważniejsze oni nigdy się ze sobš nie nudzili. Dla nich to pojęcie było obce. Nie szukali zmian i czy byli nieinteligentni?
Tš sama zasadna się kieruję i nie wynika ona z jakiegokolwiek starania lecz z głębi ,że okazywanie miłoci, dobra drugiemu człowiekowi , zainteresowania się jego sprawami, niesienie pomocy gdy taka jest potrzeba - jest esencja mojego zycia , bez tego nie umiałabym funkcjonowac w takim wiecie jaki widzimy i odczuwamy. To jak klocki domino....dzielenie sie dobrem i miłociš stanowi siłę , która pobudza do tego samego innych....reakcja łańcuchowa.
Pozdrawiam:)
|
|
|
Haghi Bo to jest całe sedno....filozofia to mylenie o mysleniu ! Rozumiem,że nie każdy wznosi sie ponad przeciętnoć ! Jednak dla wielu jest różnorodne miejsce :):):)
|
|
|
Pielegnowac to,co sie zbudowalo...
Tylko,ze czasem sil braknie.
Pozniej znikaja checi i owym przymusem,to pielegnowanie sie staje.
Przez lata,jednostronnie poniekad pielegnowany zwiazek,zaczyna przeszkadzac.
Robi sie ciasno. Brzydko.
Znika usmiech i co gorsze..nadzieja.
Co wtedy?
Widze tylko jedno wyjscie.
Ciecie!
|
|
|
Do wszystkich zakochanych - tak naprawdę :
"Jeli dwoje ludzi się kocha ale nie potrafiš żyć razem ( cišgłe kłutnie , rozstania i powroty ) to kiedy przebierze się miarka"
|
|
|
bull szit :) nie ma miłoci :) jak się patrzy na PEDRATORÓW <czy jak to się tam pisze...> to nie wierzy się w miłoc ... :)
|
|
|
trzasnie wszystko z dużym hukiem!
" Jak łatwo jest kochać całš ludzkoć niż pojedyńczš osobę , jeli kochasz tylko ciało -rozkładajšcy się trup pokaże Ci co kochałe(ła)"
PREDATOR jest OK! bo czuje i myli :)
|
|
|
Predator fajna istota. Polacm film. Fajnie ryczy. Hyhy dodam że sam jestem fanem drapcia.
[%sig%]
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 22 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |