W Nexusie [Nr 3/2001] zamieszczony został tekst Dr Richarda J. Boylan'a, który jest opracowaniem owiadczeń złożonych przez byłego konsultanta NSA [Agencja Bezpieczeństwa Narodowego] występujšcego pod kryptonimem 'Z', którego istnienie potwierdziły też ródła niezależne od Boylan'a. Wród rewelacji pojawia się informacja, iż amerykańskie nie tylko bierze istnienie dwunastej planety - Marduka na poważnie, więcej ustaliło jego istnienie, trasę i czas przybycia w obręb naszego cisłego sšsiedztwa. Marynarka wojenna podawać miała, iż obiekt ten zbliża się od strony południowej półkuli [z tego rejonu Ziemi można go obserwować], a przybędzie na przełomie lat 2011/2012. Tu zwracam uwagę, na zadziwiajšcš zbieżnoć daty, z końcem kalendarza Majów - 23 grudzień 2013 roku [lub równo rok wczeniej według datowania Hancooka]. Kolejne ujawnione szczegóły odpowiadajš dokładnie opisom planety w mitach sumeryjskich, których prawdziwe znaczenie odkrył Sitchin, chodzi tu zwłaszcza o ekstremalnie wydłużonš, elipsoidalnš orbitę, po której Marduk [Nibiru] okršża Słońce w odwrotnym kierunku, niż reszta planet. Planeta była dla Sumerów ojczyznš bogów. Informacje te 'Z' przekazł 29 listopada 2000 roku, czy odpowiadajš one prawdzie, czy też sš kolejnym elementem gry dezinformacyjnej toczonej przez decydentów tego wiata? Na to pytanie nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Faktem jest, że datowanie czasu powrotu Marduka w oparciu o mity i cykl precesji jest niezwykle utrudnione [szczegóły w pracach Sitchina i Alforda]. Daty te zamykajš się w przedziale: połowa XX do połowy XXII wieku, ale istniejš również podstawy do wskazania tak odległej daty, jak 3400 rok. Faktem jest jednak to, iż wród kilku najprawdopodobniejszych dat znajduje się również rok 2012. Innš ciekawš kwestiš, która być może wišże się z przybyciem dwunastej planety jest niespotykane nasilenie działań USA w zakresie rozwoju techniki wojskowej do użycia w przestrzeni kosmicznej. I nie mówię tu o słynnych 'gwiezdnych wojnach', czyli ochronnej tarczy majšcej być antidotum na ziemskie rakiety balistyczne, ale o systemie znanym pod nazwš kodowš Clementine 2, którego założenia powstały już w 1996 roku, a planowane uruchomienie programu to rok 2003. Clementine to sieć obronnych satelitów przystosowanych do niszczenia obiektów znajdujšcych się w przestrzeni kosmicznej, w dużej odległoci od naszej planety. Oficjalnie ma to być ochrona przed asterodiami, ale kto wie, czy nie kryje się za tym co więcej. Wreszcie narastajšca liczba naturalnych kataklizmów. Z mitologii wiemy, iż każdorazowe zbliżenie się Marduka do centrum układu słonecznego, po orbicie bardzo bliskiej orbicie Ziemi zawsze sprowadzało na wiat mniejsze lub większe anomalie i katastrofy. Czy te wszystkie fakty to jedynie zbieg okolicznoci, albo mistyfikacja? Czy też faktycznie za kilkanacie lat ludzkoć ponownie stanie twarzš w twarz ze swoimi stwórcami, którzy przedstawiš się, jako Jahwe, Marduk, Wisznu, Quetzalcoatl... Największe moje obawy budzi fakt, iż zwyczajni ludzie mogš się nawet nie dowiedzieć o tym spotkaniu, a wszystko pozostanie dla wyłšcznej wiadomoci wšskiej grupki osób. Być może do wstępnego kontaktu już doszło, a My o tym nie wiemy. Zbrojenia czynione przez USA wydajš się być tu złym prognostykiem - czy powinnimy się obawiać spotkania z bogami, którzy mogš przybyć, by odzyskać panowanie nad błękitnš planetš? W mitologii liczne sš przykłady bogów opiekuńczych, zdecydowanie jednak przeważajš zdecydowanie negatywne konsekwencje działań bogów z kosmosu. Nie wiem, jak Wy, ale ja będę się wpatrywał w niebo z dużš dozš obawy. Możliwe wreszcie, że Marduk nadleci i okaże się być całkowicie opustoszały i kto wie, czy nie byłoby to dla ludzkoci najlepsze.
Oficjalnie nauka nie przyznaje się do Planety X, jak okrela się potocznie sławnš 'dwunastš planetę' Sitchina, ale jej poszukiwania trwajš niemal nieprzerwanie. W roku 1978 krokiem milowym w badaniach było odkrycie Roberta Harringtona i Toma van Flanderna z Obserwatorium Astronomicznego Marynarki Wojennej USA w Waszyngtonie, którzy ustalili, że orbity Urana i Neptuna zostały zakłócone przez silne pole grawitacyjne nieznanego dotšd ciała niebieskiego. Szczegółowa analiza komputerowa doprowadziła astronomów do ciekawych wniosków: Planeta X wyrwała według nich Plutona i Charona z orbity Neptuna [którego były satelitami]! Spójrzmy, jak niezwykle zgadza się to z mitologiš sumeryjskš, która również mówi o wyrwaniu Plutona z jego dotychczasowej roli księżyca, tyle że kršżšcego wokół Saturna. Harrington i van Flandern zaproponowali teorię głoszšcš, iż Planeta X jest intruzem spoza układu słonecznego, który został złapany przez pole grawitacyjne Słońca i wszedł na "mocno wydłużonš orbitę wokółsłonecznš o długim okresie obiegu". Obliczajš, że najdalsza planeta jest 3,4 raza większa od Ziemi. W tym miejscu przeczytajcie mój text jeszcze raz - wszystko to, co mówiš astronomowie z Waszyngtonu wprost idealnie pasuje do mitów sumeryjskich! NASA w 1982 roku oficjalnie dopuciła możliwoć istnienia tej planety: "rzeczywicie jest tam jaki tajemniczy obiekt daleko poza najbardziej zewnętrznymi planetami". W następnym roku IRAS [Infrared Astronomical Satellite] wykrył duży obiekt w głęci kosmosu. Washington Post z 30 grudnia 1983 tak podsumował wniski płynšce z wywiadu z głównym konsultantem naukowym programu satelitów IRAS z Jet Propulsion Laboratory w Kaliforni: "W kierunku konstelacji Oriona przy pomocy orbitujšcego teleskopu odkryto ciało niebieskie, które może mieć wielkoć planety-giganta Jowisza i może być tak blisko Ziemi, że jest częciš naszego układu słonecznego... Mogę dodać tylko tyle, że nie wiemy, co to jest - owiadczył Gerry Neugebauer, główny konsultant naukowy IRAS." Na podstawie zdobytych danych badacze szacowali wielkoć planety X jako trzy, czterokrotnoć Ziemi, a orbitę okrelili jako nachylonš pod kštem 30 stopni [znów dokładnie tak, jak to podaje Sitchin], a odległoć od Słońca jako trzykrotnie większa od odległoci Plutona. W roku 1987 NASA podała kolejny omunikat. Newsweek z 13 lipca 1987: "W ubiegłym tygoniu NASA zorganizowała konferencję prasowš w Orodku Badawczym Ames w Kalifornii, aby dokonać doć dziwnego owiadczenia, zgodnie z którym 'wokół Słońca może lub nie, kršżyć po ekscentrycznej orbicie dziesišta planeta'. Główny prelegent w czasie tego spotkania, naukowiec NASA, John Andersen, owiadczył, że ma przeczucie, iż Planeta X jest gdzie tam, jednak nie w pobliżu pozostałych dziewięciu..." Dwunasta planeta wypływa ponownie w 2001 roku. Science News z 7 kwietnia pod tytułem 'Dziwna orbita komety wskazuje na ukrytš planetę': "Daleko poza dziwięcioma znanymi planetami układu słonecznego znajduje się przypuszczalnie ciało równie wielkie jak Marsa, które mogło kiedy stanowić częć naszego układu planetarnego..." Chodzi tu o kometę 2000 CR/105, która porusza się po ogromnej, eliptycznej orbicie, która w największym zbliżeniu do Słońca znajduje się 4,5 miliarda kilometrów od niego [tyle, co Neptun]. Czas obiegu 3300 lat [3600 lat obiegu ma według Sitchina dwunasta planeta!]. Szczegółowe dane zamiecił Sky&Telescope News 5 kwietnia 2001. Astronom R. Cowen: "Tego rodzaju wydłużona orbita oznacza zazwyczaj, że obiekt znalazł się pod grawitacyjnym wpływem ciała o potężnej masie". Brett Gladman z Observatoire de la Cote d'Azur w Nicei i Harold F. Levinson z instytutu Southwest Reasearch w Boulder w stanie Kolorado: "... rozwišzanie polega na tym, że 'orbita komety mogłaby być dziełem dotychczas nieznanej planety' - o masie zbliżonej do masy Marsa - 'która byłaby położona w odległoci 200 jednostek astronomicznych od Słońca' w tak zwanym Pasie Kuipera będšcym cmentarzyskiem odpadów z różnych planet. Tłumaczyłoby to również, 'dlaczego wiele składników tego Pasa posiada orbity, które sš znacznie pochylone w stosunku do płaszczyzny, w której orbituje dziwięć znanych planet'. Wszystkie elementy układanki zaczynajš do siebie pasować. Kiedy wreszcie jaki astronom sięgnie po Enuma Elisz i zakrzyknie: 'o kurcze, przecież oni o tym wiedzieli tysišce lat przed nami!'.
Dnia 9 wrzenia 2002 roku wiatowe agencje ogłosiły o odkryciu ciała niebieskiego, które media okrzyknęły dziesištš planetš. Odkryty obiekt ochrzczono mianem Quaoaru. Jak ogłosiło Amerykańskie Towarzystwo Astronomiczne ciało to ma wydłużonš orbitę charakterystycznš dla asteroidy, stšd też astronomowie zastanawiajš się, czy Quaoara można uznać za planetę. Jeli tak by się nie stało pod znakiem zapytania stanie także pozycja Plutona, co do którego już od dawna toczy się dyskusja nad jego przeklasyfikowaniem z planety na asteroidę, dziwnš co prawda - bo z własnym księżycem. Nowo odkryty obiekt ma rednicę ledwie 1 300 km, co stanowi nieco ponad połowę rednicy Plutona (2 300 km), jego orbita ma rednicę 6,4 mld km (nie podano, czy jest to wartoć rednia, ale zakładam, iż tak), czyli 1,6 mld km dalej, niż dotychczasowej najdalszej planety. Rok quaoarański wynosi 288 lat, czyli 40 lat dłużej niż rok na Plutonie. W całej tej sprawie najważniejsze jest jednak, iż astronomowie przypuszczajš, iż dalej znajduje się co najmniej kilka obiektów, które mogš być znacznie większe, można sugerować, iż wród nich jest Marduk/Nibiru. Ze względu, iż z Ziemi jest już niemal niemożliwym prowadzenie obserwacji na odległoci sięgajšce 10 mld km, trzeba będzie sond kosmicznych by prowadzić dalsze obserwacje wizualne.
text pochodzi z bardzo fajnej stronki

//bogowie.org.pl/baza.php3?ido=5&poz=5