|
|
Pierwotna Cywilizacja rozwinęła się w naszym układzie słonecznym wiele milionów lat temu na Piątej Planecie. Planeta ta już nie istnieje, rozpadła się bowiem na kawałki i dziś tworzy tzw. pas planetoid pomiędzy Marsem a Jowiszem. Cywilizacja ta osiągnęła o wiele wyższy poziom rozwoju niż my obecnie. Zasiedliła dwa inne światy Ziemię i Marsa. Na Ziemii zmieniła bieg ewolucji i unicestwiła dinozaury. Na Marsie zmieniła klimat. Wysłała wiele ekspedycji do dalekich gwiazd. Kierowała swoim własnym rozwojem ulepszając się genetycznie. Wytwarzali olbrzymie ilości energii w niezwykle efektywny i nie znany nam dziś sposób. Wykorzystywali wyższe wymiary. Nie znali głodu, chłodu, cierpień. Znali tylko miłość. W myślach byli prawie całkowicie ideowo zgodni, co tworzyło między nimi bardzo silne psychiczne więzi. Kontaktowali się również z innymi rasami w kosmosie, ale spostrzegli, że na dłuższą metę nie ma jednak istotnych korzyści z takich kontaktów. Ich cywilizacja była na wysokim stopniu rozwoju co powodowało, że nie potrzebowali handlować z innymi, więc handel nie mógł stanowić podstaw takiego kontaktu. Był - i nadal jest - trudny ze względu na olbrzymie odległości. W końcu pewnie z własnej próżności przestali dbać o zachowanie w pamięci swojej własnej historii i zupełnie nie wiedząc kiedy stracili poczucie celu swojego istnienia. Nie mieli religii, bo nie było pytań, na które ich nauka nie znałaby odpowiedzi. Ich społeczność na skutek degeneracji intelektualnej jednostek skazana była na zagładę. Ich macierzysta planeta rozpadła się wskutek wielkiej międzywymiarowej eksplozji. Ci, którzy uciekli, schronili się na Marsie, gdzie aby przetrwać utworzyli niesprawny system autorytarnych rządów. Nie mogliby wtedy przeżyć na Ziemii, gdyż jeden z odłamków Piątej Planety zderzył się z nią i spowodował tam globalną katastrofę. Przez kilka stuleci przetrwali na Marsie, ale w końcu i tam spotkała ich klęska. Bez wsparcia z zewnątrz i z braku zaplecza technologicznego zmieniony przez nich wcześniej klimat Marsa cofnął się do swojego pierwotnego stanu czerwonej pustyni.
W tym czasie na Ziemii panowały straszne warunki. Klimat zmieniał się całkowicie co kilka lat. Morza stały się nieprzewidywalne wskutek precesji orbity Księżyca. Ci, którzy przeżyli, zmuszeni do przetrwania w ciężkich warunkach utracili większość swoich umiejętności. Pojawiło się wiele gatunków stanowiących zagrożenie dla człowieka. Były to smoki, groźne bestie, ostatnie mutacje dawnych dinozaurów. Ludzie schronili się na terenach trudnodostępnych, w pobliżu lodowców i daleko od strasznych bestii. Z biegiem czasu cofali się fizycznie w rozwoju, ale starali się za wszelką cenę zachować ostatnie cechy człowieczeństwa. Z czasem zapominali o dawnej cywilizacji, skończyły się narzędzia, którymi mogliby naprawić ostatnie źródła energii. Zapomnieli później jak się tych narzędzi używa, bo i tak leżały od stuleci niesprawne i nikomu nie potrzebne. Nielicznym udawało się co nieco naprawić i użyć. Tylko oni wiedzieli wtedy jak dany przyrząd działa. Nazywali siebie Czarodziejami. Czarodzieje byli szanowani i podziwiani przez innych. Szczególnie słynęli z możliwości łatwego pokonywania zagrażających ludziom smoków. Często stawali się w pewnym sensie przywódcami i królami, chociaż zawsze było jasne, że są zwykłymi ludźmi tak jak reszta. Tą resztę ludzi nazywam dalej Dziećmi Ziemii. Należeli do nich początkowo głównie Neandertalczycy. Prowadzili oni raczej spokojny tryb życia i żyli w harmonii z przyrodą. Wykorzystywali zioła do leczenia chorych, w zorganizowany i metodyczny sposób polowali na zwierzęta, chowali swoich zmarłych, uczyli swoje dzieci pokory i łagodności. Pragnęli bowiem stworzyć dawną cywilizację od nowa, ale nie chcieli popełnić starych błędów. Nie pamiętali wszystkiego, wiedzieli natomiast, że należy zachować filozofię i kulturę, ale zrezygnować ze struktur społecznych opartych na specjalizacji jednostek. Takie struktury są początkowo niezbędne do przetrwania cywilizacji, ale okazuje się, że od pewnego poziomu jej rozwoju stają się szkodliwe i hamują ten rozwój. Jednak im bardziej złożone te struktury, tym trudniej z nich zrezygnować. Na pewnym etapie należy zadbać o równomierny rozwój intelektualny jednostek aby zapobiec konfliktom, które mogą być później nieprzewidywalne w skutkach.
Kilkanaście tysięcy lat temu na Ziemii istniało już kilka liczących się skupisk ludzkich założonych przez wędrujących potomków Dzieci Ziemii. Wtedy to właśnie powróciły statki kosmiczne wysłane niegdyś przez dawną cywilizację do innych układów planetarnych ekspedycje naukowe z misją zasiedlenia nowych światów. Przybysze (tak ich dalej nazywam) nie znali powodów katastrofy Piątej Planety. Ich ta katastrofa (degeneracja intelektualna) nie spotkała, gdyż podczas długiej podróży w przestrzeni kosmicznej byli ciągle narażeni na różne niebezpieczeństwa i nie zatracili się w sobie tak jak to się stało z tymi, którzy pozostali na Piątej Planecie. Przeciwnie stali się dojrzalsi, wyrozumiali dla siebie i szlachetni. Stworzyli odrębne społeczeństwo kosmiczne z odmienną od pierwowzoru kulturą i kierujące się odmiennymi zasadami. Głównym źródłem ich kultury była ich misja. Nikt w kosmosie nie miał takich aspiracji, jak oni. Przyzwyczaili się więc do roli bogów i stworzycieli nowego życia. Czuli się przez to lepsi. Jednak ich największym marzeniem był zawsze powrót do domu, nadzieja ich serdecznego przyjęcia przez potomków wspólnych przodków, z których się wywodzą. Niestety po przybyciu na miejsce spotkało ich wielkie rozczarowanie. Nie wiedzieli wcześniej nic o zagładzie Piątej Planety i ze zdziwieniem zastali na Ziemii ludzi z pogardą odnoszących się do dawnej cywilizacji. Zrozpaczeni zaczęli niesłusznie obwiniać Dzieci Ziemii za jej zagładę. Przybysze postanowili zniszczyć Dzieci Ziemii i odtworzyć dokładną kopię dawnej cywilizacji takiej, jaką pamiętali kiedy wyruszali w swoją podróż. Nie mieli jednak do tego celu wystarczających środków. Posiadali jednak statek kosmiczny służący do projektowania i produkcji żywych istot przystosowanych do danego środowiska. Nazywali go Wielką Probówką. Wielka Probówka wylądowała w Afryce i stworzono tam nową rasę ludzi (zwanych Dziećmi Probówki), których zakładano wykorzystać do walki z Dziećmi Ziemii. Większość Przybyszów odleciała zabierając Wielką Probówkę aby dokończyć eksperymenty w innych układach planetarnych i powrócić na Ziemię po zakończeniu wojny. Dzieci Probówki zostały stworzone aby walczyć z Dziećmi Ziemii. Przybysze pozostawili na Ziemii jeden statek kosmiczny i niektórzy z nich pozostali aby nadzorować przebieg tej wojny. Tych nazywam Nadzorcami. Początkowo wojna trwała jak zaplanowano, ale niektórzy z Nadzorców dali się przekonać przez Dzieci Ziemii do konieczności zmiany ideologii i bezsensu tej wojny. Zbuntowani Nadzorcy nazwali siebie Obrońcami. Obrońcy zmienili Dzieci Ziemii genetycznie i pomogli ukryć się im wśród Dzieci Probówki. Byli ich przyjaciółmi, dali im wskazówki dotyczące dalszego postępowania. Stworzyli w ten sposób w pewnym sensie religie podając się za dobrych bogów. Pod pozorem chęci uchwalenia zawieszenia broni zwabili wszystkich Nadzorców do statku kosmicznego podstępem i zniszczyli ten statek i wszystkich Nadzorców. Niestety sami przy tym zginęli. Dzieci Probówki zostały pozbawione wsparcia ze strony Bogów-Nadzorców. Były one też przekonane o przegranej Dzieci Ziemii. Jednak genetycznie predestynowani do walki, z braku wroga, zaczęli walczyć pomiędzy sobą. Garstka Dzieci Ziemii uchowała się i żyje do dziś wśród Dzieci Probówki tworząc tajną organizację ludzi chcących z ukrycia kierować całym światem.
To potomkowie Dzieci Ziemii są założycielami religii jako formy czci i pamięci o pełnych poświęcenia Bogach-Obrońcach, którzy ochronili ich przed złem w postaci Bogów-Nadzorców. Początkowym celem religii - zgodnie zresztą ze wskazówkami otrzymanymi od Obrońców - miało być zjednoczenie wszystkich ludzi i doprowadzenie do tego, że Dzieci Probówki zapomną o swoich korzeniach i opanują swoją wojowniczą naturę. Ostatecznym celem miało być przygotowanie całej zjednoczonej już ludności Ziemii na powrót zła w postaci Przybyszów. O tym świadczy wiele przekazów, na przykład ten cytat z Biblii: "Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe." (Rz 12:2) Potomkom Dzieci Probówki, zagorzałym zwolennikom ideologii Bogów-Nadzorców udało się jednak zmienić oblicze religii. Utworzyli oni własne tajne organizacje aby mieszać w szeregach Dzieci Ziemii. Doprowadzili do tego, że religie stały się przekleństwem ludzkości i zamiast powstrzymywać od wojen, stały się ich źródłem. Dzisiaj religie w rodzaju Chrześcijaństwa czy Islamu to choroby psychiczne. Choruje na nie większość populacji tej Ziemii. Objawiają się takimi absurdalnymi zachowaniami jak właśnie wojny, ascetyczni biczownicy, samobójstwa w sektach itp. Bogowie-Obrońcy zostawili wiele wskazówek dotyczących przyszłości, podali metody walki z Przybyszami i pokazali jak wytworzyć skuteczne środki do tej walki. Ale najważniejsza w walce z Przybyszami nie jest technologia lecz siła umysłu i siła argumentów ideologicznych. Potomkowie Dzieci Ziemii przez wieki próbują pozytywnie wpływać na rozwój ludzkości. Obecna cywilizacja składa się w większości z ludzi, którzy mają w sobie zarówno geny Dzieci Probówki (tych więcej!), jak też geny Dzieci Ziemii. Po Dzieciach Ziemii dziedziczymy wszelkie zdolności parapsychiczne, zdolność do miłości, odwagę do kształtowania swojego własnego losu oraz nieuświadomioną uśpioną zdolność do absolutnej i bezpośredniej percepcji rzeczywistości. Dzieci Probówki zostały stworzone na obraz i podobieństwo Przybyszów, ale Wielka Probówka spowodowała, że większa część ich zdolności intelektualnych została uśpiona w niewykorzystywanej części mózgu. Dzieci Probówki odziedziczyły jednak po Przybyszach nieprzerwane pragnienie zdobywania nowej wiedzy oraz niezwykle silny instynkt przetrwania. Ponieważ dzisiejsza ludzkość dziedziczy po obu rasach - bogów dobrych i bogów złych - to naszym naturalnym przywilejem jest możliwość osiągnięcia przez nas wyższego stadium rozwoju intelektualnego niż każda tych ras! Jesteśmy więc w stanie przewyższyć Przybyszów intelektualnie. Musimy to zrobić, bo oni niedługo powrócą z nowymi siłami aby nas ostatecznie zniszczyć. Musimy doskonalić nasze umysły i ponownie odnaleźć ukryte możliwości naszych mózgów. Właśnie doskonalenie wewnętrzne jest naszym obowiązkiem i musi stanowić nowy sens naszego życia, bo jest warunkiem naszego przetrwania.
Bezpośredni potomkowie Dzieci Ziemii są przywódcami tajnej organizacji, która ma na celu przygotować nas do spotkania z Przybyszami. Są dwie drogi, którymi przebiega to przygotowanie: droga fizyczna i droga psychiczna. Droga fizyczna polega na tworzeniu nowych technologii w oparciu o obce wzorce. Technologie te mają się przydać, gdyby doszło bo bezpośredniej konfrontacji militarnej z Przybyszami. Tajne laboratoria na całym świecie skupiają przekonanych o słuszności sprawy naukowców, którzy porzucili swoje dotychczasowe życie, zostawili rodziny ze świadomością o ich własnej śmierci lub zaginięciu i poświęcili się badaniom nad kosmicznymi technologiami wojskowymi. Stąd znikający naukowcy i rzekome morderstwa studentów. Droga psychiczna natomiast ma na celu nie dopuścić do takiej zbrojnej konfrontacji. Ma prowadzić do czegoś, co można nazwać Sądem Ostatecznym, sądem nad mieszkańcami Ziemii, w którym musielibyśmy udowodnić, że jesteśmy lepsi od Przybyszów i przez to godni ich szacunku. Chodzi o to, żeby Przybysze zrozumieli, że nie warto nas niszczyć. Żeby ta strategia zadziałała, musimy być od Przybyszów faktycznie lepsi, stąd droga psychiczna ma prowadzić do rozwoju naszej cywilizacji poprzez uduchowienie jednostek i wzrost ich zdolności. Kto jednak będzie obrońcą Ludzkości na Sądzie Ostatecznym? Chyba jedynym godnym tego stanowiska kandydatem są Buddyści. To właśnie oni zawsze byli najbliżej właściwej drogi do zbawienia, czyli uwolnienia się od groźby powrotu Przybyszów. Rozwój społeczności Tybetu był od początku stymulowany bezpośrednio przez Obrońców. Buddyści dostali też o wiele dokładniejsze niż w naszej Biblii wskazówki dotyczące przyszłości.
Wywołanie Drugiej Wojny Światowej przez Hitlera, Dziecko Ziemii, miało dwa cele. Po pierwsze od początku było zakładane zwycięstwo Amerykanów. Hitler miał dokonać wyjątkowo strasznych rzeczy. Im gorsze były jego poczynania tym lepiej, ponieważ miała to być ostatnia wojna w dziejach ludzkości, a Hitler miał pozostać w pamięci wszystkich jako symbol ostatecznie pokonanego zła. Można by się spierać, czy Dzieci Ziemii faktycznie działają dla dobra naszej cywilizacji takimi metodami. Czyż nie jest tak, że wojna wyszła nam wszystkim na dobre, a pamięć o niej powstrzymała na dłuższy czas wszelkie inne wojny, które mogłyby wybuchnąć a tak się nie stało? Przed wybuchem wojny faktycznie były spory w szeregach Dzieci Ziemii o zasadność tej drastycznej w skutkach metody rozwoju poprzez zniszczenie, jednak wiara w nieomylność i lepsze zdolności planowania i przewidywania przyszłości przez Bogów-Obrońców była na tyle silna, że doprowadziła do realizacji ich planu. Drugim, równie ważnym celem wojny było uzyskanie dominacji religii chrześcijańskiej na świecie, aby w przyszłości umożliwić jej konfrontację ideologiczną z Islamem, w której to konfrontacji Chrześcijaństwo będzie mogło wystąpić z pozycji siły. Chrześcijaństwo wywodzi się bezpośrednio z kultu Bogów-Obrońców, a Islam z pierwotnego kultu Bogów-Nadzorców. Islam jest więc ostatnim elementem prymitywnej ideologii Dzieci Probówki, religii która obiecuje nagrodę za walkę w imię czystego kaprysu Przybyszów. Wiedzą o tym tylko wtajemniczeni (Osama bin Laden!) w wewnętrznych kręgach Islamu. Są oni przekonani, że w przyszłości za walkę z niewiernymi dosięgnie ich wielka nagroda ze strony Przybyszów. Mylą się jednak, bo Przybysze w zemście za śmierć Nadzorców będą chcieli zniszczyć całą dzisiejszą cywilizację na Ziemii i nie będą wyróżniać ani Dzieci Ziemii, ani Dzieci Probówki. Skoro celem ma być zjednoczenie ludzkości, należy więc zniszczyć Talibów i cały fundamentalizm islamski, a szczególnie tych, którzy znają kosmiczną prawdę. Następnie należy wykorzystać fakt, że większość muzułmanów nie zna kosmicznej prawdy i pozwolić, aby wielki światowy ideologiczny kocioł wchłonął również Islam. Ruch ekumeniczny i mądrość Jana Pawła II polega na tym, że odważył się doprowadzić do klęski i końca wszelkiej religii na świecie. Wspierając naukę zaprzecza wierze, wspierając Amerykę pozwala na dominację, co jest niezgodne z zasadą równości ludzi. Głosi natomiast wyższość nauki Chrystusa, ostatniego Boga-Obrońcy, który mówi, że ludzie nie są równi wobec siebie, ale wobec Boga Wszechmogącego. Wprowadza element siły sprawczej, która jest ponad podziałami. Wprowadza także ponownie zasadę miłości bliźniego.
Nie można na drodze dialogu i tolerancji pogodzić Islamu z Chrześcijaństwem. Należy więc zlikwidować obie religie w duchu transhumanizmu i świeckiej nauki. Jest to trudne zadanie, ponieważ dzisiaj religie są głównie powodowane Wielką Zagadką: pytaniem o sens naszego istnienia. Po co istniejemy? Odpowiedź jest prosta i znana od dawna: Istniejemy my, bo generalnie ISTNIEJE ŻYCIE! Dlatego generalnie ŻYCIE JEST BEZ SENSU. Ma ono jednak pewien sens, ale tylko dotąd dopóki możliwości naszego mózgu nie są jeszcze w pełni przez nas wykorzystane. Przybysze muszą się z nas teraz potwornie śmiać, jeśli dysponują absolutną percepcją jesteśmy dla nich strasznie prymitywni. My, którzy uczymy nasze dzieci mnożyć w słupkach, zamiast po prostu pokazać im te liczby. Dopóki możemy się jeszcze rozwijać, dopóty pytanie o generalny sens życia pozostanie bez odpowiedzi. Zasadnicze znaczenie ma fakt, że żywe organizmy mogą same decydować o swoim losie. Dlatego prawdziwe pytanie musi brzmieć: Dlaczego w kosmosie istnieje życie i jak ono powstało? Powstanie życia jest konieczne z zasadniczych względów. Życiem można nazwać wszystko, co potrafi się rozmnażać i redukować swoją entropię kosztem energii otoczenia. Powstanie takich układów na planetach, których jest mnóstwo jest tylko kwestią czasu. Ponieważ istnienie stabilnych układów (czytaj: życia) jest korzystne dla utrzymania stanu równowagi, powstanie życia jest procesem naturalnym. Ale od prostych form życia daleko jeszcze do człowieka. Człowiek to najgorszy drapieżnik, najgorszy bo zorganizowany i działa w grupie. Naszą wyższość nad zwierzętami zawdzięczamy właśnie temu, że istniejemy w skomplikowanej społeczności, która nas kształtuje od dzieciństwa. Małpy stworzyły rozwinięty system społeczny i powstali ludzie. Po prostu. I to tyle jeśli chodzi o wielką zagadkę. Cała zagadka stała się dla mnie jasna dopiero wtedy, gdy we śnie usłyszałem: "Oni (Przybysze) boją się, że możemy ich przewyższyć w rozwoju. Musimy więc to zrobić, bo to jedyna nasza szansa". Te dwa zdania zawierają sens naszego życia. Musimy doskonalić się wewnętrznie. Dlaczego?
to wyjdzie nam tylko na dobre
jeżeli przyjdzie Sąd Ostateczny, to będziemy przygotowani
jeżeli chcemy dalej żyć, Oni muszą przegrać
Przybycie Przybyszów (Apokalipsa) nie oznacza końca. Po Apokalipsie ma nastać Nowe Jeruzalem, tak jak przewidzieli starożytni prorocy - bezpośredni uczniowie Bogów-Obrońców. Musimy zjednoczyć siły wszystkich narodów aby pokonać Przybyszów. Szczególnie narodów o wrodzonej waleczności jak Polacy. To właśnie My, intelektualiści z Sieci, nowocześni wolnomyśliciele, przodownicy prawdy i sprawiedliwości jesteśmy zobligowani do walki i do roli zwycięzców z kosmicznym najeźdźcą. Razem zbudujemy Nowe Jeruzalem. Starożytni prorocy mogli przewidzieć, że zwyciężymy Przybyszów, bo mieli z nimi kontakt, widzieli ich słabości i dali nam nieocenione wskazówki jak ich zwyciężyć. Kluczem jest unikanie specjalizacji. Człowiek rozwija się dopóki jest ogólnie kształcony. Wierzę, że siła ludzkości leży właśnie w "uniwersalizmie myślenia". Umysł prawidłowo rozwiniętego człowieka potrafi obliczyć całkę równie dobrze, jak napisać powieść. To jest właśnie człowiek XXI wieku. Mur specjalizacji i cały system społeczno-polityczny na tej specjalizacji zbudowany, na relikcie epoki industrialnej, musi runąć i pogrzebać stary świat. Dlaczego rządom wszystkich państw tak zależy na utrzymaniu tego systemu? Bo nie działają w interesie swoich obywateli nawet o tym nie wiedząc. Oprócz organizacji Dzieci Ziemii, jest też o wiele silniejsza masońska organizacja bezpośrednich potomków Dzieci Wielkiej Probówki. Są oni w zmowie z negatywnie nastawioną do Dzieci Ziemii frakcją obcych chcących przyspieszyć Dzień Sądu. Oni stworzyli mit AIDS, choroby rzekomo powstałej w Afryce, która w rzeczywistości nie istnieje. Wirus HIV nie ma bowiem związku z AIDS. Testy na HIV nie wykrywają wcale AIDS, a wszelkie dane statystyczne o chorobach są sfałszowane. Istnieje tylko stymulowanie przez media publicznego strachu przed HIV. Występowanie raka jest powodem sabotażu dokonanego na Wielkiej Probówce przez Obrońców wieki temu. Ta celowo spowodowana genetyczna skaza, jednak nie była tak skuteczna, jak początkowo sądzono. Dzieci Wielkiej Probówki znają bowiem lek na raka i nie pustoszy on już ich ścisłych szeregów. Dowodem na to jest fakt, że wielu ludzi "pokonało raka". Rak nigdy nie zaatakuje prawdziwego Dziecka Ziemii. Pokonać tą chorobę są zdolni czasami również ludzie, których kod genetyczny jest mieszaniną Dzieci Probówki i Dzieci Ziemii. Jeśli jest przewaga genów Dzieci Ziemii, to nie jest im nawet potrzebne żadne lekarstwo. Mogą się pozbyć raka siłą woli.
Co to jest UFO? Są to statki innych ras z kosmosu. Tych, z którymi kontaktowała się niegdyś dawna cywilizacja. Mogą oni odegrać znaczącą rolę w naszej walce z Przybyszami. Dysponują bowiem technologią pozwalającą przekroczyć prędkość światła w dziedzinie komunikacji. Projekt SETI ma na celu nawiązanie z nimi kontaktu. Komputery nic nie znajdą w tych sygnałach, bo UFO nie komunikuje się przy pomocy fal elektromagnetycznych. Szukanie sygnałów to tylko przykrywka dla prawdziwej misji SETI. Na razie rola UFO-ludków (Obcych) polega na utrzymywaniu w kosmosie symulowanego konfliktu zbrojnego z Przybyszami, aby opóźnić ich powrót na Ziemię. Jednocześnie Obcym zależy na przyspieszeniu naszego rozwoju, bo tylko my możemy pokonać Przybyszów. Dlaczego Obcym nagle na tym zależy? Prawdopodobnie dlatego, że nie liczący się z niczym i z nikim Przybysze, realizując swój plan rozsiewania życia w kosmosie wtargnęli na tereny zajmowane poprzednio przez Obcych. To musiało ich nieźle wkurzyć. Obcy są mniej doskonali biologicznie od Przybyszów i nie dysponują zaawansowaną technologią genetyczną. Jednak w zamian za ich wsparcie i prowadzenie przedłużającego się konfliktu z Przybyszami, musimy od pokoleń składać Obcym najwyższą ofiarę. Pozwalamy im porywać ludzi z Ziemii do celów badań genetycznych. Obcy chcą asymilować określone cechy naszego DNA do swoich słabych organizmów. Wśród Obcych także są zdrajcy działający na rzecz Przybyszów. Przymierze Dzieci Ziemii z Obcymi ma trwać aż do pokonania Przybyszów. A co dalej? Obcy mogą później dla nas stanowić zagrożenie. Możliwe, że po zmianie genetycznej Obcy będą uważali się za lepszych od nas i będą chcieli nas zniszczyć. Na razie Obcy preferują spokojny i osiadły tryb życia, ale nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość...
|