| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Szok Wszystko się spełnia | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 25 |
|
W chwili obecnej TVP podaje o 8 stopniowym trzesieniu ziemi na Sumatrze .
Wasze sny i przepowiednie się sprawdzają !! Co będzie dalej ??????????????
To jest Szok , nie chcę w to wierzyć ale fakty są zatrważające .
Jak się to ma do Naszych dalszych planów, Co robić dalej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
|
Shoking...odwrotu raczej nie ma:o/...niestety. Jednak jakby mysli wszystkich ludzi skupily sie na tym, gdyby wszyscy ludzie zdali sobie z tego sprawe, to moze daloby sie to ograniczyc. Tylko ilu jest ludzi takich jak my, tutaj na tym forum a ilu to za przeproszeniem "zlewa"?
Mimo wszystko my, ktorzy wiemy, modlmy sie, medytujmy i miejmy nadzieje ze to cos da.
Swiatlosc Musi Zwyciezyc!!
|
|
|
mz, PAP, pi 28-03-2005, ostatnia aktualizacja 28-03-2005 21:25
Kilkadziesiąt osób zginęło na indonezyjskiej wyspie Nias w rezultacie potężnego trzęsienia ziemi, które miało miejsce u wybrzeży Sumatry - podała w poniedziałek telewizja indonezyjska. Dno Oceanu Indyjskiego zatrzęsło się krótko po godzinie 18 polskiego czasu u brzegów indonezyjskiej wyspy Sumatra. To ona trzy miesiące temu ucierpiała najbardziej w wyniku trzęsienia i fali tsunami. Według naukowców dziś groźba tsunami już minęła.
Groźba tsunami nie wydaje się zagrażać Indonezji ani Tajlandii. Niebezpieczeństwo tsunami na Oceanie Indyjskim po poniedziałkowym trzęsieniu ziemi u wybrzeży Sumatry minęło - podali naukowcy w Dżakarcie i Bangkoku.
W grudniu wstrząs miał siłę 9 stopni w skali Richtera, teraz - 8,2 do 8,5. Zdaniem geologów także tym razem istnieje zagrożenie tsunami. Wstrząs już wywołał panikę, na Sumatrze nie ma prądu. Informacje o zniszczeniach nadeszły z wysepki Nias, która znajduje się najbliżej epicentrum. - Ludzie biegają w panice. Niektórzy są uwięzieni w rumwiskach - mówił jeden z wyspiarzy w telefonie do indonezyjskiej telewizji.
Amerykańskie Centrum Ostrzegania przed Tsunami na Hawajach zaleciło ewakuację ludności z wybrzeża w promieniu 1000 km od epicentrum. - Zagrożenia nie ma, jeśli w ciągu trzech godzin po trzęsieniu nie będzie fal - twierdzi centrum.
Władze Tajlandii i Sri Lanki wydały ostrzeżenie przed tsunami i zaleciły prewencyjną ewakuację zagrożonych terenów nadmorskich. Mieszkańcy indonezyjskiej prowincji Aceh, w grudniu najbardziej zniszczonej, zaczęli uciekać z domów. - Wstrząs był bardzo silny - opowiadał operator centrali telefonicznej z miasta Medan. - Wszyscy wybiegliśmy z budynku.
Panika wybuchła też w Singapurze i Malezji. Goście hoteli w Kuala Lumpur, stolicy Malezji, wybiegli z pokoi.
Fala tsunami po grudniowym trzęsieniu zabiła 280 tys. ludzi, głównie w Indonezji, Indiach i na Sri Lance.
|
|
|
Nostradamus
Naprawdę nazywał się Michel de Nostredame - francuski lekarz, astronom amator, matematyk, okultysta. Żył w latach 1503-1566.
Według jego przepowiedni, przełom zacznie się już w roku 1999, który będzie najważniejszy dla przyszłości świata. Według Nostradamusa, powstanie pakt między państwami Azji Środkowej, Iranem i Irakiem, które podbiją resztę świata. Nowy przywódca z tego regionu pociągnie państwa islamskie do walki z chrześcijaństwem. Z końcem 2000 roku armie Wschodu zaleją Bałkany, Włochy, dotrą na Węgry. Nostradamus przewiduje, że nikt nie ocaleje, nikt nie będzie mógł powstrzymać zbliżającej się inwazji i zniszczeń.
Rok 2000 to - według Nostradamusa - również koniec papiestwa. Nostradamus twierdzi, że po 17 latach panowania ostatniego z papieży XX wieku jego kadencja zostanie skrócona do lat pięciu. Miałoby to oznaczać, że przestanie on być papieżem w roku 2000. Papież odda władzę kardynałom. Zastąpi go komisja do spraw pokoju i powszechnej ewangelizacji, sprawująca władzę kolegialnie. Koniec władzy papieskiej i ucieczkę z Watykanu ma zapowiadać niespotykanej dotąd jasności kometa, która pojawi się na niebie i zaćmi nawet słońce. Według Nostradamusa, po zniknięciu komety papież nie będzie już żył, a Europę będzie czekać klęska w walce z wojującym islamem
|
|
|
.
Edgar Cayce
Amerykański wróżbita o przydomku "śpiący prorok" - jego proroctwa objawiały się podczas snu. Żył w latach 1877-1945.
Rok 2000 i pierwsze lata po nim to nasilenie klęsk geologicznych i wielkich powodzi. Okres ten zakończy się zalaniem wschodniego i zachodniego wybrzeża Ameryki. Pod wodą znajdą się takie miasta, jak Los Angeles, San Francisco i Nowy Jork. Wody Wielkich Jezior amerykańskich połączą się z Zatoką Meksykańską. Jedynymi bezpiecznymi obszarami kontynentu Ameryki Północnej zostaną obszary stanów Ohio, Indiana, Illinois oraz południowo-wschodniej Kanady. Ucierpią również inne kontynenty. Pod powierzchnią wody całkowicie zniknie Japonia. Zalane zostaną równiny europejskie. Katastrofy te pogłębi zachwianie równowagi osi ziemskiej, jako konsekwencja stopienia czap lodowych na biegunach i przemieszczania się wielkich mas wody
|
|
|
W dobie dzisiejszej nauka przeżywa prawdziwy rozkwit. Jednakże żadna dziedzina nie jest w stanie udowodnić, czy zapowiadane przez proroków wydarzenia będą miały potwierdzenie w przyszłości.
Pokolenia żyjące na przełomie tysiącleci mają świadomość samozagłady, ale niewiele robią, aby temu zapobiec. Wszystkie obecne zanieczyszczenia środowiska zapewne przyczynią się do pogorszenia warunków życia na Ziemi, ale czy spowodują zagładę ludzkości? Wiele mówi się o szkodliwym działaniu człowieka na przyrodę, ale temat ten zdaje się powoli oddalać, bo od niedawna sama natura zaczęła wydawać symptomy, które w przyszłości mogą stanowić zagrożenie dla Ziemi. Za sprawą daty 5 maja 2000 roku, zaczęto interesować się tzw. uskokiem skorupy ziemskiej. Jest to zjawisko polegające na przemieszczaniu się skorupy Ziemi po jej płynnym jądrze. Według niektórych uczonych, zjawisko takie wystąpiło kilkanaście tys. lat temu, a przykładem jego oddziaływania jest dzisiejsza Antarktyda. Do dziś spod jej lodów wydobywane są fragmenty tropikalnych roślin, a co najważniejsze dobrze zachowane zwierzęta, które nie uległy rozkładowi. Uskok skorupy ziemskiej musi zatem przebiegać w bardzo krótkim czasie, gdyż w żołądkach wydobywanych zwierząt znajdują się resztki niestrawionego pokarmu. Naukowcy przypuszczają, że przyczyną takich przemieszczeń są silne pola magnetyczne wytwarzane przez planety układu słonecznego, a także obrót ziemi wokół własnej osi. Przy sprzyjających warunkach może nawet dojść do zmiany biegunów. Według czasopism naukowych "Nature" i "New Scientist", ostatnie takie zjawisko nastąpiło 12400 lat temu. Archeolodzy i paleontolodzy również traktują ten okres jako nieprzyjazny dla Ziemi, w którym podobno wyginęła większa część ssaków. Przesunięciom skorupy ziemskiej towarzyszą jeszcze inne zjawiska: liczne i silne trzęsienia ziemi, a także erupcje wulkanów. Niedawno na Ziemię oddziaływał układ planet zwanym "Wielkim krzyżem", który miał miejsce 18 sierpnia 1999 r. W ciągu zaledwie 2 miesięcy Ziemię nawiedziło kilka poważnych wstrząsów sejsmicznych. Planety tworzące układ, w którym występuje kąt 90° lub 180° zakłócają fale radiowe ziemi, a tym samym wywołują masowe trzęsienia skorupy ziemskiej. Przypuszczenia naukowców odnośnie efektu grawitacyjnego, który nastąpić miał w maju 2000, na całe szczęście nie potwierdziły się. Cały czas jednak pozostaje problem topnienia lodów arktycznych, a także narastania czapy lodowej na Antarktydzie, co stanowi zagrożenie w postaci uskoku skorupy ziemskiej. Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której Antarktyda czy biegun północny miałyby przesunąć się w okolicę równika. Amerykański jasnowidz Edgar Cayce opisał przyszły świat, który dokładnie pokrywa się ze skutkami uskoku skorupy ziemskiej, a są to: trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów (w tym Etna), oraz wszech ogarniające powodzie. Zapowiedzi proroków, żyjących kilka tys. lat temu, również wskazują na obecny czas i mające w nim nastąpić masowe trzęsienia ziemi, anomalie pogodowe i inne dziwne zjawiska, których nikt się nie spodziewa.
Niepokojące wieści dochodzą również od strony astronomów, którzy badają głębiny kosmosu wypatrując zjawisk mogących stanowić bezpośrednie zagrożenie dla ziemi. Największy problem stanowią meteory, które pełnią rolę "pocisków" nieustannie bombardując naszą planetę. Na szczęście większość z nich ulega spaleniu w atmosferze, a pozostałe są tak małe, że nie stanowią dla Ziemi większego zagrożenia. Jednakże, co jakiś czas, większe meteory robią "niespodziankę" i nagle wylatują z głębin kosmosu, nierzadko zmierzając ku ziemi. Niepokojące jest to, że 99% takich niespodziewanych "gości" nie daje znaku istnienia. Dopiero, gdy nagle ujawni się "oczom" teleskopów, staje się tematem dyskusji, gdzie główną rolę odgrywa czas, a tego w sytuacjach zagrożenia zazwyczaj brakuje.
Na ile prawdziwe okażą się badania dzisiejszych naukowców - czas pokaże, ale nie można zapominać, że takowe wydarzenia zapowiadane są przez prawie wszystkich proroków, i prędzej czy później, to wszystko stanie się rzeczywistością, czego przykadem mogą być słowa Jezusa:
Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Będą silne trzęsienia ziemi; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy.
Jak widać nie wojny, ani zanieczyszczenia środowiska stanowią zagrożenie dla Ziemi, ale prawa, które rządzą wszechświatem. To one będą jedną z przyczyn śmierci wielu milionów istnień ludzkich.
prorocy@interia.pl
|
|
|
Rok 2012 domyka szereg cykli kosmicznych: 26 lat, 26 000 i 104 000 lat. Co to oznacza dla ludzkości?
Otóż oznacza to zakończenie pewnego etapu ewolucji Ziemi, jej historii i specyficznego sposobu funkcjonowania. 2012 wyznacza jednak również początek kolejnej ery, datowany dokładnie na 21.12.2012r. Wtedy to ma nastąpić kwantowy skok w świadomości ludzkiej siedmiomilowy krok ewolucji ludzkości, która zsynchronizuje swoje wibracje z wibracją bezwarunkowej miłości.
To na tej, pochodzącej wprost z Źródła, energii i idącej za nią wolnej woli, będzie opierać się ludzka świadomość jej uczucia, myśli i czyny. Z poziomu bezwarunkowej miłości każda istota jest wartością samą w sobie, godną miłości za sam fakt swojego istnienia, żyjącą w poczuciu jedności z planetą, jej mieszkańcami, Źródłem i całym Wszechświatem. Stan ten niweluje jednocześnie potrzebę dominacji, manipulacji. W takiej rzeczywistości nie ma więc miejsca na agresję, przemoc czy wykorzystywanie innych. Nikt nie łamie prawa wolnej woli ale ich wola również nie może być zamachem na wolność innej jednostki.
Tak ma wyglądać Ziemia po roku 2012. Jak wiele dzieli nas od tego obecnie? Zbyt wiele: głód, wojny, władza pieniądza, globalna manipulacja na niewyobrażalną skalę, łamanie podstawowych praw człowieka. Jeżeli do tej listy dodamy bezlitosne wykorzystywanie zasobów Ziemi i niszczenie jej środowiska naturalnego, obraz całości jest dość posępny.
Aby więc Ziemia mogła osiągnąć wibracje bezwarunkowej miłości, czeka ją i nas jej mieszkańców szereg przemian, procesów transformacji i transmutacji oraz uzdrowienia. Mają one doprowadzić ludzi do przebudzenia, oczyszczenia własnego ciała fizycznego i ciał subtelnych z urazów, krzywd, poczucia winy, nienawiści, lęku i innych emocji, myśli, stanów, które blokują świadomość i płynące z niej stwórcze moce.
Czy należy się tego obawiać?
Możemy się spodziewać, że nasze operatywne ego będzie usiłowało podtrzymać obecny stan. I choć jego działania są skazane na niepowodzenie, mogą być źródłem wielu napięć, nieprzyjemnych i bolesnych doświadczeń. Im bliżej nasza świadomość będzie świadomości ego (zatem dalej świadomości świetlanej), tym bardziej gwałtowne czy wręcz drastyczne będą przemiany. Im większy opór tym większa siła zostanie zaangażowana do obalenia starych struktur mentalnych i emocjonalnych.
Niektórzy z nas mogą odnieść wrażenie, że oto nadchodzi koniec świata. I w zasadzie nie pomylą się nadchodzi koniec świata iluzji, ale i początek świata prawdy. Nie ma to jednak nic wspólnego z końcem świata, jakim zazwyczaj nas straszono globalna katastrofa i zagłada gatunku homo sapiens.
Jeszcze do niedawna istniało ryzyko fiaska programu uzdrowienia. Teraz jednak coraz bardziej prawdopodobna jest wersja o globalnym budzeniu się ludzkiej świadomości i podniesieniu wibracji naszych ciał fizycznych do wymiaru czwartego i wyższych. Już obecnie widać jak wielu ludzi budzi się z odrętwienia i zaczyna podążać ścieżką światła.
Nie zwalnia nas to jednak z jednostkowej, indywidualnej odpowiedzialności pojedynczego człowieka za wynik tej przemiany.
KAŻDY Z NAS, KAŻDEGO DNIA, DOŚWIADCZAJĄC WEWNĘTRZNEJ PRZEMIANY, PRACUJE NAD POZIOMEM ZBIOROWEJ ŚWIADOMOŚCI !!
|
|
|
Czyli przeslania, jakie niosą wszystkie religie, by sie modlic i doskonalić, sa jak najbardziej na miejscu..... A co z legendą, ze nad calym swiatem czuwa od "zawsze" grupa mnichów w Tybecie? Albo nie wiadomo gdzie? Moze faktycznie powinniśmy im pomóc?
Myśl jest potężna, a wiara czyni cuda..... :)
|
|
|
No tak remi...cos w tym jest! Co do tych mnichow to nie wiem dokladnie, bo nie slyszalem. Ale jesli chodzi o pomoc to ja jak najbardziej jestem za!
Mysl jest potezna, a wiara czyni cuda!!!
|
|
|
Nie boj sie justi...nie mozna. Uszka do gory i pamietaj to co ja i remigius napisalismy wyzej, mianowicie: Mysl jest potezna, a wiara czyni cuda! Jako przyklad podam ci takie cos...jestes osobka ktora strasznie boi sie nocy, a wlasnie kladziesz sie spac. Ale takze wiesz ze jutro jest piekny, cudowny dzien. Dzien w ktorym sa twoje urodziny, w ktorym wprowadzasz sie do swojego wymarzonego domu lub wyjerzdzasz na wycieczke o ktorej marzylas od roku. Ale niestety zanim to sie stanie musisz przetrwac noc, ktorej sie boisz. Mysli i wiara o tym ze juz niedlugo czekaja cie jedne z najprzyjemniejszych chwil twojego zycia sprawia ze dasz rade, ze noc ta bedzie lagodniejsza niz przypuszczalas, sprawia ze przetrwasz. Tak samo ty i wszyscy ktorzy sie obawiaja musza postapic teraz. Sprawcie swoimi umyslami, swoimi dobrymi i pelnymi milosci myslami, aby wydarzenia ktore nas czekaja byly jak najlagodniejsze, jak najmniej tragiczne i bolesne, i zeby jak najwiecej z nas dotrwalo do momentu w ktorym dumnie, jako rasa ludzka, wkroczymy zasluzenie do "raju".
Pozdrawiam swietlni bracia i siostry, a teraz w szczegolnosci justi, trzymaj sie!! :o))
|
|
|
Wiadomości
Azja: Do 2 tysięcy ofiar
29.03.2005 06:01 (aktualizacja 08:25)
W obawie przed tsunami rozpoczęto ewakuację ludzi / AFP
Potężne trzęsienie ziemi na Oceanie Indyjskim, w pobliżu Sumatry, pochłonąć mogło od tysiąca do dwóch tysięcy ofiar śmiertelnych na wyspie Nias. Na szczęście tym razem wstrząsom nie towarzyszyło tsunami.
Dzisiaj rano indonezyjską wyspę Nias nawiedziła nowa seria wstrząsów sejsmicznych - o sile 5,7 stopni w otwartej skali Richtera.
Epicentrum wstrząsów wtórnych znajdowało się na północ od Nias. Nie wiadomo, czy spowodowały one nowe ofiary wśród mieszkańców tej wyspy.
Wczorajsze wstrząsy miały siłę 8,7 stopnia w skali Richtera. Doszło do nich w rejonie epicentrum wielkiego trzęsienia z 26 grudnia, po którym nastąpiło uderzenie fal tsunami, które przyniosło śmierć prawdopodobnie prawie 300 tysięcy ludzi.
Agencje informowały wcześniej, że na Nias zginąć mogło wczoraj co najmniej 300 osób, zaś zniszczeniu uległo do 75 procent domów. Wielu ludzi mogło zostać uwięzionych w zniszczonych obiektach. Nias poważnie ucierpiała już podczas grudniowego trzęsienia ziemi.
Po nowym trzęsieniu prezydent Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono odwołał planowaną w tych dniach wizytę w Australii, zapowiadając że uda się na Nias.
Z wstępnych doniesień wynika, że na wyspie w wyniku wczorajszego trzęsienia w największym stopniu ucierpiało główne miasto, Gunungsitoli. Z relacji przebywających na wyspie misjonarzy, cytowanych przez watykańską agencję MISNA, wynika, że po pierwszych wstrząsach miasto stanęło w płomieniach. - Gunungsitoli zostało całkowicie zniszczone - mówi cytowany przez agencję o. Raymond Laia, dodając że ucierpiały tysiące ludzi. Dzisiaj mieszkańcy nadal pozostawali - w obawie przez tsunami - na okolicznych wzgórzach a Gunungsitoli przypominało miasto duchów.
Wczorajsze wstrząsy wbrew ostrzeżeniom sejsmologów, szczęśliwie nie przyniosły niszczącej wysokiej fali morskiej - tsunami, która zdewastowała region w grudniu zeszłego roku.
Nias - wyspa położona 125 km na zachód od Sumatry - stanowi część indonezyjskiej prowincji Północnej Sumatry. Jest znanym ośrodkiem turystycznym - doceniana jest przede wszystkim przez miłośników surfingu i plażowiczów. Na wyspie znajduje się też wiele kamiennych zabytków z czasów prehistorycznych. Mieszkańcy, należący do grupy etnicznej Nias, znani są z odrębnych obyczajów; wśród turystów popularnością cieszą się m.in. tradycyjne tańce w malowniczych kostiumach czy zawody w skokach wzwyż, stanowiące swego rodzaju inicjację młodych mężczyzn.
|
|
|
Tsunami jednak uderzyło
29.03.2005 06:01 (aktualizacja 09:01)
W obawie przed tsunami masowo ewakuowano ludzi / AFP
Wbrew wcześniejszym uspokajającym informacjom, fala tsunami uderzyła jednak tuż po wczorajszym trzęsieniu ziemi na Oceanie Indyjskim w wyspę Simeuleu u wybrzeży indonezyjskiej Sumatry.
O uderzeniu fali o wysokości około trzech metrów poinformowały cytowane przez japońską agencję Kyodo indonezyjskie źródła wojskowe. Jak podał wicegubernator prowincji Aceh, w której leży Simeuleu, na wyspie mogły zginąć setki ludzi.
Jak twierdzą wojskowi, fala przetoczyła się przez tę niewielką wyspę już w kilka minut po trzęsieniu ziemi o sile 8,7 stopnia w skali Richtera, jakie miało miejsce wczoraj u wybrzeży Sumatry.
Wysoka fala tsunami nie pojawiła się szczęśliwie w innych zagrożonych miejscach - alarm przed tsunami ogłoszono wczoraj także Tajlandii, Indiach i na Sri Lance. Zdaniem sejsmologów, wczorajsze wstrząsy stanowiły pokłosie grudniowego trzęsienia na Oceanie Indyjskim. Spowodowana przez tamte wstrząsy fala tsunami pochłonęła życie około 300 tys. ludzi.
Dzisiaj rano poszkodowaną już wczoraj indonezyjską wyspę Nias nawiedziła nowa seria wstrząsów - o sile 5,7 stopni w otwartej skali Richtera. Epicentrum wstrząsów wtórnych znajdowało się na północ od Nias.
Na Nias trwa akcja ratunkowa. Wiceprezydent Indonezji, Jusuf Kalla, powiedział, że liczba ofiar wstrząsów może tam wynieść od tysiąca do dwóch tysięcy. Wcześniej agencje informowały, że na Nias zginąć mogło wczoraj około 300 osób, zaś zniszczeniu uległo do 75 procent domów. Wielu ludzi mogło zostać uwięzionych w zniszczonych obiektach. Nias poważnie ucierpiała już podczas grudniowego trzęsienia ziemi.
Po nowym trzęsieniu prezydent Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono odwołał planowaną w tych dniach wizytę w Australii, zapowiadając że uda się na Nias.
Z wstępnych doniesień wynika, że na wyspie w wyniku wczorajszego trzęsienia w największym stopniu ucierpiało główne miasto, Gunungsitoli. Z relacji przebywających na wyspie misjonarzy, cytowanych przez watykańską agencję MISNA, wynika, że po pierwszych wstrząsach miasto stanęło w płomieniach. "Gunungsitoli zostało całkowicie zniszczone" - mówi cytowany przez agencję o. Raymond Laia, dodając że ucierpiały tysiące ludzi. Dzisiaj mieszkańcy nadal pozostawali - w obawie przez tsunami - na okolicznych wzgórzach a Gunungsitoli przypominało miasto duchów.
Nias - wyspa położona 125 km na zachód od Sumatry - stanowi część indonezyjskiej prowincji Północnej Sumatry. Jest znanym ośrodkiem turystycznym - doceniana jest przede wszystkim przez miłośników surfingu i plażowiczów. Na wyspie znajduje się też wiele kamiennych zabytków z czasów prehistorycznych. Mieszkańcy, należący do grupy etnicznej Nias, znani są z odrębnych obyczajów; wśród turystów popularnością cieszą się m.in. tradycyjne tańce w malowniczych kostiumach czy zawody w skokach wzwyż, stanowiące swego rodzaju inicjację młodych mężczyzn.
|
|
|
Wszystko sie tylko dopełnia... takie jest bowiem Dzielo Boga!
|
|
|
Uff, to źle, bo ja zaczynam się naprawdę obawiać... A co jeżeli wszystkie "zaszczute" przez niektórych z nas <łącznie ze mną ;)> przepowiednie się sprawdzą? To wszystko mnie jakoś niepokoi... Ja osobiście bym chciała wiedzieć, co myśli o tym Brat. Jak on coś napisze, to od razu sie lepiej i lżej na sercu robi ;)
|
|
|
reuters, mz 29-03-2005, ostatnia aktualizacja 29-03-2005 19:05
Ponad tysiąc osób zginęło na wysepce Nias, obok której w poniedziałek zatrzęsło się dno oceanu - szacuje indonezyjski Czerwony Krzyż
Trzyminutowe trzęsienie o sile 8,7 st. w skali Richtera zniszczyło największe na wyspie, 30-tys. miasto Gunungsitoli. - To były potężne wstrząsy, ludzie biegali przerażeni, niczym pijani - opowiada miejscowy stolarz. Wiele budynków jest zrównanych z ziemią, zerwane zostały linie elektryczne. Zawaliły się kościoły (wysepka jest głównie chrześcijańska).
Ponieważ lotnisko jest zniszczone, na wyspę można dotrzeć tylko helikopterem. Z powodu złej pogody pierwsze oddziały ratowników dotarły na miejsce dopiero kilkanaście godzin po katastrofie. Lekarzy jednak jest za mało i wielu rannych nie otrzymało pomocy. Znaleziono już 330 ciał, ale wielu ludzi wciąż znajduje się pod gruzami. W poniedziałek ci, co ocaleli przygotowywali się do pierwszej nocy pod gołym niebem. Nawet mieszkańcy, których domy przetrwały, boją się w nich nocować.
Dla Nias, znanego ośrodka surfingowego, jest to już drugi kataklizm w ciągu trzech miesięcy - grudniowe podmorskie trzęsienie (9 st. w skali Richtera) zabiło 340 wyspiarzy, a 10 tys. pozbawiło dachu nad głową. Wtedy jednak zabijały nie same wstrząsy, a będąca ich efektem potężna, dochodząca do ośmiu metrów wysokości fala tsunami. Dotarła ona do największej indonezyjskiej wyspy - Sumatry, a nawet do Indii, Tajlandii i Sri Lanki, zabijając w sumie 270 tys. ludzi. Tym razem tsunami niemal się nie pojawiło. Trzymetrowa fala zalała tylko malutką wyspę Simeulue nieopodal Nias, zabijając około 100 osób
|
|
|
Zalozylem temat proroctw z intuicji - to rowniez zaobserwowalem.
Skad mozna to przewidziec? Droga szerokiej analizy calosci zaobserwowanych doswiadczen, przeprowadzona przez wyobraznie kolejnych kombinacji, poparta przypuszczeniami intuicynymi = otrzymujemy prawdopodony wynik przyszlego zdarzenia.
Ja glownie sie opieralem:
1. Wstrzas, po ktorym z reguly nastepuja wtorne (ale fala magmy potrzebuje troche czasu na odbicie, by powroci w blisko poprzedniego miejsca.
2. Nasilenia ruchow tektonicznych spowodowanych ukladem cial niebieskich...
3. Wysoka czestotliwosc obserwacji NOL'i w tych rejonach.
4. Zastanawiajaca sila (oraz miejsce) wystapienia wstrzasu pod warstwa wody oceanicznej (zwrocimy uwage, ze musialo przejsc bo grubej warstwie masy wodnej).
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 25 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |