| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| czym jest dla Was śmierć? | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 37 |
|
niektórzy panicznie boją sie śmierci....
niektórzy nie chca o tym rozmawiać....
uważacie , że każdy musi umrzeć...?a moze można żyć wiecznie?
czego tak naprawde się boimy-smierci czy tego JAK umrzemy?
|
|
|
przyznaje ze obawiam sie bolu i umierania.. ale wierze w Raj i przyznam ze w duzym stopniu oczekuje mojej smierci jako wyzwolenia z tego padolu.. Bog nam obiecal zycie w Niebie i ja chce tam sie znalezc po smierci. Jestem gotow oddac zycie za Chrystusa i pojsc na smierc ... tak mi sie wydaje tak wierze:)
[%sig%]
|
|
|
nie potrzebnie się boisz Dudi......strachu i lęku trzeba się wyzbyc....czym jest taki krótki ból w porównaniu z rajem.....?
|
|
|
Śmierć jest podobno piękna...
Dla mnie jest ona odpoczynkiem po zyciu :)
|
|
|
Duders a skad pewnosc, ze pojdziesz do raju? Ktos Ci o tym powiedział?
|
|
|
Śmierć zawsze budziła u ludzi emocje... a to po prostu dusza opuszcza już zużyte ciało fizyczne... mam na myśli starość :-) oczywiście umiera się też w młodszym wieku, a to już skomplikowana sprawa... będąc duchami w ciele fizycznym po prostu odchodzimy do świata duchowego czy jakby to ujać do wyższego wymiaru, czy do wyższej gęstości... albo do raju, jak wolicie...
dusza wcale nie rozpacza z powodu wyjścia poza ciało... wielu już potrafi wyjść poza ciało będąc żywym... mam tu na myśli słynne OOBE. Ci, którzy tego doświadczyli mają już łatwiej, nie będą zaskoczeni, kiedy ich świadomośc/dusza/umysł jako kompleks opuści ciało fizyczne i powróci tam skąd przybyła. To w świecie duchowym panuje harmonia i wiedza i większe zrozumienie. Każda istota stamtąd pochodzi i także tam ma swoich krewnych, znajomych czy też bratnie dusze czy nawet rodziny duchowe, także bliskich sobie przewodników, mistrzów itp. My będąc w świecie fizycznym, a mówiąc dokładniej w świecie zagęszczonej energii, jesteśmy tutaj z własnego wyboru. Oczywiście wiele dusz, czy istnień od zawsze przebywa na poziomie duchowym, bo taki też był ich własny wybór. A dlaczego ludzie się boją śmierci? Ponieważ ona coś kończy, jednocześnie coś zaczynając. Przywiązując się do rzeczy materialnych czy bliskich nam osób nie chcemy tego czegoś utracić i jest jakiś żal w chwili śmierci z powodu utraty tego, co było nam bliskie. A mimo to trzeba się z tą utratą pogodzić. Myślę, że jeśli kogoś kochaliśmy za życia, takiej bliskiej istoty nie utracimy tak szybko :), jeśli ktoś wierzy w ponowne wcielanie się dusz, to zrozumie, że można przez wiele istnień przebywać z bliskimi sobie osobami tylko podświadomie to wiedząc i czując. A zawsze jest tak, że teraz bliskie nam osoby już kiedyś w innym życiu nam towarzyszyły w wielu sytuacjach. Teraz jeśli do kogoś czujecie dużą sympatię czy po prostu znacie tę osobę na wylot, to możecie być pewni że gdzieś kiedyś tam znaliście się równie dobrze :). Bo (re)inkarnacja jest faktem. Tylko nie zawsze sie o tym pamięta. A co do Raju. To jest ciężki orzech. Bo wiele kultur ma swoje własne raje... np Kraina Wiecznych Łowów... itp.. Po "śmierci" dusza spotyka się ze swoim przewodnikiem czy bliskimi osobami, by ułatwić sobie ponowne przypomnienie świata duchowego, może doświadczyć tego jasnego światła, także tego słynnego tunelu itp. A potem... wraca tam, gdzie pcha ją tajemnicza siła. Stare dusze/istoty szybciej i bez zbędnych ceregieli udają się tam gdzie trzeba. Zali młode dusze są trochę zdezorientowane ale i tak dają sobie radę. Dusze przebywają w tym świecie jakiś czas, po czym ponownie szykują się do wejścia/zejścia w świat materii. I jest to takie wieczne kołowanie. Raz tu, raz tam. No chyba że chce się dana istota od tego wszystkiego uwolnić. Myślę, że chodzi to o stan nirwany, czyli połączenie z samym Bogiem w Jedności. A i tak to chyba nie koniec, gdyż nie znamy Całości i wszelkich światów w jakich można przebywać. Jeśli przyjmiemy istnienie duszy jako wieczne, poza czasem to tak naprawę nie ma się czym martwić. Tylko przechodzenie z ciała do ciała jest problemem. Życie w jednym wcieleniu jest zresztą zbyt krótkie, by doświadczyć Wszystkiego. I to jest koronny dowód na poparcie (re)inkarnacji. Bo to że jesteśmy czystym duchem, to ja nie mam wątpliwości. To się po prostu czuje i wie samo przez się. Liczy się istota miłości i świadomość i pamiętanie. Nic innego nie ma znaczenia :) Uff, sporo się napisałem
|
|
|
O Raju a raczej Nowej Jerozolimie weim bo w Nia wierze tak jak w Boga, zostalo to Nam obiecane i tyle to jets kwestia wiary.. I rzeczywiscie Martyno masz racje oczywiscie bol jest niczym w porownaniu z nagroda w Niebie. Tylko co jest w nas silniejsze wiara czy strach?
[%sig%]
|
|
|
wiesz zycie bywa zaskakujace a ja jestem tylko czlowiekiem tak jak Ty.. watpie, boje sie, upadam ale Bog mi to przebacza i mnie pokrzepia:) w nim moja sila na kolejny dzien . Odnajduje tu spelnienie i tyle.. wiesz co za to czego dokonal On na krzyzu jestem gotow odplacic Mu tym samym!
[%sig%]
|
|
|
...ja tam kocham życie i nie mam zamiaru myslec o smierci wiem ze umre ale przeciez nie bede o tym myslał swoja droga co za czub wymyslił ten temat...człowieku dziwne potrzeby...
co będzie to będzie...CARPE DIEM:) pozdrawiam
|
|
|
śmierć -dotyczy ciała-biologicznego
pozostaje wieczność ,duch jest ponadczasowy,-czyli jesteś jako inteligentny byt -ponadczasowy.Zgaśnie Słońce ,wygasną inne gwiazdy a TY bedziesz bo taka jest Twoja natura -[nieśmiertelny duch]-ponadczasowy.
Nie powstanie w fizycznym polu ani jedna cząsteczka elementarna ,-nim nie zaistnieje o niej [ponadczasowa i niematerialna -informacja -[wola] .
Kosmos jest nieskończony,nie ma początku ani końca a czas jest [tylko] przymiotem materii, sama zaś informacja w kosmosie jest nieskończona a skoro jest wszędzie to jest ponadczasowa [zawsze teraz],tak jak BYT zwany przez nas Bóg,który się przedstawił jako -JESTEM KTÓRY JESTEM,-i to jest absolut nie do obalenia przez fizykę ,filozofię a wręcz przeciwnie -coraz częściej BYT zwany Bogiem ,jest w zamyślaniach nauki -[fizyki pola]
Odziwo ,-w dawnych czasach we wszystkich skrawkach na Ziemi zawsze akceptowano ISTOTĘ sprawczą -BOGA.
sorki za ort.
inteligentnym jest każdy kto zdaje sobie sprwaę ze swej niewiedzy-stefan
|
|
|
A JA CHCIAŁBY JUŻ ODEJŚC -ALE JESLI TO JEST MOZLIWE TO BEZ BULU.
CZŁOWIEK CHCE ŻYĆ JESLI JEST COŚ WSTANIE ZROBIĆ DOBREGO,BO RADOŚC
MAMY Z DAWANIA.WiDZAC RADOŚC W OCHACH DRUGIEJ OSOBY JUŻ MAMY NAGRODĘ!.
|
|
|
MARMARAT-to ja jestem tym czubem.....!
temat jak temat...
zauważmy ze dopiero kiedy ocieramy sie o śmierć doceniamy zycie
chcialam bym przytoczyc pewien fragment tekstu do twjego komentarza to moze bedziesz wiedzial dlaczego zaczelam mówic o smierci...
"czlowiek ,który uświadamia sobie swoją śmiertelość ,staje się nagle samotny w swiecie natury,bezradny wobec swojego losu i obcy pośród innych ludzi.
To straszna swiadomość,dlatego wiekszoać ludzi ucieka od niej szukajac łatwego pocieszenia w codziennosci."-tak pisał Albert Camus
Camus mówił o 3 postawach ,jedna z nich zakłada coraz wyrazniejsza świadomosc wlasnej smiertelnosci oraz pogarde dla losu,dzieki ktorej czlowiek osiąga prawdziwą wolnośc.
|
|
|
Ja uwazam, ze czlowiek nic nie wie o zyciu po smierci.
Spotkalam ludzi, ktorzy naprawde chcieli umrzec, ale jak ten moment nadchodzil, to sie bali. Jest przeciez masa skutecznych samobojcow.
Jedno jest pewne, ze od pewnego wieku czlowiek zdaje sobie sprawe z tego, ze musi umrzec. To jest wszystko co na ten temat wiem.
|
|
|
w pewnym stopniu wierzę w raj ale to nie jest takie pewne co dzieje się po śmierci człowieka a więc wolę zostać przy życiu bo to mi pasuje
|
|
|
wyobraźcie sobie ze zycie po smierci (jezeli mozna nazwac to zyciem) jest 1000 razy lepsze...!a teraz nie chcielibyscie umrzeć.....?
|
|
|
Zgadzam się z Tobą PETRAKWAP, że prawdziwe szczęście polega na tym by sprawiać innym ludziom radość. Nie ma nic lepszego niż świadomość, że się komuś bezinteresownie pomogło i nie ma nic piękniejszego niż radosny wyraz oczu takiego człowieka, gdy na Ciebie patrzy! Ktoś kiedyś napisał: "Radość, którą dajemy innym, zawsze do nas powróci". Życie jest szansą aby pracować nad samym sobą, nad swoją duszą i tym samym szansą by osiągnąć szczęście. Obumrze ciało, ale przecież aż trudno uwierzyć by skończyła się nasza dusza, by nagle "wyłączyła" się nasza świadomość. Dusza jest nieśmiertelna i życie to szansa by pracować nad jej pięknym kształtem.
|
|
|
Ja jakieś 4 lata temu popadłem w depresję psychiczną spowodowaną nerwami i stresem co wywołała obawa przed smiercią i wszystko co widziałem to wywierało na mnie smutek ciągle nawiedzały mnie same pesymistyczne myśli, a jak się okropnie męczyłem i jeszcze do tego robiła się ciężka głowa i wtedy sobie zdałem sprawę że ludzie wokół mnie nie potrafią mi pomóc i nie są wcale lepsi ode mnie poza tym że się lepiej uczą czy radzą zawodowo, czułem się sam wśród materialności tego świata i chciałem spotkać jakąś osobę która jest oświecona, która by mi udowodniła że jest coś więcej jak świat fizyczny i bylejakość bo zabardzo nie potrafiłem sobie radzić w życiu ani być zadowolony z tego że w nim zyje przynajmniej tak to odbierałem a ludzie wydawali mi się jacyś tacy zatwardziali i nie rozumiejący człowieka i chyba z jakieś dwa miesiące trwało nim wróciłem do normy i mi przeszło choć nie do końca *** Kilka miesięcy póżniej byłem znudzony i zacząłem się bawić kartami przy stole grałem chyba w wojnę i tak siedzę przy stole a były to wakacje i nie byłem zestresowany akurat gram sobie w karty i w pewnym momencie się zamyśliłem i wtedy gdy tak o niczym nie myślałem i się gapiłem na kupkę kart i w pewnym momencie coś mnie tkneło i nagle tak jak bym prześwietlał kartę wzrokiem i pierwszą kartę to chyba był król żołędz nagle odkrywam i zgadza się lecz dalej się gapię i na następnej karcie dojrzałem dame wino więc z niedowierzaniem odkrełem następną kartę i się zgadzało więc się zastanowiłem czyżby to był przypadek czy nie? Więc dalej się patrzę i zastanawiam co tym razem będzie i błysnął mi walet dzwonek, więc odsłoniłem i się znowu zgadza i emocje rosły czyżbym miał dar prześwietlania? więc znowu próbuję przewidzieć kartę i tym razem dojrzałem 10 czerwo więc odsłoniłem kartę i się znowu zgadzało, więc dalej próbowałem zgadnąć i się tym razem nie zgadzało ale po pociągnięciu następnej się zgadzało.
Innym ciekawym momentem w którym miałem duży optymizm i siłe że przewidzę zadałem bratu pytanie: pomyśl sobie jakąś liczbę od 1-10 więc od mówi już pomyślałem a ja intuicyjnie pewny mówię "7' on na to się pyta skąd wiedziałem że to ta liczba?
Pewnego dnia grałem z kolegą w makao i w pewnym momencie intuicyjnie mówię że ma króla wino on popatrzył w karty i zaciekawiony mówi żebym odgadł kartę i wziął 4 króle z talii i po kolei mówi żebym zgadł jaki kolor ma karta? więc ja zwizualizowałem sobię tablicę z milionerów pytanie do publiczności i pod A wstawiłem króla czerwo B - król dzwoneg, c - król zołędz, d - król wino i zadałem sobie pytanie tam gdzie jest prawda niech będzie najwięcej i po chwili wykres który mi się pojawił w oczach podał odpowiedz więc się intuicyjnie pytam czy to prawda a emocje które poczułem powiedziały że tak więc mówię jaka to karta a kolega żdziwiony się pyta skąd wiedziałem że to król wino? I w taki oto sposób zgadłem kolejne dwie karty a czwartej już nie musiałem brać na intuicję bo była ostatnia :).
Jeszcze innym razem włączyłem milionerów i odgadłem pytania przed podaniem wyniku, po chwili znowu udało mi się odgadnąć i za trzecim razem też mi się udało. innym razem włączyłem milionerów po francusku i odgadłem z dwa razy pod rząd pytania. Bywały też sny prorocze chyba ze trzy miałem a dotyczyły one rzeczy które się nie dzieją na codzień
A teraz po czasie się zastanawiam czy to była intuicja bo ja wierzę że tak bo przez przypadek gdybym zgadywał to przed trafieniem nie czuł bym emocjonalnej pewności która mówiła tak.
Więc myślę że jednak jest coś więcej...jestem wręcz pewien
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 37 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |