Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Pomoc w wyborze drogi życiowej ...
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 36

Nie wiem jak to ująć w paru słowach. Niektórym mój problem może wydać się banalny. Od półtora roku tkwię w toksycznym związku. Nie jestem szczęśliwy, jest w nim więcej rozczarowań niż pozytywnych aspektów. Nie rozumiem tylko co mnie blokuje, co mi przeszkadza z tym skończyć, kobieta w tym związku zachowuje się jak by miała w sobie dwie osobowości. Mimo tego ,że razem parę razy decydowaliśmy, że trudno jest nam razem być ze sobą, zawszę kończyło się tak samo. Ona po chwili samotności dzwoniła do mnie i mówiła że nie może beze mnie żyć. Może to ze mną jest coś nie tak? Zamiast przejrzeć na oczy żyć dla samego siebie a nie dla kogoś, zawszę wracam jak wierny pies.Sam nie rozumiem dlaczego. Inną sprawą jest to, że znajoma którą poznałem podczas rozstania z obecną partnerką, zapałała do mnie wielkim uczuciem. Sam nie potrafię na to zareagować, coś mnie do niej ciągnie, widzę w tym nowy początek, nowe perspektywy, coś pozytywnego. Ale końcem wszystkiego nie potrafię rozstać się, dać spokój, zapomnieć o obecnej partnerce, przez którą cierpię po raz kolejny. Czuję, że jestem dla niej przedmiotem, który wyciąga gdy wszystko wokół ją nudzi. Może mam na sobie jakiś urok, który nie pozwala mi od niej odejść? Zostać w tym co mam teraz i cierpieć całe życie, mijać się z prawdą i doznawać rozczarowań, czasem wybuchów euforycznej miłości, które na chwilę załagodzą całą sytuację? Czy zamknąć ten rozdział życia, dać szanse nowej sytuacji, iść przed siebie? Carpe diem ? Wiem, że niektórym odpowiedź będzie banalna. Ale uwierzcie, nie potrafię odejść od obecnej partnerki, sam nie rozumiem dlaczego ... Chciałbym prosić o poradę, wróżbę i uzyskać odpowiedź, która doprowadzi mnie do podjęcia odpowiednich kroków, czegoś głębszego niż tylko słowa ...

Jesteś dla niej dawcą energii - ta kobieta, to typowy wampir emocjonalny. Nie pozwoli Ci tak łatwo odejść :) A nawet jak Ci się uda, to będzie Cię "nękała" telefonami. Uciekaj jak najdalej. Ja dopiero po kilku latach trwania w jałowym związku zrozumiałem, że to nie ma sensu.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Kuchnia nie sprzyja milosci ! Wszystko jest dobrze dopoki razem nie zamieszkamy. Mlodzi ludzie urzadzaja sobie gniazdko i to ich jeszcze satysfakcjonuje. Najczesciej pozniej przychodza dzieci na swiat i tutaj juz zaczynaja sie schody, bo dzieciom sie trzeba poswiecic. Same sie nie nakarmia, nie umyja, nie ubiora, nie naucza i nie wychowaja. Nawet jak dziecko oddadza rodzice do zlobka, przedszkola czy szkoly, to reszte doby musza byc z dzieckiem, a tu na swiecie jest teraz tyle ciekawych zajec !!! Jak nie ma dzieci, to znowu jest zbyt duzo wolnego czasu, ktory poswiecamy na przygladanie sie partnerowi. Okazuje sie on zupelnie innym czlowiekiem jak przed slubem. Rzadko nam sie tak samo podoba. Zwiazek staje sie rozchwiany. Cudowniejsi sa ludzie, ktorych wyelegantowanych widzimy na godzinnym spotkaniu bez krecenia sie po kuchni, ktora nie dosyc trzeba zaopatrzyc, to jeszcze dogodzic partnerowi i sobie. Kazdy zwiazek jest taki sam. W koncu, to my wybieramy sobie najcudowniejszego partnera. Roznica jest tylko taka, ze w nastepnym zwiazku boimy sie juz cos zepsuc !!! Czlowieka psuja zawsze wygorowane wymagania. Te w stosunku do innych tez. Od siebie raczej nigdy nie wymaga nic, bo kazdy czlowiek to jest ten najlepszy. Kazda milosc jest pierwsza, a dom czasem ostatni !!!

Powiedzmy, że wszystko z czasem się psuje/komplikuje, ale jest jeszcze kwestia dopasowania - niektórzy tak bardzo nie pasują do siebie, że dziwię się, że w ogóle zaczynają :) Ja np. jestem bardzo spokojny, elastyczny... i tylko dlatego wytrzymałem z moją żoną tyle lat - inni mieli jej dosyć już "po chwili". Pracowałem nad nią, myślałem, że powoli się zmieni na lepsze, ale ludzie się nie zmieniają - już dzieci mają jakiś tam charakter, a co dopiero dorośli... To raczej nie jest kwestia wygórowanych wymagań, ale tego, co nam pasuje, co jesteśmy w stanie zaakceptować, jakichś granic. I tu znowu wracamy do kwestii dopasowania - to, co dla kogoś jest u kogoś wadą, może być dla kogoś innego zaletą i odwrotnie :) Np. ktoś może lubić długo spać - dla "rannego ptaszka" może to być nie do zaakceptowania, ale jak spotkają się dwie "sowy"... :) Kogoś może denerwować, że druga osoba "niczego nie planuje" - nie pisze sobie "rozkładu zajęć", ale to jest przejaw pewnej swobody, wolności i ja to rozumiem - źle bym się czuł, gdyby ktoś wymagał ode mnie spisania "planu zajęć" - wolę żyć spontanicznie i robić na co mam ochotę - nie każdy dzień jest dobry na określone czynności i można stracić nagle "natchnienie", ochotę - za to innego dnia może nam się chcieć więcej... :) Nie lubię sztywnych ram i twierdzeń, że coś się powinno robić koniecznie tak, a nie inaczej... W ogóle nie lubię narzucać komuś swojej woli i czegoś wymagać - zmuszanie kogoś do czegoś wzbudza niechęć. Jak ktoś robi coś z własnej woli, to jest to piękne, prawdziwe..., jak pojawiają się roszczenia, to... ginie całe piękno, spontaniczność, wolność...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wiem, że jestem ideałem - dla sobie podobnych :) A reszta niech spada i się gryzie między sobą.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Thorn Tarot kartą "Sąd" mówi, że zdobyłeś już dostateczne doświadczenie, by coś zrozumieć i się wyzwolić. Czas zmian jest bliski - musisz tylko po prostu się pożegnać.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Potrzebowałem opinii kogoś kto nie jest stronniczy.

Thorn, możesz się wyzwolić, jeśli tylko chcesz. Jeśli masz dość siły, żeby znieść emocjonalnie trudności związane z rozstaniem - dasz radę. Na początku jest trudno, trochę człowiek wariuje, trochę głupot wyczynia, ale potem jest już tylko lepiej. Twoja pani może trochę mieszać ci w głowie, możesz być przez nią mamiony różnymi obietnicami, może działać ci na emocje, wzbudzać w tobie poczucie winy, ... Jak długo to potrwa - zależy od ciebie, czy i jak długo bedziesz "rozdrapywał" rany, ranki, raneczki... Nie da się odciąć tak od razu, ale w ciągu kilku miesięcy jest to możliwe. Czas (trwania "zabiegu") zależy tylko od ciebie. Zbieraj myśli, pobaw się w stratega. Alleluja i do przodu !!! :) Trzymam kciuki - powodzenia. :) Miałam nie pisać, ale trudno sie powstrzymać, jak się wie, z czym ludziska mają problem :) Poprawię się :)

kolejna sprawa czegoś w rodzaju karmy zdarza się że osoba o silnej osobowości pasożytująca na nas podkręca śróbkie do granic- znaczy sytuacja może być rozwojowa nie opamięta się dopóki definitywnie nie powiemy jej dość to dla niej będzie i karą i pewnego rodzaju drogą prostującą skłaniającą do refleksji, zrozumienia, w końcowym rezultacie wyjdzie jej to na dobre to zamknięte koło, tkwimy w czymś co nas zżera do momentu stwierdzenia że tylko odejście w odpowiedni sposób rozwiąże sprawę da odpowiedzi, wytyczy granice może sami cierpimy, ale ktoś jeszcze kiedyś skorzysta przychodzi co prawda wtedy bul ale jest i zrozumienie bez takiego drastycznego kroku nie było by tego a gdy wrócisz, nie będzie ani kary wyrytej na własnej skórze ani zrozumienia więc czasem tylko rozwinięcie żagli dla obydwojga wyjdą na dobre gdzieś na koniec bajki jak samotny holender.... to nosi się w sercu całe życie ale widocznie po to żyjemy co do jakiejś odpowiedzialności w związku- żadnej nie ma korzystają obydwie strony, nikt nikogo nie wykorzystuje więc nie ma i obowiązku ciągnąć czegoś co definitywnie męczy z jakichś powodów a bywa że przyczyny niezrozumienia i braku szacunku wzajemnego są i znacznie głębsze a nawet przykre, czego nie chcielibyśmy i wiedzieć

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Dziękuję za wszelkie rady. Na pewno wezmę je do siebie.

Uciekaj...To jest twoje życie i twój wybór..jak sobie poscielisz tak sie wyśpisz.. nie daj się i walcz o siebie.

Temat nadaje się do zamknięcia. Decyzja podjęta.

Jak zwykle w tego typu przypadkach - jesteś przykładem, na podstawie którego można się wiele nauczyć... Niech zostanie dla potomnych :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dodam tylko jeszcze, ze czlowiek jest istota rozumna. Przede wszystkim trzeba ze soba rozmawiac i mowic prosta prawde. Zycie sklada sie z wielu sytuacji, do ktorych dwoje ludzi podchodzi inaczej. Na poczatku tych samych dwoje ludzi absolutnie zgadza sie w warunkach milosci, a pozniej okazuje sie, ze w wielu innych warunkach ich poglady sie nie zgadzaja. Milosc tych ludzi, to pierwsze doznanie we dwoje. Inne sytuacje sa dopiero przed nimi. Czlowiek musi ujednolicic sie w postrzeganiu prawa, obyczaju, religii. Uwazam, ze trzeba probowac, czy nie potrafimy ujednolicic sie w postrzeganiu zycia, ktore przychodzi nam razem przezyc. Trzeba rozmawiac, roztrzasac, argumentowac i uzgadniac. Nie wolno nam sie ludzic, ze ominie nas to w kontaktach miedzyludzkich. Zastanowmy sie, ile na swiecie moze byc takich samych ludzi jak my ? Zdac sobie sprawe nalezy tylko z jednego, ze jedni ludzie sa bardziej rozumni, a drudzy nie. Z jednymi w kazdej lub wiekszosci spraw dogadujemy sie bardzo szybko, a z innymi potrzeba wiecej czasu, argumentow, sprytu i cierpliwosci. Kazdy jest jednak rozumny i przez nas wybrany. Latwizna, to prostactwo !!!

Wrona:
Czlowiek musi ujednolicic sie w postrzeganiu prawa, obyczaju, religii.
Że co?? Którego prawa, obyczaju, czy religii? Może najlepiej wprowadzić państwo wyznaniowe i wtedy już nie będzie miejsca na "odstępstwa" i samodzielne myślenie?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Przeczytałam wątek Thorna i zainspirował mnie do tego żeby tez napisać, chociaż moja sprawa wydaje się bardzo prosta..Poznałam faceta, zaczęliśmy się spotkać, wcześniej przed spotkanie, wielogodzinne rozmowy,o wszystkim smsy..Później spotkanie, jedno drugie, totalna magia, chemia, namietnosc..uczucie ze to jest to... Wydawalo się ze nic nie moze sie popsuć..Az do momentu kiedy odezwała się była dziewczyna, najpierw jeden smsy, potem drugi ...a za kazdym razem wątpliwości faceta( mimo ze nie jest z nia od roku)i pozniejsze zapewnianie ze sie nam uda, bo mu zalezy, bo jestem wazna..kwiaty prezenty..i niestety czar prysł ... bo on stwierdzil, ze jednak nic nie czuje do mnie, ze chyba kocha nadal tamta.. ze zmuszał sie do tego wszystkiego co bylo miedzy nami, ze te kwiaty prezenty to tylko gesty bo on tak ma...Oczywiscie chciałam zeby dal ostatnia szanse..żebyśmy sprobowali, ze może sie ulozy alee bezskutecznie..twierdzi ze wie ze sie nie zakocha,, Myślicie ze warto dalej walczyć? to było tylko kilka miesięcy , ale wydawało sie ze jest tak pięknie ,,zee wszystko idzie w dobrym kierunku... A tamta coz,,podbno tez go kocha , ale nie wie czy wrócić bo sie boi , bo ma juz inne plany bez niego... Pomyślicie jaka glupia baba.. a ja sie zakochalam po prostu...

MalaMi83:
Pomyślicie jaka glupia baba
Co do głupiej baby to ten facet nią jest, a nie ty. Każdy ma prawo do miłości namiętnosci, fizycznych zblizen i wielu wielu innych. Jest nam to dane i możemy z tego korzystac. Problemem jest to ze on nie wiadomo jakby sie nie wkupił w objecia nowej kobiety, ex mu tylko bzyknie koło ucha i od razu poleci za nia. Niewiadomą jest ich zarzyłośc jak bardzo sa od siebie zalezni (uzależnieni), a potem dopiero mozna rzecz jak bardzo boi sie nowosci czy umie rozpoczac coś nowego i prawdziwego...

MalaMi nie jesteś głupia - jesteś normalna! Uległaś uczuciom do których masz prawo jak wszyscy. Bądz z ludzmi, żyj pełnią życia, nie załamuj się. Stare powiedzenie: "masz kłopoty? - wez się do roboty!" też się tu może przydać, czyli zajmij się czymś, co cię pociąga, fascynuje, albo zwyczajnie interesuje i czekaj na dlaszy bieg wydarzeń. Rozwiązań jest wiele. Czas pokarze ... Pozdrawiam :)

MalaMi83:
a ja sie zakochalam po prostu...
i tego warto by się trzymać :-) ciągle jesteśmy dziećmi sprawia to że widząc przysłowiowego lizaka a nawet go czując tuż pod językiem nie możemy sobie wytłumaczyć że tak naprawde nic nie tracimy go nie zjadając a ewentualnie zyskujemy po komsumpcji nie potrzebnie robimy sobie nadzieje nie pielęgnując tego co było a przecież w wycinku czasowym wstecz np rok, dwa, pięć nie jest ważne kilka dni, miesięcy magi w jedną stronę czy drugą i tak ułoży się tak jak ma się ułożyć i choć byśmy zaciskali niewiem jak kciuki- nic to nie da piękno spotykamy każdego dnia a nasze chcenia, żale- zasłaniają tylko cud życia i prawdę życiową, kultywacja/reanimacja nierealnego związku zabiera nam i energie i zdolność właściwej reakcji czasem na coś wartościowego w życiu warto przy tym wyciągnąć i refleksje i nie katować siebie za brak zrozumienia bo te może przyjść za długi długi czas to tak jak z zepsutym autem i tak nie pojedzie lecz my je w myślach ciągniemy podczas gdy zwykły spacer w ładny dzień dałby tyle radości jak w tym kawale gdzie dwuch duchownych ślubowało czystość i że nie dotknie żadnej kobiety po drodze spotykają niewiaste, którą trzeba było przenieść przez rzekie jeden z nich się zgodził czym złamał śluby, jakiś czas potem ten drugi nie wytrzymuje i rzecz mu wypomina i o ślubach rzecze na co winowajca odpowiada- masz racje, przeniosłem ją ale to była chwila i tyle godzin temu za to ty tą kobiete niesiesz do tej pory było mineło, niech pięknem w sercu pozostanie a wtedy co złe w dobro się obruci

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Ciesz sie z czasu, który był wam dany w którym dobrze się czułaś. Ale nie wiem czy dobrym pomysłem była by prośba, żeby z tobą został, zawsze ta niepewność, że odejdzie, że myśli o tamtej, że patrzy na Ciebie przez pryzmat tamtej. Serce nie wybiera, nie potępiaj go... Żyj swoim życiem jeszcze spotkasz na swojej drodze miłość, która da Ci więcej niż ten związek:)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 36
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.