Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Pioruny Bogow
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 45

Czy aby na pewno znamy prawdę o otaczającym nas wszechświecie? Model wszechświata uznawany przez główny nurt naukowy zakłada, że wszechświat formowany jest przez pierwotną siłę - GRAWITACJĘ. Okazuje się jednak, iż istnieje model o wiele lepiej wyjaśniający zjawiska, które obserwujemy. "Wielki wybuch", "rozszerzający się wszechświat", "czarne dziury", "ciemna materia", "ciemna energia" - to zjawiska zmyślone, by wyjaśnić anomalie niepasujące do "oficjalnego" grawitacyjnego modelu. To nie grawiatcja jest spoiwem trzymającym ten świat do kupy. Istnieje siła miliardy razy mocniejsza od niej. Siłą tą jest PRĄD ELEKTRYCZNY oraz tworzone przezeń pole elektromagnetyczne. Według modelu elektrycznego gwiazdy nie są piekłem nuklearnej fuzji, a jedynie transformatorami energii - prądu elektrycznego, który przepływa przez wszechświat niewyobrażalnie wielkimi strumieniami. Elektryczny model w łatwy sposób pozwala wyjaśnić nie tylko zjawiska astronomiczne i działanie wszechświata, ale także mity i wizerunki bóstw sprzed tysięcy lat. Wtedy to nasi praprzodkowie widzieli na niebie plazmowe zjawiska dziś już nieobecne... Dlaczego model elektryczny nie został dotychczas uznany przez oficjalną naukę i nie naucza się go w szkołach? Czy ktoś obawia się upowszechnienia faktu, że wszechświat jest wielką bańką energii? Jakie byłyby tego konsekwencje? Czy ktokolwiek miałby ochotę płacić coraz większe kwoty za energię elektryczną? Za coś, z czego składa się wszechświat i czego jest wszędzie pod dostatkiem?... http://antygon.blogspot.com/2008/03/thunderbolts-of-gods-pioruny-bogw.html

witam, to nie jest znowu tak proste jakby sobie zyczyl autor tego blogu.... Niby sie trzyma kupy, ale brak jest podstawowych logicznych zasad. Dobre dla ignorantow. Teoria jest stara i wielokrotnie ulepszana i obalana. Byc moze dzisiejsza znajomosc fizyki i jej praw jest daleka od wyjasnienia wielu rzeczy, ale na pewno model elektryczny jest tak bliski prawdzie jak model z atlasem podtrzymuijacym firmament.... pozdrrrrrrr

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Wrocilem po bardzo dlugim milczeniu. Witam. Franko, gdzie znalazles te rewelacje? Ja twierdze, ze odwrotnie, wlasnie grawitacja jest oddzialywaniem pierwotnym. Pozostale trzy (elektromagnetyczne, slabe i silne) sa rezultatem zlozonosci ukladow grawitacyjnych. Okazuje sie, ze w zasiegu odpowiedniu krotkim sila grawitacyjna jest ogromna. Rowna jest: F = c^4/4G. To stala uniwersalna. Jej wartosc liczbowa: 3x10^43N. Informaji tej jednak nie znajdziesz w podrecznikach.

Oczywiscie widzialem blog. W naszym przyrodniczym srodowisku, a szczegolnie w skali atomu grawitacja jest bardzo slaba, a materia przez nas percepowana jest krolestwem elektromagnetyzmu. Jednak duzo glebiej, w skalach nieosiagalnych dla naszych przyrzadow, grawitacja staje sie dominujaca. Wlasnie grawitacja (a wlasciwie w jej ramach odpychanie grawitacyjne) spowodowala Wielki Wybuch. Nie ma w gruncie rzeczy sprzecznosci miedzy moim twierdzeniem, a teza, ze (prawie) wszystko, to elektromagnetyzm.

Bóg jest zjednoczoną mocą, pierwotną i wieczną. Ta moc jest autentyczną siłą, dzięki której powołane zostało życie, aby stało się jej towarzyszem i wędrówką. Życie, które zostało powołane poddawane było wielu eksperymentom, aż nośnik duszy został ukształtowany tak, że mógł wziąć cząstkę tej mocy do zewnętrznych, rozszerzających się wszechświatów. Bezkształtna świadomość jest tą cząstką Boga, której zmniejszono prędkość z częstotliwości stanu boskiego do indywidualności, gdzie może stać się autonomiczna i doświadczyć wolnej woli. Wszystkie cząstki mają podobne częstotliwości albo prędkość wirowania (spin-rate) i są one zdolne obniżyć swoją częstotliwość na życzenie, w przypadku wejścia do membran świadomości, do których można wejść tylko po przybraniu formy. A więc bezkształtność staje się formą i zaraz przed wejściem w ciało, świadomość aktywuje szablon DNA stosownie do wymaganych przez nią doświadczeń wewnątrz membrany rzeczywistości, którą wybrała. Boga można znaleźć wszędzie, ponieważ jest zjednoczoną mocą, ale paradoksalnie, bycie zjednoczoną mocą jest także unikalne albo indywidualne. Fizycy tłumaczą, że we wszechświecie odgrywają rolę cztery podstawowe siły (moce): silna jądrowa, słaba jądrowa, grawitacji i elektromagnetyczna. Moce te są faktycznie fasetami pojedyńczej mocy, bardziej pierwotnej (główniejszej) i absolutnie przyczynowej. Leżącym u podstaw (pierwotnym) celem istnienia jest poszerzanie i urozmaicanie form życia, w celu umożliwienia Pierwotnemu Stwórcy pełnej ekspresji i percepcji (postrzegania) życia. Gatunek ludzki jest jednym z niezliczonej liczby czujących form życia, których liczba i różnorodność wciąż rośnie w całym kosmosie. Jest on jednym z atomów w Ciele Kolektywnego (wspólnego) Boga. W jego świadomości, rodzaj ludzki jest ograniczony w postrzeganiu wszechświata całości, z powodu zbytniego polegania na pięciu zmysłach. Zmysły te są potężnymi siłami skupiającymi ludzki instrument na oddzielnej (pojedynczej) rzeczywistości, tak jak maska nurka może skupiać jego uwagę na podwodnym świecie. Te inne wizerunki Boga zostały stworzone tak, że instrument ludzki może zgłębiać Pierwszego Stwórcę i krystalizuje obraz Niezrównanego Istnienia wystarczający, by posuwać się naprzód przez Hierarchię i dostąpić perspektywy Suwerennej Całości. Niemniej jednak to, co utrzymujecie jako Boga, nie jest Pierwszym Stwórcą, ale fasadą Pierwszego Stwórcy, rozwijaną przez Hierarchię jako zrozumiała interpretacja Pierwszego Stwórcy. Musimy wam powiedzieć, że te "interpretacje" są niezmiernie nie utrafione w swym portretowaniu. Trochę na temat :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol, ciekawy tekst. Mozesz mi podac zrodlo? Nie mozna tego obalic, nie mozna podac dowodu slusznosci i dowodu nieslusznosci. Oczywiscie kierowanie sie logika dwuwartosciowa nie ma tu sensu. Chyba ze jestes innego zdania. Moje tezy chyba nie sa adekwatne z tym. Osobiscie wole przyziemnie i jakby troche po prostacku trzymac sie konkretow (po prostu latwiej mi) i zglebiac istote oddzialywan, nie wznoszac mysli ko Bogu (takiemu, czy innemu). Dla mnie to za wysokie progi.

Źródło: http://wendol.cba.pl/books/polecane/Neruda.mht Nie utożsamiam się z żadną zorganizowaną religią. Wolę polegać na prostym Uniwersalnym Prawie, które, jak słyszałem, stosowali w swoim czasie Atlanci i Egipcjanie, zwanym Prawem Jedności. Wszyscy jesteśmy cząstkami tego samego - Jednej, Wiecznej Istoty. Dano nam wolną wolę i powinniśmy szanować wolną wolę innych, to jest jedyny przepis, lub zasada, która określa nasze postępowanie. Wszyscy istniejemy jako równi i jako współtwórcy w obrębie całej kreacji, w której, jak sądzę, istnieje wiele, wiele cywilizacji w zapierającym dech bezmiarze wszechświata. Przybywamy nie po to, by nakłaniać ludzi do zmiany ich dróg poszukiwań, które ich satysfakcjonują. Nie chcemy przed nikim stawiać przeszkód. Aczkolwiek bardzo często ci spośród waszych ludzi, którzy poszukują, sami wyobcowują się z systemów tradycji, kultury i religii. Dla tych ludzi prezentujemy generalny i nie dogmatyczny sposób postrzegania kreacji. Czyniąc to, mamy nadzieję, że służymy, przybliżając dom tym, którzy być może pragną domu, mówiąc duchowo. Nie zależy nam na tworzeniu kościoła ani posiadaniu żadnej władzy w waszym świecie, raczej staramy się być dostępnymi poprzez kanały takie jak ten, aby prezentować tą alternatywę tym, którzy mogą uznać ją za użyteczną. Źródło: http://www.dobreksiazki.pl/b10685-podrecznik-wedrowca.htm

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol, zalozmy, ze pragne zglebic tajemnice bytu materialego. Nie musi to byc wcale az tak przyziemne i godne pogardy (dla niektorych jest, ale nie dla Ciebie). Powiedzmy, ze zajmuje sie grawitacja po swojemu, a nie jako adept nauk fizycznych na ktoryms z uniwersytetow. Czy filozofia, jaka wyznajesz stanowic moze dodatkowy bodziec przy prowadzeniu badan? Chodzi mi nie tyle o ogolne nastawienie motywacyjne, a o specyficzne narzedzie myslowe. Nie sadze, aby filozofia ta przeciwstawiala sie badaniom szczegolowym jakimkolwiek. Bo gdyby tak bylo, to tym ujawnilaby sie jej wewnetrzna sprzecznosc.

Byłem na spotkaniu z pewnym fizykiem jądrowym z Moskiewskiego Instytutu Magnetyzmu Ziemskiego. Ten naukowiec najpierw skończył fizykę jądrową, a następnie zajął się psychotroniką. Powiedział, że te dwie dziedziny wspaniale się wzajemnie uzupełniają. Przy pomocy najnowszej aparatury można nawet badać bardzo subtelne energie i oddziaływania. Tak więc nie przeciwstawiam się jakimkolwiek rzetelnym badaniom. Nie znoszę natomiast religii, a raczej niektórych jej wyznawców. Ta dziedzina przeciwstawia się wszelkim próbom weryfikacji - reaguje panicznie na wszelkie próby dociekań odbiegające od kanonu religijnego, nazywając to atakiem na wiarę. W ogóle nie lubię ludzi zamkniętych w swoich poglądach i "odpornych" na wszelką nową wiedzę. Niestety, ale ten problem dotyczy również naukowców, którzy wobec tego naukowcami nie powinni być nazywani, a jedynie obrońcami swych katedr, teorii, definicji, które stają się dla nich wręcz dogmatami. Ich nie interesuje dociekanie prawdy, tylko obrona swoich stanowisk. W tym sensie tacy "naukowcy" są bardzo podobni do wyznawców jakiejś religii. Jeśli zaś chodzi o moją "filozofię" i "narzędzie myślowe" to powiem ogólnie, że należy nauczyć się myśleć wielowymiarowo. Niestety, ale większość ludzi została nauczona myślenia jednowymiarowego, płaskiego i skupiania się na jednym tylko aspekcie danej sprawy - rozpatrywania wszystkiego jako równania z jedną niewiadomą, jakby tylko jedna zmienna miała wpływ na daną sprawę. Porażają mnie swoim prymitywizmem rozważania, dyskusje, sprzeczki, kłótnie w stylu: "to o to tu chodzi, a nie o coś innego", "to ta rzecz ma na to wpływ, a nie inna".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Na koniec mówiąc o twoim naukowcu dochodzi się do chodzenia po łące i wąchania kwiatków, cóż za przewrotna kolej losów. Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Co NASA ukrywa przed nami? Wywiad z Jamesem M. McCanneyem - Spectrum Genialny artykuł!

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Choc zaczelo sie od piorunow, stawiam na grawitacje. "Wine" za ten post ponosisz Ty wendol - opowiedziales o fizyku jadrowym zainteresowanym psychotronika. Od razu skojarzylo mi sie to z astrologia (oczywiscie nie ta gazetowa). Choc to rzecz nienaukowa, cos w tym jest. Zmiany polozen planet chyba jednak maja jakis wplyw na stan organizmu. Powoduja one (tak przypuszczam) mikrozmiany pola grawitacyjnego, mikrozmiany naszego naturalnego srodowiska. Powoduja subtelne zmiany w przemianach metabolicznych, ktorych wynikiem moze byc na przyklad krotkotrwale oslabienie mechanizmow obronnych organizmu (konkretnego osobnika o okreslonych parametrach astrologicznych). A bakterie tylko na to czekaja. Stad pojedyncze przypadki zachorowan, a nie epidemie. Przeciez bakterie sa wszedzie. Szkoda, ze tak subtelnych zmian lokalnego pola grawitacyjnego nie daje sie zmierzyc. A moze jednak? Nikt tego nie probowal, a ja nie dysponuje odpowiednim sprzetem. Taki pomiar w konfrontacji z bogatym materialem faktograficznym, uczynilby astrologie interesujaca dziedzina nauki. Dla zawodowych astrologow byloby to kleska.

Pole grawitacyjne w jakiś tam sposób zależy od pola elektrycznego co przy okazji jakiś eksperymentów wychodzi. Mnie by interesowało czy ktoś widział zdjęcie pioruna w stronę nieba. Dawno temu w jakimś czasopiśmie widziałem serię takich zdjęć że zjawisko jest podwójne jeden piorun wali w ziemie drugi strzela w niebo z chury burzowej. Oczywiscie "burzy" to dokładnie pewne koncepcje na to zjawisko stąd nie mówi sie o tym. Jakby o tym mówić że wyładowanie elektryczne wali do nas z przestrzeni kosmicznej. Wystarczy że z rzadka walą pioruny z jasnego nieba. Trudno namotać w takiej sytuacji o naładowaniu chmury której nie ma. To należy do serii takich półprawd lub nieprad które nas otaczają. Tak iż ja byłbym rozpatrywał to inaczej niż Bardek. Nikt jeszcze nie udowodnił wpływu grawitacji na jakość funkcjonowania komórki. Natomiast zmierzono że przepływ elektrolitu powoduje powstanie pola elektromagnetycznego. Czyli w drugą stone akcja też musi zachodzić że pole elektromagnetyczne zakłóca stabilność elektrolitu w komórce. Coś tam potrafi zadrgać w elektrolicie i spowodować nawet istotne zmiany właściwości określmy je fizykochemicznymi; lepkość, gęstośc, przewodnictwo, rozpuszczalność przesunięcia stanów równowagi reakcji. Chodzi mi o to że jakaś reakcja jest odwracalna CO2 to nie tylko zbiór jednego CO2 ale mieszanina jonów gdzie jonów może jest mało ale są. Takie działanie potrafi doprowadzić do sytuacji że normalnie powina zachodzić taka reakcja a zachodzi inna. Czyli siedzenie przy antenie nadawczej nie jest obojętne. Czy pole grawitacyjne faluje, chyba też, a czy to wpływa na nas pewnie tak. Ale jeżeli jest ono słabsze od elektrostatycznych czy elektromagnetycznych to tym lepiej poświęcić więcej uwagi. Przynajmniej na początek. Jest jakiś człowiek w Polsce który obserwuje od trzydziestu lat pajaki i na podstawie ich zachowania jest w stanie stwierdzić że będzie naturalne trzęsienie ziemi i nawet chciałby znaleść rzetelnego nastepcę który by kontynłował obserwacje. Tak tylko to jest nie dochodowe hoby. Komu to potrzebne.Wszystko opiera sie jakoś o kasę. Dlatego toniemy w nieprawdzie. Astrologia ma wymiar nauki bo pola elektromagnetyczne planet dają rzeczywiste zmiany w funcjonowaniu komórek bo to mocno zależy od jakiś ustawień harmonijnych nie harmonijnych. Ale jak do tego naukowo podejść. To sprawa złożona. Gdzieś tam czytałem chyba w nexusie. Autor artykułu stwierdził że choroba wcale nie jest przypisana do bakteri. W 10-!5% przypadków jest choroba nie ma bakteri jej przypisanej. tendencje do zachorowania można stwierdzić wcześniej na podstawie obserwowania aury czy badania stanu fizykochemicznego komórek chyba jest coś takiego jak rosyjskie urządzenie o nazwie OBERON. Te bakterie to dodatek na potem. W danych warunkach mogą sie gwałtownie namnożyć. Po co domniemywać że Rosjanie posiadają urządzenia generujące takie pole jak ma zdrowy organizm i po sesji w takim urzadzeniu chory przestaje być chory. Tylko przyczynę też trzeba by było zlikwidować bo znowu może być chory i to jeszcze poważniej. Ilu lekarzy internistów trzeba by było mniej. A tak biznes się kręci leczymy skutki anie przyczyny. Ten świat jest chory ale jesteśmy jego częścią. Zbieramy wiedzę przede wszystkim dla siebie. My jesteśmy obowiązani wiedzieć żeby nie być "wpuszczani w maliny". Można się na jakieś tematy radykalnie wypowiadać ale to nie do końca coś zmieni. Niektórzy wierzą w to co wierzą a niektórzy mają w czymś interes i im poglądów za nic nie da się zmienić. Homeoterapia w końcu też bazuje na takiej zmianie pól wewnątrz organizmu. Tam podobne leczymy podobnym. To są często duże rozcięczenia trucizn. Ale jeśli jest kilka czy kilkadziesiąt podobnie działających związków to wybrać akurat ten najwłaściwszy jest trudno. Stąd wygodniej jest zaprzeczyć sensowności całej homeoterapi. Tu na Ziemi zawsze było pod górkę i nie ma powodu żeby było inaczej. Człowiek musi się uczyć jakiś głupot choćby teorii ewolucji a nie jest uświadomiony że isnieje coś takiego jak biony "desant" ze Słońca niosący życie. Że wystarczy wystawić na słońce mieszaninę węglowodanów jałową a za jakiś czas bedzie to kipiało życiem. Wystarczy postawić coś zjadliwego w szczelnie zmkniętym garnku na noc a rano juz wesoło toczy sie bujne życie. Dlatego pokryweczki musimy zawsze lekko uchylać jak coś chcemy zostawić na wierzchu nie w lodówce. Teoria panspermi czy jakos tak nazwa brzmiała. Może komus nie daleko do stwierdzenia że "myszy rodzą się z brudu" Co było by obśmiane na dzień dzisiejszy ale w ramach badań nad przepływami prądu jakimiś też krystalizowaniem kryształów wielu naukowców w 19wieku stwierdzało powstawanie nawet dość rozwiniętych form pajęczaków w takich warunkach. To potrafiło powstać nawet w silnych truciznach czy kwasach jak nie uciekło z tego środowiska to ginęło. Jeżeli zdobywamy jakąś wiedzę to musimy ją traktować poważnie bo tak zawsze będziemy w miejscu w którym ktos inny nas wsadził. Natomiast naprawdę trudno spotkać kogoś który by rzeczywiście walczył o to żeby było lepiej, normalniej a przede wszystkim bardziej celowo.

nicze:
Natomiast naprawdę trudno spotkać kogoś który by rzeczywiście walczył o to żeby było lepiej, normalniej a przede wszystkim bardziej celowo.
Celem jest zarabianie na wszystkim, więc im bardziej nienormalnie, tym lepiej. Sorry Winnetou, business is business :/

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

nicze:
nicze:
Pole grawitacyjne w jakiś tam sposób zależy od pola elektrycznego co przy okazji jakiś eksperymentów wychodzi.
Skad taka pewnosc? W podrecznikach fizyki nie znajdziesz nic, co by na to wskazywalo. Wroc do mojego postu z 10- go maja. Zrodlem przekonania (mojego) sa wlasciwie proste rozwazania, na poziomie licealnym. Jesli podnosisz do gory cialo, wkladasz w to energie. Zatem masa ukladu Ziemia-cialo rosnie. Jesli ciala zblizaja sie do siebie, to energia grawitacyjna ich ukladu maleje. A przeciez energia rownowazna jest masie. Oznacza to, ze masa ukladu maleje. Moze nawet malec do zera, a nawet stac sie liczba ujemna. Rozwazenie sil grawitacyjnych dzialajacych w ukladzie punktow materialych prowadzi do wyniku wskazanego 10- go maja. Zadziwiajace jest to, ze sila ta nie jest zalezna od masy cial. To najwieksza ze wszystkich sil. Tak, jak istnieje najwieksza ze wszystkich predkosci (predkosc swiatla). A teorii ewolucji, nawet jesli nie jest sluszna, nie nazywalbym glupotami, chocby przez szacunek dla uczonych wcale nie tuzinkowych, ktorzy ja stworzyli i rozwijali. O odrzuceniu teorii takiej, czy innej decydowac powinny fakty empiryczne, a nie jakies widzimisie. Teoria nie jest prawda objawiona, lecz modelem slusznym w zbiorze okreslonych (znanych) faktow. Nowe odkrycia moga teorie podwazyc, czyli ograniczyc w sposob konkretny zakres ich stosowalnosci. Co do elektrycznosci, to jest to oddzialywanie dominujace w naszym otoczeniu, w skali percepowalnej przez nas. Pozdrawiam.

Co do piorunow w te i wewte, to tak przebiega wlasciwie kazde wyladowanie elektryczne, z tym, ze miedzy drucikami przebiega z wieksza czestotliwoscia.

http://www.qualight.com/portal.htm/brown/docs/conttrol/htm Tu coś znajdziecie na temat że wysokie napięcie daje jakiś efekt elektrograwitacyjny. to jest z artykułu nexus nr14 ze strony33 Natomiast Jest też artykuł w numerze 37 na stronie 40 tłumaczenie powołuje sie na strony strony http://www.electric-universe.info http://electric-cosmos.org/. http://public.lanl.gov/alp/plasma/universe.html. http://www.knowledge.co.uk/uk/sis/. W tym artykule na stronie 44 piąte zdanie od góry: Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, w jaki sposób powstaja błyskawice w chmurach.Chodzi o to, że błyskawice wcale nie są tam wytwarzane. Chmury stanowią jedynie wygodną trasę do Ziemi dla elektryczności wytwarzanej w przestrzeni kosmicznej."Grom z błękitnego nieba" jest możliwy bez chmur. Coś takiego ma miejsce na Wenus{aczkolwiek nibo nie jest tam z pewnością niebieskie}. Dalej też jest też opisane coś o burzach na innych planetach. Ale nie chce mi sie przepisywać całego artykułu. Co do szacunku do uczonych wybacz Wendol nie mogę mieć jeśli ktoś mnie nabija w butelkę. Może niekiedy mało świadomie. Bo jego też ktoś nabił. Jeśli ktoś mi nie może powiedzieć prawdy o powstawaniu gromów w burzy. Mówię raz na oczy widziałem takie zdjecia bodaj z osimnaście lat temu. Może niektórych z czytających to jeszcze nie było. Czyli sprawa nie jest nie wiadoma tylko nie upubliczniana. Natomiast upublicznia się teksty o tym że są chmury są tarcia to powstaje elektryczność statyczna. A potem jest piorun. O elektryczności statycznej jest ciekawy artykuł w numerze 45 na stronie 29 nexsusa oczywiście. http://amasci.com/emotor/statelec.html. Mając pod ręka prawie wszystkie numery moge trochę żonglować wiedzą której inni nie mają do wglądu. Ostatnio nie ma w tym czasopiśmie wielu ciekawych kawałków ale zawsze warto je przejrzeć bo tak jak mówię trzeba czasem przeczytać setki czy tysiące zdań żeby znaleść to zdanie które jest istotne. Dlatego zawsze staram sie sam dowiedzieć o prawdę. Jest to droga pod górkę ale daje rezultaty jak sie osobiście o coś pyta potem zastanawia nad sensem odpowiedzi. Mnie jest trudniej na czymś zagiąć. Tylko nie mogę rzucać hasłami które w internecie miały stronę było ale ze względów bezpieczeństwa zostało ocenzurowane. Zostało to zostało, ja miałem dostęp jak nie było wyciente. Dlatego przy panu Lucjanie nie urzywam nazwiska bo ktoś by sobie to wydłubał w google. Tak, że my sobie tu coś dyskutujemy wewnątrz grona dość zamkniętego to cokolwiek nasza sprawa. A doświadczenie niby logicznie proste a jednocześnie trzeba mieć duże zaplecze żeby osiągnąć sensowne rezultaty. Zrobić to samo co on zrobił identycznie jest bez sensu. Założenie jest takie że jeżeli ruch prostoliniowy daje sie zamienić na kręcenie się wokół wirnika, to można spowodować, że tak się rozepchniesz miedzy dwoma wózeczkami o jednakowych masach że na jednym rozkręcisz wirnik a drugi będzie blokiem tylko na kółkach. Czyli dwie jednakowe masy rozsuną się z nie jednakowymi prędkościami, jeżeli bedą zamknięte w trzecim wózku to wpadną na przeciwległe ściany oddając różne pędy na drugim bedzie się kręcił ciężki bąk o masie tego pierwszego wózka. Czyli nie mów mi o brakach z liceum bo spytam o nie zawinione braki ze szkoły podstawowej. Nawet na studiach tego nie wyjaśniają bo mówia że to było w podstawówce. Jak mi coś tłumaczył kolega po studiach o tym jak to jest ze zderzeniami jak to ruch przenosi się przez ugięcie z jednego ciała na drugie to stwierdziłem ze lepiej by mi się z przedszkolakiem rozmawiało. Czyli dojdzie do sytuacji że coś co nie odbija się od otoczenia aktywnie się w tym otoczeniu poruszy w zaplanowaną stronę, stojąc na przyklad na lodzie. Czyli możesz sobie to badać. Jeśli wszkole mówią mi co innego co nie pasuje mi do mojej wiedzy. Jakie mogę mieć zdanie o tym. Pozdrawiam życzę cierpliwego zastanawiania nad problemem. Jest też kwestia, że na Ziemi nie wszędzie jest równa grawitacja. Odchylenia np ze dwa procent a to do kupy zebrane daje osąd o tym o co chodzi. Piszesz o jakiś zamianach energii. Jak policzysz to nad takim punktem. Naprawdę niczego nie zostałeś zbyt dobrze nauczony. Jest to twoje złudzenie że świat wygląda jak wygląda. Jak w to wierzysz to taki dla Ciebie jest świat. To tylko ja za dużo czytając mam za dużo danych żeby być do wszystkiego sceptycznym.

Sorry Wendol preczytałem jeszce raz to co przedtem zostało napisane pomyliło mi się pisałem głównie do Bardka to on postawił problem.

Szukałem materiału po prostu a nie zwróciłem uwagi kto postawił problem. Ogólnie problem wygląda tak że jezeli sie człowiek od trzydziestu paru lat interesuje wszystkim to tej wiedzy trochę na półki w mózgu na wmiatał, ale nie jest to nic super rewelacyjnego. To zależy też, co kogo dziwi. Mając ileś numerów nexsusa mogę stwierdzić że o pewnych sprawach było mi wiadomo już z dziesięć czy ileś lat temu. A teraz jakis problem pojawia sie jako świeży. To ja już dawno zapomniałem ze czytałem. Tak iż takie forum jest dobre do przypomnienia sobie czegoś. Czy kupić sobie te ileś numerów nexsusa, nie polecam. To czasopismo też nastawione jest na robienie jakis pieniędzy, ludzie z czegoś muszą żyć. Nie ma tam przedstawione czegoś co radykalnie zmieniło by nasze życie. Usiłowałem robić niektóre doświadczenia z tam podanych z tych prostych i powiem że nie wychodzą one tak jakby można sobie życzyć. Oczywiście jest to tylko własna nauka i nawet takie się liczą. Bo wiem że coś nie wychodzi bo ktoś musiał czegoś istotnego nie dopowiedzieć. Tak że oczywiście niektóre rzeczy można opisywac że ktos zrobił ale za darmo nie poda Ci rozwiązania. Jest np. generator Hansa Coolera darmowego prądu można znaleść w internecie coś po polsku. Ale tylko dlatego że na podstawie tego opisu nie wiele się da zrobić. Tak że też podaję rzeczy przy których nie da sie wiele zrobić bo gdybym wiedział to bym zrobił. Czasami chodzi o to żeby potencjalnie umieć zrobić, dlatego warto wiedzieć, czytać. Tak ale też potencjalnie trzeba wiedzieć że autorytety wpuszczaja nas w maliny bo po prostu biora za to pieniadze. Ja nie czuję szacunku do wszystkich autorytetów. Jeśli ktoś robi kasę lub ma władzę to nie będzie nas uświadamiał dlaczego jemu wychodzi. Ja tylko mogę powiedzieć że nasza rzeczywistość przez te nie pełne prawdy jest dosyć wirtualna. Dlaczego nie mogę sobie po Darwinie pojechać. Sprawa ma się tak, że w jakiejś wsi we Francji rodzili się bardzo brzydcy ludzie. Okazało się, że w kościele są strasznie demoniczne malunki. Zmieniono wystrój kościoła na sielsko anielski i dzieci rodziły sie już ładne. Jak taką informację traktować jako naukową. Taką nie jest ale jednocześnie ma znamiona prawdziwości tak na intuicję może być taka zależność. Czyli mogę na spokojnie wykazywać nielogiczność wiedzy którą czesto każą nam traktować jako wiara. Taka wiedza jest tępą wiarą, to tutaj rozszerzył bym niechęć Wendola do chrześcijaństwa na taką twardogłową wiarę w wiedzę. Tak jak w kościele opiera sie na niedomówieniu. Tylko nie wiem co jest nie domówione w kościele też można się po tym dobrze przejechać tylko troszkę inaczej niz kolega to robi. Nie czepiajmy się ludzi ci księża niektórzy sami nie wiedzą czemu tak a nie inaczej coś prezentują. Pasożyt energoinformacyjny ma ich w swojej pieczy. Niestety tak ona wygląda.

Ano fakt, że taki szeregowy ksiądz najczęściej nie zdaje sobie sprawy, nie wie dlaczego postępuje tak, a nie inaczej. Podobnie wygląda sprawa z większością naukowców, którzy nie będą przecież sami sprawdzać wszystkiego od podstaw, tylko jadą na jakichś wstępnych założeniach. Tylko, że dla mnie nie ma właściwie większego znaczenia, czy ktoś kogoś wpuszcza w maliny świadomie, czy nieświadomie - tak, czy inaczej ludzie prawdy się nie dowiadują. Nie mam szacunku do ludzi, którzy mają potencjał, ale go nie wykorzystują - nie myślą, a swoją głupotę, ignorancję i lenistwo propagują wśród innych. Są oczywiście ludzie, którzy sami do czegoś dojdą i nie przeszkadza im stado baranów wokół, ale takich nie jest wielu - przeważnie jednak instynkt stadny (psychologia tłumu) na ludzi działa. http://img176.imageshack.us/img176/4523/238508oi4.jpg To wszystko jednak małe piwo. Najgorsi są ci, którzy działają z pełną premedytacją - wiedzą, że mówią nieprawdę, ale kłamią nadal, bo im się to opłaca. Obok takich nie przejdę obojętnie, nie machnę ręką, ale będę ich piętnował publicznie. Dlatego potrafię porozmawiać z księdzem, czy przedstawicielem jakiejś firmy przy ludziach, zadać mu bardzo niewygodne pytania i popatrzeć jak się wije, czerwieni, czasem nerwowego tiku dostaje i inne dziwne miny robi. Taki widok - bezcenne :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 45
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.