Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
ATLANTYDA - mit czy zew przeszłości.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 62

No właśnie.... co wiecie na temat Atlantydy, gdzie leżała, jak zatonęła, jak ludzie żyli na tej wyspie.... cokolwiek wiecie, piszcie tu :)

Atlantyda - mit czy rzeczywistość. Witajcie! Chciałem dziś zająć się tematem Atlantydy. Nie ulega wątpliwości, że do dziś poszukiwania tajemniczej wyspy nie ustają. i nadal budzą emocje. Jaki jest mój pogląd na to wszystko. Otóż, uważam, że Atlantyda to fakt a nie mit. Nasza cywilizacja jest spadkobiercą tej dawnej cywilizacji. Muszę wyjść od tego, że wcześniej już istniał taki kontynent wyspa zwany dziś Mu czy Lemurią. Czy to ten sam kontynent, wszak jest zbieżność Mu w obu słowach. Pozostałością tego kontynentu jest dziś wyspa wielkanocna, być może także Hawaje i inne małe wysepki leżące na Oceanie Spokojnym. Zachowały się legendy o tym kontynencie w pismach Dalekiego Wschodu. Podobno czas istnienia Mu to okres lat 250000 do 14500 lat pne. A więc spory szmat czasu. No ale tu mam zająć się Atlantydą a nie Mu. Jaki jest związek Atlantydy z Mu? Otóż, wydaje mi się, że Atlantyda to kolonia Mu z tamtych czasów. Zarówno na Mu jak i na Atlantydzie zbudowano piramidy. Wiele o Mu można się dowiedzieć z książki Michaela Desmarqueta pt "Misja". Czy Atlantydzi kontaktowali się z mieszkańcami Mu. Rozważając potęgę ówczesnych ludów uważam to za całkiem możliwe. Ale przejdzmy do Atlantydy. Nie jest znany dokładny czas istnienia tejże cywilizacji. Wiadomo dość sporo o zakończeniu żywota tej ogromnej wyspy. Założmy, że wyspa istniała. Gdzie zapytacie? Wśród licznych dzisiaj domysłów pada wiele lokalizacji. Ale najlogiczniejsze jest moim zdaniem tylko położenie na Oceanie Atlantyckim w części północnej. Ponieważ dużo o Atlantydzie mówił Edgar Cayce, można się podeprzeć jego ridingami. Wyspa ta ówcześnie była ogromna. Większa niźli Libia i Azja Mniejsza razem wzięte. Jeśli przyjrzymy się budowie kontynentów Ameryka Południowa pasuje jak ulał do zachodniej części Afryki. Dokładając do tego Amerykę Północną i Europę widać wyraźnie, że jest spory wyłom w środku Oceanu Atlantyckiego. Tam właśnie znajdowała się Atlantyda. Skoro mamy już lokalizację to przejdzmy do mieszkańców. Nie będę się rozwodzić nad ich życiem, ale warto zwrócić uwagę na ówczsny zaawansowany rozwój techniczny i liczne bajery jakie posiadali. Nie ulega wątpliwości, że potrafili wiele, włączając w to wiedzę o ludzkim ciele itp. Oczywiście rozwój techniczny nie nadążał za rozwojem duchowym (zbieżność z naszymi działaniami). Zapewnie w upadku Atlantydy ma udział degeneracja wartości duchowych Atlantów. Myślę, że przy pomocy techniki potrafili działać cuda, jak choćby przesył energii na odległość. Także przy stopniowym zatonięciu tej wyspy ma udział brak harmonii w myśleniu i liczne sprzeczki między mieszkańcami co do sprawowania władzy itp. Myślę, że Atlantydzi nie siedzieli tylko na obszarze swojego kontynentu, ale także podróżowali po Ziemii i podbijali inne cywilizacje. Mogli więc przeć na wschód i podbijać tereny basenu Morza Śródziemnego. Znali więc Egipt i tamte tereny. Przejdzmy teraz do ich upadku. Jak podaje Cayce nastąpiło to stopniowo. Pierwsze dwie fazy upadku miały miejsce około 15000 lat pne. Główny ląd rozpadł się na 3 wyspy zwane Poseidią, Aryan i Og. Trzecia faza to znane wszystkim zniknięcie w ciągu jednej nocy czy dnia. Czy była to katastrofa naturalna? Myślę, że tak, choć może do tego dojść jeszcze inny czynnik - energia kryształów. A może wszystko wydarzyło się na raz. Destrukcyjne działania Atlantów i przyroda połączyły się w jedno. No więc mamy zatonięcie wyspy i żal po upadku mocarstwa. Ale Atlantydzi byliby głupi, gdyby nie uciekli w porę! A więc mogli poznać datę swojej zagłady. Przytoczę tu słowo atlantydzkiego kapłana: "Boskie prawo przesądza zarówno o harmonii niebios, jak o matematycznym ruchu Ziemii w czasie. W oparciu o to ci, którzy posiedli wiedzę o liczbach, byli w stanie ustalić dokładną datę, a także przyczynę katastrofy. Wydarzy się ona za 208 lat (27 lipca 9792 r.pne) i jest nieunikniona! Śpieszcie się zatem, czcigodni członkowie rady, z podjęciem koniecznych środków, tak by za 2 stulecia każdy mógł opuścić naszą ziemię i znaleleźć nową ojczyznę. Pierwsze znaki tego, co nas czeka, są już widoczne na horyzoncie, wschodzące Słońce stało się bowiem bardziej czerwone! Tym zakończę, wschód przybierze kolor czerwony, tak czerwony jak nasza krew, bo nasze mocarstwo skazane jest na śmierć!". I faktycznie sporo się z nich uratowało (Jak podają Kasjopeanie około 190 mln), duża część mieszkańców zginęła ;(. Wyemigrowali na łodziach do Egiptu, Peru, Meksyku, Chin, Indii. Szczególne jest ich przybycie do Egiptu moim zdaniem. Czy po tak potężnej katastrofie postanowili ostrzec przyszłe pokolenia, wiedząc, że niektóre na pewno osiągną podobny poziom rozwoju i odczytają ich przesłanie? Wydaje się faktycznie, że Sfinks (człowiek-lew) i 3 Piramidy są pomnikiem ku czci ofiar dawnego "biblijnego potopu". Czy pod Sfinksem ukryli swoją wiedzę czy może gdzieś indziej? Moim zdaniem na pewno. I ludzkość znajdzie na to dowody, że Atlantydzi są naszymi dawnymi przodkami. Że obecnie nie jesteśmy najlepszą i najmądrzejszą cywilizacją na Ziemii, aczkolwiek blisko 5 tys (może więcej) lat starczyło na wzniesienie się na wysoki poziom rozwoju. Czy odkrycia dokonane w latach 60-tych w okolicach wyspy Bimini są dowodem na istnienie mitycznej Aha-Men-Ptah? Czy osławiony Trójkąt Bermudzki ma związek z Atlantydą? Chodzi mi tu o energię kryształów i tajemnicze zniknięcia... ;))) To tyle. Dużo, tego, ale jest sporo pytań i jeszcze więcej odpowiedzi....

Co do kasjop0ei to zrodla dla mnie zgola niepewne:)

zastanowmy sie skad wziela sie ta cała Atlantyda w religii New Age i czemu wlasciwie tyle sie o niej mowi i pisze ksiazek niezawsze wartosciowych tresciowo otoz Helena Bławacka pierwsza w czasach nowozytnych o niej pisala,pisala tez o rasie aryjskiej,bialych europejczykach itp. co pozniej nazisci zastoswali w swojej doktrynie, Bławacka zaś starała się wnieść nieco światła i wzięła ten mit od Platona,ktory jako pierwszy o niej w ogole pisał ,a Platon wzial ją od egipcjan(gdzies sa tablice szmaragdowe Thota w sieci) nastepnie ruch hippies czyli zakreconych dzieciakow ktorzy sie tak nazwali chociaz pewnie z prawdziwymi antycznogreckimi "hippeis" nie mieli zbyt wiele wspólnego i chcieli zrobic rewolucje kulturalno-obyczajowa ktora spowodowala fatalne skutki jakie swiat odczuwa do dzis,oni wlasnie czerpali tez sporo od Blawatskiej,ktora jako pierwsza na zachodzie zaczela propagowac medytacje w XIX wieku,niestety ziomki nie zrozumialy ze nie trzeba poprawiac tej cywilizacji i przeszczepiac wschodnich praktyk religijnych i tak ukladanka zaczyna pasowac nalezy tez wspomniec o wujku Heindlu ktory pisal o Erze Wodnika,ma ona jednak nastapic po 2600 roku wedlug niego,pisal w swojej ksiazce w 1909 o tym iz slowianie jako najlepsza z wszystkich ras aryjskich zdominuja swiat i zbuduja nowa cywilizacje w nowej erze wodnika ,namieszal jednak troche z chrzescijanstwem meandry ktore musi pokonac nasz umysl aby znalezc wyjasnienie przyczyn tego swiata sa zaiście kręte "pomiedzy 62,000 a 36,880 lat p.n.e. - Zlota Era - Krita-Juga,ktora trwala przez pelny cykl precesyjny (25,920 tys. lat),rozpoczyna sie wraz z Era Lwa,to byl okres przed zstapieniem do materii,kiedy istniał Raj. 36,880 - 17,440 lat p.n.e. Srebrna Era (Treta Juga) trwajaca 19,440 tys. lat, ta era trwala od lwa do koziorozca,i zawierala zejscie do materii,kontynent hiperborejski, Lemuria i Mu 17,440 - 4,480 lat p.n.e. - Era Bronzowa (Dvapara Juga), ktora trwala przez polowe calego cyklu precesyjnego, od skorpiona do blizniat, ta era widziala upadek Atlantydy okolo 10,800 p.n.e.kolonizacja innych czesci ziemi przez atlantyckich ocalalych , biblijna powodz i wynalazek pisma okres pomiedzy : 4,480 a 2000 to jest Zelazna Era (Kali-Juga), ktora trwa przez 6,480 lat, z byka, przez strzelca do ryb.Ten okres zawiera nasza wlasna historie. Cykl konczy sie wraz z milenium i rozpoczyna Ere Wodnika." - ten podział jest według Heleny Bławatskiej,ksiazka z ktorej go wzialem mówi że Nowa Era Wodnika zaczyna się w 2000 roku czyli cztery lata temu,zastanawiajace czyz nie?

mniam.

Do efeba.......hehe skąd wziąłeś te śmieszne daty dotyczące kontynentu Mu <:)? 36880 - 17440... ja twierdzę, że czas kontynentu Mu (to ta sama Lemuria) to 250000 - 14500 lat pne. Pod koniec trwania kontynentu Mu zaistniała Atlantyda. Świetność Atlantydy trwała dość długi okres, ale z przerwami. Ostatecznie Atlantyda upadła w roku 9792 pne. Być może zaczęła się około 33000 lat pne. Kto powiedział, że Atlantyda zaczęła się w ruchu "New Age"? RUCH NEW AGE NIE JEST SYSTEMEM RELIGIJNYM! Jest to faktyczny powrót do bycia oświeconym, kochającym i żyjącym w harmonii z przyrodą człowiekiem. Co przyniosła ostatnia era Ryb dobrze wiemy. Trwała około 2000 lat i już się kończy. Co do hipisów i dzieci kwiatów. Czy od razu każda rewolucja musi się udawać? I tak się moim zdaniem udała, efekty są widoczne do dziś. Ludzie są mniej skrępowani przez życie, czuć lekki powiew wolności, ale nie jest jeszcze to co ja chciałbym widzieć, za dużo jest kontrolii. Kolejne sprostowanie. Era Wodnika jeszcze nie nadeszła, jesteśmy dopiero w okresie przejściowym. Moim zdaniem zacznie się około 2012 roku, albo najpóźniej jak inni twierdzą około roku 2033. A więc jest dość blisko. A dlaczego nastąpił wysyp ruchu New Age? Zacznij obserwować świat i zacznij wyciągać wnioski i dojdziesz do szokującego wniosku, że TRZEBA JUŻ TERAZ ZMIENIĆ ŚWIADOMOŚĆ POD KĄTEM NOWEJ ERY. Dodaję, że Ziemia około 2012 roku znajdzie się w przestrzenii wyższych wibracji energii co odmieni naszą rzeczywistość. A co do Atlantydy. Oczywiście istnieli, nie byli idealni. Platon się trochę mylił i nie powiedział wszystkiego. Do dziś dźwigamy karmę Atlantydzką. Epoki i ich datowanie również jest błędne. Faktyczny biblijny raj istniał około 309000 lat pne. Wcześniej ludziska byli FAKTYCZNIE rajskimi ludźmi. :P.... pisał to Aquarius z krwii i kości :PPPPPPPPPP

Oto jeden z wielu tekstów dotyczący Atlantydy (Ath-Ka-Ptah).... "Mimo, że nie znaleziono ani jednego zabytku, ani jednego ziarenka, które by naprowadziło na ślad zaginionego kontynentu. Gdyby udało się znaleźć chociaż jeden budynek, jedną statuę, jedną jedyną tabliczkę z atlantyckim napisem, zadziwiłaby ona ludzkość, byłaby cenniejsza dla nauki niż całe złoto Peru, wszystkie zabytki Egiptu, wszystkie gliniane księgi wielkich bibliotek Międzyrzecza". Aleksander Kondratow Ciekawe zjawisko &#8211; kontynent, którego istnienia nikt nie udowodnił, nie ma nawet jednoznacznych opinii, gdzie by miał się on znajdować (jest chyba co najmniej kilkanaście hipotetycznych miejsc, które wskazują atlantolodzy, ale o tym może później). A mimo to Atlantyda &#8211; tajemniczy, nie odkryty ląd &#8211; zaprząta umysł człowieka o ponad dwóch i pół tysiąca lat. A wszystko to &#8221;przez&#8221; Platona, który w swoim słynnych dialogach &#8221;Timaios&#8221; i &#8221;Kritias&#8221; przekazał opowieść o owym tajemniczym lądzie. Co prawda wielu badaczy podejrzewa go o to, że całą historię zmyślił od początku do końca. Jednak prawdopodobnym jest, iż wystąpił on jako komentator lub kronikarz. Wtedy to morze było dostępne dla okrętów. Bo miało wyspę przed wejściem, które wy nazywacie Słupami Heraklesa (chodzi o Gibraltar)[...] Ci, którzy wtedy podróżowali, mieli z niej przejście do innych wysp. A z wysp była droga do całego lądu, leżącego naprzeciw, który ogranicza tamto prawdziwe morze[...] Otóż na tej wyspie, na Atlantydzie, powstało wielkie i podziwu godne mocarstwo pod rządami królów, władające nad całą wyspą i nad wieloma innymi wyspami i częściami lądu stałego[...] Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy i nadszedł dzień jeden i jedna noc okropna[...] wyspa Atlantyda tak samo zanurzyła się pod powierzchnię morza i zniknęła[...] Dzieła Platona, o których na początku wspomniałem należą do szczególnie popularnego gatunku w starożytnej Grecji &#8211; dialogów; zresztą sam Platon bardzo chętnie tę formę wykorzystywał. Jak sama nazwa wskazuje utwory te są zapisem rozmowy między kilkoma osobami. I to właśnie bohaterowie dzieł Platona są sprawcami całego zamieszania. Na początku jednak należałoby się przyjrzeć Solonowi, który co prawda nie jest bohaterem żadnego z dialogów, ale to jego opowieść przekazana jednemu z bohaterów po raz pierwszy przekazuje informacje o Atlantydzie. Solon był postacią znaną i szanowaną w Atenach. Przez długie lata mędrzec ten, wywodzący się ze starego rodu królewskiego, dzięki swym wybitnym cechom charakteru sprawował władzę i ustanawiał prawa. Gdy podróżował po Egipcie zetknął się z przedziwną historią, która w jego ojczyźnie była zupełnie nieznana &#8211; dziesięć tysięcy lat wcześniej Grecja, sprzymierzona z kilkoma innymi państwami (w tym Epitem) brała udział w wojnie przeciw tajemniczej, potężnej armii pochodzącej z kontynentu leżącego na Atlantyku. Pisma nasze mówią, jak wielką niegdyś potęgę wasze złamało państwo. Szła z zewnątrz, z Morza Atlantyckiego. [...] dziewięć tysięcy lat minęło, odkąd podanie przekazało wojnę między tymi, co mieszkali poza słupami Heraklesa, a tymi wszystkimi, co po naszej stronie[...] Tylko tutaj pojawia się jeden &#8221;mały&#8221; problem. Otóż w roku dziesięciotysięcznym przed Chrystusem tylko o Egipcie i Mezopotamii możemy mówić jako o państwach, bardzo prymitywnych zresztą. Natomiast w Grecji nie było jeszcze... Greków &#8211; żyły tam jedynie plemiona koczownicze. Natomiast ludy indoeuropejskie, które stworzyły kulturę helleńską, wybrały się w podróż na Peloponez kilka tysięcy lat później... W każdym bądź razie Solon przywiózł do Grecji obraz potęgi obcego mocarstwa, jego niepojętego poziomu technicznego, przewyższającego wielokrotnie dokonania Hellady i wyczerpujący opis samego, dotychczas nieznanego kontynentu. Opowiedział o tym wszystkim kilku swoim przyjaciołom &#8211; jednym z nich był Dropides, który następnie opowiedział to wszystko Kritiasowi Starszemu. Ten ostatni natomiast, mając osiemdziesiąt lat, przekazał to swojemu wnukowi &#8211; dziesięcioletniemu Kritiasowi Młodszemu. Kritias Młodszy został po wielu latach jednym z władców Aten. Był on uczniem Sokratesa, znał doskonale Platona (tym bardziej, że był jego wujkiem). Pewnego dnia spotkali się Sokrates, Kritias i dwaj ich dobrzy znajomi &#8211; Timaios i Hemokrates, którzy jednak są w opowieści o Atlantydzie postaciami marginalnymi. W &#8221;Timaios&#8221; po raz pierwszy wspomniane jest o zaginionym kontynencie: To posłuchaj, Sokratesie. Opowieść bardzo dziwna, ale ze wszech miar prawdziwa. Opowiadał ją kiedyś Solon, najmądrzejszy z siedmiu mędrców. Jednak &#8221;Timaios&#8221; to traktat przyrodniczy, a o Atlantydzie Platon w nim wspomina niejako przy okazji. Prawdziwą kopalnią &#8221;wiedzy&#8221; o tajemniczym lądzie jest dialog &#8221;Kritias&#8221;, który jest poświęcony w całości zaginionej cywilizacji &#8211; szczegółowo opisuje zaginiony kontynent i naród go zamieszkujący. [...] była większa od Libii i Azji, a teraz skutkiem trzęsienia ziemi zapadła się, i zrobiło się z niej błoto nie do przebycia dla tych, którzy stąd wypływają na tamto morze &#8211; drogi już nie ma tamtędy[...] Państwo opisane przez Platona było wzorcowo zorganizowane &#8211; doskonałość i rozmach imponują każdemu. Jednak opis idealnego państwa Atlantów daję do ręki argument przeciwnikom hipotezy istnienia Atlantydy &#8211; Platon napisał także &#8221;Państwo&#8221;, dzieło wybitne, opisujące ustrój idealnego polis, planując jego elementy w najdrobniejszych szczegółach; łącznie z liczbą obywateli i metodami prokreacji. Podejrzewa się, że w przytaczanych tutaj dialogach, które powstały później, dał on upust swej wyobraźni i powołał do życia przykładowe, nigdy nie istniejące państwo. Jednak dowodów na to nie ma, a sposoby zorganizowania państwa &#8221;platońskiego&#8221; i Atlantydy różnią się od się od siebie. Tak więc o tym jak było naprawdę wyjaśnić mógłby jedynie sam Platon. Według Platona Atlanci mieli boskie pochodzenie &#8211; przy podziale ziemi miedzy bogami Posejdon otrzymał w swe władanie właśnie Atlantydę. Osadził on na niej swoich potomków, których spłodził ze śmiertelną kobietą. Mnożyli się oni, zasiedlając ląd kolejnymi pokoleniami światłych obywateli. Korzystali oni z ogromnych bogactw i odznaczali się przymiotami nie danymi zwykłym ludziom. [...]Jak się poprzednio o przydziałach bogów mówiło, że podzielili między siebie całą ziemię, i taki przydział był raz większy, a nieraz i mniejszy, i urządzili sobie świątynie i ofiary, tak też i Posejdon dostał w udziale wyspę Atlantydę i osadził tam potomków swoich z jednej kobiety śmiertelnej w jakiejś tam okolicy wyspy. Od brzegu morza aż do środka całej wyspy była równina. Najpiękniejsza miała być ze wszystkich równin i zadowalającej była wartości[...] Atlantyda była lądem bogatym we wszelki kruszce, żyzne pola i zwierzęta. Ziemia niosła niespotykane w całym ówczesnym świecie plony. Klimat był tam raczej ciepły skoro rosły tam nawet... palmy kokosowe! Cały ląd otoczony był pasmem gór, licznie zamieszkanym i przepięknym. W ogóle kraina opisana przez Platona jawi się jako cudowne, czarujące miejsce. [...] Bogactwo posiadali tak olbrzymie, jakiego ani przedtem nigdy w żadnym królestwie nie było, ani też kiedykolwiek później łatwo nie powstanie. Byli zaopatrzeni we wszystko, czego było potrzeba w mieście i w reszcie kraju. Wiele dóbr przychodziło do nich z zewnątrz, bo mieli władzę, a najwięcej ich dostarczała wyspa sama dla zaspokojenia potrzeb życiowych[...] jakie tylko wonności ziemia dzisiaj rodzi gdziekolwiek, korzenie i zioła i drzewa, oprócz tego[...] i zboża, które nam za pożywienie służą[...] i to drzewo, które napój i pokarm i olej wydaje[...] wszystko wtedy wydawała ta wyspa, będąca jeszcze pod słońcem, wyspa piękna, święta i przedziwna &#8211; w obfitości nieprzebranej. Więc oni to wszystko brali z ziemi i budowali świątynie i pałace królów, i porty i arsenały, i całą resztę swojej ziemi urządzili w ten sposób[...] Państwo Atlantów obejmowało nie tylko opisywany kontynent (otoczony prawdopodobnie jeszcze wieloma wyspami), ale sięgało także na tereny bliskie Egipcjanom i Grekom, więc musiało być ogromne. Dlatego też rządziło nim aż dziesięciu królów, a każdy miał wobec innych równe prawa. Świętą zasadą był wieczny pokój między nimi i niezmienność granic poszczególnych &#8221;dzielnic&#8221;, co zapobiegało wojną domowym. Co interesujące &#8211; każdy z monarchów miał na swoim terenie władzę absolutną. Kolejne wątpliwości nasuwają się, gdy przyjrzymy się skali prac inżynieryjnych, przeprowadzonych na głównym kontynencie. Nawet jak na nasze czasy tak wielka inwestycja jest niemożliwa do przeprowadzenia. Niektórzy ironizują, że Atlantom musiał pomagać sam Posejdon... i to osobiście. Zwłaszcza, że wdzięczne potomstwo wystawiło dla niego monumentalną świątynię, a w niej ustawiło kilkudziesięciometrowy posąg ze szlachetnych kruszców. Jeszcze ciekawsza jest budowa stolicy imperium (plan na rysunku). Jej teren otaczały pierścieniami trzy kanały wodne, a najszerszy z nich miał pół kilometra szerokości. Wszystkie były głębokie na kilkadziesiąt metrów, a wypełniało je łącznie, lekko licząc, 170 mln m&sup3; wody. Nawet dzisiaj, przy pomocy ciężkiego sprzętu, wykopanie czegoś takiego trwałoby długie lata. Wokół wewnętrznego pierścienia ziemi wznosił się mur o łącznej długości 4600 metrów, otaczając miasto o powierzchni 7 km&sup2;. Podział metropolii na kilka odrębnych dzielnic-kręgów otoczonych wodą oraz wspomnianymi fortyfikacjami, uzupełnionymi przez kilkadziesiąt wież, tworzyły twierdzę niemal nie do zdobycia. Nie wiadomo jednak przed kim miałaby się bronić, skoro wtedy ludzie nie znali jeszcze nawet żelaza &#8211; Egipcjanie dłubali w kamieniach, używając narzędzi miedzianych. Cała wyspa, o powierzchni połowy Polski, otoczona była innym ogromnym kanałem, który biegł u stóp wspomnianego już łańcucha górskiego. Miał on 1840 kilometrów długości, 185 metrów szerokości i 30 metrów głębokości &#8211; gigant! Kanał Sueski, który jest największą tego typu budowlą w dziejach ludzkości, jest kilkanaście razy krótszy, a wody wchodzi około 45 razy mniej &#8211; kanalik ;) Faktem jest, że już współcześni Platonowi jego opowieść potraktowali jako piękną baśń, chociaż dla innych autorytet wielkiego filozofa stanowił w tym względzie przeszkodę nie do pokonania. Może więc dlatego wielu uczonych starożytnych uznało, że mimo wszystko opowieść ta jest prawdziwa. Wzmianki o Atlantydzie pojawiały się w dziełach Posejdonisa Strabona (&#8221;Geografia&#8221;), Pliniusza Starego (&#8221;Historia naturalna&#8221;). Historyk czasów Augusta &#8211; Diodor Sycylijski twierdził nawet, że Atlantyda istniała jeszcze w epoce Kartaginy. Wreszcie geogreaf Markel wymienia siedem wysp na morzu zewnętrznym, gdzie mieszkancy zachowali wspomnienie o niezwykłej wielkości wyspie. Co ciekawe &#8211; piszący na temat Atlantydy w V w. filozof Proklos wspomina w swoich pracach nie o &#8221;Dialogach&#8221; Platona, ale powołuje się na świadectwo jakiegoś nieznanego Greka &#8211; Krantora z Soloi, który rzekomo widział na własne oczy w Egipcie, w świątyni bogini Neith w Sais księgi mówiące o Atlantydzie. Z drugiej jednak strony późniejsi czytelnicy zwracają przede wszystkim uwagę na to, że Platon dwukrotnie podkreśla w swych relacjach, iż mówią one tylko i wyłącznie prawdę; a przecież Platon nie był pisarzem-fantastą tylko filozofem. Zastanawiająca jest także zbieżność opisu geograficznego położenia Atlantydy z odkrytym dużo później układem Atlantyku i Ameryki. Poza tym absurdalnym wydaje się wymyślanie i wprowadzanie do opowiadania poświęconego ideom politycznym tak wielu szczegółów dotyczących warunków życia na Atlantydzie, na dodatek nie mających odpowiedników w ówczesnej Grecji. Zwierzę, które ma wzrost największy i zjada najwięcej (więc słonia), drzewa, które napój i pokarm i olej wydają (prawdopodobnie palma kokosowa, której pierwszy opis podaje, dopiero po śmierci Platona, jego uczeń &#8211; Teofrast), czy też trudne do konserwowania owoce, które stanowią zabawę i dają rozkosz (pod tym opisem podejrzewa się banany). Co ciekawe &#8211; wszystkie banany rosnące od Ameryki poprzez Afrykę aż do Azji są rośliną uprawną, rozmnażaną przez człowieka wyłącznie za pomocą sadzonek (jedynego dzikiego protoplastę tej rośliny - tzw. pacoba odkryto w Brazylii). No dobrze &#8211; spytacie &#8211; ale gdzie to było? No właśnie... Ten, kto by to wiedział, kto by dowiódł tego byłby chyba najbogatszym człowiekiem na świecie. Kwestia położenia Atlantydy jest największą bolączką zwolenników jej istnienia i równocześnie najmocniejszym argumentem jej przeciwników. Są tacy, co widzieli Yeti, inni mieli spotkanie z duchem a jeszcze inni zostali porwani przez UFO. Nie zaprzecza się też zazwyczaj istnieniu nawiedzonych domów i miejsc o niewytłumaczalnej mocy. Jednak na Atlantydę jeszcze nikt się nie natknął. Chociaż wielu naukowców twierdzi, że taki ląd z całą pewnością istniał. Jednak nikt nie wie gdzie dokładnie jej szukać! Choć Platon wyraźnie wskazuje na Atlantyk: Szła z zewnątrz, z Morza Atlantyckiego[...] Kiedy w średniowieczu odkryto Amerykę, wielu ówczesnych myślało, że zagadka została rozwiązana. W 1530 roku Girolamo Fracastoro, włoski lekarz i filozof, doszedł do wniosku, że Ameryka, to nic innego jak Atlantyda. Jego zdanie podzieliło wielu, ale wywołało ono równocześnie liczne kontrowersje. Przecież znany jest wysoki poziom ówczesnych Indian. Jednak przeciwnicy tej hipotezy pytali z drwiną w głosie, jak to się stało, że zgodnie z twierdzeniem Platona Atlantyda zapadła się w morze w ciągu jednej tylko nocy, a odkryty właśnie &#8221;Nowy świat&#8221; jest calutki i nienaruszony? Innym &#8221;wdzięcznym&#8221; obiektem rozważań były Azory &#8211; szereg wysp, rozciągających się na wulkanicznym, aktywnym sejsmicznie obszarze o powierzchni 40 tys. km&sup2; i zwolennicy umiejscowienia tam Atlantydy twierdzili, iż są to najwyższe punkty zaginionego lądu. Niestety i ta teoria upadła &#8211; Azory nie chcą się pogrążać w oceanie. Mało tego &#8211; geologowie ostatnio dowiedli, że mniej więcej od kilkudziesięciu milionów lat archipelag ten powolutku... wynurza się. Kolejne teorie o rzekomej lokalizacji Atlantydy (Madera, Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka) upadały z podobnych przyczyn &#8211; wyniki badań i pomiarów geologów. Po prostu na Atlantyku wiele się dzieje &#8211; wyspy zanurzają się i wypływają, powstają nowe lądy, a inne giną. Jednak działania te nie mają takiej skali i szybkości &#8211; w geologii kilkanaście tysięcy lat to momencik. Badania Oceanu Atlantyckiego nie wykazały niestety jak na razie żadnych pozostałości wielkiego lądu. Inna koncepcja kieruje swój wzrok za Gibraltar, na... Morze Śródziemne. W 1909 roku odkryto niespotykanie rozwiniętą kulturę minojską, która zakończyła swe istnienie po erupcji wulkanu na wyspie Thera; znaleziono potężną warstwę pyłu wulkanicznego, a ogromna fala spustoszyła nie tylko tę wyspę, ale stała się &#8221;sławna&#8221; w całym basenie Morza Śródziemnomorskiego. Wówczas zaczęto uważać, iż Atlantyda znajdowała się na Krecie. Zresztą można by rzec &#8211; co naukowiec, to inna teoria. Anglik Fassenden dowodził w 1925 r., że nie na Atlantyku, tylko na miejscu dzisiejszego Kaukazu. Francuz Figuier pod koniec XIX w. stwierdził, iż znajdowała się ona na archipelagu Santorin - między Kretą a Grecją właściwą; dwaj amerykańscy archeologowie uzupełniali jego teorię mówiąc, że konkretnie na wyspie Thera tego archipelagu. W latach trzydzestych XX w. prof. Schulten stwierdził, że kiedy istniała, to nazywała się Tartess i leżała u ujścia rzeki Gwaldalkwiwir; poparli go potem prof. A. Rivaud i J. Lissner. Prof. G. Udincew stwierdził natomiast, że pozostałością po Atlantydzie jest... Islandia. Naukowcy z Instytutu Badawczego Arktyki i Antarktydy w Leningradzie (obecnie Petersburg) w 1969 roku stwierdzili,, że pozostałością po Atlantydzie są wyspy Oceanu Lodowatego &#8211; w tym miejscu miał rozciągać się ląd, Arktyka, który łączył Europę, Azję i Amerykę. Niemiecki archeolog Forbenius, w oparciu o odkrycia swojej ekspedycji stwierdził, iż Atlantyda znajdowała się w Zatoce Gwinejskiej. Inny Niemiec &#8211; J. Karst stwierdził, że istniały dwie Atlantydy: jedna na Atlantyku, a druga na Oceanie Indyjskim. Archeolog J. Churchward oświadczył w 1969 r., że Atlantyda istniała na Pacyfiku w okolicach Wysp Wielkanocnych, miała 5 tysięcy mil długości i 3 tysiące szerokości, zamieszkana była przez 60 milionów ludzi i w ogóle nazywała się&#8230; Mu. Zwariować można! ;) Chyba nie ma już dziś zakątka świata, w którym by ktoś nie umiejscowił Atlantydy. Od północy po południe, przez morza i oceany, zatoki i wyspy, czy nawet lądy i szczyty górskie. No dobrze &#8211; o miejscu już było, czas na odpowiedź na pytanie: dlaczego i jak to się stało? Co do tego pierwszego Platon przekazuje nam niejasną relację: [...] Ale kiedy w nich cząstka boża wygasła dlatego, że często z wieloma pierwiastkami ludzkimi mieszkała, i ludzka natura zaczęła brać górę, wtedy[...] zrobili się nieprzyzwoici, a kto umiał patrzeć widział. Dla Greka oczywistym był w takich przypadkach gniew bogów &#8211; tak zresztą się stało. Zeus karę wymierzyć postanowił, zebrał więc Atlantów, a zebrawszy powiedział... No właśnie. Co? Tego się chyba nigdy nie dowiemy, bowiem w tym miejscu tekst się urywa. Po opisywanych tu dialogach Platon napisał jeszcze tylko &#8221;Prawa&#8221;, nigdy już więcej nie wspominając już o zaginionym lądzie. Zeus zesłał na Atlantydę trzęsienie ziemi i potop, które spowodowały zanurzenie się jej pod powierzchnię morza. A wszystko to miało miejsce w czasie jednego dnia i nocy jednej. Trzeba by odpowiedzieć na dwa pytania. Czy takie katastrofy są możliwe? Czy w starożytności miała miejsce wielka katastrofa? Oj możliwe, możliwe. Największe odnotowane trzęsienie ziemi zdarzyło się 23 stycznia 1556 roku w Chinach. Zginęło wtedy 830 tysięcy ludzi. W czasie trwania tego kataklizmu często występują pionowe przesunięcia powierzchni Ziemi. Wspomniana powódź też jest możliwa &#8211; ruchy tektoniczne niejednokrotnie wywołują ogromne fale, przez zwykłych ludzi odbierane jako potop. Ale nawet te kilkudziesięciometrowe giganty przecież muszą się na czymś zatrzymać, nawet jeśli przebiłyby się przez łańcuch górski szczelnie otaczający cały kontynent. Pozostaje jeszcze wybuch wulkanu, a najsłynniejszym takim kataklizmem była erupcja wulkanu Krakatau w sierpniu 1883 roku. Przedtem była to wyspa, na szczęście niezamieszkana, o powierzchni 50 km&sup2;. Po kilku groźnie wyglądających wybuchach i dudniących pomrukach (słyszanych 160 km od wyspy) nastąpiła właściwa eksplozja &#8211; wulkan wystrzelił w górę, wyrzucając niemal całą wyspę w powietrze. Słup dymu szybko osiągnął 80 km wysokości, a pył opadł na powierzchni ponad miliona (!) kilometrów kwadratowych. Huk wybuchu był tak potworny, że słyszano go pięć tysięcy kilometrów od wulkanu, a fala uderzeniowa powybijała drzwi i okna w miejscowości odległej o 150 km. A, żeby było... hm, ciekawiej wspomniany wyżej kataklizm, który zniszczył kulturę minojską. Jednak i koncepcja wybuchu wulkanu wydaje się być nie do przyjęcia. Tej miary kataklizm musiałby być katastrofą na miarę całego globu, a nie znaleziono ani w pokładach gleby z tamtego okresu, ani w odpowiednich warstwach lidu (a to doskonały wskaźnik) śladu pyłu wulkanicznego, tak wielkich. A musicie wiedzieć, że wybuchowi wulkanu towarzyszy opad pyłu o wielkości wprost proporcjonalnej do skali eksplozji. Jednak przejdźmy do drugiego pytania. Czy w ogóle w zamierzchłych czasach była wielka katastrofa? Naukowcy twierdzą, że na pewno... i to nie jedna. Oczywiście nas interesuje ta, która spowodowała zniknięcie z powierzchni Ziemi Atlantydy i która, według Platona miała miejsce około 11,5 tys. lat temu. Tak więc miała (mogła mieć) miejsce gdzieś w roku 9750 przed Chr. Niestety sam Platon nie ułatwia nam sprawy z wyznaczeniem czasu kiedy miało to nastąpić, ponieważ pozostawia nam wiele niedomówień i sprzeczności na ten temat. W dialogu &#8221;Kritias&#8221; data ta przypada na rok 9570 przed Chr., ale już w &#8221;Tiamos&#8221; &#8211; na rok 8570 przed Chr. Raptem tysiąc lat różnicy... Co ciekawsze &#8211; istnieje jeszcze inny starożytny dokument, mówiący o ogromnej katastrofie (nie odnosi się jednak do Atlantydy) &#8211; &#8221;Codex Troano&#8221;, który powstał w Ameryce Środkowej. Zapisano w nim: [...] W ciągu jednej nocy zniknął[...] ląd[...] wraz z ludnością[...] 8000 lat temu przed napisaniem tej księgi[...] Niestety nie wiadomo kiedy &#8221;Codex Troano&#8221; został napisany. Powszechnie przyjmuje się, że w roku 1500, tuż przed podbojem Meksyku. Wówczas data wspomnianej katastrofy miałby miejsce w roku 6500 przed Chr. Więc tym razem dwa i pół tysiąca różnicy w zestawieniu z datą podaną przez Platona. Zresztą co autor i autorytet, to inne zdanie i inna data na temat katastrofy; Champollion przyjął datę 5867 r. przed Chr., Brugsch &#8211; 4455 r. przed Chr., Lepsius &#8211; 3626 r. przed Chr., Wilkinson &#8211; 2320 r. przed Chr., a Palmer &#8211; 2224 r. przed Chr. Jeszcze ciekawszym dokumentem &#8221;uzupełniającym&#8221; relację Platona jest &#8221;Oera Linda Boek&#8221; &#8211; księga rodziny Over de Linden. Jest to starofryzyjski rękopis, napisany &#8211; według współczesnych badań &#8211; około 1256 r. Opisuje on historię narodu Fryzów, od którego pochodi ród Over de Linden. Na jego czele stała kapłanka Burgtmaad zwana również Min-Erwa (podobnie do rzymskiej Minerwy!) oraz król Fryzów Minno (Minos!?). Historia ta wspomina o żywiołowej katastrofie, kiedy to rozpoczęło się trzęsienie ziemi jak gdyby zwiastujące jej zgon. Góry zionęły ogniem i płomieniami. Niektóre znów zapadły się w łono ziemi, w innych natomiast miejscach góry wyrosły ponad powierzchnię ziemi. Aldland, nazywana przez żeglarzy Atland, zniknęła, a rozszalałe fale wzniosły się tak wysoko ponad góry i doliny, że wszystko zostało zniszczone, a ci, którzy uciekli przed ogniem, zostali strąceni do wody[...] Jednak w potężnej katastrofie nie wszyscy zginęli, ponieważ Inka oddzielił się od statku Neef-Tuna, który ruszył na Morze Środkowe i pożeglował w kierunku zachodnim w nadziei, że może uda mu się znaleźć część zatopionego kraju Atland[...] Rękopis kończy się podpisem autora - Hiddo Tonomath Ovira Linda Wak oraz miejscem i datą: Napisane w Ljudwer w roku 3449 po zalaniu wodą Atland. Wynikałoby z tego, że jedna część z ocalałych mieszkańców Atlantydy przybiła do wybrzeży śródziemnomorskich, zaś inna pod wodzą Inki do krajów leżących na zachód od zatopionej ojczyzny (Ameryki?!). Zresztą wydają się potwierdzać te informacje legendy i podania starożytnych narodów o ich prawodawcach, kapłanach i bogach przybyłych zza morza. Do Chaldejczyków przybył w długim czarnym odzieniu boski Oann, który nauczył ich astronomii, architektury i uprawy roli. Natomiast w delcie Idusu działał Paraszaria. Nauczycielem starożytnych Egipcjan był Toth. Na brzegu Zatoki Meksykańskiej u Azteków wylądował w czarnej szacie kapłańskiej bóg Quetzalcoatl. Boczika według legendy Mujsków nawadnia dolinę Bogoty, wprowadza kalendarz, prawa i kult słońca. Podobnie postępuje Cuculcan &#8211; nauczyciel Majów i Wotan &#8211; nauczyciel Tzentalów na Jukatanie. Zadziwia także pewien zbieg okoliczności. Otóż Quetzalcoatl oznacza &#8221;Pierzasty Wąż&#8221;, Cuculcan &#8211; &#8221;Ptak Wąż&#8221;, natomiast egipski znak faraonów &#8211; &#8221;ureusz&#8221; przedstawia węża, który oplata sępa... No to inaczej. Co działo się 9-10 tysięcy lat przed Chr. oraz jest potwierdzone i sprawdzone przez naukę? Zdaniem wielu uczonych mniej więcej 12 tys. lat temu, z niewyjaśnionych powodów nastąpiła zmiana klimatu na Ziemi, co przejawiło się przede wszystkim gwałtownym wzrostem temperatury. Wielu uczonych twierdzi, iż stało się to za sprawą małej katastrofy&#8230; kosmicznej. Takie przypuszczenie wysunął na przykład dyrektor obserwatorium astronomicznego w Sofii &#8211; N. Bonew. Stwierdził on, iż mogła przejść w odległości 40 tysięcy km od Ziemi wielka planetoida, co wywołałaby przypływ oceanów dziesięciokrotnie większy od obecnie wywoływanych. Polski astronom &#8211; M. Kamieński posunął się nawet dalej. Stwierdził on, że mogło być to nie tylko przejście, ale wręcz uderzenie. Obliczając w tył aż 149 kolejnych zbliżeń periodycznej komety Halley&#8217;a do Słońca doszedł aż do roku 9542 przed Chr. Według astronoma Woroncowa&#8211;Weliaminowa liczące 30 km średnicy jądro komety Halley&#8217;a składa się z gigantycznych brył. Więc jedna z nich mogła odchylić się od swojego toru i uderzyć w naszą planetę znosząc całkowicie z jej powierzchni Atlantydę. Jeden ze zwolenników kosmicznej zagłady Atlantydy &#8211; Otto Muck stwierdził, iż około roku 8500 przed Chr. Ziemia zderzyła się z jedną z planetoid (Muck nazwał ją &#8221;hipotetyczną planetoidą A&#8221;), których tysiące krąży dookoła Słońca. Na poparcie tej tezy powołuje się na obliczenia Ludendorfa i Heselinga, zgodnie z którymi w tym czasie cztery ciała niebieskie: Słońce, Wenus, Ziemia i Księżyc ustawiły się w linii prostej. Muck zwraca uwagę, że przy takiej koncentracji sił grawitacyjnych każde przelatujące obok Ziemi ciało niebieskie musiało zboczyć ze swego kursu i uderzyć w nasz glob. Zresztą Muck podaje miejsce, w jakim to miałoby nastąpić &#8211; na zachód od wysp Bahama w okolice półwyspu Floryda. Odkryto tam w paru miejscach głębie sięgające 6, a nawet 9 tys. m, które Muck uważa za podwodne kratery po odłamkach planetoidy. Dalsze 3 tysiące kraterów, z których ponad sto ma średnicę przekraczającą półtora km, odkryto na obszarze 165 tys. km&sup2; w Północnej i Południowej Karolinie. Szacując wielkość podmorskich kraterów niemiecki naukowiec doszedł do wniosku, iż masa planetoidy wynosiła od 1 do 2 bilionów ton, a jej objętość &#8211; ok. 600 km&sup3;, co odpowiada kuli o średnicy ok. 10 km. Zderzenie, według Mucka, miało wytrącić Ziemię z jej położenia tak, że obróciła się ona o 30&ordm;, a bieguny geograficzne przesunęły się o tysiące kilometrów, a w związku z tym radykalnie również zmienił się klimat półkuli północnej. Ciekawą teorię wysunęła także estońska uczona &#8211; Katarzyna Hagemeister (też zwolenniczka istnienia Atlantydy). Ostatni okres lodowcowy zarówno w europie jak i w Ameryce Północnej zakończył się około 12 tys. lat temu. Wpłynąć na to miał ciepły prąd oceaniczny Golfstrom, który dziś dociera do Oceanu Lodowatego, a przed 12 tysiącami lat nie docierał, ponieważ&#8230; na jego drodze leżała Atlantyda, jak twierdzi Hagemaister. Dopiero po gigantycznej katastrofie geologicznej, która zanurzyła ten ląd, Golfstrom mógł zacząć roztapianie lodów na północy. Hipotezy, domysły, trudno dzisiaj to wszystko zweryfikować, która jest bardziej, która mniej wiarygodna. Jednak ciekawa jest zadziwiająca zbieżność dat: w 8499 r. przed Chr. miało miejsce ustawienie się na linii prostej czterech ciał niebieskich, około 9000 r. przed Chr. Golfstrom zmienił kierunek, kometa Halley&#8217;a przeszła obok Ziemi w 9542 r. przed Chr., no i wreszcie dwie (!) wersje zagłady Atlantydy według Platona &#8211; jedna około 9750 roku przed Chr., a druga &#8211; 8570 r. przed Chr. Jak wspomniałem na początku nie mamy żadnych dowodów, poza słowami Platona, na to, że Atlantyda kiedykolwiek istniała. A przecież mógł on to wszystko wymyślić. A jeśli nie zmyślił całej historii, to mógł po prostu zostać wprowadzony w błąd. Gdy Solon był w Egipcie i dowiadywał się tego, co później przekazał Kritiasowi Starszemu, na wschodzie rosło w potęgę państwo perskie. Więc może opowiadając tę historię o sojuszu pra-Egipcjan z (nieistniejącymi) pra-Hellenami, kapłani mogli chcieć zapewnić sobie pomoc w ewentualnym, nadchodzącym konflikcie. Jednak z drugiej strony &#8211; nikomu do dziś nie udało się podważyć teorii Platona. Skąd taka ilość emocji na temat czegoś, o czym nie wiemy nawet, czy istniało? Dlaczego tak koniecznie zależy nam na odnalezieniu Atlantydy nawet dzisiaj, kiedy wydawałoby się, więcej spraw &#8221;do załatwienia&#8221; mamy np. w kosmosie? Być może dlatego, że chcemy znaleźć korzenie naszej cywilizacji, &#8221;iskrę&#8221;, która rozpaliła ognisko, przy którym narodziła się kultura dająca początek wszystkim następnym. Wciąż uparcie szukamy śladów i... wciąż żałośnie mało wiemy. Odkryto już tak wiele dziwnych rzeczy, wobec których człowiek z całą swą wiedzą stoi bezradny, a pewnie jeszcze wiele przed nami. Mimo wielu mistyfikacji i oszustw dotyczących rzekomego odkrycia Atlantydy wciąż nie rezygnujemy z poszukiwań Atlantydy. Opowieść Platona sprawiła, że człowiek podjął wiele badań w zakresie archeologii, etnografii, historii kultury i sztuki i wielu innych dziedzin. Chociaż trzeba przyznać, że niektóre dyscypliny nauki dysponują wydawałoby się argumentami &#8221;atlantydzkimi&#8221;. Jak chociażby humanistyczne, których &#8221;dowody&#8221; niejako potwierdzają nieustanne poszukiwanie naszego dziedzictwa. Na przykład tajemnica nagłego i wspaniałego rozkwitu kultury starożytnego państwa Inków w Peru. Kiedy dotarli tam Hiszpanie zaskoczeni zostali nie znaną w &#8221;kulturalnej&#8221; Europie doskonałą emalią, brzytwami z miedzi czy zwierciadłami z brązu, a nawet platyny, ozdobionymi w złoto. Przy świątyni Słońca nad rzeką Guantanamą osobliwy ogród, którego podobno wszystkie rośliny, kwiaty, nawet owady, motyle, gąsienice wykonane były z drogich metali i szlachetnych kamieni. Dopiero &#8221;cywilizowani&#8221; Hiszpanie zniszczyli doszczętnie ten osobliwy wykwit niezwykłej kultury. Do dziś też nie została wytłumaczona dziwna zbieżność nazwy praojczyzny Azteków &#8211; Aztlan i słowa &#8221;woda&#8221; &#8211; atl, z nazwą Atlantydy. Historycy zwracają też uwagę na duże podobieństwo budowy stolicy Azteków &#8211; Tenochtitlanu (dziś znajduje się tam Mexico&#8211;city), która, według podań indiańskich, zbudowana została na wzór starej stolicy w Aztlanie, do platońskiego opisu stolicy Atlantydy. Nie ma ona co prawda tak regularnego kształtu, jak mityczna Posejdonia, jednak może służyć za wzór adaptacji pierwotnego założenia do miejscowych warunków. Zastanawiającym jest także fakt, iż kult Słońca, charakterystyczny dla kultur starożytnych znany był w starożytnym Egipcie, krajach śródziemnomorskich, południowej Azji, na Wyspach Kanaryjskich, w Irlandii, a także w Meksyku i Peru. Na dodatek przejawiał on się w bardzo podobnych symbolach i obrzędach. Podobnie balsamowanie zwłok rozpowszechnione było nie tylko w Egipcie, ale także na Wyspach Kanaryjskich, w Meksyku i Peru oraz... na wyspach Oceanii. Wreszcie zadziwiające podobieństwo niektórych budowli. Chociażby piramidy, które przecież nie są charakterystyczne tylko dla Egiptu. Przecież w Ameryce Środkowej odkryto (i nadal odkrywa się) przecież piramidy Majów i Azteków. Przypominają one te z Egiptu, które być może były ich pierwowzorami. Piramidy Nowego Świata mają jednak budowę schodkową, która w Egipcie ma tylko jedna, najstarsza, faraona Dżosera w Sakkara. Służyły one jako podstawy świątyń, a nie grobowce, chociaż w latach 1948 &#8211; 1952 we wnętrzu piramidy w Palenque w Meksyku odkryto sarkofag ze zwłokami. Kolejną ciekawą zagadką jest rozproszenia, sugerujące exodus przedstawicieli jakiejś zaginionej cywilizacji, wśród wielu najbardziej nawet odległych krajów nadmorskich podobnych przejawów kultury. Na przykład japoński etnograf dr Yoshitomi zwraca uwagę na podobieństwo języków Japończyków i Basków (płn. Hiszpania). Z kolei herb Japonii &#8211; 16-płatkowa chryzantema jest identyczna z symbolem odkrytym na srebrnej wazie fenickiej z pierwszego tysiąclecia przed Chr. i bardzo przypomina symbole Słońca wykute na kamieniach w lasach Brazylii i na Wyspach Kanaryjskich. Natomiast językoznawcy zwracają uwagę na dziwny fakt, iż wynalezionym przez Majów i Azteków dwudziestkowym systemem liczenia posługują się dzisiaj Baskowie, Duńczycy i Francuzi. No i na koniec (akurat;)) &#8211; osobliwe pismo węzełkowe (znane z Peru) tzw. &#8221;quipu&#8221;. Jak twierdzi pochodząca z VI w. przed Chr. księga Tao-te kong stosowane było ono także kiedyś w Chinach. Ale taką &#8221;węzełkową księgę&#8221; znaleziono także w pochodzącym z początków naszej ery grobowcu dynastii Silla w Korei. Co ciekawe &#8211; także inne nauki, wydawałoby się nie związane z człowiekiem, geologią, także mają pewne zagadki i na ich wyjaśnienie pasuje im... Atlantyda. Są to botanika i zoologia. Największą zagadką botaniki, wręcz &#8221;obrzydliwą tajemnicą&#8221;, jak ją nazwał Karol Darwin, jest pochodzenie roślin kwiatowych. Wykształciły się one w ramach wspólnego typu roślin nasiennych z roślin nagozalążkowych setki milionów lat temu &#8211; przed zagładą Atlantydy, czy nawet pojawieniem się człowiek. Jednak problem polega na tym, że jak dotąd nie udało się odkryć żadnego ogniwa pośredniego między tymi gromadami. Rośliny kwiatowe (okrytozalążkowe) pojawiają się na Ziemi nagle całkowicie wykształcone i w olbrzymiej mnogości klas, rzędów, rodzin, rodzajów i gatunków. Wręcz jakby trafiły one do nas wprost z... Kosmosu - są i takie hipotezy! W braku innego wytłumaczenia wydaje się dla botaników bardziej prawdopodobne, że rośliny okrytozalążkowe rozwinęły się z nagozalążkowych na jakimś kontynencie, który potem znikł z powierzchni Ziemi. Innym zastanawiającym faktem w botanice jest rozwój pewnego drzewa zwanego poziomkowym, u europejskich i afrykańskich wybrzeży Morza Śródziemnego, w... Ameryce Południowej i na kilku wyspach znajdujących się między tymi kontynentami &#8211; Wyspy Kanaryjskie, Antyle, Azory. Z kolei zoologowie podkreślają, że charakterystyczne dla Azorów jastrzębie (od nich pochodzi nazwa nadana w XV w. przez portugalskich odkrywców wysp &#8211; &#8221;azores&#8221; po portugalsku oznacza jastrzębia) żywią się na tych wyspach głównie dzikimi królikami, które do Europy zostały przywiezione... z Ameryki. Dla niektórych te fakty świadczą o niegdysiejszym istnieniu między Starym a Nowym Światem jakiegoś lądowego &#8221;pomostu&#8221;, który zginął w otmętach oceanu. Na zakończenie dla tych, którzy są entuzjastycznie nastawieni do Atlantydy, ale mają obawy, co do tego, czy zostanie ona kiedykolwiek odkryta i dla tych, którzy sceptycznie podchodzą do tego tematu wspomnę o innym miejscu. Dwa tysiące lat temu, pewien pisarz opisał w swoim dziele miasto, w którego istnienie nikt nie wierzył, do czasu... Tym pisarzem był Homer, a miastem &#8211; Troja. A ten moment &#8221;do czasu&#8221;? Do czasu, kiedy nie znalazł się archeolog-amator Heinrich Schlieman, który przekonał świat, że mit może być namacalną prawdą. On to, przez lata wyśmiewany z uporem organizował kolejne ekspedycje, aż wreszcie odkopał ruiny starożytnej Troi; swoją drogą początkowo sądzono, że to... Atlantyda. Być może i Atlantyda potrzebuje swojego Schliemanna... Zresztą najlepiej stan wiedzy o Atlantydzie określił uczony i podróżnik Thor Heyerdahl: Na razie nie istnieje żaden dowód &#8211; ani historyczny, ani biologiczny, ani archeologiczny &#8211; świadczący na korzyść legendy o Atlantydzie. Również jednak byłoby nienaukowe odrzucanie możliwości istnienia zaludnionego, pogrążonego, pogrążonego w Atlantyku kontynentu, jak długo nie udowodnimy, że po pojawieniu się człowieka kontynent taki nigdy nie istniał. Miłośnikom romantycznych marzeń o zatopionej Atlantydzie wolno zatem poddawać się fantazji. Ale wszystko, co mogą na razie zrobić w stosunku do krytyków, to powiedzieć: nie obaliliście jeszcze istnienia Atlantydy! Autor: Tom (na podstawie "Paleoastronautyka" - Lucjan Znicz - książka z cyklu "Goście z Kosmosu?" i "Świat pełen tajemnic" - Maciej Aleksander Janisławski) Podziękowania dla Piotrka i Michała"

powiedzialem: to ze atlantyda w ogole znalazla sie w new age zawdzieczamy przywiazaniu sie blawatskiej do teorii o rasie aryjskiej,dziedzictwie duchowym bialego czlowieka(europejczyka) po starozytnych jesli w to wierzysz to ok ale fakt ze kilka nawiedzonych osób wciagnelo kiedys w XIX wieku atlantyde do swojej doktryny nie znaczy wcale ze ten mit jest prawdziwy. slyszalem ze na atlantydzie mieszkaly anioly,zreszta, byla taka anime "Vision of Escaflowne" i tam chlopak ktory wywodzil sie z Atlantydy mial biale skrzydla dzieki ktorym mogl latac,zdaje sie ze wlasnie byl aniolem,ale anielskie motywy sa popularne w wielu mangach wiec to nie musi nic znaczyc
Cytat:
Czy od razu każda rewolucja musi się udawać? I tak się moim zdaniem udała, efekty są widoczne do dziś. Ludzie są mniej skrępowani przez życie, czuć lekki powiew wolności, ale nie jest jeszcze to co ja chciałbym widzieć, za dużo jest kontrolii. Kolejne sprostowanie.
taak ludzie sa mniej skrepowani,nadeszla era narkotykow , seksu i przemocy,autodestrukcji,rozkladu moralnego i gnicia kulturowego,wystarczy popatrzec co leci w telewizji,takich rzeczy nie pokazywano kiedys,a teraz to juz norma no niestety masz jakies iluzje bo najbardziej sprzyjajace warunki do rozwoju duchowego byly jeszcze przed 1997 rokiem,teraz to zaczal sie juz schylek tej cywilizacji,juz powoli zostaje niszczona od zewnatrz przez terrorystow i od wewnatrz przez rozklad moralny - dokladnie tak jak Cesarstwo Rzymskie niegdys,teraz tylko czekac i modlic sie o przyjscie mesjasza:) no i oczywiscie zmiany klimatu dolozone do tego,i jak tu mowic ze czlowiek zyje w harmonii z przyroda, skoro w wyniku jego dzialalnosci nastapilo globalne ocieplenie klimatu? jezeli chodzi o 2012 to doloz jeszcze do tego UFO a bedziesz mial misz masz,czyli wszystko w jednym

mały link do ksiazek o Atlantydzie i pochodnych: http://www.ezoteryka.webpark.pl/bazaprak.html

Większość ludzi uważa, że legenda o Atlantydzie jest tylko mitem. (nie ma się co dziwić) Jednakże podobieństwa pomiędzy relacjami o zniszczeniu Atlantydy a wielkim potopem z czasów Noego są naprawdę uderzające. Być może różnica polega na sposobie widzenia owego wydarzenia...I spojrzał Pan na ziemię i ujrzał, że była zepsuta; wszystkie ciała zepsuły swe drogi na ziemi. Sprowadzam potop na ziemię, wszystko z niej powinno zniknąć...Autorytet w sprawach Atlantydy, Ignatius Donnelly, napisał w 1882 roku, że podobieństwa są tak znaczne, iż wygląda na to, że były jednym i tym samym wydarzeniem. Potop wyraźnie odnosi się do zniszczenia Atlantydy i zgadza się to w wielu istotnych szczegółach z relacją Platona...Ludzie tam zgładzeni, w obu przypadkach, byli starożytną rasą, która stworzyła cywilizację; żyli uprzednio w szczęśliwych i bezgrzesznych warunkach; stali się wielcy i niegodziwi; zostali zniszczeni za swoje grzechy, pochłonięci przez wodę...Czy ktoś wierzy czy nie w opowiadanie o Atlantydzie przedstawię pewne historię, którą filozofowi Solonowi opowiedziano, gdy studiował z kapłanami egipskimi w świątyni Izydy ulokowanej w Sais. To właśnie tą opowieść opisał Platon (Critias).....Solon w poszukiwaniu mądrości wizytował Egipt i został zaakceptowany przez kapłanów świątyni Izydy jako brat nowicjusz. Kapłani wyjawili mu tajemnicę dawnej cywilizacji. Poprowadzili Solona w dół schodami wyciosanych w skale, które dochodziły do olbrzymiego podziemnego pomieszczenia, przez które częściowo przepływał Nil. Następnie przeprawili się łodzią, prowadzoną przez niewidomego człowieka, aż do wyspy leżącej daleko pod ziemią. Na niej były dwa filary zrobione z rzadkiego metalu, nazwanego orichalkum. Sławnego niezniszczalnego materiału Atlantydów, który ani nie rdzewiał, ani nie niszczał z wiekiem. Na owych dwóch olbrzymich filarach, widniały napisy w języku nie znanym Solonowi. Solona poinformowano, że kolumny były tam umieszczone tysiące lat wcześniej przez zaginiony lud, który zniknął na zawsze. Powiedziano mu, iż tajemnicze inskrypcje były zbiorem praw starożytnych dawnej cywilizacji. Według tej relacji, w szczycie rozkwitu, około 10 tysięcy lat przed cywilizacją grecką, Atlantyda była harmonijnie rządzona przez współpracujący związek dziesięciu królów, zwany Ligą Atlantycką. Siedmiu z nich rządziło siedmioma wyspami, które składały się na to, co nazywano "kontynentem Atlantydy" Trzej pozostali królowie rządzili na trzech znanych kontynentach: w Europie, Azji i Afryce. Pewnego dnia siedmiu królów zdecydowało się na podbicie innych trzech kontynentów. Najechali na Grecję i całą Europę około 10 tysięcy lat przed Chrystusem. Wtedy to Zeus spowodował, iż cała wyspa Atlantycka z około 60 mln mieszkańców została zalana falami. To by było na tyle, może komuś się przyda relacja o zniszczeniu mitycznej Atlantydy. Kto wie jak było na prawdę?

Niedługo się trochę wysilę i napiszę jak to się ma Atlantyda do Egiptu i jak się ma Atlantyda do Majów. Myślę, że jest tu parę kluczy, które nam pomogą rozwikłać zagadkę przeszłości ;)

7. ATLANTYDA Woda niechetnie oddaje powierzone jej tajemnice. Nasza wyprawe poszukiwawcza rozpoczniemy od podan, w których Atlantyda zostala powolana do zycia. Musimy siegnac do mitów, do blizej nie okreslonego przedzialu czasowego, w którym bogowie dokonali podzialu swiata na strefy wplywów, w tym bowiem momencie po raz pierwszy zostala uzyta nazwa - Atlantyda. Posejdon, grecki bóg wód sródladowych, otrzymal pod opieke morskie glebiny oraz wyspe Atlantyde. Wyspe te zamieszkal lud wywodzacy sie od potomków syna Posejdona - Atlasa. Atlantydzi byli cywilizacja wysoko rozwinieta, dysponujaca zaawansowana technika, znacznie wyprzedzajaca swoje czasy. Na ladzie powstalo mocarstwo, które nie mialo godnego siebie przeciwnika. Wyspa byla monstrualnej wielkosci, wieksza niz polaczone powierzchnie Libii (ówczesnie pólnocnosrodkowy skrawek Afryki) i Azji (pólwysep Malej Azji). Atlantyda miala ladowe polaczenie z innymi wyspami, a nawet z Ameryka. (Takich informacji mozemy doszukac sie w opisie Platona, powstalym kilka tysiecy lat przed wyprawa Krzysztofa Kolumba - czyzby przypadek?) Grecki filozof niezbyt wyraznie opisuje polozenie wyspy. Jest jedynie krótka wzmianka, iz znajdowala sie ona przed Slupami Heraklesa, czyli w okolicach Ciesniny Gibraltarskiej. Relacja Platona, dotyczaca katastrofy, nasuwa skojarzenia z trzesieniem ziemi o ogromnej, wrecz niewyobrazalnej sile niszczacej. Koniec Atlantydy byl równie tajemniczy, jak rodowód jej mieszkanców. W ciagu doby wstrzasy sejsmiczne, ruchy tektoniczne, powodzie i potezne huragany mialy zatopic wyspe o niebagatelnych przeciez rozmiarach. Wielu badaczy jest zdania, iz katastrofa zostala wywolana przez awarie tajemniczych atlantyckich maszyn. Niektórzy uwazaja, iz cywilizacja ta ulegla celowemu samounicestwieniu. Nie mozna tez odrzucic mozliwosci, ze osoby znajace historie zaglady Atlantydy umyslnie wprowadzily bledne parametry dotyczace jej lokalizacji, starajac sie ukryc przed ludzmi niszczycielska aparature, która mogla byc przyczyna zatoniecia wyspy. Obecnie pojawia sie coraz wiecej hipotetycznych miejsc polozenia wyspy, a takze przebiegu zaglady. Atlantyda jest wszechobecna. Umiejscawia sie ja pod czasza lodowa na Antarktydzie, w okolicach Wysp Wielkanocnych czy tez na terenie okreslanym jako Trójkat Bermudzki. W sprawe Atlantydy wplatany byl nawet najslynniejszy jasnowidz Cayce, który odnalazl Atlantyde na terenie zachodniej czesci Trójkata Bermudzkiego. Wedlug owego medium, lud Atlantydy dysponowal olbrzymimi generatorami, czerpiacymi energie z krysztalów. Zniszczenie wyspy dokonalo sie podczas awarii generatorów, a co za tym idzie - wyzwolenia ogromnej ilosci energii. W obecnych czasach to wlasnie ona jest przyczyna tajemniczych znikniec statków i samolotów na tym obszarze. Atlantydy szukano równiez na ladzie, a mianowicie w poludniowej czesci Hiszpanii oraz w okolicy wysp Cykladów, które ze wzgledu na ogromna katastrofe wulkaniczna (ok. 1500 lat p.n.e.) utozsamiane bywaja z resztkami Atlantydy. Prace poszukiwawcze prowadzone byly równiez na terenie basenu Morza Pólnocnego i Morza Karaibskiego, w poblizu Cejlonu. Ostatnie badania odbyly sie w okolicach wulkanicznej wyspy Santoryn (Morze Egejskie), która stanowi pozostalosc wiekszego ladu. W praktyce nie mozna odrzucic zadnych hipotez, nawet najbardziej niedorzecznych. Nie jestesmy w stanie sprawdzic nawet niewielkiej czesci z przypuszczalnych lokalizacji. Badania te przypominaja bardziej bladzenie po omacku lub szukanie igly w stogu siana. Z ciekawostek nalezy wymienic pewna, dosc smiala i zarazem wielce naiwna teorie, krazaca wsród badaczy. Bujajacy glowa w chmurach teoretycy uwazaja, iz Atlantyda jest gwiazda, a jej mieszkancy to istoty pozaziemskie. 8. ATLANTYDA - kapłani W kastach kapłanów dominowała chęć zapanowania nad światem astralnym. Ich obsesja na punkcie świata astralnego pozwala dojść do przekonania, że Atlantyda była tak naprawdę jedynie wyspą zesłań dla zbuntowanych upadłych aniołów wydalonych z Lemurii. Wyglądało to jak Australia z osiemnastego wieku: Byli tam najczęściej złoczyńcy zesłani za naruszenie prawa. Pozostawieni na nieznanym sobie lądzie musieli nauczyć się żyć i dawać sobie radę w nowych dla nich warunkach bytowych i klimatycznych. Tak oto narodziła się cywilizacja australijska. Ludzie nie zapomnieli swojego (choć) często marnego pochodzenia i dziedzictwa kulturowego. Założyli własne miasta i rozwinęli na miarę możliwości przemysł. Niechlubna przeszłość ludzi, którzy pod przymusem zasiedlili Australię, poszła w niepamięć. W taki sam sposób powstała cywilizacja Atlantycka. Atlantyda była wyspą zesłań dla tych, co zbuntowali się przeciw legalnej władzy na Lemurii. Potem Atlantyda, tak jak dzisiejsza Australia, stała się samodzielnym państwem z hierarchią władzy i podziałem kastowym wśród społeczeństwa. Doskonale rozwinął się także system wierzeń. Powstały różne religie, a ich przedstawiciele wprost prześcigali się w wymyślaniu różnego rodzaju inicjacji w celu zapanowania nad światem żywych i zmarłych. Na początku wierzono, że droga powrotna do Boga prowadzi przez śmierć. Kapłani - przedstawiciele różnych religii, szukali drogi w świat astralny poprzez wysyłanie tam inicjowanych wcześniej odpowiednio osób. Inicjacje dotyczyły przekazywania informacji na temat warunków, jakie panowały w świecie astralnym i tego, czego doświadcza dusza po przekroczeniu tego świata. Celem wielu kapłanów stało się przygotowanie sobie miejsca w hierarchii astralu. Wierzyli, że tak jak na Ziemi, również i w świecie astralnym zachowana jest hierarchiczność dusz. I nie mylili się, gdyż przenosząc w świat astralny własne wyobrażenia sami tworzyli ową hierarchiczność. Owa hierarchiczność istnieje w świecie astralnym po dziś dzień. Najwyżej stoi ten, kto ma władzę nad emocjami i energią, a tym samym nad prawem karmy. Niektórzy ogłaszali się władcami astralnymi. Byli także władcy karmy, czyli ci, co ściągali duszę w niższe energie w momencie jej zbliżania się do bram światła. Jeśli nawet dusza na ziemi osiągnęła już poziom mistrzowski, to z nieoczyszczoną do końca podświadomością nie mogła się oświecić. Ci, co uznawali się za władców karmy, ściągali dusze do poziomu, na jakim znajdowała się jej podświadomość. W astralnym świecie droga do oświecenia prowadzi przez siedem "bram piekieł". Są to główne wzorce podświadomości: 1. Lęk. 2. Niegodność. 3. Poczucie winy. 4. Zachłanność 5. Pycha 6. Złość 7. Niezdecydowanie. Ostatnim krokiem jest zdecydowanie, czyli suma wszystkich pozostałych wzorców. Zdecydowanie zwane jest także ostatecznym krokiem. Jeśli masz w sobie choć ziarenko wątpliwości, wracasz. Jeśli czujesz się w pełni czysty i zjednoczony z Bogiem, robisz ostateczny krok. Przy każdej z bram czyhają strażnicy danego wzorca. Są to demony - twory podświadomych lęków. Wystawiają naszą wiarę na próby. Jeśli wygrasz, pokonujesz bramę. (...) Atlantydzi starali się składać demonom ofiary, by te mogły karmić się ich energią. Wierzyli bowiem w ogromną moc demonów strzegących bramy piekieł. A ich moc jest rzeczywiście wielka i zależy od tego, jak duży jest lęk, który tworzy demona. Na Atlantydzie stworzony został cały system inicjacyjny oparty o przenikanie się świata astralnego z rzeczywistym. Wierzono, że świat astralny jest kolejnym etapem w drodze powrotnej do czystej energii. Niestety, błędnym było rozumowanie, że jeśli uda się zapanować nad światem astralnym, to tym samym będzie można pokonać władców karmy, uniemożliwiających pozostanie w świecie astralnym i zmuszających do wcielania się. Przed dokonaniem zniszczenia Atlantydy wielu kapłanów starannie przygotowało się do przejścia w świat astralny. Zadbali o to, by nie mieć do czego wracać. Wcześniej przez wiele lat starali się zniszczyć wszelki rodzaj ludzi, by nie było gdzie się wcielać. Inni sprytnie kodowali ludzi i członków kasty kapłańskiej, by ci stali się agregatami lub nawet stacjami przekaźnikowymi zasilającymi świat astralny w energię życiową. Zobowiązywali ich, by w kolejnych wcieleniach byli wierni temu zobowiązaniu. (...) Od samego początku istnienia Atlantydy jej kapłani dążyli do całkowitego przeniesienia się w świat astralny. Przygotowywano się do tego dosyć starannie. Wybrane ofiary były specjalnie zabijane tuż po wcześniejszym zainicjowaniu ich, by w świecie astralnym przygotowały miejsce dla kapłanów. Swoim ofiarom wmawiali oni podczas inicjacji, że są wybrane i że jako wybranym zostanie im powierzona tajemnica. Inicjowane w ten sposób ofiary przechodziły w świat astralny z silnym poczuciem misji i odpowiedzialności za powierzoną im tajemnicę. W zamian miały być tylko posłuszne swoim dobroczyńcom. Kapłani łatwo znajdowali ofiary z niskim poczuciem własnej wartości i z zachłannością na moc. Zresztą najczęściej one same zgłaszały się do kapłanów, którzy im w jakiś sposób wcześniej zaimponowali. Gdy brakowało ofiar, kapłani tworzyli między sobą grupy wzajemnej adoracji. Tak, by w momencie przeniesienia się w świat astralny, wciąż mogli ze sobą przebywać i tworzyć grupę o wspólnych ideach i celach. Inicjacje stanowiły na Atlantydzie główny trzon kultów religijnych. Mnożyły się niezliczone sekty religijne, które ustanawiały między sobą hierarchiczność wewnętrzną w oparciu o tworzone dosyć precyzyjnie systemy manipulacyjne. Każdy w zasadzie próbował przechytrzyć innych, by zająć najwyższe miejsce w hierarchii. Każdy udawał, że ma to coś i tworzył własną linię inicjacyjną. Dziś można odnaleźć poważne skutki owych inicjacji. W świecie astralnym jest jeszcze wiele dusz pochodzenia atlantydzkiego. To co atlantydzcy kapłani stworzyli wiele tysięcy lat temu, w wielu przypadkach wciąż jeszcze działa. (...) Z czasem niektórzy z Atlantów musieli się inkarnować. Niektóre grupy specjalnie spychały jednego ze swoich, by ten narodził się i jako żywy człowiek żywił ich swoją energią. Zdawali sobie bowiem sprawę z tego, że jeśli nie otrzymają odpowiedniej ilości energii, będą musieli sami się inkarnować. Nie jest bowiem możliwym przebywanie w niższym świecie astralnym bez prany -energii życiowej, którą gromadzić może jedynie istota żywa. W niektórych przypadkach duchy atlantyckie sięgały po energie osób z nimi nie związanych. Nabierały przez to dodatkowych cech emocjonalnych osoby, którą opętywały - bowiem przy każdym opętaniu następuje wymiana emocjonalna pomiędzy duchem a osobą opętaną. Taka ciągła wymiana pomiędzy jednym duchem a wieloma ludźmi, do których duch atlantydzki zdążył się od początku przyssać, mogła doprowadzić do zaniku w większej części osobowości ducha. Przejęte emocje, wzorce i kody jeszcze bardziej zanieczyszczały karmę. Taki duch z czasem będzie musiał się inkarnować. Inaczej jest z duchami, które raz po raz wymieniają się w świecie fizycznym. Często dokonują jeszcze dodatkowych inicjacji, by ten, którego ześlą w ciało, był im wierny. Zdarzały się także przypadki, gdy duch inkarnujący szantażem doprowadzał do swego przewodnictwa w grupie. Przecież to on dostarczał energii. Potrafił w ten sposób dla zachowania ciągłości swej władzy reinkarnować wiele razy. Tak jak ludzie, tak i duchy wyrażają się pewną przebiegłością. Niektórzy wierzyli, że ich karma zostanie oczyszczona, gdy podłączą się do osoby rozwijającej się duchowo. Takiej osobie podsuwały swoje emocje i wzorce do oczyszczenia. To dawało odczucie oczyszczania nie swoich rzeczy. Niektórzy z klientów regresingu odnosili takie właśnie wrażenie, że oczyszczają nie swoją karmę. Symbioza, do jakiej często doprowadzają duchy pomiędzy sobą a ofiara, daje w większości przypadków wrażenie jedności z duchem. Taka osoba traci często orientację i nie czuje, że ,,coś" na nią wpływa, tylko ma wrażenie, że to są jej emocje. Duchy atlantydzkie należą do najbardziej przebiegłych, gdyż doskonale znają prawa rządzące światem astralnym. Nie może się z nimi równać większość egzorcystów czy podróżników astralnych. Niektóre duchy atlantyckie dalej bawią się w powielanie dawnych praktyk inicjacyjnych. Potrafią zastosować każdy chwyt, by zdobyć potrzebną im pranę. Ich praktyki zdobywania energii od ludzi przybierają często pozór pomocy.

Ciekawe czy mieli na Atlantydzie gry komputerowe? Jak sądzicie?

Jaką lokalizację dalibyście temu kontynentowi - wyspie?

Znacie jakieś lepsze ksiązki o Atlantydzie...albo jakieś wzmianki? wpisujcie ;)

zastanawiam sie skad masz te informacje o atlantydzie o tym ze skladali ofiary demonom,czyzby z ksiazek leszka ż.? nie uznawalbym ksiazek tego czlowieka za wiarygodne zrodlo informacji,ci ludzie mysla ze pamietaja tamte czasy gdyz cofaja sie niby w przeszle wcielenia,no i oczywiscie co drugi z nich byl na atlantydzie a co trzeci sluzyl jako zolnierz w Wietnamie,niestety jest to zwykle wkrecanie sobie filmów i nic wiecej,oni nigdy nie byli na atlantydzie a wszystko co pamietaja to zbiorowe urojenia,jest to dosc niebezpieczna sekta z powiazaniami przestepczymi. ale nie o tym chcialem mówić ludzie ktorzy naprawde wcielaja sie w tej epoce aby zapoczatkowac Ere Wodnika co w poprzednim zyciu mieszkali na Atlantydzie jeszcze sie nie narodzili w tych czasach,a nawet jesli sa to jest ich jeszcze bardzo malo i napewno jeszcze za zycia dzieci kwiatow nie oswieca nas swoja wiedza nazisci - to byla pierwsza fala - Oni przegieli z wojna flower power - druga fala - Ci przegieli z miloscia i pokojem a swiatu potrzebna jest rownowaga tych dwoch sil ,jesli tego nie rozumiecie to jestescie glusi

mam dla ciebie stronke,jest neutralna - odkrylem ja kiedys: www.a-new-world.com

jest świetna ksiazka pt. "Zaginiony Świat Agharti" Aleca Maclellana - dostępna w wersji elektronicznej do pobrania z Kippin (ale mam ją na papierze) - www.kippin.prv.pl - polecam, mówi o podziemnym świecie Agharti,i "Ślady Palców Bogów" Grahama Hancocka,jest o Atlantydzie (tą również posiadam w wersji papierowej)

Cierpliwości... wszystko wyjdzie na jaw co wyjsc ma.. takie bowiem jest przeznaczenie przeznaczonego od poczatku, ktory jest w koncu! Wszystko jest jednoscia w prawdzie... a prawda nieuniknioną jest! Pozdrawiam!

siemanko mam dwa problemy;jeden to ZRODLA POCHODZENIA WLADZY W PANSTWACH HELADY? a drudi to;POD WPLYWEM JAKICH WZORCOW KULTUROWYCH DIOKLECJAN ZMIENIL CHARAKTER SWOJEJ WLADZY? POMOCY NIE WIEM CO ZROBIC!!!!NIE MAM ZILONEGO POJECIA!DZIEKI
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 62
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.