Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Potrzeba Bliskości
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 48

Każdy obawia się bliskości, bez względu na to, czy jest tego świadomy, czy nie. Bliskość oznacza odkrycie się przed obcym. Wszyscy jesteśmy sobie obcy: nikt nie zna nikogo. Jesteśmy obcy nawet sobie samym, gdyż tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy. Bliskość, zbliżenie się do kogoś obcego oznacza, że musisz odrzucić wszystkie mechanizmy obronne; tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić"; gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi z tobą ten obcy, ta druga osoba? Wszyscy ukrywamy tysiące rzeczy - nie tylko przed innymi, ale nawet przed samymi sobą - gdyż byliśmy wychowani w chorym społeczeństwie, które narzuciło nam tysiące zahamowań, tysiące zakazów, nakazów, tabu. Stąd lęk przed obcym, bez względu na to, czy żyjesz z tą osobą dziesięć, dwadzieścia, czy trzydzieści lat - owa obcość nigdy nie znika. I czujesz się lepiej, gdy zachowujesz trochę dystansu i masz w zanadrzu swoje mechanizmy obronne, gdyż ktoś może wykorzystać twoją słabość, twoją podatność na zranienie. Tak, każdy, dosłownie każdy obawia się bliskości. Ten problem staje się znacznie bardziej poważny, gdyż każdy PRAGNIE bliskości. Każdy pragnie bliskości, gdyż bez niej jesteś samotny we wszechświecie, żyjesz bez przyjaciela, bez ukochanej, bez kogokolwiek komu mógłbyś ufać, bez kogokolwiek przed kim mógłbyś odkryć swoje rany. A pamiętaj, że rany nie zabliźnią się, jeśli nie są odsłonięte. Gdy je zasłonisz, wypełnią się jedynie jeszcze większą ropą. Bliskość jest podstawową potrzebą człowieka, więc każdy jej pragnie, ty też... ale jednocześnie pragniesz też, aby to ta DRUGA osoba się zbliżyła; aby się odsłoniła, odrzuciła swoje mechanizmy obronne, odkryła swoje rany, zerwała maski które nosi, odkryła swoją autentyczną osobowość, stanęła zupełnie "nago" przed tobą. A jednocześnie pragnąc bliskości, sam obawiasz się odrzucić swoje "obrony". Jest to jeden z zasadniczych konfliktów pomiędzy przyjaciółmi, ukochanymi: nikt nie chce się odsłonić, stanąć w "nagości", zupełnie szczerze przed tym drugim. A oboje pragną bliskości... Stąd, jeśli nie odrzucisz zahamowań i stłumień, którymi "obdarowali" cię twoi rodzice, twoje wychowanie, twoje społeczeństwo, twoja kultura i twoja religia, wtedy nigdy tak naprawdę nie zbliżysz się do nikogo. Ale to TY musisz przejąć inicjatywę, nie przerzucaj tego na tę drugą osobę. Często, nawet gdy ktoś inny jest gotowy by obdarzyć cię swoją miłością... wtedy wycofujesz się. Pojawia się obawa: "tak, to piękne, ale jak długo będzie to trwać? Wcześniej, czy później będę musiał się odkryć". A miłość oznacza bliskość, miłość to dwie osoby zbliżające się do siebie, miłość to dwa ciała w jednej duszy. I pojawia się lęk, lęk o swoją duszę, swoje wnętrze... "przecież nie jestem doskonały, lepiej się ukryć, lepiej się nie odkrywać, niż narazić na odrzucenie"... I w ten sposób lęk przed odrzuceniem nie pozwala ci przyjąć miłości, nie pozwala ci zbliżyć się do innej osoby. Co zatem robić? Pierwszy, podstawowy krok to akceptacja siebie samego, takiego jakim jesteś... odrzuć tradycję, która doprowadziła niemal cały świat do szaleństwa. Spójrz do wewnątrz i odrzuć wszystko, co zostało ci narzucone; wszystko co powoduje twój wstyd. Musisz zaakceptować swoja naturę, taką jaka jest, a nie taką jaka "powinna być". Nie nauczam żadnych "powinienem/nie powinienem". Wszystkie "powinienem/nie powinienem" to przyczyna choroby ludzkiego umysłu. Odrzuć wszystkie powinności bycia kimś ważnym, pobożnym, respektowanym... nie ma nic piękniejszego od bycia prostym i zwyczajnym, od bycia po prostu sobą. Możesz wyrażać siebie autentycznie i szczerze - stajesz się otwarty i ta otwartość pomoże innej osobie otworzyć się przed tobą. Twoja bezpretensjonalna, autentyczna prostota to zachęta dla bliskości, zaufania i otwartości ze strony drugiej osoby. Gdy znikają wszystkie "powinienem/nie powinienem", gdy nie musisz się już ukrywać i bać, wtedy pojawia się bliskość. Kiedy pojawia się miłość, kiedy chcesz w nią głębiej wejść, powstaje następny problem. Wchodząc głębiej w miłość, tracisz swoje fałszywe "ja". I zaczynasz się bać, unikać głębi miłości, gdyż ta głębia jest jak śmierć. Zaczynasz tworzyć bariery między sobą a twoją ukochaną, gdyż kobieta wydaje się jak przepaść, przepaść przez którą możesz zostać wchłonięty. Powstałeś z kobiety, ona jest łonem, przepaścią... jeśli może dać ci życie, może dać ci też śmierć. Kobieta jest niebezpieczna, tajemnicza. Nie potrafisz żyć bez niej i jednocześnie nie potrafisz żyć z nią. Nie możesz się od niej oddalić, gdyż bez niej życie jest puste; nie możesz się do niej zupełnie zbliżyć, gdyż wtedy tracisz swoje "ja". Ten konflikt jest typowy w każdej miłości. Zatem czynisz kompromisy: nie oddalasz się zbyt daleko, ale też nie zbliżasz się totalnie. Stoisz gdzieś w środku, balansując sobą... ale wtedy miłość nie może się pogłębić. Głębia miłości jest osiągalna tylko wtedy, gdy odrzucisz lęk i skoczysz z zamkniętymi oczami głową w przód. Jest to niebezpieczne - miłość może zabić twoje ego, twoje "ja". Miłość to trucizna dla twojego fałszywego "ja". Miłość to życie dla ciebie prawdziwego, miłość to śmierć dla twojego ego. Musisz skoczyć. Musisz się zbliżyć i dosłownie rozpłynąć w kobiecie... ta bliskość to drzwi do boskości, do wieczności. Kobieta ma podobny problem. Im bardziej zaczyna zbliżać się do mężczyzny, ten tym bardziej stara się od niej uciec i znajduje tysiące wymówek by się oddalić. Zatem kobieta musi czekać, a czekanie to następny problem: jeśli kobieta nie przejmuje inicjatywy, wygląda to na obojętność, a obojętność może zabić miłość. Nic nie jest bardziej zabójcze dla miłości niż obojętność. Nawet nienawiść jest lepsza, gdyż jest przynajmniej pewnym rodzajem relacji miedzy dwojgiem osób. Miłość może przetrwać nienawiść, ale nie znosi obojętności. I stąd kobieta ma trudności; jeśli przejmuje inicjatywę, mężczyzna ucieka, gdyż większość mężczyzn nie znosi kobiet, które podejmują inicjatywę. Mężczyzna czuje, że zbliża się przepaść, więc lepiej uciec, zanim będzie za późno. Tak właśnie powstają donżuani. Krążą od jednej kobiety do drugiej, wypełnieni lękiem, że przepaść może ich wchłonąć. Donżuani nie są prawdziwymi kochankami, choć na nich wyglądają - każdego dnia nowa kobieta. Donżuani to przestraszeni ludzie, obawiający się bliskości. Zatem kobieta również stoi pośrodku; tak jak mężczyzna między lękiem przed przepaścią a pragnieniem bliskości, tak kobieta między przejęciem inicjatywy a obojętnością. Obie sytuacje są złe, to zwykłe kompromisy. A kompromisy nie pozwalają rozkwitnąć miłości. Kompromisy nie pozwalają niczemu rozkwitnąć. Kompromisy to kalkulacja, spryt... potrzebne w biznesie, ale nie mające nic wspólnego z miłością. Więc zaryzykuj, odrzuć bariery swojego ego i skocz... skocz w prawdziwą bliskość, skocz w prawdziwą miłość. Na początku miłość ma barwę seksu. Jeśli jest płytka, pozostanie do tego seksu zredukowana; tak naprawdę to nie będzie żadna miłość. A bez miłości seks sprowadza życie do prymitywnego, wręcz obrzydliwego poziomu. Seks może być piękny, gdy towarzyszy mu miłość. Sam w sobie jest obrzydliwy. To tak jakby najpiękniejsze oczy najpiękniejszej kobiety wyjąć z oczodołów. Pozbawione ciała, nawet najpiękniejsze oczy są obrzydliwe. Bliskość w stosunku do jednej kobiety lub mężczyzny jest dużo lepsza, niż mnogość relacji partnerskich. Może ta mnogość jest zabawna, ale powierzchowna - nigdy nie zdołasz rozwinąć się wewnętrznie. Miłość to nie sezonowy kwiatek, potrzeba jej wiele czasu by rozkwitła. Każdy mężczyzna ma w sobie pierwiastek kobiecości, każda kobieta ma w sobie pierwiastek męskości. Jedyny sposób, aby się o tej jedności przekonać, to bycie w głębokiej bliskości. Postaraj się bliskości rozkwitnąć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Pozwól rozkwitnąć zaufaniu, odrzuć wszystkie bariery dzielące cię od drugiej osoby. Według mnie, uduchowienie oznacza ciepło, miłość i bliskość. Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny; jej serce połączone z głową mężczyzny, mogą uczynić cud... Dzielcie się swoja miłością, swoimi sercami. Pragnę, aby kobieta i mężczyzna rozwijali się wspólnie, w głębokiej harmonii i poczuciu nieograniczonej bliskości. Tylko w ten sposób możemy zmienić świat.

Ładne to choć nieco odrealnione - patrzę na to oczyma przeciętnego, średniouduchowionego i wrażliwego człowieka, bo z takimi na ogół mam do czynienia i w pracy i prywatnie. Jeżeli naprawdę tak myślisz i czujesz to pięknie, nie psuj tego, ale i w życiu wśród przeciętniaków będzie Ci trudno znależć tego drugiego. Czyż nie? Jedyne z czym bym polemizowała to chyba przesadziłaś trochę w sprawie seksu. Nie zawsze trzeba aż miłości do grobowej deski, wzajemnego całkowitego zrozumienia i jedności by mieć z niego satysfakcję. Uwierz mi na słowo. Lata praktyki w terapii min. dot. tej sfery. Często w życiu bywa tak, że jest niesamowita bliskość, więź między dwojgiem kochających się ludzi a nie ma nic w seksie, często w ogole go nie ma. A sa oni jednością . Blokady. I często jest wspaniały, pełen wyobraźni seks , a brak sfery duchowej. I co gorsza to dość powszechne zjawiska. Nie będę teraz czynić wywodów naukowych, bo to nie czas i miejsce. Ale tak trzymaj. Klikam od paru chwil po różnych tematach. I miałam się nie wtrącać, ale chyba nie dam rady. Mam więc prośbę, czy mogłabyś tę swoją wypowiedź zadedykować Meduzie i Wendolowi, bo oni starsznie ze sobą walczą, chyba w temacie o dyskryminacji mężczyzn i to przykre, ale żadne nie chce ustąpić. A coś mi się wydaje,że to troszkę o to chodzi o czym tak poetycko napisałaś.

blueeyed
blueeyed:
Klikam od paru chwil po różnych tematach. I miałam się nie wtrącać, ale chyba nie dam rady. Mam więc prośbę, czy mogłabyś tę swoją wypowiedź zadedykować Meduzie i Wendolowi, bo oni starsznie ze sobą walczą, chyba w temacie o dyskryminacji mężczyzn i to przykre, ale żadne nie chce ustąpić.
Dedykuję meduzie i wendolowi zgodnie z Twoja prośbą i z wielką przyjemnością :) Sama nie moge sie nadziwic ich zapalczywości !
blueeyed:
Jedyne z czym bym polemizowała to chyba przesadziłaś trochę w sprawie seksu
To zalezy jak , kto czuje. Wlasnie satysfakcja nie jest miloscia. Mozna czuc sie spelnionym po akcie seksualnym. Jednak gdy jest w nim milosc to dopiero jest zjednoczenie, spelnienie, radosc, maly skrawek nieba . Bywa i tak, ze nie ma seksu ale jest jednosc, poniewaz to milosc jednoczy i gdy jest bardzo silna, gleboka ona wystarcza za wszystko - to swoistego rodzaju seks, podnieta bez cielesnosci - gdyz to juz poziom duchowy najwyzszej klasy - rzadki poziom. Ja nie wyobrazam sobie, seksu bez milosci - spelnia sie wtedy potrzeby ciala , w tym jest wiecej euforii, potrzeby bliskosci ale nie takiej o jakiej pisalam. Pomijając seksualność, my wszyscy i Ty także potrzebujesz prawdziwej bliskości i bardziej w sferze ducha, zrozumienia, otwarcia niż cielesnych zaspokojen. Dlatego tak ważne jest by umieć otworzyć sie na druga osobę, by widzieć w niej to czego nam kobietom odstaje i wzajemnie mezczyznom rownież. Czy wiesz, ze wzajemne otwarcie sie, wychodzenie sobie na przeciw , uzupelnianie tworzy niespotykana wiez duchowa ? ktorą prowadzi MILOSC do grobowej deski. Gdyż nie ma już "Ja" - "Ty" , jest " MY" . Czujesz to? I to jest bardzo realne :) Dobrze zauważyłas , że o to w gruncie rzeczy chodzi w "przepychankach" meduzy i wendola. Widze jak on nad nia stoi i ja poucza a ona po prostu w rozmowie chciała byc zauważona i doceniona taką, jaką jest , ot tak po prostu i zwyczajnie - każdy ma w sobie wartosci , ktorych drugi czasem nie zauważa.

Dobry tekst Virgin :) Sama napisałaś? Jeśli nie, to dobrze gdybyś podała linka do źródła - może więcej tam tego będzie :) Jakoś tak się ciekawie złożyło, że fragment o blokadach i barierach jest bardzo zgodny z tym, co napisałem o sobie w dyskusji (tak - w dyskusji z mojej strony mimo wszystko) z Meduzą.
blueeyed:
Często w życiu bywa tak, że jest niesamowita bliskość, więź między dwojgiem kochających się ludzi a nie ma nic w seksie, często w ogole go nie ma.
Tak mam niestety/stety z żoną. Kochamy się, przytulamy, rozmawiamy, ale seksualnie się nie pociągamy. Moja żona jest mądrą kobietą i mówi, że nie jest psem ogrodnika - sama nie korzysta, to dlaczego innej ma nie dać? Wie o moich podróżach i pyta się o rozmowy, wnioski, ale w seksualne sprawy nie wnika - mimo wszystko nie chciałaby słuchać o szczegółach, i się jej nie dziwię. Ona nie ma potrzeb seksualnych (wystarczy jej przytulanie, ciepła rozmowa - też bardzo to lubię), ale ja mam.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Oczywiście miłość duchowa wzbogaca fizyczność związku. Kiedy jedno i drugie jest pełne to cud, ekstaza.Walczmy więc o to wszyscy. Wybrańcem i szczęśliwcem ten kogo to spotka. Ale ja wypaczona zapewne przez dźwiganie problemów ludzi nie mogących uporać się z tymi problemami nie wymagam od życia aż tak wiele. Virgin, jeżeli masz tyle siły w sobie szukaj. Cierpliwość bywa wynagradzana. Ale też nie odrzucaj od razu jeśli czegoś Ci będzie brak. Do głębi, wypełnienia uczucia zarówno miłości fizycznej jak i psychicznej trzeba wspolnie dojrzeć, a na to potrzeba czasu. Czasu spędzonego we dwoje. Nic nie dzieje sie za pomoca czarodziejskiej roźdźki. Każdy sukces to mozolna praca nad sobą i nad partnerem Razem i z osobna. A gdy jej nie ma to trzeba uciekać jak najdalej.
Virgin:
Dobrze zauważyłas , że o to w gruncie rzeczy chodzi w "przepychankach" meduzy i wendola. Widze jak on nad nia stoi i ja poucza a ona po prostu w rozmowie chciała byc zauważona i doceniona taką, jaką jest , ot tak po prostu i zwyczajnie - każdy ma w sobie wartosci , ktorych drugi czasem nie zauważa.
Brawo! Bardzo trafne. Przyznaj się miałas coś wspólnego z psychologią. Szkoda tylko ,że Wendol i Meduza tego nie rozumieją. A iskrzy między nimi jak diabli. A Ty Wendol nie masz do końca racji. Dyskutujecie oboje i Ty i Ona ale żadne nie chce ustąpić. Jak jedno wyciąga rękę to drugie gryzie i odwrotnie. A potrzebni sobie jesteście. To widać , słychać i czuć. Tylko nie zgubcie sie po drodze. Razem możecie znacznie więcej. Więc schowajcie swoje urazy. Podajcie sobie ręce. Sprobójcie. Warto Zróbcie to dla ciotki po fachu.Jeszcze jak znacie się lepiej poza forum to tak wiele przed Wami! Ktore sie odważy? Które? Lepiej probować wieokrotnie niz potem żałować, że może trzeba było. Wendol, do ataku. Całus na zgodę. Virgin mądra i wrażliwa istoto! poprzyj mnie bo szkoda jak marnują swój cenny czas. Już sie nie wtrącam. Przynajmniej na dziś dość.

blueeyed:
Wendol, do ataku. Całus na zgodę.
Było... Całować to ja potrafię (wszędzie), ale z atakiem i lancą różnie bywa :/ Tak mi się psychika od jakiegoś czasu zmieniła, że "klasyczny" seks wydaje mi się absurdalny, niedorzeczny, a tradycyjnie pojmowana męskość jest jakaś... śmieszna, zwierzęca, prymitywna.
blueeyed:
Do głębi, wypełnienia uczucia zarówno miłości fizycznej jak i psychicznej trzeba wspolnie dojrzeć, a na to potrzeba czasu. Czasu spędzonego we dwoje. Nic nie dzieje sie za pomoca czarodziejskiej roźdźki. Każdy sukces to mozolna praca nad sobą i nad partnerem Razem i z osobna. A gdy jej nie ma to trzeba uciekać jak najdalej.
Do miłości fizycznej potrzeba (w moim przypadku) tego "czegoś". Nie mozolnej pracy - bo to zabija wszystko - tylko lekkości, spontaniczności. Seks to nie jest obowiązek i coś do czego dąży się za wszelką cenę. Podniecają mnie tylko ludzie radośni, otwarci, kochający sami siebie, znający swoją wartość. Podnieca mnie skrajność w okazywaniu tego przez kobietę - lubię być wtedy jej poddany, "poniżany", bo to bardzo ekscytujące, gdy poniżana w systemie patriarchalnym kobieta staje się "Boginią". - To tak dla odreagowania. Poza tym jestem empatą i nic mnie tak nie podnieca, jak podniecenie kobiety - chłonę to wtedy spragniony takich doznań w sobie - to jest wspaniałe! Często żartuję sobie, że jestem lesbijką. Niedawno dowiedziałem się, że podobno byłem kobietą w poprzednim wcieleniu. Męskość też doceniam, ale łagodną, bo tzw. "typowy mężczyzna" to dla mnie prostak i prymityw jakich mało.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Miałam się wyciszyć na dziś, ale Wendol przez Ciebie nie mogę. Idziesz w zaparte. A nie tędy droga. Chodzi mi o Was. Co z tego ,że było? to spróbuj raz jeszce. Nie wmówisz mi, że nie chcesz bo będziesz nieszczery.
wendol:
Do miłości fizycznej potrzeba (w moim przypadku) tego "czegoś". Nie mozolnej pracy - bo to zabija wszystko - tylko lekkości, spontaniczności
I tak i nie. Na początku gdy zaczyna"się dziać" to tak zgadzam się w całej pełni. Ale potem w życiu różnie bywa. Czasami jest cudownie i wszystko idzie jak po masełku dokąd nie ma ciąży, dziecka i nagle potem kobieta często się zmienia. Niby wszystko po staremu a jakiś mur, blokada.Kochamy się , chcemy byc razem , potrafimy przegadać noce, ale w łóżku już nie ma nas. I co wtedy? Jeżeli jesteśmy emocjonalnie dojrzali to walczymy o siebie , szukamy przyczyny i mozolnie walczymy o sukces, nasz sukces. A Ty Wendol upraszczasz. Gdyby mogło wszystko tak być jak piszesz to ja bym na chleb nie zarobiła(żart) Dobrze by wtedy było.
wendol:
Podniecają mnie tylko ludzie radośni, otwarci, kochający sami siebie, znający swoją wartość.
To dobrze. A Meduza taka nie jest? Przecież Cię podnieca ja czuję to mocno. Może się chowa w swoją skorupę (O nauczycielko biologii dobrze,że tego nie widzisz)bo chcę Cie pobudzić do działania, chcę byś otoczył ją ciepłem, zrozumieniem. Myślę,że w swej chropowatości i kolczastości to straszna pieszczocha. Zresztą cos musiało Cie ku niej pchnąć. Odpowiedz sam sobie czy nie będzie Ci żal gdy jej zabraknie w Twych doznaniach i przeżyciach? A Ty Meduzo jeśli mnie czytasz. Jesteś? Czujesz? Zależy Ci? Wiem,że tak! Nie analizuj, zostaw to za sobą wyjdź mu na przeciw jeszcze raz. Głupcem będzie jak Cię odrzuci. Czuję,że się szukaliście, znależliście i czy chcecie znowu sie zgubić? Trudne charakterki, oj trudne!
Virgin:
Pomijając seksualność, my wszyscy i Ty także potrzebujesz prawdziwej bliskości i bardziej w sferze ducha, zrozumienia, otwarcia niż cielesnych zaspokojen. Dlatego tak ważne jest by umieć otworzyć sie na druga osobę, by widzieć w niej to czego nam kobietom odstaje i wzajemnie mezczyznom rownież. Czy wiesz, ze wzajemne otwarcie sie, wychodzenie sobie na przeciw , uzupelnianie tworzy niespotykana wiez duchowa ? ktorą prowadzi MILOSC do grobowej deski. Gdyż nie ma już "Ja" - "Ty" , jest " MY" . Czujesz to? I to jest bardzo realne :)
Virgin, tak! Tak,to czuje. Ja to chyba miałam, a może idealizuje? Już nie mam. Ale została kontynuacja nasz owoc dzieci. On pewnie jak może patrzy na nas z góry i nadal mnie kocha i jesteśmy jednością . Ile ja się z nim nagadam co dnia. Wiem, że to dziwnie brzmi w ustach człowieka, który ma pomóc innym. Ale wierzę ,że to rozumiesz. Madrą kobietą jesteś. Szukaj swego szczęścia,a może już je masz . A jak nie to walcz o nie z pazurami. Oczywiście w przenośni. Warto. Za dużo gadam. Nie ten scenariusz. Wybaczcie. Ale jak cały dzień słuchasz innych to czasem pękasz. Takie odreagowanie. Nikt nie jest doskonały. Niepotrzebnie Was dociążyłam.

Spoko Niebieskooka - dobrze gadasz i nie ciążysz :)
blueeyed:
Miałam się wyciszyć na dziś, ale Wendol przez Ciebie nie mogę. Idziesz w zaparte. A nie tędy droga. Chodzi mi o Was. Co z tego ,że było? to spróbuj raz jeszce. Nie wmówisz mi, że nie chcesz bo będziesz nieszczery.
Nie mam zamiaru niczego wmawiać. Jestem szczery i nie ukrywam, że chcę - pisałem o tym w temacie "ZAKLĘCIA" :) Bo ja już tak mam, że jak kocham, to mimo przeciwności i na zawsze. Ale z seksem to Ty upraszczasz, pewnych rzeczy nie da się wypracować w określonych warunkach - tu musi "iskrzyć", a zmuszanie się do pewnych rzeczy może to jeszcze bardziej popsuć. Seks nie jest celem samym w sobie i nie należy do niego dążyć za wszelką cenę (tym bardziej, że niektórzy z różnych względów tego nie chcą) - seks jest wynikiem (produktem) całkowitej akceptacji, podziwu dla drugiej osoby, chęci zlania się w jedno, bycia też tą drugą osobą. Ja kocham Wszystko, chcę być Wszystkim i we Wszystkim, poczuć doznania Wszystkich i napawać się tym. Otwórz się kiedyś całkowicie Niebieskooka - kiedyś w nocy zrobiłem tak w lesie i poczułem To - tą cudowną energię, ekstazę Istnienia. Doznania cielesne bledną przy tym - to była ekstaza przeżywana całym swoim jestestwem. Seks jest jednym ze sposobów, dróg do duchowego połączenia z drugą osobą, a mi czasem zdarza się spontaniczne, bezpośrednie, energetyczne połączenie z drugą osobą nawet w autobusie - drugi człowiek gdy to poczuje, to jest mocno oszołomiony - nie wie co to było.
blueeyed:
Jeżeli jesteśmy emocjonalnie dojrzali to walczymy o siebie , szukamy przyczyny i mozolnie walczymy o sukces, nasz sukces. A Ty Wendol upraszczasz. Gdyby mogło wszystko tak być jak piszesz to ja bym na chleb nie zarobiła(żart) Dobrze by wtedy było.
Nic na siłę Blueeyed. Niestety, ale małżeństwo często zabija wszystko, bo ludziom wydaje się wtedy, że coś muszą, że to obowiązek, przyjmują postawę roszczeniową, że coś im się należy itp. Ja jeśli coś daję, to dlatego, że sam mam taką potrzebę - nie mam prawa wymagać niczego w zamian, bo to moja sprawa, że komuś coś daję - robię to, bo lubię, a "zapłatą" dla mnie jest to, że ktoś jest szczęśliwy - to mi wystarczy i sprawia niesamowitą radość - do tego stopnia, że często wzruszam się na widok szczęścia ludzi. Związki międzyludzkie są często mylnie pojmowane i z miłością nie mają nic wspólnego. Bywają przejawem egoizmu, chęci podporządkowania sobie drugiej osoby, zazdrości, strachu przed samotnością, presji otoczenia, konwenansów itp. Masz jednak Niebieskooka lekkie "zboczenie zawodowe" :) I nie pomagaj przypadkiem na siłę - machnij czasem ręką, ludzie muszą sami siebie zrozumieć i pomóc sobie sami. Tak naprawdę wszystko jest proste, gdy mamy do czynienia z prostymi (szczerymi, bezpośrednimi) ludźmi, ale niektórzy strasznie sami sobie życie komplikują. Niebieski kolor wycisza negatywne emocje, uduchawia, pomaga obiektywnie (bez uprzedzeń) spojrzeć na pewne sprawy, tworzy zdrowy dystans między pacjentem, a terapeutą, pomaga aby problemy pacjenta nie przylgnęły do terapeuty, jest antyseptyczny i chłodzi - a mi jest wiecznie gorąco - mam tyle energii, że mnie "rozsadza", biegam rano slalomem między ludźmi, jestem szczęśliwy z każdego dnia, z tego że JESTEM i mogę kochać WSZYSTKO! :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Uff, jak to miło wreszcie wrócić do domu i zrzucić z siebie ciężar całego dnia, usiąśc w ulubionym kąciku, włączyć muzyczkę, wziąć kubek herbatki i zatopić sie w słodkim nicnierobieniu.
wendol:
Ale z seksem to Ty upraszczasz,
oczywiście ,że upraszczam. Czy oczekiwałeś, że zasypię tu wszystkich naukowymi wywodami, teoriami itp. To nie to miejsce i czas. A ja chcę tu być prywatnie jako ja a nie jako "fachowiec" w danej dziedzinie. Choć uwierz mi życie płata tyle figlów, jest tyle przeróżnych przypadków, okoliczności,że czasem ja sama, która wysłuchałam pewnie już tysiące ludzi jestem zdumiona, że tak może być. Ale przy tego typu dyskusji, na tym poziomie trzeba uogólnić. Może żle mnie odebrałeś w tym wywodzie. Nie chodzi mi o wypracowanie seksu na siłę, bez uczucia, dla samej idei by był. W tej chwili przypomniał mi się stary polski film, komedia "Sztuka kochania" gdzie pokazano taką terapię na siłę. Nic bardziej obrzydliwego. Wszyscy muszą chcieć, czuć , być o słuszności danej sprawy przekonani aby w ogóle był sens zaczynać tę "walkę'. Inaczej ja rezygnuję od razu. I nigdy za bardzo nie ingeruję. Słucham, staram sie znależć przyczynę, a gdy mi się to uda to pokazuję drogi, sposoby - oczywiście niczego nie narzucając - bo resztę każdy musi zrobić sam, jeśli chce, bardzo chce to wszystko jest możliwe. I nigdy nie patrzę szablonowo, schematem. Każdego staram sie najpierw poznać i traktować indywidualnie. Skoro do mnie przyszedł, zaufał to jestem do tego zobowiązana i chcę , przede wszystkim chcę. Mam nadzieję,że mi się to udaje i że właśnie tak jestem postrzegana przez moich przyjaciół w potrzebie bo nie lubię słowa pacjenci. Znowu bardzo ogólnie ,ale w kwestii wyjaśnienia.
wendol:
mogę kochać WSZYSTKO! :)
Cudownie! Tak trzymać! Więc pokochaj też w meduzach to co złe , to co Cię irytuje. Pomoż jej jeśli uważasz, że tak będzie dla niej lepiej, wskaż jej drogę. Ale nigdy nie narzucaj, nie pouczaj nie udawadniaj, że wiesz lepiej. To drażni i blokuje.Mam nadzieje, że wyciągnąłeś już rękę na zgodę, a jeśli nie to do roboty! Przecież nie będę Ci mówić jak to masz zrobić. Ty znasz ją lepiej, a skoro tkwi w Tobie dusza kobiety to i intuicja nie jest Ci obca. Wiesz co może kobiecie przyjemność sprawić. Znowu pobiegałam trochę po różnych tematach i widzę, że te Wasze waśnie to nie pierwszyzna. Może trzeba trochę pogadać. Meduza cały czas chce konfrontacji. A i parę wypowiedzi jej przeczytałam. To wg mnie wrażliwa istota. I ma dużo wiedzy psychologiczno - socjologicznej. Ty natomiast to parapsychologia i ezoteryka. Może stąd te spory? Patrzycie na świat inaczej, ale obydwoje głęboko i to w Was też piękne. Nie za często spotyka sie takich ludzi czujących i odbierających sygnały zarówno z zewnątrz jak i ze swego wnętrza tak mocno. I jeszcze Virgin - piszę o Waszej Trojce,bo na razie Was najlepiej poznałam . Przypadek? W pierwszym odruchu pomyślałam Virgin i Meduza to jedno, ale potem dostrzegłam rożnice. Jednak obydwie są zadziwiająco zbieżne w wielu zapatrywaniach, nie wiem czy się znają, przyjaźnią , ale to mogłaby być fascynująca znajomość. To tak ogólnikowo i króciutko. Więcej analizować, moralizować nie będę. A i swoje spostrzeżenia i zboczenia zawodowe chowam do kieszeni. Chcę być po prostu anonimową jedną z Was. I przeżywać wszystko jako ja , a nie psychoterapeuta. Oczywiście czasem mogę pomóc, jeśli będę potrafić i ktoś mnie o to poprosi. Ale nigdy więcej z buciorami nie wlezę. Tylko tak jakoś w Waszym przypadku poczułam, że powinnam, bo jak trafnie zauważyła Meduza - "szkoda by było Was". Jeszcze nie przeprosiłam Meduzy, że weszłam w jej prywatność. Więcej tego czynić nie będę. Fajną dziewczyną jesteś! I duży potencjał w Tobie! Może tylko bardziej się otwórz i nie zakładaj maski. Niech ludzie poznają Cie taką jaką jesteś naprawdę. Bo wielu, tych prostych postrzega Cię jako przeciętniaka. Zrzuć swoją szarość. Virgin Ty tak trzymaj. Ty bardziej eksponujesz to co myślisz, czujesz na zewnątrz. To Twoja siła i moc. Bardzo ujmujące podejście do świata i ludzi. Chodzicie razem z Meduzą na kawę? Bo jak nie to chyba warto! I to już naprawdę koniec. Więcej ani słowa w tych analizach. Nawet przy torturach . Obiecuję. Bardzo Waszą Trójkę polubiłam. Mam nadzieje zapoznać się z resztą "tego świata".

wendol
wendol:
Kochamy się, przytulamy, rozmawiamy, ale seksualnie się nie pociągamy. Moja żona jest mądrą kobietą i mówi, że nie jest psem ogrodnika - sama nie korzysta, to dlaczego innej ma nie dać?
Bardzo ciekawy typ madrosci :) Kazda kobieta ma potrzeby seksualne mniejsze badz wieksze, ale nie kazdy mezczyzna wie o jakich potrzebach mowa lub inaczej , mysli ze to czego on chce , pragnie i zona - i tu sie myli co czesto prowadzi do ozieblosci seksualnej.
wendol:
Tak mi się psychika od jakiegoś czasu zmieniła, że "klasyczny" seks wydaje mi się absurdalny
I ona o tym widocznie wie ! Klasyczny seks jest czyms pieknym, gdy dochodzi do zespolenia sie cial i serc , wzajemne oddanie sie w klasyczny sposob uwiencza obopolna milosc. Rozumiem, ze jest ci to obce z uwagi na zmiany w Twojej psychice. I wolisz ta spontanicznosc bez mozolu, tak prosto i na skroty :)
wendol:
Seks nie jest celem samym w sobie i nie należy do niego dążyć za wszelką cenę (tym bardziej, że niektórzy z różnych względów tego nie chcą) - seks jest wynikiem (produktem) całkowitej akceptacji, podziwu dla drugiej osoby, chęci zlania się w jedno, bycia też tą drugą osobą. Ja kocham Wszystko, chcę być Wszystkim i we Wszystkim, poczuć doznania Wszystkich i napawać się tym.
To prawda, jednak bez klasycznego seksu nie poczujesz, nie doznasz tego wszystkiego- pozostaje Tobie namiastka. Wasz zwiazek to uklad korzystny dla obu stron :) Wiec jak na razie o milosci dwojga masz niewielkie pojecie, bardziej kierujesz swoja uwage na swoje potrzeby niz kobiece. I wszystko chyba robisz tak by przekonac o swojej racji , utwierdzajac kobiete w przekonaniu , ze ona klasycznego seksu tak wlasciwie to nie potrzebuje:) Sprytne.
wendol:
Ona nie ma potrzeb seksualnych (wystarczy jej przytulanie, ciepła rozmowa - też bardzo to lubię), ale ja mam.
Masz ale nie takie , jakie ona ma . Tworzycie rodzine tak? z rola mamy i taty? To powodzenia w seksualnej spontanicznosci, bo malzenstwo jest dla Ciebie za ciasne, ogranicza swobode ruchu. Musisz jeszcze dojrzec by zrozumiec o jakiej Potrzebie Bliskosci jest mowa.

blueeyed
blueeyed:
Na początku gdy zaczyna"się dziać" to tak zgadzam się w całej pełni. Ale potem w życiu różnie bywa. Czasami jest cudownie i wszystko idzie jak po masełku dokąd nie ma ciąży, dziecka i nagle potem kobieta często się zmienia. Niby wszystko po staremu a jakiś mur, blokada.Kochamy się , chcemy byc razem , potrafimy przegadać noce, ale w łóżku już nie ma nas. I co wtedy? Jeżeli jesteśmy emocjonalnie dojrzali to walczymy o siebie , szukamy przyczyny i mozolnie walczymy o sukces, nasz sukces. A Ty Wendol upraszczasz.
Wlasnie dlatego, ze w zyciu roznie bywa ,raz ekstazy innym razem szloch. Z milosci, kochania egzamin sie zdaje wlasnie w trudach, mozolach bo latwo kochac gdy sielskie zycie sie ma , bezproblemowe i mdle. W takich sytuacjach jestesmy w stanie "dowiedziec" sie ile warta jest nasza milosc, moja milosc , jak silna, gleboka jest i oczywiscie drugiej strony tez. Wspolne znoszenie trudow, wspieranie sie i podnoszenie wzajemne dodaje jeszcze wiecej milosci, ze mozna z niej czerpac jak z niezmierzonych zdrojow.
blueeyed:
Już nie mam. Ale została kontynuacja nasz owoc dzieci. On pewnie jak może patrzy na nas z góry i nadal mnie kocha i jesteśmy jednością . Ile ja się z nim nagadam co dnia. Wiem, że to dziwnie brzmi w ustach człowieka, który ma pomóc innym. Ale wierzę ,że to rozumiesz.
Rozumiem lepiej niz myslisz :) Ja nie pisze o farmazonach wydumanej teorii, ja pisze o swoich doswiadczeniach , nie dlatego by kogos przestraszyc, ze trudy sa tak bardzo uciazliwe, ze mozol zamiast spontanicznosci jest czasem nie do zniesienia . Ty wiesz, ze jest do przejscia jak przeszkoda, gdy towarzyszy Tobie ktos, bo szczescie i radosc to nie cos lecz KTOS. Gdy idziesz z nim ramie w ramie w slonce i deszcz, w chmury, grzmoty i pioruny :) nie boisz sie, nie lekasz bo wiesz, czujesz , ze nie jestes sama i ze zza chmury jeszcze niesmialo lecz calkiem realnie spoglada slonce:) Nawet gdy jestes sama, mysl o KIMS , pamiec i troska o wspolne owoce dodaje sil i czujesz , ze nadal nie jestes sama. Choc nie widzisz, nie slyszysz ale w glebi serca wiesz !
blueeyed:
Może żle mnie odebrałeś w tym wywodzie. Nie chodzi mi o wypracowanie seksu na siłę, bez uczucia, dla samej idei by był. W tej chwili przypomniał mi się stary polski film, komedia "Sztuka kochania" gdzie pokazano taką terapię na siłę.
To nie zly odbior lecz unik z jednoczesnym utwierdzeniem Ciebie , ze seks owszem ale nie na sile. Sila to juz gwalt wiec o jakim seksie tu mowa ! Zdaje sie , ze mamy wiele wspolnego i cieszy mnie to bardzo. Meduza jest bardzo wrazliwa istota, czego wendol nie zauwazyl. Znac potrzeby seksualne kobiet to nie wszystko ( jesli w ogole je zna ) znac psychike kobiety, jej emocjonalnosc, stopien wrazliwosci , podatnosc na te czy inne bodzce - ten jest dopiero znawca kobiecej psychiki nie jej mapy ciala :) Sama dzis mialam napiety program dnia wiec pisze bez tych kropek i kresek ale mam nadzieje , ze na tyle czytelnie ze zrozumiale. Fajnie , ze jestes !!!!

Ładnie piszesz Blueeyed, nie tłumacz się, nie obiecuj, że nie będziesz już analizowała, bo całkiem fajnie to robisz - mnie nie boli :) Wiesz co Virgin? Jeśli chcesz oceniać postępowanie i potrzeby innych na podstawie swoich zapatrywań, to może zadaj najpierw szczegółowe pytania - na razie zbyt ubogi masz materiał poznawczy. Nie wiesz jak beznadziejne dzieciństwo miała moja żona i jak bezwzględnego ojca. Nie wiesz jak silne ma blokady emocjonalne. Nie wiesz jak smutną i nieszczęśliwą osobą była. Nie wiesz, że dopiero przy mnie odblokowała się w jakimś stopniu i zechciała mieć dzieci. Nie wiesz jak cierpliwy jestem i jak latami ją dowartościowuję, by stała się bardziej zadowolona z życia. Nie wiesz jak ciężko było się do niej "dobrać". Nie wiesz, że nikt (łącznie z jej braćmi) nie mógł z nią wytrzymać, bo ona leczy swoje kompleksy gnojąc innych. Okazała się dla mnie wielkim wyzwaniem, bo "normalne" dziewczyny to "kaszka z mleczkiem". Moja praca (jestem bardzo cierpliwy, nie zrażam się, a taktykę miewam rozłożoną na lata) przynosi rezultaty - już sporo osiągnąłem - ta dziewczyna potrafi się śmiać, zmienił się jej wyraz twarzy, już nie jest wiecznie skrzywiona i niezadowolona. Nie wiesz ile "podchodów" wymagało przekonanie ją, że ma piękne ciało (bo ma, ale ma też straszne kompleksy, w które wpędził ją ojciec). Czasem ja też bym chciał jakiejś wzajemności, ale spoko - twardy jestem. Tylko, że czasem chciałbym, aby ktoś mnie przytulił, pogłaskał po głowie, pochwalił lub przynajmniej pozwolił pocałować swoją stopę lub pośladek. Chcesz się jeszcze czegoś dowiedzieć Virgin? Masz jakieś pytania?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Virgin:
Meduza jest bardzo wrazliwa istota, czego wendol nie zauwazyl.
A może chcesz się czegoś dowiedzieć o Meduzie i o mnie? Znamy się (i spotykamy) już od dłuższego czasu. Przykro mi mieć do czynienia z ludźmi nieuważnymi i pozbawionymi intuicji. Coś Ci zasugerowały niektóre fragmenty moich wypowiedzi Virgin, przypomniały Ci coś z Twojego życia? Poczułaś wspólnotę ze swoimi doświadczeniami i jazda... :/ Nie lubię ludzi nie mających ani materiału poznawczego, ani intuicji, a oceniających innych. Ja się starałem dowartościować Meduzę, ale ona ma problem z przekroczeniem granicy "zarozumialstwa" i w tym momencie będzie tępiła zarówno siebie, jak i innych.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Polecam wszystkim (choć Niebieskooka pewnie ją zna) książkę niejakiego Wojcieszke. http://www.ksiegarniarubikon.pl/pliki/sklep/2/6_m_5384.jpg Tak tak Blueeyed - nie jestem tylko parapsychologiem i ezoterykiem - nie ograniczam się i staram się poznać jak najwięcej spojrzeń na daną kwestię zanim w ogóle zacznę się wypowiadać - w przeciwieństwie do niektórych Dziewic.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ona była z Tokio On z Tabtizu Spotkali sie w księgarni Oboje wyciągnęli rękę po tę samą książkę Przepraszam po japońsku Przepraszam po persku Była to rozprawa o karaluchach Oboje chcieli kupić tę ksiażkę Był tylko jeden egzemplarz Umowili się , że kupią go na spółkę Oboje byli specjalistami od morfologii i behawioru karaluchów Fascynowały ich przez całe życie Teraz poczuli sie zafascynowani sobą Pokochali się patrząc na wizerunki karaluchów jedzących to , co jedzą karaluchy On zaprosił ją do siebie Ona jego Chodzili razem na długie spacery Często rozmawiali też o innych rzeczach niż karaluchy On jej czytał ulubionych poetów sanskryckich Ona mu czytała haiku Gdy badali narządy rozrodcze swoich ulubionych owadów ich własne genitalia robiły sie wilgotne U niego w mieszkaniu Potem u niej Było to rozkoszne Romantyczne Byli niewiarygodnie szczęśliwi Romans ich powinien trwać wiecznie Aż oczy im błyszczały Coś robiło sie z ich głosem Traktowali sie z ogromną czułością On przyniósł jej trochę własnych wierszy Ona sprowadziła dla niego prezent samolotem z Tokio Aż pewnego dnia sie posprzeczali Rozeszło sie o zwyczaje karaluchów podczas jedzenia On mówił tak, a ona inaczej Sprzeczka zamieniła sie w spór Spór stał się kłótnią Kłótnia stała sie gwałtowna i zawzięta Nie mogli sie pogodzić w poglądach na zwyczaje karaluchów podczas jedzenia Przepaść między nimi wciąż rosła on mówił to , ona tamto Nie sposób dojść do porozumienia Tylko jedno mogło mieć rację Syczeli na siebie Oczy im się napełniły nienawiścią Kwestionowali wzajemnie swą inteligencję i pochodzenie Wszystkie miłe i ważne rzeczy, jakie powiedzieli sobie wzajemnie o karaluchach poszły w niepamięć Smutne to było Bardzo smutne W końcu on zabrał jej swoje wiersze A ona mu powiedziała, żeby sobie wziął ten traktat o karaluchach bo jest mu najwyraźniej potrzebny Suka po persku Niedouczona gnida po japońsku Tak zakończył się romans Smutne to było Bardzo smutne. Witaj Blueeyed. Chętnie z Tobą pogadam kiedyś. Dziś jakoś nie mam weny. I nie gniewam się . Dzięki za chęć pomocy... Virgin Z ust mi to wszystko wyjęlaś. Ja starałam sie przekazać podobne treści, może bardziej delikatnie i nie tak prostolinijnie. Nie chcialam ranić. A skutki znasz. Są ludzie którzy kochają siebie i na wszystko patrzą przez siebie. Niestety potrzeby innych sa im obce. A słow krytyki nie przyjmą nigdy. Smutne to. Miło,że jest nas więcej. Tak myślę . Pogadamy jeszcze nie raz. Pozdrówka

meduza

wendol
wendol:
Nie wiesz jak beznadziejne dzieciństwo miała moja żona i jak bezwzględnego ojca. Nie wiesz jak silne ma blokady emocjonalne. Nie wiesz jak smutną i nieszczęśliwą osobą była. Nie wiesz, że dopiero przy mnie odblokowała się w jakimś stopniu i zechciała mieć dzieci.
Nawet teraz nie wiem, nie znam tej skali. Miala szczescie bo Ty stanales na jej drodze. Tylko, ze wiedzac o tym wszystkim , znajac jej przeszle doswiadczenia popelniasz bledy w stosunku do niej
wendol:
Wie o moich podróżach i pyta się o rozmowy, wnioski, ale w seksualne sprawy nie wnika - mimo wszystko nie chciałaby słuchać o szczegółach, i się jej nie dziwię.
Czy Ty tego nie widzisz? az tak bardzo jestes zapatrzony w siebie?
wendol:
A może chcesz się czegoś dowiedzieć o Meduzie i o mnie? Znamy się (i spotykamy) już od dłuższego czasu.
Nie jestem Twoja zona i spowiadac sie nie musisz. Tym bardziej nie dziwie sie Meduzie, ze tak zareagowala , powiem wiecej to jest obrzydliwe wykorzystywac to, ze ja osobiscie znasz tak na forum, gdzie lubisz sie udzielac, gdzie lakniesz aplauzu , aprobaty a nie znosisz uwag czy mysli niezgodnych z Twoim tokiem.
wendol:
Przykro mi mieć do czynienia z ludźmi nieuważnymi i pozbawionymi intuicji.
Czy to ocena mojej osoby ? Tak reagujesz na czyjes uwagi ? To nie godzi sie czlowiekowi cierpliwemu, taktownemu - wystarczy odrobina krytyki a juz wylazisz ze skrory i mierzysz poziom intuicji. Wystarczy Tobie pare ladnych slow, zdan lechcacych Twoje prozne EGO a jestes w skowronkach :)
wendol:
Coś Ci zasugerowały niektóre fragmenty moich wypowiedzi Virgin, przypomniały Ci coś z Twojego życia? Poczułaś wspólnotę ze swoimi doświadczeniami i jazda... :/
Nie, niestety dla Ciebie nie! zero sugestii , zero wspolnoty doswiadczen. Moje doswiadczenia o ktorych wyzej pisalam sa innego rodzaju . Ale to moja prywatna sprawa i nie bede sie z nimi obnosic na forum , tu nigdy nie wiadomo kto, co z tego zrozumie oraz wykorzysta przeciw mnie. Slowa czasem sa jak noz.
wendol:
Ja się starałem dowartościować Meduzę, ale ona ma problem z przekroczeniem granicy "zarozumialstwa" i w tym momencie będzie tępiła zarówno siebie, jak i innych.
Jak myslisz, co Meduza moze czuc w momencie gdy to czyta, albo to wyzej - myslisz, ze tak mozna szastac na prawo i lewo slowami bez zadnych konsekwencji? Jesli ktos tak bardzo jest otwarty az do bolu , nie mozna mu zaufac. "Zarozumialstwo" Meduzy moze jest tym co ujawnia i zdziera Twoje prawdziwe oblicze a tego nie zniesiesz , doskonalosci :)
wendol:
Chcesz się jeszcze czegoś dowiedzieć Virgin? Masz jakieś pytania?
Nie ! juz mi wystarczy ! az za duzo.
wendol:
Ładnie piszesz Blueeyed, nie tłumacz się, nie obiecuj, że nie będziesz już analizowała, bo całkiem fajnie to robisz - mnie nie boli :)
Dobrze , ze chociaz to co blueeyed pisze nie boli ciebie. Wystarczy jedno jej slowo bardziej krytyczne bedzie nieuwazna i pozbawiona intuicji :) W razie czego blueeyed nie martw sie nie bedziesz juz sama :) a Twoje odczucia sa bardzo trafne i glebokie .

Dlaczego Virgin nie zadasz mi po prostu konkretnych pytań, tylko ferujesz wyroki na podstawie swojej nikłej wiedzy? Chyba mam w tym momencie prawo domniemywać, że kierujesz się w takim razie intuicją, która Cię zawodzi? Potrafisz czasem przeprosić? W stosunku do siebie nie uznaję żadnej "świętości", ale wiem że ludzie bywają bardzo czuli na swoim punkcie i wiem, że są granice - że pewnych rzeczy na forum publicznym mówić nie należy. Jak osoba, której to dotyczy będzie chciała, to sama o tym powie. Tylko, że niektórzy nie wiedzą, że na pewnym poziomie nie ma żadnych tajemnic - określone byty i tak o wszystkim będą wiedziały i nie ma nic prostszego niż żyć tak, aby niczego się nie wstydzić, a nawet jeśli, to co z tego - każdy ma prawo do błędów, a poza tym prawda jest niestety taka, że obcy ludzie i tak będą Cię mieli gdzieś - bez względu na to, o czym powiesz - to nie ich życie. Żyję w dużym mieście i widzę to na codzień. Dobrze, że przynajmniej w kwestii Niebieskookiej wszyscy się zgadzamy. Dobrze, że się tu pojawiła - może wszystkim nam pomoże i nas pogodzi. Ja osobiście potrzebuję mediacji, bo przez niektórych jestem niezrozumiany, wykazują oni niepotrzebne emocje o niezbyt przyjemnym zabarwieniu, a ja lubię żyć w zgodzie i harmonii z ludźmi.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Meduzo ładne i mądre to co napisałaś /chodzi mi o karaluchy/ Twoje? Można dużo z tego wynieść! /wskazówka, uwaga, ostrzeżenie?/ Atmosfera zrobiła sie goraca, że aż parzy. To po troszę moja wina. Idźmy spać , ostudźmy sie, bo potem możemy żałować. Szalenie wszyscy mili jesteście dla mnie. Obym tylko nie sprawiła Wam zawodu.

Ciekawy Meduzo tekst o karaluchach ;) Rozumiem, że posprzeczaliśmy się o mało w sumie istotną kwestię techniczną - i masz rację :) Rzeczywiście - teraz to już właściwie nie wiemy o co konkretnie nam poszło - pojechaliśmy po całokształcie. http://media.putfile.com/04-Wstyd-nie-bladzic-raz http://media.putfile.com/01-Przytul-mnie-zycie

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

blueeyed:
Szalenie wszyscy mili jesteście dla mnie. Obym tylko nie sprawiła Wam zawodu.
Napisz jakąś wyczerpującą pracę i będzie dobrze ;) Nie bądź taka fałszywie (bez powodu) skromna i nie bój się oceny i możliwości sprawienia zawodu - każdy przecież robi na dany moment wszystko najlepiej jak potrafi - przynajmniej tak powinno być, choć niektórzy nie dokładają starań z różnych względów - ich sprawa i może im się po prostu nie chcieć, gorzej gdy nie chce się im permanentnie :) Aha - i nie bądź przypadkiem Blueeyed zbyt ambitna :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 48
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.