| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Potrzeba Bliskości | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 48 |
|
Każdy obawia się bliskości, bez względu na to, czy jest tego świadomy, czy nie. Bliskość oznacza odkrycie się przed obcym. Wszyscy jesteśmy sobie obcy: nikt nie zna nikogo. Jesteśmy obcy nawet sobie samym, gdyż tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.
Bliskość, zbliżenie się do kogoś obcego oznacza, że musisz odrzucić wszystkie mechanizmy obronne; tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić"; gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi z tobą ten obcy, ta druga osoba?
Wszyscy ukrywamy tysiące rzeczy - nie tylko przed innymi, ale nawet przed samymi sobą - gdyż byliśmy wychowani w chorym społeczeństwie, które narzuciło nam tysiące zahamowań, tysiące zakazów, nakazów, tabu. Stąd lęk przed obcym, bez względu na to, czy żyjesz z tą osobą dziesięć, dwadzieścia, czy trzydzieści lat - owa obcość nigdy nie znika. I czujesz się lepiej, gdy zachowujesz trochę dystansu i masz w zanadrzu swoje mechanizmy obronne, gdyż ktoś może wykorzystać twoją słabość, twoją podatność na zranienie. Tak, każdy, dosłownie każdy obawia się bliskości.
Ten problem staje się znacznie bardziej poważny, gdyż każdy PRAGNIE bliskości. Każdy pragnie bliskości, gdyż bez niej jesteś samotny we wszechświecie, żyjesz bez przyjaciela, bez ukochanej, bez kogokolwiek komu mógłbyś ufać, bez kogokolwiek przed kim mógłbyś odkryć swoje rany. A pamiętaj, że rany nie zabliźnią się, jeśli nie są odsłonięte. Gdy je zasłonisz, wypełnią się jedynie jeszcze większą ropą.
Bliskość jest podstawową potrzebą człowieka, więc każdy jej pragnie, ty też... ale jednocześnie pragniesz też, aby to ta DRUGA osoba się zbliżyła; aby się odsłoniła, odrzuciła swoje mechanizmy obronne, odkryła swoje rany, zerwała maski które nosi, odkryła swoją autentyczną osobowość, stanęła zupełnie "nago" przed tobą. A jednocześnie pragnąc bliskości, sam obawiasz się odrzucić swoje "obrony".
Jest to jeden z zasadniczych konfliktów pomiędzy przyjaciółmi, ukochanymi: nikt nie chce się odsłonić, stanąć w "nagości", zupełnie szczerze przed tym drugim. A oboje pragną bliskości...
Stąd, jeśli nie odrzucisz zahamowań i stłumień, którymi "obdarowali" cię twoi rodzice, twoje wychowanie, twoje społeczeństwo, twoja kultura i twoja religia, wtedy nigdy tak naprawdę nie zbliżysz się do nikogo. Ale to TY musisz przejąć inicjatywę, nie przerzucaj tego na tę drugą osobę.
Często, nawet gdy ktoś inny jest gotowy by obdarzyć cię swoją miłością... wtedy wycofujesz się. Pojawia się obawa: "tak, to piękne, ale jak długo będzie to trwać? Wcześniej, czy później będę musiał się odkryć". A miłość oznacza bliskość, miłość to dwie osoby zbliżające się do siebie, miłość to dwa ciała w jednej duszy. I pojawia się lęk, lęk o swoją duszę, swoje wnętrze... "przecież nie jestem doskonały, lepiej się ukryć, lepiej się nie odkrywać, niż narazić na odrzucenie"... I w ten sposób lęk przed odrzuceniem nie pozwala ci przyjąć miłości, nie pozwala ci zbliżyć się do innej osoby.
Co zatem robić? Pierwszy, podstawowy krok to akceptacja siebie samego, takiego jakim jesteś... odrzuć tradycję, która doprowadziła niemal cały świat do szaleństwa. Spójrz do wewnątrz i odrzuć wszystko, co zostało ci narzucone; wszystko co powoduje twój wstyd. Musisz zaakceptować swoja naturę, taką jaka jest, a nie taką jaka "powinna być". Nie nauczam żadnych "powinienem/nie powinienem". Wszystkie "powinienem/nie powinienem" to przyczyna choroby ludzkiego umysłu. Odrzuć wszystkie powinności bycia kimś ważnym, pobożnym, respektowanym... nie ma nic piękniejszego od bycia prostym i zwyczajnym, od bycia po prostu sobą. Możesz wyrażać siebie autentycznie i szczerze - stajesz się otwarty i ta otwartość pomoże innej osobie otworzyć się przed tobą. Twoja bezpretensjonalna, autentyczna prostota to zachęta dla bliskości, zaufania i otwartości ze strony drugiej osoby. Gdy znikają wszystkie "powinienem/nie powinienem", gdy nie musisz się już ukrywać i bać, wtedy pojawia się bliskość.
Kiedy pojawia się miłość, kiedy chcesz w nią głębiej wejść, powstaje następny problem. Wchodząc głębiej w miłość, tracisz swoje fałszywe "ja". I zaczynasz się bać, unikać głębi miłości, gdyż ta głębia jest jak śmierć. Zaczynasz tworzyć bariery między sobą a twoją ukochaną, gdyż kobieta wydaje się jak przepaść, przepaść przez którą możesz zostać wchłonięty. Powstałeś z kobiety, ona jest łonem, przepaścią... jeśli może dać ci życie, może dać ci też śmierć. Kobieta jest niebezpieczna, tajemnicza. Nie potrafisz żyć bez niej i jednocześnie nie potrafisz żyć z nią. Nie możesz się od niej oddalić, gdyż bez niej życie jest puste; nie możesz się do niej zupełnie zbliżyć, gdyż wtedy tracisz swoje "ja".
Ten konflikt jest typowy w każdej miłości. Zatem czynisz kompromisy: nie oddalasz się zbyt daleko, ale też nie zbliżasz się totalnie. Stoisz gdzieś w środku, balansując sobą... ale wtedy miłość nie może się pogłębić. Głębia miłości jest osiągalna tylko wtedy, gdy odrzucisz lęk i skoczysz z zamkniętymi oczami głową w przód.
Jest to niebezpieczne - miłość może zabić twoje ego, twoje "ja". Miłość to trucizna dla twojego fałszywego "ja". Miłość to życie dla ciebie prawdziwego, miłość to śmierć dla twojego ego. Musisz skoczyć. Musisz się zbliżyć i dosłownie rozpłynąć w kobiecie... ta bliskość to drzwi do boskości, do wieczności.
Kobieta ma podobny problem. Im bardziej zaczyna zbliżać się do mężczyzny, ten tym bardziej stara się od niej uciec i znajduje tysiące wymówek by się oddalić. Zatem kobieta musi czekać, a czekanie to następny problem: jeśli kobieta nie przejmuje inicjatywy, wygląda to na obojętność, a obojętność może zabić miłość. Nic nie jest bardziej zabójcze dla miłości niż obojętność. Nawet nienawiść jest lepsza, gdyż jest przynajmniej pewnym rodzajem relacji miedzy dwojgiem osób. Miłość może przetrwać nienawiść, ale nie znosi obojętności. I stąd kobieta ma trudności; jeśli przejmuje inicjatywę, mężczyzna ucieka, gdyż większość mężczyzn nie znosi kobiet, które podejmują inicjatywę. Mężczyzna czuje, że zbliża się przepaść, więc lepiej uciec, zanim będzie za późno. Tak właśnie powstają donżuani. Krążą od jednej kobiety do drugiej, wypełnieni lękiem, że przepaść może ich wchłonąć. Donżuani nie są prawdziwymi kochankami, choć na nich wyglądają - każdego dnia nowa kobieta. Donżuani to przestraszeni ludzie, obawiający się bliskości.
Zatem kobieta również stoi pośrodku; tak jak mężczyzna między lękiem przed przepaścią a pragnieniem bliskości, tak kobieta między przejęciem inicjatywy a obojętnością. Obie sytuacje są złe, to zwykłe kompromisy. A kompromisy nie pozwalają rozkwitnąć miłości. Kompromisy nie pozwalają niczemu rozkwitnąć. Kompromisy to kalkulacja, spryt... potrzebne w biznesie, ale nie mające nic wspólnego z miłością. Więc zaryzykuj, odrzuć bariery swojego ego i skocz... skocz w prawdziwą bliskość, skocz w prawdziwą miłość.
Na początku miłość ma barwę seksu. Jeśli jest płytka, pozostanie do tego seksu zredukowana; tak naprawdę to nie będzie żadna miłość. A bez miłości seks sprowadza życie do prymitywnego, wręcz obrzydliwego poziomu. Seks może być piękny, gdy towarzyszy mu miłość. Sam w sobie jest obrzydliwy. To tak jakby najpiękniejsze oczy najpiękniejszej kobiety wyjąć z oczodołów. Pozbawione ciała, nawet najpiękniejsze oczy są obrzydliwe.
Bliskość w stosunku do jednej kobiety lub mężczyzny jest dużo lepsza, niż mnogość relacji partnerskich. Może ta mnogość jest zabawna, ale powierzchowna - nigdy nie zdołasz rozwinąć się wewnętrznie. Miłość to nie sezonowy kwiatek, potrzeba jej wiele czasu by rozkwitła. Każdy mężczyzna ma w sobie pierwiastek kobiecości, każda kobieta ma w sobie pierwiastek męskości. Jedyny sposób, aby się o tej jedności przekonać, to bycie w głębokiej bliskości. Postaraj się bliskości rozkwitnąć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Pozwól rozkwitnąć zaufaniu, odrzuć wszystkie bariery dzielące cię od drugiej osoby.
Według mnie, uduchowienie oznacza ciepło, miłość i bliskość. Źródłem ciepła jest kobieta. Jej miłość i oddanie, połączone z intelektem mężczyzny; jej serce połączone z głową mężczyzny, mogą uczynić cud...
Dzielcie się swoja miłością, swoimi sercami. Pragnę, aby kobieta i mężczyzna rozwijali się wspólnie, w głębokiej harmonii i poczuciu nieograniczonej bliskości. Tylko w ten sposób możemy zmienić świat.
|
|
|
Ładne to choć nieco odrealnione - patrzę na to oczyma przeciętnego, średniouduchowionego i wrażliwego człowieka, bo z takimi na ogół mam do czynienia i w pracy i prywatnie. Jeżeli naprawdę tak myślisz i czujesz to pięknie, nie psuj tego, ale i w życiu wśród przeciętniaków będzie Ci trudno znależć tego drugiego. Czyż nie? Jedyne z czym bym polemizowała to chyba przesadziłaś trochę w sprawie seksu. Nie zawsze trzeba aż miłości do grobowej deski, wzajemnego całkowitego zrozumienia i jedności by mieć z niego satysfakcję. Uwierz mi na słowo. Lata praktyki w terapii min. dot. tej sfery. Często w życiu bywa tak, że jest niesamowita bliskość, więź między dwojgiem kochających się ludzi a nie ma nic w seksie, często w ogole go nie ma. A sa oni jednością . Blokady. I często jest wspaniały, pełen wyobraźni seks , a brak sfery duchowej. I co gorsza to dość powszechne zjawiska. Nie będę teraz czynić wywodów naukowych, bo to nie czas i miejsce. Ale tak trzymaj.
Klikam od paru chwil po różnych tematach. I miałam się nie wtrącać, ale chyba nie dam rady. Mam więc prośbę, czy mogłabyś tę swoją wypowiedź zadedykować Meduzie i Wendolowi, bo oni starsznie ze sobą walczą, chyba w temacie o dyskryminacji mężczyzn i to przykre, ale żadne nie chce ustąpić. A coś mi się wydaje,że to troszkę o to chodzi o czym tak poetycko napisałaś.
|
|
|
blueeyed
|
|||||
|
Dobry tekst Virgin :)
Sama napisałaś? Jeśli nie, to dobrze gdybyś podała linka do źródła - może więcej tam tego będzie :)
Jakoś tak się ciekawie złożyło, że fragment o blokadach i barierach jest bardzo zgodny z tym, co napisałem o sobie w dyskusji (tak - w dyskusji z mojej strony mimo wszystko) z Meduzą.
|
|||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Oczywiście miłość duchowa wzbogaca fizyczność związku. Kiedy jedno i drugie jest pełne to cud, ekstaza.Walczmy więc o to wszyscy. Wybrańcem i szczęśliwcem ten kogo to spotka. Ale ja wypaczona zapewne przez dźwiganie problemów ludzi nie mogących uporać się z tymi problemami nie wymagam od życia aż tak wiele.
Virgin, jeżeli masz tyle siły w sobie szukaj. Cierpliwość bywa wynagradzana. Ale też nie odrzucaj od razu jeśli czegoś Ci będzie brak. Do głębi, wypełnienia uczucia zarówno miłości fizycznej jak i psychicznej trzeba wspolnie dojrzeć, a na to potrzeba czasu. Czasu spędzonego we dwoje. Nic nie dzieje sie za pomoca czarodziejskiej roźdźki. Każdy sukces to mozolna praca nad sobą i nad partnerem Razem i z osobna. A gdy jej nie ma to trzeba uciekać jak najdalej.
|
|||
|
|||||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Miałam się wyciszyć na dziś, ale Wendol przez Ciebie nie mogę. Idziesz w zaparte. A nie tędy droga. Chodzi mi o Was. Co z tego ,że było? to spróbuj raz jeszce. Nie wmówisz mi, że nie chcesz bo będziesz nieszczery.
|
|||||||
|
Spoko Niebieskooka - dobrze gadasz i nie ciążysz :)
|
|||||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Uff, jak to miło wreszcie wrócić do domu i zrzucić z siebie ciężar całego dnia, usiąśc w ulubionym kąciku, włączyć muzyczkę, wziąć kubek herbatki i zatopić sie w słodkim nicnierobieniu.
|
|||||
|
wendol
|
|||||||||
|
blueeyed
|
|||||||
|
Ładnie piszesz Blueeyed, nie tłumacz się, nie obiecuj, że nie będziesz już analizowała, bo całkiem fajnie to robisz - mnie nie boli :)
Wiesz co Virgin?
Jeśli chcesz oceniać postępowanie i potrzeby innych na podstawie swoich zapatrywań, to może zadaj najpierw szczegółowe pytania - na razie zbyt ubogi masz materiał poznawczy.
Nie wiesz jak beznadziejne dzieciństwo miała moja żona i jak bezwzględnego ojca. Nie wiesz jak silne ma blokady emocjonalne. Nie wiesz jak smutną i nieszczęśliwą osobą była. Nie wiesz, że dopiero przy mnie odblokowała się w jakimś stopniu i zechciała mieć dzieci. Nie wiesz jak cierpliwy jestem i jak latami ją dowartościowuję, by stała się bardziej zadowolona z życia. Nie wiesz jak ciężko było się do niej "dobrać". Nie wiesz, że nikt (łącznie z jej braćmi) nie mógł z nią wytrzymać, bo ona leczy swoje kompleksy gnojąc innych. Okazała się dla mnie wielkim wyzwaniem, bo "normalne" dziewczyny to "kaszka z mleczkiem". Moja praca (jestem bardzo cierpliwy, nie zrażam się, a taktykę miewam rozłożoną na lata) przynosi rezultaty - już sporo osiągnąłem - ta dziewczyna potrafi się śmiać, zmienił się jej wyraz twarzy, już nie jest wiecznie skrzywiona i niezadowolona. Nie wiesz ile "podchodów" wymagało przekonanie ją, że ma piękne ciało (bo ma, ale ma też straszne kompleksy, w które wpędził ją ojciec).
Czasem ja też bym chciał jakiejś wzajemności, ale spoko - twardy jestem. Tylko, że czasem chciałbym, aby ktoś mnie przytulił, pogłaskał po głowie, pochwalił lub przynajmniej pozwolił pocałować swoją stopę lub pośladek.
Chcesz się jeszcze czegoś dowiedzieć Virgin?
Masz jakieś pytania?
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ona była z Tokio
On z Tabtizu
Spotkali sie w księgarni
Oboje wyciągnęli rękę po tę samą książkę
Przepraszam po japońsku
Przepraszam po persku
Była to rozprawa o karaluchach
Oboje chcieli kupić tę ksiażkę
Był tylko jeden egzemplarz
Umowili się , że kupią go na spółkę
Oboje byli specjalistami od morfologii i behawioru karaluchów
Fascynowały ich przez całe życie
Teraz poczuli sie zafascynowani sobą
Pokochali się patrząc na wizerunki karaluchów jedzących
to , co jedzą karaluchy
On zaprosił ją do siebie
Ona jego
Chodzili razem na długie spacery
Często rozmawiali też o innych rzeczach
niż karaluchy
On jej czytał ulubionych poetów sanskryckich
Ona mu czytała haiku
Gdy badali narządy rozrodcze swoich ulubionych owadów
ich własne genitalia robiły sie wilgotne
U niego w mieszkaniu
Potem u niej
Było to rozkoszne
Romantyczne
Byli niewiarygodnie szczęśliwi
Romans ich powinien trwać wiecznie
Aż oczy im błyszczały
Coś robiło sie z ich głosem
Traktowali sie z ogromną czułością
On przyniósł jej trochę własnych wierszy
Ona sprowadziła dla niego prezent samolotem z Tokio
Aż pewnego dnia sie posprzeczali
Rozeszło sie o zwyczaje karaluchów podczas jedzenia
On mówił tak, a ona inaczej
Sprzeczka zamieniła sie w spór
Spór stał się kłótnią
Kłótnia stała sie gwałtowna i zawzięta
Nie mogli sie pogodzić w poglądach
na zwyczaje karaluchów podczas jedzenia
Przepaść między nimi wciąż rosła
on mówił to , ona tamto
Nie sposób dojść do porozumienia
Tylko jedno mogło mieć rację
Syczeli na siebie
Oczy im się napełniły nienawiścią
Kwestionowali wzajemnie swą inteligencję i pochodzenie
Wszystkie miłe i ważne rzeczy, jakie powiedzieli sobie wzajemnie
o karaluchach poszły w niepamięć
Smutne to było
Bardzo smutne
W końcu on zabrał jej swoje wiersze
A ona mu powiedziała, żeby sobie wziął ten traktat o karaluchach
bo jest mu najwyraźniej potrzebny
Suka po persku
Niedouczona gnida po japońsku
Tak zakończył się romans
Smutne to było
Bardzo smutne.
Witaj Blueeyed. Chętnie z Tobą pogadam kiedyś. Dziś jakoś nie mam weny. I nie gniewam się . Dzięki za chęć pomocy...
Virgin
Z ust mi to wszystko wyjęlaś. Ja starałam sie przekazać podobne treści, może bardziej delikatnie i nie tak prostolinijnie. Nie chcialam ranić. A skutki znasz. Są ludzie którzy kochają siebie i na wszystko patrzą przez siebie. Niestety potrzeby innych sa im obce. A słow krytyki nie przyjmą nigdy. Smutne to.
Miło,że jest nas więcej. Tak myślę . Pogadamy jeszcze nie raz.
Pozdrówka
|
|
meduza |
|
wendol
|
|||||||||||||||||
|
Dlaczego Virgin nie zadasz mi po prostu konkretnych pytań, tylko ferujesz wyroki na podstawie swojej nikłej wiedzy?
Chyba mam w tym momencie prawo domniemywać, że kierujesz się w takim razie intuicją, która Cię zawodzi?
Potrafisz czasem przeprosić?
W stosunku do siebie nie uznaję żadnej "świętości", ale wiem że ludzie bywają bardzo czuli na swoim punkcie i wiem, że są granice - że pewnych rzeczy na forum publicznym mówić nie należy. Jak osoba, której to dotyczy będzie chciała, to sama o tym powie.
Tylko, że niektórzy nie wiedzą, że na pewnym poziomie nie ma żadnych tajemnic - określone byty i tak o wszystkim będą wiedziały i nie ma nic prostszego niż żyć tak, aby niczego się nie wstydzić, a nawet jeśli, to co z tego - każdy ma prawo do błędów, a poza tym prawda jest niestety taka, że obcy ludzie i tak będą Cię mieli gdzieś - bez względu na to, o czym powiesz - to nie ich życie. Żyję w dużym mieście i widzę to na codzień.
Dobrze, że przynajmniej w kwestii Niebieskookiej wszyscy się zgadzamy.
Dobrze, że się tu pojawiła - może wszystkim nam pomoże i nas pogodzi.
Ja osobiście potrzebuję mediacji, bo przez niektórych jestem niezrozumiany, wykazują oni niepotrzebne emocje o niezbyt przyjemnym zabarwieniu, a ja lubię żyć w zgodzie i harmonii z ludźmi.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Meduzo ładne i mądre to co napisałaś /chodzi mi o karaluchy/ Twoje? Można dużo z tego wynieść! /wskazówka, uwaga, ostrzeżenie?/
Atmosfera zrobiła sie goraca, że aż parzy. To po troszę moja wina. Idźmy spać , ostudźmy sie, bo potem możemy żałować.
Szalenie wszyscy mili jesteście dla mnie. Obym tylko nie sprawiła Wam zawodu.
|
|
|
Ciekawy Meduzo tekst o karaluchach ;)
Rozumiem, że posprzeczaliśmy się o mało w sumie istotną kwestię techniczną - i masz rację :)
Rzeczywiście - teraz to już właściwie nie wiemy o co konkretnie nam poszło - pojechaliśmy po całokształcie.
http://media.putfile.com/04-Wstyd-nie-bladzic-raz
http://media.putfile.com/01-Przytul-mnie-zycie
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 48 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |