Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Czy jedzenie mięsa to zdrowy wybór?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 143

Swojego czasu w tym forum dyskutowałem na temat wegetarianizmu, podawając różne odnośniki do źródeł. Do mięsożerców Wydaje mi się, że gdzieś tutaj Wendol wypowiadał się chyba negatywnie na temat wegetarianizmu - jeśli tak - wyzywam Cię na pojedynek drogi Wendolu :)

Jedzenie mięsa to FATALNY WYBÓR. Gorzej wybrać nie można. To szybsza śmierć a także szereg chorób tj. otyłość, cukrzyca, miażdzyca i wiele innych. A teraz coś dla tych co nie wierzą, że bez mięsa można. Ba można nawet bez nabiału i tylko SUROWIZNE (OWOCE, WARZYWA, STRĄCZKOWE). Oto stronka ludzi ktorzy się tak własnie odżywiają czyli surowym! Są to więc witarianie i weganie. http://www.rawfoodinfo.com/

Iść z uśmiechem na twarzy do końca.... a nawet i potem

Uwielbiam mięso szczególnie surowe w postaci tatara, tony mięsa pod każdą postacią. Mięso jest pyszne.

Chciałbym odżywiać się zdrowo, lecz nie wiem jak. A nie mam zamiaru zamieniać siekierki na kijek. Podejżewam że żywność można całkowicie wyeliminować i ładować sie tylko jakimś rodzajem pola (patrz biblia - drzewo życia). Wedle ewolucji przodkowie homo sapiens sapiens byli roślinożercami (stąd ich stojąca postawa - tak jak to robią orangutany [roślinożercy]). Zdrowe w uwczesnym świecie nie jest nic, nawet oddychanie, więc nie ma co zamieniać jednej choroby na inną (bo mniej szkodliwa). To czy ktoś je mięso czy nie nie ma żadnego znaczenia. Wszystko dziś jest produkowane na skalę masową więc jest to trucizna. A za niedługo to roślinność będzie bardziej szkodliwa i nas zabije dzięki modyfikacją genetycznym (już dziś pszczoły zdychają po spożyciu pyłku genetycznie chodowanej kukurydzy - choduje się taką nawet w polsce).

Każdy głupiec jest geniuszem i vice versa.

Mylicie sie powyżsi ktorzy się wypowiedzieliście. Gdyby co nieco poszperać to okazałoby się, że długwieczni to Ci co jedzą to co wegetarianie weganie a najlepiej witarianie. Zatem Ci ktorzy jedzą to co "wyrośnie im w ogródku"

Iść z uśmiechem na twarzy do końca.... a nawet i potem

Olla:
Mylicie sie powyżsi ktorzy się wypowiedzieliście
a w którym miejscu??
szuineg:
Chciałbym odżywiać się zdrowo, lecz nie wiem jak. A nie mam zamiaru zamieniać siekierki na kijek.
szuineg:
To czy ktoś je mięso czy nie nie ma żadnego znaczenia. Wszystko dziś jest produkowane na skalę masową więc jest to trucizna.
Olla:
Zatem Ci ktorzy jedzą to co "wyrośnie im w ogródku"
Albo to co sami wychodują na bazie tego ogródka.

Każdy głupiec jest geniuszem i vice versa.

Trucizną nie jest każda substancja, bo zależy to od stężenia ! Może najlepiej zaufać swojej intuicji co? ciekawe co Ci podpowiada..

Iść z uśmiechem na twarzy do końca.... a nawet i potem

Nawet Jabłka maja w sobie substancje toksyczne ktore wydzielaja sie podczas np. przekłówania nozem skórki. Jezeli chodzi o mieso to zawiera ono tłuszcze nasycone

www.google.pl

Skoro o jedzeniu mowa, to ten ksiaze karol z Wielkiej Brytwanny prowadzi kampanie przeciwko magdonaldyzacji i zacheca w niej do zdrowej zywnosci, a sam posiada dzialke z taka zywnoscia. Ciekawe, czy nadal poluje na lisy? Brat opowiadal, ze gdy upoluje sie jelenia, to aby sciagnac z niego skore, nacina sie obszar przy jadrach i ciagnac za nie zdziera sie skore. Swoja droga miesem mysliwskim tez sie jakis czas temu zatruli w Polsce. Przechodze stopniowo na veganizm, czyli nic pochodzenia zwierzecego. Robie to z tej przyczyny, ze mam ladniejsza skore, gdy unikam pokarmow zwierzecych.

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.

Ja tam kocham mc donalda. I frytki :D mmm A jezeli juz chodzi o weganizm to pamietaj o uzupelnianiu swojej diety w vitamine b i zelazo :*

www.google.pl

jedyną witaminą która od czasu do czasu trzeba uzupelniac jest B12 ! i to koniec reszta jest w jedzeniu a jedzenie jak wiadomo to przyjemnmosc : ) wiec po co suplementowac?

Iść z uśmiechem na twarzy do końca.... a nawet i potem

oldspirit:
Wydaje mi się, że gdzieś tutaj Wendol wypowiadał się chyba negatywnie na temat wegetarianizmu - jeśli tak - wyzywam Cię na pojedynek drogi Wendolu :)
"Pojedynek"? Najpierw uwaga natury ogólnej. Ludzie najwyraźniej lubują się w konfliktach i wszystko dzielą na czarne i białe. Oczywiście taka tendencja jest na rękę rządzącym, bo ludzie - zamiast zastanowić się na jakiej zasadzie to wszystko działa - skupiają się na jakichś bzdurkach, które stają się źródłem konfliktów. Oczywiście skonfliktowanymi ludźmi łatwiej się rządzi (manipuluje) i taka jest niestety podstawa sprawowania rządów - mamy więc ciągłe wybory, ciągłe konflikty partii politycznych pod publiczkę, by coś się działo, by ludzi czymś zająć - jakimiś głupotami, i skonfliktować. Wracając do jedzenia (lub nie) mięsa, to też uczyniono z tego sprawę jakby polityczną i wytoczono ciężkie działa. Okazuje się tymczasem, że najkorzystniejsze dla człowieka jest pożywienie różnorodne, zgodne z wymyśloną już dawno piramidą zbilansowanej diety (często można ją spotkać w poczekalniach różnych placówek medycznych). Powiem tylko tyle, że mięso znajduje się na samym szczycie tej piramidy i należy go spożywać najmniej spośród różnych pokarmów. Spożycie mięsa (ssaków zwłaszcza) na świecie spada i cała ta afera mięsna jest prawdopodobnie podsycana przez koncerny mięsne - ludzie niejedzący mięsa są atakowani prawie jak heretycy w średniowieczu. No cóż - prawda jest taka, że ludzkość będzie spożywała dużo mniejsze ilości mięsa niż dotychczas. Ja sam, jeśli chodzi o mięso, to jem ryby i drób. Ostatnio zrezygnowałem z produktów mlecznych, bo okazuje się, że mleko jest pokarmem młodych zwierząt i ludzi, a dla dorosłych jest szkodliwe. Na temat jedzenia mięsa wypowiadałem się już (jak zauważył Oldspirit) na tym forum: http://tajne.org/forum/read.php?f=1&t=101360&p=1 http://tajne.org/forum/read.php?f=1&t=101360&p=2 Znalazłem jeszcze coś ciekawego: "Zapewne zastanawiacie się, jak odżywiają się kosmici. Czy są wegetarianami czy może odżywiają się kosmiczną energią. Sprawa nie jest łatwa do wyjaśnienia, ponieważ wszystko zależy od tego, na jakim poziomie rozwoju duchowego znajduje się żywa istota. Najmłodsze cywilizacje z peryferiów Drogi Mlecznej odżywiają się mniej więcej tym, czym Ziemianie pięćset lat temu. Czyli mięsem, skromnymi warzywami i zbożami. Jak to wygląda u nas, w gwiazdozbiorze Lwa? Spożywamy duże ilości warzyw, zbóż i owoców oraz uzupełniamy niedobór składników odzwierzęcych sztucznie wyprodukowanym mięsem. Produkujemy je metodą rozmnażania komórkowego, dzięki czemu jest identyczne z mięsem prawdziwym - tak samo smakuje, pachnie, ale nie ma kości, chrzęści, skóry i żył. Dodatkowo sztuczne mięso wzbogacane jest o cenne minerały i naturalnie witaminy. Wydawać by się mogło, że cywilizacja stojąca w rozwoju technologicznym, społecznym i duchowym wyżej od ludzkości, powinna skupiać się na żywności roślinnej, ale to przysporzyłoby nam kłopotów zdrowotnych. Problem z odżywianiem roślinnym polega na tym, że owoce i warzywa zawierają w sobie duże ilości kwasów, które trzeba unieczynniać, a wykluczenie z diety mięsa wywołuje problemy natury psychicznej. Wegetarianie odmawiający spożywania mięsa są nadpobudliwi, pozbawieni samokrytycyzmu i ujawnia się w nich skłonność do popadania w skrajności i fanatyzm. Z kolei dieta mięsożerna działa odwrotnie - rozleniwia ludzi, sprawia kłopoty z koncentracją i łatwo nimi manipulować. Obniża się również poziom inteligencji. Jedyną właściwą dietą jest zrównoważona dieta mieszana. Słyszałem, że wśród ludzi są osoby twierdzące, że odżywiają się kosmiczną energią, ale nie do końca jest to prawda. Osoby te, by były zdrowe, muszą od czasu do czasu uzupełniać niedobór witamin i minerałów. Mają też problemy z utrzymywaniem stałej wagi ciała. Istoty materialne powinny traktować kosmiczną energię jak dodatkowe źródło poprawy kondycji energetycznej, służącej do realizacji ambitnych planów (tzw. materializacja myśli i zdarzeń) a nie jak pokarm. Czystą energią powinny odżywiać się tylko i wyłącznie istoty duchowe i nie mam na myśli kapłanów, lecz istoty niematerialne z waszego punktu widzenia. Podsumowując - aby zdrowym być, trzeba jeść wszystko we właściwych proporcjach. Na pocieszenie dodam, że Wasi naukowcy pracują intensywnie nad produkcją sztucznego mięsa i za kilkadziesiąt lat nie będziecie musieli zabijać zwierząt w celach konsumenckich. Skończy się era pokarmu skażonego szczepionkami, lekarstwami i chemikaliami którymi faszerowane są wasze zwierzęta chodowlane. Za pomocą rozmnażania komórek można tworzyć pokram roślinny i materiał na ubrania." Nie lubię wszelkich fanatyzmów i osobiście hasła typu: "nie jedzmy wcale mięsa" uważam za fanatyczne. Tymczasem okazuje się, że ludzie są różni i ich organizmy w różnym stopniu tolerują spożywanie różnych rodzajów pożywienia - a największe znaczenie ma tu grupa krwi. Około 40 tysięcy lat temu nasi przodkowie zajęli najwyższe miejsce w łańcuchu pokarmowym jedząc wyłącznie mięso. Było to wynikiem stylu życia łowcy, typowego dla ludzi epoki kamiennej. Organizmy naszych przodków przystosowały się do pożywienia, które zawierało w większości mięso, a ich wyznacznik antygenów grupowych miał najprostszą strukturę określaną dziś jako grupa "O" (Old). Współcześni ludzie z grupą "O", by chronić swoje zdrowie powinni jeść względnie duże ilości mięsa, które tylko u tych osób spala się jak paliwo w samochodzie i zamienia się na energię. Około 15 - 25 tysięcy lat temu Ziemię zamieszkiwali ludzie wyłącznie z grupą krwi "O", żywiący się przede wszystkim mięsem. Wzrostowi ludności towarzyszył spadek liczebności zwierząt. Nasi przodkowie z grupą krwi "O" musieli znaleźć inne źródło pożywienia. Wielu ludzi zaczęło spożywać pokarm roślinny. Zaczęła rozwijać się produkcja oparta na rolnictwie i uprawach. W ten sposób wykształciła się grupa krwi "A" (Agarian - Rolnik), z genetycznym kodem roślinożercy. Dla współczesnych posiadaczy grupy "A" odpowiednie odżywianie powinno być oparte na produktach pochodzenia roślinnego (wegetarianizm). Grupa "B" rozwinęła się między 10, a 15 tysiącami lat p.n.e., kiedy rosnąca liczba ludności na skutek wielkich migracji, przeniosła się z Afryki w chłodniejsze rejony Azji. Odmienne warunki klimatyczne i koczowniczy sposób życia wymagały diety złożonej zarówno z pokarmów roślinnych jak i zwierzęcych. Taka genetyczna próba połączenia rozbieżnych kultur i grup ludzi wykształciła grupę "B". Potomkowie koczowników z grupą krwi "B" osiągnęli swoistą równowagę (balance) - mogą zjadać wszystkie rodzaje pożywienia, w tym także więcej mięsa niż osoby z grupą krwi "A". Stąd też zalecany jadłospis jest najbardziej zróżnicowany i najmniej restrykcyjny. Osoby z grupą "B" jako jedyne w pełni tolerują produkty mleczne. Grupa krwi "AB" jest najmłodszą z grup, istniejącą najwyżej od 1500 lat. Jest ona wynikiem połączenia genetycznego grupy "A" i "B". Ta genetyczna dwoistość sprawia, że nie da się jednoznacznie określić jej cech i skłonności dlatego też dr Adamo określił ją jako enigmatyczną. Czasami złożone antygeny tej grupy "AB" charakteryzują się właściwościami typu "A", w innym przypadku wykazują cechy przypisane grupie "B". Najczęściej jednak są kombinacją ich największych sił i słabości. Osoby z grupą "AB" nie powinny jeść zbyt wiele mięsa. Większość żywności, która jest polecana lub niewskazana w grupach "A" i "B", jest na ogół również wskazana lub względnie zła dla grupy "AB".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

oo widzę ,że mój dawno założony wątek powrócił do łask.. Oldspirit.... skoda czasu..ci , którzy mięso jedzą , będą je jedli i nie warto z nimi dyskutować bo nas nie zrozumieją...mowie nas-zakładając ,że też mięsa nie jesz... nawet ja jestem w stanie przyznać ,że mięso jest dobre-nawet bardzo , wyrzekłam się jego ale w pewien sposób, nadal mam czasami na nie ochotę... jestem jednak z siebie dumna , czuje się jakaś letsza...:-) każdy ma swoje zakotwiczone racje..

Byl tu gdzies kiedys taki watek.... Kanibalizm - praktyka zjadania osobników własnego gatunku, dość rozpowszechniona w naturze. Zjawisko to spotykane jest także u ludzi (nekrofagia, ludożerstwo), często ma podłoże religijne. Ludzkie mięso tak zasmakowało, że kanibalizm zaczęto uprawiać regularnie. Schwytanym ofiarom łamano nogi, by nie mogły uciec. W ten sposób powstało coś w rodzaju "żywej spiżarni". Za największy przysmak uchodziły dzieci i kobiety. 1. http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=30512&p=1 2. http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=30512&p=2 3. http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=30512&p=3 4. http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=30512&p=4 5. http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=30512&p=5 pozdrowienia, ze palce lizac... aa ! byl jeszcze taki: czy jecie psa? pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

We Włoszech niemal do końca Renesansu, jako zwieńczenie zemsty, praktykowane było (zwykle symboliczne) zjadanie wątroby pokonanego przeciwnika oraz, po obcięciu głowy, wytaczanie całej jego krwi. Za morderstwa o podobnym charakterze można uznać także te, dokonane przez Elżbietę Batory. ;o) Elżbieta Batory - księżna węgierska zwana Krwawą Hrabiną z Čachtic - od nazwy zamku nieopodal Trenczyna (Słowacja), gdzie mieszkała (węg. Csejte); bliska krewna króla polskiego Stefana Batorego. Nazywana jest najsłynniejszą seryjną morderczynią w historii Węgier i Słowacji. Czesto pozerala swe sluzace zywcem.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/db/Keszthely_torture_museum_elisabeth_bathory.jpg/450px-Keszthely_torture_museum_elisabeth_bathory.jpg
a i nasza, polska tradycja jest pelna znakomitych przepisow. Czy wiecie, ze dawniej "golabki" byly zwane powijaczkami ? pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

wendol:
oldspirit: "Wydaje mi się, że gdzieś tutaj Wendol wypowiadał się chyba negatywnie na temat wegetarianizmu - jeśli tak - wyzywam Cię na pojedynek drogi Wendolu :)" "Pojedynek"?Najpierw uwaga natury ogólnej.Ludzie najwyraźniej lubują się w konfliktach i wszystko dzielą na czarne i białe. Oczywiście taka tendencja jest na rękę rządzącym, bo ludzie - zamiast zastanowić się na jakiej zasadzie to wszystko działa - skupiają się na jakichś bzdurkach, które stają się źródłem konfliktów. Oczywiście skonfliktowanymi ludźmi łatwiej się rządzi (manipuluje) i taka jest niestety podstawa sprawowania rządów - mamy więc ciągłe wybory, ciągłe konflikty partii politycznych pod publiczkę, by coś się działo, by ludzi czymś zająć - jakimiś głupotami, i skonfliktować.
W 100% się z Tobą zgadzam w tej kwesti, bo wyrażam identyczny pogląd. Myślę jednak, że Twoje podejrzenia co do możliwości wyniknięcia między nami jakiegoś konfliktu są chybione. Czytałem różne Twoje posty - Twoje widzenie Świata (przynajmiej ta część, z którą zdążyłem się zapoznać), jest niemalże identyczne z moim. Być może różnimy się jedynie spojrzeniem na zagadnienia wegetarianizmu, no, może jeszcze jakieś inne by się znalazły, lecz są to tam mało istotne różnice, wręcz marginalne. Dlatego jakoś trudno jest mi sobie wyobrażać nas po przeciwnych stronach barykady:) Po słówku pojedynek od zaraz dodałem uśmiech, bo oczywiście nie mam na myśli pojedynku sensu stricte. Wymiana zdań, w celu poznania odmiennych stanowisk, kulturalna dyskusja na argumenty - to słowny pojedynek gentelmanów, a za takiego Cię uważam i ze swojej strony dołożę starań, by równie dobrze wypaść w Twoich oczach ;)
wendol:
Okazuje się tymczasem, że najkorzystniejsze dla człowieka jest pożywienie różnorodne, zgodne z wymyśloną już dawno piramidą zbilansowanej diety (często można ją spotkać w poczekalniach różnych placówek medycznych). Powiem tylko tyle, że mięso znajduje się na samym szczycie tej piramidy i należy go spożywać najmniej spośród różnych pokarmów.
W takich właśnie momentach proszę o argumenty. Napisałeś "że najkorzystniejsze dla człowieka jest pożywienie różnorodne". Jeśli piszesz w ten sposób, chcialbym poznać źródła na jakich opierasz swoje twierdzenie. Chodzi mi oczywiście o naukowe opracowania, które jednoznacznie wykazują, że dieta wegetariańska ustępuje w czymś diecie, nazwijmy to - "wszystkożernej". Piramida żywieniowa, to jak zapewne wiesz - jedynie propozycja i zalecenie, nie reguła i nie sąd w odniesieniu do tego - jaka dieta jest najdoskonalsza dla człowieka. Wiesz też zapewne, że aby mięso w tej piramidzie należało do grupy produktów, które używać trzeba - wedle tego zalecenia - najrzadziej spośród wsyztskich innych, potrzeba było czasu. Wiele lat badań wpływu pożywienia na ludzki organizm.
Wendol:
Znalazłem jeszcze coś ciekawego: "Zapewne zastanawiacie się, jak odżywiają się kosmici (...)"
Proszę o jedno - jeśli mamy dyskutować na pewnym poziomie, nie wtryniajmy do polemiki - spekulacji, domniemań, wiary, religii, ok?
kosmici:
"(...)wykluczenie z diety mięsa wywołuje problemy natury psychicznej. Wegetarianie odmawiający spożywania mięsa są nadpobudliwi, pozbawieni samokrytycyzmu i ujawnia się w nich skłonność do popadania w skrajności i fanatyzm.(...)"
Przemawianie wiarą jeszcze ujdzie, ale nie zdzierżę bzdur Wendol. Sięgnij do źródeł, naukowych opracowań - to, co w powyższym, rzekomym przekazie od kosmitów jest powiedziane odnośnie wegetarian - to zupełny bełkot. Szczęście, że nauka nie stoi w miejscu, szczęście, że w ogóle istnieje. W przeciwnym bowiem razie stosy wciąż płonęłyby. Kołtuństwo pleniłoby się w najlepsze. Nauka wykazała, że to właśnie tzw. substancje wyciągowe w mięsie powodują nadpobudliwość, mając właściwości uzależniające (dlatego m.inn w pierwszym okresie po rezygnacji z mięsnej diety - "mięso za nami chodzi"). Zajrzyj do raportu Stowarzyszenia Lekarzy na Rzecz Medycyny Odpowiedzialnej PHYSICIANS COMMITTEE FOR RESPONSIBLE MEDICINE (PCRM) http://viva.eko.org.pl/Milczaca_arka/raport_PCRM.html
Dr Maria Grodecka:
" Efekt ekscytujący jaki daje spożywanie mięsa, będący główną przyczyną jego łaknienia pochodzi stąd, że znajdują się w nim substancje wyciągowe. Są to m.in. kwas mlekowy i puryny z których w procesie trawienia powstaje kwas moczowy - substancja posiadająca strukturę chemiczną podobną do kofeiny.
Wendol:
"Nie lubię wszelkich fanatyzmów i osobiście hasła typu: "nie jedzmy wcale mięsa" uważam za fanatyczne.
Wolę dostarczanie wiedzy bez haseł i zwracanie uwagi na to - co daje nie jedzenie mięsa, np. w skali globalnej poprzez pokazanie co się dzieje obecnie gdy mięso jest na stałe wpisane w jadłospis bardzo wielu ludzi na tej planecie. Stwierdzasz (cytujesz) (chyba na podstawie książki "Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi"), że wegetarianizm nie jest odpowiednią dietą dla ludzi z grupą krwi "0" i "B" oraz "AB". Otóż autorzy wspomnianego opracowania zupełnie ignorują fakt potężnych badań, które były przeprowadzone na odpowiednio pod względem liczebności grupie ludzi, w skład której wchodziły osoby posiadające różne grupy krwi. Badania dotyczyły wpływu wegetariańskiej diety na funkcjonowanie organizmu. Największe tego typu badania, to China Health Study, które objęły 850 000 000 osób. Badania lat 80-tych były z kolei o wiele bardziej wszechstronne. Starannie wyselekcjonowana, zróżnicowana próba objęła 6500 osób z 65 prowincji. U każdej osoby zbadano 150 aspektów jej stylu życia, a zwłaszcza sposobu odżywiania, oraz 135 własności jej krwi i uryny. Brano pod uwagę 82 rodzaje chorób. Wyniki tych badań, przedstawione w monografii Chen Junshi i in. (1990), wymagały ponad 7 lat dobrze skoordynowanych prac około 100 naukowców w wielu laboratoriach w świecie (por. Vines, 1990). "Właściwie zaplanowana dieta wegańska i inne typy diet wegetariańskich są odpowiednie na wszystkich etapach życia, włączając w to okres ciąży, karmienia piersią, niemowlęctwa, dzieciństwa i okresu dojrzewania." - Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne i Dietetycy Kanady "Stanowisko na temat diet wegetariańskich" (2003) Na dorocznej konferencji zrzeszenia uczonych amerykańskich (American Association for the Advancement of Science) stwierdzono konkretnie, że wyeliminowanie z diety produktów zwierzęcych może zredukować poziom chorób wieńcowych serca o 88%, (...) liczbę przypadków raka o 50%. (zob. Proper, 1981) Badania Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Harvarda wykazały, że kobiety, które jadają codziennie czerwone mięso (wieprzowina, wołowina, jagnięce itp.) zapadają dwa i pół raza częściej na raka okrężnicy, niż jadające czerwone mięso rzadziej niż raz na miesiąc (zob. Red, 1991 s. 255). Badania kohortowe 17.500 mężczyzn w USA wykazały: - zwiększającą się śmiertelność na raka trzustki, gdy zwiększało się spożycie mięsa (już po uwzględnieniu wpływu palenia i alkoholu), - trzykrotnie większą zachorowalność na raka trzustki u osób jedzących bardzo dużo mięsa niż u jedzących go bardzo mało (zob. Zheng i in., 1993). Inne badania około 48 000 mężczyzn, przeprowadzone także przez Harvard University's School of Public Health, wykazały 2,6 raza większą częstotliwość zachorowalności na raka prostaty u tych, którzy jadają czerwone mięso co najmniej pięć razy w tygodniu, niż u spożywających je tylko raz na tydzień (zob. Giovanucci i in., 1993). Wyniki badań zespołu angielskich epidemiologów - po 12-letnich doświadczeniach - wykazały że wegetarianie żyją dłużej i chorują znacznie rzadziej aniżeli zjadacze mięsa. Eksperyment wykazał nadto, że zapadają rzadziej na raka i na choroby wieńcowe. Angielscy naukowcy pracowali pod kierunkiem konsumentki mięsa dr Margareth Thorogood. Pani doktor z londyńskiej Wyższej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej oraz jej zespół objęli swoim studium porównawczym 10 tys. 771 osób, które obserwowano przez 12 lat. W końcu czerwca 1996r w British Medical Journal opublikowano bilans żmudnej pracy, z którego wynika niezbicie, że wegetarianie rzeczywiście żyją dłużej. Podobny wynik przyniosło również rozciągnięte na lata studium niemieckiego centrum badań nad rakiem w Heidelbergu już w 1991 r., choć znacznie mniejsza była liczba uczestników poddanych obserwacji. Już wtedy okazało się, że na raka zapada o 40% mniej wegetarian, aniżeli zjadaczy mięsa. Według studium epidemiologów brytyjskich liczba zgonów jaroszy, jest o 20% mniejsza, aniżeli w porównawczej grupie mięsożernych. źródło: BMJ 1996;313:775-779 (28 September) Pełny tekst artykułu ze strony British Medical Journal Pozdrawiam serdecznie

oldspirit:
"Właściwie zaplanowana dieta wegańska i inne typy diet wegetariańskich są odpowiednie na wszystkich etapach życia, włączając w to okres ciąży, karmienia piersią, niemowlęctwa, dzieciństwa i okresu dojrzewania." - Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne i Dietetycy Kanady "Stanowisko na temat diet wegetariańskich" (2003)
No tak - właściwie zaplanowana. Poza tym powiem OldSpiricie, że nie mam już więcej argumentów :) Oprócz różnych pokarmów roślinnych jadam rybki i drób, a gdy czasem zjem trochę czerwonego mięsa (np. na jakiejś fajnej imprezce), to nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia :) A tak poza tym, to piję, palę i używam - ważne, aby zachować umiar - jak ze wszystkim :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ja od jakiegoś czasu sporadycznie wcinam rybki. Przez okres dziesięciu lat nie jadłem jakiegokolwiek mięsa, ale kilka lat temu - wczasy nad morzem... :) Od tego czasu sporadycznie rybkę zjem :)Także nie mam wyrzutów sumienia. Ci, którzy nazywają ludzi odżywiających się również mięsem - trupojadami są wg mnie fanatykami ideologii, ale to zdarza się często w wieku dorastania. Nastolatek łatwo popada w skrajność. Ukryć się jednak nie da, że spożywanie mięsa w takich ilościach jak to obecnie ma miejsce prowadzi do zmniejszenia się produkcji podstawowej żywności dla ludzi biednych. Poniżej przedstawiam dowody, kolejne dane, które wskazują, że warto propagować wegetarianizm, w odpowiedni sposób oczywiście - wszędzie, gdzie się tylko da. "Ponieważ dieta bogata w produkty zwierzęce nie jest odpowiednim celem polityki dotyczącej zdrowia publicznego, to nie stanowi ona mądrej strategii rozwoju. Stwarza ona zależność od importu żywności i może poszerzyć lukę pomiędzy bogatymi a biednymi. Mimo to dziesiątki średnio zamożnych krajów importują pasze dla zwierząt. (por. raport Worldwatch Institute - Durning i Brough, 1992, s 75). Cytowany wyżej raport dokumentuje powyższe stwierdzenia danymi z wielu krajów, jak np.: - Tajwanu, który zwiększył konsumpcję mięsa i jaj na głowę sześciokrotnie od 1950 do 1990 r., co zmusiło ten kraj do zwiększenia rocznego zużycia zboża ze 170 do 390 kg na głowę. Jednocześnie Tajwan z eksportera zboża stał się jego importerem; w 1990 tylko na paszę zużywał 74% wszystkich zbóż; - w ZSRR od 1950 r. spożycie mięsa potroiło się, zaś wskutek zwiększania ilości zbóż w paszy import tylko zbóż wyniósł w 1990 r. 24 mln ton; zwierzęta hodowlane zjadały 3-krotnie więcej zbóż niż obywatele radzieccy... - dane z większości przebadanych krajów Trzeciego Świata wykazują, że proces przestawiania się ze zbóż dla ludzi na zboża na pasze trwa. Bliższa analiza prowadzi do ogólnego wniosku, że popyt na mięso wśród bogatych zmniejsza produkcję podstawowej żywności dla biednych (Durning i Brough). [za: dr Jacek J. Nowak] Jak to jest w przypadku Polski? Opublikowane zaś w 1989 r. dane są wstrząsające. Promocja spożywania produktów zwierzęcych i intensywny rozwój hodowli, forsowany po 1970 r., kosztował nasz kraj, obok skażenia wód i gleb, około 21 miliardów dolarów USA wydanych tylko w latach 1971-80 na import tylko zbóż i pasz (zob. Kolbusz, 1989, s. 20-21).
dr Jacek J. Nowak:
Czyż to nie ironia losu, że za tak astronomiczną kwotę, porównywalną jedynie z całkowitym zadłużeniem Polski wraz z odsetkami (!!!), średniej wielkości cywilizowany kraj Europy zafundował sobie nie tylko ogromny rozwój chorób cywilizacyjnych na tle nadmiernego spożycia cholesterolu i białka zwierzęcego, ale także jedną z podstawowych przyczyn głębokiego kryzysu gospodarczego? Bo gdyby jeszcze ten import zbóż i pasz był niezbędny... Przecież Polska przed II wojną światową potrafiła wyżywić swoich mieszkańców w ogóle bez importu zbóż i pasz (a jeszcze z niewielkim eksportem), zaś skala chorób cywilizacyjnych była nieznaczna...
Konsekwencje mięsno-nabiałowego odżywiania się zanalizowali obszernie już w 1981 r. uczeni zrzeszeni w American Association for the Advancement of Science (AAAS) stwierdzając, że zmiany w naszych zwyczajach żywieniowych mogą przynieść istotnie dobroczynne efekty we wszystkim, poczynając od ziemi, wody, zużycia paliw, aż po koszty utrzymania, wskaźniki bezrobocia czy bilans handlu zagranicznego (zob. rozwinięcie tego wniosku w sprawozdaniu Proper, 1981). Nic dodać, nic ująć w stosunku do przypadku Polski... Konsekwencje te wszechstronnie rozwija i dokumentuje Akers (1983). Tylko w roku 1990 zużyto około 743 mln ton zbóż do spasania zwierząt hodowlanych, gdy jednocześnie głodowało lub było chronicznie niedożywionych 786 mln osób! (zob. Ikonowicz i Milewski, 1993). Przy czym nie dotyczą te dane tylko produkcji zboża w Ameryce czy innych krajach o wysokiej konsumpcji produktów mięsno-nabiałowych. Jak ujawnia raport Worldwatch Institute: David Barkin z Autonomous Metropolitan University w Mexico City wraz z dwoma kolegami z USA przebadali rozwój rolnictwa w 24 krajach rozwijających się. W 13 z nich znaleźli oni bezsporne dowody na to, że farmerzy przestawiali się ze zbóż stanowiących pożywienie dla ludzi, na zboża na pasze (zob. Durning i Brough, 1992, s. 76). W skali zaś światowej tylko w latach 1945-1990 zdegradowane zostało aż 679 mln ha ziemi tylko wskutek nadmiernego wypasu, zaś z 579 mln ha zniszczonych lasów większość została zamieniona na pastwiska i uprawy paszowe (zob. Postel, 1994). Co groźniejsze, rocznie niszczymy nie 11 mln ha, jak szacowano w latach 80-tych, lecz 16-20 milionów ha lasów, jak wynika z analizy zdjęć satelitarnych NASA (zob. Zonnenfeld, 1993). Nic dziwnego, gdyż produkcja zwierzęca, dając około 10% żywności świata (zjadanej w olbrzymiej większości przez najbogatsze 25% ludności świata), zajmuje pod pastwiska i uprawy paszowe około 80% światowych (a w USA 95%) użytków rolnych (zob. Proper, 1981 i Nowak, 1996). Wynika to z obiektywnych faktów technologicznych, jak m. in. ten, że aby uzyskać 1 kg białka zwierzęcego, trzeba dostarczyć od 6 do 17 kg białka w paszy. Nie dziwi więc też tak olbrzymia presja na lasy, glebę (konieczność uzyskiwania olbrzymich ilości paszy wymusza chemizację i mechanizację), wzrastające zużycie wody, znaczne przyczynianie się do zmian klimatycznych (efekt samego niszczenia lasów ocenia się na 20-procentowy "wkład" do ocieplenia klimatu, dochodzi to tego efekt spalania paliw kopalnych, a także emisja metanu i tlenków azotu) i niszczenia biologicznej różnorodności. Dokumentacja uwarunkowań technologicznych produkcji zwierzęcej i ich konsekwencje przedstawione są zwłaszcza w pracach: Akers 1983; Moore-Lappe 1982; Pimentel et. al. 1975; Pimentel i Hall, red., 1989; Cows 1991; Nowak 1993, Passing 1980." ŹRÓDŁA (Literatura): Akers K. (1983): A Vegetarian Handbook, G.P. Putnam's Sons, New York. Brody J.E. (1990): Huge Study of Diet Indicts Fat and Meat, "The New York Times", May 8. Brown L.R. et al. (1992): State of the World 1992. A Worldwatch Institute Report on Progress Toward Sustainable Society, Norton & Co., New York - London. Cows (1991): Cows and Climates, "Science", nr 5012. Durning A.T. i H.B. Brough (1992): Reforming the Livestock Economy, w: Brown et al. (1992) State of the World 1992. A Worldwatch Institute Report..., W.W. Norton & Co., New York, s 66-82. Firmhofer R. (1994): Świat nieoswojony, "Wiedza i Życie" nr 8 (dodatek "Wiedza i Człowiek"). Giovannucci E. i in. (1993): A prospective study of dietary fat and risk of prostate cancer, "J. of the National Cancer Institute" Vol. 85. Goldsmith J. (1995): Pułapka, Wyd. Tygodnika "Solidarność", Warszawa. Górny M. (1992): Ekofilozofia rolnictwa, EKOLAND i Wyd. CEEW, Krosno. Kolbusz F. (1989): Społeczno-ekonomiczne problemy rozwoju rolnictwa w Polsce, PWN, Warszawa. Moore-Lappe F. (1982): Diet for a Small Planet, Ballantine Books, New York. Nowak J.J. (1993): Ekologiczne, ekonomiczne i społeczne aspekty rolniczej produkcji żywności w odniesieniu do jej walorów zdrowotnych (Zarys problematyki), w: Produkcja żywności o podwyższonych walorach zdrowotnych. Materiały z konferencji, Instytut Medycyny Wsi, Lublin, s. 39-45. Nowak J.J. (1993a): Nauka i praktyka a ekorozwój. Przesłanki skuteczności, referat na I World Congress of Universalism, 15-20 August, Warsaw). Nowak J.J. (1996): Niedoceniane czynniki, decydujące o niszczeniu lub ochronie środowiska naturalnego (referat na VI Forum Ekologiczne, Lublin 1996), "Zielone Brygady" nr 8. Passing (1980): Passing the climate buck, "Science News" No. 1, s. 4-5. Physicians (1991): The New Four Food Groups (raport Physicians Committee for Responsible Medicine, Washington), w: "PCRM Update", May-June. Pimentel D. i in. (1975): Energy and Land Constraints in Food Protein Production, "Science", 21 November. Pimentel D. i C.W. Hall, ed. (1989): Food and Natural Resources, Academic Press, New York. Position (1980): Position Paper on the vegetarian approach to eating (ADA Reports), "Journal of American Dietetic Association", Vol. 77, July. Position (1988): Position of The American Dietetic Association: Vegetarian Diets (ADA Reports), "J. of Amer. Diet. Assoc." No. 3, March. Postel S. (1994): Carrying Capacity: Earth's Bottom Line, w: Brown R.L. et al.: State of the World 1994. A Worldwatch Institute Report. Proper (1981): Proper diet saves lives, land, oil..., "Science News", 17 January (Sprawozdanie z sesji AAAS - American Association for the Advancement of Science - nt. "National Impacts of Recommended Dietary Changes"), s. 39-40. Red (1991): Red meat and cancer, "The World Book Health & Medical Annual 1992". Chicago (Streszczenie wyników badań Harvard University's School of Public Health), s. 255. Sugarman C. i M. Gladwell (1991): U.S. Drops New Food Chart; Meat, Dairy Groups Press Agriculture Dept., "The Washington Post" April 27. Vines G. (1990): China's long march to longevity, "New Scientist" 8 Dec. (Streszczenie wyników największych, medyczno-żywieniowych badań epidemiologicznych). Zheng i in. (1993): A cohort study of smoking, alcohol consumption and dietary factors for pancreatic cancer, "Cancer Causes and Control" vol. 4 (5), s. 477-82. Zonnenveld L. (1993): Universalism, Metaphilosophy of Ultimate Concern (referat, ze zdjęciami satelitarnymi NASA, na I World Congress of Universalism, 15-20 August, Warsaw). _____________________ Cytaty pochodzą z posłowia dr Jacka J. Nowaka odnośnie jednego rozdziału (pt NOWE CZTERY GRUPY POKARMÓW) większego opracowania pt. WEGETARIANIZM -SPOSÓB NA ŻYCIE autorstwa Adama Stawnego. NOWE CZTERY GRUPY POKARMÓW to opracowanie Komitetu Lekarzy na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej (Washington, D. C.) (The New Four Food Groups tłum. Barbara Prawdzic-Horbaczewska i Krzysztof Romanowski posłowie dr Jacek J. Nowak)

Jak kraj się rozwija i z biednego staje się bogatszy, to ludzie "zachłystują" się mięsem. Coś mi się wydaje, że ostatnio w krajach rozwiniętych spożycie mięsa spada. Gorzej będzie, jak coraz bogatsi Chińczycy zaczną spożywać więcej mięsa zamiast ryżu.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Chinczycy to jedza dostatecznie miesa, ale beda jaja jak hindusi zaczna zrec swoje swiete krowy... * Wtedy moze glupi zachod zacznie trawe przezuwac.

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 143
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.