|
|
Podsumowanie filmu dokumentalnego na temat problemu z seksualnym molestowaniem nieletnich w Kościele katolickim.
Film Dokumentalny „Holy Water-Gate:The Sex Abuse Crisis in the Catholic Church”
Producent, Scenarzysta, Reżyser i Narrator: Mary Healy-Conlon
Nakręcony przy współpracy:
SBS-TV, Australia
CBC Network, Canada
RTSI Televisione Svizerre, Szwajcaria
Film jest próbą podsumowania historii ukrywania problemu z pedofilią wśród księży w USA przez hierarchię kościelną.
Mary Healy-Conlon zainteresowała się tematem gdy została asystentką prawnika prowadzącego proces 37 ofiar księżej pedofilii przeciw diecezji Rhode Island, o krycie i ochronę sprawców. Podjęła następnie, z własnej już inicjatywy, śledzenie podobnych spraw gdzie indziej.
Film jest przeplatanką rozmów z ofiarami, fragmentów doniesień mediów oraz wywiadów z biskupem - przedstawicielem hierarchii kościelnej, byłym księdzem-pedofilem, księdzem-ekspertem prawnikiem i dziennikarzem, który pierwszy zaczął zajmować się tą kwestią.
Jason Berry, dziennikarz, w 1985 zgromadził wystarczającą ilość materiałów do nagłośnienia problemu pedofilii wśród księży katolickich. Żadna z gazet „mainstream” nie chciała jednak o tym słyszeć, tak że opublikował swą relację w paru pokątnych tygodnikach. W latach 90-tych wydał 2 książki na temat pedofilii w Kościele i jej krycia przez hierarchów. Sporadyczne artykuły w prasie, pojawiające się po nielicznych nagłośnionych skandalach, były kwitowane przez oficjalnych przedstawicieli Kościoła jako rzadkie aberacje, mimo że hierarchia była w posiadaniu raportów i analiz wskazujących na prawdziwe rozmiary problemu. Dopiero w 2002 „Boston Globe” zaczął publikować mocne artykuły otwarcie piętnujące podejście hierarchii kościelnej do pedofilii wśród księży.
Interesującym faktem jest, że większość ofiar wywodzi się z fanatycznie katolickich rodzin, których życie koncentrowało się wokół religii i Kościoła i którzy są jego opoką wśród wiernych. Trudno przypuścić, by ludzie z takim rodowodem występowali przeciw Kościołowi dla trywialnych powodów, lub zysku.
Przez długie lata hierarchia kościelna stosowała skutecznie politykę krycia pedofili w sutannach, których parafianie oskarżali o molestowanie seksualne dzieci. Jeśli skargi były dostatecznie głośne i uporczywe, przenoszono ich do innej parafii, a ofiary zbywano obietnicami trzymania winnych zdala od dzieci, zastraszano, lub kupowano ich milczenie za pieniądze. Władze świeckie, i policja współpracowały często w kryciu sprawców. Jeden z rozmówców, były ksiądz-pedofil, we wczesnych latach 80 zgwałcił 2 chłopców w swej podmiejskiej daczy. Ofiary złożyły doniesienie na policji, która sporządziła odpowiedni raport. Komendant skontaktował się natychmiast z diecezją w Chicago, skąd przysłano 2 księży, by zajęli się sprawą. Raport o przestępstwie zniknął bez śladu, rodzicom obiecano, że ksiądz zostanie ukarany i na tym się skończyło. Został on w rzeczy samej skierowany na 6-miesięczne „leczenie” w jednym z największych seminariów duchownych w USA, St Mary Lake koło Chicago. Po skończeniu „kuracji” „zaliczył” 6 parafii, gdzie dalej molestował dzieci, po czym mianowano go kapelanem młodzieży (podkr moje, A.Cat), aż wreszcie sam doszedł do wniosku, że nie może dalej kontynuować i zrzucił sutannę. O seminarium powiedział, że działa w nim liczny krąg aktywnych homoseksualnie kleryków, który jest tolerowany przez władze kościelne, pod warunkiem zachowania dyskrecji. Mniej liczni pedofile pozostają „niezrzeszeni” i są również do pewnego stopnia tolerowani, tak długo jak ograniczają się do ofiar 14-o i więcej letnich, i nie dadzą się złapać. Zakończył stwierdzeniem, że księża nie mogą się rozmnażać „naturalnie”, ofiary pedofilii same często stają się pedofilami i w ten sposób się „mnożą”, a Kościół jest dla nich naturalnym środowiskiem. Sam nigdy nie był karany, dzięki ochronie hierarchii, mimo że laik może dostać wyrok do 20 lat więzienia za molestowanie dzieci.
Innym rozmówcą był młody ksiądz, który sam był molestowany jako dziecko przez innego księdza. Opisał szczegółowo metody swego prześladowcy, nacisk psychiczny i pranie mózgu których doświadczył. Nie mógł wyjawić przestępstwa przed wyświęceniem, gdyż władze kościelne odmówiłyby mu święceń. Kiedy wreszcie zdecydował się przemówić, został pozwany przed sąd kanoniczny pod zarzutem działania na szkodę Kościoła i szargania jego prestiżu.
Już jednak w latach 80 niektóre ofiary księżej pedofilii zdobyły się na tyle odwagi, by pozwać Kościół do sądu w procesach cywilnych. Zaniepokojona tym hierarchia nakazała zbadanie problemu ojcu Thomas’owi Doyle, kościelnemu ekspertowi prawa, pracownikowi Ambasady Watykańskiej w USA w latach 1981-86. Wraz z innym ekspertem, księdzem-psychologiem, opracował on raport o rozmiarach molestowania nieletnich przez kler w Ameryce. Wykrył, że problem jest wszechobecny i szeroko rozpowszechniony. W konkluzji zalecił natychmiastowe zawieszanie w czynnościach oskarżanych księży i zwrócił uwagę, że prawo wymaga, by Kościół powiadamiał policję o każdym oskarżeniu, a także że zaniedbanie tego może narazić Kościół na procesy z powództwa cywilnego. Po złożeniu raportu dostał telefon od jednego z biskupów, że raport zostaje odłożony na półkę. Wkrótce potem wypowiedziano mu umowę o pracę z Ambasadą Watykanu. Udało mu się zdobyć stanowisko kapelana wojskowego sił powietrznych USA, gdzie był stosunkowo bezpieczny. Mimo, że na początku kariery był bardzo konserwatywny, pod wpływem swych doświadczeń zmienił zdanie i stał się otwartym i głośnym obrońcą ofiar księży pedofilów i zwolennikiem otwartości i uczciwości hierarchii wobec molestowania dzieci przez kler. Wystąpił jako świadek/ekspert przed 12 sądami przysięgłych, w rozprawach o ochronę pedofili przez biskupów. Otwarcie, przed kamerą stwierdził, że jego raport został zignorowany, gdyż biskupi obawiali się utraty władzy i prestiżu. W rezultacie został po cichu usunięty ze stanowiska kapelana lotnictwa wcześniej w tym roku.
Ofiary kościelnej pedofilii prawie zawsze zwracały się ze skargą do hierarchii kościelnej, spodziewając się zrozumienia i pomocy. Reakcja zwierzchności kościelnej była jednak zupełnie odmienna od oczekiwanej. Nagminne były próby wmawiania ofiarom, że same były w jakiś sposób winne, naciski na wycofanie skargi na policji, jeśli taka została złożona i nakazy utrzymywania sprawy w tajemnicy. Wszyscy poszkodowani zgodnie utrzymują, że dla władz kościelnych najważniejsza była ochrona księży-winowajców i interesu Kościoła, a nie zadośćuczynienie ofiarom. Przytłaczająca większość poszkodowanych ulegała kościelnym naciskom i zadowalała się obietnicami ukarania winnych, oraz niewielką z reguły kompensatą pieniężną, przyznaną pod warunkiem niepowiadomienia o skandalu policji, czy mediów. Dla bardzo nielicznych było to zadowalające. W latach 90-tych, po publikacji kilku książek o pedofilii w Kościele katolickim, telewizja nadała kilka programów na ten temat i wywiady z ofiarami. To zachęciło innych poszkodowanych do przerwania zmowy milczenia, a wreszcie do nawiązania kontaktu z innymi ofiarami i założenia organizacji walczących o zadośćuczynienie i zmianę nastawienia Kościoła do problemu. Media doszły wreszcie, w roku 2000, do wniosku, że ujawnianie kościelnych skandali sprzedaje gazety i temat stał się modny. Ich uwaga skoncentrowała się na zwierzchniku Krk w USA, bostońskim kardynale Bernardzie Law, w którego diecezji ujawniono dużą liczbę skandali pedofilskich, których sprawcy nie tylko nie zostali ukarani, ale dalej molestowali dzieci w parafiach, do których ich przenoszono. Mimo to biskupi wciąż udawali, że wszystko jest w porządku. W szczytowym okresie gorączki medialnej, w roku 2002 odbył się okresowy zjazd biskupów w Dallas w Teksasie. Rozmiary skandalu i oburzenie opinii publicznej były takie, że purpuraci nie byli w stanie ich dłużej ignorować. Uchwalili Kartę Postępowania, zawierającą zasady załatwiania skarg o pedofilię oraz powołali komisję złożoną z laickich współpracowników Kościoła, na czele z gubernatorem Keating’iem, która miała nadzorować jej wprowadzenie w życie. Kardynał Law, który przez długi czas odmawiał ustąpienia, złożył rezygnację i wydawało się, że Kościół wreszcie zaczął traktować uczciwie swe zobowiązania wobec wiernych. Tymczasem gorączka medialna opadła i następny zjazd biskupów, zaledwie pół roku później nie był już tak uważnie śledzony i powszechnie reportowany. Na zjeździe tym zmieniono pod naciskiem Watykanu Kartę Postępowania, rozwadniając znacznie jej zalecenia wobec księży pedofilów. Praca Komisji Nadzorczej napotkała na poważne trudności. Jej przewodniczący, gubernator Keating, oskarżył biskupów o wtrącanie się w jej działalność, a wreszcie określił publicznie niektórych biskupów jako „Mafię”, po czym złożył rezygnację. W odpowiedzi Kościół rozpętał na niego nagonkę, oskarżając go o zdradę małżeńską i nieuczestnictwo w niedzielnych mszach, co podkopało jego poparcie wsród co nabożniejszych wyborców.
Wszystkie konferencje biskupów są bacznie śledzone z zewnątrz przez przedstawicieli ofiar molestowania. W miarę rozwadniania sankcji przeciw pedofilom ich publiczne wypowiedzi stają się coraz ostrzejsze. Ostatnio jeden z rzeczników stwierdził: „Molestowanie nieletnich przez katolickich księży jest problemem globalnym. Jest wyrazem nie tylko seksu, ale także poczucia władzy, jej nadużywania w duszpasterstwie i arogancji władzy wśród hierarchii”. Inny powiedział: „Nic się nie zmieni, dopóki społeczność ofiar nie spotka się twarzą w twarz z następnym papieżem (podkreślenie moje, A.Cat), w celu podjęcia właściwego dialogu”.
Mimo istnienia Karty Postępowania i Komisji Nadzorczej niewiele się w praktyce zmieniło. W dalszym ciągu ofiary pedofilów w sutannach i ich rodziny są zastraszane. Grozi się im procesami o zniesławienie, sądowymi nakazami milczenia (gag order). Niektórzy zatrudnieni przez Kościół adwokaci straszą rodziców przeciw-procesami (counter suits) o zaniedbanie obowiązków rodzicielskich !!!! (podkreślenie moje, A.Cat), gdyż nie ustrzegli swych dzieci przed molestacją!! Kościół najczęściej kontynuuje walkę w sądach przeciw odszkodowaniom, nawet jeśli oskarżony ksiądz pedofil przyznał się do winy i otrzymał wyrok.
Pod naciskiem opinii publicznej biskupi nakazali przeprowadzenie powszechnej ankiety dla ustalenia rozmiarów problemu. Wykryła ona 4392 księży pedofilów i 10667 ofiar. Nie opublikowała nazwisk przestępców, ani liczby i nazwisk biskupów ograniczających się do przenoszenia takich księży do innej parafii.
Jeden z rozmówców narratorki, następca kardynała Law w Bostonie, kardynał Francis George, w odpowiedzi na pytanie czemu nawet jeden głośny, jednoznaczny głos potępienia księży pedofili i ich krycia przez władze kościelne nie odezwał się wśród biskupów i czemu purpuraci wydają się tak obojętni na los ofiar odpowiedział że „Bóg to naprawi”…….
|