Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Element scalający model wszystkiego
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 4

Postanowiłem podzielić się z Wami opowiadaniem, które napisałem zawierając w nim mój pogląd (wiedzę z innych planów) odnośnie Dusz i duchowych istot. Możecie napisać - co o tym wszystkim sądzicie? - Witaj Gradomirze! - Witaj stary przyjacielu, czymże zaaferujesz mnie tym razem? Ziąb na zewnątrz straszliwy, chętnie przycupnę przy twym przemiłym kominku i zakosztuję wykwintnego specjału, którym ostatnio mnie uraczyłeś. - Hmm, nie wiem czy ciebie to zainteresuje zważywszy na twoje poglądy, jednak uważam, iż dokument, który dziwnym zbiegiem okoliczności trafił w moje ręce jest niezmiernie istotnym elementem, który być może scali wszystkie cząstki tej wielkiej układanki zwanej Modelem Wszystkiego... - Oho! Już poczułem się wstępnie zainteresowany. - Dobrze, że jesteś rozbawiony, widzę, że troski dnia codziennego nie zdołały pozbawić cię dobrego samopoczucia. - Jak zwykle wykazałeś się precyzją odnośnie mego emocjonalnego stanu, czegoż jednak innego można spodziewać się po światowej sławy psychologu? - Och, Gradomirze darujmy sobie tę zbędną protekcjonalność, jestem dziś szczerze zafrasowany, jeszcze nie zdążyłem zebrać wszystkich myśli po zapoznaniu się z tym materiałem. Dobrze, że mamy chwilkę, herbatka gotowa, pozwól, że odczytam ci ten dokument, jestem bardzo ciekaw jakie jest twoje zdanie w związku z zawartymi weń treściami w kontekście tego, skąd pochodzi i w jaki sposób go otrzymałem. Otóż dokument ten jest listem, powstałym stosunkowo niedawno, w naszym, XXI wieku. Sama treść dokumentu nie jest sensacyjna, gdyż temu podobne informacje można znaleźć w literaturze New Age. Natomiast, co się tyczy okoliczności w jakich powstał oraz osoby autora, cóż, tutaj mamy do czynienia chyba z największą sensacją w historii ludzkości. - Czyżbyś wreszcie zrealizował marzenie swego życia, czcigodny Gotfrydzie? Zamieniam się przeto w słuch, teraz jestem już nie tylko wstępnie zainteresowany, ale wprost płonę z ciekawości – na cóż tym razem się natknąłeś, niestrudzony eksploratorze przepastnych bibliotek, miłośniku unikatowych manuskryptów, dokumentów i czego tam jeszcze... - Wyobraź sobie, że oto natknąłem się na postać, która z pewnością tobie wydałaby się bardzo osobliwa. Chodzi o pewnego członka straży domowej królewskiego Domu Stewartów. Nie będę referował wszystkich szczególików, być może w swoim czasie napiszę książkę, gdzie dokładnie krok po kroku przedstawię tę dość zawiłą historię. - Hmm. Czyż chodzi może o Szlachecką Straż Domową Królewskiego Domu Stuartów założoną w roku 1692 w St Germain-en-Laye ? - Otóż to, otóż to poczciwy Gradomirze. - Jeśli tak, to sprawa już na początku zdradza pewien ślad, który jest co najmniej dla mnie tajemniczy. Prowadzi on bowiem - między innymi - do pism wnuczki Henryka VIII, która od roku 1568 była przez dziewiętnaście lat niechcianym więźniem królowej Elżbiety I i po procesie o zdradę stanu została ścięta w 1586, a także do zapisków ostatniego króla Anglii z dynastii Stuartów, Jakuba II. Obydwie postaci zawarły w swych pismach iście frapujące kwestie i aż dziw bierze, że teksty o tak doniosłych treściach nie zostały ukazane odpowiednio szerokiemu gronu opinii publicznej. No tak, o tym także nie omieszkam napomknąć. Twój bystry umysł Gradomirze od zaraz zwietrzył ślad - jak widzę - i muszę przyznać, że okoliczności zdobycia przeze ze mnie wzmiankowanego dokumentu mają poniekąd związek z osobami wielu znamienitych, historycznych postaci i nie chodzi tu jedynie o Mary, Królową Szkotów oraz Jakuba II... - Zaczynaj więc Gotfrydzie, nie pozwól mi czekać... - Tak więc ów człowiek z Królewskiego Domu Stuartów, zwrócił się do mnie jako znanego badacza manuskryptów wywodzących się z Dworu Smoka powstałego w Egipcie pod patronatem kapłana-księcia Ankhfh-khonsu około 2170 roku p.n.e o wyrażenie swojej opinii odnośnie autentyczności domniemanego, starożytnego woluminu, którego był właścicielem. Po dość długich, żmudnych badaniach doszedłem do wniosku, iż artefakt ten w istocie pochodzi z okresu i miejsca, które to od kilkudziesięciu lat stanowią dla mnie źródło moich dociekań. Ten dziwny jegomość, kontent wielce z wyników moich badań zaproponował mi spotkanie z kimś, kto rzucił zupełnie nowe światło na nieco wcześniejsze wyniki mych poszukiwań. Odnosiły się one do pewnej specyficznej sprawy związanej z prawdziwie wyjątkową, genealogiczną linią monarszą króla Dawida, będącą jednym z kluczowych elementów rodowodu Świętego Graala. - Hmmm, rodowód Graala, czyli linia prowadząca z Septymanii przez męską linię Merowingów do Królów Rybaków, Jezusa i Marii Magdaleny... - Otóż to. Byłem zszokowany, bowiem ten zacny człowiek wykazał, że linia tak zwanych smoczych rodów nie wygasła, została zachowana do dziś... Dzięki zaaranżowanemu spotkaniu poznałem jeszcze kogoś, osobistość bardzo ważną w kręgach watykańskich, która dostarczyła mi dowodów na to, iż autorem wspomnianego listu jest nie kto inny jak Piotr Rzymski, czyli obecnie sprawujący swój pontyfikat papież! - W takim razie jestem niezmiernie ciekaw cóż zawarł on w tym tekście i dlaczego jest on nikomu nieznany? - List ten był zapieczętowany i sekretnie strzeżony, adresat nigdy go nie otrzymał. Treść listu jest taka, że po prostu nikt nie uwierzy w papieskie autorstwo tego tekstu... Oto ona: Zatrzymaj się, wstrzymaj oddech na chwilkę. Pomyśl o swoich najskrytszych marzeniach, one wciąż w Tobie tkwią, wciąż powołujesz je do istnienia. Pozwól im przeniknąć Cię na wskroś... Spróbuj wznieść się nad to wszystko co wokół, nad codzienność, nad znój, nad szarość, nad ludzką radość i smutek, nad materię, nad określenia i nazywanie. Spróbuj znaleźć siebie, tego Ci życzę. To nie takie proste, jednak gdy już do siebie dojdziesz zapewne przyznasz, że dość zadowalający to stan. Dość miły, przyjemny. Teraz wsłuchaj się w dźwięki Mike'a Oldfielda, które zawarł w czymś co nazwał „The Essentials” Wsłuchuj się i daj ponieść opowieści. Zapewniam, że poniżej przytoczone informacje pochodzą z absolutnie wiarygodnego źródła - gdyby było inaczej – nie zaprzątałbym Twojej głowy. Narodziny. Czy można wyobrazić sobie narodziny istoty, która pochodzi z Macierzystego wymiaru? Z Wymiaru Stwórców? Czym będzie dla Ciebie Miejsce, które spowite jest zupełnie odmienną od tego, co znamy materią/energią? TAM nie istnieją jakiekolwiek odpowiedniki ziemskich, czy jakichkolwiek innych, planetarnych, czy innowymiarowych przestrzeni. Chodzi o pierwotność, początek, a tam właśnie powołują NAS do istnienia. Wyłaniamy się MY, nasze jestestwa, nasze Prawdziwości. Chcesz nazywać te pierwotne pierwiastki Duszami? Niech będzie. Zapraszam do zabawy w karkołomność opisów słownych, jakikolwiek piękny język, jakkolwiek barwny i budzący fascynację wśród największych erudytów i tzw. "mistrzów słowa" nie odda trafności, prawdy, która wibruje w Macierzy. Chcesz tę Macierz nazwać Niebem? Niech będzie... "Krąg", czy też "kolistość" - geometryczna forma, która w olbrzymim przybliżeniu (jakoś to trzeba opisać) przydaje naszemu wyobrażeniu sposobu gromadzenia się "Dusz" z Rodziny celem powołania następnego Jestestwa do Istnienia. "Wszechbarwy" i "dźwięki", których nie znacie, wibrujące wokół i wszędzie, nasycające i wypełniające wszystko, przenikające, ISTOTNE. Zanurzeni Stwórcy pośród "kolorów" i "dźwięków", odrębni, wyraźni, odmienni od nasycenia i przestrzeni, utkani z uczuć, uczuciami tchnący celem kreacji. Wstęgi, smugi, wiązki i szerokie pasma, krągłe, puszyste, a także płaskie, zróżnicowane - coś na kształt wirujących szybciej lub wolniej w różnych kierunkach, lecz w końcu zbieżnych w jednym punkcie kolorowych energii o wszelakich kształtach i natężeniu - to ciepłe uczucia, każde innej "barwy", odmiennej wibracji, odpowiadające zróżnicowaniu każdej Duszy z osobna. "Energie" te układają się w jednym punkcie, łącząc się, "tańczą" wespół zjednoczone w idealnej harmonii, nie ma tu pojęcia dysonansu, zakłócenia. Z owego zjednoczenia kształtuje się wieczna forma w rubinowej barwie i wrzecionowatym kształcie - esencja osobowości utkana z ogromu różnorodnych, ciepłych uczuć Stwórców. Właśnie rodzi się kolejny Stwórca, jedyny rodzaj istoty zdolnej i wyposażonej w możliwość powołania z innymi - jej podobnymi - do istnienia kolejnego Stworzyciela. Powstaje Młoda Dusza, wokół rubinowej na kształt jaja formy tworzone są symetrycznie ułożone systemy kolorowych energii pierścieni, niewypełnione jeszcze, lecz już gotowe do wypełnienia. Sześć różnobarwnych pierścieni bez odcienia czerni okalają rubinową formę, stając się częścią Istoty. Tak wyglądają Dusze tzw. Młode. Dusze Stare, których garstka jedynie na Ziemi, posiadają tylko trzy pierścienie, te Istoty nie mają możliwości generowania energii nienawiści, czyli skrajnej, negatywnej mocy. Akceptujesz swoje jestestwo? Podobasz się sobie bez ubrania, którym są - ciało i gęste, zabezpieczające energie? Macierz i Wszechświaty. Macierz/Niebo - potężna struktura energetyczna - CENTRUM, a wokół niego - centrycznie rozmieszczone sześćdziesiąt trzy Wszechświaty powołane do Egzystencji przez Stwórców. Każdy z Wszechświatów zawiera w sobie niepoliczalną dla naszych ludzkich umysłów wielość zróżnicowanych poziomów, planów, światów i zamieszkujących je istot. Od tak zwanej „materii" ku energii o wielkim bogactwie zróżnicowania wibracji. Dlaczego od "tak zwanej materii"? Materia bowiem to nic innego jak energia, z tym, że wibrująca na odpowiednim poziomie wibracji, dającej wypadkową optymalnie stężonych fluktuacji, nienamierzalnych przez ludzkie receptory, zmysły. Warunki egzystencji w Macierzy? Odpoczynek, odpoczynek, odpoczynek i zabawa - zachwyt i uniesienie, oczekiwanie - czasem nic więcej ponad... Inne wybory to odpoczynek i praca, lub tylko praca, będąca źródłem radości, formą odpoczynku, trochę smutku i nostalgii, delikatne to, ale jeszcze... Głównie można streścić to wszystko jednym słowem - r a d o ś ć, ciepłe uczucia, a także planowanie oraz w niektórych przypadkach smutek, dość przejmujący lecz przemijający... Dalej w tany. Mkniesz "tunelem" zupełnie nieświadomy... Przybyłeś gdzieś i jesteś zdany całkowicie na istoty, które zostały powołane do istnienia przez Tobie podobnych, istoty, które nie wiedzą kim tak naprawdę jesteś, istoty, które na kształt pracownic pszczelich nie są świadome istnienia człowieka, który podbiera miód, tak samo owi Opiekunowie Wcieleniowego Systemu - potężna cywilizacja - nie jest świadoma Twojego pochodzenia i statusu, wykonuje pracę, która jest dla nich źródłem radości i tylko to się liczy. Z własnej woli wypełniają swoje powołanie. Ich świadomości są dalece potężniejsze od świadomości umysłów ludzkich. Cóż, kolej rzeczy, naturalne prawa Wszechświatów, Macierzy... Ci pierwsi, protoplaści, Tobie podobni, lecz PRASTARZY - nie odbywali podróży, nie istniała taka potrzeba. Działo się to w czasach, które sam Bóg wspomina z zakłopotaniem, bo dobrze już nie pamięta kiedy to było... Przejawienie się potrzeb przeciwstawnego bieguna rozwoju, w Macierzy zwanego dysonansem - zmieniła wiele. Poczekalnia. Jesteś we Wszechświecie, jednym z sześćdziesięciu trzech, nieświadomy, bezwolny, chroniony przez prawo Macierzy, jednak oddalony... Jak to często bywa z prawami? Jakimikolwiek? Wiesz dobrze, umyśle człowieczy, cóż dopiero Stwórcy powołujący do istnienia z radości i przynależnej nagrody swe dziecię i zsyłający je w miejsce, które nie jest całkowicie bezpieczne. Oni wiedzą najlepiej. Ci bowiem z Macierzy, którzy postanowili rozwijać się bardzo swobodnie, popadli w pułapkę chaotyczności, co wzbudziło pragnienia przeciwstawne do pierwotnych. Odeszli więc, wybierając sobie na swą siedzibę sześć Wszechświatów spośród sześćdziesięciu trzech istniejących dotąd. Trafiłeś właśnie do jednego z tych sześciu. Dobry, czy zły "traf"? Czym jest dobro, a czym zło? Czy one istnieją pierwotnie? W pierwotności? Upierasz się, że wtórność może mieć wpływ na pierwotność? Niech będzie... Ale jesteś właśnie tu. Nieważne czy to było ustalone, jesteś tu. Witamy. Szatnia i zejście. W co Cię ubierzemy o Duszo, o Stwórco? Stworzyliśmy Ogrody (Wszechświaty), należy więc ubrać Cię i zabezpieczyć zgodnie z konkretnie panującymi warunkami i wybrać Ci miejsce, by ubranie Twe zapewniło Ci plon obfity. Ubranie/narzędzia - nazwij to jak chcesz, odziać się należy - to nieodzowne. Twoje ubranie to istna osobliwość we Wszechświatach. Wyobraź sobie, że forma, która przygotowywana jest dla Ciebie (ciało ludzkie) musi być wyposażona w odpowiednią maszynerię energetyczną, by móc Cię - taką subtelność, niezmierną osobliwość, całkowicie niezrozumiałą dla "Bogów" Wszechświatów, którzy nie są świadomi swej służby wobec Ciebie - "zamontować" w to energetyczne cudo myśli efektu rozwoju ewolucyjnego. Cóż tam się nie znajduje!! Centra mocy, energetyczne przetworniki, pomosty i generatory, systemy komunikacji, odbiorniki i nadajniki, krystaliczne osobliwości, systemy zabezpieczeń, konstrukcje przepływowe i poborowe, przekaźnikowe, miejsca w które można "zaszczepić" aż sześć istot, które wyewoluowały w procesie założonego w Macierzy programu Ewolucji po to, by odpowiednio zabezpieczyć Twój sen i pobór specjalnej siły, po którą zostałeś przysłany. Dodatkowo jeszcze masz do swej dyspozycji odpowiednią ilość opiekunów duchowych, dostosowaną do swego niebiańskiego statusu, a także Anioła, który pokaże Ci dalszą drogę jeśli uporządkujesz, oczyścisz przestrzeń, którą stworzyłeś. Gdy cała ta maszyneria jest już gotowa (około 3-4 miesiąc życia płodu) - zostajesz ułożony do snu w tej skomplikowanej, energetycznej maszynerii. Chcesz to nazwać wcieleniem? Niech będzie... Niektórzy zwą to zejściem. O ironio! A do narodzin jeszcze całe sześć miesięcy!! Do narodzin wtórnych oczywiście. Pobór. Podczas Twego snu następuje pobór mocy skrajnych (mniej skrajne zaczynasz pobierać jeszcze w łonie matki) . Istnieją dwie moce, podobnie jak istnieją dwa bieguny rozwoju. Pobór to egzystencja człowiecza w warunkach w których się ten człowiek narodził. Równie dobrze mógł narodzić się zupełnie gdzie indziej, nie na Ziemi. W takim wypadku nie byłby człowiekiem. Człowieczeństwo to tylko forma, zasobnik, piękne opakowanie. Najważniejsze są warunki w jakich TY śpisz pobierając skrajne energie. Warunki te zależą od rodzaju mocy (energii skrajnej), którą wchłaniasz. Będzie to albo miłość, albo nienawiść, najczęściej jednak zbierasz i jedno, i drugie, a Twa przyszłość zależeć będzie od tego – czego więcej zbierzesz. Niestety - znajdujesz się w jednym z tych "nieszczęsnych" sześciu Wszechświatów. Twoja Rodzina to prawdziwi ryzykanci, a nawet desperaci, ale też Istoty, które bardzo poważnie traktują sprawę rozwoju Macierzy. Dlatego tutaj jesteś... Chodzi o rozwój, ciągłą ekspansję, ruch. Można odpoczywać miliony lat, miliardy, całe eony, w końcu jednak zatęsknisz... Moce skrajne. Plus i minus, moc pozytywna i negatywna, miłość i nienawiść, dwa kierunki rozwoju. Buntujesz się na wieść, iż można rozwijać się w wartościach negatywnych? Pobierając nienawiść także potężnieć, lecz na osi minus? To jednak prowadzi do zachwiania równowagi, nienawiść jest zbyt ciężką energią, jej wypełnienie, treść jest o wiele gęstsza. To tak jak porównać złoto z ołowiem. Dwa tej samej wielkości kawałki tychże metali, lecz ciężar różny. Podobnie będzie z miłością i nienawiścią. Dwie potęgi, dwie skrajności, jedna służy budowaniu, druga niszczeniu. Gorąco miliarda Słońc i skumulowane zimno całej czarnej przestrzeni wszystkich Wszechświatów. Jest zbyt wiele nienawiści w sześciu Wszechświatach, co wpłynęło na powstanie ryzyka ich utraty, a co najważniejsze - utraty wielu Dusz. Wypełnienie skrajnych mocy. Zadowolenie, przyjemność, pogodność i życzliwość, spokój i piękno, poczucie bezpieczeństwa, odbieranie szacunku i doceniania, uśmiech i zdrowa troska i wreszcie radość - oto składniki miłości. Dziwi Cię, że miłość można utkać z takich wartości? Masz inne zdanie na ten temat? Postrzegasz to inaczej? Jesteś pewny, że sprawy mają się zupełnie odmiennie? Całe Niebo szanuje Twoje przekonania, co nie zmienia prawdy, że miłość tworzy się w oparciu o interakcje z innymi istotami i całym środowiskiem, a tworzy ją kumulacja wielu ciepłych uczuć, które powstają właśnie podczas kontaktu ze środowiskiem. Człowiek potencjalnie jest największym dawcą tychże uczuć dla innego człowieka. Żaden inny element środowiska nie ma możliwości dać tyle co człowiek. Jesteście splecieni z różnorakich energii. Stanowicie największy dar dla Duszy, którą nosicie i dla innych Dusz śpiących w innych ludziach, a także dla wszelkich innych duchowych i "materialnych" istot. Cel. „Po co tutaj jestem? W jakim celu to wszystko?” Wyobraź sobie, że jako Dusza Młoda, która dopiero co została utkana z różnych ciepłych uczuć emanujących z bliskich Tobie Dusz – jesteś jak ludzkie niemowlę, niezdolne do świadomego kontaktu. Nie potrafisz się komunikować. A w koloniach wcieleniowych (przykładem może być Ziemia), dzięki interakcjom z otoczeniem w środowisku uzyskujesz zdolność komunikowania się, wymiany uczuć, informacji. To właśnie Miłość jest materiałem budulcowym, który zapewnia Ci uzyskanie wspomnianych zdolności, umiejętności, czy też narzędzi. Trywialne? Zbyt proste? Być może w pewnym momencie swego życia spostrzeżesz, że jego kwintesencja w gruncie rzeczy opiera się o prostotę. O co więc chodzi? To proste - jak zwykle – o Miłość. Niby proste, ale dlaczego takie trudne? Miłość? W tym Świecie? Miłość czyli - zadowolenie, przyjemność, pogodność i życzliwość, spokój i piękno, poczucie bezpieczeństwa, odbieranie szacunku i doceniania, uśmiech, zdrowa troska i wreszcie radość? Wszystko ładnie, pięknie. A co z nienawiścią? Skąd się bierze? Otóż to... Troszkę już było o tym powyżej. Tylko w sześciu Wszechświatach mamy do czynienia z zachwianiem równowagi, skąd się to wzięło? Dusze, które wybrały odmienny kierunek rozwoju wybrały na swoją siedzibę właśnie te sześć Wszechświatów. Szybko zorientowały się, że Dusz Młodych nie można tworzyć poza Macierzą, w jaki więc sposób pozyskać nowych „członków”? Skąd brać Dusze? Przecież należy powiększać swoje szeregi, budować cywilizację, rozprzestrzeniać się, przejąć resztę Wszechświatów... Każda Młoda Dusza posiada sześć systemów energii pierścieni. Trzy z górnego poziomu odpowiedzialne są za generowanie energii miłości i trzy z dolnego – odpowiedzialne za generowanie energii nienawiści. Okazało się, że gdy wypełnienie się systemów z dolnych poziomów nastąpi szybciej, przed wypełnieniem się systemów z poziomów górnych – taka Dusza nie może wrócić do Macierzy – trafia do nowopowstałej cywilizacji, zwanej Negatywną Cywilizacją Dusz. Negatywne Dusze dobrały się więc do systemów zabezpieczających Systemy Wcieleniowe i pozmieniały pewne wartości, zastępując je innymi. Taka modyfikacja wywołała zakłócenia w przyporządkowywaniu energii zabezpieczających, pomostowych, pomocniczych dla poszczególnych Dusz. Negatywne Dusze wpłynęły na cywilizacje opiekuńcze, duchowe w sposób zakłócający ich działanie. W koloniach wcieleniowych zaczęły pojawiać się zakłócenia, co w egzystencji ludzkiej objawiło się różnymi dysonansami, perturbacjami. Ścieżka pozyskiwania emocji pozytywnych została zakłócona. Jednostki ludzkie w obliczu powstałych zakłóceń zaczęły generować zbyt wiele negatywnych emocji - raj został utracony, droga do pozyskiwania nienawiści uzyskana. Myślokształty powstałe w wyniku generowania negatywnych emocji zaczęły układać się w płaszczyzny, poziomy, które były pierwszym elementem prowadzącym do wyewoluowania z tego materiału – pierwszych negatywnych cywilizacji duchowych (astralnych), które gdy już powstały, karmiły się negatywnymi fluktuacjami generowanymi przez jednostki z wcielonymi Duszami. Napędzające tryby machiny zwanej nienawiścią ruszyły z pełną parą... Wojny, mordy, gwałty, ucisk, cierpienie – oto efekty. Młode Dusze poczęły zasilać Negatywną Cywilizację, armię Lucyfera... Co dalej? Jeśli szaleńczy pęd nienawiści nie zostanie powstrzymany, to po upływie około tysiąca lat, gdy nadejdzie czas przejścia materialnych ciał do formy duchowej (astralnej) – powstaną Demony najwyższego poziomu. Doprowadzi to do przejęcia całego Wszechświata przez Negatywną Cywilizację Dusz (lub wszystkich sześciu, jeśli wszędzie tam będzie podobna sytuacja). Rada Nieba nie pozwoli na to, Wszechświat trzeba będzie „zwinąć” przedwcześnie, jeszcze przed okresem trwania naturalnego cyklu rozwojowego. To zbyt duża strata dla Pozytywnej Cywilizacji Dusz, zbyt duże opóźnienie w ekspansji. Nie po to budujemy Wszechświaty, by je przedwcześnie zamykać i tracić taką ilość Dusz. Program naprawczy. Bóg i inne Stare Dusze z Rady Głównej Nieba skonstruowały plan ratunkowy... Podjęto działania ukierunkowane na utrzymanie Wszechświata (i pozostałych sześciu) poprzez wcielenie całej Rady Głównej Nieba (prócz Duszy Boga) na jedną, małą planetkę zwaną Ziemią. Spośród tych wcielonych Dusz jest jedna, która poprowadzi tę bezprecedensową misję w historii wszystkiego i wszystkich. Informacje ujrzą świat dzienny. Ludzkość zostanie powiadomiona w swoim czasie o wszystkim. Przełom – rok 2012. Czasu nie zostało zbyt wiele, bądźmy dobrej myśli. - Papież słuchający muzyki tego Szkota Oldfielda? - A dlaczego nie? Uważasz, że podaje się nam wszystkie informacje dotyczące codzienności znamienitych postaci? - Hmm... No tak Godfrydzie. Jeśli tekst ten jest rzeczywiście autorstwa Piotra Rzymskiego, zaiste frapujący to zestaw informacji. Jesteś pewien, że to list pisany jego ręką? Bo jeśli nie, to w ignorancki sposób można nazwać to zlepkiem bełkotu w stylu New Age... - Jestem absolutnie pewien... - Ciekawi mnie skąd pochodzą te informacje? Z jakiego źródła czerpał papież? - Na to pytanie może odpowiedzieć tylko sam Piotr Rzymski... - No tak... Kiedy pojawi się publikacja? - Jak zwykle zachowujesz stałą gotowość do żartów, drogi Gradomirze... Dolać ci jeszcze tego wykwintnego rumu do herbatki? - Szczerze proszę o więcej. Jak zwykle u ciebie panuje iście idylliczna atmosfera. Czyżbyś zmienił coś w swoim kominku? Wydaje mi się obecnie jeszcze bardziej, że tak powiem... milutki? - Nic nie zmieniałem, natomiast rum jest wyższego gatunku, ma w sobie więcej mocy mości Gradomirze... - Och Godfrydzie, jesteś mistrzem empatii... - Oldfield jest na pewno Szkotem? Grube, płonące polana w kominku emanowały kojącym ciepłem otulając dwóch panów - w podeszłym wieku - skąpanych w czerwonawej poświacie... Pozdrawiam serdecznie old spirit

Cześć Myslałem, rozmyślałem itd... Któregoś razu wszedłem na górkę w Tatrach i pomyślałem sobie "Jaki ten Matrix cudowny choć tak brzydki". Innym razem pomyślałem "Piekło jest tutaj i to właśnie z piekła najwięcej nauk możemy zabrać". W między czasie tysiące innych mysli przez głowę przeszło. Kiedyś napisałem komuś, że gratuluję mu "zapięcia na ostatni guzik" swojego spojrzenia. Tobie również gratuluję. Czy to co napisałeś jest prawdziwe przekonamy się któregoś, nazwijmy to, dnia. Osobiście każdego dnia wiem więcej a zarazem mniej. Ładne to co napisałeś :) Pozdrawiam

no bez przesady, nie bede tego czytac... ;)

http://s2.bitefight.pl/c.php?uid=96178 - daj sie ugrysc [b]widze ze duzo ma nicka z przedrostkiem dark, to ja bede miala darkshit

za nim do konca dojde zapomne poczatku

http://s2.bitefight.pl/c.php?uid=96178 - daj sie ugrysc [b]widze ze duzo ma nicka z przedrostkiem dark, to ja bede miala darkshit
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 4
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.