|
|
„Stało się drugiego kwietnia”
W ciepły wiosenny wieczór- pokorny, skromny sam ,
Strudzony Pielgrzym wiata-u nieba stanšł bram
A tam mu już Piotr więty ciężkie wrota odmyka,
A tam go umiechnięty Pan Bóg na progu wita
A z ziemi bicie dzwonów głosi mu pożegnanie
Że aż u Bram Niebieskich słychać ich wołanie
Umiecha się Piotr-Słyszysz Panie jak mu grajš?
Nie chcš go przecie oddać, bardzo Go kochajš.
Dałe go tam na chwile, na kawałek drogi
A dla nich już bez niego wiat zimny i wrogi
Wycišgnšł Pan Bóg rękę-Chod, spocznij po drodze,
Bo się tam napracował i nacierpiał srodze.
Wiele po twej wędrówce dobra pozostało
Dałe ludziom miłoci i ciepła niemało.
Wyprostuj znów ramiona, piersiom daj wytchnienie,
Niechaj cię już opuci słaboć i cierpienie.
Pielgrzym się wyprostował, popatrzył zdumiony
Poczuł się znów silny jakby odmłodzony.
-Skoro mnie Panie Boże wezwałe do siebie
To masz tu pewnie dla mnie pracę pilna w Niebie.
Wszak nie na odpoczynek ,ni na próżnowanie
Wezwałe mnie do siebie Sprawiedliwy Panie.
Nie umiem Odpoczywać, nie umiem próżnować
Mogę znowu dla Ciebie jak dawniej pracować.
Tylko jeli pozwolisz, im zacznę od nowa
Chciałbym ja choć na chwilę zajrzeć do Krakowa
Pozwól mi Wadowice odwiedzić w milczeniu,
Daj raz na moje Tatry popatrzeć w skupieniu,
Bo dawno tam nie byłem, zajrzeć mi tam trzeba,
Bo tam mój dom pozostał, poczštek dla nieba
I umiechnšł się Pan Bóg- Id odwied swe strony,
A potem mam dla Ciebie pracę nieskończonš.
Duch Twój we wiat wyruszy by głosić po drogach
Że wszyscy należš do jednego Boga.
Aby nie zapomnieli możni tego wiata
Tego czego uczyłe przez te długie lata
Będziesz Patronem Prawdy....
|