|
|
Czy to możliwe?
................................................................................................................
Pewnej nocy , gdy zbliżał się ten upragniony czas , kobieta niła o narodzinach swego dziecka. Prze dziewięć miesięcy rozmawiała , piewała i przeżywała najradoniejszy okres w swoim życiu, dojrzałe macierzyństwo. Mniemała ,że tym razem nosi pod swym sercem córeczkę i w taki sposób dopełni się jej marzenie i oczekiwanie by ponownie tulić w swych ramionach dziecištko tym bardziej , że ksišdz był za pan brat z różdżkš.....jej płeć żeńskš przepowiedział.
niła kobieta mronš nocš.....narodziny dziecištka. Rozpromieniona w zachwycie , w oczekiwaniu nagle doznała zawodu , narodził się synek . Miał jasne jak len włoski i ciemnymi oczkami patrzał na swš matkę , ona we nie poczuła rozpacz, żal bo przecież głaskała i mówiła do swej córeczki jej imieniem. Nagle poczęła ni to we nie ni na jawie goršco modlić się, odczuła uczucia odrzuconego synka „ Boże mój ja nie chcę czuć rozczarowania , ja chcę kochać mojego synka, Boże mój zabierz ode mnie te uczucia, zastšp je miłociš , czułociš , tkliwociš ”...łkajšc we nie , obudziła się nocš przerażona kobieta, zaskoczona uczuciem rozpaczy , skulona w ciemnym pokoju zziębnięta modliła się , uczucia rozpaczy były tak silne , że do rana nie mogła spokojnie zasnšć .
Mijały kolejne dni , kobieta nie mogła już piewać , głaskała swe dziecię lecz groza snu tak niš wstrzšsnęła , że bała się samej siebie, swych uczuć. Jej uczucia były nijakie , przez kilka miesięcy rozmawiała z córeczkš ale wiedziała już ,że trzeciemu synkowi będzie piewać kołysanki.
Rankiem 6 grudnia 1999 roku obudziła się z bólem głowy , ból coraz bardziej się nasilał, momentami był nie do zniesienia. Szukajšc różnych dogodnych miejsc , jak widmo słaniajšc się na nogach przeżywała potworny ,ból. Bała się zażyć lek przeciwbólowy by nie uczynić krzywdy dziecku. Nie wytrzymała , ból był tętnišcy, rozrywajšcy momentami tępy , zażyła jednš po jakim czasie drugš tabletkę ale ból nie ustępował nawet na chwilkę.
Zaczęła się bać , dziecko było niespokojne . Nie mogła już wytrzymać ani chwili dłużej , dobiegała 18.00 Tego samego dnia kobieta znalazła się w szpitalu, pełna trwogi, cierpienia już go nawet nie czuła , strach o dziecištko był silniejszy. Gdybyż wiedziała , że to nie zwykły ból głowy a wysokie cinienie i zatrucie cišży natychmiast z rana zdecydowałaby o pomocy szpitalnej. Ale do rozwišzania pozostały dwa tygodnie , miała czas w taki sposób się uspakajała.
Sala porodowa, słyszy bicie tętna dziecka, jest spokojniejsza , cały czas myli swe, serce i ducha swego kieruje do Boga. Czas biegnie , nic się nie dzieje , cisza, ból głowy trwa. W tym momencie , w tej chwili dziecko wyrywa się na wiat , nasila się ból już nie tylko głowy. Jednak decyzja jest inna , nienaturalny poród......cięcie cesarskie - po raz trzeci. Już nieważne jak, nieistotne - ja chcę by moje dziecko zdrowe przyszło na wiat ...” Boże słyszysz mnie ? proszę ja pragnę mojego synka ” woła w myli , całš swš duszš kobieta.
Teraz sala operacyjna , oszołomiona ale spokojna kobieta cierpliwie znosi nakłucie w kręgosłup i leżšc czeka , wiadomie czeka ! W tym momencie lekarz przecina powłoki brzuszne i ciemno....ciemno z bólu , przeszywa jš ostry ból....krzyczy. Słyszy spokojny głos lekarza....” Ona nie jest znieczulona, wszystko czuje ” Kobieta jest w panice, chce wstawać ale nogi leżš jak kłody drewna , czuje się bezsilna .....pozostało cierpienie , nie ma wyjcia , nie ma żadnego wyboru. Lekarz anestezjolog rozkłada bezradnie ręce mówišc„ nic na to już nie poradzę ” Widzi kobieta przerażone twarze wokół siebie , lecz jej myl mimo bólu , szarpania, rwania, szczypania , pieczenia-sięga dziecka jeszcze w jej łonie.
Nadchodzi moment gdy położna mówi kobiecie „ będziemy rodzić” i w tej chwili kładzie się kobiecie na piersi , przygniatajšc jš tak silnie , że trudno jej oddychać. Czuje bolenie jak ręce lekarza wchodzš w jej wnętrze, palcami jak grabiami podbiera dziecko , już nie krzyczy , nie ma sił, jęczy i modli się by nadszedł już koniec. Nagle jej ciało podrywa się do góry, dziecko zostało wyrwane z jej brzucha , czuje że zemdleje , słabo jej ale nie słyszy płaczu dziecka. Dochodzi jš głos „ ma pani synka” . Nie płakała , ani jednej łzy nie uroniła – nie miała sił ze strachu, bólu, lęku o dziecko, lecz teraz ...łzy same płynš. Słyszšc płacz synka , cicho , resztkami sił pyta się „ jakie ma włoski ? ” Nie słyszy odpowiedzi, tylko pytanie ....” ma pani dzieci ? jakie miały włoski”
Ledwie dosłyszalnym głosem mówi „ ciemne” , jeszcze raz powtarza „ chłopcy majš ciemne włoski ” bo sama siebie ledwie słyszy. Ten ma „ jasne jak len” kto odpowiada ....w tej chwili ból jest nieważny, kobieta płacze i Bogu dziękuje za synka, tego wynionego.
Cudowna z najcudowniejszych chwil, ten moment gdy kto kładzie jej synka na matczynš pier widzi jego oczka ciemne oczka– wpatrujš się w niš i czekajš . Kobieta wie na co czeka nowe życie , boli ale stara się przysunšć blisko twarz swojš do główki synka i szepce mu do uszka „ czekałam włanie na ciebie, kocham cię , to ja twoja mama ” i zaraz zanosi podziękowania serca swego „ Boże mój , dziękuję za ten dar , za synka ”
Mokra twarz od łez, cierpienie miesza się z nieopisanš radociš, miłociš , szczęciem.
Nie istnieje ból, nie ma cierpienia – kobieta czuje tylko miłoć.
................................................................................................................
|