| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Kuźnia w mózgu | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7 |
|
Wileokrotnie medytując na piździawie zauważyłem , że nie odczuwam zimna , gdy koncentruje się na obiekcie medytacji. Ubrany byłem skromnie a wiał mocny wiatr z deszczem , był październik. Gdy to pierwszy raz zauważyłem byłem zdumiony. Przełączałem sutramę ( koncentrację ) z obiektu medytacji na swe jestestwo i nie odczuwałem zimna , zwężając swój umysł na obiekt medytaacji. Gdy natomiast "wyłączałem" się i przechodziłem w stan czuwania czułem miliony igiełek wbijających się w ciało , zamarzałem. W medytacji natomiast było ciepło. Intrygowała mnie tylko jedna rzecz - byłem pewien , że ciało naprawdę zamarza , pomimo iż tego nie czułem zimna , jednak po powrocie do domu nie odczuwałem skutków wychłodzenia organizmu i nie złapałem przeziębienia. I tu byłem zdziwiony.
Stosunkowo niedawno dowiedziałem się o specjalnych konkursach urządzonach przez mnichów w Tybecie. Polegać one miały na suszeniu mokrych szmat znajdujących się na plecach medytującego , w ujemnych temreraturach. Odbywać się miały wyścigi , którego zwycięzca pierwszy wysuszał (sic!) swoją szmatę poprzez zwiększanie temperatury ciła poprzez medytacje właśnie.I wtedy skojarzyłem ten fakt ze swoimi obserwacjami - faktycznie , zwiększałem temperaturę ciała. Zastanawia mnie w jaki sposób praca mózgu pobudza ciało do wytwarzania ciepła? I dlaczego ? Może ktoś z was slyszał o tym zjawisku i wtajemniczony jest w szczegóły ?
|
|
|
Bardzo ciekawe co piszesz, ale to żadna nowość- po prostu skupiając swój umysł na czymś innym receptory w mózgu przełączaja się w większości na inne, przez samego siebie wytypowane zadanie!!! Prostym przykładem, w którym nie potrzebna jest żadna medytacja jest gryzienie drewienka, podczas gdy ktoś wyciąga Ci zadrę, czy tam inny przedmiot.... Tak mi się przynajmniej wydaje. Medytacja natomiast napewno pomaga ten stan wykorzystywać w większym procencie!!!! Co do suszenia odzieży poprzez ciało jest to możliwe i wykorzystywane, nawet bez naszej wiedzy, niekiedy kończy się to samozapłonem ciała po latach!!!
|
|
|
Jak by człowiek wykorzystywał 100% swojego mózgu to mógłbyś nawet latać :)
|
|
|
Te konkursy są naprawde cool, to jest mięcy innymi topienie śniegu na czas. tzn. kładzie się taki delikwent na śniegu i poprzez podgrzanie swojego ciała ma stopić śnieg.
Nie odczuwasz zimna. Zauważ, gdzie odczuwa się zimno, na ciele czy w mózgu, to samo jest z bólem, nie odczuwamy go na ciele tylko w mózgu, tak mniej więcej działają różne sugestie hipnotyczne o znieczuleniu, poprostu, wyłącza się ośrodek odpowiedzialny za ból.
nara.
|
|
|
Widze Winter, że zajmujesz się medytacją na poważnie. Ja nie jestem wtajemnieczony i nie znam się na tym kompletnie. Fascynuje mnie natomiast to co wyprawiają ludzie,którzy opanowali w znacznym stopniu technikę koncentracji. Ty medytujesz na piździawie, inni chodzą po szkle, czy przebijają sobie brzuch włócznią. To że ciało przestaje reagować na zagrożenie to jeszcze nic nadzwyczajnego, po prostu mózg wyłączył receptory. Natomiast brak uszkodzeń tkanki, czy innych efektów ubocznych to jest dla mnie fenomen, a każde wyjaśnienie jest chyba bilższe filozofii niż nauce(chociaż wielu i filozofię uważa za naukę). O tych zawodach mnichów nie słyszałem, ale są cool jak trafnie zauważył capman. Martwi mnie tylko ten ewentualny samozapłon po latach, ale cóż taki los sportowców.Mohamed Ali również ciężko przypłacił zdrowiem swoje popisy.
|
|
|
Co do braku uszkodzeń tkanek podczas takich wynalazków, jak chodzenie po rozżarzonych węglach, przekłuwanie sobie pyska tysiącem igieł (jak niektórzy derwisze) czy innych tym podobnych, to jest kilka teorii i ja mam też swoją, którą chętnie Wam przedstawię. :)
Otóż według mnie, transmisja bodźców nerwowych nie odbywa się wyłącznie w jedną stronę, jak sądzono. (wyłączam bodźce efektorowe - jak np. rozkaz mózgu wykonania jakiejś czynności). Chodzi o to, że na poxiomie nieświadomym, niejako "mechanicznym", nie tylko dobieramy sygnały z zewnątrz (np. ból, temperatura, rodzaj powierzchni), ale także wciąż wysyłamy do zakończeń nerwowych mnóstwo sygnałów reagujących. Jest to swoiste sprzężenie zwrotne. Np. reakcja na nagłe ciepło - gwałtowne cofnięcie dłoni. To samo być może dzieje się na poziomie tkankowym. Np. uszkodzenie błon komórkowych na dużej przestrzeni - czyli uszkodzenie tkanki - owocuje małym krwotokiem, który ma za zadanie dostarczenie płytek krwi do odbudowania tkanki. A co się dzieje, gdy uda nam się zaingerować w to sprzężenie zwrotne i np. "zmusimy" nasze ciało by NIE odebrało sygnału o "awarii" ? Uszkodzenie tkanki pozostanie, ale krew nie napłynie. Owszem, z punktu widzenia bilogii, jest to szkodliwe, gdyż nie dostarczając z krwią materiału regenerującego, ani limfocytów, ryzykujemy dalsze uszkodzenia i zakażenie, ale... ale PANUJEMY nad odruchami ciała na poziomie elementarnym. Przydałoby się nauczyć żołnierzy takiej prany...
A co do łażenia po węglach, to od dawna wiadomo, jakie zjawisko fizyczne temu pomaga !! Proponuję rozgrzać do czerwoności metalową płytę kuchenki elektrycznej, a potem strząsnąć na nią kilka kropel wody z mokrej dłoni... ;)))
[%sig%]
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |