Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
OBE nie dla nas?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 12

W sieci znalazłem tekst , z którym się niestety muszę zgodzić. NIestety, bo moje nadzieje na wyjście z ciała legły w gruzach i to nie dla tego , że list próbuje demaskować rzekome kłamstwo OBE, ale że traktuje o OBE ze stanowiska praktykanta raja-yogi systemu , dzięki któremu przeżyłem wiele paranormalnch zjawisk poza samym OBE. NIe iem jak odbiorą to inni użytkownicy forum , ale proszę o przeczytanie całego listu i wyciągnięcie wniosków. "... Wyjście z ciała jest jednym z czynników ubocznych tzw. rozwoju duchowego !, a nie jakis czwiczen czy nawet relaksacji ! Dążenie do wyjścia z ciała, nie będąc do tego przygotowanych duchowo jest niebezpieczne i może spowodować co najwyżej cofnięcie się w rozwoju. Ludzkość utraciła tą naturalną zdolność pod wpływem właśnie takiego cofnięcia się. My żyjąc w czasach potężnego materializmu powinniśmy wystrzegać się takich "podróży" bardziej aniżeli ludzie średniowiecza czy starożytności - a nawet pośród nich takie "podróże" zaliczane były do żadkości. Większość z tych wszystkich ludzi, którzy krzyczą na inecie i w książkach o swoich makabrycznych doświadczeniach nie wiedzą do końca jaką krzywdę sobie wyrządzają i namawiają innych do takiego precederu. Wyjście z ciała to poważna sprawa, często wogóle się o tym nie mówi - chyba tylko po to, aby złapać ofiarę na chaczyk. Czytając wiele wypowiedzi ludzi z grup i wogólę dochodzę do wniosku, że ludzi ci czynią to albo z nudów albo z ciekawości poznania nieznanego. Są tak ogarnięci myślą o wyjściu, że nie dostrzegają makabrycznych doznań, jakie im przy tym towarzyszą i z których to są dumni. Nie mówi się głośno o niebezpieczeństwach. Najbardzij zabawne jest to, że wiekszość opisów tzw. OBEnie jest wcale OBE'em. Ludziska nie odróżniają podróży astralnych od podróży mentalnych, eterycznych i innych - wlewając je wszystkie do jednego worka z napisem : obe lub astral. W rzeczywistości większość tych podróży to podróże mentalne. Dla przykładu. Zamknij oczy i "wyobraź" sobie, że wisisz nad lampą nad sufitem i spoglądasz w dół. Silnie wyobraź sobie realne warunki i otoczenia na jakie będziesz spoglądał z sufitu na podłogę, jak będziesz widział samego siebie z góry itd.. - czy to oznacza, że masz wyjśćie ? tak mentalne ! podczas "amoku" sennego lub brutalnie wywołanej medytacji wiekszość takich doznań pochodzi z chęci przeżywania takich doznań oraz kierowania swoich myśli w miejsca, które podświadomie kojarzą nam się z astralem. Tzw. motyw z podnoszeniem nogi, wstawaniem z łóżka będąc w półsnie itd. to próby wysuwania swego ciała eterycznego, a nie astralnego. Jakoś nie bierze się pod uwagę relacji tych, którzy naprawdę mieli podróż astralną. Przemilcza się fakt, iż ludzie mówią o widzeniu całym ciałem, we wszystkich kierunkach, że widzą dźwięki, całkiem innej konstrukcji przestrzeni, odmiennym posterzeganiem siebie i całego otoczenia i wiele innych aspektów bardzo różniących się od popularnej wizji podróży astralnych. Wszystko to wskazuje na próbę nadania temu zjawisku opacznej wiedzy i błędnych pojęć. Przecież człowiek, który naprawdę potrafi świadomie opuszczać swe ciało jest nadczłowiekiem. Wszystko wie, wszystko słyszy itd. Wiedzę czerpie bezpośrednio z absolutu ! Jakoś nikt ze znanych mi osobistości, które krzyczą o swoich dokonaniach nie zasługuje na miano oświeconej istoty. I tu leży cały problem. Ludziom wmawia się, że to nic trudnego, że to łatwe - bo istotnie jest to łatwe - tylko że nie jest tym żadna podróż, lecz próba kolejnego zamachu na odrodzenie duchowe ludzkości. Nikt nie pozwolił by nam na to, aby tego typu wiedza była rozpowszechniana w środkach masowego przekazu. Dzisiaj próbuje się zatuszować podróż astralną łącząc ją z aspektami podróży mentalnej wyprodukowanej przez podświadomość ogarniętą wiarą w prostotę i łatwość oderwania się od ciała. Rzeczywistość wygląda niestety mniej smacznie. Na prawdziwą i bezpieczną podróż astralną stać było tylko wielkich mędrców i wtajemniczonych. Lata ciężkich trudów i wyrzeczeń oraz podnoszenie własnych wibracji. Silne związanie z universum, przyrodą i przestrzeganie praw Kreacji. Lata oczyszczania siebie z błędnych odziedziczonych "kodów" oraz niszczenie blokad mentalnych. Żaden z tych wielkich nie wymuszał wyrzucania siebie z ciała, a jedynie kontrolował naturalny proces wychodzenia na zewnątrz pod wpływem wewnętrznej potrzeby, a nie zachcianek umysłu. Ludzie ci, żyli w czasach i otoczeniu mniej materlialistycznym i nie spędzali czasu w taki sposób w jaki czyni się obecnie - więc logicznie myśląc - nam jeszcze dalej do ich doskonałości - ale o tym jakoś się nie mówi ...... W dzisiejszych czasach pełno jest różnych książek, seminariów i kursów wychodzenia z ciała. Jeśli realnie było by to prawdziwe obe - mielibyśmy na Ziemi RAJ ! Bowiem jednostki takie były by w stanie wpływać na poszczególne myślokształty wykreowane nie tylko przez poszczególne istoty, ale i także całe narody. Mało to jest dzisiaj takich "oświeconych" wariatów, sekciarzy i innych ? Ilu ma problemy nerwicowe i lęki na punkcie rozluźniania się. Ludziom się wydaje, że jak przez 4 tysiące lat niszczono ich duchowość, to teraz w roczek czy dwa odrobią wszystkie zaległości i pujdą prosto do nieba ;). Wielu czyni sobie w ten sposób wielką krzywdę. Dzisiejsze zablokowanie pewnych organów w mózgu, a które to dotyczą bezpośrednio postrzegania nadzmysłowego, jest wynikiem wielu manipulacji - nie tylko tych negatywnych. Manipulacje takie miały także za zadanie chronić nas ludzi przed nami samymi ! Magowie "lewej ścieżki", "czarna magia", nekromancja, wampiryzm, niszczenie niematerii i wiele innych - to nic innego jak realia dawnych czasów - czasów kiedy to ewolucja ludzkiej moralności nie szła w parze z ewolucją materii organicznej. Nasz świat uległ by zagładzie szybciej aniżeli w przypadku wojny jądrowej - gdyby tak łatwo można było dosięgnąć niematerii. Wszystko to zostało zablokowane - i dobrze !!! To wielki dar - ponieważ gwarantuje on, że ten, który dotrze już do końca ścieżki rozwoju duchowego i w naturalny sposób dane mu będzie m.in. podróżowanie astralne - to ktoś, kto na pewno jest "oświecony" i działa w służbie człowieczeństwa, a nie ku jej upadkowi. To gwarancja, że nie spotka nas krzywda od strony niematerii ! To gwarancja, że mówi PRAWDĘ ! Obecnie nie ma takiej możliwości, aby ktoś nie dojrzały - "nie oświecony" mógł swobodnie i ŚWIADOMIE przemierzać astral i podglądać sobie np. co ktoś tam robi lub czerpać wiedzę z absolutu ! Nie tędy droga !!! Prawdziwi jogini mówią, że joga to nie ćwiczenia i wygibasy - to ćwiczenie ducha (np. radża joga - joga królewska). Większość późniejszych systemów jogi, które wmawiają, że poprzez takie wygibasy można doznać objawienia są parodią prawdziwej jogi !!! To nic innego jak skupienie uwagi poszukiwacza prawdy na nieistotnych czynnikach takich jak zręczność ciała fizycznego. Zręczność ta oraz wytrzymałość na bół, tempertaury, trucizny i inne jest wynikiem rozwoju ducha, a nie odwrotnie ! To że ktoś potrafi na prawdę podróżować astralnie to wynik jego rozwoju duchowego, a nie przeczytania książki z zestawem ćwiczeń i innych ;) Ludzie dzisiejszych czasów wszystko dostają łatwo, wydarzenia wokół nich nastają szybko itd. Myśli się, że samo łatwo przyjdą im sprawy związane z rozwojem duchowym - wielu się zawodzi i nie chce przyjąć do wiadomości, że dane im będzie czekać wiele lat a nawet żywotów aby osiągnąć to, co ich niecierpliwość i gorączkowość im nakazuje. Jesteśmy rozpieszczani od dzieciństwa i tak na prawdę niewielu wie z jakim trudem inni dochodzili do tego o czym opisują w swych zapomnianych i niepopularnych książkach. Niepopularnych - ponieważ nie obiecują cudów i realnie rzucają czytelnikowi prawdziwy obraz rzeczywistości nie karmiąć go mrzonkami i ułudą szybkiego sukscesu. Tak samo jak wzrok i słuch jest wynikiem rozwoju ciała fizycznego, a te jest wynikiem rozwoju duchowego, tak samo i postrzeganie ponadzmysłowe jest wynikiem rozwoju duchowego, którego nie można przeskoczyć, aby moć doznać niematerii. Tak samo jak ślepemu nie opowie się o pieknie wiosennej łąki tak samo i nieprzygotowanemu człowiekowi nie uda się zasmakować niematerii. Oboje będą sądzić, że widzą, lecz obraz będzie tworzył się w ich ciele mentalnym - nie zasmakują naprawdę tego, o czym marzą. Ślepy do tego stopnia będzie wyobrażał sobie łąkę (na swój sposób oczywiście - ponieważ wcześniej wogóle jej nie widział), że nawet zacznie czuć jej zapach, a śmiałek podróży astralnych będzie podlegał ułudzie własnej podświadomości, która odbierać będzie wrażenia pochodzące z ciała mentalnego. Tak samo jak niektóre sny potrafią być bardzo rzeczywiste i sensowne tak samo i większość nieprawdziwych podróży może okazać się równie rzeczywista. Niestety - zabawa nawet w zwiedzanie własnej mentalności może okazać się niebezpieczna dla świeżo upieczonego śmiałka. Dlatego właśnie hipnotyzer nie zawsze mówi prawdę swojemu pacjentowi - aby go nie szokować. Nasz system obronny sam, w naturalny sposób blokuje informacje zawarte w ciele mentalnym przed dostaniem się ich do świadomości. Np. nieprzyjemne i tragiczne wydarzenia są wypierane ze świadomości. Niektóre baaaaaardzo tragiczne lub niebezpieczne sprawy pochodzenia egzystencialnego są szybko wymazywane ze świadomości, a nawet jeśli jesteśmy świadkami czegoś tragicznego o podłożu egzystnecialnym - wogóle tego nie dostrzegamy. Mam oczywiście na myśli niematerialne obserwacje - chociaż czasami nawet w świecie fizyczym występują takie objawy wypierania rzeczywistości. Nasz mózg sprytnie chowa przed nami sprawy, których poznanie zabiło by naszą stabilność psychiczną. Nie robi on tego ze złych powodów - tylko "rozumie", że tryb życia i błędna wiedza, którą łykamy z otoczenia nie pozwala nam na bezkonfliktowe poznanie pewnych spraw. Żyjemy pod takim kloszem. Jeśli człowiek mógł by swobodnie pamiętać poprzednie żywota lub widział energie potężniejsze od niego o tysiące razy, zobaczył by czym naprawdę jest materia i doświadczył by jej rozpadanie się.... to psychika człowieka uległa by samodestrukcji bez odpowiedniego przygotowania. To tak jakby ludziom wszem i wobec ogłosić, że od 5 tys. lat stanowimi rasę niewolników istot z systemu B.Centauri, i właśnie postanowiono nas unicestwić - i to nawet nasze duchowe formy. - To tylko dość naiwny przykład, a stopień paniki i tak byłby o niebo mniejszy od tego o czym mówiłem powyżej. Po prostu, kiedy mielibyśmy świadomość duchową, realnie bylibyśmy świadomi swego jestestwa i rzeczywistości jaka nas otacza - o wiele bardziej bylibyśmy podatni na wszystkie zjawiska zachodzące w dosłownie każdym rejonie wszechświata. O większości tych zjawisk nie mamy pojęcia, a dotyczą one bezpośrednio aspektów egzystencialnych całego universum, którego jesteśmy częścią. Mielibyśmy do czynienia z duchami tak potężnymi i nieżadko tak "złymi", że nie wytrzymalibyśmy takiej presji całego widzianego wówczas universum. Każdy przejaw funkcjonowania tego organizmu odczuwalibyśmy w samym sobie. Tak jak teraz wystawiając się na promienie Słoneczne czujemy jak pali się nam skóra, tak wówczas czulibyśmy ten żar w sobie - nie w sensie fizycznym ale jako odczucie zabarwione odpowiednimi wibracjami. Tutaj właśnie dochodzimy do sedna podróży astralnych. Bowiem silne jednostki, które mogą sobie na to pozwolić opisują świat całkiem odmienny od postrzegania zmysłowego. Każde ciało fizyczne ma swój odpowiednik w niematerii. Dla przykładu - jak wygląda np. roślina róży w astralu. Tzn. Jak jest ona widziana przez istotę astralną. My dzisiaj robiąc zdjęcie aury odbieramy jedynie fizyczny odpowiednik ciała astralnego. Fizyczny, ponieważ zachodzi konwersja całego ciała astralnego na jego odpowiednik możliwy do przyswojenia przez zmysł wzroku. To tak samo, jakbyśmy ślepcowi przekonwertowali kolory łąki, których on nie widzi na ... zapachy. To tak jakbyśmy człowiekowi, który nigdy nie zasmakował mokrości wody próbowali mu ją doznać malując przed nim obraz fal morskich - na ile człowiek ten poczuł by wówczas mokrość wody ?.. Ktoś, kto podróżuje astralnie nie widzi otoczenia to jak my materii. Patrząc na roślinę nie widzi on łodyk, kolorów, a jedynie (AŻ) jej formę możliwą do opisania jako coś, co tworzy się w naszym sercu patrząc na daną roślinę. Podróżując w ciału astralnym odbieramy UCZUCIA i ODCZUCIA. Np. Inne odczucie budzi się w nas patrząc na ścianę pomalowaną na czerwono, a inne na scianę błękitną. Inne odczucie budzi się w nas, kiedy wyobrażamy sobie lwa, a inne łabędzia. Ciało astralne związane jest z ciałem fizycznym w czakramie serca. Dlatego serce jest siedzibą uczuć, a wszystko to, co odbieramy ciałem astralnym to odczucia. Sfera astralna we wszechświecie jest kolejną płaszczyzna czy też wymiarem wibracji. Kiedy w naszym świecie fundamentalnymi cząsteczkami są fizyczne cząsteczki - w tamtym świecie takimi elementami są "cząsteczki odczuć". Trudno to sobie wyobrazić ;) Człowiek realnie podróżujący astralnie widzi całe otoczenie odczuciowo. Od razu widzi gniew, od razu prześwietla cechy wszystkich istot, a istoty te odbiera na zasadzie tworzących się obrazów zagęszczeń materii astralnej. Zabawne są niektóre wyimaginowane opisy astralnych podróży polegające na siedzeniu sobie na krześle i patrzeniu na swoje ciało i inne tego typu, prubujące nawiązać ciało astralne do typowego zachowania ciała fizycznego. Nie jest możliwe widzenie, słyszenie i wogóle postrzeganie w astralu na zasadzie zmysłów i wyobrażeń fizycznech ponieważ ciało astralne nie posiada oczu, uszu, nie porusza się nogami itd. Większość relacji z OBE właśnie tak wygląda - to żałosne ! Cokolwiek by to nie było na pewno nie jest to podróż astralna. Nie można w ten sposób mylić tak ważnych pojęć. Skoro ktoś mówi o widzeniu samego siebie opisując otoczenie w sposób ludzki - zmysłowy - na pewno nie osiągnął astrala - co najwyżej wysunęła mu się świadomość - a to jest bardzo niebezpieczne !!! Miejsce świadomości jest w ciele fizycznym, a nie poza. Wszelkie odchyły to choroba psychiczna !!! Wcale się nie dziwię, że media namawiają do podróży świadomości nazywając to podróżami astralnymi. W ten oto sposób można szybko nabawić się schizofrenii - bowiem wyrzucając swoją świadomość na zewnątrz nie jesteśmy w pełni świadomi realnego otoczenia -tym bardziej im częściej to praktykujemy - do tego stopnia, że możemy nie rozpoznawać samych siebie lub uważać się za kogoś innego. Wielu ludzi zasmakowało wyjścia świadomości i nic dobrego z tego nie maja. Maja za to wewnętrzny rozstrój spowodowany zaburzeniem pracy świadomości. Jeśli pragniemy sobie "polatać" powinniśmy użyć od tego celu c. astralnego - jednak aby do niego świadomie zasiąść należy się lat praktyk. Tylko kandydat na stałego bywalca szpitala psychiatrycznego ryzykowałby desynchronizację układu świadomość-ciało fizyczne. Nie bez powodu człowiek tym doskonalszy im bardziej świadomość związana jest z ciałem. Nie oznacza to wcale materializmu, bowiem świadomość to nie nasze JA. Nasze JA może dalej się rozwijać i odbierać wrażenia z niematerii, a świadomość jest aspektem organizacji i świadomości bycia indywiduum dla naszego ciała fizycznego - nie można mu tego odbierać !..." Pozdrawiam ! Sanchon. -------------------------------------------------------------------------------- "

Przeczytałem tam jeszcze, żę OBE występuje naturalnie na starość. jest to podobno "...przezywanie swiadomego OBE na starosc (co jest po prostu wynikiem dojrzalosci ludzi)..." No i co ? Wielu ludzi po 40-ce przeżywa OBE ( tak jak sam R. Monroe ) !

Ale namieszałeś!!, czy Ty to rozumiesz? ,z kąd żeś te [werdykty] wyczasł?.Mówisz jak psychicznie niezrównoważony ,pełen nagłego oświecenia Guru,czy kto tam.Przeczytaj to co napisałeś jeszcze raz i zauważ że co chwile przeczysz ,to indywidualnej jażni ,to indywidualnej świadomości ,to indywidualnemu umysłowi ,to że to czy tamto jest niezdrowe.Mówisz [prawie] jak nawiedzony,-czyżbyś nagle otrzymał [przesłanie] od własnej nieindywidualnej nadświadomości,która [namięszałeś] nie jest twoją własnością?,-a może zawiesił się w twej głowie [nie twuj] procesor?.Słowem tu dałeś chyba osobisty przykład że czytanie i pozyskiwanie wiedzy -szkodzi.Życzę natychmiastowego przemyślenia swego [ego] bo chyba z tobą coś [nie tak]-cze.

Oczywiście masz prawo myśleć [po swojemu]-i tylko bez urazu,po prostu [tu] mnie zaskoczyłeś ,bo ty taki oczytany facet nagle mówisz o sprawach PSI -w taki sposób jak ten co żyje by jeść,i nic więcej.Ja jestem z [TYCH] co jedzą by żyć,-cze.

Przyznam że [podniosłeś mi ciśnienie],i nie chodzi mi o zmianę twego stosunku do OBE ,lecz o [nagłą ] zmianę twego rozumowania-w sprawach-umysłu. muszę sobie zaklnąć i przyciąć tobie [nie rozwijaj się],-to niebezpieczne!!!!!!!!!!!!!!!!!!1,-cze.

Źle mnie zrozumiałeś duchu , ja nie biorę za prawdę tego tekstu , tylko daje go do rozmyślań. Ten tekst przytoczony w nawiasie to nie mój tekst ale niejakiego Sanchona. Dałem tylko ten tekst aby zastanowić się , czy OBE nie szkodzi niedoświadczonym i pomysleć o zagrożeniach związanych z OBE. Jestem trochę skołowany i nie wiem co mysleć.

Do Wintera: "Rzeczywistość wygląda niestety mniej smacznie. Na prawdziwą i bezpieczną podróż astralną stać było tylko wielkich mędrców i wtajemniczonych. Lata ciężkich trudów i wyrzeczeń oraz podnoszenie własnych wibracji. Silne związanie z universum, przyrodą i przestrzeganie praw Kreacji. Lata oczyszczania siebie z błędnych odziedziczonych "kodów" oraz niszczenie blokad mentalnych. Żaden z tych wielkich nie wymuszał wyrzucania siebie z ciała, a jedynie kontrolował naturalny proces wychodzenia na zewnątrz pod wpływem wewnętrznej potrzeby, a nie zachcianek umysłu. Ludzie ci, żyli w czasach i otoczeniu mniej materlialistycznym i nie spędzali czasu w taki sposób w jaki czyni się obecnie - więc logicznie myśląc - nam jeszcze dalej do ich doskonałości - ale o tym jakoś się nie mówi ....." i drugi cytat "...przeżywanie swiadomego OBE na starosc (co jest po prostu wynikiem dojrzalosci ludzi)..." Dwie rzeczy sprzecznie uderzają mnie w tych cytatach. Niby dlaczego 40 i więcej letni człowiek więcej ma być dojrzały ? Pierwszy cytat traktuje o latach medytacji i doświadczeń i osiaganiu stanu przez nielicznych mędrców a w drugim tak po prostu taki zwyczajny 40 i więcej letni człoweik samoistnie przeżywa OBE co świadczy o jego dojrzałości. Albo pomiesznie faktów ale cos się komus na tych stronach pomyliło. Daj link do tej strony...

he he he ... to ja już nic z tego OBE nie rozumiem... Wiecie co? Siła Wyższa musi mieć niezły ubaw z tego co tutaj piszemy... chyba że płacze nad nami... Cieszę się Winter, że przestałeś przynajmniej marnować czas na durne zabawy. Jutro jadę do moich rodziców i wogóle wysyłam list otwarty do straszych w narodzie Polskim i wszytskich innych aby opowiedzieli nam o swoich przeżyciach z OBE. A tak wogóle to wiecie co? Napisze kiedy indziej. Jeszcze trochę podyskutujcie... :) Pozdrowienia :D :D :D trzymajcie się ceplutko :)

No proszę. Konstruktywne, dość konstruktywne. Uwzględnia zagrożenia, choć nie stosuje mojego systemu pojęć. Zwraca uwagę na to, że wielu źle interpretuje rzeczywistość, choć nie stosuje mojego systemu pojęć. Wstępnie..... podoba mi się.

hehe, ale to nie jest mój tekst. Ja nic nie stwierdzam, zostaje nadal przy poprzednim poglądzie , gdyż jeszcze sprawy nie przemyślałem. Ale dałem to do przemyslenia dla was. A co do doświadczania OBE to tekst nie stwierdza, żę OBE nie jest dla nas możliwe , bo jest. On tylko mówi o zagrożeniach i potrzebie OBE. Dla mnie OBE jest potrzebne , chociażby w celu osiągnięcia inspiracji.

Oto link : http://groups.google.com/groups?hl=pl&lr=&ie=UTF-8&threadm=rl_l5.20440%24FO3.507567%40news.tpnet.pl&rnum=1&prev=/groups%3Fselm%3Drl_l5.20440%2524FO3.507567%2540news.tpnet.pl

no cóż każdy interpretuje tak jak chce :) pozdrawiam :)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 12
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.