|
|
W sieci znalazłem tekst , z którym się niestety muszę zgodzić. NIestety, bo moje nadzieje na wyjście z ciała legły w gruzach i to nie dla tego , że list próbuje demaskować rzekome kłamstwo OBE, ale że traktuje o OBE ze stanowiska praktykanta raja-yogi systemu , dzięki któremu przeżyłem wiele paranormalnch zjawisk poza samym OBE. NIe iem jak odbiorą to inni użytkownicy forum , ale proszę o przeczytanie całego listu i wyciągnięcie wniosków.
"... Wyjście z ciała jest jednym z czynników ubocznych tzw. rozwoju
duchowego !, a nie jakis czwiczen czy nawet relaksacji !
Dążenie do wyjścia z ciała, nie będąc do tego przygotowanych duchowo jest
niebezpieczne i może spowodować co najwyżej cofnięcie się w rozwoju.
Ludzkość utraciła tą naturalną zdolność pod wpływem właśnie takiego
cofnięcia się. My żyjąc w czasach potężnego materializmu powinniśmy
wystrzegać się takich "podróży" bardziej aniżeli ludzie średniowiecza czy
starożytności - a nawet pośród nich takie "podróże" zaliczane były do
żadkości. Większość z tych wszystkich ludzi, którzy krzyczą na inecie i w
książkach o swoich makabrycznych doświadczeniach nie wiedzą do końca jaką
krzywdę sobie wyrządzają i namawiają innych do takiego precederu. Wyjście z
ciała to poważna sprawa, często wogóle się o tym nie mówi - chyba tylko po
to, aby złapać ofiarę na chaczyk. Czytając wiele wypowiedzi ludzi z grup i
wogólę dochodzę do wniosku, że ludzi ci czynią to albo z nudów albo z
ciekawości poznania nieznanego. Są tak ogarnięci myślą o wyjściu, że nie
dostrzegają makabrycznych doznań, jakie im przy tym towarzyszą i z których
to są dumni. Nie mówi się głośno o niebezpieczeństwach. Najbardzij zabawne
jest to, że wiekszość opisów tzw. OBEnie jest wcale OBE'em. Ludziska nie
odróżniają podróży astralnych od podróży mentalnych, eterycznych i innych -
wlewając je wszystkie do jednego worka z napisem : obe lub astral. W
rzeczywistości większość tych podróży to podróże mentalne. Dla przykładu.
Zamknij oczy i "wyobraź" sobie, że wisisz nad lampą nad sufitem i spoglądasz
w dół. Silnie wyobraź sobie realne warunki i otoczenia na jakie będziesz
spoglądał z sufitu na podłogę, jak będziesz widział samego siebie z góry
itd.. - czy to oznacza, że masz wyjśćie ? tak mentalne ! podczas "amoku"
sennego lub brutalnie wywołanej medytacji wiekszość takich doznań pochodzi z
chęci przeżywania takich doznań oraz kierowania swoich myśli w miejsca,
które podświadomie kojarzą nam się z astralem. Tzw. motyw z podnoszeniem
nogi, wstawaniem z łóżka będąc w półsnie itd. to próby wysuwania swego ciała
eterycznego, a nie astralnego. Jakoś nie bierze się pod uwagę relacji tych,
którzy naprawdę mieli podróż astralną. Przemilcza się fakt, iż ludzie mówią
o widzeniu całym ciałem, we wszystkich kierunkach, że widzą dźwięki, całkiem
innej konstrukcji przestrzeni, odmiennym posterzeganiem siebie i całego
otoczenia i wiele innych aspektów bardzo różniących się od popularnej wizji
podróży astralnych. Wszystko to wskazuje na próbę nadania temu zjawisku
opacznej wiedzy i błędnych pojęć. Przecież człowiek, który naprawdę potrafi
świadomie opuszczać swe ciało jest nadczłowiekiem. Wszystko wie, wszystko
słyszy itd. Wiedzę czerpie bezpośrednio z absolutu ! Jakoś nikt ze znanych
mi osobistości, które krzyczą o swoich dokonaniach nie zasługuje na miano
oświeconej istoty. I tu leży cały problem. Ludziom wmawia się, że to nic
trudnego, że to łatwe - bo istotnie jest to łatwe - tylko że nie jest tym
żadna podróż, lecz próba kolejnego zamachu na odrodzenie duchowe ludzkości.
Nikt nie pozwolił by nam na to, aby tego typu wiedza była rozpowszechniana w
środkach masowego przekazu. Dzisiaj próbuje się zatuszować podróż astralną
łącząc ją z aspektami podróży mentalnej wyprodukowanej przez podświadomość
ogarniętą wiarą w prostotę i łatwość oderwania się od ciała.
Rzeczywistość wygląda niestety mniej smacznie. Na prawdziwą i bezpieczną
podróż astralną stać było tylko wielkich mędrców i wtajemniczonych. Lata
ciężkich trudów i wyrzeczeń oraz podnoszenie własnych wibracji. Silne
związanie z universum, przyrodą i przestrzeganie praw Kreacji. Lata
oczyszczania siebie z błędnych odziedziczonych "kodów" oraz niszczenie
blokad mentalnych. Żaden z tych wielkich nie wymuszał wyrzucania siebie z
ciała, a jedynie kontrolował naturalny proces wychodzenia na zewnątrz pod
wpływem wewnętrznej potrzeby, a nie zachcianek umysłu. Ludzie ci, żyli w
czasach i otoczeniu mniej materlialistycznym i nie spędzali czasu w taki
sposób w jaki czyni się obecnie - więc logicznie myśląc - nam jeszcze dalej
do ich doskonałości - ale o tym jakoś się nie mówi ......
W dzisiejszych czasach pełno jest różnych książek, seminariów i kursów
wychodzenia z ciała. Jeśli realnie było by to prawdziwe obe - mielibyśmy na
Ziemi RAJ ! Bowiem jednostki takie były by w stanie wpływać na poszczególne
myślokształty wykreowane nie tylko przez poszczególne istoty, ale i także
całe narody.
Mało to jest dzisiaj takich "oświeconych" wariatów, sekciarzy i innych ? Ilu
ma problemy nerwicowe i lęki na punkcie rozluźniania się. Ludziom się
wydaje, że jak przez 4
tysiące lat niszczono ich duchowość, to teraz w roczek czy dwa odrobią
wszystkie zaległości i pujdą prosto do nieba ;). Wielu czyni sobie w ten
sposób wielką krzywdę.
Dzisiejsze zablokowanie pewnych organów w mózgu, a które to dotyczą
bezpośrednio postrzegania nadzmysłowego, jest wynikiem wielu manipulacji -
nie tylko tych negatywnych. Manipulacje takie miały także za zadanie chronić
nas ludzi przed nami samymi ! Magowie "lewej ścieżki", "czarna magia",
nekromancja, wampiryzm, niszczenie niematerii i wiele innych - to nic innego
jak realia dawnych czasów - czasów kiedy to ewolucja ludzkiej moralności nie
szła w parze z ewolucją materii organicznej. Nasz świat uległ by zagładzie
szybciej aniżeli w przypadku wojny jądrowej - gdyby tak łatwo można było
dosięgnąć niematerii. Wszystko to zostało zablokowane - i dobrze !!! To
wielki dar - ponieważ gwarantuje on, że ten, który dotrze już do końca
ścieżki rozwoju duchowego i w naturalny sposób dane mu będzie m.in.
podróżowanie astralne - to ktoś, kto na pewno jest "oświecony" i działa w
służbie człowieczeństwa, a nie ku jej upadkowi. To gwarancja, że nie spotka
nas krzywda od strony niematerii ! To gwarancja, że mówi PRAWDĘ !
Obecnie nie ma takiej możliwości, aby ktoś nie dojrzały - "nie oświecony"
mógł swobodnie i ŚWIADOMIE przemierzać astral i podglądać sobie np. co ktoś
tam robi lub czerpać wiedzę z absolutu ! Nie tędy droga !!!
Prawdziwi jogini mówią, że joga to nie ćwiczenia i wygibasy - to ćwiczenie
ducha (np. radża joga - joga królewska). Większość późniejszych systemów
jogi, które wmawiają, że poprzez takie wygibasy można doznać objawienia są
parodią prawdziwej jogi !!! To nic innego jak skupienie uwagi poszukiwacza
prawdy na nieistotnych czynnikach takich jak zręczność ciała fizycznego.
Zręczność ta oraz wytrzymałość na bół, tempertaury, trucizny i inne jest
wynikiem rozwoju ducha, a nie odwrotnie ! To że ktoś potrafi na prawdę
podróżować astralnie to wynik jego rozwoju duchowego, a nie przeczytania
książki z zestawem ćwiczeń i innych ;)
Ludzie dzisiejszych czasów wszystko dostają łatwo, wydarzenia wokół nich
nastają szybko itd. Myśli się, że samo łatwo przyjdą im sprawy związane z
rozwojem duchowym - wielu się zawodzi i nie chce przyjąć do wiadomości, że
dane im będzie czekać wiele lat a nawet żywotów aby osiągnąć to, co ich
niecierpliwość i gorączkowość im nakazuje. Jesteśmy rozpieszczani od
dzieciństwa i tak na prawdę niewielu wie z jakim trudem inni dochodzili do
tego o czym opisują w swych zapomnianych i niepopularnych książkach.
Niepopularnych - ponieważ nie obiecują cudów i realnie rzucają czytelnikowi
prawdziwy obraz rzeczywistości nie karmiąć go mrzonkami i ułudą szybkiego
sukscesu.
Tak samo jak wzrok i słuch jest wynikiem rozwoju ciała fizycznego, a te jest
wynikiem rozwoju duchowego, tak samo i postrzeganie ponadzmysłowe jest
wynikiem rozwoju duchowego, którego nie można przeskoczyć, aby moć doznać
niematerii. Tak samo jak ślepemu nie opowie się o pieknie wiosennej łąki tak
samo i nieprzygotowanemu człowiekowi nie uda się zasmakować niematerii.
Oboje będą sądzić, że widzą, lecz obraz będzie tworzył się w ich ciele
mentalnym - nie zasmakują naprawdę tego, o czym marzą. Ślepy do tego stopnia
będzie wyobrażał sobie łąkę (na swój sposób oczywiście - ponieważ wcześniej
wogóle jej nie widział), że nawet zacznie czuć jej zapach, a śmiałek podróży
astralnych będzie podlegał ułudzie własnej podświadomości, która odbierać
będzie wrażenia pochodzące z ciała mentalnego. Tak samo jak niektóre sny
potrafią być bardzo rzeczywiste i sensowne tak samo i większość
nieprawdziwych podróży może okazać się równie rzeczywista. Niestety - zabawa
nawet w zwiedzanie własnej mentalności może okazać się niebezpieczna dla
świeżo upieczonego śmiałka. Dlatego właśnie hipnotyzer nie zawsze mówi
prawdę swojemu pacjentowi - aby go nie szokować. Nasz system obronny sam, w
naturalny sposób blokuje informacje zawarte w ciele mentalnym przed
dostaniem się ich do świadomości. Np. nieprzyjemne i tragiczne wydarzenia są
wypierane ze świadomości. Niektóre baaaaaardzo tragiczne lub niebezpieczne
sprawy pochodzenia egzystencialnego są szybko wymazywane ze świadomości, a
nawet jeśli jesteśmy świadkami czegoś tragicznego o podłożu
egzystnecialnym - wogóle tego nie dostrzegamy. Mam oczywiście na myśli
niematerialne obserwacje - chociaż czasami nawet w świecie fizyczym
występują takie objawy wypierania rzeczywistości. Nasz mózg sprytnie chowa
przed nami sprawy, których poznanie zabiło by naszą stabilność psychiczną.
Nie robi on tego ze złych powodów - tylko "rozumie", że tryb życia i błędna
wiedza, którą łykamy z otoczenia nie pozwala nam na bezkonfliktowe poznanie
pewnych spraw. Żyjemy pod takim kloszem. Jeśli człowiek mógł by swobodnie
pamiętać poprzednie żywota lub widział energie potężniejsze od niego o
tysiące razy, zobaczył by czym naprawdę jest materia i doświadczył by jej
rozpadanie się.... to psychika człowieka uległa by samodestrukcji bez
odpowiedniego przygotowania. To tak jakby ludziom wszem i wobec ogłosić, że
od 5 tys. lat stanowimi rasę niewolników istot z systemu B.Centauri, i
właśnie postanowiono nas unicestwić - i to nawet nasze duchowe formy. - To
tylko dość naiwny przykład, a stopień paniki i tak byłby o niebo mniejszy od
tego o czym mówiłem powyżej. Po prostu, kiedy mielibyśmy świadomość duchową,
realnie bylibyśmy świadomi swego jestestwa i rzeczywistości jaka nas
otacza - o wiele bardziej bylibyśmy podatni na wszystkie zjawiska zachodzące
w dosłownie każdym rejonie wszechświata. O większości tych zjawisk nie mamy
pojęcia, a dotyczą one bezpośrednio aspektów egzystencialnych całego
universum, którego jesteśmy częścią. Mielibyśmy do czynienia z duchami tak
potężnymi i nieżadko tak "złymi", że nie wytrzymalibyśmy takiej presji
całego widzianego wówczas universum. Każdy przejaw funkcjonowania tego
organizmu odczuwalibyśmy w samym sobie. Tak jak teraz wystawiając się na
promienie Słoneczne czujemy jak pali się nam skóra, tak wówczas czulibyśmy
ten żar w sobie - nie w sensie fizycznym ale jako odczucie zabarwione
odpowiednimi wibracjami. Tutaj właśnie dochodzimy do sedna podróży
astralnych. Bowiem silne jednostki, które mogą sobie na to pozwolić opisują
świat całkiem odmienny od postrzegania zmysłowego. Każde ciało fizyczne ma
swój odpowiednik w niematerii. Dla przykładu - jak wygląda np. roślina róży
w astralu. Tzn. Jak jest ona widziana przez istotę astralną. My dzisiaj
robiąc zdjęcie aury odbieramy jedynie fizyczny odpowiednik ciała astralnego.
Fizyczny, ponieważ zachodzi konwersja całego ciała astralnego na jego
odpowiednik możliwy do przyswojenia przez zmysł wzroku. To tak samo,
jakbyśmy ślepcowi przekonwertowali kolory łąki, których on nie widzi na ...
zapachy. To tak jakbyśmy człowiekowi, który nigdy nie zasmakował mokrości
wody próbowali mu ją doznać malując przed nim obraz fal morskich - na ile
człowiek ten poczuł by wówczas mokrość wody ?.. Ktoś, kto podróżuje
astralnie nie widzi otoczenia to jak my materii. Patrząc na roślinę nie
widzi on łodyk, kolorów, a jedynie (AŻ) jej formę możliwą do opisania jako
coś, co tworzy się w naszym sercu patrząc na daną roślinę. Podróżując w
ciału astralnym odbieramy UCZUCIA i ODCZUCIA. Np. Inne odczucie budzi się w
nas patrząc na ścianę pomalowaną na czerwono, a inne na scianę błękitną.
Inne odczucie budzi się w nas, kiedy wyobrażamy sobie lwa, a inne łabędzia.
Ciało astralne związane jest z ciałem fizycznym w czakramie serca. Dlatego
serce jest siedzibą uczuć, a wszystko to, co odbieramy ciałem astralnym to
odczucia. Sfera astralna we wszechświecie jest kolejną płaszczyzna czy też
wymiarem wibracji. Kiedy w naszym świecie fundamentalnymi cząsteczkami są
fizyczne cząsteczki - w tamtym świecie takimi elementami są "cząsteczki
odczuć". Trudno to sobie wyobrazić ;) Człowiek realnie podróżujący astralnie
widzi całe otoczenie odczuciowo. Od razu widzi gniew, od razu prześwietla
cechy wszystkich istot, a istoty te odbiera na zasadzie tworzących się
obrazów zagęszczeń materii astralnej. Zabawne są niektóre wyimaginowane
opisy astralnych podróży polegające na siedzeniu sobie na krześle i
patrzeniu na swoje ciało i inne tego typu, prubujące nawiązać ciało astralne
do typowego zachowania ciała fizycznego. Nie jest możliwe widzenie,
słyszenie i wogóle postrzeganie w astralu na zasadzie zmysłów i wyobrażeń
fizycznech ponieważ ciało astralne nie posiada oczu, uszu, nie porusza się
nogami itd. Większość relacji z OBE właśnie tak wygląda - to żałosne !
Cokolwiek by to nie było na pewno nie jest to podróż astralna.
Nie można w ten sposób mylić tak ważnych pojęć. Skoro ktoś mówi o widzeniu
samego siebie opisując otoczenie w sposób ludzki - zmysłowy - na pewno nie
osiągnął astrala - co najwyżej wysunęła mu się świadomość - a to jest bardzo
niebezpieczne !!! Miejsce świadomości jest w ciele fizycznym, a nie poza.
Wszelkie odchyły to choroba psychiczna !!! Wcale się nie dziwię, że media
namawiają do podróży świadomości nazywając to podróżami astralnymi. W ten
oto sposób można szybko nabawić się schizofrenii - bowiem wyrzucając swoją
świadomość na zewnątrz nie jesteśmy w pełni świadomi realnego otoczenia -tym
bardziej im częściej to praktykujemy - do tego stopnia, że możemy nie
rozpoznawać samych siebie lub uważać się za kogoś innego. Wielu ludzi
zasmakowało wyjścia świadomości i nic dobrego z tego nie maja. Maja za to
wewnętrzny rozstrój spowodowany zaburzeniem pracy świadomości. Jeśli
pragniemy sobie "polatać" powinniśmy użyć od tego celu c. astralnego -
jednak aby do niego świadomie zasiąść należy się lat praktyk. Tylko kandydat
na stałego bywalca szpitala psychiatrycznego ryzykowałby desynchronizację
układu świadomość-ciało fizyczne. Nie bez powodu człowiek tym doskonalszy im
bardziej świadomość związana jest z ciałem. Nie oznacza to wcale
materializmu, bowiem świadomość to nie nasze JA. Nasze JA może dalej się
rozwijać i odbierać wrażenia z niematerii, a świadomość jest aspektem
organizacji i świadomości bycia indywiduum dla naszego ciała fizycznego -
nie można mu tego odbierać !..."
Pozdrawiam !
Sanchon.
--------------------------------------------------------------------------------
"
|