Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
A tu dalej po staremu...
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 60

Heh... jak zwykle marnujecie czas, gadacie o "niemšdrych" rzeczach... :D To forum nie zmieniło się ani na krzytynę widzę... Pozdrowienia dla starych i nowych użytkowników teg forum... Pax vobiscum :-) [%sig%]

Brat Coœ jednak wiemy. Wiem, że niewiele wiem. K-Pax :-)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat- Przepraszam że nie podam CI gdzie napisałem wytłumaczenie twoich dociekań ale może je powtórze,ale narazie-piszesz To że np. będziesz ptrafił to powtórzyć może być wynikiem przypadku. Ty możesz by㠜lepy... a tylko wydaje Ci się że widzisz. A może Cię nie ma? Tak samo jak mnie? Myœlę więc jestem ! To raz moge dotknšć ekranu -to dwa ! Więc Empirycznie sprawdzić czego TY sobie niewyobrażasz to ja namacalnie sprawdzam i taka jest różnica między wiarš a Poznaniem .! A temat Wiem że nic niewiem też już opisywałem tyle że może TY tylko czytasz niektóre tematy ,tak jak ja -no trudno ale dziœ jestem -Naprawde œlepy na jedno oko,dopiero wróciłem ze szpitala -obce ciało w oku . Podiołem pracę. bo proza życia kończy się tam gdzie zaczynajš się obowišzki.Dzieci jeszcze nie sš na swoim, więc trzeba im dać coœ więcej jak tylko wychowanie.Młodszy syn kończy we wrzeœniu 18 więc kieszonkowe na lizaki odpada. Ale z tego powodu będzie mnie mniej na forum i posty będš skromniejsze więc wybacz,że odeœle CIĘ do szukania odpowiedzi w innych moich postach. Dziękuje i pozdrawiam. ps.Jeœli TY piszesz że niewiesz nic-to nieznaczy że wszyscy inni sa mniej mšdrzy i też nie wiedzš. [%sig%]

Bracie-chodzi mi o tzw. Wirujšce Słońce,-widziało to kilkadziesišt tyœ ludzi-przypomnę mianowicie ,chodzi o obiekt,który pojawił się w miejscu [z poza chmur] tam gdzie niby powinno być Słońce,był sporych rozmiarów i œwiecił srebrzystš powłokš [jakby metalicznš],wierni [katolicy] byli przekonani że to jest Słońce [to było za dnia],nieco wyżej w oddali,dostrzeżono [koraliki Matki Boskiej] -tak nazwano dalsze trzy obiekty ,w znacznej oddali ,ponad manifestaciš [wirujšcego Słońca],i jeszcze to-przemoczeni ludzie po ulewnym deszczu,nagle uzyskali osuszenie swych ubrań ,które były doœć przemoczone by do wieczora nie wyschnšć [jak to zwykle bywa],ubrania wyschły po [ceremonii œwiatła z owego ,niby Słońca],,, no Bracieeeeeeeee nie podobno byœ TY o tym nic nie wiedział!!!!!!!!!!!!!!!.Bracie -owo Słońce zataczało [piruety] co wprawiło ludzi w trwogę ,[wielu sšdziło że nastšpi koniec œwiata]. Bracie jeœli o tym nie czytałeœ [nie słyszałeœ] to jestem zdziwiony -a nawet zmartwiony. Pozdrówka wszystkim

Zapomniałem dodać że,,,,- ja nie mówię że Bóg nie ma prawa latać po niebie w srebrzystych dyskach wielkoœci piłkarskiego boiska. pozdrówka

Brat ,mam do Ciebie proœbę ,-zechciej [powoli] przeczytać temat ,którego jesteœ autorem ,[ten pierwszy post]-czy jak się na to mówi. Dlaczego?-tam zobaczysz człowieka ,który przeczy temu co TERAZ mówisz. Brat -nie jestem złoœliwcem ,dla mnie religia to religia ,,fizyka to fizyka a logika to logika,,,,Nawet patrzšc na nasze Słońce,które jest jakby z boku w naszej galaktyce Drogi mlecznej-nielogiczne było by mysleć że Ziemianie sš sami.Nawet gdyby nikt nigdy nie widział NOLA-ktoœ [jakis myœliciel] powiedział by że dziwne-nic nie lata,,,,,,,--A POWINNO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!, ale nie musiał tak powiedzieć Platon Sokrates ,czy ktoœ inny ,-bo COŒ LATA!!!!! pozdrówka

Brat: "Edwardzie - wszystko na tym œwiecie jest wiarš. Nie ma rzeczy pewnej, we wszystko wierzysz, nic nie wiesz." a to, że żyjesz? To też wiara czy moze złudzenie?

Teoria o roku 2012 na pewno nie jest bzdurš wyssanš z palca.Myœlę że należy szukać jej potwierdzenia bšdŸ zaprzeczenia .A raczej nikt się nie unosi pychš piszšc w tym temacie,ja na pewno nie.Chyba ludzie rozpracowujšcy tš teorię majš inny cel niż unoszenie się pychš ...

Wiedza filozoficzna nie jest wiedzš rzeczywistš. Wiedza filozofów jest wiarš. Edwardzie: Niestety nie. nie dotykałes wtedy ekranu ale pustki. Nicoœci. To tylko złudzenie. Udowdnisz mi że nie? Wcale nie myœlisz - to ktoœ inny myœli za Ciebie. Udowdnisz że nie? Wierzyć znaczy ufać. A jedyna wiedza œwiata dotyczy tego, że œwiat nic nie wie. Duchu słyszałem o cudach, które miały potwierdzić prawdziwoœć objawień. Mówisz, ze to było UFO? Nie wiem - ale wštpię. nie ma żadnych dowodów. To tylko wiara. Jeœli chodzi o mój gólny stosunek do UFO. Odkšd jestm na tym frum przestałem w nie wierzyć a zaczšłem wierzyć w kosmitów chdzšcych po Ziemi w ludzkich skórach... Haghi nie wiem. Wierzę że to prawda. Ale nie powiem że to wiem. Pax :-) [%sig%]

Brat, jak nazywa sie ten nurt filozoficzny, w którym piszesz i postrzegasz rzeczywistoœc? Pytanie wynika z lenistwa, bo nie mam czasu na szukanie w księgach..... Wydaje nam sie, ze realnie istnieje tylko to, co w danej chwili widzimy. To, czego nie widzimy, nie istnieje. Tylko wierzymy, ze istnieje...... Ale z tego co wiem, to jest nurt, który juz sie nie rozwija......:) Aczkolwiek...... czy w załozeniach nie ma stalych punktow? Powinny być..... chocby to, ze realny jestem JA, i to, co widze...... teraz realny jest laptop, na którym pisze, i pokój w ktorym jestem..... za oknem slysze przejezdzajšce samochody, wiec WIEM, ze one jezdżš....nie wierze, ze wiem, tylko wiem..... wiec jak to jest? Pozdrowienia.... :)

Brat Kosmici, anioły, ludzie to tylko nazwy, niektórzy sš zdalnie sterowani. Jechałem kiedyœ autokarem z grupš pięknych, młodych "ludzi" (takich jak ja), tylko że czytali w moich myœlach, a ja w ich. Pytali się nawzajem: "A ty jaki jesteœ?". Nazwy jakie podawali brzmiały pięknie. Bardzo mnie chcieli, ale miałem do nich pretensję, że tak długo się ukrywali - teraz wiem, że nie miałem racji. Najszybciej na moje myœli reagowało dziecko jednej pani - odwracało się pierwsze, póŸniej inni - mieli spojrzenie jakbym robił im krzywdę. Mieliœmy mocnš obstawę w postaci trzech smutnych panów. Wibracje ziemskie podwyższajš się, zmienia się też kod DNA, mamy ziemskie ciała, coraz lepiej z nich korzystamy i doskonalimy je. Jest coraz więcej "kosmitów" na Ziemi, coraz więcej "ludzi" budzi się, przypominajš sobie, naszym celem jest zmiana systemu, coraz więcej ludzi na wysokich stanowiskach boi się młodych. Przed zmianami nie ma odwrotu, jeœli będš walczyć, to wprowadzony będzie chaos w myœlach i na Ziemi. W chaosie radzimy sobie bardzo dobrze (możemy czerpać z niego energię), a oni nie.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Hmm wiesz powiem ci tak. FILMUJESZ. Kłamiesz na każdym kroku. Wysyłasz mi jakieœ historyjki o tym że zmieniasz sie w boga na forum piszesz ze czytasz w myœlach...poczytaj w moich:-) Jak mawiajš Włosi-Nawet jeœli to kłamstwo to ładnie wymyœlone. [%sig%]

wyckret Dziwny jestem. Nigdy nie kłamię. Nic nie wymyœlam. Czytam w myœlach? Czasami. Przeważnie to empatia. Poza tym jestem uważny. Mam bardzo dobrš pamięć. Dużo można wywnioskować jak ktoœ pisze. W pracy mnie podrywajš (dziewczyny), dyrektor mówi, że będę szefem SW, bardzo mnie lubiš (kochajš?), mówiš że tworzę rzeczywistoœć, niektórzy się mnie bojš (zwłaszcza księża, kapelani w pracy). 6 godzin testów psychologicznych, rozmowa, badania lekarskie, testy wydolnoœciowe, szkolenie, strzelanie, cykl wyjazdów szkoleniowych. Zmieniam się w Boga? Fajne wnioski. To raczej jak kropla i ocean, zasada motyla, a zresztš - nic nie zrozumiałeœ. Zazdroœcisz? Mam to gdzieœ. Musiałem się zmierzyć z waleniem do drzwi w nocy (na szczęœcie sšsiad też nie spał, tylko palił ognisko - dużo dymu było), psy wyły, koty darły się, póŸniej siedziały za mnš w półokręgu. Wypadki osób, do których miałem pretensję (kierownik ma koœci nogi przyœrubowane do szyny). Kuszenia. Nie chce mi się z Tobš gadać. Idę spać, pa, pa. Przejdzie Ci, zastanowisz się, poczytasz, uwierzysz (a może to raczej kwestia wiedzy i doœwiadczeń). Straciłem dziewczynę, musiałem kogoœ kochać - pokochałem ludzi (œpiewali w tramwaju, mieli łzy w oczach). Jak byłem malutki, to nie rozumiałem po co sš ludzie. Pamiętałem (czułem) skšdœ, że wszystko było we mnie i kochałem ciemnoœć, przez pierwsze 3 lata życia spałem tylko w dzień, rodzice byli bezsilni - nie dało się mnie dobudzić. Lubię chodzić po nocy, a las - ekstaza (jak tam głoœno w nocy, ile energii), od Słońca dostaję wysypki. Na Ziemi jest raj - można robić co się chce, można czerpać energię z ludzi, ale mi coœ ostatnio nie służy (jakaœ skażona strachem chyba jest). Jakiœ starszy (wiekiem i stopniem) facet w pracy przepuœcił mnie przodem przez drzwi i powiedział, że pierwszy bierze zło na siebie, odpowiedziałem że jestem tak dobry, że mogę brać na siebie i neutralizować. Spec parapsycholog (póŸniej się dowiedziałem, że miał specjalizację z egzorcyzmów), który był u mnie, powiedział że wielu z nas zajmowało się w poprzednich wcieleniach czarnš magiš, a nawet ożywialiœmy zombich. Miałem niedawno ciekawy sen, œniło mi się że na pustkowiu znalazłem spory dom, w którym mieszkały wampiry. Chciałem żeby mnie przyjęły do bractwa, miały obiekcje, ale jakoœ je wreszcie przekonałem (powiedziałem, że jestem jednym z nich). Jak tylko wpuœciły mnie do œrodka, to wycišgnšłem przed siebie ręce, pojawił się ogień przed moimi dłońmi i pospalałem po kolei prawie wszystkie wampirki (prawie wszystkie, bo się cholera obudziłem). Zna się ktoœ na snach?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

zmieniasz sie . w boga, w bogow, w boginie, w bozka, w bozkow niechaj cie niech zesz Cie, nie zjedza na ofiarnym oltarzu prawd niedaj boze, boginio, bozku jestes przyjety pij krew swych bogow, bogin, bozkow swa krew za wolnosc nasza i wasza bohatersko przelana za odpuszczenie grzechow bozkow wampirkow [%sig%]

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Romek - normalnie Cię kocham. Jesteœ wielki. Dzięki wielkie. Piękna ta noc. Ostatnio było mi cały czas goršco. Teraz jest chłodno, cudownie. Zaczynam płakać. Jaka szkoda, że doroœli ludzie tak rzadko się wzruszajš. Och, jak to oczyszcza. Idę na balkon.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Remigius - jeœli prezentuję jakikolwiek nurt filozoficzny to możesz go nazwać: Optymistycystycznym. Jego podstawowe założenia to to że będzie lepiej i że kocham ludzi i wszystko dookoła. Zaœ to o czym piszę - nie spotkałem się z podobnym nurtem, choć nie wykluczam, że takowy istnieje. Odpowiadam: Nie ma stałych punktów, bo nie ma dowodów na założenia. Na nic nie ma dowodów. Dowody nie istnieję, bo nie wiemy czy nasz œwiat istnieje. wszyscy jesteœmy jednym wielkim aksjomatem. A pod tematem: Sšdzę że Psychiatra niektórym dobrzeby zrobił. Pycha moi państwo, pycha! Ale niestety póki sam człowiek nie zobaczy swojej wady nikt mu jej nie wskaże. Pax vobiscum :-) [%sig%]

Bracie! podobny nurt nosi nazwę, bodajze Aktywizmu......:) Na nic nie ma dowodów...... No cóz.... Takie jest Twoje zdanie i masz do tego prawo, wiec, mimo, ze sie z tym nie zgadzam, nie będe o tym pisal, ale nie jest Tobie trochę smutno?.....:) Co do wady...... pychy...... mała jest szansa, by człowiek SAM mógł dokonać obiektywnej oceny siebie. Bo po pierwsze, nalezałoby ustalić definicję obiektywnej oceny, po drugie zdefiniować WADĘ, po trzecie znależć punkt odniesienia, czyli cechy obiektywnie neutralne, ktore nie sš wadami.....Więc jezeli jesteœmy aksjomatami, (swojš droga, pojawia sie pytanie, o wartosc, pochodzenie i definicję danego aksjomatu - czy to moralna, czy to biologiczna), to wobec jakiego punktu odniesienia ustalamy dany aksjomat, jesli nie ma stalych punktów? Ergo.... człowiek jest aksjomatem, wg czego? kogo? ......mozna zobaczyć wade, w tym wypadku pyche, na tla jakiejœ stalej, ktorej wg Ciebie nie ma..... Pozdrawiam.....:) Swoja drogš, z punktu widzenia psychologii poznawczej, nie ma zadnej nadziei, ze człowiek sam moze zobaczyc, zanalizować i "naprawić" swoje wady.......:)

Remigius :-) Moje zdanie takim nie jest. Chcę po prostu zmusić do pokory przed naukš coponiektórych. Żadnego konkretnego:-) Z punktu widzenia aktywisty ( dziwna nazwa, kto ten nurt stworzył? ). A sznasa jest wielka. Obiektywizm nie istnieje, a człowiek może dostrzec wadę dopiero jak ta mu zaszkodzi, czyli "materialnie w niego walnie". Co zdarza się wbrew pozorom bardzo czesto. Szkoda tylo, ż zanim walnie w sprawcę wali również dookoła i nie patrzy w kogo. Człowiek nie jest aksjomatem, aksjomatem jest nauka. Człowieka można zdefiniować, choć nigdy nie do końca. No ale nawet jak go zdefiniujemy to definicja będzie aksjomatem. Wady bšdŸ zalety widzi się po czynach. A czyny można zdefiniować jako złe bšdŸ dobre wg klucza moralnego. Dla mnie tym kluczem jest Dekalog. nadzieja istnieje zawsze. A lepsze jest to że istniejš cuda, a wogóle wspaniałe to że człowiek jest wystarczajšco silny aby zrić wszystko. Pax :-) [%sig%]

Do-Brat (---.mt.pl) Piszesz że-Wiedza filozoficzna nie jest wiedzš rzeczywistš. Wiedza filozofów jest wiarš. Edwardzie: Niestety nie. nie dotykałes wtedy ekranu ale pustki. Nicoœci. To tylko złudzenie. Udowdnisz mi że nie? Wcale nie myœlisz - to ktoœ inny myœli za Ciebie. Udowdnisz że nie? Wierzyć znaczy ufać. A jedyna wiedza œwiata dotyczy tego, że œwiat nic nie wie. Po pierwsze wiedza filozoficzna to przemyœlenia na dane tematy -rzeczywiste bšdz wyimaginowane.W zależnoœci od twórcy i szkoły filozoficznej różnie nazywane.Ale trzeba wpierw przynajmniej poczytać i pomyœleć nadtym oczym się pisze a dopiero potem pisać.Wpierw jest nauczka która uœwiadamia potem nauka przemyœlenia ,która koryguje postępowanie lub poglšdy.I pisanie moim zdaniem bzdur że wiedza filozoficzna nie jest wiedzš rzeczywistš ,jeżeli wywodzi się z poznania i nauki życiowej,to indolencja w danym temacie.Jak już kiedyœ pisałem nie będzie nigdy i to można podkreœlić NIGDY -dobrego młodego filozofa ,bo poza wiedzš potrzeba doœwiadczenia życiowego aby dany temat umieć poprawnie zinterpretować. A twierdzenie że ja dotykam pustki nie ekranu to twierdzenie że SAM jesteœ pustkš wyimaginowanš przez swój umysł,więc jak zdołałeœ napisać swój post?-i jak ja zdołałem na niego odpowiedzieć? Czy to znowu wyimaginowanie??? Więc poco się uczyć? Poco jeœć? Poco oddychać ? Według tego co piszesz niema sęsu ,więc poco takie dywagacje? Jeœli ktoœ uznaje że jest nierealny w nierealnym œwiecie bez bulu bez czasu bez słońca bez nocy i dnia,spania i jedzenia-bo to wszystko jest nierealne .To moim zdaniem zadużo razy oglšdał matriksa i padło mu na postrzeganie RZECZYWISTOŒCI ! A co tyczy się myœlenia to można by się zgodzić, przyjmujšc że jesteœmy bytami astralnymi w ciałach fizycznych-więc te byty myœlš za nas.Tyle że niezawsze robimy tak jak one myœlš a tak jak sami tego chcemy.Bo inaczej ,trzeba by założyć że te byty to jakieœ straszne matoły które nie umiš tabliczki mnożenia, gdzy siedzimy w klasie w wieku lat siedmiu i nie potrafimy prawidłowo rozwišzać zadania. Wierzyć znaczy ufać. A jedyna wiedza œwiata dotyczy tego, że œwiat nic nie wie. No tu podajesz przykład tego że rzeczywiœcie sam nie myœlisz tylko podajesz myœli niewiadomo czyje. Ty tylko ufasz w to co usłyszysz bo jesteœ może zbyt leniwy aby to poznać ,żeby wiedzieć a nie wierzyć! A co do tego œwiata-to bardzo duże uogólnienie i zrównanie wszystkich i wszystkiego do CIEBIE twojej wiedzy i twojego myœlenia-Do jednego poziomu. Te powyższe twierdzenia niesš OBRAŻANIEM CIEBIE a tylko interpretacjš !Mojš interpretacjš. Bo wszystko zależne jest właœnie od niej.Ta sama rzecz tosamo zdanie zawsze można inaczej zinterpretować i w zależnoœci od założenia czy: -podkładamy pod czytane zdanie (z góry)własmego myœlenia-czy dociekamy co autor miał na myœli. -podkładamy schemat utarty widzšc kogoœ jadšcego samochodem (np merc okularnik) że to jakiœ bogacz-czy zastanawiamy się czy aby ,niejest on tylko kierowcš u kogoœ zarabiajšc na chleb? -nie zastanawiajšc się nad sęsem,nie rozpatrujšc czegoœ, zawsze działamy pochopnie-jak w grze w szachy gdy myœlšc tylko otym co JA MU ZROBIE w następnym ruchu. Nie myœlimy otym co ON NAM ZROBI w następnym gdy dostajemy mata ,zanim zdšżymy wykonać nasz ruch!!! To właœnie leży u podstaw INTERPRETACJI !!!-Rozpatrzenie sprawy nie tylko ze swojego punktu widzenia bo ono zmienia się względem punktu siedzenia!!! I puki tego się człowiek nie nauczy -NICZEGO POPRAWNIE NIE ZINTERPRETUJE !!! Tu właœnie kłania się doœwiadczenie ,nauczka życiowa,która jest pomocš w poprawnym interpretowaniu zdażeń i faktów.Oczywiœcie jeœli potrafimy się uczyć na błędach (nie mówie tu o ortografi z którš ja akurat jestem na bakier). Dziękuje i pozdrawiam. [%sig%]

Co do filozofii - jako nauki - tak filozofowie posiadajš szeroš wiedzę czerpanš z ostaczajšcego œwiata. Uœciœlam: piszšc o "wiedzy filzofów" miałem na myœli ich przemyslenia, wierzenia i doœwiadczenia. Właœnie - po co takie dywagacje? Udowodnisz mi ze one sšpo coœ? Albo że sš po nic? Czy jesteœ wstanie cokolwiek mi udowodnić? Swoje zdania odstaw na bok i podaj jeden konkretny dowód na - daję Ci wolnš rękę. Pozostaw oceny mjej osoby na boku, pozostaw wszelkie spekuclaje i udowodnij mi coœ bo na razie piszesz, ze ja piszę bez sensu. I masz w tym po częœci rację. Jednak wierzę, że zobaczysz coœ więcej pod powierzchniowym "bezsensem". Skoro taki jesteœ dobry w interpretacji - to zinterpretuj sobie zdanie: nie ma na nic dowdów. Wszystko jest swego rodzaju ( różnego rodzaju ) wiarš. Pax :-) [%sig%]

Bracie, wiesz dobrze, ze Edward nic takiego Ci nie udowodni, bo aksjomat z definicji nie musi być prawdziwy. Aksjomat, to aksomat! Filozofia jest taka własnie naukš, ustalamy jakiœ paradygmat, i tylko dyskusja w tymze ma jakiœ sens..... Mogę sie nie zgadzać z Twoimi załozeniami, ale jakie to ma znaczenie? Zadnego! Aby dyskusja miała sens, rozmowcy muszš poruszac sie w tym samym paradygmacie, chyba ze sš czynniki zewnętrzne, ktore wskazujš na bledne załozenia. Ale wtedy mamy do czynienia z "prawda obiektywnš"..... pod warunkiem, ze jesteœmy skłonni zgodzić sie, ze coœ takiego istnieje:) Zdanie "nie ma na nic dowodow. Wszystko jest swego rodzaju (róznego rodzaju) wiarš", jest zdaniem prawdziwym dla Ciebie.... Czyli JEST zdaniem prawdziwym, w Twoim paradygmacie. Ja sie z tym nie zgadzam, ale przeciez nie ma to zadnego znaczenia, prawda? Dla mnie, to, co napisaleœ, ma tylko ( czy tez AZ), znaczenie poznawcze, by zrozumieć Ciebie, Twój sposob rozumowania...... cała reszta jest po prostu "rozmowš o pszczolach".......:):):) Pozdrawiam...... Ps, chociaz jest to ciekawa przygoda intelektualna.....:)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 60
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.