Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Katolicyzm- vademecum zbrodni
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 17

Na tym topicu możemy dowolnie dyskutować , umieszczać fakty i źródłe mówiące o zbrodniczej historii kościła oraz o kłamliwym powstawaniu jego doktryny. Do wszystkich katoli -nie jest to wątek do dyskusji na temat wiary a zbiór faktów . proszę to uszanować. A teraz trochę cytacików rozbudzającyh na początek : Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/d,10 "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce" św. Hieronim * "Ślimak, który kwiaty ślini, Tak ich nie brzydzi, jako ta zuchwała Fałszywa, dawna po cezarach wdowa, Kościół, - bez ducha bożego i słowa." Juliusz Słowacki "Nauka Chrystusa nigdzie nie była bardziej tłumiona niż w chrześcijańskim Kościele" Goethe ** "Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście - - niech będzie przeklęty!" św. Paweł do Galatów Wersja kościelna-poprawiona: "'Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [...] otrzymaliście' od pobożnej matki, z ust wierzącego ojca, z nauki wychowawcy wiernego samemu Bogu i Kościołowi - 'Niech będzie przeklęty!' Pius XI, Mit brennender sorge, p.47

Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/d,10 "Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi" (Mt 5, 13). Czy katolicyzm to właśnie opisywana sól bez smaku? Owszem, rzymski katolicyzm jest chrześcijańską solą, która utraciła swój dawny, jakże słony, smak. Odejście od pierwocin w katolicyzmie jest zbyt duże aby uznawać go za religię chrześcijańską. Proponuję wprowadzić rozróżnienia: religię Nowego Testamentu nazwijmy chrystianizmem natomiast rzymską jego odmianę paulinizmem. Dodatków późniejszych, tzw. tradycji Kościoła (przestrzega Jezus: "Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji", Mk 7, 8), jest zbyt wiele by można było uznać katolicyzm za religię NT (chyba że założyć, że w kolejnych wiekach władze soborowe i stolce Piotrowe były regularnie nawiedzane; robił to oczywiście Bóg, który po przemyśleniach postanowił wnieść pewne poprawki i aneksy do Biblii). "Jezus nie naucza żadnego dogmatu, ani też nic, coby przypominało Sakrament Kościoła. Ochrzczony przez św. Jana, sam nie chrzci nikogo" (Reinach). Co więcej daje przykład, że można być zbawionym bez chrztu: mówi do nawróconego łotra współwisielca, który później stał się nawet św. Dyzmą ***, że jeszcze tego samego wieczoru będzie z nim w Raju ****.

Jeszcze to mi się podobało : Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,406: W średniowieczu kwestia Niepokalanego Poczęcia Jezusa podzieliła zakony: franciszkanie byli za dominikanie przeciw, jezuici za, janseniści przeciw. Oczywiście powodem podziałów mniszych była ich odwieczna rywalizacja, jednak Maryja dała po temu doskonały oręż. Posuwano się przy tym do kroków iście żałosnych. W XIV w. dominikanie powoływali się na "objawienia" nawiedzonej mistyczki - Katarzyny Sieneńskiej, której Maryja miała w czasie widzenia zdradzić, że nie była bezgrzeszna. Jednak franciszkanie wytoczyli przeciw nim swoją "przyjaciółkę Maryi" - św. Brygittę (1375 r.), której "Dziewica objawiła z nie mniejszą pewnością, że była urodzona bez grzechu" . Spór nie mógł się rozstrzygnąć. Później jednak dominikanie z Berna (w XVI w.) spreparowali rzekomy cud z udziałem Maryi, która miała się ukazać wybranemu przez nich upośledzonemu umysłowo czeladnikowi krawieckiemu, któremu to oświadczyła, że wcale niepokalana nie była. O tym wydarzeniu czegoś więcej warto dowiedzieć się od Woltera: "Dostatecznie wiadomo, że kordelierzy, czyli franciszkanie, i jakobini, czyli dominikanie, nienawidzili się wzajemnie od samego założenia ich zakonów. Dzieliły ich zapatrywania na wiele punktów teologii, jak również interesy ich sakw. Główny spór obracał się wokół tego, w jakim stanie znajdowała się Maria, zanim przyszła na świat. Bracia kordylierzy utrzymywali, że Maria buła bezgrzeszna w łonie swej matki, bracia jakobini temu przeczyli. Nie było pewno nigdy śmieszniejszego problemu, ale właśnie on to sprawił, że owe dwa zgromadzenia mnichów stały się nieprzejednanymi wrogami. W roku 1503 pewien kordylier wygłaszał we Frankfurcie kazanie o niepokalanym poczęciu Marii i wtem spostrzegł, że do kościoła wszedł dominikanin nazwiskiem Vigam."Najświętsza Dziewico - krzyknął - dziękuję ci, że nic dopuściłaś, abym należał do owej sekty, która zniesławia ciebie i twego syna!" Vigam zarzucił mu, że dopuścił się kłamstwa. Wtedy kordylier zstąpił z kazalnicy dzierżąc żelazny krucyfiks w dłoni i zdzielił nim tak potężnie jakobina Vigama, że pozostał on prawie bez życia na placu. Po czym dokończył swego kazania o Najświętszej Dziewicy. Kapituła jakobinów zebrała się, aby obmyślić zemstę. W nadziei na większe upokorzenie kordelierów postanowili czynić cuda. Po wielu bezowocnych próbach nadarzyła im się korzystna okazja w Bernie. Pewien młody mnich z ich zakonu był tam spowiednikiem młodego krawca, głuptaka nazwiskiem Jetser, pałającego zresztą wielkim nabożeństwem do Marii Panny i do świętej Barbary. Ten półgłówek zdał im się być doskonałą okazją do czynienia cudów. Spowiednik przekonał go, że Dziewica i święta Barbara umyślnie mu polecają, by został jakobinem, a wszystkie swoje pieniądze oddał klasztorowi. Jetser usłuchał tego polecenia i przywdział habit. Kiedy już dobrze wypróbowano jego powołanie, czterej jakobini, których nazwiska widnieją w protokole procesu, przebrali się kilkakrotnie, jak umieli, jeden za anioła, drugi za duszę czyśćcową, trzeci za Marię Pannę, a czwarty za świętą Barbarę. W wyniku wszystkich tych objawień, których opis byłby zbytnio nużący, Najświętsza Dziewica wyznała wreszcie Jetserowi, że narodziła się w grzechu pierworodnym; że zostałaby potępiona, gdyby jej syn, którego jeszcze nie było na świecie, nie raczył jej odrodzić w Duchu, skoro tylko się urodziła; że kordylierzy są bezbożnikami i ciężko obrażają jej syna utrzymując, że jego matka została poczęta bez grzechu pierworodnego; że nakazuje mu głosić tę nowinę wszystkim sługom Boga i Marii przebywającym w Bernie. Jetser nie omieszkał tego uczynić. By mu podziękować, Maria objawiła mu się jeszcze raz w towarzystwie dwóch krzepkich i barczystych aniołów. Powiedziała, że przychodzi wycisnąć mu na ciele święte stygmaty swego syna na znak jego posłannictwa i jako nagrodę. Dwaj aniołowie związali go i Dziewica wbiła mu gwoździe w nogi i ręce. Nazajutrz wystawiono publicznie na ołtarzu brata Jetsera, pokrwawionego obficie na skutek owych niezwykłych łask niebieskich, jakie otrzymał. Nabożni przybyli tłumnie do kościoła, aby całować jego rany. Dokonał tylu cudów, ile tylko zapragnął. Ale objawienia trwały nadal i Jetser rozpoznał w końcu głos zastępcy przeora spod maski, która okrywała mu twarz. Począł krzyczeć i grozić, że wszystko rozgłosi. Poszedł za zastępcą przeora aż do jego celi, gdzie zastał swego spowiednika, świętą Barbarę i dwóch aniołów pijących wino z dziewkami. Przydybani na oszustwie mnichowie nie mieli innego wyjścia, jak tylko otruć Jetsera. Posypali hostię sublimatem rtęciowym. Miała ona jednak tak wstrętny smak, że Jetser nie mógł jej przełknąć. Uciekł z kościoła, wniebogłosy pomstując na trucicieli i świętokradców. Proces ciągnął się przez dwa lata. Trzeba było wnieść oskarżenie do biskupa Lozanny, gdyż w owym czasie nie dozwalano, aby sądy świeckie sądziły mnichów. Biskup stanął po stronie dominikanów, orzekł, że objawienia były prawdziwe i że biedny Jetser jest oszustem. Posunął nawet swe barbarzyństwo tak daleko, że kazał niewinnego człowieka poddać torturom. Ale ponieważ dominikanie nieopatrznie zdegradowali go i odebrali mu habit tego tak świątobliwego zgromadzenia, Jetser stał się człowiekiem świeckim. Rada berneńska przyjęła go pod swoją jurysdykcję, wysłuchała jego zeznań i zbadała ów długi ciąg zbrodni. Trzeba było sprowadzić sędziów kościelnych z Rzymu; zmuszono ich oczywistymi dowodami prawdy, aby wydali winowajców władzy świeckiej. Spalono ich 31 maja 1509 roku pod bramą Marsilly. Akta procesu znajdują się jeszcze w archiwach w Bernie i wielokrotnie wydawano je drukiem."

Tak Winter oskarż jeszcze o coś kościół - no przeciez jeszcze można go o tyle rzeczy oskrażyć... hmmm... wiesz co - napisałbym jakby mi się chciało coś podobnego do Twojej wypowiedzi tylko że o UFO i Ufologach podjąc oczywiste ich błędy, szalbierstwa, matactwa itp.... Ale wiem, że nawet jeśli takie coś napiszę, to i tak niczego to nie potwierdzi. a jakbym zaczął zaprzeczać nazwałbyś mnie fanatykiem który nie rozrróżnia faktów i jet tak głupi ze nabiera się na matactwa kościoła. Tak jestem fanatykiem - katolikiem wierzącym w UFO, przekazy o nim zawarte w różnych źródłach < w tym w starożytności >, fanatykiem który nie przeczy zjawiskom paranormalnym, fanatykiem tylko takim który stara się obronić swoją wiarę którą czci i zgodnie z którą stara sie żyć. Nie chce mi się pisać i zaprzecać, potwierdzać, dyskutowac. Bo nasze dyskusje przebigają szablonowo... A ja pragnę już je skonczyć krótkim acz wymownym "status quo" Pozdrawiam:)

Nie złośliwie.Brachol za często [zasłaniasz] się wątkiem UFO i ślepą wiarą .Ciebie czytam z wielką ciekawością,bo coś mi mówi żeś [za murami].pozdrówka -cze.

hmm... "za murami"... ??? tzn??? hmm.. Duchu, a Wy czym się zasłaniacie - teoriami, złośliwościami, domysłami, wyśmiewaniem... Czyli w sumie tym samym co ja :) Dlatego ta dyskusja donikąd nie prowadzi a ocieramy się o tematy bardzo osobiste w tych sprawach. Jesli byliście katolikami lub jakichś znacie to wiem o czym mówię :) I co to miało bgyć za murami??? Tzn za własną swiadomością??? W "mojej małej wieży odgrodzonej od świata " ???

Braciszku... przypadkiem nie siedzisz w zakonie?? Jesteś jeszcze przed święceniami?? Jeśli tak, to prośba do rzeszy walczącej z Bratem, nie ściągajcie braciszka w objęcia szatana :) bo jeszcze się rozmyśli i będziemy mieli jednego obwieszonego złotem, żyjącego z jałmużny podatników, duchovnego. Pozdr

Tu też nie wymysleliście prochu, a dowodów na poparcie zbrodni Koćioła jest tyle, że... Że znakomity niemiecki historiodraf zapełnił trzy opasłe tomy. Byłem w domciu (to info do Brata) i sprawdziłem dokładnie. Karlheinz Deschner "Kryminalna historia Chrześcijaństwa" t. I/II/III Na marginesie - próbowałem znaleźć go na sieci, przy uzyciu wyszukiwarki Interii - nie wiem, czemu jej uzywam, bo to straszne badziewie. W każdym razie wywaliło mi stronę o znameinnym aliasie: http://hereticos.w.interia.pl/... Niestety (oczywiście !) "...Strona o adresie http://hereticos.w.interia.pl została zablokowana z powodów regulaminowych..." Hihiihi... Ciekawe jakim to postanowieniom regulaminu uchybiono... ;))

Mi też się nieraz zdarzyło, jest fajn strona z apokryfami, wchodzę za tydzień, i co oczywiście zablokowana, regulamin ale o tym sza...

Czsto zamykają te strony w nocy , wtedy na nie plują. Nad ranem już po stronie nie ma śladu. najgorsze , że kościół chce dialogu..

Dialogu, czyli pełnej czołobitności dla ich dogmatów...

No właśnie, dialog mają ale niech inne wyznania ustąpią w swoich dogmatach bo nasze są najlepsze i nie zmienne, fajny dialog... nie..

A to jak powinno brzmieć ( bez błedów ): Często zamykają te strony w nocy , wtedy na nie polują. Nad ranem już po stronie nie ma śladu. A najgorsze, że kościół chce dialogu.... hehe, plują : )

Chyba nastawię sobie Radio Maryja, tak dla rozweselenia...

Tkak - wysocy dostonicy kościelni reagują na każdą stronę o czymś takim.... Oczywiście. A ja wszedłem na super stronę o idiotach i zablokowli ją za idiotyczne treści :) Pozdrawiam:)

A morze Brat ma za zadanie typować strony do wyeliminowania...

Tak mam takie zadanie - jak mogłeś to zgadnąć??? Jutro wyłączą tą stronę.. :) Pa pa pa:) Pozdrawiam:)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 17
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.