Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Magia powietrza - pomożecie ?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 46

Siemka :) , (kto nie wierzy magie , to niech odrazu wyjdzie :P) Ok , to wale prosto z mostu , myślę, że panuje nad wiatrem , ale nie tak , że mogę huragany robić :) , tylko np. Umiem wytworzyć wiatr wokół gałązki.Ale , żeby tak robić , muszę dużo ćwiczyć, a sami wiecie szkoła i wgl. :(. Może znacie jakieś sposoby żeby mnie wzmocnić i , żebym tak długo ćwiczyć nie musiał :( Dzięki :)

Tak konkretnie opisana całość. Może to wszystko wynika ze współzawodnictwa które się wytwarza a właściwie bardziej można mówić o pasożytnictwie. Ponieważ można traktować energie jako coś do zagarnięcia komuś. To dlatego ciemna strona narzuca taki styl jako wygodny i obowiązujący. Na pewno w sumie lepiej być od tego z daleka. Jakiś pozytyw wyciszania wichur dla ogółu jest. Nie mówmy o zupełnej niepraktyczności tej zdolności. Tylko że w strefie XI widziałem film o robieniu pogody to człowiek sztorm na morzu środkami technicznymi zrobił w pół godziny. Tak iż wymiar problemu jest taki że Rafik może się namęczyć i natracić czasu na kształcenie swojej zdolności a ktoś zrobi coś środkami technicznymi i on niewiele wskóra. Chyba polaryzacja w stronę dobra woli jak się bierze to co jest i nie kombinuje żeby coś zmieniać. Ale sama świadomość tego że ktoś usiłuje na różne rzeczy wpływać nie jest naganna czyli te widzenie aury i energii to nie jest zdolność niepotrzebna.

Dzięki nicze :)
nicze:
Ale sama świadomość tego że ktoś usiłuje na różne rzeczy wpływać nie jest naganna czyli te widzenie aury i energii to nie jest zdolność niepotrzebna.
Aha i chciałem też powiedzieć , że chyba z tym skończę, skoro niektórzy mówią, że to niepotrzebne :(

rafikxD:
że to niepotrzebne
Ale zabawne:) Jeśli masz z tego frajdę, a nie czynisz przy tym nikomu krzywdy to po co od razu porzucać, a nóż kiedyś się do czegoś przyda. Dzięki rozwijaniu tej umiejętności możesz odkryć inną. Tylko za każdym razem jak będziesz się "bawił" zapytaj siebie czy nie robie tym nikomu krzywdy? Ani sobie? Myślę, że nawet taka "zabawa" może nauczyć odpowiedzialności:)

motylek, dziekuje Ci za ta fantastyczna odpowiedz. Byla mi ona tak bardzo potrzebna w tym temacie. Pozdrawiam.

Weźmy np. taki film pt. "Harry Potter" - bzdurny jak nie wiem co, ale o co innego tu chodzi. Młodzież się tym zachwyca, bo jest tam przesłanie by wierzyć we własne siły - i to jest najważniejsze także w uprawianiu prawdziwej "magii". Na pewnym etapie rozwoju człowiekowi jest potrzebne także zetknięcie się z "mocą", bo prędzej, czy później i tak będzie musiał się z tym zmierzyć - chodzi tylko o to, by się w tym nie "zatracić", by "sodówa do głowy nie uderzyła", bo to przeszkadza w prawdziwym rozwoju duchowym, a zachłyśnięcie się własną mocą prowadzi do wykorzystywania jej w "niecnych" celach - manipulowania innymi, wykorzystywania ich itp. i prowadzi do upadku - do uwstecznienia się na drodze duchowego rozwoju, nie mówiąc o tym, że do takiego kogoś przyczepią się jakieś negatywne byty, by poprzez niego "kręcić swoje lody". Dobrze mieć pojęcie o swojej mocy, możliwościach... - na co dzień może zdolności tzw. parapsychiczne nie są potrzebne, ale w sytuacjach ekstremalnych mogą się przydać - wtedy dzieją się "cuda" :) Nie ma co się starać o takie rzeczy na siłę - samo przychodzi jako "skutek uboczny" szerzej pojętego rozwoju. I tu, jak zauważyła Motylek dochodzimy do kwestii odpowiedzialności - sam przyznam, że kiedyś, gdy nie byłem jeszcze "odpowiedzialny" zaczęły się dziać niesamowite rzeczy i było bardzo niebezpiecznie (dopiero później ktoś mi wytłumaczył, co się działo), ale na szczęście ani sobie, ani komuś innemu krzywdy nie zrobiłem, poza tym, że kilka osób miało poważną "zagwozdkę" co działo się z ich świadomością. No cóż - nie dążyłem do tego, nie starałem się, ale zauważyłem, że ludzie wokół mnie bardzo dziwnie się zachowują - przestawali sami myśleć i mogłem nimi sterować. Jak zauważyłem, że to działa, to zacząłem sprawdzać, upewniać się, że to kwestia mojego wpływu, obecności - prowadziłem swego rodzaju "doświadczenia" i nadziwić się nie mogłem. O ile na początku musiałem się trochę postarać, to z biegiem czasu działało to tak mocno, że musiałem kontrolować swoje myśli. I wtedy dotarło do mnie, jak to jest niebezpieczne i że trzeba z tym skończyć. Zacząłem się dosłownie modlić, bym utracił ten "dar" - przeszło mi i mogłem znowu mieć do czynienia z ludźmi, nie powodując od razu zamieszania wokół siebie. Cieszę się, że było mi dane tego doświadczyć, bo dzięki temu coś zrozumiałem i jestem już przygotowany... No, nie będę się tym już bawił, bo to nie jest sztuka dla sztuki - w chwili obecnej nie ma to zastosowania, ale może kiedyś, w innych realiach... Przyjdzie, gdy będzie potrzebne :) Bo dziś co? Bawić się w jakieś "wojny magów"? To nie dla mnie - to jakaś dziecinada - jak i inne zabawy w udowadnianie sobie, czy komuś, kto silniejszy :) To jak z trenowaniem sztuk walki - nie robi się tego z myślą, by wyjść na ulicę i komuś dołożyć - nie szuka się wrażeń, możliwości zastosowania tego, czy popisania się tym. Z czym by to jeszcze porównać? Np. z bieganiem - no od wielu lat mam ten sam czas na 60 metrów - 8,0 sekundy. Czy to coś daje na co dzień? No niby nie, ale jak czasem trzeba podbiec do autobusu... :) Pewnie, gdybym jeździł samochodem, to bym ten "dar" utracił :)) Ogólnie tzw. komfortowe życie powoduje, że zatracamy pewne "instynkty", ale w przypadku trudniejszych wyzwań coś tam może się przydać :) Jak jest potrzeba, to ludzie sami się dziwią, na co ich stać :) Powiedzmy, że niedługo (podobno) w coraz większym stopniu ulegną odblokowaniu pewne zdolności u ludzi. Namnożyło się mnóstwo różnych "szkół psychotronicznych, kursów rozwoju duchowego" itp., w ramach których wręcz straszą ludzi, że bez tego... biada im :) Chodzi generalnie jedynie o to, by mieć pojęcie o tych sprawach, bo gdy ktoś nagle zostanie "rzucony na głęboką wodę" (spotka się z takimi rzeczami bez przygotowania), to... może mu się nieźle w głowie poprzewracać :) Sporo (a nawet większość) ludzi boi się takich rzeczy, więc asekurancko twierdzą, że w to nie wierzą i w takim przypadku nie ma sensu uświadamianie ich, że np. różne służby specjalne korzystają z tych "zdobyczy" - ci ludzie nie chcą o tym wiedzieć! Takich ludzi można jedynie małymi kroczkami przekonywać, że to nie jest takie straszne jak Kościół to maluje :) i że można na spokojnie, z umiarem, świadomie z tego korzystać w celu chociażby wykorzystania w codziennym życiu synchroniczności zdarzeń ku poprawie jakości życia i uzyskaniu spokoju ducha :) I tu uciekanie od tych spraw, chowanie głowy w piasek, czy palenie czarownic na stosie nie rozwiązuje problemu strachu - strachu przed nieznanym, przed życiem... Chyba warto żyć świadomie, zamiast bać się wyimaginowanych zagrożeń, być ofiarą i uciekać od... wiedzy :) To niewiedza powoduje, że mitologizujemy różne sprawy. Gdyby tak od dziecka tłumaczyć ludziom takie sprawy, pewne mechanizmy, to... byłoby pięknie :) Tylko, że wtedy wąska grupa "wtajemniczonych" nie mogłaby już manipulować resztą... Więc komu zależy na takiej edukacji? Na pewno nie "rządzącym", dla których najlepiej, by ludzie bali się wszystkiego. Jednak mimo wszystko ludzie poszukują i obserwujemy prawdziwy boom na te sprawy. Oczywiście na początku, jak ze wszystkim "obłowią" się najpierw różni mistrzowie i inni "guru", choć moim zdaniem np. okres rozkwitu różnych sekt mamy już za sobą, bo te sprawy zostały już "odczarowane" i kity o "wybrańcach, którzy mają monopol" już tak nie działają na ludzi, jak kiedyś. Tak samo monopol traci wielka sekta "pasterzy baranów" zwana Kościołem Katolickim :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Rafik nie przejmuj się gderaniem starszych. Jakieś pojecie o temacie trzeba mieć. Zauważ że Dorota zdecydowanie Ciebie przestrzega ale na marginesie mówi że synów powoli wprowadza w tę tematykę. Tak iż sytuacja jest taka że masz nie traktować tego jako najważniejszej umiejętności jaką masz osiągnąć jest to margines który jest ciekawostką. Żebyś nie wpadł w takie układy jakie Radek zaliczył w drodze do poznania. Radek napisał Tobie jak to przebiegało i o co z tych jego doświadczeń wynika. Zajrzał bardziej w ciemną stronę i wrażeń za ciekawych nie wyniósł. Czyli jest problem poznawania różnych rzeczy ale tak aby się tym nie "ubrudzić". Czyli tak naprawdę największym problemem jest to że jak by Tobie za bardzo zaczęło wychodzić to mógłbyś popaść w ambicję bycia jeszcze lepszym i takie gonienie za byciem supermenem to niszczy zdrowe podejście do życia że masz się za Bóg wie kogo a tak naprawdę każdy jest w czymś dobry a w czymś taki sobie. I teraz czy bycie dobrym w czymś nie zwyczajnym nie prowadzi do wody sodowej w głowie. W takim wieku jaki masz Ty masz teraz usiłowałem kręcić takim walcem papierowym sklejone z papieru na górze dwa paski na krzyż i wbita szpilka i na tym to wisi i teraz usiłujesz tym kręcić w jakąś stronę. Tę w którą chcesz. I to się jakoś tak w takim wieku jak masz udawało. Ale potem człowiek wyrósł zaszły jakieś zmiany i ten papierowy walec przestał się słuchać a wręcz był tak złośliwy że kręcił się w przeciwną niż sobie życzyłem. Oczywiście cała zabawa mało sensowna bo nie dająca większego pożytku. Ale dzięki temu nie robię wielkich oczu i nie dziwi mnie zbytnio że ktoś może mieć większe dokonania. UCZYĆ i tak musisz się "czegoś". Najważniejsze zachowanie zdrowego rozsądku i dystansu do swoich osiągnięć one są względne. Tu też koledzy się przyznali że chcieli by operować telepatią ale im to przynajmniej na razie nie dane. Cały problem polega na tym żeby być świadomym swoich możliwości i nie nadużywający ich. Tak jak Darek mówi{Wendol} że ćwiczy się bieganie dla siebie ale żeby w którym momencie coś umieć dokonać bo akurat wynikła potrzeba. Takie są realia tego wszystkiego. Ty decydujesz jakie będziesz miał z tego pożytki lub problemy. Jesteś w wieku w który o problemy trochę łatwiej niż dla nas którzy jesteśmy starsi. To jest też kwestia nie wykształcenia pół ochronnych wokół organizmu, Analizowanie tego dlaczego masz zbyt kiepski wiek żeby się zmagać z kimś kto jest tobie nieprzychylny chciałby zaszkodzić to ma wiele wymiarów i odsłon. Pozdrawiam
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 46
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.