Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Nasze problemy i kłopoty.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 19

Ja np. mam problem z czerwienieniem się czy ktoś z was ma również taki kłopot? Co może pomóc i zapobiec czerwienieniu się ?

Może... przestać się wstydzić? :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Niby to jest tak,że się nie wstydzę,ale jednak podświadomie to się dzieje.

Powinno przejść z wiekiem :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ja się robię czerwony, jak mnie ktoś zaczyna wku... :) Eh, czasem ciężko kontrolować emocje.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Ty wku... ?? Jakoś nie wyobrażam sobie :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ja też często sie czerwienie kiedyś kłopot..teraz mi to nie przeszkadza:)

wendol:
Powinno przejść z wiekiem :)
Potwierdzam. Z wiekiem przechodzi ale nigdy nie do końca :)
Raptor:
Ja się robię czerwony, jak mnie ktoś zaczyna wku...
Również potwierdzam. Tyle tylko, że muszą mnie bardzo wku.... :)

Z pewnych rzeczy nigdy sie nie wyrasta. Jednak od ciebie samej zależy, czy zapanujesz na tą "przypadłością". Musisz poskromić swoje emocje. Przestać przejmować się wszystkim, co się dookoła dzieje i mniej brać "do siebie" wszystko. Więcej pewności siebie! Nie mam na myśli wcale tupetu, zadziorności. Po prostu pewność siebie i opanowanie. Osiągniesz to dopiero wtedy, gdy znajdziesz wewnętrzny spokój, a twoje emocje zakryjesz płaszczem, a jeszcze lepiej, jak zasłonisz twardą skorupą (mowa o mentalnych: płaszczu i skorupie). Wiele osób zaczyna sobie radzić z czerwienieniem dopiero wtedy, gdy dostaje mocnego "kopa" od życia. Mam nadzieję, że tobie to nie będzie potrzebne. Korzystaj z doświadczeń innych, a mądrą "drogą" dotrzesz do celu = zapanujesz sama nad sobą. Wtedy obejdzie się bez guzów mentalnych. Wiem coś o tym - DOŚWIADCZONA :)

Tuatja polecam ksiazke 'Inteligencja emocjonalna'
ona19:
Ja np. mam problem z czerwienieniem się czy ktoś z was ma również taki kłopot? Co może pomóc i zapobiec czerwienieniu się ?
Zalezy w jakich sytuacjach sie czerwienisz.
Ancik1410:
Wiele osób zaczyna sobie radzić z czerwienieniem dopiero wtedy, gdy dostaje mocnego "kopa" od życia.
Ja bym sie z tym do konca nie zgodzila. Czerwienimy sie glownie w sytuacjach takich jak kontakt z plcia przeciwna. Poprostu radze tutaj 'face the problem'. Znajdz prace tylko z facetami najlepiej prrzystojnymi i od razu sie pozbedziesz problemu. To dziala sprawdzilam na sobie:))) Temat jest obszerny, ale tak jak Ancik pisze
Ancik1410:
Osiągniesz to dopiero wtedy, gdy znajdziesz wewnętrzny spokój, a twoje emocje zakryjesz płaszczem, a jeszcze lepiej, jak zasłonisz twardą skorupą (mowa o mentalnych: płaszczu i skorupie).
Niestety sami musimy sobie z tym poradzic :)

Ancik1410:
Więcej pewności siebie! Nie mam na myśli wcale tupetu, zadziorności. Po prostu pewność siebie i opanowa
Z tym tez tak naprawde to roznie bywa bo jak sie trafi na skorw.... to niec nie pomoze:)

Raptor:
Ja się robię czerwony, jak mnie ktoś zaczyna wku... :)
nie czerwienieje wtedy tylko- prędzej bystrzeje ale ostatnio jestem anielskiej cierpliwości :-) czerwienienie jest podświadomym odbiorem cudzego natarczywego zainteresowania naszą osobą, tak działa umysł- jedni to odbierają inni nie, ewewntualnie już nie- połączone często z własnym niskim poczuciem wartości mi kiedyś łzy z oczu leciały i miałem nadwrażliwość na światło a kiedyś(jakieś 16 lat temu) byłem bardzo przystojnym młodym zakompleksionym chłopakiem więc i i nie trudno było zwracać czyjąś uwagę i ściągać cudze myśli przeróżnej maści często po prostu wredne jest za to jedna ważna prawda, nie warto niczym się przejmować- jutro zakryje wszystko co dziś a ludzie jako jednostki nie są warci poświęcania im uwagi na całej lini i żeby to absorbowało i świadomość i podświadomość jednocześnie trzeba panować nad wszystkim jak ptak skrzydłami a wszystko pod tobą poza tym nikt nie jest w stanie udowodnić że ten matrix dzieje się naprawde i niejesteśmy jedyną istotą śniącą o tym wszystkim co widzimy :-))))) dlatego warto wrzucić się na głębokie wody, znaleźć swoją wartość i nie przejmować się głupotami ja poczytał bym na Twoim miejscu- ona19 - deko psychologi musisz objąć spojrzeniem znacznie więcej niż widzisz do tej pory i zacząć myśleć wielopoziomowo (życie to wszystko co dzieje się dookoła świat przyrody ożywionej i nieożywionej,wszechświat w nim droga mleczna w niej układ słoneczny nasza planeta a w tym dopiero ludzie, wszystko pędzi w/g swoich praw- jakich warto wiedzieć choć z grubsza- bo wiele się ważnego dzieje od czego jesteśmy zależni)- czytać rozwijać się znależć chobby własne zainteresowanie i własny świat nim ktoś Twój jak widzę jaszcze czysty umysł zaprogramuje dla własnych często niecnych celów jak ogarniesz spojrzeniem większy horyzont to i ludzie okażą się mniejsi i przestaniesz się czerwienić :-) pozdrawiam

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

yohanna22:
Czerwienimy sie głównie w sytuacjach takich jak kontakt z płcią przeciwną.
Tak, głównie z tego powodu. Najczęściej jednak czerwienią się ludzie z powodu braku panowania nad własnymi emocjami, szczególnie wtedy, gdy chcą ukryć swoje zakłopotanie, nie wiedzą, co odpowiedzieć, ... Dokładnie tak działo się ze mną. Zawsze starałam się tak do ludzi odnosić, żeby nikogo nie urazić, nie zachować się zle, nie powiedzieć czegoś przykrego i to wprawiało mnie w zakłopotanie. Zaczełam dociekać, czytać, poznawać siebie. Nie wystarczyło. Ja byłam tą "inną osobą", której każde słowo ze strony innych ludzi stwarzało problem. Moja nadwrażliwość i subtelność były trudne do zniesienia dla mnie. I wcale nie pocieszały mnie słowa pani od rytmiki w szkole muzycznej: "dobrze, że jeszcze takie są, bo to coraz rzadsze zjawisko". Moja mama mówiła: "moje dziecko jest inne, wyjątkowe". Akceptowała mnie taką, jaka jestem i nie chciała nigdy, bym była przeciętna. Ja jednak zaczęłam nad sobą pracować. Czytanie książek psychologicznych weszło mi w nawyk, chociaż część z nich przeczytałam z obowiązku (z powodu studiów). Większość pochłonełam z ciekawości. Ludzie jednak dali mi "szkołę życia", bo wrażliwe, spokojne dziecko można trochę pomęczyć. Byłam lubiana, do wszystkich się uśmiechałam, zawsze byłam pogodna i wesoła (sąsiadki mówiły: tak pięknie i miło się uśmiechasz, do twarzy ci z usmiechem), ale nie radziłam sobie z dokuczliwością złośliwców. To kolejny powód moich dociekań (np. poznawanie poprzednich wcieleń, ...). Najbardziej nie mogła mojej łagodności znieść moja była teściowa. Kiedyś chciała mi dokuczyć, nie miała argumentu i złośliwie wykrzyczała mi: "bo ty jesteś taka święta, dobra, wspaniała i wspaniałomyślna". Ale mnie to zdumiało! Prędzej spodziewałam się przekleństw, obelg, ale takie "wyzwiska"! :) Temat, jak widać dobrze mi znany. Dziś już rzako się rumienię. Stwardniała mi "skóra na grzbiecie" i jestem bardziej opanowana. A przede wszystkim panuję nad swoim wnętrzem. :) A to, wszystko, co piszecie - prawda, też mi znana. pozdrawiam

zbyszek123:
byłem bardzo przystojnym młodym zakompleksionym chłopakiem więc i i nie trudno było zwracać czyjąś uwagę
hehe jakbym z kądś to znał, zbyszku coś nas łączy:). ty przezywałes to 16 lat temu a ja dopiero co przed chwilą. hehe nic nie mam do dodania.... ;)

wendol:
Ty wku... ?? Jakoś nie wyobrażam sobie
To raczej nie jest kwestia umiejętności wyobrażenia sobie mojego wku... ale bardziej wyobrażenia sobie umiejętności wku..., które posiadają pewne osoby trzecie ;)
zbyszek123:
czerwienienie jest podświadomym odbiorem cudzego natarczywego zainteresowania naszą osobą, tak działa umysł- jedni to odbierają inni nie
Zdaje się to być prawdą. Często to odbieram i czasem skutek jest właśnie taki. Można się nauczyć to rozpraszać, ale żeby dojść do perfekcji, trzeba to przerobić na wszystkich wariantach, tak więc zawsze się trafią nowe "niewytrenowane" sytuacje, gdzie nie da się świadomie zareagować. A miejsca niewytrenowane automatycznie zapełniają reakcje emocjonalne. Generalnie dużo nauki i adaptacji dla osób "nie stąd" ;)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

zbyszek123:
mi kiedyś łzy z oczu leciały i miałem nadwrażliwość na światło
ja też
zbyszek123:
nie warto niczym się przejmować- jutro zakryje wszystko co dziś a ludzie jako jednostki nie są warci poświęcania im uwagi na całej lini i żeby to absorbowało i świadomość i podświadomość jednocześnie
Nie takie to proste. Denerwuję się, kiedy coś niedobrego dzieje się za moimi plecami. Nie wiem, o co chodzi, a się tym denerwuję. Niedługo po tym dowiaduję się, że coś się wydarzyło, ktoś mnie obgadywał, ktoś coś... Podopnie z pozytywnymi emocjami - tyle, że odczuwam pozytywne emocje: podekscytowanie, dumę, radość... Minionego wieczoru miałam mieszankę uczuć, z dominacją niepokoju. Zwykle potrafię zlokalizować, skąd ma nadejść "wiadomość" o tym, co się dzieje. Czyli rozpoznaję żródło swoich emocji. Dobre to i niedobre. Często mam tego dość. Ale, gdy mój"radar" wewnętrzny ostrzega mnie przed niebezpieczeństwem, zagrożeniem - jestem z niego zadowolona i mówię: "jak to dobrze, że cię mam". Czyli podchodzę z humorem do sprawy i robi mi się lżej na duszy. Nie wiem, czy jestem z tąd, czy nie z tąd - ale tak mam i czasem mnie to męczy, czasem jestem z tego dumna i odczuwam satysfakcję. Kiedyś bawiło mnie, jak ktoś oznajmiał mi jakąś nowinę, a ja mu odpowiadałam: "tak, wiem" ze spokojem, bez entuzjazmu, zachwytów... Teraz przywykłam do mówienia: "nie dziwi mnie to", "tak, to naturalne", albo "przecież to oczywiste". Ludzie też mniej dają się zaskoczyć moim reakcjom. Ale jest też druga strona medalu - podejrzenia (o podsłuchiwanie, o przecieki, kumoterstwo...). Nigdy nie znam szczegółów, ale wiem, o co chodzi i czego mogę się spodziewać po drugiej stronie. Nie wiem też, jaka będzie zawartość informacji, ale wyczuwam, czego będzie dotyczyła. Dzięki temu łatwiej (i trudniej) jest żyć, pod warunkiem, że nie rozpowiada się o takich "przypadłościach" lub jak kto woli "zdolnościach". To też temat - rzeka, bo jest jeszcze kilka kwesti do rozstrzygnięcia.

Raptor:
Generalnie dużo nauki i adaptacji dla osób "nie stąd" ;)
Zawsze mówię że nie stąd :-) z tej drugiej strony Wisły :-)
Ancik1410:
nie takie to proste. Denerwuję się, kiedy coś niedobrego dzieje się za moimi plecami
łatwe- trzymasz pewien standard, szanujesz się- to i inni będą też, jeśli trzeba bardzo to podkreślasz i przede wszystkim tworzysz swój własny świat, nie ingerujesz w zewnętrzny świat puki nie naciska Cię to w stopę za mocno, jeśli mówią za plecami to bardzo dobrze- gorzej gdyby nie mówili a z czasem za plotkowanie będziesz widzieć w oczach skruchę i wyrzuty sumienia za własną słabość, grunt żebyś Ty się trzymała i nie popadała w słabości- będziesz wtedy ponad tym wszystkim
Ancik1410:
Nie wiem, czy jestem z tąd, czy nie z tąd
właśnie...dlatego staraj się obserwować, nie szkodzić, nie zostawiać spraw niezałatwionych i nie domówionych, tworzysz spokój- przede wszystkim ważny dla Ciebie ludzie nie są warci poświęcania im jednostkowo więcej niż kilka procent własnej uwagi- bo możesz przegapić coś bardzo wartościowego przechodzącego swą linią bytu tuż k Ciebie a dwa za dużo przejmiesz czyjegoś ja- staniesz się botem- przykleisz się na długi czas, czasem zbyt długi nawet osoby wysoko postawione na które często człowiek patrzy z podziwem początkowo, przy bliższym poznaniu- cholernie rozczarowują choć nie powiem zdarzają się i indywidua ciężko na początku ale z czasem jest coraz łatwiej, to podstawa, konieczność w drodze do jakiegokolwiek sukcesu
Ancik1410:
temat - rzeka
mnóstwo książek napisano dzięki temu, ale to jest zawsze czyjeś zdanie- warto wypracować swoje

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Mam to samo Ancik plus sny. Czasami smiac mi sie chce bo ja wiem co ludzie mysla , co robia, co gadaja i wiem dlaczego to robiai co chca tym dzialaniem wyleczyc badz osiagnac.:) i bardzo czesto mam racje. Czasami dobry wyglad tez jest bardziej przeklenstwem niz darem. Kiedys mialam schizy na tym punkcie. Jak wchodzilam do pubu czy restauracji wszyscy sie ogladali. Ja sobie wmawialam ze to daltego ze cos ze mna nie tak. I takim o to sposobem przestalam wogole wychodzic z domu. Na dodatek przyciagalam tez facetow typowych dla blondynek:)

Zbyszku! Czyżby sie role odwróciły? He, he, he... Dajesz mi rady takie same jak ja tobie kilka miesięcy temu! :) Nie martw się, jestem silna! Wiem, jak sobie radzić. Chyba nie bardzo mnie zrozumiałeś. Nie mam problemów natury emocjonalnej. To, że mam silną intuicję, zdolności telepatyczne, nie znaczy, że nie umiem sobie radzić. Zwykle dzieci wykazujące tego typu skłonności są nadwrażliwe. Są inne! Ja do takich dzieci należałam. Nawet do kompletu miałam skłonności do omdleń (z emocji i paru innych powodów). A zdolnościom wspomnianym przeze mnie zwykle towarzyszą emocje (poddenerwowanie, podekscytowanie, egzaltacja, itd...). Nostradamus przed każdą wizją miał silne przeżycia, silne wstrząsy emocjonalne (przed, w trakcie i po)często bardzo wyczerpujące emocjonalnie i fizycznie, niejednokrotnie prowadzące do omdleń. Ze mną aż tak nie jest, chociaż czasem silnie w głowie mi sie kręci, no i powolna utrata świadomości, oraz parę innych objawów. Pożytek z tego jest taki, że ja te "sygnały" odbieram jako ostrzeżenia o złych zamiarach ze strony innych. Ploty mnie nie obchodzą, sama "nie uprawiam tego sportu" i nie interesuję się, co gadają inni. Nie robi to na mnie wrażenia. Plotkują ludzie mali, nie mający celu w swoim rozwoju. Łatwiej jest się przygotować, nie dać zaskoczyć... Jednak za wizjonerkę się nie uważam, nie chcę rozwijać tego typu zdolności. Tyle, ile mi "podarowano", wystarczy, żeby życie moich bliskich było lżejsze i mi żeby było łatwiej. Jestem płaszczem ochronnym dla moich bliskich. I to mi wystarczy.
yohanna22:
Mam to samo Ancik plus sny
Sny też mam. Często bajeczne... Uczę się je rozumieć. Pamiętam jeszcze swoje sny z dzieciństwa. Jak miałam roczek, kilka lat, kilkanaście lat,... Szkoda, że nie wszystkie zapamiętałam. Utkwiły mi w pamięci tylko niektóre. Za to bardzo charakterystyczne i z jakimś przesłaniem. Mam nad czym teraz się głowić. :)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 19
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.