| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Lech Walesa | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 16 |
|
Az dziw bierze, ze czlowiek po zasadniczej szkole ukonczonej w czasach PRL-u moze byc taki elokwentny i jest w stanie odpowiadac na kazde pytanie i poruszac kazda kwestie. Czlowiek, ktory raptem przeskoczyl plot i wtedy go wszyscy poznali. Stocznia Gdanska zatrudniala 12 tys. pracownikow wiec nie jest mozliwe, zeby sie oni znali nawzajem. Pracownicy chodzili do pracy, a nie na spotkania towarzyskie. Walesa pracowal podobno przy spawaniu kadlubow. Przy takiej pracy pracuje dwoch, trzech pracownikow i tylko oni mogli znac Walese, ale czy jeszcze zyja ?
Walesa musial byc gdzies porzadnie przeszkolony. Prawdopodobnie w Anglii - tak jak Hitler, bo tylko tacy ludzie sa zdolni do oratorskich mow i do przewrotow. Masoni zawsze przygotowywuja odpowiednio czlowieka, ktory jest im potrzebny do masowych wystapien bez kartki i do porwania tlumow w imie jakiejs idei. Walesa jest ich czlowiekiem. Dobrze sie spisal, to dostal Nobla. Dobrze sie spisal, bo juz bylo wiadomo, ze ludzie polkneli bakcyla !!!
Walesa zaingurowal powstanie nowego zwiazku, ktory nazwal ktos Solidarnosc, co oznacza Soli dar nos. W Polsce sol jest bardzo waznym mineralem. Sol nosi sie do poswiecenia w kosciele. Ten zwyczaj czci sol jako symbol zdrowia. Sol w Polsce ma tez przeciwne znaczenie, kiedy mowimy, ze cos lub ktos jest sola w oku Polaka. Solidarnosc jest wiec zdrowiem Polaka i sola w oku Polaka. Co innego myslal Polak zakladajac Solidarnosc. Miala ona byc tylko zdrowiem, ale w jej nazwie jest umieszczona informacja, ze stanie sie ona sola w oku Polaka.
Nie mozna nigdy sie z kims solidaryzowac bezkrytycznie. Kazda solidarnosc powinna byc zdrowiem i sola w oku. Zawsze trzeba uwazac na kazde solidaryzowanie sie i przyjazn.
PS. Literki ć na koncu w wyrazie Solidarnosc Polak nie wymawia w mowie potocznej, dlatego wychodzi soli dar noś.
|
|
|
|||
|
|||
|
Tak ale to indywidualne odczucie.
Bo on ogólnie on nic mądrego nie mówi.
I niektórzy z góry wykrywają takie oszustwo i ich drażni.
Ja tam za życia nie mogłem słuchać Jana Pawła II bo jego tekst był dla mnie męcząc.
Energetycznie było coś nie tak.
|
|
|
|||
The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/ |
|
wlasnie a co sadzicie o papiezach ja wogole nie rozumie po co oni sa strata kasy, jakies twarze. Nigdy nie mialam jakiegos cisnienia zebym zobaczyc Jana Pawla 2 ani go sluchac. Juz wogole nie rozumie ludzi ktorzy maja ich obrazy w domach.
Za to lubie Elzbiete II to byla babka:)
|
|
|
Nicze.
Ja tam Wałęsy też słuchać nie mogę... Taki chłop granatem od pługa oderwany i zawsze miałem na niego uczulenie... No i to by był koniec moich wypowiedzi na ten temat. Uważam temat Wałęsy za wyczerpany. Jak o nim myślę to mnie aż "pomroczność jasna" bieże
;)
|
|
|
Ja jeszcze nie slyszalam krolowej Elzbiety II mowiacej bez kartki. Ciekawa jestem, jaki jest jej angielski. Jej babka nigdy chyba nie mowila po angielsku. Ksiecia Filipa [maz krolowej] tez jeszcze w ogole nie slyszalam przez 59 lat !
|
|
|
|||
|
|||
|
"chwilą prawdy" nazwałem mówienie konkretów
bo tak,
to on mówi pięknie i gładko ale nic z tych zdań nie wynika.
Po pijaku powiedział dokładniej co sądzi na temat jakiś osób,
normalnie wcale by tak tego nie powiedział.
Na temat składania zdań wyobrażenie o co chodzi
można mieć na przykładzie
rozmowy Korwina z jakimś lewakiem
wypowiedzi lewaka zostały okrojone przez składającego tekst do dźwięków
bełkocących ale gdyby ich nie używał to nie było by z czego wycinać.
Oleksemu by nie można było takiej wycinanki zrobić.
http://www.youtube.com/watch?v=FMrgMbcfabM&feature=related
|
|
|
Nicze, ja nie kwestionuję tego, co chciałeś powiedzieć, dobrze cię zrozumiałam. Skoro zahaczono o tę tematykę, to sobie popisałam, bo nie lubię podstępu i zawiści. Precież podobnie było z Mandaryną - jej prywatne wygłupy wykorzystano, żeby ją publicznie skompromitować. To właśnie taki wątek "łazienkowy" - czyli bezszczelne naruszenie prywatności. Wiadomo, że jest tancerką, a nie wokalistką, dlatego śpiewać nie umie. Ma słuch melodyczny, rytmiczny, ale nie ma ustawionego podparcia oddechowego, nie umie pracować na rezonatorach. Nie miała kształcenia słuchu i emisji głosu (podstawowych przedmiotów w szkołach muzycznych), więc nie wie jak i z której strony należy zaatakować dzwięk, żeby prawidłowo wybrzmiał. Jej sukces wokalny raczej był przygodą, epizodem, niż karierą , bo to nie jej dziedzina! Więc nie było powodów do zazrości.
Za to jako tancerka - O.K. Świetnie się spisuje. I podziwiam ją za to, że chętnie systematycznie pracuje z dziećmi.
Natomiast, co do bełkotów, manipulacji, wycinania itd... Takich mamy dziennikarzy, publicystów... Nie zawsze słuchają, co człowiek mówi. Przekazują opinni publicznej to, co chcą, żeby ludzie usłyszeli i zobaczyli. I to wcale nie komuna - to prawo do swobody wypowiedzi.
Jak widać wiele rzeczy jest niezmienialnych. Zmieniają się tylko szyldy, ustroje... Tak jest od wielu stuleci! Czytałam gazety z XIX wieku - ten sam wniosek : punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Warto więc słuchać, co ludzie mają nam do powiedzenia i nie dać sobie wciskać przez interpretatorów "papki informacyjnej". Ten człowiek, któremu "napchano kluch w usta" na pewno poza bełkotem przedstawił swoje racje. Tyle, że nie były do przyjęcia przez pana Korwina.
A tak swoją drogą - pomijając treści - fajnie, komicznie brzmi taki bałkot. I chyba chodziło właśnie o taki kabaret.
|
|
|
Noble do zwrotu :
http://www.sfora.pl/Walesa-musi-oddac-Nobla-Kto-jeszcze-a22557
Brakuje mi na tej liscie Gorbaczowa.
|
|
|
Lech Walesa w nowej odslonie :
http://wiadomosci.wp.pl/kat,64754,title,Czas-na-komunizm-XXI-wieku,wid,13171358,komentarz.html?ticaid=1bdb8
Ale tak naprawdę głoszę to od 20 lat. Komunizm tak, wypaczenia - nie.
Całość:
Poświęcając życie walce z komunizmem, nie przypuszczałem, że po latach będę upominać się o komunizm w nowym wydaniu. Sytuacja w Afryce wymaga takiego podejścia, nie znajduję innej koncepcji. Potrzebne jest planowe podejście do wyrównania przepaści międzyludzkich i nierówności poziomów życia. W innym wypadku wszyscy wpadniemy w przepaść, cała cywilizacja, bez różnicy - biedni i bogaci - pisze Lech Wałęsa w felietonie dla Wirtualnej Polski.
Komunizm - brzmi u mnie niezgrabnie. Ale tak naprawdę głoszę to od 20 lat. Komunizm tak, wypaczenia - nie. O, już lepiej. A chodzi w tym tak naprawdę o równość szans i możliwości. O tym zapomnieliśmy na drodze przemian i nieprawdopodobnego rozwoju naszej cywilizacji. Zapomnieliśmy w skali lokalnej i globalnej. Świat doszedł do sytuacji, kiedy ponad 90% bogactwa jest w rękach mniej niż 10% ludzi. Na dłuższą metę taki stan jest nie do utrzymania, co widać w Afryce - i tu nie ma mowy o pokojowej drodze do wolności i demokracji, krew płynie szerokim tragicznym strumieniem. W Polsce w czasach komunizmu było ciężko, uwierał nas brak wolności i puste półki. Ale ta nasza bieda była w miarę równo rozłożona. Nie było takich przepaści, jakie dziś widzimy i jakie powodują walkę już nie na słowa i postulaty, ale na śmierć i życie. Ci ludzie walczą o życie, bo umierają z głodu, widząc sytych ponad miarę. A dziś w czasach globalnych widzą jeszcze lepiej. Widzą, że inni mogą żyć dostatnio, że inne narody rozwijają się i korzystają z dobrodziejstw cywilizacji. Nie sam brak telewizora, lodówki czy najnowszego komputera jest powodem wzburzenia, ale widok innych, za szklaną granicą, którzy mają ma 10 tych telewizorów, lodówek czy najnowszych komputerów. To dlatego dziś - pisałem o tym niedawno - w wiosce globalnej rewolucje zaczynają się wirtualnie. I nie jesteśmy na to przygotowani. Dlatego zaczynają się wirtualnie, ale kończą krwawo.
W niektórych krajach walki trwają, o niektórych mówi się więcej, bo tam jest ropa, o innych mniej, bo nie ma tam nic, co by świat interesowało. W innych dyktatorzy uciekają. I to tam zaczyna się wszystko od nowa, ale tylko przy planowym podejściu i współodpowiedzialności świata może nastać porządek, rozwój i pokój. Dlatego w tych krajach jako rozwiązanie chwilowe widzę komunizm. To koncepcja systemu, w którym biedni i głodujący mieliby zagwarantowaną pracę - nie jałmużnę - aby mogli sami na siebie i swoje szanse, na swój chleb zapracować. W tym celu bogaci i syci powinni stworzyć fundusz stabilizacyjny - czy to w skali mikro z udziałem bogatych krajów, czy to w koncepcji lokalnej - bogate firmy i osoby w danym kraju, składają się do wspólnego worka, aby podzielić się swoim bogactwem, dając wędkę. To nie tylko w celach charytatywnych, ale w imię wyrównania poziomów życia, stworzenia szans tym słabym i niezaradnym. A przede wszystkim w imię stabilizacji świata. Syty i pracujący sąsiad na nas nie napadnie, nie zrobi rewolucji, będzie wolał cieszyć się życiem i korzystać z szans i dobrodziejstw cywilizacji.
Lech Wałęsa specjalnie dla Wirtualnej Polski
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 16 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |