Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Wisla
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 13

marekc6@gmail.com napisał(a): MAYDAY ! MAYDAY! MAYDAY! - TU WISŁA - ODBIÓR ! ...---... (SOS) -TU WISŁA ! Takie sygnały non stop od 20 lat wysyła każdy metr U M I E R A J Ą C E J Królowej Polskich Rzek - niestety bezskutecznie, bez odpowiedzi, nie ma odbiorców sygnałow. Podobne sygnały nadają też od lat ludzie związani z Wisłą, za komuny żyjący z niej i dla niej, organizacje ekologiczne np. "Ja, Wisła" - represjonowaną, szykanowaną za to że próbuje utrzymać tereny przywiślane w porcie Czerniakowskim zgodnie z ich przeznaczeniem od przeszło 100 lat na działalność rekreacyjno-wodniacką sprzeciwiając się zakusom decydentów stołecznych "prywatyzacji" po bandycku jak "sprywatyzowano" całą Gospodarkę Ogólnonarodową. NIESTETY, ŻEBY NADESZŁA JAKAŚ ODPOWIEDŹ NA SYGNAŁY WZYWAJĄCE POMOCY MUSI BYĆ ODBIORCA SYGNAŁU, GOSPOPDARZ ZAWIADUJĄCY MAJĄTKIEM NARODOWYM . POLSKA OD 20 LAT TAKIEGO NIE MA. TO JUŻ KOMUNA LEPIEJ ZAWIADYWAŁA, DBAŁA O ROZWÓJ WŁASNEGO MIMO ŻE PODLEGŁEGO KRAJU, ZRESZTĄ PODOBNIE JAK I O PATRIOTYZM ( nie było mowy o nadrzędności RWPG czy bloku komuszego nad państwem narodowym, Polskim, jak teraz "wyzwoliciele" próbują przeforsować swój antynarodowy, antypolski plan podporządkowania Kraju sztucznemu potworowi unijnemu - byle pozbyć się za judaszowskie srebrniki dużego Narodu), WIĘC CZYŻ MOŻE BYĆ INACZEJ Z WISŁA ? - Gdyby się spytać "nierządników" udających "rządy" kto odpowiada za taki stan rzeczy, odpowiedź byłaby prosta. - nikt, bo Wysła jeszcze nie została "sprywatyzowana", a nierząd udający "rząd" nie interesuje nic po za ściąganiem haraczy "transferowanych" w przeróżny sposób na swoje konta, lub z przeznaczeniem na "wycieczki życia" i inne tego typu przyjemności. Wisła tylko odzwierciedla stan naszej Polskiej Narodowej Gospodarki, NASZEJ POLSKIEJ RZECZYWISTOŚCI TEJ PRAWDZIWEJ, NIE MEDIALNEJ. Dlatego jest opustoszała na całej swej długości - miałem okazję ją podziwiać, np. w jej dolnym biegu na początku lat 60-tych, w Krakowie i okolicach w połowie lat sześdziesiątych, czy też w środkowym biegu Zalew Włocławski w latach 70-tych kiedy to na Zalewie małą kabinową żaglówką trudno było się przecisnąć w środku sezonu - dzisiaj pod koniec lipca czyli w szczycie sezonu spotkaliśmy jedynie trzy żagle na całym Zalewie i to tylko "ćwiczące" manewry. Wisła jest martwa, po za lokalnym, miejscowym ruchem rekreacyjno-zarobkowym w paru punktach na całej swej długości jak Kraków, Kazimierz Dolny i okolice (Puławy, Dęblin), Warszawa, Toruń. I na Toruniu się kończy w zasadzie nawet ten lokalny "ruszek" - bo nie ma mowy o jakimś zdecydowanym ruchu. W Tczewie mimo przepięknie wykończanego bulwaru nadwiślanego i ładnej przystani z zapleczem , ruchu już nie ma, podobnie jak do początku morskich dtog wodnych na Wiśle. Nie będę się skupiał na opisie przepięknych terenów przez ktore przepływa Wisła, nie zawsze one są widoczne poprzez dziko porośniętymi wikliną, dzikim zielskiem, chaszczem nabrzeżami. Nie będę opisywał nurtem rzeki z jej przełomami, przykosami, wyspami itd... Za jakiś czas tych widoków już nie będzie można oglądać ani z wody - rzeka już jest bardzo słabo żeglowna, a bez inwestycji za parę lat praktycznie nie będzie można spłynąć nią tak jak zrobilismy to teraz. Z lądu też nie obejrzymy ją, już teraz w zdecydowanej większości nie ma dostępu do linii brzegowej, przedwale ppowodziowe jak i teren od brzegów do wałow włącznie z wałami jest całkowicie dziko parośnięty wikliną, tudzież innego rodzaju dzikim zachwaszczeniem uniemżliwiającym dostęp do brzegów. Nawet wały ppowodziowe nie są utrzymywane w stanie zabezpieczającym je przed rozmywaniem. - Wały by miały wytrzymać napór wody muszą posiadać solidnie splecioną warstwę wierzchnią - darninę - splecioną trawę często wykaszaną, wówczas korzenie trawy rozgałęziają się w ziemi tworząc solidny gęsty splot uniemożliwiający rozmywanie, podmywanie wodą podczas wylewów. Dziko rosnące zielska i chaszcze nie tworzą darniny, a wręcz powodują rozluźnienie grunty zacieniając swymi koronami miejsca pod nimi i uniemożliwiając porost traw. Chaszcze porosłe na brzegach do wałow przeciwpowodziowych zabierają też miejsce dla wody podczas wylewów, sztucznie więc podwyższa się poziom wody przerywającej tak osłabione wały. Bez zdecydowanych, radykalnych działań za parę lat rzeka przysporzy sporo problemów. Ale "włodaży" Kraju nie interesuje jakiś problem za parę lat, oni "rządzą" tylko dzisiaj, i muszą się "nachapać" w tym czasie, a nie zajmować się Wisłą, środowiskiem, ludzmi, gospodarką itp... Ten stan Wisły opisuję nie tylko z własnych obserwacji, ale też pod wpływem opinii spotykanych ludzi - na Wiśle nie było okazji do rozmów z braku ludzi na niej, a jedynie czasami nad Wisłą. Rozmowy uświadamiały nas jakiej degradacji dopuszczono się w ciągu ostatnich 20 lat na Wiśle. Wszyscy rozmówcy kiedyś żyli z Wisły, bardzo nieznaczna część jeszcze z niej żyje chociaż coraz gorzej i z coraz większą beznadziejnością bo każdy rok pogarsza stan spławności rzeki. Poczynając od Krakowa gdzie jeszcze jako-tako funkcjonują kluby żeglarskie sporadycznie wyprawiające się na Wisłę lub szkolace żeglarzy, parę łódek przewożących po okolicy. To wszystko dzięki stopniom wodnym w "Dąbiu" i "Przewóz" z bardzo życzliwą obsługą sluzy (kierownik Dąbia pomógł zreperować nasz silnik i podciągnął swoim stateczkiem nas pod Wawel, na "Przewozie" natomiast przeprawiono nas bez problemów mimo że na tej śluzie zawsze brakuje wody zbieranej dla elektrowni i ewentualnego podniesienia poziomu na odcinku Niepołomice - "Przewóz"), ale za "Przewozem" zaczyna się już pustka, nie zbudowany stopień w Niepołomicach skutkuje tym że odcinek ten praktycznie jest nieżeglowny, ze skalistym progiem na 119 km znajdującym sie pod wodą ok.15-20 cm, a im dalej występują podpowierzchniowe niebezpieczeństwa. Sporadycznie idące pchacze z barkami - my nie spotkaliśmy, tylko wiemy z opowiadań- muszą uzgadniać właśnie z "Przewozem" gromadzenie wody by w momencie podejścia pod nieżeglowny odcinek, "Przewóz" puścił wodę dla podniesienia poziomu na czas przepływu zestawu pchajacego. Takie zabiegi nie zawsze mogą się powieśc i to też jest powód obumierania rzeki. A taki stan z kolei powoduje dalsze konsekwencje, zamulanie się własciwego koryta - dotychczasowi "pogłębiacze" - pozyskujący zwir i piasek dla budownictwa coraz mniej go wybierają z uwagi na zmniejszające się zapotrzebowanie "rozkładem" budownictwa i problemy z transportem wodnym. Urządzenia czerpakowe stoją więc na Wiśle jako pozostałosci po lepszych czasach i rdzewieją. Rzeka szuka więc nowych "nurtów" poszerzając, a tym samym i spłycając swoje koryto. Dodatkowo Wisła jest zamulana zanieczysczeniami sciekowymi, co prawda niby w Krakowie mniej odprowadza się ścieków do rzeki, ale są one widoczne, czuć je i odkładają się na dnie. Nic nie lepiej jest też na dalszym odcinku Wisły aż do samego jej ujścia. Najgorzej jest za Warszawą gdzie fetor "wykręca" nos a scieki osadzają się dopiero w zalewie Włocławskim. Nie na długo, ba już w okolicach Nieszawy w nocy i w "weekendy" wpuszczane sa ścieki z gorzelni tworzące gruby korzuch na wodzie zanim osiądą na dnie w odległości kilkudziesięciu km (zauważalne były jeszcze w Tczewie). I na nic zdają się petycje, interwencje, prośby w urzędach i instytucjach odpowiedzialnych za ochrone środowiska ludzi związanych z Wisłą. Ludzi nie skażonych jeszcze "komercjonizacją" - tak jak niektóre "mariny" w Gdańsku - w okolicy AWFu gdzie jakiś bosman nie majacy pojecia o jakiejkolwiek etyce zeglarskiej (prawdopodobnie i o żeglarstwie też) każdą naszą propozycje postoju tratwy zbywał kategorycznym nie nie mając nawet pojęcia o czym my mówimy - podobnie w reprezentacyjnej "marinie" Gdyńskiej, gdzie w piątkowy dzień (przedpołudnie) Zlotu Żaglowców obsługa "mariny" próbowała nie wpuścić wpływającego na żaglach jachtu (awaria silnika) nawet do nabrzeża "gościnnego" , wolnego w tym czasie mimo że na pokładzie oprócz skippera było tylko dwoje dzieciaków w wieku 10-12 lat, i dopiero moje "solidne słowo" pod adresem obsługi nie majacej pojęcia o obyczajach i zwyczajach żeglarskich i zdecydowane działanie odbierając cumy z jachtu i nie pozwalając obsłudze mariny je zrzucić doprowadziło do przycumowania jachtu będącego w potrzebie . - ludzi życzliwych naturalną, wrodzoną życzliwością, naturalnym człowieczeństwem, a nie sztucznymi uśmiechami w "nowoczesnych" marinach, ludzi spontanicznie, bezinteresownie pomocnych w każdej sutuacji ( Państwo Jadwiga i Józef Szwaccy z Korzeniowa - udostepniajacy nam swoje łazienki do kąpieli, czestujący kawą herbatą, przetworami domowymi - Pan Józef życie spędził na Wiśle budujac stopnie wodne i inne budowle wodne - takimi ludźmi w zasadzie byli wszyscy spotykani nad Wisłą). I modlę się o to by chociaż tu pozostało obecne jeszcze człowieczeństwo w jego prawdziwym "wydaniu" a nie cofanie się do prymitywizmu, zdziczenia jak do się stało w opisanych wyżej marinach (pamiętam jak w komuniźmie bosmani "odprawowi" przyjmowali cumy od jachtów ( mimo że później by wyjść w morze trzeba było "oprużnić butelkę" z nimi). ZEGLARZE, nie dajmy się zwariować napływającemu do nas prymityzmowi ! Było o ludziach Wisły, o jej "zachwaszczeniu" nie było o przemyśle nadbrzeżnym. Nie jest to co prawda powód do szczycenia się budowlami przemysłowymi zlokaklizowanymi nad brzegami takiej rzeki, ale jeżeli one zostały już pobudowane powinny pracować odpowienio zneutralizowane dla srodowiska. A co z nich zostało ? - ruiny, oprócz pracujacych elektrowni wszystkie pozostałe zakłady, bodowle zlokalizowane nad Wisłą pracujace pełną parą w okresie komuny, dzisiaj straszą kikutami kominów, budowlami rozszabrowanymi z dżwi i okien, ruinami budynków zakładowych itp.. itd....(podobnie zresztą jak przy kolei - dojeżdżając parokrotnie do spływu miałem okazję do dłuższego czasu, poznać otoczenie kolei na trasie Pasłęk - Warszawa i dalej, gdzie wystepują podobne ruiny zakładów przemysłowych - dzisiaj Polsce przecież nie potrzebnych, UE dla nas wyprodukuje wszystko co potrzeba naszymi ludźmi tam poniewierającymi się - zdjęcia przesłane przez fotografów spływowych na mój adres na "onecie" nie dotarły do mnie-prawdopodobnie blokada) - i krajobraz ten powtarza się w miasteczkach nadwiślańskich na całej jej długości od Krakowa do Gdańska. Sam Gdańsk - port jest jeszcze jako tako utrzymany, niestety też pusty, puste nabrzeża przeładunkowe, zastygłe w bezruchu dźwigi, suwnice, tory kolejowe nadbrzeżne i nie widać ludzi ani na nabrzeżach, ani na wodzie (po za paroma statkami wycieczkowymi i motorówkami. Cisza. Na redzie zadnego statku - a pamietam czasy kiedy wypływając jachtem trzeba było lawirować by nie zahaczyć o liny kotwiczne statków stojących na redzie. MAYDAY ! MAYDAY ! MAYDAY ! - TU POLSKA ! - NARODZIE ODBIERZ ! - odbierz kraj bandom, jezeli trzeba to i przy pomocy "kałacha" ! Marek Chrapan

Analiza tematu właściwie absolutnie trafna. Za komuny wszystko działało wszystko było potrzebne teraz jest nie potrzebne i straszy ruiną.

w krzaczorach przy wisełce co lato mieszkają bezdomni mam nadzieje że ich ewakuowali lub sami się dowiedzieli co się święci bo się biedaczyska potopią :-(((

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

nicze:
Za komuny wszystko działało
wiesz nicze- nie mogę się nadziwić ekonomi napędzanej sferą prywatną- w d..pie wszystko mają napędzanie tego wszystkiego komsumpcją sprawia że to co nie opłacalne i nie przyniesie zysku odpada w realizacji ogólnie system nastawiony na wyeksploatowanie samego siebie wyniszczenie i odłożenie obietnicy zapłaty w cudzych bankach w postaci rezerw- gdzie wszyscy do okoła zaczynają przypominać zombi podtrzymywane przy życiu na granicy istnienia wąska grupa coś realizuje- reszta. skutki widać

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Takiej-wody-Warszawa-nie-widziala-od-160-lat,wid,12286970,wiadomosc.html artykuł jak artykuł- ale jakie komentarze kogoś już okradli ile nienawiści między ludźmi- zwłaszcza dla warszawiaków jak tak to poczytać to wcale nie dziwne że ten naród doświadcza ostatnio ciężkiego- musi sobie przypomnieć jak to było i być powinno jak to zbysio popko mówił- 70% w tym narodzie to zło złodziejstwo itd itp...

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Co chcesz Zbyszku to bezstresowy system, dopóki się nie wali żyjesz bez stresu.

Warszawa: Wielka powódź w 1844 roku (21.05/09:03) - Warszawa dzisiejszego popołudnia przeżyje przejście największej fali powodziowej od 1844 roku, czyli od 166 lat. Nikt z obecnie żyjących mieszkańców miasta nie miał z takimi ilościami wody w Wiśle do czynienia, dlatego władze prognozując rozwój wypadków podpierają się najnowocześniejszymi programami komputerowymi, służącymi do symulacji sytuacji powodziowej. O skali zagrożenia mogą świadczyć historyczne gazety, które szczegółowo omawiały kataklizm dzień po dniu. Krótko przed połową dziewiętnastego wieku w Warszawie pojawiła się powódź, która na zawsze zapisała się na kartach historii. Muzeum Pałac w Wilanowie na swojej stronie internetowej opublikował wyciąg ze stołecznego "Kuriera" pod redakcją dr Hanny Widackiej, historyka sztuki i znawczyni grafiki XVI-XIX wieku. Możemy się z niego dowiedzieć, że: "W czerwcu i lipcu 1844 roku mieszkańcy Warszawy z coraz większym niepokojem spoglądali w niebo, ponieważ nie było dnia bez deszczu. "Kurier" z 20 lipca donosił początkowo o zmarnowaniu niezebranego siana oraz o wytopieniu mnóstwa szczurów. W sześć dni później nadbrzeżne ulice miasta znajdowały się już pod wodą, której wysokość wynosiła stóp 20 cali 3. Rankiem 27 lipca "Kurier" informował o zalaniu w całości ulic Dobrej, Browarnej i Furmańskiej oraz częściowo Bednarskiej, Sowiej i Mariensztadtu. Mnóstwo mieszkańców Powiśla musiało opuszczać domy, albo chronić się na piętro lub pod dach, woda bowiem drzwiami i oknami dostawała się do mieszkań, zalewając je na kilka stóp. Tymczasem Wisła ciągle niosła z sobą drzewa, siano, rozmaite przedmioty lub części budowli. Po ulicy Rybaki pływały czółna, woda dochodziła de wejścia Łazienek Kozłowskiego przy ulicy Mostowej. Na ulicy Bugaj pływają czółna. Kląby dolne ogrodu u stóp tarasu Zamkowego były zupełnie otoczone wodą. Woda dosięgła nowego zjazdu do Wisły budowanego, wzdłuż zabudowań Zamkowych w kierunku zniesionego Kościoła Bernardynek. Jak wynika dalej z tekstu periodyku, powódź dotknęła ogrody nad Wisłą, Solec, a także Saską Kępę oraz Pragę. Na łamach "Kuriera" przypomniano feralne daty z dziejów miasta: 1475, 1593, 1647, 1724, 1751, 28 sierpnia 1813 i 28 sierpnia 1837 roku, dlatego też czym prędzej powołano "Komitet wsparcia mieszkańców wylewem Wisły dotkniętych", a opiekunki Towarzystwa Dobroczynności zbierały składki pieniężne i zapasy żywności dla pozbawionych dachu nad głową "Nadwiślan". Co więcej, powódź uwieczniono w stołecznej grafice. Uczynił to w 1854 roku w swojej dwubarwnej litografii Jan Feliks Piwarski". Pod artykułem więcej informacji na temat historycznych powodzi w naszym kraju. www.twojapogoda.pl

nicze, Ty redagujesz ta Twoja Pogode czy kumpel ?

Po prostu często tam zaglądam. Czasem pilnie się przygląda co za oknem się dzieje. Może powinienem pójść na meteorologa, kolega został po fizyce ale narzeka że bardzo bardzo słabo płacą. A ci na tym portalu piszą czasem coś sensownego czasem nie. Ile polityki czy innej manipulacji można wcisnąć w pogodę. Raczej mało. Jak piszą niedorzeczności to przecież prostuję ich manipulację czy to jak ktoś chciałby coś wygladało.

http://dc257.file.qip.ru/img/129646574/66706f51/406ecba9Photopodborka_079.jpg?sizeM=3

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201005/1274445403_by_marcingabi33.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

To nie ma znaczenia, czy ktos sie fali boi, czy jest jej nawet nieswiadomy. Natomiast kazda usluga kiedys sie konczy, a kazda bron jest po to zeby zabijac i trzeba mowic o niej glosno jak o kazdej innej.

Ostatnio usłyszałem pewną sugestię jaką po powodziach trzeba przedłożyć Wiśle "powinna wziąć przykład z polityków i nauczyć się bardziej trzymać koryta"
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 13
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.