Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Szukając Prawdy - Przemyślenia nad aspektami dzisiejszego życia
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 2

To jest opinia przedstawiona przezemnie na moim blogu http://zacznijmyslec.blog.onet.pl/Szukajac-Prawdy-Przemyslenia-n,2,ID398106494,n Witam odwiedzających mojego bloga, życzę miłej lektury i zaznaczam,że nikogo do niczego nie zmuszam, pamiętajcie aby kierować się tym co czujecie, zapomnijcie o zasadach rządzących naszym światem i wsłuchajcie się w głos własnego serca, własnego ducha i zgodnie z tym kierujcie swoim życiem. Tak jak Jezus powiedział, miłość jest najważniejszym kluczem naszego bytu, to miłość ma wyznaczać drogę naszego życia. Miłość do wszystkiego co żyje oczywiście. A więc do dzieła….. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że to są tylko i wyłącznie moje przemyślenia, lecz oparte o różne teksty i teorie tego świata. A więc od pewnego czasu, co najmniej kilku lat zastanawiam się nad sensem życia, rozmyślam nad wieloma aspektami życia i religii i stworzyłem pewną własną filozofię która skleja się w mniej więcej logiczną całość (tym czym zawsze się kierowałem, to moje wewnętrzne odczucia, które czasem nachodziły mnie znienacka jakby nie były moje J ) Każdy z nas ma swoje własne zasady życiowe, którymi się kieruje, każdy inaczej myśli, jest jednak coś co nas łączy mianowicie „WIARA” w różnej postaci i przez ostatnich kilka lat rozmyślań, stworzyłem pewną teorię,która nie burzy podstawowych zasad Cheścijaństwa. Prawie każdy z nas przyzna, że musi istnieć pewna siła,która stworzyła to wszystko co istnieje wokół nas, my nazywamy tę siłę bogiem i zapewne on istnieje, ale czy rzeczywiście pod taką postacią jak większość myślii jak uczy nas kościół. Pamiętajmy, że ta siła wyższa może być zdolna do rzeczy dla nas niepojętych i to jest podstawą moich rozmyślań, a podstawą mojej teorii,jest to, że Bóg jest po prostu pewną siłą, która wypełnia wszystko dookoła,która nie tylko stara się dbać o nas „ludzi”, może się też objawiać w przeróżnych formach w wielu różnych światach i zdaję sobie z tego sprawę, że ja jestem (moja dusza) częścią wielkiego (niepojętego dla człowieka) systemu, jestem konkretnie cząstką wszechświata i nie ma znaczenia w jakim ciele przebywam, ważny jest tylko rozwój tej duchowej części, ale oczywiście mam prawo czuć przynależność dodanej społeczności z którą czuję duchową więź. Więc wracając do sedna, zapewne Bóg jest ojcem wszechświata tak? - Ja przyjmuje, że tak. Skoro tak, to kocha wszystkie swoje dzieci.. Co może oznaczać dzieci w pojęciu Boga? - najprawdopodobniej wszystko, wszystko co stworzy więc ptaki, zwierzęta, ludzi, każdą żywą istotę, wyobraźmy sobie, że stwarzamy taki ogromny świat w którym wszystkie idealnie się komponuje, czyż nasze serce się nie raduje, chcemy dbać o najmniejszy szczegół naszego ogródka i z radością patrzeć jak wszystko pięknie dojrzewa. Potem naszły mnie kolejne przemyślenia: Dlaczego wszechświat (kosmos) jest tak wielki (miliardy gwiazd i galaktyk) jeśli, nasz ojciec (Bóg) chciał nam dać piękne rozgwieżdżone niebo, to my i tak widzimy tylko gwiazdy naszej galaktyki, to po co jeszcze te miliardy innych galaktyk, jestem wręcz przekonany, że istnieje na wielu innych planetach życie, a my nie jesteśmy jedynymi dziećmi naszego ojca i każde to dziecko/stworzenie Bóg kocha i wlewa w niego cząstkę swojej duchowości,energii, mocy jakby tego nie nazwać. Jeśli jest takim mądrym, czułym ojcem ( duchem, energią lub czymkolwiek innym), to my jesteśmy dla niego tylko mało rozgarniętymi dziećmi,które potrzebują opieki, a on pragnie nas nauczać i próbuje w najróżniejszy sposób nam pewne rzeczy uświadomić. Wysyła nam proroków, zsyła znaki (biblijna sodoma i gomora) wszystko robi to po to, abyśmy dojrzeli w godny sposób,wychowuje swoje dzieci, tak jak my wychowujemy swoje. I tak o to zsyła nam Jezusa(kolejne jego dziecko) i to jest kolejny sposób na nauczanie nas i tak u naszsyła Jezusa, a na innym świecie, gdzie są jego kolejne dzieci, tworzy całkiem inne rzeczy, ponieważ chce stworzyć bardzo różnorodny ten wszechświat, i tak oto na inne planecie, mógł stworzyć coś w rodzaju magii, która kieruje ich życiem, a z kolei gdzieś indziej rolę Boga i łącznika z wielkim majestatem ojca pełni natura itd. A i tak wszystko łączy jedna wielka energia Boska i ten Ojciec, tym wszystkie kieruje. Moja teoria może wydawać się naciągana, ale to wszystko zależy jak mocno w coś wierzymy, czyż to, że jakiś tam Bóg nas kocha nie może być naciągane, albo że w ogóle istnieje? Wszystko leży w kwestii wiary. Możecie pomyśleć, że ok. coś w tym jest co pisze, ale zadacie pytanie, czemu to nas Bóg wybrał? czemu do nas wysłał swojego Syna? bo ok. mógł wiele rzeczy robić, ale syn to syn, to nie jakaś rzecz. No więc odpowiadam, czy to co wydaje ci się prawdziwe, co według ciebie jest prawdziwe, to rzeczywiście takie musi być? A może ktoś tylko stworzył wokół ciebie iluzję? Jakim problemem jest wmówić dziecku, żeby nie szedł do lasu bo coś pożre przykładowo. Nie mam zamiaru w tej chwili twierdzić, że Bóg i jego syn icała religia to ułuda, w żadnym wypadku, ale pragnę dobitnie przekazać moją filozofie, że nie wszystko musi być takie jak nam się wydaje, nie jesteśmy sobie nawet wstanie wyobrazić w jaki sposób myśli nasz Ojciec, chodzi mi tylko o to, że u nas to może być Syn Boga, ale to jest tylko kolejny sposób na nauczanie nas, przekazywanie czegoś nowego, kolejnych prawd, pytacie, dlaczego nas wybrał, a skąd wiadomo, że wybrał, a dlaczego to ma być coś wielkiego w pojęciu Boga, to jest wielkie dla nas, to ma być wielkie dla nas,my też jesteśmy synami i córkami naszego Ojca, a to samo mógł zrobić w innych światach na innych planetach, tylko, że pod inną postacią. Nie mam zamiaru nas przyrównywać do Jezusa, bo to by był brak szacunku wobec tak wspaniałego Syna Ojca, ale pragnę tylko zaznaczyć, że to jest tylko kolejny jego syn, tyle, że zrodzony z czystej energii Boga.Dosłownie to samo mógł uczynić na setkach innych planet, gdzie mieszkają jego dzieci. Wiem, że to może być ciężkie zrozumienia, ale spójrzmy na to wszystko oczami Boga, to był w rzeczywistości tylko kolejny jego syn a całe zdarzenie nie miało tak wielkiej dla niego wagi, tylko chodziło o przesłanie dla wszystkich tu na ziemi i to dla nas miało mieć ogromną wagę. My przyjeliśmy go za świętego, Syna Boga, Jedynego Prawdziwego Syna, a my co? [pozwolę tu sobie na odrobinę zuchwalstwa] PODRÓBKI?My nie jesteśmy prawdziwymi synami i córkami Naszego Ojca? Powiem tak umysł człowieka nie jest wstanie pojąć tego wszystkiego. Zapytacie pewnie, więc czemu właśnie ten Syn Boga musiał cierpieć za nas wszystkich? Może najdzie was refleksja, że wszystko rozwiązuje ten owy symbol i liczy się tylko przesłanie. Ale to tylko część prawdy, powiem wam tak, jeśli miałbym się postawić na miejscu Boga, czyli jako ojciec swoich dzieci, to patrzę jak się staczają, zapominają, co jest najważniejsze, i czego ich przez wieki uczyłem, mordują się w bezsensownych wojnach, serce, aż się kraje i podejmuje poważny krok poświęcenia jednego dla obudzenia wielu. Bóg pewnie najbardziej opłakuje Jezusa, ale też ma nadzieję, że tym nam pomoże. [Też jest mi ciężko pojąć pewne rzeczy, próbuję patrzeć na świat nie oczyma zwykłego człowieka, a próbuję wyobrazić sobie ten cały cud stworzenia, istnienia itd. To jest bardzo ciężkie, gdy rozmyślam nad wieloma aspektami i staram się ułożyć pewną filozofię, to wiele razy nachodzi mnie uczucie, bezradności, że już dalej nie mogę, nie jestem wstanie tego pojąć,jest tyle nieścisłości, których nie mogę wyjaśnić, ale staram się zachować spokój, słuchać własnej duszy, wierzyć w to co mówi mi serce] Więc brnę dalej… Być może najdzie was myśl, że Jezus w takim razie nie mógł istnieć, jeśli brać pod uwagę inne światy, ponieważ Bóg nie dałby żadnemu z nas cierpieć za resztę, bo czemu miałby to zrobić, ten człowieczy Syn Boga, nie był niczemu winien ale to jest właśnie nasze człowiecze myślenie, pojmowanie i o tym właśnie mówię, zostawcie ramy naszego pojmowania, nie mamy nawet pojęcia jak rozumuje Bóg. To fakt ciężko zrozumieć, dlaczego Bóg stwarza człowieka,który musi umrzeć taką śmiercią, skoro w innych światach mógłby zrobić to bez ofiar, ale zaraz… zaraz… Przecież w innych światach, nie musiała zajść taka potrzeba,bo tam jego dzieci, może tak głęboko się nie stoczyły. [hmmm staram się interpretować nasz świat poprzez swoje wnętrze i samoistnie wpadają mi pewne stwierdzenia do głowy, w końcu po śmierci, łączymy się prawdopodobnie z naszym Ojcem, z jego energią, stając się częścią jego pewnie od razu zaczynamy rozumieć sens tego świata, wszystko pojmujemy, a tutaj jesteśmy uwięzieni w ciele duchem i odseparowani od tej wiedzy, jednak posiadamy tego ducha i wierzę, że potrafimy nawiązać duchowy kontakt z naszym Ojcem, oczywiście bezwiednie, i czasem jesteśmy wstanie odebrać jakieś przekazy lub nachodzą nas pewne myśli] I jak powtarzam kieruje się swoim wewnętrznym ja. Także mówiąc o Jezusie… hmmm…. Zastanówmy się… Mam synów i córki na ziemi, staczają się na dno, muszę coś z tym począć, bo inaczej utracę tyle swoich dzieci, hmmm a może, spróbować im wysłać najczystszą duszę jaką mogę, wiem, że to ryzykowne, ale być może za nim pójdą i zaczną się uczyć od niego, a czy Bóg przewidział śmierć Jezusa? Bo widząc przyszłość byłoby bezsensownie stwarzać coś, co by się wiedziało jak się zakończy, po co wysyłać, Jezusa, skoro i tak umrze, a ludzie i tak z czasem znów zaczną się staczać, zamknąłby się w kole bez wyjść. I tu naszła mnie refleksja, że Bóg widzi przyszłość w wielu ścieżkach, polega to na tym, że widzisz wiele rozwiązań, wiele dróg i każda inaczej może się skończyć, (i nie każda kończy się śmiercią Jezusa) i tylko postępowanie jego synów i córek na ziemi zadecyduje o efekcie końcowym, więc widząc wiele dróg próbuje kierować nas tą najlepszą. Jedno może się nie zgadzać, i tu moje wyjaśnienie, może burzyć trochę naszą wiarę, ale wszystko zależy od sposobu interpretowania.Jeśli by Bóg nie maił w zamiarach śmierci Jezusa, to czemu jest powiedziane, że umrze za nasze odkupienie, ale według mnie nie ma czegoś takiego jak grzech pierworodny, to jest znów symbol najprawdopodobniej po prostu tego, że ludzie pewnego razu zaczęli się staczać i trzeba było ich obudzić, jeśli nie mógł tego dokonać Jezus za życia, to niech chociaż jego śmierć obudzi nas z tego zagubienia i według mnie to jest właśnie to odkupienie grzechów. A nawet jeśli ja się mylę, i prawdą jest że odkupił nas za ten pierworodny grzech i od początku planował taki los dla swego Syna, to skąd możemy wiedzieć, że to jest prawda, czy Biblia jest księgą bez skażeń, nieomylną i jedyną? Z tego co wiem, prawdy Jezusa były przekazywane ustnie, później po jakimś czasie spisywane, skąd wiadomo, że nikt sobie niczego nie dodał, nie dopisał, że niektórzy księża widząc, w tym ogromną siłę władczą, nie wykorzystali okoliczności i nie ułożyli pewnych stwierdzeń tak, aby podpasowały pod głupi lud, żeby łatwo było nim sterować. Ileż to było ewangelii a w Biblii są tylko cztery. Z tego co mi się wydaje, to ludzie mieli tworzyć kościół, to miłość miała nas jednoczyć i sprawiać, że będzie lepiej, a tymczasem prawdziwe przeznaczenie słowa "kościół" zostało zepchnięte do postaci, budynku z cegieł, do którego idziemy aby odbębnić swoje i wydaje się nam, że będziemy zbawieni, nawet jedna osoba na drugą nie spojrzy, a jak spojrzy to czy możesz się spodziewać miłego uśmiechu? Czy raczej, spojrzenia badającego ciebie, oceniającego, a jak się nie spodobasz, to ujrzysz tylko krzywe spojrzenie, mówiące „Nie siadaj koło mnie” Czy teraz słowo kościół określa takie zachowanie? A gdzie się podziały fundamentalne zasady tegoż kościoła, gdzie podziała się ta próba jednoczenia się i zrozumienia? Czyż kościół nie stał się po prostu instytucją, która nami manipuluje, a my ślepo idąc tą ścieżką, poddaliśmy się temu zjawisku i sami przyczyniliśmy się do takiego obrazu kościoła, ten kto ma odwagę niech przyzna się, że idzie do kościoła, żeby odbębnić swoje i mieć spokój, mówi sobie, pójdę do spowiedzi, wypowiem grzechy, a tych których nie wypowiedziałem, to zapomniałem w oczach księdza, a tak naprawdę po prostu nie chciałem ich powiedzieć, ale ksiądz i tak mi da rozgrzeszenie, wiec mam z głowy, jeszcze tylko komunia i już po problemie i Ojciec już mnie przyjmie do siebie, a z jakiej racji? Jeśli masz ciężkie grzechy, których w ogóle nie odpokutowujesz. Komunia to tylko kolejny symbol, co mi da jeśli [brzydko się tu wyrażę] nawet zeżrę 1000 opłatków, jeśli moje serce ani dusza nie będą czyste. To nie wykonywanie rozkazów zapewni nam zbawienie [rozkazy może trochę ostro powiedziane, ale mam na myśli wykonywanie tych symboli], to nasze zachowanie określa nasze całe życie, to nasze dobre i złe uczynki kształtują nasze życie, czy jeśli nie chodząc do komunii, a na co dzień zachowując się prawidłowo i przyjmując w swoje serce nauki Boga i Jezusa to nie zostanę przyjęty w ciepłe objęcie Ojca? Który z tych dwóch przedstawionych ludzi zasługuj bardziej na to? No cóż, pozostawiam to już wam moi czytelnicy do oceny tego i całego artykuły.

michał masz w 100% racje:) i zapraszamy w udzielaniu sie na tym forum w innych tematach z tym kościąłem to prawda co z tego że modlisz sie zarliwie, głosno i zaangazowaniem skoro jak wyjdziesz tylko z mszy i zaczniesz bluzgach(jak dla mnie takie zachowanie = 0 bo nic z tego nie wynosisz) szczerze mówiąc w dzisiejszych czasach koscioł jako instytucja nikomu nie jest potrzebna(to przeżytek który zgarnia fajna kase i tylko to jest jej zamiarem). ja kiedyś jak byłem młodszy miałem do siebie zal ze jestem taki zły i nie dobry:) wiec postanowiłem wziąść biblie i sie pomodlic poczytać troche, odmuwić kilka nascie zdrowasiek i tak zrobiłem. Po tym byłem tak wyzwolony i czysty ,poprostu czułem jak kamien spadł mi z serca byłem taki lekki. Co z tego jesli w imie Boga i jego miłosci bedziesz sie karał biczem jesli zrobisz to pod tym wzgledem ,,zrobie to i daj mi spokój'' tak jak to załozyciel wspomniał. ale ja w tedy zrobiłem to z prawdziwą wiarą, przekonanie i skruchom....i zostało mi to odpuszczone:). hehe chyba już tez zaczynam coraz lepiej pisac własne haha FILOZOFIE
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 2
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.