Różni ludzie na te same zdarzenia reagują w różny sposób.
Niektórych np. byle co "wyprowadza z równowagi", a innych nie.
Niektórym naprawdę bardzo niewiele potrzeba, by czuć się nieszczęśliwymi - np. Kowalski kupił sobie nowy samochód, a ja nie - normalnie tragedia ;) Czy za nasz stan emocjonalny odpowiada Kowalski? - Nie. Wszystko zależy od naszego podejścia do tej sprawy, jak i do wielu innych spraw.
Pytała się mnie niedawno dziewczyna, co sądzę na temat jakiegoś tam wydarzenia - czy jest dobre, czy złe? Odpowiedziałem, że się po prostu wydarzyło, stało się - to jest fakt, który przyjąłem do wiadomości i tyle.
Nie starajcie się wszystkiego oceniać, stopniować, porównywać ze sobą, hierarchiwizować itp., a wasze życie będzie prostsze, lżejsze i przyjemniejsze.
Oczywiście, że są zdarzenia wyjątkowo przykre, wobec których trudno być niewzruszonym, obojętnym, ale jedni po jakimś czasie przechodzą nad tym do porządku dziennego i żyją dalej, a inni ciągle deliberują nad tym co było - jakby mieli zamiar cofnąć czas.
http://www.youtube.com/watch?v=D8CGT5ojnRE
Warto w życiu skupiać się na pozytywach, zamiast rozpamiętywać nieprzyjemne sprawy (co nam to da?), czy wręcz robić ze wszystkiego problem.
Wygląda jakby niektórzy mieli wręcz jakąś potrzebę bycia nieszczęśliwymi. To jakieś kwestie podświadomości - jakby chcieli sami siebie za coś ukarać.
"Według mnie, największą odwagą jest życie w stanie zadowolenia. Smutek to ogromne tchórzostwo. Do tego, aby być nieszczęśliwym, nic nie jest potrzebne. Każdy tchórz, każdy głupiec może się tak czuć. Każdy potrafi być nieszczęśliwy. Ale do poczucia błogości potrzebna jest ogromna odwaga - a żeby ją poczuć, trzeba nad sobą popracować."
http://www.dobreksiazki.pl/b3655-odwaga-radosc-niebezpiecznego-zycia.htm
http://www.dobreksiazki.pl/b9481-swiadomosc-klucz-do-zycia-w-rownowadze.htm
http://www.dobreksiazki.pl/b10164-radosc-poczucie-szczescia-ktore-masz-w-sobie.htm