Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Walenie konia niszczy rozwój duchowy - upss
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 12

Samogwałt niszczy rozwój duchowy Ostatnio spotkałem ludzi, którzy nie wiedzą bądź nie chcą wiedzieć co to tak naprawdę jest samogwałt... często jest tak, że ten grzech doprowadza człowieka do zniewolenia... do nałogu, który ma destrukcyjny wpływ na rozwój duchowy. Wczoraj rozmawiałem z dziewczyną, która powiedział mi, że to tylko emocjonalne samo-wyładowanie się organizmu dla psychicznego spokoju... ona opierała swoją tezę na Freundowych eksperymentach... to prawda, że wyładowanie psychiczne i emocjonalne pozytywnie działa na człowieka, (ale nie kosztem zniszczenia rozwoju duchowego... w końcu dusza jest najważniejsza!!!)... Bóg to stworzył, i ze swej natury jest to dobre... ale trzeba podkreślić, że wykorzystanie narządów płciowych może być jedynie i przede wszystkim, tylko w kontakcie płciowym w małżeństwie, przy pragnieniu zrodzenia potomstwa... W rozmowie z tą osobą dowiedziałem się, że masturbacja i onanizm... nie jest grzechem i że to nie ma nic wspólnego z grzechem samogwałtu... TO JEST JEDNO WIELKIE KŁAMSTWO!!!... masturbacja i onanizm to to samo co samogwałt !!! - to tylko kwestia pojęć... ale dotyczy piątego przykazania: NIE ZABIJAJ (Boga obecnego w sercu, i samego siebie... swojej duszy... twórczego myślenia) Jest to ciężki grzech... więc jeśli grzech, to przez każdy samogwałt zostaje przybijany do krzyża Jezus Chrystus. Samogwałt zabija rozwój duchowy człowieka... a więc zabija Jezusa, który jest obecny w każdym człowieku Samogwałt czyni człowieka egoistą co sprawia, że człowiek staję się coraz mniej zdolny do ofiary z siebie... czyli jest on coraz mniej zdolny do Miłości Boga i drugiego człowieka, który żyje obok. Samogwałt sprawia, że człowiek rani swoich najbliższych... bo traktuje ich jak przedmiot do przyjemności swojego ciała (...np. często takie sytuacje występują w relacjach małżeńskich...) Samogwałt zamyka człowieka na innych... dlaczego?... dlatego, że szatan przez ten intymny grzech, oskarża serce człowieka ( w obliczu obecności i świętości Boga, który spogląda na to co człowiek uczynił)... a człowiek odpowiadając na to oskarżenie próbuje zataić swój grzech, że niby jest wszystko w porządku (choć odczuwa wrażenie jakby wszyscy mimo wszystko o tym wiedzieli), przez co stara się ze wszystkich sił ukryć to, czego się bardzo wstydzi ... przez tzw. - perfekcjonizm... czyli za wszelką cenę pokazuje wszystkim, że jest w jakiejś dziedzinie bardzo dobry, aby przysłonić swoją słabą stronę duchową... jest to pewnego rodzaju samoobrona... a to znów przyczynia się do nerwowego trybu życia... bo jeśli coś mu nie wyjdzie, zaczyna tracić grunt pod nogami i wali mu się cały świat, który sobie sam tworzy i przestaje widzieć sens swojego życia... a ten świat jest oparty już na kłamstwie, które podpowiada mu nieustannie zły duch. Samogwałt, jak zresztą każdy grzech, ale ten grzech w sposób bardzo szczególny niszczy godność człowieka... samogwałt zabiera człowiekowi pewność siebie przed wykonaniem jakiejś pracy, wypełnienie jakiegoś zadania... wprowadza wielki lęk przed światem ludzi... szatan oskarżając człowieka tym wstydliwym i często ukrywanym grzechem, nie pozwala otworzyć się przed spowiednikiem, bo wstydzi się go i boi się go wyznać - co sobie o mnie pomyśli ksiądz? - ...ponieważ myśli, że tylko on ma z tym problem... choć prawda jest taka, że każdy normalny człowiek jest w ciele i musi doświadczyć różnych pokus, pożądliwości... które podsuwa mu szatan i czyni z tych pożądliwości (...które są z natury dobre... we współżyciu małżonków) wynaturzonymi, przeciw naturze z powodu źle podjętej decyzji, wykorzystując piękno stworzenia. Samogwałt jest grzechem, który jest chwilowym zaspokojeniem pożądliwości ciała, które w sposób normalny ma w sobie wielki potencjał doznań cielesnych (bardzo przyjemnych zresztą...) ale tylko na krótką chwilę, bo za jakiś czas znów człowiek zaczyna pragnąć tej rozkoszy... i tak w kółko... nawet kilkanaście razy dziennie... (tu już nie rządzi człowiek rozum, ale szatan poprzez ludzkie słabe ciało)... i człowiek czuje się po dokonaniu ciężkiego grzechu samogwałtu JAK ZWIERZĘ!!!... który nie ma już zahamowań by uczynić to po raz kolejny. Jest tylko jeden sposób, aby ciało nie miało władzy nad całym człowiekiem... aby nie doszło do nałogu: Uznać Jezusa Chrystusa za swojego jedynego Pana. Nie zgrywać bohatera - że sam dam sobie radę bez pomocy Boga - (to jest grzech pychy źródło wszelkiego też innego grzechu... a pycha = szatan ) Po dokonaniu ciężkiego grzechu samogwałtu... jak najszybciej idź do spowiedzi świętej (choćbyś miał chodzić codziennie... kapłan natomiast widząc Twoją walkę, na pewno doceni to, że pragniesz świętości tzn. czystości swojego serca, ciała całego życia) Unikaj obrazów, które rozbudzają Twoją wyobraźnię (filmy, zdjęcia, nieprzyzwoite rozmowy, które podniecają od wewnątrz Twoje ciało) Dużo się módl! ...wzywaj Imienia Jezusa! ...W imię Jezusa Chrystusa odejdź! precz! ode mnie szatanie!!! Módl się do Maryi... która jest samą pokorą i przeciwieństwem szatana (bo szatan jest samą tylko pychą i zakłamaniem)... szatan bardzo boi się Maryi... różaniec to broń!... paciorki różańca to pociski, które godzą w pychę diabła!!! Nie koncentruj się zbytnio na samym grzechu... w chwilach pokus uprawiaj dużo sportu... hobby ...czystość nie jest celem, ale środkiem do bliskiej relacji z Bogiem...BÓG! TEN KTÓRY JEST TAK POTĘŻNY... TAK WSZECHMOCNY... WSZECHWIEDZĄCY... STWÓRCA ŚWIATA... NIE POTRAFI TYLKO JEDNEGO!!! NIE POTRAFI PRZESTAĆ CIEBIE KOCHAĆ BÓG WIEDZIAŁ, ŻE ZGRZESZYSZ JESZCZE PRZED STWORZENIEM CIEBIE... NIE LĘKAJ SIĘ MU O TYM POWIEDZIEĆ I PRZYZNAĆ SIĘ, ŻE SAM/SAMA NIE DAJESZ SOBIE RADY... ON NA CIEBIE CZEKA!!! ...Przeczytaj!!! List do Rzymian 7, 14-25 Nie licz na to, że po pierwszej generalnej spowiedzi z tego grzechu, będziesz wolny/wolna od upadków... musisz to zrozumieć! to nieustanna walka! Nie pozwól szatanowi sobą pomiatać jak przedmiotem... Jeśli masz problem z tym nałogiem samogwałtu ...WIEDZ, ŻE DLA BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO ŚWIĘTOSĆ NIE POLEGA NA BEZGRZESZNOŚCI !!! ŚWIĘTOŚĆ: TO ŚWIADOMOŚĆ SWOJEJ NIEMOCY, ŻE POTRZEBUJESZ POMOCY SWOJEGO STWÓRCY... gdybyś mógł sam na siebie liczyć... byłbyś Bogiem... jeśli ktoś sądzi, że da sam sobie radę, to jest to już początek upadku... PYCHA !!!

www.google.pl

Strasznie to pokręcone i mój prosty umysł ma problem ze zrozumieniem tego wszystkiego :)
magicadam:
Módl się do Maryi... która jest samą pokorą i przeciwieństwem szatana (bo szatan jest samą tylko pychą i zakłamaniem)... szatan bardzo boi się Maryi... różaniec to broń!... paciorki różańca to pociski, które godzą w pychę diabła!!!
Tu coś zaczynam kumać. Widziałem Maryję jak bosą stopą tego węża przyciska i... się podnieciłem :/ Maryja mi się podoba, a ten wąż mi się kojarzy...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Po co tak pieprzyć bez sensu, nie szkoda czasu?

meduza

Sorki. Zapomnialem zrodla dodac. http://adonai.pl/czystosc/?id=22

www.google.pl

Msza erotyczna

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Msza erotyczna
magicadam:
http://adonai.pl/czystosc/?id=22
- Bardzo fajne. Obie strony sa doskonale.
meduza:
Po co tak pieprzyć bez sensu, nie szkoda czasu?
- Droga meduzo! Pieprzenie samo w sobie jest juz wystarczajaca przyjemnoscia. Na pieprzenie nigdy nie szkoda czasu. Po to jestesmy w tym wymiarze, w fizycznym, w materialnym stanie, abysmy mogli sobie wlasnie popieprzyc do woli ! Gdyby pieprzenie bylo strata czasu, to Pan Bog, bogowie, boginie, boginki, czy natura nie obdarzala-by nas przyjemnoscia pieprzenia. Byloby to dla nas obrzydliwe jak np. sroga kara, badz wizyta u dentysty, czy wybory, to tylko czasem ktos, o masohistycznych ciagatkach poozwalalby sobie by pieprzyc... bez sensu... ;o) pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

http://img319.imageshack.us/img319/6659/taburj6.jpg http://imguser.gandalf.com.pl/okladki/big/d_pdl_45222.jpg Wystarczy przyjrzeć się początkom religii, aby zrozumieć, jak istotną rolę odgrywał w niej zrytualizowany seks. Ludzie pierwotni uważali seks za dar od bogów, przy pomocy którego można kontaktować się ze swymi ulubionymi bóstwami. Dotyczyło to szczególnie bogów odpowiedzialnych za stworzenie świata, sukces w rolnictwie i dostatek, oraz, generalnie, bogów miłości i płodności. W istocie samo słowo "żądza" w języku starogermańskim oznaczało "miłość religijną".W przedchrześcijańskiej Europie podczas niezliczonych wiosennych i letnich festiwali rolniczych zrytualizowany seks był obecny wszędzie. I nie mówimy tu o przypadkowych, odizolowanych ekscesach, ale o temacie przewodnim rytuałów. W zamierzchłych czasach, gdy jeszcze nie wierzono w to, że cierpienie i podporządkowanie to drogi do szczęśliwej egzystencji oraz życia po śmierci, człowiek usiłował komunikować się z inteligencją naszej planety, czyli z, jak ją cudownie określił Dylan Thomas, "siłą, która zielonym włącznikiem odpala kwiat". Pragnął, aby jego wola rozpuściła się w wielkiej Woli inteligencji planetarnej. To usilne dążenie do zjednoczenia się z Wolą Bożą wynikało z poczucia własnej małości i niedoskonałości. Fryderyk Nietzsche uważał, że Wola Mocy jest siłą kierującą wszelkim ruchem i życiem. Tymczasem, w powszechnym mniemaniu moc to coś egoistycznego, chciwego i lichego, o co zmagają się ludzie. Załóżmy więc, że "wola mocy" to chęć wypełnienia sobą jak największej przestrzeni - czy jest na to lepszy sposób niż seks? Większość współczesnych religii nie popiera rozwoju ukrytego w człowieku potencjału, a wręcz przeciwnie, usiłuje stłumić go w zarodku. Zanim jeszcze życie sprowadzono do funkcji zwykłej odskoczni do zaświatów, ludzie domagali się czynów od swoich bogów. Kładli nacisk na natychmiastowe owoce ich działań. I jeśli bogowie okazywali się nieskuteczni, szybko dostawali wymówienie. Nasi przodkowie musieli codziennie troszczyć się o płodność swoich plonów, zwierząt i siebie samych, nie mówiąc już o zdrowiu i zapewnianiu ochrony przed atakami wrogów. I nawet dawni Hebrajczycy traktowali Boga jako bóstwo pomocne w rozwiązywaniu zupełnie przyziemnych kwestii. Nikt nie był zainteresowany religią, która nie potrafiła wykazać swej skuteczności. W toku tych pierwszych pląsów z wszechświatem niektórzy mądrzy ludzie odkrywali, że długotrwały, szalony taniec, transowe bębnienie, intoksykacja i przede wszystkim ekstatyczne kochanie się, sprzyjają rozpuszczaniu naszych małych woli. I, co najważniejsze, przynoszą radość, w przeciwieństwie do ascetycznych głodówek i innych sposobów umartwiania się, które stały się modne wraz z nadejściem chrześcijaństwa. Dionizjanie, wyznawcy jednej z najpopularniejszych religii sekscentrycznych, praktykowali sztukę ekscesu, która miała "usunąć" ich małe wole i połączyć ich z wszechświatem. Ich bogowie nie pochwalali ostrożności. Jeśli bowiem chciało się poznać swoje moce i ograniczenia, trzeba je było najpierw wypróbować. Wydaje się również, że te religie sekscentryczne musiały dobrze sprawdzać się praktyce, jako że były równie popularne, co kult coca-coli w latach dwudziestych (kiedy jeszcze nie usunięto z niej kokainy). Wraz z nadejściem chrześcijaństwa wszelkie próby poszukiwania mocy oraz posługiwania się wolą zaczęto uważać za niemoralne, złe i grzeszne. Dlatego też stłumiono sztukę magiczną, twierdząc że "wola mocy" to domena Szatana. Kościół systematycznie niszczył wszystkie elementy dawnych form religijnych i dławił ich zwolenników. Jednak na przekór temu zachowały się wielkie tajemnice sztuk starożytnych, które w obliczu surowych represji przybierały różne maski, ukrywając się za słowami, znakami i symbolami zrozumiałymi jedynie dla wtajemniczonych. Przeniknęły nawet do kościoła i jego świętych rycerzy bijących się o "ziemię świętą".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

IV. Ceremonia otwarcia Zasłony. KAPŁAN. O uwielbiany, przywołujemy ciebie! Mocą tej podniesionej Lancy! Podnosi Lancę. Wszyscy powtarzają Znak Powitania. Rozbrzmiewa muzyka zwycięska. KAPŁAN bierze lewą ręką prawą rękę KAPŁANKI, trzymając podniesioną Lancę. Ja, KAPŁAN i KRÓL, biorę ciebie, niepokalaną Dziewicę, podnoszę cię, prowadzę na wschód, stawiam na wierzchołku Ziemi. KAPŁAN osadza KAPŁANKĘ na tronie ołtarza. Podchodzi DIAKON oraz ustawione w rzędzie za nim dzieci. KAPŁANKA bierze Księgę Prawa, ponownie zajmuje miejsce na tronie i dwiema rękami otwiera ją na swojej piersi, wykonując znak odwróconego trójkąta kciukami i palcami wskazującymi. KAPŁAN przekazuje lancę DIAKONOWI. Bierze od dziecka wodę i pokrapia nią KAPŁANKĘ, wykonują pięć razy znak krzyża na jej czole, ramionach i udach Kciuk KAPŁANA znajduje się zawsze, kiedy nie trzyma Lancy, między jego palcem wskazującym a palcem środkowym. KAPŁAN bierze kadzielnicę od dziecka i wykonuje w ten sam sposób pięciokrotnie znak krzyża. Dzieci wymieniają swoje bronie na swoich ołtarzach. KAPŁAN trzykrotnie całuje Księgę Prawa. Przez pewien czas klęczy z połączonymi dłońmi, ze schowanymi kostkami i kciukiem trzymanym tak jak poprzednio. Powstaje i zakrywa cały ołtarz. Wszyscy powstają i ustawiają się w rzędzie. KAPŁAN bierze Lancę od DIAKONA i trzyma ją tak jak poprzednio, jako Ozyrys lub Phthah. Okrąża Świątynię trzykrotnie. Za nimi kroczy DIAKON i dzieci. (Dzieci zawsze wtedy, gdy nie korzystają ze swoich rąk, trzymają je skrzyżowane na piersiach.) Podczas ostatniego okrążenia opuszczają go i udają się do miejsca między chrzcielnicą a małym ołtarzem, gdzie klękają w uwielbieniu. Ich dłonie są połączone i wzniesione nad głowami. Wszyscy naśladują ich ruch. KAPŁAN powraca na Wschód i wchodzi na pierwszy stopień Ołtarza. KAPŁANKA. O orbito gwiazd, których młodszym bratem jest nasz Ojciec, cudzie niepojęty, duszo nieskończonej przestrzeni, która onieśmielasz czas, oszałamiasz umysł i czynisz wszystko niejasnym, nie dostąpimy Ciebie, dopóki obrazem Twoim nie będzie Miłość. Dlatego przywołujemy Cię nasieniem, korzeniem, łodygą, pączkiem, liściem i kwiatem. A wtedy kapłan otrzymał odpowiedź i przemówił do Królowej przestrzeni, całując jej cudowne brwi, a kropla światła skąpała jego całe ciało słodko pachnącym zapachem potu. O Nuit, zawsze w Niebiosach, niechaj będzie tak zawsze, że człowiek mówi o Tobie nie jako o Czymś, lecz jako o Niczym. Spraw zatem, żeby nie mówił o tobie wcale, ponieważ ty trwasz. Podczas tej przemowy KAPŁANKA całkowicie pozbywa się szat. Zob. CCXX.I.62.1 KAPŁANKA. Lecz kochać mnie jest lepszym niż wszelkie rzeczy: gdy pod nocnymi gwiazdami na pustyni wnet zapalisz kadzidło mnie poświęcone, przywołując mnie czystym sercem i zwiniętym w nim płomieniem Węża odpoczniesz na chwilę w moim łonie. Za jeden pocałunek gotów będziesz oddać wszystko; lecz ktokolwiek da jedno ziarnko prochu, w ciągu godziny utraci wszystko. Będziecie gromadzić dobra, wzbogacać się o kobiety i pachnidła; będziecie nosić drogie biżuterie; prześcigniecie narody ziemi okazałością i pychą; ale zawsze z miłości do mnie, i tak dojdziecie do mej radości. Nalegam na was, abyście przybyli do mnie w prostej szacie i pięknie zdobionej fryzurze. Kocham was! Tęskno mi do was! Blada lub pąsowa, ubrana lub zmysłowa, ja, która jestem wszelką przyjemnością i szkarłatem, a także upojeniem najskrytszego zmysłu, pożądam was. Nałóżcie skrzydła i wznieście zwiniętą w was sławę: przyjdźcie ku mnie! Ku mnie! Ku mnie! Śpiewajcie dla mnie pieśń miłosną uniesienia! Palcie dla mnie wonne olejki! Noście mi klejnoty! Pijcie za mnie, albowiem kocham was! Kocham was! Ja jestem córą Zachodu Słońca o niebieskim obliczu; ja jestem nieskrytym blaskiem zmysłowości nocnego nieba. Ku mnie! Ku mnie! KAPŁAN wstępuje na drugi stopień. KAPŁAN. O tajemnico tajemnic, która się skrywasz w istocie wszystkiego, co żyje, to nie Ciebie wielbimy, albowiem to, co wielbimy, jest również Tobą. Ty jesteś Tym, a Tym jestem ja. Jestem płomieniem, który płonie w każdym sercu człowieka i w rdzeniu każdej gwiazdy. Jestem Życiem i dawcą Życia, a zatem wiedza o mnie jest wiedzą o śmierci. Jestem samotny. Tam, gdzie jestem, nie ma Boga. (DIAKON i pozostali stają na nogi, wykonując Znak Powitania.) DIAKON. Ludu mój, podnieś się i przebudź. Niech rytuały będą właściwie prowadzone z radością i pięknem! Oto rytuały żywiołów i doroczne święta. Święto pierwszej nocy spędzonej przez Proroka ze swą Panną Młodą! Święto trzech dni, podczas których spisywał Księgę Prawa. Święto Tahutiego i dzieci Proroka - tych tajemnych, o Proroku! Święto Najwyższego Rytuału i święto Równonocy Bogów. Święto wody i święto ognia. Święto życia i największe ze świąt, święto śmierci! Codzienne święto waszych serc radujących się moją rozkoszą! Święto każdej nocy poświęconej Nu i radości z najwyższego zachwytu! (KAPŁAN wchodzi na trzeci stopień.) KAPŁAN: Ty jesteś Jednością, naszym Panem na Świecie, Słońcem, znajdującym się w nas Panem, którego imię jest Tajemnicą Tajemnic, najwyższą istotą, której promienie oświecające światy są również oddech, który przyprawia Bogów i śmierć o drżenie - pojawiasz się w Znaku Światła pełen chwały na tronie Słońca. Otwórz przed nami drogę tworzenia i inteligencji. Oświeć nasze zrozumienie. Natchnij nasze serca. Niechaj światło skrystalizuje się w naszej krwi, napełniając nas Zmartwychwstaniem. A ka dua Tuf ur biu Bi a'a chefu Dudu nur af an nuteru! KAPŁANKA. Nie ma żadnego prawa poza Czynieniem swojej woli. (KAPŁAN rozwiera zasłonę Lancą.) (Podczas poprzedniej przemowy KAPŁANKA wdziewa swoją szatę.) KAPŁAN: IO IO IO IAO SABAO KYRIE ABRASACH KYRIE MEITHRAS KYRIE ISCHYROCH, IO ATHANATON, IO ABROTON IO IAO. CHAIRE PHALLE KAIRE PAMPHAGE KAIRE KANGENETOR. AGIOS, AGIOS, AGIOS, IAO. (KAPŁANKA siada z Pateną w prawej ręce i pucharem w lewej. KAPŁAN przedstawia Lancę, którą ona całuje jedenaście razy. Następnie, KAPŁANKA przykłada ją do piersi, podczas gdy KAPŁAN pada jej do kolan, całuje je, z rękami rozłożonymi wzdłuż jej nóg. Gdy KAPŁAN pozostaje w tym uwielbieniu, DIAKON dokonuje kolekty. Wszyscy przyjmują pozycję Dieu Garde, która oznacza stopy stojące w jednej linii, a ręce trzymane swobodnie ze złączonymi kciukami. Jest to zwyczajowa pozycja, jaką się przyjmuje, chyba że inne jest polecenie.) http://okultura.pl/texts/Liber.XV.html

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Pozwole sobie tutaj dodac cos jeszcze. Jako, ze jestesmy czescia cywilizacji zachodniej. Zachodniej kultury. To jest dla nas niezmiernie wazne, ze przez cale wieki Pismo Swiete - "BIBLIA", byla dla nas wykladnia wiary, tak wiec pozwole sobie tutaj przytoczyc to co sam Pan Bog nam nakazal. I to zaraz po tym, jak zostalismy stworzeni. On Sam wlasnie w momencie stworzenia dal nam Swoje pierwsze przykazanie, ktore pozwole sobie tutaj zacytowac jako, ze odnosze wrazenie iz poczatki "naszej" religii zostaja ostatnio zapomniane, pomijane i przeklamywane: ..."Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi"."... - STARY TESTAMENT - Księga Rodzaju - DZIEJE POCZĄTKÓW ŚWIATA I LUDZKOŚCI - Świat stworzony przez Boga - wers 27 i 29 zrodlo: PISMO SWIETE - Rdz 1 Tak wiec juz na pierwszej stronie (!) ksiazki zwanej biblia, jest nam nakazane i przykazane (!) plodzenie i rozmnazanie ! Jest to pierwsze i jedyne przykazanie powiazane bezposrednio z blogoslawienstwem i wypowiedziane bezposrednio przez SAMEGO BOGA ! O pieprzeniu tutaj mowa, droga Meduzo. ;o) pozdr

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

po - walony kon http://bestpics.ru/full/konik-6.jpg pozdr

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

onanizm ? określenie onanizm - Onan - postać biblijna drugi syn Judy i córki pewnego Kananejczyka noszącego imię Szua. Występuje w 38 rozdziale Księgi Rodzaju jako ten, który po śmierci swego brata Era nie chciał mimo polecenia ojca dopełnić prawa lewiratu. Wiedział bowiem, że potomstwo przez niego spłodzone nie będzie uznane za jego, lecz brata. Dlatego też unikał zapłodnienia ilekroć współżył z żoną brata, Tamar. Oryginalny hebrajski tekst biblijny, a za nim Wulgata podają, że Onan: ...tracił z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudził potomstwa bratu swemu. Biblia Tysiąclecia pomija szczegół o wylewaniu przez Onana nasienia na ziemię i podaje tylko, że unikał zapłodnienia. Ten sposób postępowania Onana nie podobał się Bogu, więc zgładził Onana (Rdz 38,10). Kościół katolicki często powołuje się na ten tekst (Rdz 38,10) w uzasadnianiu swego negatywnego stanowiska wobec antykoncepcji, tłumacząc, że Biblia opisując stosunek przerywany (łac. coitus interruptus), czyli najstarszy znany ludzkości sposób zapobiegania zapłodnieniu ukazuje, że posłużył on do wykorzystywania Tamar przez Onana. Za to więc, że Onan nie traktował z szacunkiem bratowej, lecz celowo unikał zapłodnienia został ukarany przez Boga śmiercią. Od imienia Onana wzięło się również określenie onanizm praktyka seksualna polegająca na zaspokajaniu popędu seksualnego bez udziału partnera. Biblijny Onan nie uprawiał onanizmu, tylko stosunek przerywany. ..."Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia, aby nie dać potomstwa swemu bratu. Złe było w oczach Pana to, co on czynił, i dlatego także zesłał na niego śmierć. "... zrodlo: STARY TESTAMENT - Księga Rodzaju - Juda i Tamar Tutaj musze przypomniec, ze zle bylo w oczach Boga nie to, ze czerpal przyjemnosc z masturbacji ale, ze unikal zaplodnienia WIEDZAC ZE POTOMSTWO BEDZIE NIE JEGO !, czyli nie jest potepiony akt masturbacji, ktory jest zadawaniem sobie przyjemnosci bez udzialu partnera, a fakt ktorym byla niezaprzeczalna waga rozwoju i przezycia tego plemiona nomadow i wluczegow, jakim wtedy byli pastuchowie zydzi. Wtedy byla to zbrodnia. A sama masturbacja zaczela byc zwana "grzechem" dopiero w polowie czternastego wieku. Wczesniej zas bylo to normalne i niezadko przykazywane nawet osobom duchopwnym. Szczegolnie zas dopiero po roku 1197. bowiem dopiero wtedy zaczeto oglaszac i stosowac celibat. I to tez nie od razu, na poczatku, poprzez kilka wiekow, tylko posrod zakonnikow, a dopiero potem ksiezy i kleru. No ale, ze powiszechnie sie oni onanizowali, kosciol musial znalezc jakies zasady aby to ukrocic. Celibat (łac. caelebs - bez żony, samotny) to forma życia kogoś, kto dobrowolnie zrezygnował z wchodzenia w związek małżeński. W Kościele katolickim celibat jest wymagany od osób wyświęconych (diakonów, prezbiterów, biskupów) w rytuale rzymskim od XI-XII wieku i ma związek z reformą kościelną papieża Grzegorza VII, w Polsce obowiązujący od 1197. Początkowo był jednak domeną zakonów, w których składa się ślubowanie czystości. W kulturze judaistycznej istniały silnie rozbudowane nakazy rozrodu. Cel rozrodu implikuje, że akt seksualny powinien wieść do wytrysku nasienia do pochwy. Wytrysk daremny był ostro krytykowany; porównywano go z zabójstwem, ponieważ zniszczony został materiał, z którego mogło powstać życie. Każda dowolna ejakulacja, prócz dokonanej do pochwy swej żony, była zakazana. Mężczyznom zalecano, aby unikać podniet psychicznych i bodźców fizycznych, które mogły zwiększyć prawdopodobieństwo polucji nocnych. Masturbacja uważana była za ciężki grzech niezależnie od tego, czy mężczyzna był żonaty, czy wolny. Żeńskiej masturbacji poświęcono mniej uwagi, ponieważ nie miała ona związku z "niszczeniem nasienia"; uważano ją jednak za moralnie naganną nieprzyzwoitość. Aktywność małżeńska, która nie prowadzi do zapłodnienia, jak w przypadku istnienia ciąży lub fizycznych przeszkód, nie budziła sprzeciwu, ponieważ seksualne współżycie powinno być kontynuowane w małżeństwie także jako wyraz więzi i radości. W kulturze greckiej poglądy medyków co do masturbacji były podzielone od najstarszych czasów. Od Hipokratesa, (V wiek p.n.e.), wywodzi się pogląd, że nadmierne używanie rozkoszy seksualnych wiedzie do wielu schorzeń. Było to uwarunkowane ówczesnym stanem wiedzy, a zwłaszcza błędnymi poglądami co do powstawania i roli nasienia w ustroju człowieka. Hipokrates sądził, że nasienie zbiera się i oddziela z całego ciała, a przede wszystkim z głowy. Widać tu wpływ Demokryta na poglądy Hipokratesa, który przyjął teorię pangenezy sprzeczną z poglądami Alkmeona i Hippona. Hipokrates przyjmował także istnienie nasienia kobiety. W starożytności uważano nasienie za najważniejszy humor (ciecz, płyn) ożywiający ciało, utrata musiała więc powodować poważne zaburzenia. Nasieniu przypisywano działanie, jakie w ustroju mają hormony wydzielane przez jądra, jego utrata implikowała więc zaburzenia, jakie następują wskutek wypadnięcia działania wewnątrzwydzielniczego jąder. Za nasienie uważano wówczas każdy wyciek z cewki moczowej, m.in. ropne wycieki na tle zapaleń nieswoistych i rzeżączkowych, stąd objawy tych chorób, uważano za następstwa utraty nasienia. Hipokrates opisał choroby pochodzące z lubieżności (m.in. z masturbacji) pod nazwą wyniszczenia grzbietowego: Choroba ta napada lubieżników i niszczy im mlecz, czyli stos pacierzowy. Nie mają oni gorączki i chociaż dobrze jedzą, chudną i niszczeją. Zdaje im się, jakby mrowie z głowy wzdłuż pacierza im zstępowało. Ile razy na stolec lub z uryną idą, sok nasienny bardzo rozrzedzony tracą. Nie są zdolni do płodzenia i przez sen częstokroć lubieżne uczynki spełniają. Przechadzki, zwłaszcza po przykrych drogach, dech im odejmują, osłabiają ich, nabawiają szumu w uszach i ciężkości głowy. Na ostatek gorączka kończy ich życie. Epikur uważał nasienie za cząstkę duszy i ciała. Hippon z Samos, filozof i fizyk, twierdził, że nasienie pochodzi z rdzenia kręgowego, a każdy upust nasienia powoduje ubytek części rdzenia kręgowego. Drżenie ciała, jakie występuje w czasie orgazmu i wytrysku nasienia, uznawano za zjawisko podobne do drgawek padaczkowych, skąd wyprowadzano wniosek, że orgazm miał wywoływać zaburzenia psychiczne. Stąd powstało mniemanie, że czynności seksualne, kończące się wytryskiem i orgazmem, mogą powodować wystąpienie zaburzeń psychicznych. Następstwem tych spekulacji były próby leczenia padaczki poprzez kastrację. "Choroba" ta rozpoznawana była jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. W starożytnym Rzymie stosowano aparaty, które miały na celu zachowanie czystości i zapobieganie masturbacji (a także w ogóle wytrysku nasienia). Caelius Aurelianus, jeden z najwybitniejszych lekarzy, zalecał przykładanie w okolicy lędźwiowej cienkich płyt ołowianych, aby utrudniać pobudzenie narządów płciowych. Duże znaczenie dla oceny zdrowotnych następstw masturbacji i wszystkich innych form aktywności seksualnej miał pogląd Galena, że opróżnianie się organizmu z nasienia jest zdrowe i konieczne. Ma to związek z obawami Galena, że zatrzymywane nasienie rozkłada się w organizmie i wywołuje szkodliwe następstwa, w wyniku zatrucia. Epoka średniowieczna, charakteryzująca się tendencjami ascetycznymi upatrywała w ograniczeniu seksu nie tyle konieczność społeczną, ile w ogóle ideał moralny. Stąd też wszelkie czynności płciowe, m.in. masturbacja (o ile nie służyły celowi rozmnażania się), były uważane za grzeszne i potępiane. W XVIII wieku ukazało się dzieło Simona Andre Tissota, lekarza z Lozanny, Onanizm, czyli rozprawa o chorobach spowodowanych przez masturbację. Według niego nie ma żadnej choroby, której nie można wywieść z masturbacji, jest ona bowiem przyczyną impotencji, niepłodności, suchot, epilepsji, reumatyzmu, ślepoty, rzeżączki, zaparć, hemoroidów, obłędu, niedorozwoju umysłowego, przedwczesnej śmierci lub samobójstwa. W XIX wieku większość psychiatrów hołdowała przekonaniu o szkodliwości masturbacji, którą uważano za przyczynę chorób psychicznych, chociaż niektórzy, jak np. J.E.D. Esquirol, uważali, że masturbacja nie powinna być oceniana jako przyczyna chorób psychicznych, lecz jako ich objaw. Niektórzy badacze wywodzili niski głos kobiety z ekscesów seksualnych lub zbyt częstych masturbacji łechtaczkowych; do dobrego tonu należał wówczas wysoki głos kobiety, który uchodził za oznakę jej niewinności. Dopiero rozwój naukowej seksuologii w XX wieku pozwolił na obalenie fałszywych poglądów dotyczących szkodliwości czynności seksualnych, m.in. masturbacji. Obecnie wiadomo, że masturbacja nie wywołuje żadnych chorób. Masturbacja jest zjawiskiem fizjologicznym. Badania prowadzone w różnych częściach świata udowodniły, że zjawisko to jest powszechne. Masturbuje się regularnie zdecydowana większość chłopców, oraz ponad połowa dziewcząt. W starszym wieku procent ludzi masturbujących się spada. W wielu przypadkach masturbacja ma charakter zastępczy. W sytuacjach niemożności zaspokojenia popędu płciowego (więzienia, służba wojskowa, szpitale) odsetek populacji który się masturbuje, jest również bardzo wysoki. Impulsywna, częsta masturbacja (kilka razy dziennie lub więcej) może być jednym z objawów erotomanii lub uzależnienia seksualnego. Osoba uzależniona izoluje się od świata, i dokonuje wyboru autoerotyzmu jako podstawowego sposobu przeżywania własnej seksualności. W takim wypadku należy zwrócić się o pomoc do seksuologa. Katechizm Kościoła Katolickiego z 1992 roku stwierdza, że "masturbacja jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym. Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie narządów płciowych poza prawidłowym współżyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się celowości.(...)". Z drugiej jednak strony ten sam Katechizm naucza: "W celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które zmniejszają, a nawet redukują do minimum winę moralną

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Romek:
Byloby to dla nas obrzydliwe jak np. sroga kara, badz wizyta u dentysty, czy wybory, to tylko czasem ktos, o masohistycznych ciagatkach poozwalalby sobie by pieprzyc... bez sensu...
Romku, chylę czoła przed Tobą. Przekonałeś mnie pieprzenie bez sensu ma wbrew pozorom głęboki sens. Dzięki

meduza
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 12
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.