| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Cos mi to przypomina.... | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 18 |
|
tak chyba sie zaczola wojna w iraku ?
Amerykański sekretarz obrony Robert Gates oświadczył w poniedziałek, że zwiększenie obecności wojskowej USA w rejonie Zatoki Perskiej są przede wszystkim sygnałem dla Iranu i oznaczają, że Stany Zjednoczone będą w tym strategicznym regionie obecne przez dłuższy czas.
- Chcemy po prostu wytłumaczyć wszystkim krajom regionu, że będziemy obecni w rejonie Zatoki Perskiej przez dłuższy okres - powiedział Gates podczas konferencji prasowej po spotkaniu w Brukseli z sekretarzem generalnym NATO Jaapem de Hoopem Schefferem.
Ten przekaz przede wszystkim dotyczy Iranu, który prezentuje bardzo negatywną postawę - tłumaczył Amerykanin, który po raz pierwszy od czasu objęcia 18 grudnia ubiegłego roku funkcji ministra obrony odwiedził siedzibę Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli. Gates na stanowisku ministra zastąpił Donalda Rumsfelda.
- Irańczycy wierzą, że mogą wywierać na nas naciski z powodu trudności w Iraku - dodał. Jego zdaniem, Teheran nie uczynił jednak względem Iraku niczego konstruktywnego, a jednocześnie wspiera szyitów z libańskiego Hezbollahu, aby wywołali nowy konflikt w Libanie.
Stany Zjednoczone w ubiegłym tygodniu ogłosiły, że zamierzają w ciągu najbliższych dwóch miesięcy rozmieścić w Zatoce Perskiej co najmniej dwie grupy lotnictwa morskiego w celu wsparcia amerykańskich wojsk w regionie. Do przebywającego na wodach Zatoki lotniskowca USS Dwight D. Eisenhower dołączy lotniskowiec USS John C. Stennis, ponadto zostanie tam przemieszczony batalion obrony powietrznej wyposażony w pociski antyrakietowe Patriot.
slyszeliscie cos o komecie ktura pojawila sie niedawno nad usa (zly omen:)
|
|
Wina tuska |
|
i jeszcze to...
Bush szykuje się do wojny z Iranem?
2007-01-15 10:08
Są dowody na to, że prezydent USA George W. Bush szykuje się do wojny z Iranem, a premier Wielkiej Brytanii Tony Blair wyraził chęć poparcia tego przedsięwzięcia - napisał w poniedziałek na łamach brytyjskiego "Guardiana" współpracownik Szkoły Studiów Orientalnych i Afrykańskich w Londynie, Dan Plesch.
Jego zdaniem, świadczy o tym m.in. wysłanie w rejon Zatoki Perskiej nie mających znaczenia dla walki z iracką rebelią pocisków przechwytujących typu Patriot, kolejnego lotniskowca, czy okrętów rakietowych. Analitycy, na których Plesch się powołuje, twierdzą, że Patrioty są przeznaczone do zestrzelania rakiet irańskich, natomiast obecne tam siły morskie, w tym okręty brytyjskie, ćwiczą udaremnienie irańskiej blokady transportu ropy przez cieśninę Ormuz.
Kontekst polityczny w ujęciu Białego Domu i Downing Street (siedziby brytyjskiego premiera) wskazuje na to, że prowadzimy wojnę równie poważną, jak II wojna światowa - podkreśla Plesch. Obecny ambasador USA przy ONZ John Bolton porównał nawet amerykańskie problemy w Iraku do walki z Japonią po ich ataku na Pearl Harbour - zauważył autor komentarza.
Jak napisał dalej, były minister obrony USA Donald Rumsfeld i konserwatywna fundacja American Enterpise Institute (AEI) opracowały już strategię zmiany reżimu w Iranie. Nie wymaga ona zaangażowania sił lądowych, ale przewiduje bombardowanie do 10 tysięcy celów w ciągu pierwszego dnia działań zbrojnych, a potem wysyłanie na miejsce niewielkich oddziałów sił specjalnych. Następnie Waszyngton wsparłby zmianę władzy, zastępując irańskich ajatollahów powołaniem państwa federacyjnego.
Jednocześnie Plesch dodaje, że Iran wydaje się być przygotowanym do konfrontacji. Nie wykluczone też, że Waszyngton blefuje - dodaje.
|
|
Wina tuska |
|
ihaha
|
|
http://s2.bitefight.pl/c.php?uid=96178 - daj sie ugrysc [b]widze ze duzo ma nicka z przedrostkiem dark, to ja bede miala darkshit |
|
Wysłany: Sob 9:07, 11 Lut 2006 Temat postu: Teraz kolej na Iran
Komentarz niejakiego Witomira, świetnie ilustrujący obraz obecnej polityki USA.
Kilka lat bacznej obserwacji świata globalnej polityki nauczyło mnie, że nic nie
jest takie, jakie się na pozór wydaje (czyli w sumie takie, jak mówią w
telewizorze). Okazuje się, że atak "terrorystyczny" na USA 11 września 2001 r.
nie był dziełem islamskich fanatyków (jeśli ktoś nadal wierzy w tę bajkę to, jak
mówią Amerykanie, mogę mu tanio sprzedać most brookliński). Inwazja USA na Irak
nie była spowodowana ani zagrożeniem ze strony nieistniejącej broni masowego
rażenia, ani Saddam nie paktował z Osamą, ani też tym bardziej nie stał za
zbrodnią 11 września. Nie trzeba chyba dodawać, że obecna bajeczka o budowaniu
demokratycznego Iraku jest w tym samym stopniu medialną papką dla ogłupiałej
gawiedzi.
O co więc chodzi teraz, kiedy jak Bliski Wschód długi i szeroki, tłumy
Muzułmanów protestujących przeciwko obrażaniu ich najgłębszych uczuć
religijnych, zalewają ulice i kiedy zaczynają płonąć zachodnie ambasady?
Chodzi o Iran, głupku!(Trawestując clintonowskie hasło wyborcze)
Odpowiedź jest zarazem i prosta, i trudna. Moim zdaniem wydaje się oczywista,
lecz pojęcie tej oczywistości zależy od tego, czy posiada się jakąkolwiek wiedzę
na temat procesów polityczno-ekonomiczno-militar nych zachodzących od lat w tym
rejonie świata. Jeśli wiedza wynika z telewizyjnych stereotypów, ocena bieżących
wydarzeń nie będzie poza stereotypy wybiegała, choć ocena ta może wahać się w
zakresie od pełnego poparcia dla duńskiej gazety, publikującej karykatury
Mahometa, do jej pełnego potępienia.
Sens dzisiejszych dramatycznych wydarzeń zawiera się, częściowo, w
"geopolitycznej anegdocie" o tragicznej boskiej pomyłce, w wyniku której
Amerykanie dostali największe na świecie samochody, ale Pan Bóg zapomniał dać im
do nich benzyny. W tłumaczeniu na prostszy język "telewizyjny" - Amerykanie,
skoro mają już te cholerne samochody, mają też święte prawo sięgnąć, bez
konsekwencji, po benzynę do nich. Stąd, od wielu już dziesięcioleci, roponośny
Bliski Wschód jest i na długo jeszcze pozostanie najbardziej zapalnym obszarem
świata. Nie wszyscy bowiem, a już mieszkańcy roponośnych terenów w
szczególności, są skłonni to jankeskie prawo "bushu" uznać.
Jednak powyższe wyjaśnienie, skądinąd znany stereotyp, też przecież jeszcze nie
tłumaczy, dlaczego Arabowie palą dziś duńskie flagi i duńskie ambasady. Jest
bowiem jeszcze coś, o czym nie przeczytasz w żadnych oficjalnych komunikatach,
żadnej gazecie, ani nie usłyszysz w żadnej telewizji. Nic dziwnego, jest to
bowiem sekret tak drogi, jak droga Ameryce jest jej własna waluta -
"wszechmogący" dolar.
Chodzi o dolara, głupku! (Trawestując ponownie clintonowskie hasło wyborcze)
Dolar amerykański jest fundamentem dominacji tego kraju nad światem. Federal
Reserve Board - Zarząd Rezerwy Federalnej - wbrew nazwie bynajmniej nie
federalna (państwowa) lecz prywatna instytucja bankowa, jako jedyna na świecie,
ma prawo drukować tyle zielonej waluty, ile jej potrzeba, bez jakiegokolwiek
związku z czymkolwiek. Na straży tego ekstremalnego przywileju finansowych
(prywatnych) elit świata, żeby nie było wątpliwości, stoi Biały Dom, Pentagon (z
budżetem sięgającym 500 mld dolarów, nie licząc bieżących kosztów wojen), a
także CIA, FBI, NSA, HSD i setki innych krajowych, a także międzynarodowych
instytucji, które za nic mają wolność, prawdę, demokrację i prawa człowieka, a
których jedyną rolą jest koncentracja bogactwa i wpływów na naszej małej
planecie w rękach coraz mniejszej garstki ludzi.
No dobrze, a jaki do cholery ma to związek z ropą naftową i tą nieszczęsną
duńską flagą. Ano taki, że siła waluty amerykańskiej, polega na tym, że jest ona
"obowiązkową" walutą rezerw banków centralnych wszystkich państw (banków
centralnych nie posiada dziś na świecie tylko kilka krajów, w tym Korea Płn. i
parę innych z "osi zła"), a także, a może przede wszystkim, na tym, że jest to
waluta rozliczeniowa na międzynarodowych rynkach towarowych, w szczególności na
rynku ropy naftowej i gazu (docierają do Was zapewne doniesienia o tym, ile to
dolarów na światowych giełdach kosztuje baryłka ropy; pamiętacie też zapewne
ceny gazu z konfliktu rosyjsko-ukraińskiego - 230 UDS za 1000 m3).
Każde państwo, chcąc zapewnić swoim obywatelom komfort jazdy samochodem lub
komfort włączenia kuchenki gazowej, musi najpierw postarać się o parę ton
zielonych banknotów, by sprostać wciąż rosnącemu kosztowi importu ropy i gazu.
Dopóki trwa monopol na rozliczenia finansowe w dolarach amerykańskich, dopóty
Stany Zjednoczone Ameryki będą jedynym supermocarstwem.
Zagadnienie hegemonii dolara jako głównego narzędzia hegemonii USA w świecie
obejmuje także z konieczności praktycznie niezauważane zjawisko "dolarowej
hiperinflacji", czyli prostego faktu, że skoro dziś ropa kosztuje 60 dol. za
baryłkę, to oznacza, że za te same pieniądze państwa mogą jej sobie kupić dwa
razy mniej niż 3 lata temu, kiedy to baryłka ropy kosztowała 30 dolarów. Jeśli
zatem Rzeczpospolita (państwo, nie gazeta) ma ochotę nabyć ropę naftową, to dziś
za "te same" pieniądze, co 3 lata temu - powiedzmy miliard dolarów - kupi tylko
pół tankowca ropy a nie cały tankowiec. Na deprecjacji dolara, poprzez relatywny
spadek wartości obowiązkowych rezerw dolarowych, tracą wszyscy, oczywiście poza
Ameryką.
Manipulacja kursem dolara wykracza jednak znacząco poza ramy niniejszego tekstu,
choć - jak widać - pomaga zrozumieć sens wielu globalnych procesów gospodarczych.
No dobrze, ale może wreszcie jakiś związek z Danią, z Mahometem, z wolnością słowa??
OK. Jeszcze chwila cierpliwości. Jest rok 2000. Saddam Hussein postanawia obalić
odwieczny obowiązek rozliczania transakcji naftowych w dolarach. Przechodzi na
euro. W ten sposób podpisuje na swoją dyktaturę wyrok śmierci.
Komentatorzy, na których analizach się opieram, słusznie zauważają, że nawet tak
oczywisty, acz przemilczany powszechnie w mainstreamowych mediach, wątek
przejęcia kontroli nad polami roponośnymi Iraku przez Amerykanów, nie dawał
Bushowi uzasadnienia do operacji "zmiany reżimu" w Bagdadzie. W końcu za
drukowane w dowolnej ilości dolary mógł i tak kupić sobie całą iracką ropę.
Dlatego prawdziwa przyczyna inwazji stała się jasna dwa miesiące po jej
rozpoczęciu, kiedy to okupacyjne władze amerykańskie w Bagdadzie przywróciły
jako walutę naftowych rozliczeń "wszechmogącego zielonego". Bush mógł wtedy
spokojnie wylądować na lotniskowcu i ogłosić "zakończenie misji".
Chodzi o Iran, głupku!
No, i powolutku zbliżamy się do sedna całej sprawy, albowiem identyczny, jak
Hussein, pomysł, lansuje nowy prezydent Iranu, Ahmadineżad. To nie rzekomy
irański program nuklearny, w który wątpi cały aparat szpiegowski USA z CIA na
czele; to nie irańskie "bluźnierstwa" dotyczące Izraela, czy wreszcie
kwestionowanie przez Ahmadineżada tzw. mitu Holokaustu, są powodem, dla którego
już w marcu tego roku wybuchnie wojna amerykańsko-irańska. Tym powodem jest
próba obalenia hegemonii dolara - próba być może nawet ze strony irańskiej nie
do końca uświadomiona, ale która sprowadza się do zachwiania amerykańskim
imperium poprzez pozbawienie go głównego narzędzia kontroli i opodatkowania
podległych mu prowincji. Ten niewybaczalny grzech musi, z punktu widzenia
Ameryki, zostać skarcony nie mniej brutalnie i nie mniej konsekwentnie, jak
odstępstwo Saddama Husseina, w końcu długoletniego współpracownika CIA i jednego
z największych klientów amerykańskiego sektora zbrojeniowego w swoim czasie.
Oficjalnie USA nie są imperium, lecz kochającym wolność państwem równym pośród
równych. Dlatego inwazja na Iran, czy to w wykonaniu własnym, czy za
pośrednictwem Izraela, czy wreszcie - jak ostatnio słychać - w wykonaniu NATO,
nie może zostać przeprowadzona ot, tak sobie, jak jakiś mecz bejsbolowy. Taką
inwazję trzeba umiejętnie "sprzedać" na międzynarodowym "rynku", a robi się to
głównie poprzez środki masowego przekazu, w tym w 90% przez telewizję.
Gotowanie irańskiej żaby
(Przypominam, że mechanizm tzw. gotowania żaby służy do medialnego "oswojenia"
opinii publicznej z rzekomą palącą koniecznością planowanej operacji - w tym
przypadku militarnej, która bez takiego przygotowania prawdopodobnie byłaby nie
do przyjęcia przez większość opinii publicznej w świecie demokratycznym. Słynna
żaba z pewnego makabrycznego i anegdotycznego zarazem eksperymentu jest dobrą
ilustracją tego mechanizmu: wrzucona do wrzątku wyskoczy, ratując życie, zaś
umieszczona w naczyniu z wodą, którą podgrzewa się stopniowo aż do wrzenia,
ginie nieuchronnie, zwiedziona powolnym tempem gotowania.)
Od wielu tygodni zatem, dokładnie tak, jak przed inwazją na Irak, trwa
"sprzedawanie" "śmiertelnych zagrożeń", jakie niesie ze sobą rzekomy program
budowy bomby atomowej przez Iran.
Nieważne, że jedynym krajem, który w historii zrzucił bombę atomową na ludność
cywilną, zabijając setki tysięcy niewinnych istot ludzkich - były Stany
Zjednoczone. Nieważne, że jedynym krajem w omawianym rejonie świata, który nie
tyle pracuje nad bombą jądrową, co od wielu lat ją posiada, choć się do tego nie
przyznaje - jest Izrael. Nieważne, że USA konsekwentnie łamie Traktat o
Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej i że państwo to jawnie i buńczucznie
deklaruje gotowość ponownego jej użycia w nowej, "bezpiecznej dla cywilów"
formie "bomb taktycznych!!!". Nieważne wreszcie jest to, że w trudnym do
wyobrażenia scenariuszu, wg którego Iran wchodzi w posiadanie głowic jądrowych
oraz środków ich przenoszenia i wreszcie używa tych głowic w ataku na USA
(prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest chyba naprawdę bliskie zeru), to
militarna odpowiedź Stanów Zjednoczonych oznaczałaby kres dumnego Iranu poprzez
(nuklearne) zrównanie go z ziemią po wsze czasy.
I dlatego właśnie, że wszystkie powyższe przesłanki są ważne, trzeba gotować
dziś irańską żabę - gotować tak długo, aż w sondażach interwencja zbrojna
zostanie uznana za nieuniknioną, bez względu na ilość ofiar, bez względu na
użyte środki i bez względu na długofalowe konsekwencje, spośród których naprawdę
nie sposób wyeliminować możliwości wybuchu III wojny światowej.
Po to, żeby sprzedać dziś Teheran tak, jak kiedyś sprzedawano Hiroszimę i
Nagasaki, potrzebny jest naprawdę mocny argument. W końcu nawet najgłupsi z nas
muszą pamiętać to, co wydarzyło się zaledwie 3 lata temu. Była wojna trwająca do
dziś, wojna przeciwko broni masowego rażenia, której nie było!
Dlatego współcześni naziści potrzebują podwójnej dawki. Dziś potrzebna jest ....
W O J N A C Y W I L I Z A C J I
I to w zasadzie mógłby być koniec tego przydługiego wywodu "od kłębka do nitki",
gdyby nie fakt, że jest kilka drobiazgów, które warte są zauważenia w sprawie
karykatur Mahometa, czyli w tzw. "sprawie wolność słowa kontra godność islamu".
Otóż mało kto zwraca uwagę na fakt, iż duńska gazeta, która pierwsza
opublikowała owe karykatury, zrobiła to, no, kto zgadnie? - cztery miesiące
temu!!! Jak to możliwe, by tak gwałtowne reakcje w świecie arabskim wywołało
zdarzenie, którego oficjalny medialny żywot dawno się zakończył, żeby nie
powiedzieć, że nigdy się nie zaczął.
Nie można nie postawić pytania, komu i dlaczego zależało, a zależeć musiało, by
te ewidentnie podstarzałe kartofelki odgrzewać, i to właśnie teraz, i to na taką
skalę, w większości krajów europejskich, a w niektórych z nich - w większości
tamtejszych gazet. Nieprawdą jest oczywiście twierdzenie, że dziennikarze
publikujący karykatury proroka Islamu nie mieli pojęcia, jakie reakcje takie
publikacje mogą wywołać. Gdyby nie wiedzieli, to łamów ich dzienników i
tygodników nie wypełniałyby od lat artykuły o islamskim fundamentalizmie,
okolicznościach, jakie towarzyszą jego powstawaniu i skutkach, jakie musi rodzić
jego prowokowanie.
Nie od dziś też wiadomo, że mistrzem siania "autentycznych społecznych
niepokojów" jest Centralna Agencja Wywiadowcza. Jest to świetnie udokumentowane
od czasów Kermita Roosevelta, wnuka prezydenta USA, który w 1953 r., jako agent
CIA, wszczął za przywiezione do Teheranu w walizce dolary rozruchy uliczne,
które doprowadziły do upadku rządu premiera Mossadeka i instalacji
proamerykańskiego totalitarnego reżimu Szacha Rezy Pahlaviego. Śmiertelnym
błędem premiera była próba nacjonalizacji złóż ropy naftowej w Iranie, wcześniej
eksploatowanych przez brytyjski koncern na zasadzie monopolu. Brzmi znajomo?
Nie wiadomo, który agent kierował akcją na Kijowskim Majdanie czy pod
parlamentem w Tbilisi, ale ćwiczenie czyni mistrza i dlatego kolejne "kolorowe
rewolucje", a także "wybuchy islamskiego fundamentalizmu" można czytać jak
elementarz.
Dlatego niech nikt mi nie mówi, że dziś mamy do czynienia z jakąś tam świętą
wojną europejskich dziennikarzy o wolność słowa, prawdę czy demokrację. Bo gdyby
wspomniani dziennikarze tym wartościom hołdowali, to dziś George W. Bush, Tony
Blair i Aleksander Kwaśniewski, siedzieliby w więzieniu i czekali na wyrok
Trybunału d/s Zbrodni Wojennych. Dziś jeden z tych panów marzy jednak zapewne o
Pokojowej Nagrodzie Nobla albo o posadzie sekretarza generalnego ONZ -
organizacji, której obecny szef, Kofi Annan, o inwazji na Irak wyraził się, że
jest nielegalna.
Wybuch gniewu i akty zemsty, jakie obserwujemy dziś na ulicach miast w krajach
muzułmańskich, są oczywiście autentyczne i skierowane wprost przeciwko
"szatańskiej" cywilizacji Zachodu. Jednak nieprawdą jest twierdzenie, iż jest to
próba zorganizowana przez rządy Syrii czy Libanu odwrócenia uwagi tamtejszych
społeczeństw od kiepskiej sytuacji gospodarczej w ich krajach. Gdyby tak było,
to czemu miałyby służyć protesty w pozostałych krajach.
Ponieważ "po owocach poznacie ich" - dlatego jak zwykle w takich przypadkach,
należy przyglądać się, kto na danym zdarzeniu najbardziej korzysta. Już dziś
ewidentne jest to, że w społecznej świadomości na Zachodzie zaczyna zakorzeniać
się wypuszczane jakby mimochodem pojęcie "wojny cywilizacji". Tak jak kiedyś
zimna wojna, czyli wojna z komunizmem, tak jak trwająca od kilku lat tzw. "wojna
z terrorem", której wybuch ogłoszono natychmiast po zorganizowanych przez
"wiadome służby" zamachach z 11 września 2001 r., tak lansowana dzisiaj
podskórnie "wojna cywilizacji" jest koncepcją, którą wykorzystywać będzie
amerykańskie imperium, by odwrócić uwagę własnej i światowej opinii publicznej
od własnego upadku moralnego, od nieuchronnego upadku własnej gospodarki, a
także by resztkami sił i za wszelka cenę przedłużyć swoje konające panowanie nad
światem.
Obawiam się, że się nie mylę, ale będę szczęśliwy, jeśli okaże się, że jest inaczej
najciekawsze jest w tym textcie ze ma prawie rok!!. Raczej na marzec nie przewiduje wikszego kofliktu moze maj??.Tak czy owak zjebal prezydent Iranu, Ahmadineżad:) skoczy jak sadam.... My znow bedziemy sie cieszyc pokojem na swiecie i nikt ne bedzie zadawal zbednych pytan...
|
|
Wina tuska |
|
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|
|
Wina tuska |
|
niewiarygodne ale przepowiedziane !!powoli usa bedzie placila za wszyskie grzechy popelnione na swiecie!!:P
Potężna zima w Stanach Zjednoczonych
2007-01-18 05:18
W snobistycznej, przytulonej do plaż nad Pacyfikiem, enklawie Malibu pod Los Angeles, w której prawie zawsze świeci słońce i panuje lato lub wiosna, spadł w środę na krótko śnieg, po raz pierwszy od 20 lat. W niedalekiej, zachodniej części Los Angeles dla odmiany spadł grad i deszcz ze śniegiem.
dalej »
W górach rozciągających się powyżej Malibu śniegu było tak dużo, że zawieje spowodowały chaos na drogach regionu, w którym nawet opady deszczu są na tyle rzadkim wydarzeniem, że odnotowuje się je w gazetach. Zdarzyły się również wypadki drogoowe, spowodowane szokiem wywołanym przez biały puch.
- Mieszkałem w Malibu w 1978 roku, kiedy także spadł śnieg - powiedział Reuterowi dowódca patrolu autostradowej służby ruchu Patrick Kimball.
Niezwykle jak na ten rejon Kalifornii schłodzenie powietrza przyniosło opady zimnego deszczu, gradu, a następnie deszczu ze śniegiem w nadmorskiej miejscowości Venice, a także w zachodniej, ale położonej już w głębi lądu zachodniej części Los Angeles.
Dzieci, a także dorośli podziwiali niezwykły tu widok - powłokę śniegu na dachach domów i samochodach. W miejscowości Valencia, o 50 km na północ od śródmieścia kalifornijskiej metropolii, niektórzy mieszkańcy wyciągnęli kamery wideo, by sfilmować niecodzienny widok przysypanych śniegiem ogródków, z roślinami charakterystycznymi dla tropików. Również tu był to pierwszy opad śniegu od 20 lat.
Niespodziewane chłody zmroziły w ostatnich dniach wiele ciepłolubnych upraw owocowych z których słynie Kalifornia, w tym gaje pomarańczowe, plantacje awokado, a także truskawek. Straty sadowników ocenia się na 1 miliard dolarów.
Atak zimy spowodował śmierć 65 osób w 9 stanach
Główną przyczyną zgonów stał się przesuwający się przez niemal całe Stany Zjednoczone zimny front, niosący gwałtowne burze śnieżne, grad, falę mrozów a na południu - marznący deszcz. Front dotarł w środę wieczorem do Teksasu i kieruje się ku granicy meksykańskiej, paraliżując życie w społecznościach, dla których fala chłodu jest czymś niecodziennym. Całkowicie zamknięta na długości niemal 500 kilometrów pozostaje międzystanowa autostrada numer 10.
Odwołano setki lotów - tylko z lotniska w Dallas w Teksasie nie wystartowało w środę ponad 350 samolotów. Zamknięto całkowicie lotniska w San Antonio i Austin. Dziesiątki tysięcy ludzi pozbawionych jest dostaw prądu. Tylko w stanie Missouri prądu brak w 128 tysiącach domów.
W Kalifornii panujący w nocy mróz zniszczył trzy czwarte upraw owoców cytrusowych, co oznacza wynoszące blisko miliard dolarów straty w rolnictwie. Gubernator Arnold Schwarzenegger zwrócił się do władz federalnych o pomoc.
W nocy z środy na czwartek marznąca mżawka i deszcz ze śniegiem dotarły aż do Laredo w pobliżu granicy Meksyku.
|
|
Wina tuska |
|
kto czytal przepowiedznie w nautiliusie o 44 prezydentem USA ten bedzie widzal oco chodzi!!
Była amerykańska Pierwsza Dama, a od sześciu lat senator ze stanu Nowy Jork, Hillary Clinton poinformowała w sobotę, że zamierza utworzyć tzw. prezydencki komitet eksploracyjny. Jego powołanie stanowi pierwszy krok na drodze do oficjalnego zgłoszenia kandydatury do Białego Domu.
dalej »
Clinton ogłosiła w sobotę na swoim portalu internetowym, że w najbliższy poniedziałek rozpocznie załatwianie formalności koniecznych do utworzenia komitetu eksploracyjnego przed wyborami w 2008 roku.
Komitet eksploracyjny bada szanse kandydata i możliwości zebrania wystarczających funduszy na kampanię wyborczą.
Według sondaży, senator Clinton od dłuższego czasu jest faworytem Demokratów do partyjnej nominacji prezydenckiej i dysponuje już ponad 20 milionami dolarów ze swej zeszłorocznej kampanii do Senatu. Daje jej to dużą finansową przewagę nad pozostałymi kandydatami do nominacji.
Swoje aspiracje prezydenckie ujawniło już kilku innych polityków demokratycznych. W minionym tygodniu o tworzeniu komitetu eksploracyjnego ogłosił Barack Obama, charyzmatyczny czarnoskóry senator ze stanu Illinois - czwarty afroamerykański senator w dziejach USA.
Sondaże wskazują, że Obama jest na razie najgroźniejszym rywalem pani Clinton do partyjnej nominacji. W wyścigu może się także liczyć były senator i były kandydat na wiceprezydenta (w 2004 roku) John Edwards, który także ogłosił swoją kandydaturę.
Zamiar kandydowania wyraziła poza tym ósemka innych Demokratów, m.in. gubernator stanu Nowy Meksyk i były ambasador USA przy ONZ Bill Richardson, gubernator stanu Iowa Tom Wilsack oraz radykalny przeciwnik wojny w Iraku kongresman Dennis Kucinich.
Jeszcze więcej chętnych - ponad 10 - do ubiegania się o prezydenturę jest w Partii Republikańskiej. Faworytem jest tam na razie senator John McCain.
|
|
Wina tuska |
|
Mam znajomego, który mieszka od wielu lat w Stanach i powiedział mi, że USA to taki kraj, w którym ani czarny, ani kobieta nie zostanie prezydentem.
Mam nadzieję, że teraz wygrają tam demokraci, bo oni przynajmniej nie prowadzą wojen.
Republikanie staną na rzęsach, aby to oni wygrali.
Niewykluczona jest próba sfałszowania wyborów (jak podczas ostatnich), bo boją się rozliczenia administracji Busha.
Coraz głośniej mówi się w Stanach o oszustwach Busha i tym, co ma na sumieniu.
Dlatego obserwujemy tam próby zamknięcia ust obywatelom i uczynienia z USA państwa policyjnego.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
No mi sie wydaje ze glownym atutem jest to ze hilary jest kobietom:P
Po 2 hilary jest demokratą jak to sam napisales myszle ze obywatle mają juz dosc tyc wojen i wogule bedom glosowac na demokrate i powstczymanie wojen !!xD No i wkoncu itepretacja wiersza mickiewcza przez szamana z peru (chyba z peru:) ktury powiedzial ze 44 najwiekszym prezydentem usa bedzie polak!!
(babka Hillary Clinton byla polką:)!! gdzies otym czytalem w nautilusie:P
|
|
Wina tuska |
|
Podobno w ogóle nadchodzi czas kobiet.
Po wiekach stłamszenia mają one odzyskać należne im miejsce.
Chyba coś idzie w tym kierunku - w Niemczech mamy Angelę Merkel, w Warszawie Hannę Gronkiewicz-Waltz :)
Stany są bardzo konserwatywne, ale byłoby wspaniale gdyby kobieta została tam prezydentem.
Jak dla mnie kobiety mogłyby rządzić całą Ziemią, bo więcej czują od mężczyzn i nie mają tak krwiożerczych instynktów.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
To akurat niezbyt fortunny przykład :)
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
temat zrobil sie akualny:) stawiam 5 zl !! ze przed 16stym kwietnia usa zaatakuje xD
na jednym z forum czytalem ze wlasnie 16 ma ruszyc gielda xD
|
|
Wina tuska |
|
Bliski Wschod ma rope, ale ropy jest coraz mniej. Ktos madry i przewidujacy musi na tej ropie polozyc lape, bo inaczej rozwijajace sie kraje azjatyckie szybko "wypija" ja do konca. W Europie juz propaguje sie rowery. Zamienimy sie z Azja !!!!!
|
|
|
przegralem 5 zl :(.Wsumie dobrze sie stalo ,wojna to cos strasznego...
|
|
Wina tuska |
|
Skoro Ty przegrałeś 5 zł, to kto wygrał?
Wpłać na PCK.
A co do wojny, to myślę, że będzie wcześniej, czy później.
Chyba, że Busha już nikt nie słucha.
http://www.maxior.pl/?p=index&id=30867&0 :)
Już wiadomo, że połowa z 26 raportów na temat broni masowego rażenia i skali terroryzmu została sfałszowana przez administrację Busha.
Jak skończy się jego kadencja i wygrają demokraci, to dobiorą mu się do du...
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 18 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |