Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Nieudacznicy
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 15

Zawsze tak było, że medytowali sami nieudacznicy, frajerzy, niedorajdy życiowe. Już od wieków ludzie, którzy nie potrafili sobie poradzić w życiu szli do klasztorów, wyrzekali sie ziemskiego życia. I tak jest dziisiaj - ludzie odwiedzający to forum, próbujący OBE, LD, zajmujący się rozwojem duchowym to ogólnie rzecz biorąc - odpadki społeczeństwa , czyli ci nieudacznicy, którzy nie potrafią odnaleźć siebie w otaczającej ich rzeczywistości. Ponieważ są wyjątkowymi pierdołami, nie mogą znaleźć szczęścia w życiu, szukają go w medytacjach, we wszystkim co dziwne , i tym co daje im złudne poczucie kontroli, rozwoju. A czymże jest ten rozwój duchowy ? Gdyby ci , którzy sie nim zajmują faktycznie dokonywali jakiegoś postępu, to byliby coraz bardziej wartościowymi ludźmi - a tymczasem tak nie jest. Bogatsi się nie stają, bo nie są ani inteligentniejsi ani bardziej obrotni - nadal są nieudacznikami. Żyjąc w swych iluzjach myślą, że są wartościowymi ludźmi, a tymczasem opierają się na autorytetach, takich samych niedorajdów, którzy zasłyneli z takich czy innych powodów, z reguły przypadkiem. Reasumując rozwój duchowy to nic innego jak ułuda w którą pakuja się wszysci ci, którzy nie maja nic do powiedzenia, i nie umieją walczyć o swoje w swiecie. Oni wyginą, a ich miejsce zajmą silni

Nie jestem nieudacznikiem, tylko poprostu dla mnie to jest interesujące. A co do rozwoju duchowego to mam całkowity regres. Powiem tak, mój rozwój to założenie było odpocządku, zdobyć moce i się nimi popisywać, hehehe:). No cóż szybko się okazało, że nie tak łatwo. Sam dobrze wiesz. Więc chodzę do kościółka z nadzieją, że nie trafie do piekła hehe. AAAA nie chce mi się już pisać, bo miałem do d..py dzień i wogóle, cały czas mi się coś dzisiaj przytrafia. nara.

Winter, pozwolisz że zareguję na Twoją jawną prowokację ? Tak się składa, że czasem i ja dochodzę do identycznych wniosków. Że nie potrafię się przystosować, mam dwie lewe ręce, więc zajmuję się filozofią o Utopiach, szydzeniem z fizyki, której pojąć nie mogę, czy też nauce psychologii, by lepiej tuszować przed innymi moje nieudacznictwo. W tym miejscu zapewne pomyślisz, że w skrytości ducha gryzę palce i z zawiścią wyobrażam sobie siebie w garniturze od Armaniego, mającego na stopach Salamandry, wsiadającego do Volvo S80.... Naprawdę tak mnie sobie wyobrażasz i naprawdę uważasz, że poszukiwanie większej wiedzy, to nieudacznictwo i pretensję do bycia lepszym w jakiś sposób od tych, którzt nam wydają się lepszymi ? To bardzo cyniczny pogląd, ale Ty jesteś cyniczny, wiem to. A spójrz na "problem" z drugiej strony. Co zostaje tym "udacznikom" ? Jakie życie wiodą ci, których widujemy czasem w srebrnych Mercedesach czy ci, o których się tylko słyszy ? Czy sądzisz, że są szczęśliwi ? Bo stać ich na kawior, kokainę, szampan, kobiety, podróże, drogie zabawki ? Co oni mają z życia, które strawili na pogoni za pieniądzem, władzą, zaszczytami ? Nie uważasz, że TO jest właśnie namiastka ? To jest tuszowanie swej nieporadności, nieumiejętności kontemplowania Wszechświata ? W ten sposób nadają sobie posór Bogów - podczas gdy Ty Bogiem możesz BYĆ ! Zastanów się nad tym... [%sig%]

No właśnie ,-ja przed moim pierwszym startem na motolotni którą przy pomocy mi podobnych wykonalem,[nigdy niczym wcześniej w życiu nie leciałem ,nawet jako pasażer].miałem wybór nie polecieć i nie poznac tego doświadczenia [lotu],albo polecieć i poznać TO ,możliwe przy TYM ponieśc [konsekwencje]-swej ciekawości.I co? -pomimo że batmanem nie jestem ,wybrałem [poznać to uczucie] i poleciałem ,skończylo się nieciekawie ,lecz po roku kiedy sprzęt byl wyremontowany przyszlo mi podjąć trudniejszą decyzję [bo już wiedziałem jak można pierdolnąć o glebę] i co? i znowu poleciałem lecz do dziś brakuje mi tylko jednego lądowania ,swoje poznałem ,sprawdziłem czym jest latanie ,co się czuje kiedy się spada ,jakie wartości są warte ryzyka .Oczywiście są koledzy ,których dziś nie ma miedzy żywymi ,to było wliczone w przyjemność latania ,mieli mniej szczęścia ,może zgubila ICH rutyna ,lecz nie sądzę by dziś były samoloty czy inne nowości bez podejmowania swiadomego ryzyka przy badaniach pewnych dziedzin życia .w ezoteryce to można smiało powiedzieć o spirytystach i np. magii afrykańskiej ,-gdzie czasem ponosi się [karę] za ciekawość i wchodzenie w świat niebezpieczny.Słowem- wolę kiepsko lecieć choćby na wrotach od stodoły ,niż pięknie jechać mercem SLK500.Jeśli już zginąć to z klasą a nie z przejedzenia nieświeżym mięsem.Skoro ciekawość jest najbardziej twórczą cechą inteligencji ,-to rozwuj [nawet duchowy] jest najbardziej poprawnym przykładem ,-tej inteligencji,-czy się mylę/ Winterze?. po cholerę się kształcisz? [jak mniemam] by wiecej siedzieć w czytelni wbezruchu ? czy by przyswoić jakąś tam wiedzę? ,jeś li przyswoić wiedzę ? -to czy nie własnie dla postepu w samorozwoju?,jeśli tak nie jest -to analfabetyzm jest swojskim stanem[ satori],-hi. sorki za ort. inteligentnym jest ten ,kto zdaje sobie sprawę ze swej niewiedzy,-duch. nara.

Mało się nie popłakałem ... ze śmiechu :-))) Tak reasumując wszystkie Twoje poczynania Winter, nijak nie mogłem uzmysłowić sobie kto Ty właściwie jesteś ? Myślałem z początku, że masz upatrzony cel i do niego dążysz, ale nie, wystarczył lekki "bacik" kościoła, abyś z pełną obłudą zostawił wszystko, co do tej pory sobie uświadomiłeś i wrócić na łono swoich jak to określiłeś - korzeni. Na jak długo Winter ? Do nastepnych Świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocnych ? Najbardziej przerażają mnie ludzie, którzy poprzez swoje gówniarstwo i szczeniactwo nie wiedzą, co jest właściwie grane i czego chcą. Przerażają mnie ludzie, którzy nie ukorzeniwszy swojej filizofii wydają szczeniackie osądy. Niektórzy zwalają to na wiek i być może mają rację. Tak naprawde Winter to Ty w życiu nic do tej pory nie osiągnąłeś, jesteś jak dziecko któremu coś wolno, ale postraszone potulnie kładzie uszy po sobie. Miałem racje co do jednego Winter i w tym się nie myliłem, że Ty co niedziela grzecznie do kościółka kiedy na forum wygłaszałeś swoją "filozofię". Miałem rację, że cała Twoja wiedza a raczej jej brak, to zlepek zasłyszanych opowieści. Twój rozwój duchowy nigdy nie miał miejsca tak naprawdę. Twoja wiara jest za słabo ukorzeniona, abyś jakiekolwiek osądy mógł wydawać. Wróć tutaj za jakieś 20 lat, kiedy od życia pare razy dostaniesz kopa, kiedy uzmysłowisz sobie, jak cenną rzecza jest mieć swoją filozofię i nia podążać. [%sig%]

A kim ty jesteś Gino aby mnie osądzać ? Może jesteś wygranym w życiu ? A wygrany w życiu to ktoś, kto dorbił się mercedesa, żony laski, willi z basenem i jakiegoś intratnego stanowiska. Słowem - nie jest obdartusem. Obdartusem duchowym, należy rzec. Proszę mi wybaczyć, ale wszyscy gołodupcy szukają szczęścia w duchowych iluzjach, a naprawdę wartościowi ludzie dorabiają się, zajmując stanowiska polityczne, gromadząc kapitał, i stając się przyszłą elitą rządzącą duchowym motłochem. Że nie będą szczęsliwi ? Szczęsliwi czy nie, wkrótce staną się tacy, bo gromadza kapitał, a reszta dziadów nędznieje. I to oni będą szczęśliwi i będą posiadać wszystko, a wy nic, i będziecie nieszczęśliwi. Nie sztuka mieć zonę, jakiegoś wstrętnego paszteta. Znaleźć sobie lache - to wyzwanie ! Dla mnie wygoda to szczęście. Przecież najważniejsze jest zaimponować innym kaską, bryką itd. Jak posiadasz te wszystkie rzeczy ludzie zupełnie inaczej ciebie traktują. Jak kogoś z lepszej gliny, tzn. jesteś lepszy, bo dysponujesz tym, co im nigdy nie będzie dane. Po rozwój duchowy, gdy wszystkie potrzeby mozna zaspokoić pieniędzmi ? Rozwój duchowy miał sens 2ooo lat temu, gdy wszyscy żyli w biedzie ! Ale teraz czasy sie zmieniły do rozwoju dążą już tylko ci, który nie umieją sobie poradzić dziś.I to samo tyczy się własnych poglądów. Zobaczcie na tych uśmiechniętych ludzi w reklamach - tak żyją własnie normalni ludzie. I są szczęśliwi. Natomisat mieć własne poglądy to cierpienie. Najlepjej myśleć tak jak reszta.

Sto do jednego że TY winter teraz po tych swych relacjach o wartości życia ,nie jesteś w stanie zprecyzować do jakiej grupy społeczeństwa tobie najbliżej,słowem -kim jesteś w statusie społeczeństwa w którym JEDNAK! żyjesz.Odpowiadać nie musisz leczjeśli zechcesz to dobrze by było abyś sam to zrozumiał co zechcesz przekazać bez złośliwości Wintarze ,w końcu to tylko rozmowa pozdrówka Tobie od starego ducha

Jak już mam iść za ciosem, to powiem, co jakieś 12 lat temu wymyśliliśmy z kumplem po długich debatach podsycanych alkohgolem wysokoprocentowym: "NAJLEPIEJ w życiu być DEBILEM". Nic cię nie obchodzi, niczym się nie przejmujesz, tylko cieszysz michę do słoneczka i jest ci tak błogo, że w ogóle nie masz żadnych potrzeb. najwyżej jedzenie i wydalanie, ale to robi za ciebie pielęgniarka, a tym masz święty spokój. Czy naprawdę do czegoś takiego dążysz ? [%sig%]

Oj chlopaki... to uwaga dla niewierzacych... Jezeli wszechswiat nie przewidziel czlowieka to zycie nie ma zadnego celu... gdy nie ma celu nie ma w obiektywnym tego slowa znaczeniu "dobrego zycia" "udanego zycia" bo terminy te sa puste... jak powiem "na stole lezy klucz" to latwo zweryfikowac... ale wszelkie sady etyczne i estetyczne nie daja sie w jaki kolwiek sposub zweryfikowac... bo nie ma zadnych absolutnych wartosci ktorymi mozna by je mierzyc... ja rozgrzewke proponuje zmagania z twierdzeniem "szczescie jest dobrem!" dowody mile widziane... pozdrawiam

Winter skasuj mój post chcialem tylko cos sprwadzic

ciekawe o co tu chodzi, bo czytam i nic nie kumam ;)))) a samo nieudacznictwo to taka wrodzona cecha.

Winter coz za ograniczenie myslowe... wlasnie dales swiadectwo tego ze jestes czystym nieudacznikiem jak kazdy nieswiadomy samego siebie!:) Naklaniam dalej do rozwoju duchowego.. bo niektorzy mysla ze on prowadzi do bogactwa i rozwija inteligencje... ktos tu cos namieszal hehehe... Drogi czlowieku... rozwoj duchowy jest dla ciebie samego, a nie dla swiata,ludzi i mamony:) Zacznij poznawac swoja nature i przejdz brama duchowa a nie materialna! Pozdrawiam!

Winter, dwa dla Ciebie (jak tak dalej pójdzie, to może będzie zgrzewka?:)

Widelec -świat ,jeśli nawet byłby pozbawiony duchowej przyczyny,to i tak jesteśmy nieśmiertelni ,no bo jeśli po śmierci fizycznej przestajesz istnieć łącznie z duszą ,-to i tak wówczas owa samoświadomość nie zostanie zkonstatowana ,zatem sam odcinek czasu ,w ,którym żył ktokolwiek,-może być wiecznością .To tak jak saper ,który zginoł ,lecz nikt mu o tym nie powiedział i dlatego saper żyje wiecznie. Namięszałem ,lecz ja to rozumiem i mi ten [kawałek] wieczności pasuje. Pozdrówka

Dla kogoś zpoza naszego wszechswiata wydażyliśmy sie, wydażamy i będziemy wydażać. Dostrzega on wszystko naraz. Zamrozeni miedzy poczatkiem a koncem. Niewiem co rozumiesz poprzez niesmiertelnosc????
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 15
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.