|
|
mierć nie jest kresem życia
O tym, że po mierci życie się nie kończy, przekonywał już w swojej ksišżce "Życie po życiu" Raymond Moody. Opisywał w niej przypadki mierci klinicznej, której towarzyszyły wizje tunelu i wietlistej postaci. Ks. Giovanni Martinetti, katolicki filozof i teolog, w ksišżce "Oni byli poza ciałem" również próbuje dowieć, że energia psychiczna, którš teologie okrelajš jako ducha albo duszę, istnieje po mierci biologicznej, chociaż w innej rzeczywistoci - pozamaterialnej. Analizuje w tym celu zjawisko bilokacji.
Co do tego, czy istnieje dusza, nie ma jednomylnoci wród teologów i naukowców. W naukach przyrodniczych wcišż jeszcze najczęstsze jest przewiadczenie, że wyższe procesy psychiczne, takie jak mylenie, pamiętanie czy akty woli, sš wyłšcznie funkcjami mózgu. Jednak coraz więcej współczesnych neurofizjologów gotowych jest przyznać, że takie mylenie to anachronizm. John Eccles, wybitny neurofizjolog, noblista, i dwaj jego koledzy po fachu, Karl Popper i Richard D. Mattuck, sšdzš, że psychika człowieka, głównie jego jań, to rodzaj niematerialnej energii, tylko czasowo zwišzanej z mózgiem i nie ulegajšcej zniszczeniu po biologicznej mierci człowieka. Ale już po odpowied na pytanie, w jaki sposób jań żyje poza ciałem, przyrodnicy odsyłajš do teologów. Ks. abp J. Ratzinger, przewodniczšcy Kongregacji Doktryny Wiary w Watykanie, uważa, że poza ciałem fizycznym mamy także ciało parasomatyczne, o którym niewiele można jeszcze powiedzieć, bo jego natura nie została dobrze poznana. W ciele psychosomatycznym miałyby się pojawiać w wiecie żywych dusze osób zmarłych, a także dusze osób żyjšcych, które potrafiš opuszczać swoje ciało.
Wizyty "w duchu"
OOBE (Out of Body Experience - dowiadczenie bycia poza ciałem), inaczej bilokacja, to jedno z tych zjawisk, które przekonujš, że duch nie tylko istnieje, ale może się także objawiać poza ciałem. OOBE polega na tym, że człowiek dowiadcza wyjcia z własnego ciała i dociera do miejsc bardzo nieraz od jego fizycznego "ja" odległych. W czasie, kiedy dusza odbywa podróż, ciało fizyczne jest bierne i pozbawione zmysłów. Tradycja chrzecijańska nazywa OOBE "lotem ducha" albo "wizytš w duchu".
Zjawisko bilokacji parapsychologowie tłumaczš w sposób naukowy za pomocš dwóch różnych teorii. Edmund Gurney, współzałożyciel londyńskiego Towarzystwa Badań Parapsychicznych, uważa, że nie ma dowodów na rzeczywiste wyjcie umysłu z ciała podczas OOBE. Można tylko przypuszczać, że umysł widzi różne miejsca wyłšcznie dzięki jasnowidzeniu i telepatii.
Wyznawcy drugiej teorii zwrócili jednak uwagę na fakt, że osoby, które dowiadczajš bilokacji, sš często widziane w dwóch różnych miejscach. Tak było z ojcem Pio, tak też było z ks. Janem Bosko, który udawał się duchem na inspekcje do szkół przyklasztornych i widziano tam jego zjawę. Otóż zjawisko to pozwala przypuszczać że duch, przebywajšcy w momentach OOBE poza swoim fizycznym ciałem, posiadać musi (skoro czasem przybiera postać widzialnej zjawy) inny rodzaj ciała - ciało parasomatyczne. Ciało to miałoby umożliwiać nie tylko bilokację, ale także pojawianie się ducha danego człowieka po mierci.
Jak widać, stanowisko to jest bliskie stanowisku arcybiskupa Ratzingera.
Osamotniony w dowiadczeniu
Zjawisko OOBE zostało poddane licznym i skrupulatnym badaniom. Jedne z ciekawszych przeprowadził doktor Robert Morris, działacz amerykańskiej Fundacji na Rzecz Badań Psychicznych.
W lutym 1973 roku rozpoczšł serię testów z udziałem studenta z Uniwersytetu Duke w Północnej Karolinie, Stuarta Blue Harary'ego. Harary zgłosił się do Fundacji trapiony poważnym problemem. Wyznał mianowicie, że całe życie doznawał OOBE, w zwišzku z czym czuł się wyobcowany w rodowisku osób, które podobnego dowiadczenia nigdy nie miały. Chłopak był gotów poddać się eksperymentom naukowym.
Podłšczony do szeregu urzšdzeń rejestrujšcych czynnoci psychofizjologiczne, Harary codziennie rozpoczynał swoje podróże astralne. Miał przenosić się duchem z budynku fundacji na dach jednego z pobliskich gmachów, gdzie jego zadaniem było odczytywanie umieszczonych na planszach rysunków, liter i cyfr. Po powrocie do ciała fizycznego opisywał te znaki Morrisowi. Na ogół jego opisy były zgodne z rzeczywistociš. Po pewnym czasie rozpoczęła się następna faza prób. Harary starał się przenosić do innego budynku sšsiadujšcego z fundacjš, by póniej opisywać umieszczone tam osoby. Co ciekawe, czasem był przez te osoby widziany - jako "snop wiatła" lub "mglisty zarys postaci".
Kotka go wyczuła
Doktor Morris postanowił w końcu sprawdzić, jak wobec OOBE zachowujš się zwierzęta. Harary miał kotkę, która była do niego bardzo przywišzana. Morris zamknšł jš w klatce. Podczas dowiadczenia właciciel kocicy znajdował się w szpitalu uniwersyteckim w Duke, oddalonym o 800 metrów od miejsca pobytu swojej pupilki, i przygotowywał się do bilokacji. Kotka przez cały czas miotała się po klatce, usiłujšc wyrwać się na wolnoć. Kiedy jednak Harary wyprawił się poza swoje ciało, żeby jej towarzyszyć, kotka wyranie się uspokoiła, jakby zdawała sobie sprawę z obecnoci Stuarta. Swoje harce rozpoczęła z powrotem dopiero w momencie, gdy ten wrócił do swego fizycznego ciała.
Setka podróżników duchowych
Inny bardzo interesujšcy program badań nad bilokacjš poprowadził na poczštku lat 70. Karlis Osis z Amerykańskiego Towarzystwa Badań Parapsychicznych.
Projekt o nazwie "Fly-in" rozpoczęły opublikowane w prasie apele skierowane do osób, które potrafiš opucić swoje ciało. Zainteresowanie ogłoszeniami przeszło najmielsze oczekiwania naukowca i jego zespołu. Odpowiedziało na nie ponad 100 osób! Zadaniem uczestników eksperymentu było dotarcie ze swojego miejsca zamieszkania do biura Osisa w Nowym Jorku i zaobserwowanie ze wskazanej pozycji kilku przedmiotów - tarcz docelowych. Do biura należało dotrzeć o okrelonej godzinie, a podróż miała się, oczywicie, odbywać poza ciałem fizycznym.
Wród tarcz docelowych była między innymi rzeba - z przodu przedstawiała rozemianš dziewczynš, a z tyłu krzesło. Osis chciał sprawdzić, w jaki sposób tę rzebę postrzegać będš uczestnicy eksperymentu: czy widzieć jš będš tylko z jednej strony, czy też będš mieć jej wizję ogólnš, jak to ma miejsce podczas jasnowidzenia. Przekonujšcych dowodów swojej obecnoci na mecie duchowej podróży dostarczyło 15% uczestników eksperymentu. Wszystkie te osoby widziały rzebę tylko z okrelonego punktu widzenia.
Co ciekawe, podczas trwania eksperymentu asystentka Osisa, Christine Whiting, która przebywała przez jaki czas w pomieszczeniu z tarczami docelowymi, zaobserwowała kilka ciekawych zjawisk. W pewnym momencie ujrzała "błękitny obłok", a następnie młodš kobietę. Na podstawie opisu dokonanego przez Whiting Osis zidentyfikował tę kobietę jako Klotyldę Kiely, uczestniczkę programu, cielenie przebywajšcš w tym samym czasie w Massachusetts. Christine, która jest osobš wyjštkowo sensytywnš, widziała też zjawę młodego mężczyzny. Parę miesięcy póniej rozpoznała go na ulicy w Portland. Okazało się, że to Alex Tanouss, znajomy Osisa. W dniu, w którym go widziała w Nowym Jorku, podobnie jak Kiely uczestniczył w eksperymencie.
Widział swoje wiadectwo zgonu
Badania nad bilokacjš pozwalajš wysnuć interesujšcy wniosek na temat naszej egzystencji. Otóż skoro ludzka dusza nawet za życia danego człowieka nie jest skazana na tkwienie w ciele fizycznym i może je swobodnie opuszczać, skoro może widzieć i słyszeć bez udziału zmysłów i systemu nerwowego, to wobec tego może to również czynić po mierci danego człowieka, kiedy system nerwowy i zmysłowy przestajš funkcjonować czy nawet istnieć. Tak jak to miało miejsce w przypadku wielu osób, które przeżyły mierć klinicznš.
W połowie lat 80. Paola Givetti, dziennikarka i badaczka zjawisk paranormalnych, opublikowała we Włoszech ankietę dotyczšcš dowiadczeń w obliczu mierci. Wród relacji, jakie zebrała, była także opowieć niepimiennego rolnika z Asti, o imieniu Guido.
Lekarzom nie udało się - o czym byli przekonani - wyprowadzić go z ciężkiego zawału. Wystawili mu wiadectwo zgonu. Tymczasem Guido widział z góry własne ciało i sfrustrowanych nieudanš akcjš ratunkowš medyków. Sam odczuwał w tym czasie niezmierny spokój i ekstazę. Gdy powrócił do przytomnoci, opowiedział o wszystkim, co się działo w czasie, gdy lekarze byli przekonani, że umarł, i wskazał szufladę, do której schowano dokument potwierdzajšcy jego mierć. A więc żył, choć wród żywych przez jaki czas go nie było...
|