|
|
Fragmenty:
Porozmawiajmy przez chwilę o przewidywaniu przyszłoci. Od pewnego czasu, mniej więcej pół roku, dosyć wyranie obserwuję co na kształt przychodzšcych wskazówek czy też sygnałów łšczšcych teraniejszoć z przyszłociš. Przychodzi mi do głowy np. jakie zdanie - np. oryginalne powiedzenie. Dwa dni póniej idę do fryzjera, oczekuję na swojš kolejkę, biorę do ręki magazyn, otwieram go - i proszę - znajduję tam moje mieszne zdanie. Jest tego dosyć sporo, szczególnie jeli idzie o nowe myli - pojawiajš się na długo przedtem, zanim usłyszę je w telewizji lub jadšc taksówkš. Do tej pory nie zwracałem na to specjalnej uwagi, aż do dzi, do teraz. Z tych obserwacji wynika, że wszystko jest z góry przygotowane, każdy dzień, a nawet każda myl. I ten wiat tak włanie się toczy, gramy w nim swoje role. Czy to jest prawda? Każde wydarzenie, każda myl bez wyjštku?
Tak. Wszystkie wydarzenia sš wczeniej starannie aranżowane.
Na wiele dni naprzód?
Tak.
Nie ma wiec tak zwanej wolnej woli, wszystkie myli sš zdeterminowane.
Tak.
Nie ma indywidualnoci, tylko ich pozory, kto inny pocišga za sznurki?
Tak.
Wszystko, absolutnie wszystko jest z góry wiadome i zaplanowane?
Tak.
Dlaczego o tym nie wiemy?
Wielu wie, inni przeczuwajš.
Jaki w tym jest sens?
To częć przedstawienia.
Nie ma przypadków, chaosu czšsteczek tworzšcych losowe wyniki?
Nie.
Kto wykonuje tak gigantycznš pracę?
My wszyscy.
Mistrzowie?
Ja, Mistrzowie i wy.
Zewnętrznie o tym nie wiedzšc.
Tak.
Wcišż nie jestem w stanie złapać sensu. Jaki jest sens tego wszystkiego, tej gry?
Wyrażanie miłoci to jedyny sens. Tworzenie i niszczenie. Boska zabawa o wielkim znaczeniu.
Jak to się dzieje, że tak powiem, od strony technicznej?
Istoty wyższe czuwajš nad wszystkim, przygotowujš dzień każdego z was. To, co was spotka, jakie myli będš wam towarzyszyć, jakie odczucia, słowem - wszystko.
Tych istot musi być setki.
Tysišce istot ma wpływ na was.
One tworzš tę rzeczywistoć?
Takš, jaka jest.
Jak to robiš?
Posiadajš władzę nad materiš i energiš.
Jak wybierajš, co jest akurat w danej chwili potrzebne? Jak układajš nam dzień?
Spotykajš się i wymieniajš myli. Nad całociš czuwa jeden Mistrz, on zatwierdza ostateczny scenariusz, pytajšc Mnie.
Czyli można powiedzieć, że my tu na Ziemi nie jestemy samodzielnymi jednostkami?
Nie jestecie.
Nie jestemy nawet żywi.
Jako ciała, nie.
A jednak mamy swoje mylenie.
Nie należy do was, jest spreparowane.
To doć koszmarne, co mówisz.
Raczej realne i jest w tym masę cudów i piękna.
Dla nas to ograniczenie wolnoci.
Tylko pozorne, bo cielenie nie znacie prawdziwej wolnoci, nie znacie nic innego, więc wam ten stan rzeczy nie przeszkadza. Oczywicie wszystkie odczucia też sš poddawane wczeniej.
Czyli czytelnik tej ksišżki ma z góry okrelone reakcje na tę treć?
Tak jest.
I nie może zareagować inaczej?
Nie może. Aktor gra cile według tekstu i wskazówek reżysera.
Totalne zniewolenie.
Totalna wolnoć, miłoć i szczęcie. Możesz nie martwić się niczym, wiedzšc, że Ja zadbam o wszystko. Możesz dzięki Moim słowom odkryć sens tego, co dzieje się wokół. To wielki dar duchowy.
Ale przecież według Ciebie i tak nic mi to nie da - okrelicie z góry moje reakcje. Boże, to chyba jakie szaleństwo...
Witaj w realnym wiecie...
miejesz się ze mnie. Zaraz, spróbujmy to jako wszystko zebrać. Pomożesz mi?
Jasne.
Dowiaduję się, że jestemy niby kukiełki w Twoim przedstawieniu.
Zgadza się.
I że nasze wszelkie reakcje sš z góry zaplanowane i przewidziane.
Tak jest, to jest zgodne z prawdš.
I że moje reakcje na to, co przeczytałem, sš też z góry okrelone.
Tak jest.
I nie mogš być inne niż sš.
To jest przecież logiczne, nie?
Ale zostały wczeniej przygotowane.
Tak i w stosownym momencie się ujawniajš.
Jeli tak jest, to po co to wszystko, ten cały trud i wysiłek?
Dla miłoci i radoci, które w ten sposób się wyrażajš. Dla Boga, który w ten sposób przejawia Siebie przez wszechwiat. Dla Miłoci, która w ten sposób wyraża Samš Siebie.
Jednak doć trudno mi to zrozumieć.
Zrozumienie przyjdzie z czasem, z kolejnymi dowiadczeniami.
Jednak to wszystko jest dosyć dziwne.
Nie, tylko się takie wydaje.
Przed chwilš powiedziałe, że odczucia pochodzš od Ciebie i sš przygotowane, w tym odczucie "dziwnoci".
Tak, dowiadujesz się teoretycznie nowych rzeczy, więc taka reakcja jest naturalna, prawda? Teraz zadaj sobie pytanie: dlaczego ona jest naturalna i co w ogóle znaczy słowo 'naturalny'.
No, że zdarza się zawsze w podobnej sytuacji, jest typowš reakcjš psychiki.
W porzšdku, ale dlaczego ta reakcja wyglšda tak a nie inaczej? Dlaczego nie następuje dla przykładu wybuch miechu albo płaczu?
Bo one zdarzajš się kiedy indziej.
Nie, popatrz - odpowiadasz Mi na pytanie, kiedy zdarzajš się inne reakcje, które opisałem, a nie dlaczego zdziwienie towarzyszy poznawaniu rzeczy nowych.
Zdziwienie towarzyszy poznawaniu nowych rzeczy - bo tak po prostu jest.
Zgoda, ale teraz odpowiedz: dlaczego tak jest?
Chyba rozumiem. Kto to musiał tak zestawić, żeby było tak a nie inaczej.
Łapiesz o co chodzi. Kto przygotował taki mechanizm, połšczył przyczyny ze skutkami, stworzył prawa i zasady. Stworzył łšcznoć pomiędzy nowymi treciami a zdziwieniem, dlatego jest to powszechne, a wy nazywacie ten stan naturalnym. Uznajecie za naturalne to, co wydarza się często i dotyczy dużej grupy z was.
Ten zakres odczuć i pojęć jest również stworzony?
Oczywicie, że tak, tak po prostu z niczego.
Czyli gdzie, np. na innych planetach, mogš żyć istoty z zupełnie innymi reakcjami psychiki, a nawet jej wcale nie posiadajšce.
Tak jest.
Czyli wszystko, co widać wokół, zostało takim a nie innym stworzone, z naszymi reakcjami włšcznie.
Nie ma w tym nic niezwykłego.
Podpuszczasz mnie.
Tak.
To wszystko jest nadzwyczajne, kiedy pomylę, ile pracy wymagało stworzenie wiata i nadal wymaga jego utrzymanie, jestem po prostu zdumiony.
Zajmuję się tym od wielu lat. To Moja praca.
Jaki jest cel tego, że mówisz mi to wszystko?
Już czas, aby ty i inni dowiedzieli się, jak wyglšda rzeczywistoć.
Powiedzš, że oszalałem.
Tak, ci, którzy majš tak powiedzieć. Czy to ci przeszkadza?
Nie, właciwie to nie, skoro Ty będziesz sprawcš tych wydarzeń to nie przeszkadza mi wcale. Przygotujesz to?
Tak, jak zwykle.
I obrzucš mnie błotem.
W wielu krajach kšpiele błotne sš uważane za lecznicze...
Nabijasz się ze mnie.
Takš masz karmę, nic na to nie poradzimy, gramy według ustalonych wczeniej reguł. Ja tu jestem bezsilny...
Cišgle wymiewasz się ze mnie.
Przeszkadza ci to?
Nie, w najmniejszym nawet stopniu. Jest to wyjštkowo miłe i słodkie uczucie.
To dopiero mały przedsmak tego, Kim Jestem.
Nie mogę się doczekać, aż poznam Ciebie bliżej lub głębiej.
Ja też.
Co to może sprawić?
Więcej medytacji, więcej miłoci, więcej skupienia się na Mnie, a efekt tych działań zaraz stanie się widoczny.
W postaci...
Uniesienia, które stale będzie ci towarzyszyć wraz z Mojš bliskociš.
No to biorę się do pracy!
Masz na niš Moje błogosławieństwo i niech stale ci już towarzyszy.
Dziękuję, mój ukochany Boże.
Cała przyjemnoć po Mojej stronie. Niech Miłoć wzrasta i potężnieje z każdym dniem.
[...]
Więc wszystko jest i tak Twoim działaniem?
Masz jeszcze wštpliwoci?
One polegajš na tym, że rozumiem intelektualnie, co mówisz do mnie, natomiast nie potrafię pojšć tego w normalnym życiu.
Daj sobie czas, nie wszystko na raz. Nowe wiatło wnika powoli, rozjania krajobraz i zastępuje stare widzenie. Czas pokaże ci więcej, znacznie więcej.
Skoro mechanizm wydarzeń i towarzyszšcych im reakcji jest z góry ustalany to wynika stšd, że można go zmienić. Zamiast jednych reakcji wprowadzić inne.
Do pewnego stopnia tak, ale ze starego samochodu nie wyciniesz tego, co z nowego Ferrari.
Tak na marginesie, jest to wszystko doć dziwne.
Jest dziwne, bo musi być dziwne, tak zostało ustawione, już to przerobilimy.
Jako jednak nie mogę tego wszystkiego przetrawić, za wiele na raz.
Po prostu poczekaj, aż się "samo ułoży".
Ty to zrobisz?
Tak.
Odpowiedz mi jeszcze, po co to wszystko, po co tyle zachodu, ten wielki wysiłek, tyle starań? Nie prociej byłoby żyć tylko po stronie duchowej, bez takich obcišżeń materiš?
Pytasz mnie o powód stworzenia materialnego wszechwiata?
Właciwie to tak.
Ale znasz tylko jego maleńkš, maleńkš czšstkę. Kiedy doznałe innej, na Wedze - pamiętasz?
Tak.
Podobało ci się?
O tak!
Masz odpowied. Kiedy zobaczysz znacznie więcej, dzi przyjmij na wiarę to, co powiem: Było warto.
Na koniec jeszcze jedno, ostatnie pytanie.
Na pewno nie będzie ostatnie.
Tak, tak. Mówilimy o naszej psychice, a jak wyglšda Twoja?
Ja nie posiadam tego, co nazywacie psychikš. Jestem samš Miłociš. Na wszystko, co się "wydarza", Mojš "reakcjš" jest miłoć. Nic innego. Miłoć ma wiele aspektów i "wydarzenia" pozwalajš się im przejawić.
Mam z powodu naszej rozmowy mętlik w głowie.
To minie, daj sobie czas, kiedy wrócimy do tego wštku.
Jeszcze jedno, jak daleko w przyszłoć wybiegajš Twoje plany?
Przyszłoć to tylko twoja myl.
Nie rozumiem.
Powtórzę: przyszłoć to tylko twoja myl.
Czy mam rozumieć, że dla Ciebie nie ma przeszłoci ani przyszłoci?
Tak, dla Mnie nie ma, Ja im nie podlegam, Ja je tworzę.
Co zatem jest?
Wieczne teraz.
Ale my się zmieniamy.
Jako ciała i procesy - tak; jako czšstki Mnie - nie.
Niepojęte.
Wyobra sobie czas jako o biegnšcš wzdłuż okręgu. Ja jestem jego centrum.
Czyli teoretycznie moglibymy przenieć się w inne miejsce czasoprzestrzeni?
Teoretycznie tak.
A praktycznie?
Też.
To naruszałoby zasadę przyczynowoci. Cofnšłbym się wstecz i zabił własnego dziadka.
Co za pomysł? Masz ochotę dzisiaj kogo zabić?
Nie, oczywicie, że nie. Ten przykład wskazuje na konsekwencje, jakie może wywołać podróż w czasie. Dziadek by nie żył i ja bym się nie narodził, a więc nie mógłbym go zabić.
Mylisz, że nie wzišłbym tego pod uwagę?
No tak, włanie, zapomniałem, z kim rozmawiam.
Mnie nie obowišzujš wasze zasady. Ja je tworzę i sprawiam, że możecie je poznać. Na marginesie tego tematu dodam, że o czasoprzestrzeni wiecie jeszcze bardzo niewiele.
Jak dla Ciebie wyglšda czas?
Dla Mnie - wszystkie wasze chwile istniejš jednoczenie. Jakbym stał w centrum i spoglšdał na czas, po prawej mamy przyszłoć, po lewej przeszłoć. Wszystko jednoczenie.
Kim dla ciebie jestem ja?
Czšstkš Mnie samego.
Czy jako Twoja czšstka "poruszam się" po tej osi, "ożywiajšc" po kolei wszystkie chwile swego materialnego życia, czy jest inaczej?
Jest inaczej. Dla ciebie, podobnie jak i dla Mnie, nie ma ograniczenia czasu i przestrzeni. Wszechwiat jest jak kolejka na torach. Bawimy się wszyscy razem. Jest bardzo ładna i duża, więc frajda jest nieziemska.
Cudownie powiedziane.
Tak po prostu jest. Życie jest cudownš zabawš, pełnš miłoci, radoci i nie wyrażalnego piękna.
Dzisiejsza rozmowa jest jednš z najdziwniejszych, jakie kiedykolwiek prowadziłem z Tobš. Stale mnie zaskakujesz.
Taki mam zawód.
???
Jestem jak dla was doć złożony, mam doć dużo aspektów. Nic dziwnego, że który kolejny nie pasuje do poprzednich wyobrażeń, jest to bardziej normš niż wyjštkiem.
Ty znasz więc przyszłoć.
Tak, bo Ja jš stworzyłem.
Już jest gotowa?
Tak.
W szczegółach?
Dla Mnie tak. Czas i przestrzeń sš już gotowe w całoci.
Czy jakie detale wymagajš uzupełnienia?
Dla Mnie żadne.
A dla stworzeń, Mistrzów?
Dla Mistrzów tak, oni też się uczš.
Pomimo, że sš już wiadomi jednoci z Tobš?
Tak. Nie zmiecisz oceanu w butelce.
Mistrzowie majš więc swoje ograniczenia?
Tak, większoć tak.
Sš tacy, którzy nie majš?
Tak.
Kim sš?
To Ja przejawiajšcy się w ciele jako Awatar. Jednoczenie Stwórca i stworzenie.
Czy jest ich wielu?
Tak, jak Ja jestem jeden.
Czyli masz wiele ciał, przez które przejawiasz się jako Awatar we wszechwiecie?
Tak.
Czy dużo? W tej chwili?
W tej chwili około dwóch.
Około dwóch?
Tak.
Doć dziwna odpowied.
Jeden to Sathya Sai Baba, a drugi to Ja Sam jako Żywy Wszechwiat.
Stšd to "około".
Tak, bo przyzwyczaiłe się do mylenia o Mistrzu jako o człowieku w ludzkim ciele. Wszechwiat jest Moim żywym ciałem. Wyrażam w ten sposób Samego Siebie, dajšc miliardom miliardów istnień miejsce do życia i miłoci.
Żywy Wszechwiat.
Alfa i Omega, Poczštek i Koniec. Jednoczenie. Możesz to sobie wyobrazić?
Nie, nie można zmiecić oceanu w butelce.
Uczysz się.
To, co my nazywamy wszechwiatem, dla Ciebie jest zaledwie jednym mgnieniem na nieskończonej drodze.
Tak, wasze pojęcia czasu i przestrzeni sš bardzo ułomne. Na razie takie sš. Nie jestecie w stanie sięgnšć poza wiat materialny, a dopiero przekroczenie granicy energii pozwoli wam sięgnšć głębiej i co nieco zrozumieć.
Kiedy to nastšpi.
W waszym "kiedy", w Moim "teraz".
Dla Ciebie nie ma ograniczeń, możesz uczynić dowolnš rzecz.
Nie mogę zniszczyć Siebie. Nie mam tej możliwoci.
Więc sš jakie ograniczenia.
Tak, jestem Miłociš i nie mogę zmienić własnej natury. Miłoć to Istota Boga.
Czy w takim razie pytanie o możliwoć zmiany Twojej Istoty ma sens?
W Twoim wiecie ma, a w Moim nie.
Skšd Ty się wzišłe? Czy miałe poczštek?
Nie, nie miałem poczštku, po prostu tu jestem.
Od poczštku czasów i po ich kres.
Tak, z małš poprawkš - to Ja stworzyłem czas. Ja tu jestem cały wasz czas, Ja tu mieszkam.
Wiesz, jest to jednak najdziwniejsza rozmowa, jakš prowadziłem w życiu. Ty też jeste dziwny.
Jak na Boga chciałe powiedzieć?
Noooo... właciwie to tak.
Czyli kiedy wyglšdałem na bardziej normalnego Boga niż dzi?
Powiedzmy, że takie robiłe wrażenie.
Czas rozstać się z kolejnš etykietkš. Co było, a nie jest...
...nie pisze się w rejestr. Jeste pełen niespodzianek.
Niespodzianka to Moje drugie imię.
Ta rozmowa przypomina mi dialog z nowojorczykiem. Replika za replikš.
Tak trzeba na dzi. Przyjęlimy takš konwencję. Ona jest bardziej wyznaczona przez ciebie niż przeze Mnie.
Nie rozumiem.
Lubisz żywš wymianę zdań, daje ci ona napęd do mylenia. Ja się dostosowuję. Ty z kolei podšżasz za Mnš i nie wiadomo, o czym będziemy dyskutowali za chwilę. Ten dialog jest pełen nieoczekiwanych dygresji, zwrotów i niespodzianek.
O tak.
Dzięki naszej rozmowie stajesz się bardziej elastyczny i odbierasz Mnie coraz lepiej.
Dziękuję Ci bardzo za te wszystkie odpowiedzi, za wszystko, co dla mnie zrobiłe i robisz.
W porzšdku, wszystko zostaje w rodzinie.
Powracajšc na chwilę do naszej rozmowy o przyszłoci rodzaju ludzkiego. Mówiłe, że lubisz okrelać to, co się dzieje, słowem komedia. Komedia nie może skończyć się le, jest więc w tym jaka nadzieja dla nas.
Żadne zakończenie nie jest złe mój przyjacielu.
[...]
Miłoć jest Twojš Istotš.
Tak jest.
Fascynuje mnie to zdanie.
Mnie też.
Jeli mylisz o sobie - jak mylisz?
Ja w ogóle bardzo rzadko mylę o sobie, praktycznie wcale, może raz na miliard waszych lat.
W jakich okolicznociach, jeli można zapytać?
Można zapytać, ale otrzymanie odpowiedzi nie gwarantuje jej zrozumienia.
Jestem ciekaw, kiedy mylisz o sobie.
Wtedy, gdy podejmuję kolejnš decyzję o wstępowaniu w Siebie.
To rzeczywicie niewiele mi mówi.
A widzisz. To dlatego, że trochę się różnimy poziomami.
Twój mózg jest wielkoci gromady galaktyk.
Nie, Ja w ogóle nie potrzebuję mózgu do mylenia. Ty zresztš też nie.
Czym jest wstępowanie w Siebie?
Jak by to powiedzieć... Jest to przejawianie się na nowo, badanie siebie i wyrażanie tego, co w międzyczasie się pojawiło.
Czy Ty jeste zmienny, to znaczy czy się zmieniasz, czy jeste stały?
Jam jest, który Jest. Jeli kiedy zrozumiesz, co chciałem wyrazić przez to zdanie, będziesz mógł dostrzec sens Mnie. Jestem i stały, i zmienny, i jeszcze czym poza tym. Nie jeste w stanie uchwycić Mnie twoimi wyobrażeniami. Twój aparat pojęciowy ukształtowany przez wiat materii i jego przemiany nie nadaje się do ujęcia Mojego modelu istnienia. Nie ma w nim ani takich pojęć, ani wyobrażeń, ani myli zdolnych udwignšć choć czšstkę zrozumienia Mnie. Dlatego jest to w większoci wypadków wysiłek bezcelowy. Dla was miłoć jest drogš, nie próby zrozumienia. Miłoć przycišga miłoć i tak powoli to, co ludzkie, stapia się z tym, co Boskie. To jest droga dla ludzi, wysiłek umysłu jest w tym kontekcie bezowocny, a nawet zabawny.
Miłoć to Istota Boga.
Miłoć to Istota Boga.
Nie możesz zmienić swojej istoty.
Tak, poza miłociš nie ma tu nic.
Czy również umiesz stworzyć nicoć?
Oczywicie, to się robi.
Masz cudowne poczucie humoru. A jeli by chciał się zmienić?
Nie mógłbym, miłoć potęguje miłoć i tak bez końca. Jak się raz zacznie, to nie da rady skończyć.
Nie wiem, co powiedzieć.
Nic, po prostu wysłuchaj, co Ja chcę powiedzieć. Nie jestem w stanie naruszyć Mojej Istoty.
Czy jest kto lub co ponad Tobš?
Te pojęcia nie majš sensu w Moim wiecie. Nie ma nic ponad i poza Miłociš. Jest ona Esencjš Wszechwiata i Jego Stwórcš i nie ma nic ponad Niš, żadnej innej substancji, cechy i Znaczenia. Jest Ona Najwyższym ze Znaczeń, Najgłębszym i najbardziej przejmujšcym. Wyraża Siebie poprzez ten wszechwiat i nadaje mu Sens.
Zaskakujšco dla mnie weszlimy na tematy metafizyczne.
Ja to mam na co dzień.
Jednak my, żyjšc tu na Ziemi, jestemy oddaleni od Esencji, o której mówisz.
Nie jestecie oddaleni, żyjecie i poruszacie się w Niej.
Dlaczego zatem nie postrzegamy Jej bezporednio?
Jak mylisz?
Z pewnociš odpowied powinna być mniej więcej taka: "Bo tak ma być".
Tak, to dobra odpowied.
No nie wiem.
Zaraz się dowiesz, jeli odpowiesz sobie na następujšce pytanie: co jest celem życia, gromadzenie wiedzy czy zjednoczenie z Bogiem w miłoci?
Z pewnociš zjednoczenie. Chcesz przez to pokazać...
...że gromadzenie wiedzy dla niej samej, albo tylko sam brak kontroli nad tym procesem, nie doprowadzi cię do celu. Wiedza nie jest ważna, ważna jest miłoć do Boga.
Przypomnij sobie chwile bezporedniego postrzegania Esencji.
O tak, było cudownie, to sš dowiadczenia nieopisywalne ludzkim językiem.
Gdzie ta Esencja była?
Wszędzie.
Co przeszkadzało w bezporedniej percepcji?
Jakie powłoki energetyczne zwišzane z ciałem, odczuwałem je bardzo wyranie, kiedy się unosiły i kiedy powracały.
I oto jest odpowied płynšca z dowiadczenia. Nie postrzegacie Jej, ponieważ jestecie otoczeni szczelnym płaszczem energii powišzanych z materiš.
Ty możesz je usunšć.
Po co miałbym to robić, skoro większoć ludzi tego nie chce?
Tak, ale to Ty odpowiadasz za to, czego ludzie chcš, a czego nie.
Tak, to prawda.
Stšd wynika, że wiat jest, jaki jest, ponieważ Ty chcesz go takim widzieć i masz w tym swój cel.
Zgadza się.
Stšd dalej wynika, że taki stan umysłów i serc ludzkich służy Tobie do jakiego celu.
To prawda.
Stšd wynika, że nie postrzegamy Esencji, ponieważ Ty tego sobie nie życzysz.
Tak, z małym zastrzeżeniem.
Tak?
Jeli tego chcecie - usuwam je.
W jakich wypadkach?
Gdy podšżacie drogš duchowš we właciwym kierunku.
Co w ostatecznym sensie też zależy od Ciebie.
Tak.
Zarówno rozumiem to, co mówisz, jak i nie rozumiem.
To słuszne podejcie. Zrozumiesz, jeli przestaniesz spoglšdać z dwóch punktów widzenia na raz. Z jednej strony patrzysz jako człowiek z całym bagażem kultury i "uspołecznienia", z drugiej strony rozumiesz, że w prawdziwym wiecie, Boskim, nie ma wolnej woli i wszystko, co się wydarza, jest w absolutnym sensie okrelone z góry. Innymi słowy - przyszłoć już się wydarzyła, czeka jedynie na swojš kolej.
Co jest prawdš?
Ty mi powiedz.
To znaczy, że ja mam wybrać?
Tak, albo jedno spojrzenie, albo drugie - z pełniš konsekwencji, jakie ze sobš niosš.
Jestem bardzo przyzwyczajony do ziemskiego sposobu mylenia.
Teraz możesz wybrać - wiat Boga albo wiat ludzi. Bóg rozumie wiat ludzi, ale wiat ludzki nie jest w stanie zrozumieć Boga. Które widzenie jest pełniejsze?
Oczywicie Twoje, bez dwóch zdań.
Możesz wybrać, a Ja dostosuję akcję do Twego wyboru.
Czyli już dostosowałe, jak znam życie.
Tak.
Wybór jest dokonany i wszelkie jego konsekwencje już się "wydarzyły" w przyszłoci.
Tak jest.
Aż do samej mojej mierci.
Tak, a nawet póniej.
Czyli moja decyzja jest formalnociš?
Zależy, z jakiej pozycji patrzysz. Z ludzkiej nie, z Boskiej tak. Decyzja już jest podjęta.
Skoro tak, to może nie ma sensu, abym się wysilał, lecz może po prostu zapytam Ciebie: jak ona brzmi?
Możesz tak zrobić i Ja ci odpowiem.
To chyba najlepsze wyjcie, więc chciałbym Cię zapytać: jaka jest moja decyzja?
Moja decyzja jest taka - wybieram dla ciebie Boski wiat.
Tak, dziękuję, dałe mi do zrozumienia, że nie jest to moja decyzja, lecz Twoja.
Tak, ponieważ taka jest prawda skryta za kulisami Rzeczywistoci.
Jak dawno temu było wiadomo, jakš decyzje dzi podejmę?
Według twojego czasu czy Mojego?
Jeli nie jest to jaka trudnoć, chciałbym usłyszeć obie odpowiedzi.
Według Mojego - zawsze, według twojego jakie pięć milionów lat.
To mnie jeszcze wtedy nie było na wiecie.
Wtedy zaczynałe.
Aż tak dawno temu?
Dla Mnie to jakby było wczoraj.
Nigdy nie jeste poważny.
Nie.
Jednak czasem ludzie odbierajš Ciebie jako takiego.
Udaję.
Czy również nasza rozmowa jest wczeniej przygotowana?
Tak, jest.
Czyli nie ma w tym jakiego mojego, samodzielnego wkładu?
Nie.
Nie?
Nie. Powiem nawet więcej - w Moim wiecie, czyli żeby nie było wštpliwoci, w rzeczywistoci - ciebie też nie ma.
Z kim w takim razie rozmawiasz?
Ze Sobš i w ten sposób wyrażam Siebie.
A co z czytelnikami?
Jestem tylko Ja, nie istniejš żadni czytelnicy. Miłoć jest wszystkim, istnieje tylko Miłoć.
Który wiat jest prawdziwy, nasz czy Twój?
Wasz jest stworzony tak, aby się wydawało, że jest realny. A wy wszyscy działacie tak, jakby było to prawdš.
Jako specjalnie nie mogę dostrzec w tym sensu.
Bo jeszcze w pełni nie poznałe Mnie i siebie.
Różnica pomiędzy nami polega na widzeniu?
Nie, na tym, że Ja Jestem, a ty nie.
Ładnie, czyli mnie nie ma.
Tak jest.
No cóż, to się nie mieci w głowie.
Ale w sercu tak.
Możemy nadal dršżyć temat?
Naturalnie, nawet przez całš wiecznoć.
Nasz wiat wyglšda tak jak wyglšda, ponieważ tak został zaprojektowany. Wydaje nam się, że jestemy samodzielnymi jednostkami i wszystko nas w tym utwierdza, ponieważ tak to zostało przygotowane wczeniej.
Z grubsza tak. Czasem tylko niby przez wšskš szczelinę wpadnie do waszego wiata promień wiatła. Ksišżka, natchnienie, sen, rozmowa, chwila przebłysku Jani, przeczucie wydarzeń przyszłych i odległych. One sprawiajš, że zaczynacie poszukiwać i badać, niektórzy zaczynajš rozumieć, że wiat, który widzš, nie jest wszystkim, a to, czego nie widzš, w zagadkowy sposób splata się ze znanš im rzeczywistociš, tworzšc nowš rzeczywistoć.
Mówimy teraz jak doprowadzić do rozszerzenia naszego widzenia na Twojš rzeczywistoć.
Tak. Można ten proces przyspieszyć, przyjmujšc dwie prawdy: fakt, że nie macie wolnej woli i wszystko jest z góry zdeterminowane, oraz drugi fakt, że miłoć i oddanie się Bogu prowadzš do przebudzenia ku rzeczywistoci.
W jaki sposób te prawdy mogš wpłynšć na nasze życie?
Pierwsza doprowadzi was do zrozumienia, że nie macie żadnego wpływu na bieg wydarzeń i że jedyne, co powinnicie uczynić, to zwracać się z miłociš ku Mnie, abym Ja kierował waszym postępowaniem. Dzięki temu po pewnym czasie wasze życie stanie się znacznie łatwiejsze, a z was spadnie odpowiedzialnoć za wszelkie wydarzenia.
Tak jakby Ty wszystko wemiesz na Siebie.
Tak, a wy w pełni uwiadomicie sobie, że zawsze, powtarzam, zawsze tak było, jest i będzie.
Czyli że my jako my nie mamy żadnej możliwoci manewru.
Jedynie znaleć Miłoć i żyć w Niej, reszta jest prosta.
Wszystko jest okrelone przez Ciebie z góry.
Tak jest.
I stało się to już dawno temu.
Dawno. Teraz czy za pięć lat - to jest to samo teraz.
Czy Mistrzowie widzš więcej niż my?
Między innymi dlatego sš Mistrzami.
Jak zwykle żartujesz.
Co mi umknęło? Weszlimy na jaki poważny temat? Czekaj, zaraz się poprawię...
Rozmieszasz mnie jak zwykle.
Tak, bo Ja lubię się bawić. Mam wszystko i Jestem Wszystkim, dlatego nie mam żadnych zmartwień i problemów, pozostaję nieustannie w stanie Mi właciwym - ekstazy miłoci.
To jest również droga dla was.
Dziękuję za wyjanienie, mam jeszcze pytanie do poprzedniego wštku.
Słucham.
Czy Mistrzowie znajš całoć tego procesu i majš wglšd w tajemnice czasu i przestrzeni?
Tak, do pewnego stopnia tak, o ile jest im to potrzebne.
Czyli nie wszyscy majš dostęp do wszystkiego?
Tak, nie wszyscy, częci nie jest to wcale potrzebne. Idš innymi drogami.
Więc i Mistrzowie majš swoje drogi rozwoju?
Tak, oczywicie, że tak. Rozwój nie kończy się nigdy, to odkrywanie Miłoci i uczenie się wyrażania Jej.
W każdej formie, jakš można pomyleć?
Także.
To znaczy, że poza myleniem istniejš inne formy komunikowania się?
Tak, i to wiele.
[%sig%]
|