|
|
W „kanonicznej” Biblii często znajdujš się odnoniki do starych ksišg żydowskich, które nie zostały, z pewnych, zrozumiałych, powodów, włšczone do chrzecijańskiego kanonu. Na przykład „Księga Jubileuszy” i „Księga Henocha” nie należš do tych, które zostały doń włšczone, bo zbyt jawnie odkrywały prawdziwe oblicze Jahwe. Kolejnš księgš, którš wielokrotnie wspomina się w Starym Testamencie, chociażby w księgach Jozuego i Samuela, jest Księga Jaszara. Tak więc, pomimo jej bezspornego znaczenia nie została ona włšczona do Starego Testamentu, aby nie zaciemniać w oczach „maluczkich” obrazu „Dobrego Ojca”. Jeszcze dwie inne Księgi cytowane sš na kartach Biblii, a konkretnie: „Księga Liczb” powołuje się na „Księgę Wojen Jehowy”, za „Księga Izajasza” odsyła nas do „Księgi Jehowy”. Co to więc za „wyklęte” księgi? Skoro sš wymieniane w Starym Testamencie, to znaczy, że go chronologicznie poprzedzajš i wszystkie sš cytowane z powodu ich faktograficznej ważkoci. Dlaczego więc chrzecijańscy redaktorzy uznali za konieczne usunięcie ich w czasie preparowania spójnego ideologicznie kanonu Księgi nowej wiary?
Dlaczego biblijny Bóg Hebrajczyków był istotš tak „niespójnš teologicznie”, tak ambiwalentnš, kiedy, bez żadnych logicznych uzasadnień, na przemian, to prowadził „lud wybrany”, poddajšc go próbom i cierpieniom, sprowadzajšc nań plagi i katastrofy, a od czasu do czasu, w sposób niepojęty, też dla kaprysu pewnie, ukazywał zupełnie odmienne, pełne litoci oblicze. Odpowied na ten dylemat może być jedynie wynikiem analizy porównawczej religii żydowskiej i religii sšsiednich ludów starożytnego, Bliskiego Wschodu. A wynika z nich taki wniosek: choć obecnie obie religie, żydowska i chrzecijańska, uznajš „Jednego Boga”, poczštkowo występowała znaczna różnica w kompetencjach i moralnych kwalifikacjach pomiędzy Jahwe i Adonem. Były to w rzeczywistoci dwa różne bóstwa, pokrewne istotom boskim ludów sšsiednich. Boga, którego imię było niewymawialne, nazywano „El Szaddai” („Jestem tym, który jest”, słowem tym, ponoć, zwrócił się bóg do Mojżesza na górze Synaj) co oznacza też „Wyniosła Góra”, a był tradycyjnie bogiem burzy, gniewu i zemsty. Jego niebieskim „zmienikiem”, o przeciwnym charakterze, był bóg, którego zwano Panem lub Adonem, a był on bogiem żyznoci, płodnoci i mšdroci, a więc sprzyjajšcym ludzkiej pomylnoci ziemskiej. Warto przypomnieć, że wród podbitych Kanaanejczyków bogowie ci nosili odpowiednio imiona: „El” i „Baal”, które były dokładnymi odpowiednikami żydowskich okreleń: „Wyniosła Góra” i „Pan”. W chrzecijańskich, współczesnych bibliach okrelenia „Bóg” i „Pan” używane sš wymiennie, jakby dotyczyły jednej i tej samej postaci. Jest to oczywista manipulacja, likwidujšca stary, „trefny” politeizm (zastšpiony paradoksalnym, dla deklarowanej idei monoteizmu, dogmatem o Trójcy więtej). Taka operacja była jednak brzemienna w skutki. „Importowana” do Europy z Bliskiego Wschodu, ubrana w „jedynie prawdziwe” szaty teologicznej doktryny, dwoista istota boska zachowała podskórnie swój charakter i nieobliczalnoć, a więc skutki jej oddziaływania na ludzkš podwiadomoć, były takie, jak koń z „Nowych Aten” księdza Chmielowskiego, czyli każdy je widział i częciej się przerażał, niż był zbudowany. Ale jeszcze trochę genetycznych dygresji, aby zrozumieć, jak i w jakim celu „plemię jaszczurcze” czyli kapłani stworzyli boga ku bojani motłochu i swemu wyniesieniu ponad lud...
W starożytnej „dwójcy” jedna z biegunowych, bliniaczych postaci była bogiem mciwym, nienawidzšcym ludzi, sadystycznym manipulatorem, drugi za bogiem o charakterze „socjalnym”, orędownikiem ludzi i ich przymierza z naturš. Ze starych, izraelskich zapisków wynika, iż przez cały patriarchalny okres „Naród wybrany” czcił z oddaniem Adona, czyli Pana, lecz przy każdej okazji El Szaddai, czyli okrutny bóg burzy, Jehowa, brał odwet w postaci epidemii, burz, głodu i ogólnej destrukcji społecznej. Biblia podaje wprost, że około roku 600 p.n.e. Jerozolima została zniszczona z rozkazu Jehowy, a dziesištki tysięcy niewinnych jej mieszkańców dostały się do babilońskiej niewoli, dlatego tylko, że ich król, potomek Dawida, poważył się wznieć w wištyni ołtarz na czeć Baala, czyli Adona, boga łagodnego i miłosiernego. Tak więc nie na mocy idei poszukiwania prawdy, lecz z czystej kalkulacji i instynktu samozachowawczego, w czasie niewoli babilońskiej Izraelici ostatecznie dali za wygranš i przestali się modlić do „jasnej” postaci boskiej, za zdecydowali się poddać władzy „Boga Gniewu” i zreformowali swš religię z logicznego, choć w istocie irracjonalnego strachu przed jego karš.
W tym to czasie po raz pierwszy pojawiło się imię „boga jedynego”, Jehowa. Dla uzmysłowienia sobie czasu owej teologicznej transformacji sprecyzujmy, iż było to tylko 500 lat przed Jezusem. Nie był to czas tak odległy, aby w pamięci ludzkiej nie pozostał wizerunek, drugiego, „wygnanego” boga, a więc można się domylić do kogo Jezus mówił: Abba, czyli „Ojcze”. Prawdziwa linia przekazu jezusowej Ewangelii, czyli „Dobrej Nowiny”, mówi nam o tej zapomnianej, lecz dobrej i miłosiernej, istocie boskiej, „Ojcu Niebieskim”, bo przecież jakšż „dobrš nowinš” może być oznajmienie, iż naszym „metafizycznym mecenasem” jest nieobliczalny, zawistny i okrutny demon, podszywajšcy się pod wizerunek „Niebieskiego Ojca”? Rabi Joszua ben Josef był w sposób oczywisty reformatorem judaizmu, „kacerzem” podważajšcym wartoć instytucji kapłaństwa, a przywracajšcym wyznawcy kontakt ze metafizycznym ródłem prawdziwej wiary i ludzkiej solidarnoci. Podważał porzšdek „tego wiata”, a więc zginšł. Kontynuuję więc tropienie ladów rzeczywistej istoty Boga chrzecijan.
Otóż dwóch głównych, przeciwstawnych bogów Izraela, El Szaddaia i Adona, znanych było na owym obszarze, choć w różnych religiach, pod nazwami: El i Baal (Kanaaan), Teszub i Telipinu (Hetyci), Bel i Ea (Asyria i Babilon), czy Aryman i Ormuzd (Ahura Mazda) w Iranie — wszystko sš to nazwy o charakterze „kompetencyjnym”, okrelajšcym charakter bogów i patronat nad żywiołami natury, a nie ich imiona własne. Ich zagadka pochodzenia i pokrewieństwa jest znana religiozanawcom, więc warto jš tu przedstawić. Ich protoplastami byli więc starożytni bogowie Sumeru, prawdziwej kolebki ludzkiej kultury duchowej. Sumeryjskie teksty, już 3700 lat p.n.e. wymieniajš tych bogów. Wszystkie one mówiš zgodnie, że owi bogowie byli braćmi. W Sumerze bóg burzy, protoplasta Jehowy, nazywany był „Enlil”, co znaczyło dokładnie „Władca Gór”, za jego brat, choć odmiennych obyczajów, opiekuńczy Pan Natury, od którego wywodzi się Adon, nazywany był „Enki”, czyli „pierwowzór, prototyp”, a więc ten, na którego „obraz i podobieństwo” stworzony został człowiek. Prawy i rozumny człowiek, a nie ksenofob, sadysta i łupieżca...
Odnalezione, starożytne syryjskie manuskrypty powiadajš nam, że to włanie Enlil, bóg gniewny, spowodował Potop, a także zniszczył „ogniem niebieskim” Ur i Babilon (także Sodomę i Gomorę), a jego obsesjš było zwalczanie naturalnej potrzeby kształcenia się, owiecenia umysłu i rozwoju rodzaju ludzkiego. Teksty sumeryjskie podajš wprost, że to Enlil zrównał z ziemiš Sodomę i Gomorę nad Martwym Morzem, lecz nie dlatego, że były to siedliska nieprawoci i wyuzdania, ale dlatego że były to orodki mšdroci i nauczania, co zupełnie w innym wietle przedstawia, ów opacznie przez nas interpretowany, mit. Jego bliniaczym zaprzeczeniem był Enki, który mimo „knowań i dywersji” swego brata, nagrodził Sumerów dostępem do Drzewa Wiedzy i Drzewa Życia, czyli do prawdziwych ródeł poznania. Jego też dziełem było opracowanie strategii ratunku przed Potopem i stworzenie „archetypów wiedzy” czyli „Tablic Przeznaczenia”, które okrelić też można, jako tablice praw naukowych, a które stały się inspiracjš pierwszych szkół wtajemniczonych w Egipcie, 3200 lat p.n.e. I w ten to sposób kontynuowana była sztafeta wtajemniczenia w wiedzę prawdziwš. Niestety, dostępnš elitom i nie zawsze skierowana pro publico bono.
Tak więc, krótkowzrocznie nie baczšc na dramatycznš genealogię boskš, Kociół Chrzecijański przyjšł Jehowę, z całym „dobrodziejstwem inwentarza”, nazywajšc go po prostu „Bogiem” i godzšc się (mało tego, wiedzšc jakš ma to moc oddziaływania na ludzkie umysły) na jego wizerunek „synobójcy”, oddajšcego „w pacht” ziemię Szatanowi, za hipotetycznie obdarzonym wolnš wolš ludziom, a de facto za bezwolnym wobec teologicznych uzurpacji, gotujšcego wieczysty ogień piekielny, a nade wszystko zamykajšcego oczy na cierpienia i mierć niewinnych, zabijanych w wojnach, rzeziach i pogromach, nie mówišc już o zarazach i klęskach żywiołowych. Tak więc wszystkie społeczne i wielkoduszne aspekty Adona zostały odrzucone, podobnie jak zdarzyło się to w Izraelu podczas niewoli babilońskiej. Obie religie zaczęły więc opierać się na wierze w siewcę strachu i obawie przed jego nieuniknionš karš. Po dzień dzisiejszy ich wyznawcy okrelani sš jako żyjšcy w „bojani bożej”. A ile jest warta wiara, budowana na strachu, lecz z przyzwoleniem na agresję wobec wyznań odmiennych, możemy stwierdzić majšc „oczy szeroko otwarte”.
[%sig%]
|