|
|
Przede wszystkim, czym jest miłoć? Wszyscy mylš, że miłoć istnieje w naszym wiecie. Chcemy jej doznać, czuć jš i prawdopodobnie jestemy nawet gotowi kogo kochać. Ale co oznacza pojęcie "miłoć"?
Naukowcy jeszcze tego nie odkryli, ale teraz zaczynajš powoli dostrzegać, iż geny determinujš wszystko, że sš geny odpowiadajšce na przykład za skłonnoć człowieka do złodziejstwa czy morderstwa.
Może istnieje, więc i gen miłoci? Jeli kto nie posiada genu miłoci, wówczas czy ta osoba może być winna temu, że nie jest w stanie kochać? Zakładajšc, że wszystko zależy od naszych genów...
Czym jest miłoć? Co to znaczy, że kocham kogo lub co? Kocham to, co przynosi przyjemnoć. To jest jasne. Jeżeli co przynosi mi cierpienie, nienawidzę ródła tego cierpienia. Jeżeli zbliżam się do kogo, kogo kocham, pragnę stworzyć między nami wię, być razem. Gdy tylko odkrywam, że może wcale nie jest mi tak dobrze, zaczynam traktować tš osobę z dystansem i oddalam się od niej.
Miłoć jest uczuciem, doznaniem zmysłowym przyjemnoci od ródła, które daje mi tę przyjemnoć. Jeli mam pragnienie otrzymywania rozkoszy, wówczas szukam osoby, która napełni moje pragnienie.
Kiedy może istnieć miłoć pomiędzy dwojgiem ludzi? Baal ha-Sulam tłumaczy, że tylko, gdy ci ludzie sš podobni do siebie pod względem swoich właciwoci. W całym Wszechwiecie, we wszystkich wiatach, włšczajšc w to nasz wiat działa uniwersalne prawo, które nazywa się podobieństwem właciwoci.
Według tego prawa, odczuwamy, dostrzegamy, obserwujemy i pojmujemy jedynie te rzeczy, które sš wspólne dla nas i dla obiektu, który badamy, postrzegamy i obserwujemy. Jeżeli nie mam żadnych wspólnych cech pomiędzy okrelonym obiektem a nami, wówczas nie jestemy w stanie w ogóle go odczuwać. Jeżeli nie mamy nic wspólnego, chociażby w mylach, minimalnie lub częciowo - my i drugi człowiek, wówczas nie jestemy w stanie go zrozumieć.
Jeżeli dowiadczam z kim pewnego rodzaju połšczenia, koneksji, rozumiem wtedy takš osobę w stopniu podobieństwa w naszych pragnieniach i mylach (musi to nastšpić w pragnieniach, w mylach i w sercu). Może również być tak, że rozumiem kogo, lecz oddalam się, a pomiędzy nami istnieje jaka wię. Podobieństwo właciwoci jest warunkiem ustanowienia połšczenia czy zwišzku z czym lub kim.
A jeli dwoje egoistów darzy się miłociš, jak wówczas jest to możliwe? W takim przypadku, muszš oni być podobni do siebie w swoich właciwociach. Kocham to, co kocha druga osoba, nienawidzę tego, czego ona nienawidzi i w taki włanie sposób będziemy ze sobš połšczeni.
Wynika z tego, że nie mówimy tu o miłoci pomiędzy nami. Mówimy o podobieństwie właciwoci, bliskim podobieństwie w pragnieniach i mylach, o dodatkowym aspekcie, który możliwy jest do zmierzenia i do porównania. Mogę porównać moje pragnienia i myli do pragnień i myli drugiej osoby, i owa miara tego podobieństwa zdeterminuje i będzie miała wpływ na zwišzek pomiędzy nami, na nasze połšczenie.
Natomiast, jeli moje pragnienie rozkoszowania się, czy też mój egoizm, bez przerwy się zmienia, a proces ten zachodzi również w tej drugiej osobie, wówczas wcišż się rozwijamy. Wtedy nie wiemy, co właciwie zdarzy się w następnej chwili lub na ile się do siebie zbliżymy czy też jak bardzo oddalimy się od siebie.
W dzisiejszych czasach, pragnienia egoistyczne tak bardzo się nasiliły, że zaczęły już po prostu płonšć w nas. Wcišż rosnšce w nas pragnienie rozkoszowania się nie było aż tak widoczne we wczeniejszych latach, czy w poprzednich pokoleniach. Rok po roku stajemy się coraz to większymi egoistami, co nie miało miejsca podczas ostatniego stulecia, a nawet w ostatnich dwustu latach, kiedy ludzkoć nie musiała przechodzić przez takie zmiany.
I jeli nasze pragnienie rozkoszowania się wzrasta tak gwałtownie i szybko, wówczas nie jest zaskakujšcym fakt, iż ludzie w dzisiejszych czasach nie rozumiejš się wzajemnie. Rozwód staje się powszechnie akceptowanym zjawiskiem w naszym życiu. Człowiek z trudem potrafi zrozumieć, w jaki sposób ktokolwiek może żyć przez 70 lat nie rozwodzšc się czy nie żenišc kilkakrotnie. Skomplikowane stało się również dla człowieka nawet samo wytrwanie od jednego rozwodu do kolejnego.
To samo dotyczy relacji w stosunku do samego siebie. Dzisiaj, nie rozumiem swojego zachowania z dnia wczorajszego. Cišgle jestem zdezorientowany i pogmatwany. Wszystko to jest rezultatem gwałtownego rozwoju naszego pragnienia rozkoszowania się. Nie możemy tego zatrzymać, aby zweryfikować, czy jestemy podobni w swoich właciwociach, czy też nie jestemy podobni do siebie w ogóle, tak by według nich ocenić, czy pozostać blisko siebie czy też nie.
Dlatego włanie, nie ważne jak bardzo pragniemy osišgnšć miłoć na tym wiecie: i tak nam się nie uda. Poczujmy się, więc lepiej mówišc, iż miłoci na tym wiecie nie ma (miech i ogólne poruszenie wród słuchaczy)
Czy to znaczy, że możemy ić sobie do domu?
Dlaczego? A może istnieje co innego? (miech) A co jest w domu? Czy kto tam na was czeka, kto, kto was kocha? Nie. Poczekajcie, nauczę was jak kochać. (miech)
Istnieje przecież rozwišzanie; w przeciwnym razie nie byłoby mnie tutaj. Oto przykład, jak nie kochamy również samych siebie: bez przerwy kłócimy się zaprzeczajšc samym sobie, nie umiemy nawet rozmawiać o swoich zwišzkach ze sobš.
Wszyscy rozumiejš problem. W każdym przypadku pytaniem jest czy potrafimy zbudować okrelony system relacji pomiędzy ludmi zwany miłociš, lub przynajmniej zbudować porozumienie, czy jakie wspólne połšczenie? Nie wiemy dokładnie, czym jest miłoć. Definicja może zawierać wiele znaczeń, które bywajš czasem kompletnie niezwišzane z koncepcjš miłoci.
Czy możemy powiedzieć, że matka kocha swe dziecko? Czy dzieci kochajš swoich rodziców? Jeli zagłębimy się jeszcze bardziej w te kategorie, jeli zaczniemy je ledzić i badać, nie jestem pewien, co pozostanie z tej definicji, jakš jest miłoć.
Aczkolwiek, jest w istocie proste rozwišzanie wyjanione w Torze w bardzo klarowny sposób. Jest mianowicie napisane: "Mšż i żona - Szechina (obecnoć Stwórcy) pomiędzy nimi". Jeżeli przedstawiamy okrelony element połšczenia się i zjednoczenia zwany Szechina - pomiędzy mężem a żonš, wówczas tylko mogš oni naprawdę stać się mężem i żonš, a to z kolei oznacza, iż mogš się ze sobš zjednoczyć.
Co więc oznacza i co sobš reprezentuje ten okrelony element zjednoczenia? Przychodzi do nas, wchodzi w nasze życie w momencie, gdy każde z partnerów wznosi się ponad swój własny egoizm, ponad swoje indywidualne pragnienia rozkoszowania się. Poprzez takie włanie zachowanie, oboje z partnerów stajš się jednym Kli, w którym dominuje i króluje Szechina. Natomiast ich odczucia w owym wspólnym Kli nazywane sš miłociš.
W istocie miłoć jest wspólnym odczuwaniem Stwórcy, który jest głęboko we wspólnym Kli pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy kochajš się i nie ujawnia się nam w żadnej innej formie.
Żyjemy w specyficznych czasach, które zmuszajš nas do rozpoczęcia procesu naprawy. Każdy człowiek musi przejć przez swš własnš naprawę, której następstwem jest ogólna naprawa wiata. Jak wyjania nam Baal ha-Sulam, jestemy teraz na końcu 6000-letniego okresu trwania procesu rozwoju duchowego wiata. Ten proces miał swój poczštek od Adam ha-Rishon (Pierwszy Człowiek)-aczkolwiek rasa ludzka istniała już przed nim. Lecz mowa jest o rozwoju duchowym ludzkoci, który musi dobiec końca po upływie okresu 6000 lat- obecnie żyjemy w roku 5764.
Dlatego też musimy dokonać tych napraw teraz. Otrzymujemy pomoc z Góry, jestemy "popychani" w stronę tej naprawy. Jak objawia się nam ta pomoc? Nasz egoizm przejawia się w nas w najróżniejszych formach, wliczajšc w to nasz brak zdolnoci w przezwyciężaniu problemów ekonomicznych, psychologicznych, problemów edukacyjnych itd. Stajemy w obliczu totalnego kryzysu w każdej dziedzinie naszego życia, w nauce, w społeczeństwie, nawet w rodzinie.
Wszystko to jest zamierzone i celowe - aby ujawnić nam i ukazać zło, które tkwi w naszej naturze i zmusić nas, zmusić ludzi do własnej naprawy, gdyż nie ma innego wyjcia. Jednš z najsilniejszych motywacji dla nas samych - motywacji, która popycha nas najsilniej ku naprawie jest włanie brak miłoci. W istocie, poszukiwanie miłoci wewnštrz nas samych podwiadomie popycha ludzkoć naprzód, gdyż ostatecznie nasz wspólny cel jest już ustalony i znany jako wieczna, nieskończona miłoć.
Wszystkie poziomy, nad którymi się wznosimy, które osišgamy, gdy podšżamy naprzód w czasie naszej naprawy- tym samym zbliżajšc się do duchowego ideału - sš niczym innym jak tylko krokami w stronę realizacji miłoci. Nie jest to wcale takie proste jak się wydaje i nie jest takie nikczemne, wręcz przeciwnie zauważamy, iż miłoć nie istnieje w naszym wiecie, na naszym poziomie. Aby naprawdę osišgnšć miłoć musimy wyjć ponad swój wiat - do wiata Acylut.
Kiedy człowiek zaczyna odkrywać, iż nie jest w stanie napełnić samego siebie, nie potrafi już otrzymywać żadnej rozkoszy na tym wiecie - wówczas zaczyna rozważać i zastanawiać się nad korzeniami swego życia, jak również nad tym co wydarzy się w przyszłoci. Po jakim czasie każdy osišga stan, w którym podejmuje decyzję o swej naprawie, wznosi się ponad swš naturę, naturę ludzkš. Potem człowiek ten przychodzi do Grupy.
Istotš grupy jest kultywowanie miłoci w człowieku - miłoci dla przyjaciół. Grupa reprezentuje Kli dla osišgnięcia nieskończonoci i perfekcji, dla odczucia Wyższego wiata. Jedynie po wyjciu ze swego egoistycznego Kli, człowiek jest w stanie odczuć duchowy wiat.
Dlatego też napisane jest: "Kochaj bliniego swego jak siebie samego" - to jest główne przykazanie Tory. Nie oznacza to jednak, że muszę kochać kogo ze względu na samš miłoć tak, jak nam się wydaje, gdyż to nikogo nie satysfakcjonuje, przeciwnie te przykazanie daje nam możliwoć wspinania się w górę - możliwoć rozwoju. Jest to jak tajne hasło, warunek dla mojego dalszego rozwoju - ponad swojš naturš.
I tutaj człowiek potrzebuje pomocy kilku innych ludzi - grupy. Kabalistyczne grupy istniały z pokolenia na pokolenie. Pierwszy Kabalista - Abraham, po osišgnięciu Stwórcy, natychmiast rozpoczšł budowanie nowego społeczeństwa wokół siebie - grupy. Usiadł przy wejciu do namiotu, rzeczywicie pragnšc by ludzie zbliżyli się ku niemu i aby przyszli studiować. W ten sposób stworzył i budował grupę dla siebie samego. Ta grupa istniała zanim pojawiły się wszystkie przykazania miłoci do bliniego.
Wszystkie te przykazania znajdujemy w różnych księgach napisanych przez Kabalistów. Księgi te zawierajš liczne opisy i warunki, które Kabalici spisali dla siebie jako wymogi i uwarunkowania do ustanowienia społeczeństwa - grupy, w której możliwym będzie rozwijać wspólne Kli. Kli - dom Szechiny - gdzie można będzie odczuwać Stwórcę, wiat duchowy, wieczne i nieskończone życie.
Człowiek niezdolny jest do odczuwania tego wewnštrz siebie - nie może bowiem istnieć jako Kli. Sam może jedynie reprezentować punkt, który decyduje w nim, że pragnie połšczyć się z resztš dusz. Kli budowane jest nie w nas samych, pojedynczo - lecz poprzez połšczenie pomiędzy nami i w nim odczuwamy duchowe.
Wiadomym jest, iż ludzie, którzy odłšczali się od życia w znaczeniu fizycznym (mierć kliniczna) choćby na sekundę - natychmiast odczuwali jak wznoszš się w górę, odczuwali wiatło, wiecznoć i nieskończonoć.
Grupa może pomóc człowiekowi odczuć wiat duchowy. Wiadome jest, że po tym jak Mojżesz otrzymał Torę - również rozpoczšł budować wokół siebie grupę uczniów - tak samo jak Rabi Akiva. Rabi Szymon wraz ze swojš słynnš grupš 10 ludzi napisał Księgę Zohar. Wszyscy Kabalici robili to samo. Człowiek, który pragnie i chce osišgnšć wiat duchowy nie ma wyboru, musi osišgnšć miłoć tzn. Kli dla postrzegania wiatła nieskończonoci poprzez połšczenie się z innymi ludmi.
A gdy sš ludzie, którzy decydujš się na wzniesienie się ponad swój własny egoizm, wówczas łšczš się ze sobš, a podczas wspólnych studiów osišgajš i otrzymujš wiatło, które zwraca ich z powrotem do ródła. Ostatecznie całe to wiatło zwane jest Torš. Wówczas osišgamy miłoć.
wiatło, które otrzymujemy podczas studiów, naprawia nas. Póniej natomiast wspinamy się na poziomy zwane "nagroda i kara". Nagroda i kara jest również rozumiana w znaczeniu naprawy człowieka oraz miłoci, którš on zaczyna odczuwać w momencie, gdy otwiera się na Stwórcę. Obecnoć Stwórcy odczuwamy, jako nieskończone dobro i jako przyjemnoć, odczuwamy go we wszystkich swych pragnieniach, w całym naszym Kli.
Następnie podnoszšc się nad poziom nagrody i kary, człowiek rozpoczyna naprawę swojego Kli w absolutnš, bezwarunkowš miłoć (miłoć, która nie jest zależna od niczego). Człowiek wznosi się ponad to - ponad nagrodę i karę, co oznacza, że relacja w stosunku do Stwórcy uzależniona jest od tego, co czuję w danej chwili od Niego - dobro czy zło.
Poza zakresem tego istnieje stopień miłoci, gdzie nie ważne, jaki stosunek ma do nas Stwórca - ja czuję miłoć wobec Niego. Nie oznacza to, że kocham Stwórcę nie zwracajšc uwagi na fakt, że zsyła On na mnie nieprzyjemne odczucia. Przeciwnie - wspinam się na poziom naprawy gdzie nie odczuwam, że On emanuje jakimkolwiek złem, ponieważ wtedy posiadam już naprawione Kli, dlatego też odczuwam jedynie dobro od Niego.
I tutaj pojawia się problem czy jestem w stanie, w którym kocham Go nie tylko z powodu dšżenia do przyjemnoci, którš od Niego otrzymuję, ale dlatego że między nami istnieje inny rodzaj połšczenia, połšczenia, które oparte jest na stopniu podobieństwa właciwoci, wiecznoci, perfekcji i na prawdzie, która obecna jest w więzi pomiędzy nami.
W taki sposób człowiek sprawdza samego siebie w stosunku do swojej własnej przeszłoci. Zaczyna rozumieć, na podstawie wszystkich swoich poprzednich reinkarnacji, że Stwórca nigdy nie sprawiał mu krzywdy, pomimo tego, że widzi wszystkie te okropne wydarzenia, które miały miejsce w jego poprzednich wcieleniach. Ponad tymi wszystkimi okropnymi odczuciami, których dowiadczylimy w przeszłoci objawia się miłoć do Stwórcy za wszystko, co zdarzyło się w przeszłoci, za to, co ma miejsce teraz i za to, co będzie objawiać się w przyszłoci. Miłoć do przyszłoci oznacza, iż człowiek ten nadal wznosi się, awansuje i osišga swojš osobistš Końcowš Naprawę.
To znaczy, że człowiek ten osišgnšł stopień bezwarunkowej, bezinteresownej miłoci - swojš osobistš Końcowš Naprawę. Końcowa Naprawa jest osišgnięciem miłoci.
Jednak to nie wystarcza, ponieważ człowiek czuje jedynie relację Stwórcy do Niego, a w jego miłoci do Stwórcy nadal istnieje defekt. Być może Stwórca ma taki dobry stosunek jedynie do mnie, a do reszty wiata nie. Albo, może traktuje wszystkich dobrze dzi, a wczoraj tak nie było.
I wówczas człowiek ten w istocie musi połšczyć się z każdš jednš duszš, by otrzymać lub też przyswoić sobie cały ten brak, wszelkie pragnienia, całš wewnętrznš zawartoć, a następnie przyłšczyć do siebie. Po czym zrobić wszystko to, co uczynił ze swojš duszš w całym procesie naprawy i sprawdzania samego siebie w stosunku do Stwórcy od samego poczštku stworzenia aż do końca - z wszystkimi pozostałymi duszami.
Może wydawać się to jako co kompletnie nierealnego lub też jako bardzo długi proces, ale nie w tym rzecz. Te konkretne stopnie sš w istocie łatwiejsze do przebycia, niż przejcie, które musimy uczynić z tego wiata aż do pierwszego uwiadomienia wiata duchowego.
Kiedy istota ludzka zakończy tę pracę zwišzanš z wszystkimi duszami, oraz kiedy jest w pełni przekonania o tym, iż Stwórca nigdy nie zrobiłby krzywdy żadnemu człowiekowi -wtedy w ramach tego uwiadomienia jest to, by dotrzeć i osišgnšć nieskończonš i wiecznš miłoć Stwórcy. Ten włanie cel musimy osišgnšć, tak jak napisano w modlitwie "Szma Izrael" (Usłysz, O Izraelu): "Będziesz miłował Swego Stwórcę". To jest nasz cel. Dzięki temu wszyscy możemy połšczyć się we wspólnym KLI. Nie tylko my, ale cała ludzkoć musi osišgnšć ten stan i stać się integralnš częciš tego KLI. Do tego włanie odnosi pojęcie perfekcyjnej, absolutnej i nieskończonej miłoci, a wszystkie poprzedzajšce ten cel stopnie sš niczym innym jak tylko poziomami niedoskonałej i ułomnej miłoci.
Jeli istota ludzka rozwija się i awansuje - osišga stopnie miłoci do Stwórcy, i dodatkowo, ma żonę, z którš może współpracować na takich samych zasadach, wówczas oczywicie, w miarę rozwoju - tworzš wokół siebie system Kilim - połšczenie, w którym wspólnie odczuwajš wiatło istniejšce pomiędzy nimi.
Ale jeli zwišzek i połšczenie między nimi nie wznosi się ponad ich własne ego (pod warunkiem, że każde z nich wykonuje pracę dla Stwórcy), wówczas żadne inne poza tym połšczeniem nie zrealizuje się pomiędzy nimi. Będzie wywodziło się ze stanu wyższej koniecznoci, aby mogli sobie nawzajem pomóc, wychować dzieci itd. - lecz to nie będzie miłoć....
Najwyraniej, jedynie w warunkach Końcowej Naprawy, kiedy to istoty ludzkie wznoszš się ponad swój własny egoizm (powiedziane jest: "wiat działa zgodnie z niezmiennymi prawami", wszystko po dzi dzień jest takie samo; życie się toczy), zjednoczenie i wię pomiędzy ludmi, a zwłaszcza zwišzek pomiędzy małżonkami będzie miał swój poczštek w uwiadomieniu duchowego. Wówczas jedynie, bez wštpienia - będzie istniała miłoć pomiędzy nimi.
|