Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Bezwarunkowa miłość
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 9

Przede wszystkim, czym jest miłoœć? Wszyscy myœlš, że miłoœć istnieje w naszym œwiecie. Chcemy jej doznać, czuć jš i prawdopodobnie jesteœmy nawet gotowi kogoœ kochać. Ale co oznacza pojęcie "miłoœć"? Naukowcy jeszcze tego nie odkryli, ale teraz zaczynajš powoli dostrzegać, iż geny determinujš wszystko, że sš geny odpowiadajšce na przykład za skłonnoœć człowieka do złodziejstwa czy morderstwa. Może istnieje, więc i gen miłoœci? Jeœli ktoœ nie posiada genu miłoœci, wówczas czy ta osoba może być winna temu, że nie jest w stanie kochać? Zakładajšc, że wszystko zależy od naszych genów... Czym jest miłoœć? Co to znaczy, że kocham kogoœ lub coœ? Kocham to, co przynosi przyjemnoœć. To jest jasne. Jeżeli coœ przynosi mi cierpienie, nienawidzę Ÿródła tego cierpienia. Jeżeli zbliżam się do kogoœ, kogo kocham, pragnę stworzyć między nami więŸ, być razem. Gdy tylko odkrywam, że może wcale nie jest mi tak dobrze, zaczynam traktować tš osobę z dystansem i oddalam się od niej. Miłoœć jest uczuciem, doznaniem zmysłowym przyjemnoœci od Ÿródła, które daje mi tę przyjemnoœć. Jeœli mam pragnienie otrzymywania rozkoszy, wówczas szukam osoby, która napełni moje pragnienie. Kiedy może istnieć miłoœć pomiędzy dwojgiem ludzi? Baal ha-Sulam tłumaczy, że tylko, gdy ci ludzie sš podobni do siebie pod względem swoich właœciwoœci. W całym Wszechœwiecie, we wszystkich œwiatach, włšczajšc w to nasz œwiat działa uniwersalne prawo, które nazywa się podobieństwem właœciwoœci. Według tego prawa, odczuwamy, dostrzegamy, obserwujemy i pojmujemy jedynie te rzeczy, które sš wspólne dla nas i dla obiektu, który badamy, postrzegamy i obserwujemy. Jeżeli nie mam żadnych wspólnych cech pomiędzy okreœlonym obiektem a nami, wówczas nie jesteœmy w stanie w ogóle go odczuwać. Jeżeli nie mamy nic wspólnego, chociażby w myœlach, minimalnie lub częœciowo - my i drugi człowiek, wówczas nie jesteœmy w stanie go zrozumieć. Jeżeli doœwiadczam z kimœ pewnego rodzaju połšczenia, koneksji, rozumiem wtedy takš osobę w stopniu podobieństwa w naszych pragnieniach i myœlach (musi to nastšpić w pragnieniach, w myœlach i w sercu). Może również być tak, że rozumiem kogoœ, lecz oddalam się, a pomiędzy nami istnieje jakaœ więŸ. Podobieństwo właœciwoœci jest warunkiem ustanowienia połšczenia czy zwišzku z czymœ lub kimœ. A jeœli dwoje egoistów darzy się miłoœciš, jak wówczas jest to możliwe? W takim przypadku, muszš oni być podobni do siebie w swoich właœciwoœciach. Kocham to, co kocha druga osoba, nienawidzę tego, czego ona nienawidzi i w taki właœnie sposób będziemy ze sobš połšczeni. Wynika z tego, że nie mówimy tu o miłoœci pomiędzy nami. Mówimy o podobieństwie właœciwoœci, bliskim podobieństwie w pragnieniach i myœlach, o dodatkowym aspekcie, który możliwy jest do zmierzenia i do porównania. Mogę porównać moje pragnienia i myœli do pragnień i myœli drugiej osoby, i owa miara tego podobieństwa zdeterminuje i będzie miała wpływ na zwišzek pomiędzy nami, na nasze połšczenie. Natomiast, jeœli moje pragnienie rozkoszowania się, czy też mój egoizm, bez przerwy się zmienia, a proces ten zachodzi również w tej drugiej osobie, wówczas wcišż się rozwijamy. Wtedy nie wiemy, co właœciwie zdarzy się w następnej chwili lub na ile się do siebie zbliżymy czy też jak bardzo oddalimy się od siebie. W dzisiejszych czasach, pragnienia egoistyczne tak bardzo się nasiliły, że zaczęły już po prostu płonšć w nas. Wcišż rosnšce w nas pragnienie rozkoszowania się nie było aż tak widoczne we wczeœniejszych latach, czy w poprzednich pokoleniach. Rok po roku stajemy się coraz to większymi egoistami, co nie miało miejsca podczas ostatniego stulecia, a nawet w ostatnich dwustu latach, kiedy ludzkoœć nie musiała przechodzić przez takie zmiany. I jeœli nasze pragnienie rozkoszowania się wzrasta tak gwałtownie i szybko, wówczas nie jest zaskakujšcym fakt, iż ludzie w dzisiejszych czasach nie rozumiejš się wzajemnie. Rozwód staje się powszechnie akceptowanym zjawiskiem w naszym życiu. Człowiek z trudem potrafi zrozumieć, w jaki sposób ktokolwiek może żyć przez 70 lat nie rozwodzšc się czy nie żenišc kilkakrotnie. Skomplikowane stało się również dla człowieka nawet samo wytrwanie od jednego rozwodu do kolejnego. To samo dotyczy relacji w stosunku do samego siebie. Dzisiaj, nie rozumiem swojego zachowania z dnia wczorajszego. Cišgle jestem zdezorientowany i pogmatwany. Wszystko to jest rezultatem gwałtownego rozwoju naszego pragnienia rozkoszowania się. Nie możemy tego zatrzymać, aby zweryfikować, czy jesteœmy podobni w swoich właœciwoœciach, czy też nie jesteœmy podobni do siebie w ogóle, tak by według nich ocenić, czy pozostać blisko siebie czy też nie. Dlatego właœnie, nie ważne jak bardzo pragniemy osišgnšć miłoœć na tym œwiecie: i tak nam się nie uda. Poczujmy się, więc lepiej mówišc, iż miłoœci na tym œwiecie nie ma (Œmiech i ogólne poruszenie wœród słuchaczy) Czy to znaczy, że możemy iœć sobie do domu? Dlaczego? A może istnieje coœ innego? (Œmiech) A co jest w domu? Czy ktoœ tam na was czeka, ktoœ, kto was kocha? Nie. Poczekajcie, nauczę was jak kochać. (Œmiech) Istnieje przecież rozwišzanie; w przeciwnym razie nie byłoby mnie tutaj. Oto przykład, jak nie kochamy również samych siebie: bez przerwy kłócimy się zaprzeczajšc samym sobie, nie umiemy nawet rozmawiać o swoich zwišzkach ze sobš. Wszyscy rozumiejš problem. W każdym przypadku pytaniem jest czy potrafimy zbudować okreœlony system relacji pomiędzy ludŸmi zwany miłoœciš, lub przynajmniej zbudować porozumienie, czy jakieœ wspólne połšczenie? Nie wiemy dokładnie, czym jest miłoœć. Definicja może zawierać wiele znaczeń, które bywajš czasem kompletnie niezwišzane z koncepcjš miłoœci. Czy możemy powiedzieć, że matka kocha swe dziecko? Czy dzieci kochajš swoich rodziców? Jeœli zagłębimy się jeszcze bardziej w te kategorie, jeœli zaczniemy je œledzić i badać, nie jestem pewien, co pozostanie z tej definicji, jakš jest miłoœć. Aczkolwiek, jest w istocie proste rozwišzanie wyjaœnione w Torze w bardzo klarowny sposób. Jest mianowicie napisane: "Mšż i żona - Szechina (obecnoœć Stwórcy) pomiędzy nimi". Jeżeli przedstawiamy okreœlony element połšczenia się i zjednoczenia zwany Szechina - pomiędzy mężem a żonš, wówczas tylko mogš oni naprawdę stać się mężem i żonš, a to z kolei oznacza, iż mogš się ze sobš zjednoczyć. Co więc oznacza i co sobš reprezentuje ten okreœlony element zjednoczenia? Przychodzi do nas, wchodzi w nasze życie w momencie, gdy każde z partnerów wznosi się ponad swój własny egoizm, ponad swoje indywidualne pragnienia rozkoszowania się. Poprzez takie właœnie zachowanie, oboje z partnerów stajš się jednym Kli, w którym dominuje i króluje Szechina. Natomiast ich odczucia w owym wspólnym Kli nazywane sš miłoœciš. W istocie miłoœć jest wspólnym odczuwaniem Stwórcy, który jest głęboko we wspólnym Kli pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy kochajš się i nie ujawnia się nam w żadnej innej formie. Żyjemy w specyficznych czasach, które zmuszajš nas do rozpoczęcia procesu naprawy. Każdy człowiek musi przejœć przez swš własnš naprawę, której następstwem jest ogólna naprawa œwiata. Jak wyjaœnia nam Baal ha-Sulam, jesteœmy teraz na końcu 6000-letniego okresu trwania procesu rozwoju duchowego œwiata. Ten proces miał swój poczštek od Adam ha-Rishon (Pierwszy Człowiek)-aczkolwiek rasa ludzka istniała już przed nim. Lecz mowa jest o rozwoju duchowym ludzkoœci, który musi dobiec końca po upływie okresu 6000 lat- obecnie żyjemy w roku 5764. Dlatego też musimy dokonać tych napraw teraz. Otrzymujemy pomoc z Góry, jesteœmy "popychani" w stronę tej naprawy. Jak objawia się nam ta pomoc? Nasz egoizm przejawia się w nas w najróżniejszych formach, wliczajšc w to nasz brak zdolnoœci w przezwyciężaniu problemów ekonomicznych, psychologicznych, problemów edukacyjnych itd. Stajemy w obliczu totalnego kryzysu w każdej dziedzinie naszego życia, w nauce, w społeczeństwie, nawet w rodzinie. Wszystko to jest zamierzone i celowe - aby ujawnić nam i ukazać zło, które tkwi w naszej naturze i zmusić nas, zmusić ludzi do własnej naprawy, gdyż nie ma innego wyjœcia. Jednš z najsilniejszych motywacji dla nas samych - motywacji, która popycha nas najsilniej ku naprawie jest właœnie brak miłoœci. W istocie, poszukiwanie miłoœci wewnštrz nas samych podœwiadomie popycha ludzkoœć naprzód, gdyż ostatecznie nasz wspólny cel jest już ustalony i znany jako wieczna, nieskończona miłoœć. Wszystkie poziomy, nad którymi się wznosimy, które osišgamy, gdy podšżamy naprzód w czasie naszej naprawy- tym samym zbliżajšc się do duchowego ideału - sš niczym innym jak tylko krokami w stronę realizacji miłoœci. Nie jest to wcale takie proste jak się wydaje i nie jest takie nikczemne, wręcz przeciwnie zauważamy, iż miłoœć nie istnieje w naszym œwiecie, na naszym poziomie. Aby naprawdę osišgnšć miłoœć musimy wyjœć ponad swój œwiat - do œwiata Acylut. Kiedy człowiek zaczyna odkrywać, iż nie jest w stanie napełnić samego siebie, nie potrafi już otrzymywać żadnej rozkoszy na tym œwiecie - wówczas zaczyna rozważać i zastanawiać się nad korzeniami swego życia, jak również nad tym co wydarzy się w przyszłoœci. Po jakimœ czasie każdy osišga stan, w którym podejmuje decyzję o swej naprawie, wznosi się ponad swš naturę, naturę ludzkš. Potem człowiek ten przychodzi do Grupy. Istotš grupy jest kultywowanie miłoœci w człowieku - miłoœci dla przyjaciół. Grupa reprezentuje Kli dla osišgnięcia nieskończonoœci i perfekcji, dla odczucia Wyższego Œwiata. Jedynie po wyjœciu ze swego egoistycznego Kli, człowiek jest w stanie odczuć duchowy œwiat. Dlatego też napisane jest: "Kochaj bliŸniego swego jak siebie samego" - to jest główne przykazanie Tory. Nie oznacza to jednak, że muszę kochać kogoœ ze względu na samš miłoœć tak, jak nam się wydaje, gdyż to nikogo nie satysfakcjonuje, przeciwnie te przykazanie daje nam możliwoœć wspinania się w górę - możliwoœć rozwoju. Jest to jak tajne hasło, warunek dla mojego dalszego rozwoju - ponad swojš naturš. I tutaj człowiek potrzebuje pomocy kilku innych ludzi - grupy. Kabalistyczne grupy istniały z pokolenia na pokolenie. Pierwszy Kabalista - Abraham, po osišgnięciu Stwórcy, natychmiast rozpoczšł budowanie nowego społeczeństwa wokół siebie - grupy. Usiadł przy wejœciu do namiotu, rzeczywiœcie pragnšc by ludzie zbliżyli się ku niemu i aby przyszli studiować. W ten sposób stworzył i budował grupę dla siebie samego. Ta grupa istniała zanim pojawiły się wszystkie przykazania miłoœci do bliŸniego. Wszystkie te przykazania znajdujemy w różnych księgach napisanych przez Kabalistów. Księgi te zawierajš liczne opisy i warunki, które Kabaliœci spisali dla siebie jako wymogi i uwarunkowania do ustanowienia społeczeństwa - grupy, w której możliwym będzie rozwijać wspólne Kli. Kli - dom Szechiny - gdzie można będzie odczuwać Stwórcę, œwiat duchowy, wieczne i nieskończone życie. Człowiek niezdolny jest do odczuwania tego wewnštrz siebie - nie może bowiem istnieć jako Kli. Sam może jedynie reprezentować punkt, który decyduje w nim, że pragnie połšczyć się z resztš dusz. Kli budowane jest nie w nas samych, pojedynczo - lecz poprzez połšczenie pomiędzy nami i w nim odczuwamy duchowe. Wiadomym jest, iż ludzie, którzy odłšczali się od życia w znaczeniu fizycznym (œmierć kliniczna) choćby na sekundę - natychmiast odczuwali jak wznoszš się w górę, odczuwali œwiatło, wiecznoœć i nieskończonoœć. Grupa może pomóc człowiekowi odczu㠜wiat duchowy. Wiadome jest, że po tym jak Mojżesz otrzymał Torę - również rozpoczšł budować wokół siebie grupę uczniów - tak samo jak Rabi Akiva. Rabi Szymon wraz ze swojš słynnš grupš 10 ludzi napisał Księgę Zohar. Wszyscy Kabaliœci robili to samo. Człowiek, który pragnie i chce osišgnšć œwiat duchowy nie ma wyboru, musi osišgnšć miłoœć tzn. Kli dla postrzegania œwiatła nieskończonoœci poprzez połšczenie się z innymi ludŸmi. A gdy sš ludzie, którzy decydujš się na wzniesienie się ponad swój własny egoizm, wówczas łšczš się ze sobš, a podczas wspólnych studiów osišgajš i otrzymujš œwiatło, które zwraca ich z powrotem do Ÿródła. Ostatecznie całe to œwiatło zwane jest Torš. Wówczas osišgamy miłoœć. Œwiatło, które otrzymujemy podczas studiów, naprawia nas. PóŸniej natomiast wspinamy się na poziomy zwane "nagroda i kara". Nagroda i kara jest również rozumiana w znaczeniu naprawy człowieka oraz miłoœci, którš on zaczyna odczuwać w momencie, gdy otwiera się na Stwórcę. Obecnoœć Stwórcy odczuwamy, jako nieskończone dobro i jako przyjemnoœć, odczuwamy go we wszystkich swych pragnieniach, w całym naszym Kli. Następnie podnoszšc się nad poziom nagrody i kary, człowiek rozpoczyna naprawę swojego Kli w absolutnš, bezwarunkowš miłoœć (miłoœć, która nie jest zależna od niczego). Człowiek wznosi się ponad to - ponad nagrodę i karę, co oznacza, że relacja w stosunku do Stwórcy uzależniona jest od tego, co czuję w danej chwili od Niego - dobro czy zło. Poza zakresem tego istnieje stopień miłoœci, gdzie nie ważne, jaki stosunek ma do nas Stwórca - ja czuję miłoœć wobec Niego. Nie oznacza to, że kocham Stwórcę nie zwracajšc uwagi na fakt, że zsyła On na mnie nieprzyjemne odczucia. Przeciwnie - wspinam się na poziom naprawy gdzie nie odczuwam, że On emanuje jakimkolwiek złem, ponieważ wtedy posiadam już naprawione Kli, dlatego też odczuwam jedynie dobro od Niego. I tutaj pojawia się problem czy jestem w stanie, w którym kocham Go nie tylko z powodu dšżenia do przyjemnoœci, którš od Niego otrzymuję, ale dlatego że między nami istnieje inny rodzaj połšczenia, połšczenia, które oparte jest na stopniu podobieństwa właœciwoœci, wiecznoœci, perfekcji i na prawdzie, która obecna jest w więzi pomiędzy nami. W taki sposób człowiek sprawdza samego siebie w stosunku do swojej własnej przeszłoœci. Zaczyna rozumieć, na podstawie wszystkich swoich poprzednich reinkarnacji, że Stwórca nigdy nie sprawiał mu krzywdy, pomimo tego, że widzi wszystkie te okropne wydarzenia, które miały miejsce w jego poprzednich wcieleniach. Ponad tymi wszystkimi okropnymi odczuciami, których doœwiadczyliœmy w przeszłoœci objawia się miłoœć do Stwórcy za wszystko, co zdarzyło się w przeszłoœci, za to, co ma miejsce teraz i za to, co będzie objawiać się w przyszłoœci. Miłoœć do przyszłoœci oznacza, iż człowiek ten nadal wznosi się, awansuje i osišga swojš osobistš Końcowš Naprawę. To znaczy, że człowiek ten osišgnšł stopień bezwarunkowej, bezinteresownej miłoœci - swojš osobistš Końcowš Naprawę. Końcowa Naprawa jest osišgnięciem miłoœci. Jednak to nie wystarcza, ponieważ człowiek czuje jedynie relację Stwórcy do Niego, a w jego miłoœci do Stwórcy nadal istnieje defekt. Być może Stwórca ma taki dobry stosunek jedynie do mnie, a do reszty œwiata nie. Albo, może traktuje wszystkich dobrze dziœ, a wczoraj tak nie było. I wówczas człowiek ten w istocie musi połšczyć się z każdš jednš duszš, by otrzymać lub też przyswoić sobie cały ten brak, wszelkie pragnienia, całš wewnętrznš zawartoœć, a następnie przyłšczyć do siebie. Po czym zrobić wszystko to, co uczynił ze swojš duszš w całym procesie naprawy i sprawdzania samego siebie w stosunku do Stwórcy od samego poczštku stworzenia aż do końca - z wszystkimi pozostałymi duszami. Może wydawać się to jako coœ kompletnie nierealnego lub też jako bardzo długi proces, ale nie w tym rzecz. Te konkretne stopnie sš w istocie łatwiejsze do przebycia, niż przejœcie, które musimy uczynić z tego œwiata aż do pierwszego uœwiadomienia œwiata duchowego. Kiedy istota ludzka zakończy tę pracę zwišzanš z wszystkimi duszami, oraz kiedy jest w pełni przekonania o tym, iż Stwórca nigdy nie zrobiłby krzywdy żadnemu człowiekowi -wtedy w ramach tego uœwiadomienia jest to, by dotrzeć i osišgnšć nieskończonš i wiecznš miłoœć Stwórcy. Ten właœnie cel musimy osišgnšć, tak jak napisano w modlitwie "Szma Izrael" (Usłysz, O Izraelu): "Będziesz miłował Swego Stwórcę". To jest nasz cel. Dzięki temu wszyscy możemy połšczyć się we wspólnym KLI. Nie tylko my, ale cała ludzkoœć musi osišgnšć ten stan i stać się integralnš częœciš tego KLI. Do tego właœnie odnosi pojęcie perfekcyjnej, absolutnej i nieskończonej miłoœci, a wszystkie poprzedzajšce ten cel stopnie sš niczym innym jak tylko poziomami niedoskonałej i ułomnej miłoœci. Jeœli istota ludzka rozwija się i awansuje - osišga stopnie miłoœci do Stwórcy, i dodatkowo, ma żonę, z którš może współpracować na takich samych zasadach, wówczas oczywiœcie, w miarę rozwoju - tworzš wokół siebie system Kilim - połšczenie, w którym wspólnie odczuwajš œwiatło istniejšce pomiędzy nimi. Ale jeœli zwišzek i połšczenie między nimi nie wznosi się ponad ich własne ego (pod warunkiem, że każde z nich wykonuje pracę dla Stwórcy), wówczas żadne inne poza tym połšczeniem nie zrealizuje się pomiędzy nimi. Będzie wywodziło się ze stanu wyższej koniecznoœci, aby mogli sobie nawzajem pomóc, wychować dzieci itd. - lecz to nie będzie miłoœć.... NajwyraŸniej, jedynie w warunkach Końcowej Naprawy, kiedy to istoty ludzkie wznoszš się ponad swój własny egoizm (powiedziane jest: "œwiat działa zgodnie z niezmiennymi prawami", wszystko po dziœ dzień jest takie samo; życie się toczy), zjednoczenie i więŸ pomiędzy ludŸmi, a zwłaszcza zwišzek pomiędzy małżonkami będzie miał swój poczštek w uœwiadomieniu duchowego. Wówczas jedynie, bez wštpienia - będzie istniała miłoœć pomiędzy nimi.

http://www.ejsi.com.pl/tajne/forum/read.php?f=1&t=58353&p=3 [%sig%]

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No i co z tego , że ktoœ napisał tekst chociaż z przesłaniem odbiegajšcym od powyższego. Jak się wie namiastkę, to już nie potrzeba żadnej głębi?

Co to jest: Baal ha-Sulam ? Gdzie/Czy sš jakieœ linki do Ÿródła Każdy ma jakšs swoja głębie. Ale ta głębia jest - albo nie - w człowieku. To, co Strumyk przepisał jest jakieœ bardziej Współczesne. [size=2]Ciekawe[/size] Ale i tak przypomina to trochę "macanie" tematu. Bardzo długie posty dajecie. to bardziej pod portal jest.

a któż to będzie czytał ????????

człowieku to nie biblioteka tylko internet twój tekst jest za dłuuugi streœć go w 3 zdaniach.

Nie da się tego streœcić w trzech zdaniach. [%sig%]

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

ale to nie jest wyklad prawda a ja nie mam czas bo musze isc karmic dzieci

To idŸ karmić dziecko, lepszy pozytek będzie z tego :))))
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 9
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.