|
|
Przenikliwy gwizd syreny alarmowej poderwał sekcję na start. Piloci wybiegli dopinajšc po drodze kombinezony. Dopadli zdyszani maszyn i zaczęli się wspinać ku otwartym kabinom. - No, jak?- spytał porucznik Taylor patrzšc na mechanika dopinajšcego mu klamry. - O.K przyjemnej wycieczki... Avengery doszły do pasów, wykręciły pod wiatr, zagrzmiały silnikami. Po kilku minutach porucznik meldował: - Halo. Baza. Pierwszy z klucza. Jestemy na kręgu, Odbiór. Patrol, składajšcy się z pięciu bombowców typu TBM Avenger, wystartował 5 grudnia 1945 roku o godz. Czternastej do lotu ćwiczebnego z lotniska wojskowego w forcie Lauderdale na Florydzie. ... Taylor spojrzał na zegarek. Dochodziła 14:05. - Baza, zrozumiałem zadanie. Wykonuję! Z przyzwyczajenia spojrzał na przyrzšdy pokładowe. Wszystko było w jak najlepszym porzšdku. Lot przebiegał spokojnie, planowo. Avengery szły wyznaczonym kursem na wysokoci 1000 stóp. Po godzinie dowódca przycisnšł guzik mikrofonu: - Halo, klucz. Do wszystkich, do wszystkich! Za godzinę sprowadzamy te cholerne pudła na ziemię. Taylor nawišzał kontakt z wieżš kontrolnš: - Zezwalam na lšdowanie- podaje kontroler W tej samej chwili w głonikach wieży rozległ się przerażony głos dowódcy: - Dzieje się z nami co dziwnego! Nie widzę ziemi! Powtarzam, nie widzę ziemi! Nawigator wieży kontrolnej, kapral Allen Kosnar spojrzał zdziwiony. - Starego Taylora trzymajš się głupie kawały?- Ponownie wcisnšł klawisz przełšcznika. - Halo, klucz! Tu baza. Podaje... W głoniku rozległ się głos Taylora : - Baza, powtarzam, że nie widzę ziemi! Nie widzę!!! Kosnar przetarł spocone czoło - Baza, słyszycie nas?- chrypiał głonik - Nie możemy okrelić swojego położenia. - Lećcie za słońcem, na zachód. Słyszysz, na zachód! - Nie widzimy słońca! Nie wiemy gdzie jest zachód! Nic nie rozumiemy... Piloci już nie reagowali na żadne polecenia. Krzyżujšce się w eterze nawoływania wiadczyły, że znajdujš się u kresu wyczerpania nerwowego. Po kilkunastu minutach dowódcy udało się złapać kontakt z bazš. Meldował: - Nasze busole nie działajš! Sadzę, że znajdujemy się w okolicach Keys... Łšcznoć ponownie została przerwana. Wieża jednak nadal słyszała rozmowy pilotów przez czterdzieci minut, najstraszliwszych chyba w historii fortu Lauderdale. Wreszcie około godziny 16:00 zgłosił się jeden z oficerów, chyba był to kapitan George Stivers. - W dalszym cišgu nie jestemy pewni, gdzie się znajdujemy. Ostatnie jego słowa brzmiały nieco dziwnie: - Wyglšda na to, jak bymy wchodz8ili w białš wodę! To chyba koniec...-głonik zatrzeszczał i umilkł. W eterze panowała martwa cisza. Z fortu wyleciał niemal natychmiast ogromny hydroplan typu "Martin Mariner" PBM, pilotowany przez porucznika Coney'a. Na pokładzie znajdował się m.in. Polak- Józef Żywicki z Chicago. Po dwudziestu minutach samolot nie odzywał się już... co się stało? Jak to możliwe, że na tak stosunkowo małym obszarze zaginęło bez ladu SZEĆ samolotów z dwudziestoma siedmioma osobami na pokładzie! Poproszono o pomoc wszystkie jednostki stacjonujšce na tym wybrzeżu, aby przeszukiwały ten rejon. W poszukiwaniach uczestniczyło ponad 300 samolotów i 50 jednostek pływajšcych. Żołnierze przetrzšsnęli ponad 50 kilometrów kwadratowych wybrzeża Florydy. Na próżno...
|