Fabrykanci ptasiej grypy
Gołębia choroba i mamucie zyski.
Ptasia grypa w Indiach... Turcja walczy z ptasiš grypš... Nowe ogniska ptasiej grypy w Grecji, Włoszech i Bułgarii... Ptasia grypa wraca... Nadlatuje niebezpieczeństwo... Ptasia grypa coraz bliżej polskiej granicy... Niemieccy politycy i WHO zastanawiajš się nad odwołaniem Mistrzostw wiata w piłce nożnej... Horrendum w tytułach. Horrendum dla ptactwa. A dla ludzi? Dla ludzi wyjebane w kosmos zyski.
Wirusssss...
Tylko w XX wieku zdarzyły się trzy pandemie: 1918–1919 – hiszpanka cięła 50 milionów dusz; w 1957 r. azjatka skosiła kolejny milion; w 1968 r. grypka made in Hongkong zgasiła następ-ny milion wiatełek. Wszystkie rozniosły się po wiecie przez rok od wykrycia. Ostatnie dwie to mutacje wińskich wirusów. Pandemia obecnie ludzkoci wróżona ma być mutacjš ptasich. Wersja optymistyczna oznacza stratę od 2 do 7 milionów istnień, w gorszej zniknie 100 milionów (WHO). Uczony Lwow z Rosyjskiego Instytutu Wirusologii uznał, że z miliard ludzi na wiecie powinno szykować się na mierć! W pół roku tylko w Stanach ma zginšć 700 tysięcy.
Obecnie, w roku pańskim 2006, przeżywamy szóstš, ostatniš fazę wirusa ptasiej grypy i choć przez 10 lat padło najwyżej 100 osób, to faza szósta ponoć jest już pandemiš! A wszystko zaczęło się od kaczora z Guangdong w Azji w roku pańskim 1996. Dziwnie tak się ten rok zbiegł z premierš na rynku farmaceutyków: akurat wszedł do produkcji lek antywirusowy tamiflu. Jak kto lubi przypadki, to tu ma rasowy przypadek z pierwszej półki. Mnie rajcujš teorie spiskowe...
Flu tam, flu tu
Znawcy twierdzš, że wytworzenie szczepionki dobrej na pandemiczny typ i wprowadzenie jej do masowej produkcji zajmie półtora roku. Ale znawcy znawcami, a zdenerwowanej ludzkoci na nerwów uspokojenie władcy co zaaplikować muszš. Gdyby był to tylko kiepski substytut, można by olać sprawę. Ale oni kupujš co bardzo niebezpiecznego, bo wywołujšcego mutacje wirusa ptasiej grypy! Lek antywirusowy tamiflu (150 zetów dawka!) działa wyłšcznie na normalnš grypę – podany do 48 godzin od wystšpienia jej objawów. Mimo że jest tak drogi, jak podobno skuteczny, grypa „normalna” rocznie zabija w USA 36 tysięcy ludzi, a 300 tysięcy jest hospitalizowanych. Na wiecie umiera ok. 700 tysięcy! Czyli wirus brał, bierze i brać będzie, co jego. Bo na grypę, bardzo mierciodajnš chorobę, wcišż nie ma skutecznej szczepionki!
I choć fakty te sš powszechnie znane, kraj za krajem decyduje się na zakup tamiflu włanie! Szkoci wyskoczš z 15 mln funtów (za 1,3 mln sztuk). Angole poczekajš na 120 mln właciwych szczepionek. Włosi, Francuzi i my wemiemy po 2 mln istniejšcej wersji tamiflu, jankesi najpierw chcieli 4 mln, ale Junior uznał, że grypka skosi mu nawet 2 miliony ziomali, wezmš więc 20 mln na poczštek (za 2 mld dolków!). W sumie 80 mln dawek tamiflu! WHO też bierze tamiflu, niedawno przekazała 70 tys. dawek do Indii. Kasiora płynie szerokim strumieniem! Mylicie, że ródlana woda mamony obmywa kolesiów z firmy Roche? Nic bardziej mylnego. Roche ma – lub miał – tylko wyłšcznoć na dystrybucję i sprzedaż tamiflu. Specyfik jest własnociš amerykańskiej firmy Gilead Sciences, która przebojem zdobyła rynek farmaceutyków biotechnologicznych. Nie dzięki przypadkowi, lecz dogłębnie przemylanej strategii.
Firma apteka
W 1997 r. prezesem Gilead Sciences został obecny sekretarz obrony USA Donald H. Rumsfeld. Oczywicie zwolnił stołek zaraz po otrzy-maniu namaszczenia od Juniora – 20 stycznia 2001 r. Donald ma łeb na karku, wczeniej zbijał kasę w firmie Searle wykupionej przez Pfizera. Nie on jeden zresztš – kolega Dick Cheney też zebrał kokosy w Halliburton na ropie. Ale choć Donald pozbył się udziałów w przynajmniej pięciu firmach (Millennium Chemicals, St Paul Companies, Sonoco Products, VF Corp. i Zebra Technologies), to trudno mu się rozstać z wartymi od 5 do 25 mln większociowymi udziałami w Gilead. Trudno mu się dziwić, bo to nie sentyment do starej firmy trzyma jej akcje w portfelu Dona. Gilead, która skupiła się na kilku lekach, przynosi ogromne zyski! Nie bez kozery założyciel Gilead, Michael L. Riordan, rzekł, że Gilead była szczęciarš majšc Dona Rumsfelda.
Firma produkuje leki antywirusowe na największe mendy grożšce ludzkoci: AIDS, żółtaczkę B i C, grzybice i hit kilku sezonów – na grypę. W 1996 r. za jednš akcję płacono niecałe 5 dolców, w 2000 r. cena skoczyła do około 10, po zamachach wrzeniowych do – 18, a od 2003 r. i coraz większej histerii zwišzanej z grypš pędzi do góry: 28 w 2003 r., 37 w 2004 r., 54 w 2005 r. i 60 dolców obecnie! Piękny zarobek. I nic nie wskazuje na zmianę tendencji wzrostowej.
Nic dziwnego, że wszystkie leki Gilead prawie od ręki dostajš akceptację i rekomendację amerykańskich władz: taki viread na HIV zyskał pierwszš i niepodważalnš pozycję dzięki preferencjom Departamentu Zdrowia – w cišgu jednego tylko roku (2003) jego sprzedaż wzrosła o 151 proc., a zarobek firmy o 566,5 mln dolków. Rok póniej doszło 38 proc. i 782,9 mln. A że chorych i zarażonych przybywa, sprzedaż nie będzie maleć. Ogólnie rok 2004 przyniósł firmie ponad miliard dolców zarobku, ale to tamiflu okazał się hiciorem, bo jego sprzedaż skoczyła aż o 272 proc., dajšc prawie 45 mln zysku! W tym roku dzięki tylko jednej decyzji Buszmena Gilead zarobi 2 mld dolarów! Komu pandemię? Komu?
Ogniem i cyjankiem
Gdyby jednak zjawiła się pandemia grypy, to scenariusz walki z niš będzie przypominał ten z filmu „Epidemia” w skali globalnej. Drastyczne decyzje o rzezi 140 milionów ptaków nie sš łatwe, zwłaszcza dla tych, którzy muszš jš wykonać. W przypadku pandemii te same decyzje pożytecznie będzie wydać wobec życia lub mierci ludzi, raczej tysięcy niż setek! Kto będzie musiał zdecydować, czy chorzy sš jeszcze ludmi, czy stali się „ogniskiem zapalnym”? Będzie trzeba dokonać wyboru: w promieniu 3 km zabijamy bez wyjštku wszystkie ogniska zapalne – chore i zdrowe – i nie dopuszczamy do rozprzestrzenienia się wirusa czy skazujemy miliony zdrowych na niechybnš mierć? Jeli decydentom rura zmięknie, a wirus się rozprzestrzeni, to będzie tylko gorzej. Bo zdrowi musieliby uciekać się do metod teraz testowanych na ptactwie.
Szybko zabrakłoby leków do humanitarnego usypiania, nawet pawulon by wyszedł, nie marnowano by amunicji, zatem osłabionych chorych wrzucano by do wspólnych grobów w plastikowych workach, palono żywcem albo topiono. Duża grupa byłaby zagazowana – UE w przypadku ptaków poleca ciężarówki na cyjanek! Doć humanitarne byłoby skręcanie karków. Niezbyt miła wydaje się mierć od trucizn i trutek. Ale na pewno szybsza, bo w przypadku pandemii grypy jej najgorszy typek zbierze 60 do 80 proc. zarażonych, a ich konanie będzie bolesne i niezbyt szybkie...
A wistak sobie siedzi i puszcza te kaczory z wirusem...
Informacje i dane: Gilead Sciences, Reuters, CNN, BBC News, Wikipedia, Yahoo, News Target, Rednova News, Roche, CDC – Departament Zdrowia USA, „New Scientist”.
Autor : Anna Fira
http://www.nie.com.pl/art7052.htm
[%sig%]