| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Polska bomba atomowa (Mirosław Błach). | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 17 |
|
Wszyscy wstawiają tu przedruki z innych stron, to i ja nie będę gorszy. A temat jest, moim zdaniem, bardzo interesujący. Zawsze wiedziałem, że Gierek ma jakiegoś asa w rękawie....
"Władze PRL za czasów Edwarda Gierka przygotowywały się do zbudowania polskiej bomby jądrowej, co dawałoby nam pozycję jednego ze światowych mocarstw
Za początek prac nad polską bombą termojądrową należy uznać rok 1968. Wtedy to doktor Zbigniew Puzewicz, szef Katedry Podstaw Radiotechniki Wojskowej Akademii Technicznej, sporządził sprawozdanie, w którym sugerował, że możliwe jest przeprowadzenie syntezy termojądrowej przy użyciu laserów dużej mocy.
Sprawą zainteresował się generał profesor Sylwester Kaliski, ówczesny komendant Wojskowej Akademii Technicznej. Obaj panowie postanowili tę teorię sprawdzić. W 1970 roku Puzewicz i Kaliski przebywali na sympozjum w Montrealu, gdzie wysłuchali wykładu Edwarda Tellera, ojca amerykańskiej bomby wodorowej, inicjatora koncepcji reaganowskich gwiezdnych wojen. Dowodził on, że można przeprowadzić syntezę termojądrową za pomocą lasera, co ostatecznie zadecydowało o rozpoczęciu prac nad polską bombą termojądrową. Prowadzono je w specjalnie wybudowanej hali WAT w warszawskiej dzielnicy Wola. Od 1972 roku prace kontynuowano w Instytucie Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy. Wzniesiono nową halę i specjalne budynki. Jak to w czasach PRL, nie obyło się bez elementów groteskowych, jak na przykład otoczenie tych budowli kilkumetrowym ziemnym nasypem, który miał "chronić" okolicę w razie przypadkowego wybuchu.
Polscy piloci ćwiczyli na samolotach Su-20 atak bronią jądrową
Sen o potędze
Edward Gierek nie szczędził pieniędzy, nie chciał tylko, aby o próbnej eksplozji dowiedzieli się "radzieccy towarzysze". Radził się w tej sprawie profesora Romana Neya, wiceprezesa Polskiej Akademii Nauk i eksperta robót podziemnych. Sylwester Kaliski zasugerował przeprowadzenie próbnej eksplozji w wybudowanej w Bieszczadach sztolni, tak by nikt na świecie - kolejna bzdura - nie wykrył wstrząsów sejsmicznych. Na potrzeby prac nad bombą zakupywano unikatowe przyrządy badawcze, materiały i mechanizmy objęte embargiem. Ich przemycaniem zajmował się PRL-owski wywiad. Według Wojciecha Łuczaka, dziennikarza oraz redaktora naczelnego magazynu Raport - wojsko, technika, obronność, badającego swego czasu całą sprawę, udało się nawet sprowadzić z USA do Warszawy słynne krytrony, czyli superczułe przełączniki elektroniczne sterujące procesami uruchamiania ładunków wybuchowych w niewyobrażalnie krótkich ułamkach sekundy. Urządzenia te są niezbędne w konstrukcji zapalnika bomby atomowej. - Gdybym w jednym z warszawskich gabinetów sam nie trzymał takiego urządzenia w ręce, nigdy bym nie uwierzył, że udało się go zdobyć - uważa Łuczak. Wszystko to kosztowało bajońskie sumy. Oficjalnie zaksięgowane wydatki szły w miliony dolarów, jednak nikt nie policzy tego, czego nie księgowano. Niektórzy spośród zaangażowanych w projekt (nazywany przez wtajemniczonych "niekontrolowaną syntezą jądrową") twierdzą, że prace nad polską bombą wodorową pochłonęły tak wielkie środki, iż całe to przedsięwzięcie mogło przyczynić się do załamania gospodarki w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Cel Edwarda Gierka był ambitny: chciał wprowadzić Polskę do ekskluzywnego klubu atomowego, potwierdzając tym samym propagandowe slogany o PRL jako dziesiątej potędze przemysłowej świata. Pierwszy sekretarz wzorował się na Francji, prowadzącej własną politykę atomową. Chciał ją naśladować; oczywiście, tylko w takim stopniu, w jakim pozwoliliby mu na to "radzieccy towarzysze".
Wielkie rozczarowanie
Polska bomba termojądrowa miała działać w sposób dziecinnie prosty. Tworzyły ją wtryskiwacze deuteru i trytu oraz kumulacyjne ładunki wybuchowe, takie jakie służą do przebijania pancerza czołgu, podłączone do zdobytego przez nasz wywiad krytrona. Decydującym elementem był laser mający dostarczyć w odpowiednim ułamku sekundy energię wystarczającą do zapoczątkowania syntezy termojądrowej. Niestety, w polskich warunkach moc lasera mogła osiągnąć tylko 1 kilodżul. W tym czasie w Moskwie do podobnego eksperymentu użyto 20-kilodżulowego lasera, a w USA aż 100-kilodżulowego, jednak bez rezultatu. Najnowsze badania naukowe dowodzą, że aby w ten sposób wywołać syntezę termojądrową, trzeba by użyć lasera o mocy 10 tysięcy kilodżuli.
Z polskim projektem atomowym były jeszcze inne kłopoty. O prowadzonych w Warszawie pracach nad bombą dowiedział się sowiecki wywiad. Rosjanie jednak zdawali już sobie sprawę, że metodą laserową nie da się osiągnąć celu, udawali więc, że o niczym nie wiedzą. Zastanawiająca jest natomiast zagadkowa śmierć profesora Sylwestra Kaliskiego, który zginął w wypadku samochodowym, prowadząc swego fiata mirafiori. Dla części znajomych Kaliskiego nie było to zaskoczeniem, znali go bowiem jako złego kierowcę, do tego jeżdżącego zbyt szybko. Według innych jednak nie ulegało wątpliwości, że dostępne jedynie dla partyjnych notabli mirafiori, serwisowane w rządowych warsztatach, zostało specjalnie uszkodzone. Już nigdy nie dowiemy się, co było przyczyną kraksy. Pewne jest natomiast, że śmierć profesora Kaliskiego oznaczała koniec polskiego programu budowy bomby termojądrowej.
Atomowy taksówkarz
Prace profesora Kaliskiego nie były jedyną przygodą PRL z bombą jądrową. Wcześniej, w myśl istniejącego "planu ograniczonej wojny atomowej", stale ulepszanego przez sztaby Układu Warszawskiego, który zakładał napaść na kraje Europy Zachodniej, na początku lat sześćdziesiątych zapadła decyzja, że Polska zakupi pułk samolotów myśliwsko-bombowych Su-7, mogących przenosić broń jądrową. W 1965 roku uzbrojono w te odrzutowce stacjonujący w Bydgoszczy 5. Pomorski Pułk Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego. W marcu 1968 roku ćwiczył on z 11. Dywizją Pancerną tworzenie tak zwanych korytarzy atomowych, przez które miały ruszyć na Zachód dywizje pancerne Układu Warszawskiego. W planach operacyjnych ZSRS polskie armie w pierwszych dniach owej ewentualnej wojny miały nacierać przez Lubekę na Danię. Dodajmy, że w czasie wspomnianych ćwiczeń w marcu 1968 roku po raz pierwszy zrzucono bombę IAB-500, imitującą wybuch bomby atomowej. Piloci wyznaczeni do lotów w razie prawdziwego konfliktu nuklearnego z Zachodem i z prawdziwym ładunkiem musieli być kawalerami, najlepiej członkami PZPR.
Zrzucania bomb atomowych uczyli ich sowieccy instruktorzy, którzy specjalnie w tym celu przyjeżdżali do Bydgoszczy. Na jedno ze szkoleń razem z nimi przyleciał nawet specjalny samolot An-26, który w czasie ewentualnej wojny miał dostarczyć bomby do polskich samolotów.
W 1974 roku polscy piloci byli szkoleni w Lidzie (na Białorusi) w lataniu na nowoczesnych odrzutowcach Su-20 ze zmienną geometrią skrzydeł. - Polacy ćwiczyli uzbrajanie samolotów w bomby nuklearne - mówi Wojciech Łuczak. - Potem to samo trenowano na polskim lotnisku w Powidzu, gdzie znajdowały się samoloty przystosowane do przenoszenia bomb atomowych. Sam oglądałem zakupione przez Polskę w latach osiemdziesiątych samoloty Su-22M4, które zaopatrzone były w specjalne panele w kabinie pilota umożliwiające bojowy zrzut i belki oraz zamki do podwieszenia 500-kilogramowych bomb atomowych. Największą tajemnicą otoczony był serwis i konserwacja specjalnej atomowej amunicji, a także procedury jej przekazania polskiemu wojsku przez "radzieckich towarzyszy". Nieliczni znali miejsca przechowywania przez wojska sowieckie na terenie naszego kraju atomowych pocisków do naszych samolotów. Co stało się zresztą z pogwałceniem zasad jawności, PRL bowiem nigdy nie była oficjalnie poinformowana o składowaniu na jej terytorium takiej broni.
Po wycofaniu się Rosjan z Polski w Bagiczu w okolicach Kołobrzegu w dawnej bazie rosyjskiej przypadkiem odkryto ślady składowania półtonowych bomb atomowych, które wisiały w schronach samolotowych na zwykłych hakach jak kiełbasa w sklepie mięsnym. Przypuszczalnie taktyczne ładunki jądrowe Rosjanie trzymali również w swoich bazach w Żaganiu, Toruniu, Brzegu, Szprotawie i Sypniewie. Według Józefa Szaniawskiego, pełnomocnika pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, Sowieci składowali broń atomową na terytorium Polski od połowy lat sześćdziesiątych. W związku z tym wypowiedzi kolejnych polskich przywódców: Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, że w Polsce nie ma broni atomowej, były jedynie czczą propagandą. - Rosjanie zakładali, że wojna w Europie potrwa od 7 do 18 dni, a do tego konieczne było użycie broni atomowej - twierdzi Józef Szaniawski.
Scenariusz wojny
Według pragnącego zachować anonimowość pułkownika, w latach osiemdziesiątych wykładowcy Akademii Obrony Narodowej, "wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, co oznacza wyrąbywanie atomowych korytarzy dla mających nacierać na Zachód polskich dywizji. W razie wojny każdy dowódca dywizji zmechanizowanej miał w ciągu dnia posunąć się o 60 kilometrów. Aby wykonać to zadanie, mógł zadecydować o dokonaniu na swoim kierunku natarcia kilku uderzeń atomowych, których wykonanie spoczywało na naszych wojskach rakietowych i lotnictwie". Utworzenie za pomocą broni atomowej korytarzy dla nacierających wojsk pancernych miało umożliwić tak szybkie zajęcie Europy Zachodniej, aby nie zdążyły do niej przybyć z pomocą wojska amerykańskie. Polska generalicja wiedziała jednak, że NATO opracowało plan mający nie dopuścić do realizacji takiego scenariusza. Zakładał on, że wojska europejskich członków NATO powinny się skupić jedynie na powstrzymaniu uderzenia pierwszego rzutu strategicznego wojsk sowieckich stacjonujących we wschodnich Niemczech oraz armii NRD, CSRS i PRL. Maszerujący w tym czasie z terenów obecnej Ukrainy i Białorusi drugi rzut strategiczny wojsk sowieckich miał zatrzymać na linii Wisły zmasowany atak atomowy. To pozwoliłoby dotrzeć do Europy wojskom amerykańskim, zanim osłabiony nuklearnym ciosem drugi rzut strategiczny Układu Warszawskiego dotarłby do rejonu walk toczonych pomiędzy Renem a Łabą. Łatwo można sobie wyobrazić, co oznaczałoby dla Polski powstrzymanie przez NATO wojsk sowieckich w środku naszego kraju przy użyciu broni atomowej. Tym bardziej że do akcji tej użyto by nie kilku głowic, a większości ze świeżo zainstalowanych na Zachodzie atomowych rakiet średniego zasięgu "Pershing", których celem stałyby się, między innymi, wszystkie mosty na Wiśle, w tym i te na terenie Warszawy.
Dzisiaj, kiedy nie istnieje już Układ Warszawski, a sowieckie czołgi z braku pieniędzy rdzewieją w koszarach lub zostały zniszczone w Czeczenii, przedstawione powyżej scenariusze przypominają senne koszmary. Jednak jeszcze 20 lat temu atomowa apokalipsa była realną groźbą zarówno dla Europy, jak i naszego kraju. Polacy mieli wziąć w niej czynny udział".
I co wy na to ?
|
|
|
Taki artykul pokazuje tylko nasza niewiedze na ten temat i jak malo osob zdaje sobie sprawe z prowadzonych w owczesnych czasach takich eksperymentow. Szczerze mowiac sam jestem zaskoczony!!!!!!!!!
|
|
|
Dobrze, że nie mamy teraz atomówek. Przynajmniej w razie czego, nie jesteśmy pierwsi na liście do odstrzału.
nara.
|
|
|
W kwestii bomby wodorowej.
Czy pan Teller aby na pewno jest ojcem tej bomby? Tak wszedzie pisze, ale ostatnio nabyłem ksiazke George I. Brown'a pt. "Historia materiałów wybuchowych".
Pisze on tak:
(...)"Poczatek intensywnych prac nad synteza termojadrowa przyniosl same rozczarowania i w ciagu roku 1950 nie posunieto sie sie ani o krok do przodu.
Stanisław Ułam, emigrant z Polski, który przybył do Los Alamos z Uniwersytetu Wisconsin zimą 1943 roku, przeprowadził matematyczne obliczenia sprawdzajac realność pomysłu tellera, aby w bombie wodorowej uzyć deuteru i trytu. Mając do dyspozycji jedynie jednego asystenta i suwak logarytmiczny, Ułam dowiódł, że bomba oparta na pomyśle Tellera nie zadziała. Teller był wściekły, a myśl, że wszystkie wyniki jego dotychczasowych prac okażą się nieprzydatne, doprowadziła go do rozpaczy. Z początku nie chciał uznać wyników Ułama, ale kiedy zostały one potwierdzone przez obliczenia na pierwszym komputerze o nazwie ENIAC, musiał przemyśleć wszystko na nowo i powrócić do deski kreślarskiej.
Wkład Ułama był tak ogromny, że sugerowano, aby to jego uznać za ojca bomby wodorowej, a Tellera zaś za "matkę", tylko dlatego, że tak długo nosił w sobie ideę bomby.
W pewnym urposzczeniu można powiedzieć, że w zaprojektowanej przez Tellera bombie wybuch umieszczonej w jej centrum momby atomowej powodowałby rozrzucenie mieszaniny deuteru i trytu, zanim zostałaby ona opdgrzana do odpowiedniej temperatury.
To mógł być już koniec tej bomby, gdyby Ułam i Teller, zapomniawszy o swoich wcześniejszych sporach, wiosną 1951 roku wspólnie nie wpadli na pomysł nowego rozwiązania"
Dalej już chyba nie ma sensu cytować.
Dla mnie ten cytat jasno przemawia, ze Ułam jest nieoficjalnym ojcem bomby wodorowej. W pozniejszym czasie dopiero z Ułamem, Teller mial mozliwosc skonstruowania tej bomby.
W kilku pismach spotkalem sie nawet z taka informacja, ze to nie Teller jest konstruktorem bomby, ale spotkalem sie z artykulami, w ktorych pisano, ze Teller tylko dzieki wspopracownikom skonstruowal te bombe, lub konkretnie, ze tak naprawde to wlasnie pan Ułam jest konstruktorem tej bomby.
A co do pana Gierka.
Ciekawe bardzo, trzeba poszukac wiecej onformacji na ten temat. Z drugiej strony, polska mysl byla dosc szeroka w owych czasach, wiec mozna bylo sie spodziewac takich dzialan :o)
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
Adaś ma rację - zarówno co do bomby H (tylko czy to był Stanisław Ułam, nie Ulam ?), jak i co do szerokich horyzontów gierkowskiej polityki.... ;)) On rzeczywiście nie lubił "radzieckich towarzyszy" i rzeczywiście miał zapędy mocarstwowe. I ja akurat żałuję, że mu się nie udało...
|
|
|
Jak to, skąd ?? :))))))) <rotfl> Ze strony poświęconej "Fallout'owi" !! "Let the Holy Hand Grenade be with you !"
Ubierzcie mnie w kaftan, tylko pozwólcie wyjść, jak światło dzienne ujrzy "Fallout III"...! ;))))
[%sig%]
|
|
|
... czy to cos zmieni ? czy ludzie zaczna o czyms myslec badz inaczej myslec ? ...
Jak dla mnie zadna nowos - plany budowy bombki ... tak samo jak i innych pare spraw :) ... tak samo jak to ze nie powinnismy pracowac nad bronia chemiczna itd a na mazurach i nie tylko sa osrodki które sie tym zajmuja ... albo stare budowle z II wojny które sa po cichu pilnowane by nic w nich nie znaleziono ... itd
... a ze trony Cathola podam tyle ze np komunisci popierali po cichu swiecenia Karola wojtyly na biskupa liczac na sklucenie z Kardynalem Wyszynskim co nie wyszlo choc bylo prawdopodobne a pozniej przewidzieli mozliwosc wyboru Wojtyły na papieza - nie tacy oni głupi ...
... albo kto wie o tym ze palestynczycy i czesc innych arabow mysli ze zydow podczas II wojny zginelo moze kilkanascie alebo kilkadziesiat tysiecy, a Ci natomiast juz podczas konca II wojny organizowali swoje wlasne oddzialy ...
... albo ze przez szwajcarie przejezdzaly pociagi do obozow koncentracyjnych ...
... albo ze najprawdopodobniej gdyby nie wprowadzono w Polsce stanu wojennego to by moglo sie powturzyc to co w czechach było ...
... albo ze w Japoni juz jest taki spoleczny sposob zycia "tzn postepowy" i alienacji i zaniku rodziny ze zaobserwowano nowa "rzecz" tzn brak swiadomosci i poczucia czy sie jest kobieta czy mezczyzna choc na pierwszy rzut oka juz widac :) ...
... albo ze w chinach juz w nawet na posiedzeniu rzadu poruszono sprawe posiadania jedynakow (co jest znane i surowo przestrzegane) ktora doprowadzila do fali ludzi ktorzy nie umieja dzialac w grupie rowniesz wsrod wyksztalconych ludzi ...
itd itd i kogo to wszystko dzis obchodzi ...
|
|
|
Przeczytałem raz. Wzruszyłem ramionami. Nie, potem jednak przezytałem drugi raz. Potem trzeci, znacznie wnikliwiej...
W sumie jest tu sporo racji. Nawet bardzo dużo. Ale jak to się ma do topic'u ?
[%sig%]
|
|
|
Ech, nie bede komentowal wypowiedzi Pawła.
A takich ciekawostek jest mnóstwo, zwlaszcza z okresu II wojny swiatowej:
- przed wojna w polsce byly organizowane ochotnicze jednostki żywych torped
- wynalazca wykrywacza min jest polak
- że w bombowcu Łoś było tyle nowinek, że zachód sie w duzym stopniu wzorował na naszym bombowcu
- że skonstruowano w polsce przed wojna taka broń, że niemieckie czołgi rozwalało w opiłki, i to nie jakas super armata, a zaledwie zwykły karabin ppanc. (niestety zbudowano zaledwie 50 szt. tej broni)
- że to polski niszczyciel Piorun wykrył Bismarcka, walczył przez 59 minut trafiając go wiele razy, i głównie dzieki niemu go odnaleziono zanim dotarł do St. Nazire (wycofał sie z powodu braku paliwa)
- o Enigmie to wiecie
- ze w Afryce działal polski Cyrk Skalskiego (dywizjon myśliwski) i był postrachem dla wojsk osi (niemieccy i włoscy piloci uciekali na ich widok) a polscy piloci uczyli zachodnich aliantów sztuki latania i sztuki walki, a generałom lotnictwa idzielali wykładów
- że polscy mechanicy byli najlepszymi mechanikami wszystkich wojsk alianckich
- że gen. Anders miał zaledwie 10 minut na zastanowienie sie czy atakować Monte Cassino
- że w 1947r. gen. Anders planował odbić polske z rąk rosjan, ale alianci mu zagrozili i do tego nie doszło
- że gen. Sikorski zginął prawdopodobnie na zlecenie samego Churchila (ale sa rozne wersje tego)
- że okrety podwodne Dzik i Sokół (działaly z Malty na wodach włoskich) nosily miano Straszliwych Blizniaków, bo oba zatopily tak duża liczbe okretów, że alianci nie mogli wyjsc z podziwu
- że okret podwodny Orzeł wykrył inwazję na Norwegie, ale zignorowano te sygnały
I wiele wiele innych ciekawostek.
Ide do pracy, milego wieczorku.
Pa
|
|
|
I jeszcze jedno, ale czas goni.
Niemcy byli na dobrej drodze do zbudowania bomby atomowej, bardzo blisko juz byli, ale dzieki pewnemu polakowi do tego nie doszlo. Niestety naprawde sie spiesze, i opisze to jutro.
pa
|
|
|
Na temat ciekawostek militarnych i technicznych z czasów II WW można by bez końca.. Poruszany też był ten temat w wątku "Chwała Hitlera..", ale został radośnie zignorowany... Ja jednak chętnie bym do tego wrócił, bo rozważając zaawansowane projekty Niemców można odnaleźć mnóstwo niesamowitych danych ! Wszyscy wiedzą, że Niemcy (a szczególnie Hitler) byli zafascynowani okultyzmem, a także prowadzili własne badania w zakresie tzw. Wunderwaffe (cudownej broni), i nie chodzi tu o A-bomb czy odrzutowe myśliwce...
Ciekawe ile osób słyszało (lub ma jakieś dokładniejsze wiadomości) o urządzeniu zwanym "die Glocke" (dzwon), które było testowane w Górach Sowich....
[%sig%]
|
|
|
Leto, napisz coś o tym na wątku Hitlera , chętnie się dowiem czegoś i podejmę dyskusję. O tym można bez końca ;) Ale czy warto przestawać ? :)
|
|
|
Ja słyszałem o dzwonie, ale nie znalazłem dużo materiałow o tym.
Wiem ze testowali je, i to z powodzeniem. Ale chetnie dowiem sie czegos wiecej na ten temat. Budowa dokladniejsza, zasada działania. To co wiem, to niestety nie sa to dokladne informacje.
Ciekawi mnie takze amerykanski projekt "Philadelphia", ale w tym przypadku takze znalazlem raczej ogólnikowe informacje. Faktem tez jest, ze nie dysponuje duża iloscia wolnego czasu.
|
|
|
Tak o tym projekcie z gor sowich si slyszalo a co do broni atomowej niemcow to byly tez inne przyczyny np Hitler zazadzil zmniejszenie pod koniec wydatkow na badania nad nia ale ni znam przyczyn tej decyzji ...
|
|
|
A o Hitlerowskim V-7? Miałem gdzieś fotkę, podobno był zbudowany na podstawie planów które Hitler odnalazł w Tybecie...
|
|
|
No ja w koncu napisze o tej bombie. Cytuje z ksiazki "Supertajne bronie Hitlera"
(...)"Inaczej przedstawiala sie sprawa z moderatorem do spowalniania nautronow. Odpowiedzialnym w DUV (Niemieckie Towarzystwo Uranowe) za ten aspekt byl prof. Bagge. Poczatkowo sklaniano sie ku zastosowaniu materialu znanego i sprawdzonego-ciezkiej wody (wody w ktorej "normalny" wodor zastapiony jest jego izotopem-Deuterem). Problemem jednak bylo to, ze zapasy tego surowca i mozliwosci produkcyjne zarowno w Niemczech jak i w norweskich zakladach Norsk Hydro przejetych przez IG-Farben byly zupelnie niewspolmierne niskie w stosunku do potrzeb. Mowa byla o kilogramach miesiecznie, kiedy do gdy do uruchomienia reaktora potrzeba bylo conajmniej kilku ton. W zwaiazku z tym Bagge rozpoczal poszukiwania materialow alternatywnych.Profesorowie Bothe i Harteck zwrocili uwage na grafit, ktory teoretycznie moglby byc rownie dobrym moderatorem, w praktyce zas Niemcy byli na grafit po prostu skazani-zbudowanie reaktora w oparciu o ciezka wode bylo wowczas po prostu niewykonalne. W zwiazku z tym w 1941r. zamowiono partie specjalnych, duzych blokow grafitowych. Wykonawca zamowienia byla filia koncerny Siemiens w Raciborzu (woj. Śląskie przyp. Adaś hihi) pod nazwa "Plania Werke" (obecnie Raciborskie Zaklady Elektrod Weglowych). Pech chcial, ze glowny technolog zakladow, ktory stal sie odpowiedzialny za realizacje zamowienia byl antyfaszysta. Zastanowily go ogromne rozmiary blokow i ich ilosc (100 sztuk o wymiarach po 3x0,6 m), a nade wszystko, ostre normy technologiczne i krotki termin pozostawiony na wykonanie blokow. Stalo sie oczywiste, ze chodzi o sprawe duzej wagi, w zwiazku z czym byla to okazja do dokonania bardzo szkodliwej dywersji. Postanowiony, nie podajac tego w specyfkacji, zastosowac grafit zanieczyszczony pirytem, oraz zwiazkami wapnia i siarki. Bloki te trafily do profesora Bagge, jednak nie spelnily swego zadania. Kolejno powtarzane ekspermenty wykazywaly, ze nie sa one odpowiednio wydajnym moderatorem. W efekcie Niemcy na dlugo wycofali sie z wykorzystania grafitu, a caly rogram jadrowy stanal w miejscu, a de facto, dokonal zwrotu o 180 stopni".
I jeszcze jeden krotki cytat:
"(...)niemiecki program jadrowy otrzymal kolejny cios - reaktor eksplodowal. Bylo to 23 czerwca 1942, a przyczyna eksplozji nie byla wcale upragniona reakcja lancuchowa, a reakcja chemiczna - nieosloniety uran przereagowal z woda powodujac wydzielanie ogromnych ilosci wodoru. Po zmieszaniu z powietrzem doszlo do poteznej eksplozji. Stracono wowczas uran jak i drogocenna ciezka wode. Niepowodzenia te byly w praktyce niemozliwe do odrobienia".
Gdyby nie te dwa zdarzenia, Hitler mogl miec bombe atomowa juz pod koniec 1942 roku. Nawe nie mysle jak losy wojny moglyby sie potoczyc. W tym czasie Fermi dopiero budowal swoj probny reaktor uranowo-grafitowy, w ktorym w grudniu 1942 zainicjonowano reakcje lancuchowa.
Przepraszam za bledy, ale po nocce jestem swiezo, i moglem porobic bledy. Teraz ide odsypiac.
A Wam zycze milego poranka hihi.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 17 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |