|
|
Jezus miał braci. Jeden z nich (Tomasz) był jego bratem bliniakiem. Jezusa lub Tomasza ukrzyżowano. Wiele wskazuje na to, że... Tomasza.
To by tłumaczyło bezsensowne w innym kontekcie słowa na krzyżu: "Panie, dlaczego mnie opuciłe", oraz oczywicie "zmartwychwstanie" i póniejszy pobyt Jezusa w Indiach.
A odnonie właciwego lub niewłaciwego obchodzenia wišt, to pasuje tu ten fragment:
"Beata lepo wierzyła w dogmat własnej religii, usprawiedliwiajšc tym własnš niewiedzę. Była fanatyczkš. Może na swój osobliwy sposób starała się postępować w życiu jak najbardziej godnie. Jednak z prawdziwš przemianš duchowš, na którš ochoczo się powoływała, nie miało to wiele wspólnego. Było to raczej wygodne posługiwanie się wiarš dla własnych celów. Za wszystko, co stało w sprzecznoci z jej poglšdami, także dotyczšcymi spraw codziennych, na które przecież promieniował duch jej religii, było okrelone mianem działania diabła.
Tymczasem zwyczajna ludzka logika wyranie wskazuje, że wiara w Boga, bez względu na fasadę kocielnych murów i spisanš na kartach ksišg historię powstawania zrębów każdej z religii, zawsze prowadzi do jednego: do usilnej a wiadomej pracy nad własnš ułomnociš. Do takiego postępowania w życiu, aby wyrzšdzić sobie i innym jak najmniej krzywdy. Aby uszlachetniać się w myli, mowie i uczynku. I nic więcej. Ucieczka przed tym obowišzkiem poprzez doktryny wiary nic tu nie zmienia. Nawet najbardziej niesamowite i wyssane z palca kocielne historie sš tylko echem ludzkich poszukiwań i powinno się je traktować jako nic nie znaczšce akty kryminalne, a nie jako próbę porozumienia z własnym wnętrzem. Sš one po prostu nieistotne. I choć wygodniej jest udawać, iż prawdziwš drogš do zbawienia jest klepanie formułek i omiatanie kocielnych figurek, tak naprawdę liczy się tylko praca nad sobš."
[%sig%]
|